ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Artemis (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Okładka książki/ebooka Artemis

    Okładka książki Artemis

    Okładka książki Artemis

    Okładka książki Artemis

    Zajrzyj do książki

    Wydawnictwo:
    Muza SA
    Wydawnictwo:
    Muza SA
    Ocena:
    3.8/6  Opinie: 4
    Stron:
    340
    Czas nagrania:
    10 godz. 16 min.
    Czyta:
    Radosław Madejski/Anna Szymańczyk
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi
     
    Audiobook w mp3

    Ebook

    31,91 zł 25%
    23,93 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Audiobook w mp3

    39,90 zł 25%
    29,93 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Dziewczyna z Księżyca i wielkie kłopoty

    W swojej nowej powieści Artemis Andy Weir zabiera czytelników w podróż na księżyc, gdzie żyje dwudziestokilkuletnia Jazz. Dziewczyna marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Dobrze funkcjonuje się tam właściwie tylko turystom i ekscentrycznym miliarderom, a tak się składa, że Jazz nie należy do żadnej z tych kategorii. Ma nudną, nisko płatną pracę i sporo długów do spłacenia, nic więc dziwnego, że dorabia drobnym przemytem. W związku z tym kiedy pojawia się okazja zarobienia naprawdę wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili.

    Tym, że misterny plan oznacza konieczność wejścia na ścieżkę przestępstwa, nie przejmuje się ani przez chwilę. Godzi się pomóc miejscowemu biznesmenowi w nie do końca legalnej misji. Problemy pojawiają się wtedy, kiedy okazuje się, że plan ma drugie i trzecie dno oraz że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach.

    (…) Długie susy się opłaciły. Teraz naprawdę zapierniczałam. Zostawiłam w tyle nawet Boba, a on jest najbardziej doświadczonym ekspertem od spacerów księżycowych. Cała sztuka polega na tym, żeby przy każdym zetknięciu z podłożem rzucać się naprzód z powiększoną siłą rozpędu. Oczywiście takie ewolucje są ryzykowne. Jeśli coś schrzanisz, lecisz na łeb i dalej jedziesz na brzuchu. Nasze skafandry są solidne, ale lepiej nie szorować nimi o regolit.

     Posuwasz się zbyt szybko! Nie potknij się, bo rozbijesz sobie osłonę hełmu!

     Lepsze to niż zasysanie próżni – odparłam. – Zostało mi jeszcze dziesięć sekund.

     Jestem daleko za tobą. Nie czekaj na mnie.

    Zdałam sobie sprawę, jak bardzo przyśpieszyłam, dopiero kiedy trójkątne panele Bańki Conrada wypełniły całe moje pole widzenia. Wręcz rosły mi w oczach.

    Psiakrew, pomyślałam. Nie będę miała czasu wyhamować. Odbiłam się po raz ostatni i wykonałam przewrót. Okazał się tak idealnie wymierzony – bardziej to łut szczęścia niż technika – że walnęłam o ścianę nogami. No dobra, Bob miał rację. Za bardzo się rozpędziłam.

    Niezdarnie podniosłam się po upadku i kurczowo zacisnęłam dłonie na korbie włazu. Rozsadzało mi uszy. Mój hełm wypełniał przenikliwy sygnał alarmu. Zbiornik był na wykończeniu i nie miał już czym równoważyć ubytku ciśnienia (…)

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności