Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Masa o kilerach polskiej mafii. Jarosław Sokołowski "Masa" w rozmowie z Arturem Górskim (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    256
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    28,00 zł 23%
    21,56 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Kulisy przestępczego świata 

    Kolejna fascynująca opowieść o polskiej mafii. Artur Górski i Jarosław Sokołowski znów wprowadzają czytelników w świat okrutnych porachunków i wielkich pieniędzy. Kim byli zabójcy, którzy wykonywali wyroki śmierci na zlecenie bossów polskiego świata przestępczego? Czy rzeczywiście byli zimnymi profesjonalistami, dla których ludzkie życie nie miało żadnej wartości? Czy wywodzili się z radzieckich służb specjalnych i swój chrzest bojowy przechodzili na frontach wojny w Afganistanie? Czy za swoje usługi pobierali bajeczne honoraria, a może raczej strzelali za darmo, bo nie mieli innego wyboru? Jakimi metodami wykonywali swoją robotę? I czy każdego z nich dosięgnął wymiar sprawiedliwości?
     

    (…) Chyba stałem się modny… Nie, wcale tego nie planowałem, a nawet nie chciałem, ale najwyraźniej ten i ów uważa, że na książkach z Masą w tytule można nieźle zarobić. Faktycznie, seria „Masa o...”, odniosła sukces i to jest bezdyskusyjne, więc i inni autorzy zapragnęli uszczknąć coś z tego tortu. Problem w tym, że chcą wpieprzać mój tort, jednocześnie do niego plując. Najpierw Wojciech Sumliński wydał pozycję Czego nie powie Masa o polskiej mafii, a następnie Piotr Pytlakowski dzieło Mój agent Masa. Obieksiążki promowane były w kontrze do naszej serii – pierwszy tytuł sugeruje, że jest coś, co wiem, ale nigdy tego nie powiem (jak twierdzi facet, którego nie widziałem na oczy), zaś hasło promocyjne drugiego brzmi: „Poznałeś wersję Masy? Teraz poznaj prawdę”. Czyli że niby ja kłamię i celowo zwodzę czytelnika! Bo jak inaczej to rozumieć? Goście podpierają się mną jak kulą (najwyraźniej inwalida bez kuli nie pójdzie), a jak już ruszają, to przeciwko mnie. Na Sumlińskiego mogę co najwyżej machnąć ręką, bo w jego tekście niewiele jest mojej osoby, a moja ksywka posłużyła mu wyłącznie jako wabik, ale działalność Pytlakowskiego budzi moje oburzenie (…) 

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności