ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Summoner Zaklinacz 1. Początek (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Jaguar
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    424
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    32,00 zł 45%
    17,60 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Tym razem wszyscy muszą się zjednoczyć 

    Nadciąga inwazja zła w czystej postaci. Ze strony okrutnych orków nikt nie może oczekiwać litości. Żądne krwi potwory wypowiadają wojnę mieszkańcom Imperium. Dostrzegając zagrożenie, Elfy z północy zawiązują niełatwy sojusz z mieszkańcami Imperium. Nawet będące w sporze z ludźmi krasnoludy przyłączają się do walki. Trzy rasy, które muszą działać wspólnie, aby obronić swój świat przed bezwzględnym najeźdźcą. Jednak przeciwnicy są krok przed nimi. Przywołują okrutne demony i przechylają szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostatnią nadzieją na wygraną jest Akademia Volcanów, gdzie szlachetnie urodzeni uczą się sztuki przywoływania demonów. Właśnie tam początkujący zaklinacze, księżniczka Elfów, przepełniony goryczą krasnolud i Fletcher, zwykły śmiertelnik z tajemniczą przeszłością nawiązują przyjaźń, która może odmienić losy Imperium. Czasy, w których przyszło im żyć nie pozostawiają im wyboru. Niebawem staną oko w oko z niewyobrażalnym złem… Taran Matharu przedstawia jedną z najciekawszych serii fantasy ostatnich lat. Dołącz do świata magii i daj się ponieść przygodzie.

    (…) Teraz albo nigdy. Fletcher wiedział, że jeśli nie powali zwierzęcia pierwszym strzałem, dziś wieczorem będzie głodny. Zmrok zapadał szybko, a on był już mocno spóźniony. Jeżeli nie wróci do wioski na czas, brama zostanie zamknięta, i Fletcher albo przekupi wartowników – a pieniędzy nie miał – albo będzie musiał spędzić noc w lesie.
    Młody łoś pocierał łbem o pień strzelistej sosny. Płaty zdartego mchu pokrywały poszycie wokół drzewa. Sądząc po rozmiarach i budowie zwierzęcia, Fletcher ocenił, że ma przed sobą młodego osobnika, który właśnie zamierzał zrzucić pierwsze rogi. Okaz był wspaniały. Sierść połyskiwała przy każdym ruchu, ślepia skrzyły się inteligencją.
    Fletcherowi zrobiło się smutno, że musi zapolować na to majestatyczne stworzenie. Zaczął już jednak szacować wartość zdobyczy. Grubą skórę sprzeda handlarzom za niemałą sumkę, zwłaszcza że zima wciąż nie ustępowała. Zarobi na niej przynajmniej pięć szylingów. Poroże, choć jeszcze niezbyt okazałe, było w znakomitym stanie. Przy odrobinie szczęścia mogło przynieść Fletcherowi kolejne cztery szylingi. Najbardziej jednak pożądał mięsa. Kruchej, soczystej dziczyzny, której skwierczący tłuszcz spłynie ciężkimi kroplami do ognia (…) 

                                                                                                                      Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności