Recenzje
Eden. Nowy początek
Mam nadzieję, że pamiętacie książkę pt. „ Calder. Narodziny odwagi”, którą przedstawiałam kilka tygodni temu na blogu. „Eden. Nowy początek”, to kontynuacja sagi. Wielu dziennikarzy i czytelników, zachwyca się twórczością pisarki, która oddaje wszystkie emocje w swoich powieściach.
Według mnie, to kolejny sukces Wydawnictwa HELION. Wiem, że książka jest fikcją literacką, a nazwiska, postacie i miejsca, są wymyślone przez autorkę, ale z całą pewnością wydarzenia, można przenieść do naszej współczesnej rzeczywistości.
Mia Sheridan, uwielbia opowiadać o miłości i bohaterach, którzy są sobie przeznaczeni. To kolejna jej powieść, którą miałam okazje przeczytać. Nie ukrywam, że jej styl pisarski również przypadł mi do gustu. Przy książkach Sheridan, odbiorca nie męczy się, a jeden wątek wypływa z drugiego.
Powieść jest idealna dla młodzieży, jak i dojrzałego czytelnika, który posiada określony gust.
Pierwsze, co zwróci Waszą uwagę, to szata graficzna powieści. Doskonale uzupełnia się z pierwszą częścią cyklu.
Głównym bohaterom towarzyszą wspomnienia. To one, nie dają spokoju. Są ciężarem, który spędza sen z powiek, ale istnieją też takie, które rozwikłają wiele wątpliwości.
Po tragicznej powodzi, zginęli wszyscy mieszkańcy Akadii. Wtedy, życie Eden i Caldera zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że stracili siebie nawzajem. Że, to drugie, padło ofiarą sekty. Eden, znajdzie się w domu jubilera, który pokocha ją, jak ojciec. Calder zaś, będzie walczył z samym sobą i „demonami”. We wszystkich trudnościach, pomoże mu przyjaciel z lat dzieciństwa.
Powoli uczą się żyć bez siebie. Eden, nigdy nie chodziła do szkoły, nie pamięta swojego nazwiska, nie umie sprzątać, ani gotować. Dzięki temu, że potrafi grać na fortepianie, stanie się nauczycielką wnuczki jubilera. Jako dziecko, została porwana. Wtedy o tej dramatycznej historii donosiły wszystkie media. Czy odnajdzie swoją prawdziwą tożsamość?
Calder zaś, zostaje uznanym artystą i malarzem. Pozostaje w nim tylko, pustka i złamane serce. Co wydarzy się, gdy drogi Caldera i Eden znów się skrzyżują? Na świecie, nic nie jest tak mocne i szczere, jak prawdziwa miłość.
Jestem ciekawa, czy teraz myślicie o happy endzie, czy historii, która jednak nie będzie podobna do wszystkich? Ta powieść Was zaskoczy, „bo nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą”.
Gorąco polecam i zachęcam do lektury.
Według mnie, to kolejny sukces Wydawnictwa HELION. Wiem, że książka jest fikcją literacką, a nazwiska, postacie i miejsca, są wymyślone przez autorkę, ale z całą pewnością wydarzenia, można przenieść do naszej współczesnej rzeczywistości.
Mia Sheridan, uwielbia opowiadać o miłości i bohaterach, którzy są sobie przeznaczeni. To kolejna jej powieść, którą miałam okazje przeczytać. Nie ukrywam, że jej styl pisarski również przypadł mi do gustu. Przy książkach Sheridan, odbiorca nie męczy się, a jeden wątek wypływa z drugiego.
Powieść jest idealna dla młodzieży, jak i dojrzałego czytelnika, który posiada określony gust.
Pierwsze, co zwróci Waszą uwagę, to szata graficzna powieści. Doskonale uzupełnia się z pierwszą częścią cyklu.
Głównym bohaterom towarzyszą wspomnienia. To one, nie dają spokoju. Są ciężarem, który spędza sen z powiek, ale istnieją też takie, które rozwikłają wiele wątpliwości.
Po tragicznej powodzi, zginęli wszyscy mieszkańcy Akadii. Wtedy, życie Eden i Caldera zmieniło się diametralnie. Oboje myślą, że stracili siebie nawzajem. Że, to drugie, padło ofiarą sekty. Eden, znajdzie się w domu jubilera, który pokocha ją, jak ojciec. Calder zaś, będzie walczył z samym sobą i „demonami”. We wszystkich trudnościach, pomoże mu przyjaciel z lat dzieciństwa.
