Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Tam ci będzie lepiej (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Czwarta Strona
    Wydawnictwo:
    Czwarta Strona
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    552
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    39,90 zł 30%
    28,12 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    27,90 zł 45%
    15,35 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Znakomity kryminał w czasach XX – lecia międzywojennego

    W roku 1924 w poznańskich zaułkach giną kobiety, a ściślej mówiąc prostytutki. W mieście wszyscy cieszą się świeżo odzyskaną niepodległością i odradza się państwowa policja. Komisarz Antoni Fisher oraz jego zastępca Albin Siewierski rozpoczynają śledztwo dotyczące serii brutalnych morderstw, które wstrząsnęły mieszkańcami Poznania. Ten pierwszy to dystyngowany i elokwentny oficer najpierw pruskiej, a potem polskiej armii, przystojny trzydziestokilkulatek, znany ze swojego roztropnego i przemyślanego działania, ponad wszystko ceniący sobie poznański sznyt. Ten drugi to pochodzący z Kongresówki jegomość, dla którego najważniejsze są szybkie efekty pracy, blichtr i brylantyna. I choć reprezentują zupełnie inne wartości, muszą połączyć siły, żeby złapać bezwzględnego zabójcę. Tam Ci będzie lepiej to początek fascynującej serii Ryszarda Ćwirleja. Autor znany dotąd z powieści neomilicyjnych pokazuje nieznane oblicze Poznania, miasta które mimo tradycji pruskiego porządku mierzy się z masą drobnych złodziejaszków czających się za rogiem, a także zwyrodniałych morderców.  

     (…) Cała trzęsła się z zimna. Potarła zmarznięte dłonie, a potem na powrót schowała je w głąb mufki. Ale to tylko z nazwy była mufka. Cholerstwo prawie wcale nie grzało. Bo jak miało grzać stare, wytarte futerko, które wyglądało jak wyliniały kot? Skórka, którą obszyty był ten wełniany rękaw, pochodzący ze starego swetra, pochodziła najprawdopodobniej z kota, a nie z sobola, o czym próbował ją przekonać żydowski handlarz sprzedający różne szmaty. Ale co miała robić? Przecież nie stać jej było na nic porządnego, co nosiły te wszystkie damy wysiadające przed Teatrem Polskim z ogromnych automobili. Wkładały swoje drobne dłonie w mufki grube i puchate, a włosie na nich aż lśniło w blasku elektrycznych latarni (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności