ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Preludium do Diuny (#3). Diuna. Ród Corrinów (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    648
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    44,90 zł 22%
    35,02 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Opowieści ze świata Diuny w lekkim i przystępnym stylu

    Diuna. Ród Corrinów to ewidentne zakończenie trylogii, która była pierwszym dziełem pisarza i syna Mistrza science fiction. Szybka akcja i wyraźna fabuła to największe zalety książki. Na dobrą sprawę, ciężko jest określić, czy jakiś główny bohater w ogóle tu występuje. Między poszczególnymi wątkami utrzymana jest bowiem dobrze wyważona równowaga, która sprawia, że większą uwagę skupiamy nie na bohaterach, lecz na tym co w powieści się dzieje. Na Ixie mistrz badań Hidar Fen Adżidika zbliża się do końca prac nad sztuczną przyprawą. Szaddam IV, nieświadomy jego podstępnych planów, chce uzależnić wszystkich od amalu. Atakowane są kolejne planety, w końcu zagłada grozi pustynnej Arrakis – jedynemu we wszechświecie źródłu melanżu. dczas gdy w Imperium ścierają się najwięksi gracze sceny politycznej, na Kaitainie, pod bokiem Imperatora, zgromadzenie żeńskie jest blisko kulminacji swego planu eugenicznego. Jessika lada moment ma urodzić matkę Kwisatz Haderach, tajnej broni zgromadzenia. Tyle że siostry nie wiedzą wszystkiego...

    (…) W blasku dwóch księżyców świecących na zapylonym niebie fremeńscy wojownicy mknęli po pustynnych skałach. Wtapiali się w szorstkie otoczenie, jakby byli wykuci z tego samego tworzywa, surowi ludzie w surowym świecie.
    „Śmierć Harkonnenom”. Wszyscy uzbrojeni uczestnicy razzia złożyli to samo przyrzeczenie.
    W ciszy przedświtu Stilgar, ich wysoki, czarnobrody przywódca, stąpał niczym kot nas czele dwudziestki swoich najlepszych wojowników. „Musimy poruszać się jak nocne cienie. Cienie z ukrytymi nożami”.
    Podniósł dłoń, zatrzymując ich. Wsłuchał się w puls pustyni, w ciemność. Jego błękitne w błękicie oczy badały wyniosłe skalne zbocze rysujące się na tle nieba niczym gigantyczny wartownik. Cienie przesuwały się zgodnie z ruchem obu księżyców, rozciągając się jak żywe po zboczu góry.
    Ludzie wspinali się po skalnej skarpie, wyszukując nawykłymi do mroku oczami wykuty w kamieniu szlak. Teren wydawał się dziwnie znajomy, chociaż Stilgar nigdy tu nie był. Ojciec opisał mu tę drogę, szlak, który ich przodkowie wytyczyli do siczy Hadis, kiedyś jednej z największych ukrytych ludzkich osad, dawno temu jednak opuszczonej (…) 

                                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności