Recenzje
Google Analytics. Integracja i analiza danych
Google Analytics jest szeroko uznanym narzędziem do zdobywania wiedzy marketingowej dla firm. Jednocześnie pełnia jego możliwości jest często nierozpoznana. Daniel Waisberg – inżynier w Google, podpowiada, jak zwiększyć potencjał Google Analytics poprzez zintegrowanie na tej platformie danych pochodzących z różnych źródeł, w tym m.in. AdWords, AdSense, ale też platform mobilnych, YouTube, a także niestandardowych baz danych.
Magazyn Think Tank
Najtrudniejsze w tym, co trudne. Prowadzenie biznesu, gdy nie ma prostych odpowiedzi
To nie jest kolejna książka prezentująca zarządzanie firmą przez prymat modelu optymalnego. Jak deklaruje autor, jest ona skierowana do liderów „czasu wojny”. Nie skupia się więc na tym, jak uniknąć błędów w biznesie, ale co zrobić, gdy się je popełniło i wszystko w firmie zaczyna się rozpadać. Według Horowitza, to jak poradzimy sobie w takim momencie, decyduje o naszym długofalowym sukcesie. Oprócz szczerego opisu osobistych doświadczeń autora w książce znajdziemy wiele praktycznych i niebanalnych rad dotyczących zatrudniania, zwalniania czy też zarządzania ludźmi.
Magazyn Think Tank
Stinger. Żądło namiętności
Kiedy spojrzycie na okładkę książki, przeczytacie tytuł, a do tego zagłębicie się w pierwsze sto stron powieści, pomyślicie dokładnie to co, ja typowy schematyczny, nijaki kolejny erotyk z gatunku przeciętnych. Jednak im dalej w fabułę, tym lepiej, inaczej i przede wszystkim bez typowego schematu.
Grace studentka prawa, weekend spędza w Las Vegas na Zjeździe Studentów Prawa. W tym samym czasie i hotelu odbywa się konferencja branży erotycznej. Niespodziewanie studentka wpada na Carsona Stingera aktora heteroseksualnego. Ich znajomość nie zaczyna się dobrze, ale mimo to udaje im się spędzić ze sobą kilka upojnych chwil. Jak wiadomo, co stanie się w Vegas zostaje w Vegas. Przelotny romans, nie ma prawa bytu. Grace jest ambitna i ma jasno określone plany na przyszłość, a Carson nie jest idealnym materiałem na męża. Ich weekendowe uniesienia to tylko epizod. Po tych kilku chwilach ich drogi się rozchodzą i już nigdy nie powinny się zejść.
Może zacznę od tego, co nie podobało mi się w książce. Po pierwsze strasznie zirytował mnie tył okładki, a raczej opis książki. Jeżeli przeczytałabym go przed lekturą książki, to nie spotkałby mnie taki moment zaskoczenia, jaki dostałam. Tak więc, jeżeli zdecydujecie się na tę książkę, NIE CZYTAJCIE tylnej części okładki.
Mylącym aspektem jest też okładka i tytuł, jak już wspomniałam, przywołuje na myśl typowy erotyk, którym książka jednak nie jest.
Wylałam swoje wszelkie żale teraz powiem wam, dlaczego MUSICIE PRZECZYTAĆ tę książkę.
Mylącym aspektem jest też okładka i tytuł, jak już wspomniałam, przywołuje na myśl typowy erotyk, którym książka jednak nie jest.
Wylałam swoje wszelkie żale teraz powiem wam, dlaczego MUSICIE PRZECZYTAĆ tę książkę.
Pierwszym ważnym wątkiem, jaki rzuca się w oczy, jest romans przyszłej pani prawnik z aktorem porno, tego jeszcze nie było. Oczywiście romans jest gorący, a relacja między tymi ludźmi oparta przede wszystkim na przyciąganiu seksualnym. Jednak jest w tym również coś więcej coś, co oboje uświadamiają sobie znacznie później. Czy to była miłość, czy tylko chora fascynacja ciałem? Tego już zdradzić wam nie mogę, musicie przekonać się sami.
W tej książce podobało mi się również to, w jaki sposób autorka przedstawiła nam świat kinematografii pornograficznej, zastanawiałam się, do jakiego stopnia autorka musiała przeniknąć w ten świat. Przedstawiła go bardzo realnie, choć z drugiej strony nie mogę tego stwierdzić na pewno, ponieważ nie mam bladego pojęcia, jak wygląda życie porno gwiazdy.
W tej książce podobało mi się również to, w jaki sposób autorka przedstawiła nam świat kinematografii pornograficznej, zastanawiałam się, do jakiego stopnia autorka musiała przeniknąć w ten świat. Przedstawiła go bardzo realnie, choć z drugiej strony nie mogę tego stwierdzić na pewno, ponieważ nie mam bladego pojęcia, jak wygląda życie porno gwiazdy.
Mia pokusiła się również na narracje, która jest moją ulubioną. Tak właśnie, mamy do czynienia z narracją naprzemienną, ostatnio coraz częściej spotykaną w tego typu książkach. Nie jestem w stanie powiedzieć, które rozdziały czytało mi się lepiej, w jednej drugiej perspektywie jest wiele dobrego.
Na uwagę zasługuje również postać Carsona, autorka starannie zarysowała tę postać. Dostajemy w nim zbitki jego przeszłości, widzimy jaki Stinger jest naprawdę i jaki zamierza być w przeszłości. Na co dzień ten mężczyzna zakłada maskę zobojętnienia, jednak w środku skrywa więcej bólu i empatii niż niejeden z nas.
Natomiast Grace jest bohaterką, która nie przypadła mi do gustu. Nie irytowała mnie, ale też nie zyskała niczym w moich oczach. Jest osobą ambitną, to jej trzeba przyznać, ale jednocześnie jest też nijaka, nie wyróżnia się na tle innych. Czy to oznacza, że autorka nie skupiła na niej swojej wagi? Nie, myślę po prostu, że tak miało być. Ona miała być pewna siebie tylko na znanym gruncie, kiedy znajduje się z niezaplanowanej sytuacji, traci grunt pod nogami i zaczyna panikować i zachowywać się irracjonalnie.
Autorka poruszyła też wiele znaczących wątków, o których nie mogę otwarcie mówić. Mówi o problemach, które dotykają ludzi na całym świecie, mówi o ciemnych interesach i bezlitosnych ludziach. wierzcie mi, autorka postarała się, aby jej książka wyróżniała się na tle innych... i Stinger właśnie się wyróżnia. Mimo że gdzieś tam powiela utarte schematy, to wprowadza też wiele świeżości.
Na uwagę zasługuje również to, w jaki sposób autorka poprowadziła wątki w tej pozycji. Ona nie tylko rzucała bohaterom kłody pod nogi, ona stawiała ich nad wielkimi przepaściami i niebezpiecznymi rozstajami dróg. Autorka bardzo zamieszała w fabule, wywróciła ją wręcz do góry nogami i zmieniła jej pierwotny bieg. Właśnie dlatego ta książka jest tak dobra i niepowtarzalna, bez tego zamieszanie, byłoby zwyczajnie. A powszechnie wiadomo, że zwyczajności nikt nie lubi. Jeżeli cenicie sobie powieści romantyczne z nutką erotyzmu, przyprawione gęstą atmosferą i życiowymi problemami, to jest właśnie książka dla was!
Stinger. Żądło namiętności to nie kolejny banalny erotyk z taką samą fabułą jak wszystkie. Choć początek nie zachwyca, to jednak w czasie lektury zmieniamy zdanie o sto osiemdziesiąt stopni. Autorka poruszyła w książce wiele tematów skrajnie różnych, mówi o wojsku, o przestępczości, o ludzkich czciach. Porusza problematykę rodzin niepełnych, mówi o śmierci problemach i w piękny sposób opowiada o miłości. Naprawdę polecam i nie dajcie się zwieść okładce i erotycznemu tytułowi. Mimo że w książce scen erotycznych nie brakuje, to jednak w fabule znajdziemy coś więcej niż tylko sam seks.
Stinger. Żądło namiętności to nie kolejny banalny erotyk z taką samą fabułą jak wszystkie. Choć początek nie zachwyca, to jednak w czasie lektury zmieniamy zdanie o sto osiemdziesiąt stopni. Autorka poruszyła w książce wiele tematów skrajnie różnych, mówi o wojsku, o przestępczości, o ludzkich czciach. Porusza problematykę rodzin niepełnych, mówi o śmierci problemach i w piękny sposób opowiada o miłości. Naprawdę polecam i nie dajcie się zwieść okładce i erotycznemu tytułowi. Mimo że w książce scen erotycznych nie brakuje, to jednak w fabule znajdziemy coś więcej niż tylko sam seks.
Ksiazkomiloscimoja.blogspot.com Justyna Leśniewicz
Uważność w praktyce. Tradycyjne techniki uważności i medytacji dla współczesnego człowieka
Czy marzyłeś kiedyś by wyjechać do mistycznego miasteczka Ubud na Bali, które zachwyca swoją duchowością i kulturą? W którym mógłbyś poświęcić się jodze i medytacji, a także zaczerpnąć warsztatów u nauczycieli ciała i umysłu? Nie mogę Ci obiecać, że takich przeżyć dostąpisz czytając książkę Macieja Wielobóba, ale z pewnością zadowolisz się nią, jeśli szukasz praktycznych, konkretnych porad, które możesz zastosować w swoim życiu i jeśli jesteś entuzjastą i zwolennikiem jogi, uważności, koncentracji i technik je wspomagających.
W książce czeka na nas 15 rozdziałów na 173 stronach. A kim jest sam autor? No właśnie.. już tutaj zaczynamy być pod wrażeniem i zdobywamy ufność, że wiedzę przekazuje nam osoba, która rzeczywiście się na tym zna i ma swoje doświadczenie poparte wieloma latami praktyki. Maciej Wielobób od 1994 roku podąża ścieżką sufizmu uniwersalnego. Jest członkiem Komisji Międzynarodowej i Międzynarodowego Zarządu Ruchu Sufistów oraz głową Ruchu Sufistów w Polsce.
Nie wiem w jakim zakątku Polski lub świata mieszkasz, ale ja, od 6 lat warszawianka pracująca dla wielkiej korporacji, szczególnie prawdziwie odebrałam te słowa ze wstępu pierwszego rozdziału:
"Trudno nie zauważyć że codziennie wszyscy w mniej lub bardziej subtelny sposób doświadczamy cierpienia, czy to doznając dosłownego bólu, czy też nie radząc sobie z emocjami, odczuwając brak koncentracji, brak życiowej skuteczności w jakiejś dziedzinie, niespełnienie czy niepełną harmonię w relacjach z innymi, a może doświadczając po prostu nieokreślonej tęsknoty (…) Lekarstwem na te dolegliwości jest proces oduczania się, porzucania swoich uwarunkowań poprzez szeroko pojętą praktykę medytacyjną."
A czym jest wspomniana uważność? Autor próbuje doprecyzować i za pomocą słów Geralda Huethera wytłumaczenie spodobało mi się najbardziej (str.16):
"Dzięki uważności możemy obserwować to, co dzieje się wokół, bez potrzeby natychmiastowego oceniania, jesteśmy bardziej skoncentrowani i potrafimy żyć chwilą. W wyniku poszerzonej percepcji otaczającej rzeczywistości życie staje się bogatsze, a powstające w mózgu połączenia neuronalne bardziej złożone. Uważna postawa to również klarowne myślenie i wolne od uprzedzeń podejście do świata. To zdolność uwolnienia się od rzeczy minionych oraz od tego, co nasz czeka. Uważność jest zatem w poznawaniu życia narzędziem o wiele bardziej przydatnym niż nieuwaga i rozproszenie; kosztuje nas znacznie mniej wysiłku i pozwala oszczędzać zapasy energii… (zapewne dlatego) dorośli uczą się tego, co przecież jako dzieci doskonale potrafili – życia chwilą, świadomego odczuwania, uważnego obserwowania otoczenia; uczą się po prostu bycia w zgodzie ze sobą, a to sprzyja zdolności wczuwania się w drugiego człowieka."
