Recenzje
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
Lubicie małomiasteczkowe romanse? Wracamy do Cranbridge! Tym razem przenosimy sie ze sklepu do redakcji gazety. Lucy po aferze związanej z romansem ze znanym celebryta pakuje walizki i jedzie zająć sie swoim ukochanym wujkiem Frankiem. Wraca na jakiś czas do małego miasteczka, z którym ma same dobre wspomnienia, liczy, ze i tym razem znajdzie tam ukojenie chociaż na chwilę.. Bardzo podobała mi się historia Lucy. Nie jest to książka, w której mamy akcję za akcją a raczej spokojna lektura, która wycisza nas przed snem. Jeśli miałabym określić jej motyw to jest to VERY slow burn. Była dokładnie tym czego potrzebowałam na te mroźne wieczory. Miło było spotkać się z lubianymi przeze mnie postaciami z pierwszej części. ❤️ •friends to lovers •slowburn
Uwięziona. Bez kontroli
Tak dawno mnie tutaj nie było! Ale przychodzę do was z świetną książką. I fakt jest mega kontrowersyjna i nie skierowana do każdego, ale i tak warto ją poznać. Mamy tu do czynienia z psychicznym mężczyzną. Serio. Inaczej tego bym nie określiła. Główna bohaterka znalazła parę innych przezwisk ale nie będę jej cytować. Chłop miał nie po kolei w głowie. A jego zachowanie no nie było normalne. Naprawdę rzadko trafia mi się taki człowiek w książkach. To najbardziej nienormalny i niereformowalny bohater o którym czytałam. No i ona. Ona która chce być tylko wolna. Mogę przyznać że jest trochę głupi@ bo miewałam takie momenty, że nie rozumiałam dlaczego tak postąpiła. Ale i tak uważam że jest mega dzielna. Serio żeby wytrzymać takie rzeczy trzeba być mega osobą. Podziwiam!!!!!! Ogl ich relacja nie jest za fajna. No nie wiem nawet czy mogę powiedzieć o happy endzie. Ale no zależy jak go interpretować. Powiem tyle wkurzycie się trochę ale niektórych momentach będzie też słodko. No kto by nie chciał męża, który randomowo zabiera was do NYC. Więcej nie mam nic do powiedzenia, bo książka tu tylko skupia się na tej ich dziwnej relacji. Są różne zwroty akcji, szczególnie na ostatnich kartkach. No ale jak mówiłam głównie ciągle czytacie o tym samym. Nie twierdzę że książka jest zła ale nie do końca w moim guście. No ale tak czy inaczej polecam wam zapoznać się z tym tytułem!
Programuj ze sztuczną inteligencją. Twórz kod w Pythonie z wykorzystaniem GitHub Copilot i ChatGPT. Wydanie II
Programiści to w powszechnym mniemaniu jajogłowi magicy wykonujący niezrozumiałą pracę, niedostępną dla zwykłych zjadaczy kaszy (ryżu). To oczywiście przesada, podobnie jak obecnie panujące przekonanie, że sztuczna inteligencja (AI) wyruguje ich całkowicie, a programy będą się pisały same. To są oczywiste skrajności, niewiele mające wspólnego z rzeczywistością. Ale coś w tym jest. Asystenty (tak, asystenty, a nie asystenci AI, bo to byty nieożywione) zmieniają paradygmat programowania. Polecana książka przedstawia aktualny stan naszego zaawansowania w programowaniu wspomaganym AI. Książka jest przeznaczona dla osób pragnących rozpocząć karierę w branży inżynierii oprogramowania. Oczywiście wspomaganego AI, bo powrotu do stylu klasycznego programowania już raczej nie będzie, co nieco smuci niektórych, w tym niżej podpisanego. Nowa era: Programowanie w duecie z AI Jeszcze dekadę temu wizja algorytmu piszącego kod była domeną literatury science-fiction. Dziś, w roku 2026, stoimy u progu rzeczywistości, w której programowanie przestaje być wyłącznie rzemiosłem „ręcznym”, a staje się pracą zbiorową programisty, AI i dorobku paru pokoleń informatyków, który wyszkolił AI w umiejętności programowania. Narzędzia sztucznej inteligencji fundamentalnie przedefiniowały rolę inżyniera oprogramowania. Ryc. 1. W pierwszym akapicie wyśmiałem myśl o kreatywnej AI pozbawiającej programistów pracy. Tymczasem… Symbioza narzędzi: autouzupełnianie vs. konsultacja W książce przedstawiono dwa najbardziej popularne narzędzia wspomagające programistów: GitHub Copilot i ChatGPT. Choć oba narzędzia opierają się na wielkich modelach językowych (LLM), pełnią one w procesie twórczym odmienne role. GitHub Copilot działa jak „cyfrowy czeladnik” wewnątrz środowiska programistycznego (IDE). Dzięki głębokiej integracji z kontekstem projektu, potrafi przewidzieć intencje programisty, generując całe funkcje, testy jednostkowe czy powtarzalny kod (boilerplate) w czasie rzeczywistym. Statystyki pokazują, że programiści używający Copilota kończą zadania o ponad 50% szybciej, eliminując najbardziej nużące etapy pracy. ChatGPT pełni rolę „wszechwiedzącego mentora”. Jego siła leży w rozmowie - pozwala na debugowanie skomplikowanych błędów logicznych, wyjaśnianie zawiłości nowych frameworków czy projektowanie architektury systemu. Tam, gdzie Copilot „pisze”, ChatGPT „myśli” razem z użytkownikiem. Największa zmiana dotyczy obciążenia poznawczego. Tradycyjnie programista spędzał godziny na przeszukiwaniu dokumentacji czy serwisu Stack Overflow. Dziś te informacje są podawane na tacy. To jednak niesie ze sobą nowe wyzwania. Wiedza zdobyta szybko, bez wysiłku, jest przeważnie płytka i nie zostawia po sobie gruntownego zrozumienia. Często zdarza się, że podany przez asystenta kod działa, ale programista (a raczej nadzorca) nie wie dlaczego. Nie potrafi też ocenić jakości tego kodu, zwłaszcza od strony cyberbezpieczeństwa. Oczywiście produktywność brutto takiego programisty kopiuj/wklej rośnie kilkukrotnie, ale czy rośnie jakość jego produktów? Śmiem wątpić. Paradygmat weryfikacja ponad tworzenie lansowany obecnie jako programistyczna zdobycz cywilizacyjna jest ślepą uliczką, no bo skąd weryfikator kodu ma zdobyć wiedzę niezbędną, żeby tę weryfikację przeprowadzić? Przez natchnienie? Tylko doświadczenie prowadzi do zostania dobrym specjalistą. Wspomnę też o jednej z głównych bolączek trapiących osoby korzystających z AI, czyli o halucynacjach. Głównym zadaniem inżyniera staje się ocena jakości i bezpieczeństwa kodu wygenerowanego przez AI. Halucynacje modeli - czyli generowanie poprawnie brzmiącego, ale błędnego lub niebezpiecznego kodu - wymagają od człowieka czujności eksperta. I tu kółko się zamyka, bo jak wyszkolić eksperta bez frontowego doświadczenia? Wyzwania etyczne i techniczne Rewolucja AI nie jest pozbawiona cieni. Kwestie praw autorskich do kodu, na którym trenowano modele, oraz bezpieczeństwo (możliwość nieświadomego wstrzyknięcia podatności przez AI, czyli złośliwego kodu udającego dane) to tematy, które wciąż budzą debaty w branży. Ponadto, rośnie obawa o przyszłość stanowisk juniorskich - jeśli AI wykonuje proste zadania szybciej, to jak nowi adepci mają zdobywać doświadczenie? O tym problemie pisałem w poprzednim akapicie. Programista 2.0 No dobrze, zacznijmy