ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Czasem warto zabić (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Peter Swanson
    Okładka książki/ebooka Czasem warto zabić

    Okładka książki Czasem warto zabić

    Okładka książki Czasem warto zabić

    Okładka książki Czasem warto zabić

    Zajrzyj do książki

    Wydawnictwo:
    Marginesy
    Wydawnictwo:
    Marginesy
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    352
    Czas nagrania:
    10 godz. 47 min.
    Czyta:
    Andrzej Hausner
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi
     
    Audiobook w mp3

    Ebook

    31,00 zł 20%
    24,80 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Audiobook w mp3

    37,90 zł

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Przypadkowe spotkanie na lotnisku odmieni ich los 

    Piękna kobieta w poczekalni na Heathrow odgarnia z twarzy długie rude włosy, zakłada nogę na nogę i sączy martini, czyta Patricię Highsmith. Ma na imię Lily. Przysiada się do niej Ted, bogaty biznesmen. Ośmielony przez alkohol, a może jej pełne zainteresowania spojrzenie opowiada nieznajomej o swojej żonie, którą przyłapał na zdradzie. Mówi, że chętnie by się jej pozbył. Dosłownie i nieodwołalnie, na zawsze. Chciałby ją zabić…
     
    „No to zabij” mówi piękna nieznajoma
     
    To proste zalecenie uruchamia lawinę wydarzeń. Początkowo odbierane jako żart staje się postanowieniem o solidnych podstawach. Po jakimś czasie Ted już wie, że zabije swoją żonę, a Lily mu w tym pomoże.
    Dlaczego? Kim jest ta dwójka podróżnych? To żartownisie czy socjopaci? Szukają zemsty czy miłości? Wśród rozpędzonych wydarzeń trudno ocenić. Każdy zwrot akcji przyprawia o zawrót głowy. 

    (…) – Cześć – usłyszałem.
    Spojrzałem na bladą, piegowatą dłoń spoczywającą na oparciu sąsiedniego wolnego barowego krzesła w poczekalni klasy biznes na Heathrow, a potem wyżej, na twarz obcej kobiety.
    – My się znamy? – spytałem. Z wyglądu nie kojarzyła mi się z nikim konkretnym, ale jej amerykański akcent, śnieżnobiała bluzka koszulowa, obcisłe dżinsy o nogawkach wsuniętych w sięgające kolan buty – to wszystko przypominało mi okropne przyjaciółki mojej żony.
    – Nie, przepraszam. Po prostu podziwiałam pańskiego drinka. Pozwoli pan? – Usadowiła swoje długie, smukłe ciało na obitym skórą stołku obrotowym i położyła na kontuarze torebkę. – To dżin? – spytała o stojące przede mną martini.
    – Hendrick’s – odparłem.
    Ruchem ręki dała znak barmanowi, nastolatkowi o nastroszonych włosach i lśniącym podbródku, i zamówiła hendrick’s martini z dwiema oliwkami. Kiedy dostała swojego drinka, wzniosła kieliszek w toaście. Mnie został jeden łyk.
    – Za szczepienia przeciwko podróżom międzynarodowym – powiedziała.
    – Za to wypiję (…)  

                                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności