Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    320
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    34,90 zł 45%
    19,20 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Prawdziwi winni nigdy nie zostali ukarani 

    Wstrząsająca książka Cezarego Łazarewicza stanowi próbę wyjaśnienia okoliczności śmierci zakatowanego przez zomowców i milicjantów Grzegorza Przemyka. Autor szczegółowo opisuje jego historię od zatrzymania na placu Zamkowym po wydarzenia, które nastąpiły później. Pokazuje cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban. Uruchomiona została specjalna machina zacierania śladów, a prawdziwi winni nie zostali ukarani do dzisiaj. Morderstwo Przemyka to jedna z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL. Młody chłopiec stał się symbolem niewinnej ofiary, znakiem tego ile warte jest życie dla systemu komunistycznego i jego przedstawicieli.  W pogrzebie wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy z podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, w całkowitym milczeniu odprowadzali trumnę na Powązki.  

    (…) List napisany przez Barbarę Sadowską, poetkę, której nie znałem osobiście, dotarł do mnie dopiero po dwudziestu dziewięciu latach. Znalazłem go i przeczytałem w czytelni Sądu Okręgowego w Warszawie, gdy wertowałem akta sprawy śmiertelnego pobicia jej syna, Grzegorza Przemyka. Chciałem napisać artykuł w trzydziestą rocznicę jego śmierci.
    Czytałem wystukane przez nią na starej maszynie do pisania słowa: „Ludzie o miedzianym czole, utożsamiający milicję z władzą, postanowili poświęcić prawdę dla swoich doraźnych korzyści, skompromitować wymiar sprawiedliwości w Polsce cynicznymi manipulacjami, które będą kiedyś książkowym przykładem niesprawiedliwości.
    Nie przypuszczam, żeby nastąpiło to prędko. Będzie to w takich czasach, kiedy systematyczne bezczeszczenie grobu mojego świętej pamięci syna Grzegorza będzie już tylko haniebnym znakiem dzisiejszej rzeczywistości”.
    Poczułem, że te trzy zdania skierowane są do mnie.
    Zgodnie z jej przewidywaniami nikt przez lata nie odpowiedział na apel, choć miała wielu przyjaciół wśród dziennikarzy i pisarzy.
    Nie chcieli się z tym babrać? Brakło im siły? Było na to za wcześnie? Padło na mnie – pomyślałem (…)

                                                                                                                     Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności