Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Zombie.pl (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    436
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    28,00 zł 23%
    21,56 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Krwawy terror zalewa ulice Gdańska 

    Książka Łukasza Radeckiego i Roberta Cichowlasa porusza modny ostatnio temat smakoszów ludzkich mózgów, czyli Zombie. Jest tajemniczo, krwawo i brutalnie. Cała akcja skupia się wokół postaci pewnego restauratora Karola, który po suto nakrapianej imprezie, na której świętował ostatnie sukcesy budzi się w świcie opanowanym przez żądne krwi monstra. Jedyną szansą na przetrwanie jest dołączenie do grupki nielicznych ocalałych, którzy schronili się w kościele parafii Świętego Wojciecha na Zaspie. Czy ktoś z nich pomoże mu dotrzeć do rodziny w Poznaniu? W rzeczywistości ciągłego strachu o własne życie, w obliczu makabry jaką ciężko sobie wyobrazić nic nie jest takie jak wcześniej. Nie wiadomo kto jest przyjacielem, a kto w najmniej oczekiwanym momencie wbije nóż w plecy. Dawne wartości nie mają już żadnego znaczenia. Karol pragnie dotrzeć do Poznania, gdzie została jego żona i ukochany synek. Jednak podróż do stolicy Wielkopolski stanie się koszmarną szkołą przetrwania i mrożącą krew w żyłach przygodą. 

    (…) Karol wybiegł na plac przed hotelem. Słońce było tak silne, że musiał zmrużyć oczy. Szybko rozejrzał się po okolicy. Ulica Młodzieży Polskiej była wąską, króciutką uliczką przycupniętych, gustownych domków jednorodzinnych, pośród których piętrzył się dumnie Hotel Lival. Teraz idylliczny obrazek z małomiasteczkową atmosferą zastąpił wstrząsający widok porzuconych na ulicy aut, z których większość miała powybijane szyby. Od strony morza w poprzek jezdni stała karetka pogotowia z otwartymi tylnymi drzwiami. Nosze wyrzucono na zewnątrz, ale w zakrwawionym prześcieradle nie było żadnego ciała. Trupy znajdowały się za to obok. Z okna pojazdu sterczała ręka jednego z sanitariuszy. Był to jednak kikut bez dłoni, która została obgryziona do kości. Obok pojazdu leżał drugi sanitariusz, a raczej to, co z niego zostało. Widać, że próbował uciekać, chociaż jego nogi do kolan zostały po prostu zjedzone. Długi, krwisty ślad na asfalcie znaczył szlak, którym mężczyzna się czołgał, nim ostatecznie skonał. Jego głowa została rozgnieciona przez dostawcze renault, które zderzyło się ze stertą blach — kiedyś mogła być to skoda octavia, tak przynajmniej wskazywał znaczek na powyginanym bagażniku. Wyglądało to tak, jakby skoda hamowała, aby uniknąć zderzenia z karetką, ale popchnięta przez renault wbiła się w słup wysokiego napięcia (…)

                                                                                                  Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności