Niektóre historie same proszą, by je opowiedzieć. Czy w Twojej biblioteczce ma szansę zagościć jedna z nich? Krótka historia miłosna to powieść autorstwa Jerzego Biernackiego, która niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa Novae Res. To poruszająca opowieść o dorastaniu w cieniu wielkiej historii – od dzieciństwa w Warszawie, przez przesiedlenie na wieś, aż po młodość w stalinowskim PRL-u. W wywiadzie, który przeczytacie w księgarni Ebookpoint.pl, autor dzieli się refleksjami na temat swojej książki, która łączy osobiste wspomnienia z uniwersalnym przesłaniem o miłości, przemijaniu i sile pamięci. Czytaj poniżej!

Ona się sama napisała

Jerzy Lubicz rozmawia z Jerzym Biernackim, autorem powieści Krótka historia miłosna

Jerzy Lubicz: Dowiedziałem się niedawno, że napisałeś powieść. To chyba jakaś zupełna nowość w twojej publicystyczno-eseistycznej twórczości?
Jerzy Biernacki: Tak, dotychczas nie pisałem powieści. Ale opowiadań mam kilka na sumieniu… Niestety, opublikowanych jedynie w czasopismach albo pozostałych w rękopisie, Pochwalę się, jedno z nich, pt. Styl, zdobyło nagrodę w konkursie „Kultury” (warszawskiej) dla młodych pisarzy. Inne pt. Fenomen, opowiadanie sportowo-filozoficzne, że tak powiem,  napisane na podstawie własnego przeżycia pewnej porażki, o czym wspominam w powieści, przedstawiłem, korzystając z zawartej wcześniej znajomości, Bohdanowi Tomaszewskiemu, legendarnemu sprawozdawcy radiowemu, do oceny. Zachwycił się nim, biegał po warszawskich redakcjach pism sportowych, by je wydrukowano,  a następnie powiedział: „ – Panie Jerzy, oni tego Pańskiego utworu w ogóle nie rozumieją.” Więc z druku nic nie wyszło. Ale pan Bohdan, zapytawszy mnie, czy mam kopię, poprosił o możliwość zatrzymania maszynopisu tekstu na pamiątkę. Zgodziłem się, naturalnie. Miało to miejsce w pierwszej połówce lat 60.  


J.L: Co Cię skłoniło do napisania Krótkiej historii miłosnej?
J.B: Starczy napór wspomnień. Tak nieodparty, że musiałem coś zrobić. Albo raczej, że musiało zostać coś zrobione. Ponieważ ta powieść napisała się sama, przynajmniej główny jej zrąb powstawał, fizycznie pisany przeze mnie, jak gdyby bez mojego intelektualnego udziału. Jak gdyby pod czyjeś dyktando. Próbowałem to jakoś wyjaśnić we wstępie do powieści, ale nie jestem pewien, czy mi się udało. Z tego punktu widzenia istotne jest to, że pisanie tej powieści trwało kilkanaście lat, a gdy wydawało mi się, że już jest ukończona, uznałem za konieczne dodanie do niej luźnych opowiadań, uzupełniających charakterystykę bohatera, ukazujących inne jego przeżycia i doznania, o których w głównym tekście nie ma mowy, a także ze względu na potrzebę wzbogacenia opisu otoczenia, w jakim żył i rozwijał się od dziecka, aż po 20-letniego młodzieńca. 
Te uzupełnienia czy suplementy były pisane przeze mnie z całkowitą premedytacją,  jako wątki, w moim mniemaniu, niezbędne, by obraz życia młodziutkiego bohatera był całkowicie dopełniony. Nie miałem innej rady, jak tylko, po ich napisaniu (a każde z nich jest jak gdyby skończoną, zamkniętą, osobną nowelą), poutykać je w różnych, na chybił-trafił wybranych miejscach, zaburzając zapewne tym bardziej złożoną, lecz przejrzystą strukturę narracji. Wydaje mi się, że było to konieczne.


J.L: A co jest clou tej opowieści?
J.B.: Sęk w tym, że ona nie ma czegoś takiego, co należałoby wybić, wyróżnić. Mógłby to być jeden z wątków, będący – mówiąc ogólnie – przejawem zła w stanie czystym, niemal szatańskim, bo nie znajduję dla niego lepszego określenia. Chodzi o postępowanie babki bohatera i jego starszego brata wobec synowej, która ją przygarnęła do swojego jednopokojowego mieszkania, a starsza pani, matka ojca chłopców, w poczuciu fałszywej lojalności wobec syna, przez pięć lat ukrywała przed synową prawdę o miejscu pobytu jej dzieci, a przed nimi miejsce pobytu ich matki. Tragedia grecka. Zaczęła się ona podczas niemieckiej okupacji w Warszawie, ale głównie toczyła się w okresie powojennym, gdy rodzina rozbita za sprawą ojca, rozdzieliła się, matka została w Warszawie, rozpaczając z powodu utraty kontaktu z dziećmi, a ojciec, w ramionach innej kobiety (od 1939 roku!) postanowił (co było rozsądne i zrozumiałe) usunąć się na ubocze, do małego miasteczka, obawiając się, by jego praca dla Niemców (jedynie jako kierowcy) nie została wyjawiona i potraktowana jako zdrada ojczyzny. Nie mówiąc już o folksdeutschostwie jego udającej żonę kochanki, opiekującej się zarazem z prawdziwą miłością małym Jureczkiem. Niestety, tata tegoż malca, o swym ukryciu się nie raczył powiadomić byłej już żony, matki ich dzieci (co było może nie w pełni uświadamianym przezeń egoistycznym okrucieństwem.)


J.L: Jeśli tak, to co jest główną treścią tej fabuły?
J.B: Rzecz jasna,  Krótka historia miłosna ma wiele wątków, jest takim całościowym obrazem życia  dorastającego bohatera i jego rodziny, narracja, czy to w postaci strumienia świadomości byłego przyjaciela Jerzego czy też jego pamiętnika, biegnie dość równym traktem, jak gdyby odwijając rulon owego obrazu, bez jakichś szczególnych napięć, ale – jak sądzę – z ogólnym zaciekawiającym przebiegiem różnych wydarzeń, czyli zapewnione jest to, co potocznie nazywane jest przez krytykę „gonieniem króliczka”. Jest sporo elementów ośmieszających tzw. realny socjalizm na prowincji, ale jest też scena z rozwijaniem przed szesnastolatkiem przez ruskiego „pałkownika” brezentem z poutykanymi w nim narzędziami ślusarskimi, które ów „pałkownik” ma zamiar zamienić w narzędzia tortur. Szesnastolatek struchlał  wtedy naprawdę, chociaż przedtem przeszedł także nie pozbawiony wrzasków i zastraszeń nocny konwejer… Tymczasem…. Tu przerwę, by czytelnikowi nie psuć zabawy.  Są też, to poważne, to znów zabawne (zależnie od punktu widzenia) perturbacje bohatera na tle źle ulokowanego uczucia miłosnego do dziewczyny, która rychło wyprzedza go w rozwoju, stając się wcześnie kobietą z własnymi, nieznanymi mu, preferencjami, czego on, wieczny dzieciak wciąż, przez długi czas, nie może czy nie chce pojąć, ani nawet przyjąć do wiadomości. Są wreszcie opisane różne zdarzenia i okoliczności codziennego życia społeczności małego miasteczka, z przykładami najbardziej skrajnych ocen ludzi, nie według tego, czym lub kim są, lecz po majątku i sposobach – prawie zawsze nieczystych – jego zdobywania. Brzydzi to i odstręcza od tej społeczności młodego idealistę, który w duszy piastuje swoją miłość do Warszawy, a raczej do tego, co z niej zapamiętał jako dzieciak i marzy o wyjeździe tam na studia. Czy mu się uda  – dowie się ten, kto przeczyta Krótką historię miłosną.


J.L: Jakie jest przesłanie powieści, moralne, filozoficzne, ontologiczne?
J.B: Nie wiem. Przesłanie? Miałbym prawić jakieś morały,  kogoś przed czymś ostrzegać, czegoś abstrakcyjnego od kogoś wymagać, na przykład ostrzegać przed złudzeniami. Przecież wiadomo, że młodzi zawsze będą się łudzić, będą źle lokować swoje uczucia, będą za czymś tęsknić. Nie da się też introwertyka przerobić na ekstrawertyka, młodzi nigdy nie będą mieli takiego doświadczenia jak dorośli, co pozwala im być idealistami, dopóki życie nie uczyni ich twardymi realistami,  Żadne przesłanie , jakieś takie osobne, nie jest potrzebne. Cała ta Krótka historia miłosna jest zapewne jakimś przesłaniem. Niepodobna zamknąć go w krótkim, zwięzłym ujęciu.

Ebook Krótka historia miłosna znajdziesz w księgarni Ebookpoint:

Okładka - Krótka historia miłosna - Jerzy Biernacki

(ebook)

28.79 zł 35.99 zł (-20%)

(19,79 zł najniższa cena z 30 dni)


 

Wywiad udostępniony dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Res. Dziękujemy! :)