Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Zaginiony (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Anna Jansson
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    344
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    28,00 zł 22%
    21,84 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Gdzie zniknęło dziecko?

    Anna Jansson to szwedzka autorka powieści kryminalnych. Jej książki sprzedają się w nakładzie tysięcy egzemplarzy. Mimo literackich sukcesów pracuje na pół etatu w szpitalu jako pielęgniarka. Inspiracji do swoich powieści szuka słuchając pacjentów. Zaginiony to szósta część cyklu z komisarz Marią Wern w roli głównej. Andreas Nilsson, dziewięciolatek z Gotlandii, wraca rowerem z cmentarza, na którym pochowany jest jego brat. Na bagażniku wiezie skradzioną z cmentarza czaszkę… Niedługo po tym policja otrzymuje zgłoszenie o zaginięciu chłopca. Natychmiast rozpoczynają się poszukiwania. Co komisarz Maria Wern odkryje w jaskini nieopodal szkoły w Östergarn?

    (…) Potężne dłonie Martina formowały ostatni fragment wazonu, jego górną krawędź. Ostrożnie wydobywał jej kształt, pieszcząc palcem wskazującym i kciukiem. Nagle puścił naczynie. Koło garncarskie stanęło w miejscu. Na dworze zawodził wiatr. Wdzierał się do środka szparą pod drzwiami i przemykał po szerokich deskach podłogi niczym zbłąkany kot. Wzniecał kłęby kurzu, wprawiając je w spiralny ruch. Elvira oparła się pokusie muśnięcia włosów Martina, które na karku układały się w loki. Zwalczyła chęć wyciągnięcia dłoni, pogładzenia jego potężnego karku i głowy. Nie zrobiła tego. W każdym razie nie w tamtej chwili. Martin wciągnął do gruszki trochę płynnej gliny i na gładkich bokach wazonu zrobił girlandy kwiatów. Ścisnął gumowy zbiornik na końcu gruszki, żeby nabrać nową porcję gliny, i kolejne kwiaty wyrosły spod jego dłoni. Zdjął z haka drut i odciął naczynie od koła, po czym odwiesił drut na miejsce. Wstał i przeniósł wazon na półkę do wyschnięcia. Pochlapany gliną dwuczęściowy fartuch podążał za ruchami nóg. Martin odwrócił się do niej z uśmiechem, ale widząc jej bezgraniczny podziw, spoważniał.
    – Jesteś piękna, Elviro. Wiesz o tym?
    W powietrzu zarysował dłońmi jej kształty. Zamknęła oczy i potrząsnęła głową. Nie. Martin uniósł jej brodę, jakby chciał ją pocałować. Pochylił się do niej, ale tylko po to, żeby zobaczyć, że Elvira otwiera oczy.
    – Chciałbym, żebyś mi pozowała (…)

                                                                                                   Fragment książki 

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności