ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Nie daj się, Pinku! Książka o hejcie i o tym, jak dbać o siebie, gdy ktoś nas rani, dla dzieci i dla rodziców trochę też

"To był tylko żart" - czasem właśnie od takich słów zaczynają się sytuacje, które wcale nie są zabawne. Kiedy żart rani, ktoś zostaje wykluczony albo przekroczona zostaje czyjaś granica, dziecko nie zawsze wie, co zrobić. O tym opowiada najnowsza część Pinka. "Nie daj się, Pinku" pokazuje sytuacje, z którymi dziecko może się zetknąć w szkole czy grupie rówieśniczej. Jest wykluczanie, żartowanie czy naśmiewanie się z wyglądu, przemoc słowna i fizyczna. Są granice, które ktoś przekracza, i pytania o to, co właściwie można wtedy zrobić. Kiedy zareagować? Komu powiedzieć? Gdzie szukać pomocy? I przede wszystkim - jak nie zostać z tym wszystkim samemu? Każda historia prowadzi do rozmowy Pinka z mamą. To właśnie te rozmowy są ważną częścią książki, bo pozwalają zatrzymać się przy sytuacji, nazwać emocje i spojrzeć na nią z różnych stron. Na końcu pojawiają się zadania dla dziecka, które pomagają przełożyć tę rozmowę na coś bardziej osobistego - własne emocje, granice, poczucie wartości czy sposób reagowania. Książka nie ogranicza się do prostego "hejt jest zły". Pokazuje różne sytuacje i daje przestrzeń na rozmowę o tym, co dziecko może zrobić, kiedy spotyka się z przemocą albo samo staje się jej świadkiem. Jest tu też miejsce na empatię i różnorodność, i co ważne - nikt tu nie mówi, że wszystkie trudne sytuacje da się rozwiązać jednym zdaniem. To książka, po którą mogą sięgnąć nie tylko dzieci. Widzę w niej sporo materiału do wykorzystania przez rodziców, nauczycieli, pedagogów czy psychologów. Niektóre rozmowy trudno rozpocząć - zdecydowanie łatwiej jest, kiedy ma się w ręce odpowiednie narzędzie. Dziecko nie zawsze od razu powie, że coś jest nie tak. Czasem potrzebuje najpierw usłyszeć historię kogoś innego, żeby znaleźć własne słowa. Pink może mu w tym pomóc

ALKOWE CZYTANKI Pajor Magdalena

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

Moje pierwsze spotkanie z tym duetem autorskim i żałuję, że dopiero teraz miałam okazję go poznać. Historia to doskonała komedia romantyczna, z małomiasteczkowym klimatem, dużą różnicą wieku, sąsiadami którzy znają się od lat i samotnym rodzicem. Są momenty, które wzruszają, bawią oraz takie, które rozgrzewają. Lekki romans, pełen chemii, który porusza także trudniejsze tematy. Czyta się szybko i bardzo przyjemnie.

justyna_chrun Chruń Justyna

Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni

Dwudziestolecie międzywojenne było dla Polski czasem ogromnych zmian. Po ponad stu dwudziestu latach niewoli kraj odzyskał niepodległość, a społeczeństwo musiało zmierzyć się z wieloma problemami, między innymi biedą, analfabetyzmem, brakiem odpowiedniej opieki medycznej oraz nieufnością wobec nowoczesności. W takich warunkach wiara w zabobony i nadprzyrodzone zjawiska często stawała się sposobem na wyjaśnienie tego, co trudne do zrozumienia. Autorka przedstawia jedenaście historii zbrodni, które pokazują właśnie tę mniej oczywistą stronę Polski. Nie są to jednak typowe sprawy kryminalne, ponieważ w wielu z nich rzeczywistość przeplata się z ludowymi wierzeniami, przesądami i przekonaniem o istnieniu sił nadprzyrodzonych. Na uwagę zasługuje również sposób przedstawienia poszczególnych spraw. Historie zostały szczegółowo opracowane na podstawie kilku źródeł, co pozwala lepiej poznać zarówno same zbrodnie, jak i realia życia w tamtych czasach. Całość uzupełniają archiwalne fotografie, które dodatkowo budują klimat książki i przybliżają czytelnikowi atmosferę, jaka wtedy panowała w Polsce. "Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni w II Rzeczpospolitej" to interesująca propozycja dla osób, które lubią prawdziwe historie kryminalne, ale szukają czegoś więcej niż samego opisu zbrodni. Książka pozwala zajrzeć w przeszłość i zobaczyć, jak strach, niewiedza oraz wiara w zabobony mogły wpływać na ludzkie decyzje.

anesska.photo Odyjas Agnieszka

Ostatni zachód słońca

Istnieją historie, które zaczynają się jak opowieść o nowym początku, a bardzo szybko okazuje się, że tak naprawdę są historią o ucieczce przed tym, co wydarzyło się wcześniej… Livia próbuje zostawić za sobą przeszłość i wszystko, co przez lata przypominało jej o tragedii, za którą obwiniała samą siebie. Nowa uczelnia ma być szansą na rozpoczęcie życia od nowa. Problem w tym, że od własnych demonów nie da się tak po prostu uciec. Kiedy Livia zaczyna wierzyć, że w końcu może odzyskać odrobinę spokoju, przeszłość ponownie daje o sobie znać. A tym razem stawka jest zdecydowanie większa… Reszty wam nie zdradzę, bo polecam przeczytać 🤭 Jestem zdania że opis zdecydowanie nie pokazuje, jak wiele ta historia ma do zaoferowania, a tylko wspomnę, że jest to DEBIUT autorki 😍 Mamy tu historię o traumie, uzależnieniach, rodzinie, przyjaźni, problemach psychicznych, poczuciu winy i konsekwencjach wydarzeń, które potrafią ciągnąć się za nami przez lata. I mimo że tematów jest naprawdę sporo, Martynie udało się połączyć je w spójną całość. A bohaterowie ? Nie są idealni, nie mają życia usłanego różami i zdecydowanie nie można nazwać ich grupą rozpieszczonych dzieciaków bez problemów, pomimo tego że większość pochodzi z bogatych domów. Każdy z nich ma własną historię, własne rany i rzeczy, z którymi próbuje sobie poradzić. A razem tworzą grupę przyjaciół , której naprawdę można im pozazdrościć. I żeby nie było. Część z nich chwilami bardzo mnie irytowała,ale właśnie takie emocje pokazują, że bohaterowie nie są nijacy😉 Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to lekka i beztroska historia. Pojawia się tutaj sporo trudnych tematów, dlatego zdecydowanie nie poleciłabym jej bardzo młodym czytelnikom ani osobom szczególnie wrażliwym na cięższą tematykę. Minusem było dla mnie, że początkowo ciężko było mi się wkręcić w fabułę. Miałam wrażenie, że historia bardzo się dłużyła. Od połowy książki, to się zmienia i ciężko się od niej oderwać. A zakończenie? Otwarte, zostawiające przestrzeń na własne przemyślenia i przede wszystkim takie, które nie potrzebuje kolejnej części na siłę. Po zamknięciu książki zostało mi w głowie mnóstwo pytań a pisząc tę recenzję widziałam, że Martyna wstawiła film w którym poinformowała, że drugi tom powstanie już niebawem Co ogromnie mnie cieszy i bardzo na to czekam😍😍😍

kamaczyta Syguła Kamila

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

Jakąkolwiek książkę od Ludki Skrzydlewskiej bym nie przeczytała, to zawsze trafia w moje serce. Tym razem książka została napisana przez dwie autorki i o dziwo bardzo podoba mi się to połączenie. Nie czuję też jakiejś wielkiej zmiany🤭 W książce znajdują się motywy, które wręcz kocham. Samotny rodzic, strażak, odpowiedzialny facet. Nic więcej nie potrzebuję, te motywy mnie kupiły. 🫢 Główna bohaterka Jordie, którą polubiłam od pierwszych stron, chce odzyskać swoje marzenia. Wraca do rodzinnego miasta po wyrzuceniu z uczelni przez tak naprawdę nieporozumienie i trafia na miłość swojego życia. Ona i Cass znają się od dawna, byli sąsiadami. Ona jest w nim zakochana, odkąd pamięta, a on zawsze myślał, że kocha jego brata. Chemia między nimi była wyczuwalna od początku, ale Cass, jako odpowiedzialny ojciec, uważa na to, co robi, bo nie chce skrzywdzić swojej córki Zary. Na pewno nie znajdziecie tutaj nie wiadomo jak wielu scen. Ta książka pokazuje nam, jak wygląda rzeczywistość bycia samotnym rodzicem i z jakimi decyzjami trzeba się mierzyć. Zara jest przeuroczym dzieckiem, które zasługuje na wszystko, co najlepsze. I tutaj pojawia się pytanie- czy Jordie będzie dobrą kandydatką dla jej ojca i czy będzie dobrze traktować dziewczynkę? Książka jest meeega komfortowa i bardzo przyjemna. Świetnie się przy niej bawiłam. Wręcz idealna na jesienne dni! A ta scena z kotem skradła mi serce. 🥹

natalia.reads_book Chabowska Natalia