Powoli uczą się żyć bez siebie. Eden, nigdy nie chodziła do szkoły, nie pamięta swojego nazwiska, nie umie sprzątać, ani gotować. Dzięki temu, że potrafi grać na fortepianie, stanie się nauczycielką wnuczki jubilera. Jako dziecko, została porwana. Wtedy o tej dramatycznej historii donosiły wszystkie media. Czy odnajdzie swoją prawdziwą tożsamość?
Calder zaś, zostaje uznanym artystą i malarzem. Pozostaje w nim tylko, pustka i złamane serce. Co wydarzy się, gdy drogi Caldera i Eden znów się skrzyżują? Na świecie, nic nie jest tak mocne i szczere, jak prawdziwa miłość.
Jestem ciekawa, czy teraz myślicie o happy endzie, czy historii, która jednak nie będzie podobna do wszystkich? Ta powieść Was zaskoczy, „bo nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą”.
Gorąco polecam i zachęcam do lektury.
http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska; 2016-09-16
Prawo Mojżesza
Płakałam. Mimo, iż ktoś zapobiegliwy obwieścił na okładce "Ta książka nie kończy się happy endem". Nie pomogło. Zastanawiam się jak wielki dar musi mieć autorka, aby skutecznie wtłoczyć w fabułę ból. I smutek. Obezwładniający i przejmujący. Niewidoczna, ale wyczuwalna mgła smutku, która otulała nawet te wydarzenia, które miały być radosne, w których bohaterowie się śmiali.
"Trudny chłopak", "trudna miłość", "chłopak z przeszłością" – te frazy działają na mnie jak alergeny na alergika i karmazynowa płachta na byka. W przypadku Praw Mojżesza nijak nie da się tych sformułowań wykluczyć, ale w przeciwieństwie do innych książek new adult, tutaj pasują jak ulał. Bo Mojżesz to rzeczywiście chłopak z trudną przeszłością. Matka narkomanka, tuż po jego urodzeniu, zostawiła Mojżesza w publicznej pralni.
Mojżesz dorastał, przerzucany z jednej rodziny zastępczej do drugiej. Sprawiał kłopoty wychowawcze i nie był typowym nastolatkiem. Sprawiał wrażenie... dziwnego, specyficznego i niebezpiecznego. Ostatecznie trafia na farmę do swojej prababci. Podejmuje się rożnych prac... także na pobliskiej farmie państwa Shepherd, którzy wdrażają w życie hipoterapię (metody leczenia osób chorych, problematycznych poprzez jazdę konną i kontakt z tymi zwierzętami). Tak poznaje siedemnastoletnią Georgię – ich córkę. Aż chce się napisać – tak dochodzi do wybuchu płomiennej, nieokiełznanej i wszechogarniającej miłości. Ale tak nie jest, Mojżesz ma swoje zasady, których restrykcyjnie przestrzega...
Jednak serce niespełna siedemnastoletniej Georgii, dziewczyny żywiołowej, radosnej, uśmiechniętej i przede wszystkim twardej i upartej nie reaguje na odmowę, na odrzucenie. Stara się ze wszystkich sił zrozumieć tego dziwnego, nieokrzesanego chłopaka. To zrozumienie przynosi miłość. Zakochała się w antypatycznym chłopaku z "pękniętym umysłem", na którego nie działała nawet hipoterapia.
Jej upór przynosi skutek... ale z pewnością ani Georgia, ani Mojżesz nie spodziewali się, że ich historia może mieć taki finał...
Mam nadzieję, że powyższe, krótkie streszczenie fabuły nie brzmi banalnie, bo Prawo Mojżesza bynajmniej takie nie jest.
Mam nadzieję, że powyższe, krótkie streszczenie fabuły nie brzmi banalnie, bo Prawo Mojżesza bynajmniej takie nie jest.
Historia miłosna napisana pięknym stylem, przepięknym językiem. Wróć! Ta historia nie jest napisana, ta historia jest namalowana! Feeria barw, pełen ekspresji geniusz i impresja uchwycona w pociągnięciach pędzla – tak powstawało Prawo Mojżesza. Przeciwwagą do "estetycznego bujania w obłokach" Mojżesza, jest twardo stąpająca po ziemi, charakterna Georgia, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Dziewczyna, z której emanuje radość życia i chęć mierzenia się z wytyczonymi celami. Dziewczyna, której w każdym momencie życia towarzyszy gra w "pięć plusów". Gdy ci smutno gdy ci źle – wymień pięć drobnych rzeczy za które chcesz podziękować. Przepiękna gra przypominająca mi odrobinę "grę w zadowolenie" Pollyanny. Ciepły koc, herbata z miodem i cytryną, serdeczny i głośny śmiech mojego Synka, merdające ogony moich dwóch labradorek, przytulenie i pocałunek w czoło przez mojego Męża. A Ty potrafisz wymienić pięć plusów na dziś? Problem polega na tym, że każdego dnia muszą być inne, nie mogą się powtarzać;)
Całokształt doskonałej lektury dopełnia wątek metafizyczny i kryminalny. Autorka bardzo zgrabnie przeplata realność z fantastycznymi wizjami Mojżesza. Ani razu nie ociera się o kicz. Wszystko pozostaje w sferze delikatności i subtelności. Mnie, te nierealne wątki bardzo wzruszały, pęknięcia w umyśle Mojżesza, które umożliwiły mu przenikanie w pęknięte obszary nieba były bardzo realistyczne.
Wątek kryminalny nadaje akcji tempa i skupia uwagę czytelnika na niewyjaśnionych i podejrzanych okolicznościach zaginięcia wielu młodych kobiet. Zatem nie tylko trudna miłość, pierwsze doznania erotyczne, ale i zagadka kryminalna.
To książka o samotności, niezrozumieniu i bólu. Książka o wielkiej stracie, rozczarowaniu i nieszczęśliwej miłości. Ale Prawo Mojżesza to przede wszystkim opowieść o tym, że miłość jest w stanie pokonać dosłownie wszytko... nawet śmierć.
prawieblogoksiazkach.blogspot.com Anna Sukiennik; 2016-09-25
Raced. Ścigany uczuciem
Miłość widziana oczami kobiety jest zupełnie inna niż ta, która jest odczuwana przez mężczyznę. Męska perspektywa jest zawsze kusząca i nieodgadniona. Co też może siedzieć w jego głowie?
Fabuła
Seria Driven poruszyła wiele serc i dusz. Historia Coltona i Rylee jest mieszanką erotyzmu, emocji, wredoty i przełamywania swoich słabości. Przyprawia o dreszcze oraz nowe fantazje erotyczne. Kobiety na całym Świecie zaczęły się interesować wyścigami samochodowymi. Jeden mężczyzna, emocjonalny wrak człowieka, lubiący przygodny seks, stał się marzeniem nas wszystkich. Czas żeby poznać historię jego oczami. Czy warto?
Moim zdaniem
Do książki Raced podchodziłam optymistycznie i z nadzieją. Bardzo lubię serie Driven oraz odczucia, które pojawiały się podczas jej czytania. Styl pisania jest niezmienny. Autorka z łatwością cięcia skalpelem, wprowadza ponownie czytelników w świat Coltona i Rylee. Przy każdej przytaczanej scenie, mamy do czynienia z przypisem autorskim. Wyjaśnienie dlaczego właśnie ten fragment będzie opowiedziany na nowo, z męskiej perspektywy.
Rzecz, która mi się nie podoba, to wyrwanie tylko niektórych scen z poprzednich części. Książka jawiła mi się jako „widzenie oczami” w stylu Losing hope, czy Tak krucho. W tym przypadku są to pojedyncze sceny wyrwane z tomu 1, 2 i 3. Niezbyt przypadło mi do gustu takie skakanie po wątkach. Jak pchła na grzebieniu. Może na odbiorze zaważyły zbyt duże oczekiwania.
Uważam, że najlepszą formą tworzenia serii jest możliwość przeczytania któregokolwiek tomu, bez znajomości wcześniejszych. Wiadomo, że niektórych wątków się nie pozna, ale zarys fabularny jest znany. W przypadku Raced nie ma takiej możliwości. Trzeba przeczytać Driven, Fuled, Crashed, aby nie zepsuć sobie przyjemności z czytania.
Bohaterowie są tak samo świetni jak wcześniej. Lekki humor oraz wyuzdanie przodują podczas większości scen. Nie obeszło się także bez wielkich uniesień.
Zdaję sobie sprawę, że autorka napisała książkę na prośbę niektórych fanek. W moim odczuciu, emocje i myśli Coltona, można spokojnie wyłapać podczas czytania wcześniejszych części. Nic odkrywczego Raced nie wniosło do fabuły.
Uczucia te same, ale w głowie rodzi się przyśpiewka: ale to już było... I może nie dokładnie z tej perspektywy, ale zawsze kiedy się czyta książkę, nie myśli się tylko o przeżyciach głównej bohaterki. Czytelnik analizuje zachowania każdej, występującej postaci.
Książka pozwoli na chwilę wrócić do świata wyścigów, szybkich samochodów i wielkiej namiętności. Bromberg niezmiennie utrzymuje lekki styl pisania, a książka kończy się w mgnieniu oka. Nie jest to pozycja niezbędna, jednak ciekawie uzupełnia całą serię. Tylko dla znających całą serię!
Fabuła
Seria Driven poruszyła wiele serc i dusz. Historia Coltona i Rylee jest mieszanką erotyzmu, emocji, wredoty i przełamywania swoich słabości. Przyprawia o dreszcze oraz nowe fantazje erotyczne. Kobiety na całym Świecie zaczęły się interesować wyścigami samochodowymi. Jeden mężczyzna, emocjonalny wrak człowieka, lubiący przygodny seks, stał się marzeniem nas wszystkich. Czas żeby poznać historię jego oczami. Czy warto?
Moim zdaniem
Do książki Raced podchodziłam optymistycznie i z nadzieją. Bardzo lubię serie Driven oraz odczucia, które pojawiały się podczas jej czytania. Styl pisania jest niezmienny. Autorka z łatwością cięcia skalpelem, wprowadza ponownie czytelników w świat Coltona i Rylee. Przy każdej przytaczanej scenie, mamy do czynienia z przypisem autorskim. Wyjaśnienie dlaczego właśnie ten fragment będzie opowiedziany na nowo, z męskiej perspektywy.
Rzecz, która mi się nie podoba, to wyrwanie tylko niektórych scen z poprzednich części. Książka jawiła mi się jako „widzenie oczami” w stylu Losing hope, czy Tak krucho. W tym przypadku są to pojedyncze sceny wyrwane z tomu 1, 2 i 3. Niezbyt przypadło mi do gustu takie skakanie po wątkach. Jak pchła na grzebieniu. Może na odbiorze zaważyły zbyt duże oczekiwania.
Uważam, że najlepszą formą tworzenia serii jest możliwość przeczytania któregokolwiek tomu, bez znajomości wcześniejszych. Wiadomo, że niektórych wątków się nie pozna, ale zarys fabularny jest znany. W przypadku Raced nie ma takiej możliwości. Trzeba przeczytać Driven, Fuled, Crashed, aby nie zepsuć sobie przyjemności z czytania.
Bohaterowie są tak samo świetni jak wcześniej. Lekki humor oraz wyuzdanie przodują podczas większości scen. Nie obeszło się także bez wielkich uniesień.
Zdaję sobie sprawę, że autorka napisała książkę na prośbę niektórych fanek. W moim odczuciu, emocje i myśli Coltona, można spokojnie wyłapać podczas czytania wcześniejszych części. Nic odkrywczego Raced nie wniosło do fabuły.
Uczucia te same, ale w głowie rodzi się przyśpiewka: ale to już było... I może nie dokładnie z tej perspektywy, ale zawsze kiedy się czyta książkę, nie myśli się tylko o przeżyciach głównej bohaterki. Czytelnik analizuje zachowania każdej, występującej postaci.
Książka pozwoli na chwilę wrócić do świata wyścigów, szybkich samochodów i wielkiej namiętności. Bromberg niezmiennie utrzymuje lekki styl pisania, a książka kończy się w mgnieniu oka. Nie jest to pozycja niezbędna, jednak ciekawie uzupełnia całą serię. Tylko dla znających całą serię!
dlaLejdis.pl Katarzyna Gnacikowska; 2016-09-21
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
„Slow burn. Kropla drąży skałę” to kontynuacja serii „Driven”, zmysłowa opowieść o Haddie Montgomery, która po śmierci swojej siostry znajduje przystań w ramionach Backetta Danielsa.
To, co miało być jednorazową przygodą, staje się preludium do ich dalszych losów. Czy chwilowa namiętność wystarczy, żeby między dwojgiem ludzi nawiązała się głęboka więź? Jak sobie z nią poradzą?
K. Bromberg jest autorką trylogii „Driven”, ,,Fueled” i „Crashed”. Po raz kolejny zostajemy ją w klimacie obyczajowo-erotycznym. I znów książka nas nie zawodzi. Znajdziemy w niej wszystko, co można oczekiwać po dobrej prozie erotycznej. Interesująca historia, płomienny romans i splatają się w romantycznej, fascynującej opowieści dla kobiet.
Zmysłowa i pełna emocji, bezpretensjonalna i świetnie napisana – ,,Slow burn” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla zwolenników całej serii, lecz również wielbicielek dobrego romansu. Warto po nią sięgnąć!
To, co miało być jednorazową przygodą, staje się preludium do ich dalszych losów. Czy chwilowa namiętność wystarczy, żeby między dwojgiem ludzi nawiązała się głęboka więź? Jak sobie z nią poradzą?
K. Bromberg jest autorką trylogii „Driven”, ,,Fueled” i „Crashed”. Po raz kolejny zostajemy ją w klimacie obyczajowo-erotycznym. I znów książka nas nie zawodzi. Znajdziemy w niej wszystko, co można oczekiwać po dobrej prozie erotycznej. Interesująca historia, płomienny romans i splatają się w romantycznej, fascynującej opowieści dla kobiet.
Zmysłowa i pełna emocji, bezpretensjonalna i świetnie napisana – ,,Slow burn” to pozycja obowiązkowa nie tylko dla zwolenników całej serii, lecz również wielbicielek dobrego romansu. Warto po nią sięgnąć!
literanna.pl
Sweet Ache. Krew gęstsza od wody. Seria Driven
On- lider znanego zespołu rockowego, przystojny, seksowny i pewny siebie, preferujący krótkotrwałe związki, a najlepiej, aby były to jedynie przygody na jedną noc; borykający się z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości, które nie pozwalają mu o sobie zapomnieć i których brzemię, wydawać by się mogło, nieść już będzie do końca życia. Dlaczego nie dopuszcza do siebie bliżej żadnej kobiety? Co takiego wydarzyło się w jego dzieciństwie, że boi się miłości, prawdziwych uczuć, bliskości? Co stało się z jego ojcem? Co się dzieje z matką? I dlaczego nie może znaleźć wspólnego języka ze swoim bratem bliźniakiem?
Ona- piękna, długonoga blondynka, absolwentka studiów, pisząca aktualnie swoją pracę i asystująca wykładowcom podczas różnych ich wykładów, m.in. gwieździe rocka, przeprowadzającego serię gościnnych prelekcji. Dlaczego ta piękna dziewczyna nie jest w żadnym stałym związku? Dlaczego ciągle odrzuca starającego się o jej względy przystojnego kierowcę rajdowego, a wbrew samej sobie zaczyna czuć ogromną słabość do lidera sławnego zespołu? I dlaczego tak właściwie gwiazdor rocka przeprowadza studentom wykłady?
Co jest powodem tego, że oboje bawią się ze sobą jak kotek z myszką, odrzucając pojawiającą się nieśmiało myśl, że być może ta iskra między nimi warta jest dłuższego podtrzymywania i zamienienia w wielki, niegasnący nigdy ogień? Jaki sekret chłopaków z zespołu odkrywa Quinlan i co oznacza wytatuowane serce na przedramieniu niemalże każdego z nich?
Jest to kolejna powieść z serii Driven amerykańskiej pisarki K.Bromberg. Wcześniejsze 4 książki, traktujące o związku Coltona i Rylee, szczęśliwie się zakończyły, jednak autorka przygotowała dla nas jeszcze kilka propozycji, które utrzymane są w podobnym klimacie. Opowiadają one o bohaterach drugoplanowych znanych nam z wcześniejszej historii z tą jednak różnicą, że teraz grają oni pierwsze skrzypce. I tak Quinlan, bohaterka "Sweet Ache", jest młodszą siostrą Coltona, poznanego we wcześniejszych pozycjach kierowcy rajdowego.
Książka napisana jest przyjemnym w odbiorze językiem, od początku wciąga nas w przedstawioną historię i czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem i prawdziwą przyjemnością. Powiem więcej, ciężko się od niej oderwać i jak najszybciej chciałoby się poznać jej zakończenie. Narracja prowadzona jest zarówno przez bohaterkę, jak i bohatera, dzięki czemu poznać możemy punkt widzenia, myśli i uczucia jednocześnie Quinlan i Hawkina. Nie brakuje w niej również odważnych scen seksu, dodających pikanterii i charakterku całej powieści ;-) Mówiąc krótko, zdecydowanie warto po nią sięgnąć! :-)
wielopokoleniowo.pl