myśleć pozytywnie. Programowanie za pomocą AI to nie zastępowanie człowieka, lecz zwiększanie jego możliwości (tzw. augmentation). Inżynier przyszłości to nie ten, który zna na pamięć każdą bibliotekę, ale ten, który potrafi precyzyjnie sformułować problem i krytycznie ocenić rozwiązanie dostarczone przez maszynę. W dobie GitHub Copilota i ChatGPT, programowanie staje się mniej kwestią składni, a bardziej kwestią logiki i wizji. Techniczne podejście do programowania wspomaganego przez AI (AI-Assisted Development) zmienia środek ciężkości z pisania instrukcji na zarządzanie logiką. Programowanie to nie tylko pisanie kodu, to także parę innych aspektów składających się na produkt końcowy, czyli napisany, przetestowany i wdrożony program komputerowy. W omawianej książce przeanalizowano kluczowe aspekty techniczne pracy z GitHub Copilotem i ChatGPT. Projektowanie funkcji i dekompozycja problemu Współpraca z Copilotem wymusza podejście modularne. Aby AI wygenerowało użyteczny kod, programista musi podzielić złożony problem na mniejsze, atomowe funkcje (dekompozycja). Zamiast prosić o „system obsługi zamówień”, projektujemy sygnaturę konkretnej metody (funkcji), np. calculate_tax_for_order(). Precyzyjne określenie typów wejściowych i wyjściowych pozwala Copilotowi na dopasowanie implementacji do reszty architektury. Inżynieria promptów (Prompt Engineering) w kodzie Współpraca z Copilotem wymusza staranność w pisaniu i bieżącym dokumentowaniu kodu. Należy pamiętać, że nie tylko tzw. prompt jest wskazówką dla asystenta, ale także, albo przede wszystkim, kontekst. Narzędzie to analizuje otwarte karty, komentarze nad funkcją oraz nazewnictwo zmiennych. Technicznie sprowadza się to do pisania opisowych komentarzy (tzw. Docstrings), które służą jako instrukcje dla modelu. Dobrze sformułowany komentarz, określający brzegowe warunki działania funkcji, radykalnie zwiększa trafność sugestii kodu. Testowanie i jakość kodu Jedną z najsilniejszych stron Copilota jest automatyzacja pisania testów jednostkowych (Unit Tests). Na podstawie istniejącej funkcji, AI potrafi błyskawicznie wygenerować przypadki testowe, w tym scenariusze brzegowe (Edge Cases), o których programista mógłby zapomnieć. Wyjaśnianie kodu i dokumentowanie Copilot służy jako potężne narzędzie do inżynierii wstecznej. Dzięki funkcji explain AI analizuje składnię i logikę nieznanego fragmentu kodu, tłumacząc go na język naturalny lub pseudokod. Automatyzacja tworzenia dokumentacji technicznej na podstawie kodu pozwala utrzymać ją w aktualności bez dużego nakładu pracy manualnej. To niezaprzeczalny plus współpracy z asystentem AI. Debugowanie i analiza błędów Podczas debugowania, Copilot i ChatGPT działają jak interaktywne debuggery. Zamiast tylko wskazywać miejsce błędu, potrafią przeanalizować stack trace1 i zasugerować poprawkę. Automatyzacja zadań programistycznych Poza samym pisaniem logiki biznesowej, AI rewolucjonizuje zadania powtarzalne. AI świetnie radzi sobie z transformacją danych - np. zamianą dużego pliku JSON2 na klasy w języku Python. Czy wiedza zawarta w książce jest ugruntowana, niezmienna i uniwersalna? Każda wiedza techniczna starzeje się. Postęp nie oszczędza także (a może przede wszystkim) wiedzy informatycznej. Programowanie z asystentem AI to bardzo młoda dziedzina. Dopiero uczymy się współpracy z oprogramowaniem błyskawicznie podającym rozwiązania problemów sformułowanych w języku naturalnym. Z pewności know-how zaserwowane w tej książce zestarzeje się szybciej, niż można się spodziewać. Rozwój sztucznej inteligencji odbywa się w tempie podwójnie wykładniczym i można się spodziewać, że wiedza z inżynierii programowania zdobyta teraz może się okazać przestarzała już następnym semestrze (ale już po zdanej sesji). Ale nic to, taka jest cena życia w dynamicznych czasach, a zdobyte doświadczenie będzie na pewno procentowało. Książkę warto przeczytać na pewno, choćby dlatego, że jest fotografią rzeczywistości tu-i-teraz i będzie podstawą do zdobywania nowej wiedzy za rok-dwa. Leo Porter, Daniel Zingaro „Programuj ze sztuczną inteligencją. Twórz kod w Pythonie z wykorzystaniem GitHub Copilot i ChatGPT. Wydanie II” Wydawnictwo Helion 2025 Notka o Autorach Leo Porter jest profesorem informatyki na Uniwersytecie Kaliforniskim w San Diego. Był wielokrotnie wyróżniany za działalność badawczą w zakresie dydaktyki w informatyce. Daniel Zingaro pracuje na Uniwersytecie w Toronto. Jest laureatem nagród za osiągnięcia w nauczaniu. Przypisy stack trace lub stacktrace to stos wywołań funkcji/metod, szczegółowy raport, który pokazuje sekwencję wyjątków prowadzących do błędu lub awarii ↩︎ JSON (JavaScript Object Notation) to format wymiany danych komputerowych. JSON jest formatem niezależnym od języka. Wiele języków programowania obsługuje ten format danych przez dodatkowe pakiety bądź biblioteki. ↩︎
W objęciach wroga. Spadkobiercy Spade Hotel #2
„W objęciach wroga” to drugi tom serii Spadkobiercy Spice Hotel i bez wahania mogę powiedzieć, że podobał mi się jeszcze bardziej niż pierwszy już od pierwszych stron książka wciąga i nie pozwala się oderwać. Cooper Spade to drapieżny milioner, ambitny samiec alfa, który zawsze dąży do celu i nie uznaje półśrodków. Los sprawia jednak, że z powodu potężnej śnieżycy utknął w podrzędnym hotelu miejscu, które zupełnie nie pasuje do jego świata. To właśnie tam, w hotelowym barze, poznaje Rowan. Jedno spojrzenie wystarcza, by między nimi pojawiła się chemia, której nie da się zignorować. Weekend który spędzają razem to zdecydowanie pasja pożądania i emocje które na długo zapisują się w ich pamięci. Kiedy oboje wraca do Los Angeles, okazuje się, że kobieta, z którą przeżył tak intensywne chwile, jest jego największym wrogiem a dokładniej pochodzi z rodziny, z którą jego ród pozostaje w konflikcie od lat. Konflikcie, którego oni sami nie stworzyli, a mimo to muszą ponosić jego konsekwencje. I właśnie ten motyw zrobił na mnie ogromne wrażenie pytanie, czy możemy być odpowiedzialni za błędy i nienawiść poprzednich pokoleń oraz czy miłość ma szansę przetrwać, gdy historia od początku stawia ją na straconej pozycji. Cooper to bohater, który wie, czego chce pewny siebie, charyzmatyczny, nieziemsko przystojny i magnetyczny. Z kolei Rowan to kobieta pozornie silna i zdecydowana, ale bardzo oddana rodzinie to właśnie dla niej porzuciła własne marzenia, by pomóc w rodzinnym biznesie. Ich spotkanie było czystym przypadkiem, ale jak wiemy takie przypadki bywają najbardziej elektryzujące. Gdy prawda wychodzi na jaw, między bohaterami pojawia się dystans, gniew i strach przed uczuciami, które nie powinny się narodzić… a jednak są zbyt silne, by