Recenzje
Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari. Travelbook. Wydanie 2
Dzień dobry! Wiosna to dobry moment, żeby zacząć planować wakacje, albo mniejsze podróże. 😊 Nie wiem jak wam, ale mnie zawsze już samo planowanie poprawia nastrój. 🥰 Włochy są dla mnie zawsze dobrym kierunkiem na podróże! 📚🇮🇹 Travelbook. Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari. Jeśli lubicie zwiedzać intensywnie, ale jednocześnie chcecie mieć wszystko w jednym miejscu (od planu zwiedzania po tipy gdzie zjeść i jak dojechać) to ten travelbook jest naprawdę solidnym kompanem podróży. To typ przewodnika, który bardziej przypomina notatnik doświadczonego podróżnika niż suchą encyklopedię. Co znajdziecie w środku? Przede wszystkim gotową trasę podróży przez południowe Włochy, od Rzymu, przez Kampanię i Neapol, aż po Apulię, Kalabrię i Bazylikatę. Są opisy największych atrakcji (Pompeje, Wezuwiusz, Capri, Matera, Alberobello), ale też mniej oczywiste miejsca, czyli to, co w takich przewodnikach lubię najbardziej. Do tego mapy, zdjęcia, ciekawostki i ramki z lokalnymi informacjami, bardzo przydatne już na miejscu. Największy plus tego travelbooka: informacje praktyczne. Są konkretne tipy typu: - jak poruszać się między miastami, - na co uważać w restauracjach i komunikacji, - kiedy jechać, żeby uniknąć tłumów, - gdzie warto zboczyć z głównej trasy, - jakie są lokalne zwyczaje i jedzenie, którego trzeba spróbować. To nie jest tylko „co zobaczyć”, ale też „jak odbyć tę podróż mądrze”. Dla kogo jest ta pozycja? Dla osób, które: - planują trip po południowych Włoszech, - chcą zobaczyć dużo w krótkim czasie, - lubią mieć plan, ale też inspiracje na spontaniczne skręcenie w nieznane miasteczko. To nie jest przewodnik do czytania od deski do deski jak reportaż, ale to przewodnik do podkreślania, zaznaczania karteczkami i wrzucania do plecaka. Bardzo praktyczny, momentami inspirujący, idealny jeśli planujecie południe Włoch na własną rękę.✈️
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
„Demoniczne dwudziestolecie” to książka o zbr0dniach, w których dużą rolę odgrywali znachorzy i ludzie, którzy im ufali. Historie sięgają mniej więcej stu lat wstecz. Autorka, opierając się na archiwalnych materiałach prasowych, opisała jedenaście takich przypadków. Dziś te historie opisane w książce mogą wydawać się dziwne, momentami wręcz nie do uwierzenia. Ale kiedy weźmiemy pod uwagę czasy, w jakich to się działo, czyli brak dostępu do edukacji, słabą medycynę, dużo niewiedzy - łatwiej zrozumieć, dlaczego ludzie wierzyli w zabobony i „leczenie” u znachorów. Oddawali się różnym praktykom, a czasem oskarżali innych o rzeczy, które nie miały nic wspólnego z prawdą. Historie pochodzą z różnych części Polski, głównie ze wsi. Pokazują, jak łatwo było zostać uznanym za czarownicę, ale też jak łatwo było manipulować ludźmi i wykorzystywać ich strach. To bardzo ciekawa książka. Napisana prosto, konkretnie, bez zbędnego przeciągania. Do tego mamy zdjęcia i fragmenty dawnych artykułów, co jeszcze bardziej przybliża te historie. Książkę czytało mi się bardzo dobrze. To lektura dla osób, które lubią czytać o przeszłości i o tym, jak kiedyś wyglądało życie. Książka trochę skojarzyła mi się ze znanymi „Chłopkami”, jednak tu nie ma tekstu o typowym życiu i pracy na wsi, ale o tym w co wierzyli ludzie, jak radzono, albo raczej nie radzono sobie z niezrozumiałymi sytuacjami i różnymi ciężkimi chorobami. Bardzo polecam! Ciekawa i momentami dająca do myślenia lektura.
Dziennik Nel
🖤Recenzja🖤 Nel trafia do nowego liceum, w którym miało być łatwiej. Bezpieczniej. Lepiej. Zamiast tego dostaje dokładnie to, przed czym próbowała uciec, czyli bolesne wspomnienia, złamane serce i ludzi, którzy mogą zniszczyć ją na nowo. A na ich czele stoi Dante - niebezpiecznie pociągający chłopak, z którym zadziera już pierwszego dnia. W świecie pozorów i szkolnych układów Nel musi zdecydować, czy dalej będzie udawać… czy w końcu pokaże, kim naprawdę jest. Dziennik Nel to historia, która pokaże wam, że za maską obojętności często kryje się kruchość, a największe bitwy toczą się w ciszy, we własnej głowie. Po tę książkę sięgnęłam głównie z ciekawości, ponieważ po serii filmów „Piepzyć Mickiewicza”, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, chciałam przekonać się, czy Dziennik zaskoczy mnie czymś, czego w filmie nie pokazano. Najpierw zacznijmy od tego, że wydanie jest fenomenalne i sprawia wrażenie, jakby miało się w dłoni prawdziwy dziennik; pojawiające się skreślenia, swego rodzaju bazgroły czy SMS-y dodają uroku i autentyczności. Język zastosowany przez autorkę również jest dostosowany do kategorii wiekowej i przyznaję, że sprawiał, iż książka przelatywała dosłownie przez palce. Miałam wrażenie, jakbym chłonęła tę historię i nie chciałam się zatrzymywać. Jednak istotne jest tutaj ukazanie problemów, z jakimi mierzyła się Nel, a które nie należały do przyjemnych. Chyba nie ma takiej osoby, która nie doznała szydzenia w szkole, a jeśli jest, to ogromny z niej szczęściarz. Więc mimo że jest to lekka historia opowiedziana z perspektywy bohaterki, to jednak porusza też trudniejsze tematy. Oczywiście ukazana zostanie relacja z Dante i przyznam wam się, że jak oglądałam filmy i widziałam jego postać, to uśmiech nie schodził mi z twarzy. Tutaj podczas czytania było fajne to, że każdego bohatera miałam przed oczami, potrafiłam wszystko sobie wyobrazić i chyba za to też lubię fakt, że najpierw coś oglądam, a później czytam, bo wtedy moja wyobraźnia nie zwalnia. Jeśli tak jak ja jesteście fanami filmów, to zachęcam was do poznania tej pozycji.
Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
Nie randkuj z młodszym facetem, to już czwarta część z serii Nie pasujemy do siebie. Każda skupia się na innym z czworga przyjaciół i w sumie można czytać je w różnej kolejności, ale wiadomo, że pojawiają się pewne szczegóły z poprzednich części, tak że najbardziej satysfakcjonujące będzie poznawanie ich od początku. Cała seria jest bardzo przyjemna i przynosi sporo uśmiechu, choć przyznaję, że akurat historia Braydena i Alex najmniej mi się podobała, chociaż w pewnym sensie jest mi najbliższa ;) Chyba trochę irytowało mnie zachowanie Alex, jej argumenty, ta bariera tworzona przez różnicę wieku. Odbieranie samej sobie szansy na szczęście, z powodów które były po prostu głupie. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że cóż, często lubimy komplikować sobie życie. Plusem tej części jest dla mnie motyw organizacji charytatywnej i bezinteresownej pomocy. Super, że autorki rozwinęły temat Domu Ryana, tego piątego z przyjaciół, który przegrał z chorobą, a jednak jego pamięć miała przetrwać w czymś tak dobrym. Zresztą siła przyjaźni może być ogromna i tego również uświadczamy przez wszystkie 4 książki. Nie brak tu oczywiście również tych bardziej pikantnych scen, ale jakoś u tego duetu szczególnie mi one nie przeszkadzają ;) I chociaż jak wspomniałam, ta część podobała mi się trochę mniej, całą serię i tak jak najbardziej polecam, tak na raz, kiedy obudzi się w Was romansiara i będzie akurat potrzebowała czegoś luźniejszego :)