Jeśli jesteś osobą, która lubi pogłębiać wiedzę w odniesieniu do tego, co już czyta, to będziesz bardzo zadowolony/a. W książce pojawia się wiele terminów, które laik będzie miał problem by zrozumieć. Czytamy o ezoterycznej koncepcji ciała, o tantrze, czakrach, nadi, psychologii sufich… Dowiadujemy się więcej na temat świadomości ciała. Poznajemy konkretne techniki i ćwiczenia które skupią naszą koncentrację na lepszym poznaniu i odczuwaniu “siebie”. Jeśli jeszcze nie słyszałeś o praktyce mudr to możesz być pozytywnie zaskoczony/a. Autor nie tylko wyjaśnia ale i świetnie ilustruje dane pozycje. Przyznam szczerze że rozdział 10: ,,Modlitwy” jest dla mnie totalną abstrakcją i czułam się troszkę kosmicznie czytając ten rozdział. Autor podkreśla jak ważna jest rola uczeń-nauczyciel i dalej dowiadujemy się:
"Bardzo często adept na ścieżce medytacyjnej zaczyna swoją formalną praktykę od prostej pracy z ciałem i od praktyki modlitwy. Modlitwa zarówno wiele ,,oferuje” na poziomie metafizycznym, jak i daje zasadniczą korzyść na poziomie psychologicznym, gdyż wznosi umysł adepta do wzniosłego ideału, zmniejszając koncentrację na przeszkodach, a jednocześnie nie odrywając go od życia (…)."
W tym rozdziale również nie brakuje wyjaśnień, definicji jak i konkretnych, ilustrowanych postaw modlitw połączonych z ruchem.
Od rozdziału 11 dowiadujemy się czym są jamy i nijamy u Patańdźalego, a kolejne rozdziały to wejście w tematykę pranajamy, praktyk oddechowo – oczyszczających, koncentracji i medytacji.
Jeśli jeszcze się zastanawiasz, a interesuje Cię tematyka uważności, medytacji i jogi, warto sięgnąć po tą pozycję. Jest napisana w przejrzysty, logiczny sposób, jednak miej proszę świadomość, że często pojawiają się techniczne określenia i zwroty, jednak… do odważnych świat należy!
W książce czeka na nas 15 rozdziałów na 173 stronach. A kim jest sam autor? No właśnie.. już tutaj zaczynamy być pod wrażeniem i zdobywamy ufność, że wiedzę przekazuje nam osoba, która rzeczywiście się na tym zna i ma swoje doświadczenie poparte wieloma latami praktyki. Maciej Wielobób od 1994 roku podąża ścieżką sufizmu uniwersalnego. Jest członkiem Komisji Międzynarodowej i Międzynarodowego Zarządu Ruchu Sufistów oraz głową Ruchu Sufistów w Polsce.
Nie wiem w jakim zakątku Polski lub świata mieszkasz, ale ja, od 6 lat warszawianka pracująca dla wielkiej korporacji, szczególnie prawdziwie odebrałam te słowa ze wstępu pierwszego rozdziału:
"Trudno nie zauważyć że codziennie wszyscy w mniej lub bardziej subtelny sposób doświadczamy cierpienia, czy to doznając dosłownego bólu, czy też nie radząc sobie z emocjami, odczuwając brak koncentracji, brak życiowej skuteczności w jakiejś dziedzinie, niespełnienie czy niepełną harmonię w relacjach z innymi, a może doświadczając po prostu nieokreślonej tęsknoty (…) Lekarstwem na te dolegliwości jest proces oduczania się, porzucania swoich uwarunkowań poprzez szeroko pojętą praktykę medytacyjną."
A czym jest wspomniana uważność? Autor próbuje doprecyzować i za pomocą słów Geralda Huethera wytłumaczenie spodobało mi się najbardziej (str.16):
"Dzięki uważności możemy obserwować to, co dzieje się wokół, bez potrzeby natychmiastowego oceniania, jesteśmy bardziej skoncentrowani i potrafimy żyć chwilą. W wyniku poszerzonej percepcji otaczającej rzeczywistości życie staje się bogatsze, a powstające w mózgu połączenia neuronalne bardziej złożone. Uważna postawa to również klarowne myślenie i wolne od uprzedzeń podejście do świata. To zdolność uwolnienia się od rzeczy minionych oraz od tego, co nasz czeka. Uważność jest zatem w poznawaniu życia narzędziem o wiele bardziej przydatnym niż nieuwaga i rozproszenie; kosztuje nas znacznie mniej wysiłku i pozwala oszczędzać zapasy energii… (zapewne dlatego) dorośli uczą się tego, co przecież jako dzieci doskonale potrafili – życia chwilą, świadomego odczuwania, uważnego obserwowania otoczenia; uczą się po prostu bycia w zgodzie ze sobą, a to sprzyja zdolności wczuwania się w drugiego człowieka."
Jeśli jesteś osobą, która lubi pogłębiać wiedzę w odniesieniu do tego, co już czyta, to będziesz bardzo zadowolony/a. W książce pojawia się wiele terminów, które laik będzie miał problem by zrozumieć. Czytamy o ezoterycznej koncepcji ciała, o tantrze, czakrach, nadi, psychologii sufich… Dowiadujemy się więcej na temat świadomości ciała. Poznajemy konkretne techniki i ćwiczenia które skupią naszą koncentrację na lepszym poznaniu i odczuwaniu “siebie”. Jeśli jeszcze nie słyszałeś o praktyce mudr to możesz być pozytywnie zaskoczony/a. Autor nie tylko wyjaśnia ale i świetnie ilustruje dane pozycje. Przyznam szczerze że rozdział 10: ,,Modlitwy” jest dla mnie totalną abstrakcją i czułam się troszkę kosmicznie czytając ten rozdział. Autor podkreśla jak ważna jest rola uczeń-nauczyciel i dalej dowiadujemy się:
"Bardzo często adept na ścieżce medytacyjnej zaczyna swoją formalną praktykę od prostej pracy z ciałem i od praktyki modlitwy. Modlitwa zarówno wiele ,,oferuje” na poziomie metafizycznym, jak i daje zasadniczą korzyść na poziomie psychologicznym, gdyż wznosi umysł adepta do wzniosłego ideału, zmniejszając koncentrację na przeszkodach, a jednocześnie nie odrywając go od życia (…)."
W tym rozdziale również nie brakuje wyjaśnień, definicji jak i konkretnych, ilustrowanych postaw modlitw połączonych z ruchem.
Od rozdziału 11 dowiadujemy się czym są jamy i nijamy u Patańdźalego, a kolejne rozdziały to wejście w tematykę pranajamy, praktyk oddechowo – oczyszczających, koncentracji i medytacji.
Jeśli jeszcze się zastanawiasz, a interesuje Cię tematyka uważności, medytacji i jogi, warto sięgnąć po tą pozycję. Jest napisana w przejrzysty, logiczny sposób, jednak miej proszę świadomość, że często pojawiają się techniczne określenia i zwroty, jednak… do odważnych świat należy!
Kulturantki.pl Aurelia; 2016-05-03
Work-life balance. Jak osiągnąć równowagę w pracy i w życiu
Chętnie sięgam po literaturę poświęconą równowadze. Wszystko dlatego, że bardzo pragnę jej w życiu. Bywają chwile, w których udaje mi się już osiągnąć stan pozwalający zapanować nad pędzącym życiem, ale za chwilę skrada się wydarzenie burzące całą moją pracę. Ale później znowu się staram, i staram. Bo wiem, że warto.
Jeżeli macie takie same sytuacje, jeżeli chcecie coś zmienić w sobie i swoim życiu, to polecam wam książkę pt. „Work-life balance. Jak osiągnąć równowagę w pracy i w życiu” – Beaty Rzepki.
"Ta książka ma za zadanie przede wszystkim pomóc Ci określić, czym jest dla Ciebie idealna równowaga między różnymi sferami życia. Pomoże Ci się przyjrzeć dokładnie Twojej obecnej sytuacji i zachęci do tego, by wprowadzić zmiany, które przybliżą Cię do prowadzenia swojego idealnego stylu życia – Beata Rzepka"
Książka napisana jest w sposób lekki i zawiera ciekawe zadania do wykonania, dzięki którym będziecie mogli siebie bardziej poznać i zapanować nas waszymi „pędzącymi rumakami”.
Pamiętajcie są cztery obszary do pielęgnowania: Wy, Wasza Praca, Wasza Rodzina i Życie Społeczne. Ufff dużo tego i jak to ogarnąć? Kiedy zabraknie równowagi w jednym z nich to pozostaną wam trzy pozostałe, ale kiedy chaos wkradnie się do kolejnego, pozostaną wam dwie sfery zrównoważone. To za mało, żeby dobrze funkcjonować. Dlatego ważne jest to, żeby dbać o każdą z nich.
Wtedy macie bezpieczeństwo i pewność.
Książka uświadamia jak ważna jest praca nad tym, żeby zachować równowagę w każdej sferze, jak bardzo są one zależne od siebie, a my od nich. Książkę fajnie się czyta, nie znajdziecie w niej przesadnej nowomowy, dzięki czemu z przyjemnością ją przestudiujecie.
Poparta przykładami daje interesujący obraz nas samych.
Książka zaczyna się od zdefiniowania tego, czym jest życiowa równowaga. Potem, co konkretnie oznacza ona dla nas. A w końcu pomaga ją wypracować — mimo przeszkadzaczy, stresu i wypalenia zawodowego. Tak, by wasze życie wreszcie zaczęło być naprawdę wasze, a nie szefa, dziecka czy pękającej w szwach skrzynki mailowej.
"Bądź dla siebie latarnią, która oświetla twą drogę i nie poszukuj światła poza sobą…"
Jeżeli macie takie same sytuacje, jeżeli chcecie coś zmienić w sobie i swoim życiu, to polecam wam książkę pt. „Work-life balance. Jak osiągnąć równowagę w pracy i w życiu” – Beaty Rzepki.
"Ta książka ma za zadanie przede wszystkim pomóc Ci określić, czym jest dla Ciebie idealna równowaga między różnymi sferami życia. Pomoże Ci się przyjrzeć dokładnie Twojej obecnej sytuacji i zachęci do tego, by wprowadzić zmiany, które przybliżą Cię do prowadzenia swojego idealnego stylu życia – Beata Rzepka"
Książka napisana jest w sposób lekki i zawiera ciekawe zadania do wykonania, dzięki którym będziecie mogli siebie bardziej poznać i zapanować nas waszymi „pędzącymi rumakami”.
Pamiętajcie są cztery obszary do pielęgnowania: Wy, Wasza Praca, Wasza Rodzina i Życie Społeczne. Ufff dużo tego i jak to ogarnąć? Kiedy zabraknie równowagi w jednym z nich to pozostaną wam trzy pozostałe, ale kiedy chaos wkradnie się do kolejnego, pozostaną wam dwie sfery zrównoważone. To za mało, żeby dobrze funkcjonować. Dlatego ważne jest to, żeby dbać o każdą z nich.
Wtedy macie bezpieczeństwo i pewność.
Książka uświadamia jak ważna jest praca nad tym, żeby zachować równowagę w każdej sferze, jak bardzo są one zależne od siebie, a my od nich. Książkę fajnie się czyta, nie znajdziecie w niej przesadnej nowomowy, dzięki czemu z przyjemnością ją przestudiujecie.
Poparta przykładami daje interesujący obraz nas samych.
Książka zaczyna się od zdefiniowania tego, czym jest życiowa równowaga. Potem, co konkretnie oznacza ona dla nas. A w końcu pomaga ją wypracować — mimo przeszkadzaczy, stresu i wypalenia zawodowego. Tak, by wasze życie wreszcie zaczęło być naprawdę wasze, a nie szefa, dziecka czy pękającej w szwach skrzynki mailowej.
"Bądź dla siebie latarnią, która oświetla twą drogę i nie poszukuj światła poza sobą…"
Kulturantki.pl Eliza; 2016-05-05