je zignorować. Fabuła została poprowadzona w sposób dynamiczny i bardzo wciągający. To idealnie napisany romans z motywem enemies to lovers, w którym nie ma miejsca na nudę. Są tajemnice, napięcie, pożądanie i emocje, które momentami wręcz buzują między stronami książki. Autorka świetnie pokazuje wewnętrzne rozterki bohaterów ich walkę między lojalnością wobec rodziny a pragnieniem szczęścia. Styl pisania autorki jest lekki, ale jednocześnie ma pazur. W bardzo naturalny sposób potrafi oddać zarówno erotyzm, jak i emocje towarzyszące bohaterom. Sceny zbliżeń są zmysłowe, ale nie przesłaniają historii są jej integralną częścią i podkreślają intensywność relacji Coopera i Rowan. Przy tej książce naprawdę nie da się nudzić. Było napięcie, były emocje, były tajemnice, pożądanie i miłość czyli wszystko to, co ja osobiście uwielbiam w romansach. Jeśli lubicie książki, które wciągają od pierwszej strony, nie są oczywiste i poruszają temat wyborów, na które czasem nie mamy wpływu, „W objęciach wroga” zdecydowanie powinno znaleźć się na Waszej liście najlepiej razem z pierwszym tomem.
Medytacja. Odkryj swój sposób na uspokojenie umysłu i ciała
Praktykowaliście kiedyś medytowanie? Może robicie to regularnie, a może to dla Was "czarna magia" i nawet nie próbowaliście? Ja osobiście dawniej robiłam to codziennie, obecnie chyba najbardziej lubię medytację w ruchu, podczas spacerowania po lesie, kiedy jestem "tu i teraz" i kontempluję piękno otaczającej mnie przyrody. Ostatnio dzięki uprzejmości Wydawnictwo Sensus z zaciekawieniem sięgnęłam po książkę "Medytacja" Agnieszki Passendorfer aby przypomnieć sobie co nieco nie tylko z teorii ale i praktycznych podpowiedzi autorki. To lektura, która porządkuje wiedzę, uspokaja i co dla mnie szczególnie ważne odczarowuje temat medytacji, zdejmując z niej aurę niedostępnej, "tajemnej" praktyki tylko dla wybranych. Bo medytować może każdy! A tak naprawdę robimy często nie zdając sobie z tego sprawy. Autorka w bardzo prosty i przystępny sposób, co spodobało mi się już od pierwszych zdań wprowadzenia wyjaśnia, czym właściwie jest medytacja, skąd się wywodzi i jaki ma sens we współczesnym świecie. Teoretyczna część książki nie przytłacza, a raczej stanowi solidny fundament do dalszej pracy z samą sobą. Agnieszka Passendorfer jasno podkreśla, że wiedza to zaledwie początek, prawdziwa zmiana przychodzi poprzez doświadczenie, regularność i uważność. Ogromnym atutem tej publikacji jest jej praktyczny charakter. Czytelnik krok po kroku prowadzony jest przez kwestie, które często budzą wątpliwości: jak zacząć, gdzie medytować, w jakiej pozycji, jak często i jak długo. Autorka pokazuje różne formy medytacji, dzięki czemu łatwo znaleźć taką, która będzie dopasowana do naszych aktualnych potrzeb i możliwości. Najważniejsze to się nie oceniać, nie porównywać i nie zniechęcać. Książka "Medytacja" jest napisana spokojnym, wspierającym językiem, który zachęca do zatrzymania się i wsłuchania w siebie. To dobra propozycja zarówno dla osób, które dopiero myślą o rozpoczęciu praktyki medytacyjnej, jak i dla tych, którzy już medytują ale chcą uporządkować wiedzę lub spojrzeć na swoją praktykę z nowej perspektywy. Dla mnie była to wartościowa lektura, taka trochę "przypominajka" tego co już wiedziałam ale też impuls do tego, aby wrócić do praktykowania.