ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Olo na Atlantyku. Kajakiem przez ocean. Wydanie 2

Myślisz, to niemożliwe, żeby ktokolwiek przepłynął przez Atlantyk kajakiem napędzanym wyłącznie siłą własnych mięśni. Myślisz, to niemożliwe, żeby ktokolwiek dokonał tego w pojedynką. A jednak. 

Aleksander Doba, wszechstronny podróżnik i odkrywca wielokrotnie wyprawiał się na samotną kajakową przygodę. Zdobywca podróżniczej nagrody Super Kolos 2011 przepłynął kajakiem m.in. dookoła Bałtyku i Bajkału. Podróżnik roku 2015 amerykańskiej edycji „National Geographic” opisuje w książce, którą miałam przyjemność czytać, swoją niezwykłą podróż przez Atlantyk, za którą z resztą otrzymał wyżej wymienione wyróżnienie.

Książka „Olo na Atlantyku. Kajakiem przez ocean” to właściwie dziennik, w którym Aleksander Doba opisuje swoje zmagania najpierw z przygotowaniami do wyprawy, później z naturą, a na koniec z niespodziankami po dopłynięciu do brzegu. Możesz dowiedzieć się z niego m.in. jak zaparza się kawę na środku oceanu i co zrobić, kiedy spotkasz rekina. Myślę, że to całkiem przydatne informacje ;) Na końcu książki znajdziemy „Alfabet oceaniczny Aleksandra Doby”. Kajakarz opisał tam jeszcze więcej ciekawostek, wzbogaconych zdjęciami.

Książka jest niezwykle ciekawa, ale to dość oczywiste, bo trudno, żeby opowieść o przepłynięciu w pojedynkę Atlantyku taka nie była. Historia jest niesamowita, ale człowiek, który ją przeżył jeszcze bardziej. Na kartach swojego dziennika zaraża optymizmem i zachwyca swoim podejściem do życia.

„Lepiej żyć jeden dzień jako tygrys, niż sto dni jako owca” to motto życiowe 70-letniego podróżnika, od którego wszyscy powinniśmy się uczyć, jak spełniać marzenia
dlaLejdis.pl Dominika Jaworowska; 2016-11-09

Jedz i bądź piękna! Zdrowa dieta na każdą porę roku

Książka, o której dzisiaj chcę opowiedzieć, okazała się dla mnie totalnym zaskoczeniem. Kiedy zdecydowałam o tym, że chcę przeczytać tytuł „Jedz i bądź piękna! Zdrowa dieta na każdą porę roku” autorstwa Doroty Augustyniak-Madejskiej i Bożeny Biernot, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Sądząc po tytule i pobieżnym czytaniu opisu, byłam przekonana, że w środku będą przepisy na lekkie dania przez cały rok. Są one, owszem. Ale wewnątrz znalazłam o wiele, wiele więcej. Co takiego?

Sporo stron to oczywiście dużo ciekawych (ale prostych) receptur, jednak są one podzielone nie tylko na pory roku, ale o tym za chwilę. Stanowią one mniej więcej połowę książki i to drugą, a co w takim razie jest w pierwszej? Niezliczone porady dotyczące nie tylko żywienia. Autorki zwracają uwagę na te aspekty naszego życia, na które jedzenie ma wpływ. Opowiadają o tym, jak często symptomy chorobowe są zależne od niezdiagnozowanej do tej pory alergii pokarmowej, która mimo tego, że jest od urodzenia pozostaje niezauważona. I nie chodzi tylko o gluten! Jest trochę historii  z życia pacjentów o tym, jak zmiana diety pozwoliła na to, że wiele osób uniknęło trudnego leczenia, czy wręcz operacji. Jak się przekonać, czy to dotyczy nas? Na temat specjalistycznych testów diagnozujących, również przeczytacie.

Kolejna rzecz. Ile razy próbowaliście przejść na dietę? Ile razy traciliście na wagę, by potem ponownie na niej przybierać, mimo tego, że nie jecie więcej? Ten problem także jest dość obszernie wyjaśniony. Jak na ironię, organizm osoby, która przybiera na wadze, a jednocześnie jest na diecie, może być od wewnątrz głodzony! Trudno uwierzyć, prawda? Podobnych do wyżej wymienionych tematów i obalania mitów, na przykład dotyczących odchudzającego chrupkiego pieczywa, jest w książce naprawdę dużo. Wiele kwestii jest komentowanych przez specjalistów z danej dziedziny, jak dietetycy i psycholodzy.

Czytając pierwszą część, dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy, niektóre może są dość oczywiste, ale najzwyczajniej w świecie o nich zapominamy. Pierwszym moim założeniem, kiedy planowałam recenzję było to, żeby przygotować zdjęcia zdrowego jedzenia zrobionego na podstawie wskazówek autorek. Potem jednak doszłam do wniosku, że chociaż druga część jest interesująca, pierwsza jest wyjątkowo wartościowa i to właśnie na niej należałoby się skupić.

Nie mniej, teraz pora na przybliżenie części praktycznej. Przede wszystkim jest ona podzielona na pory roku i… grupy krwi. Do tego są załączone tabele z gotowymi jadłospisami dla całej rodziny.Trudno wyobrazić sobie gotowanie, kiedy przy stole jest kilka różnych grup krwi, ale i na to znajdujemy odpowiedź. Autorki tak przygotowały zestawienia, że jedna potrawa dla danej grupy krwi jest korzystna, dla innej obojętna, a to znaczy, że jej nie szkodzi. Przy kolejnym posiłku proporcje się odwracają. Wszystko wytłumaczone jest jasno i przejrzyście, przez co staje się to realne do wykonania. Nie zmienia to faktu, że wymaga baaaaardzo dużo kulinarnej dyscypliny.

Na koniec mogę powiedzieć tyle, że zaskoczeń było sporo i to na plus. Chociaż książka nie jest przesadnie gruba, czytałam ją powoli, po kilka stron, żeby móc się zastanowić nad dopiero poznanymi treściami. O ile nie jestem pewna, czy wprowadzę u siebie proponowane jadłospisy (chyba troszkę przez lenistwo), o tyle jestem przekonana, że wiele kwestii będę drążyć dalej. Mam dość specyficzne problemy zdrowotne, a to, co przekazały autorki w pewnych momentach było dość znajome i logicznie wytłumaczone. Chcę im podziękować, że naprowadziły mnie na kolejne zdrowotne „śledztwa”.
Kulturantki.pl Ewa; 2016-10-11

Pieśń Dawida

Mimo, że mam za sobą dopiero 2 książki Amy Harmon to już mogę stwierdzić, że autorka jest i będzie jedną z moich ulubionych już na długo. Posiada dar ukryty w słowach, potrafi rozbawić, oczarować, a za chwilę kompletnie zdruzgotać czytelnika. Nie sposób oderwać się od jej książek i przestać o nich myśleć nawet po skończonej lekturze. Jestem nią wprost oczarowana i z ogromną niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych jej pozycji wydanych w Polsce!

"Prawo Mojżesza" jest moją ulubioną książką, a "Pieśń Dawida" jest cudowną jej kontynuacją, mimo, że głównie skupia się na innych bohaterach. Jak głosi sam tytuł historia tutaj opowiedziana dotyczy Dawida Taggert'a (Taga) czyli przyjaciela Mojżesza z pierwszego tomu. Tag jest obecnie 26-letnim właścicielem baru, siłowni, oraz sklepu z artykułami sportowymi z logo Tag Team. Bierze również udział w walkach na pięści i obecnie przygotowuje się do jednej z nich. Pewnego razu poznaje niewidomą Amelie (Millie), która została zatrudniona do pracy w barze przez menedżera Taga w formie żartu. Dziewczyna tańczy na rurze i mimo, że jest niewidoma radzi sobie świetnie. Poza pracą opiekuje się młodszym bratem z którym porozumiewanie się nie należy do najprostszych. Od razu zwraca na siebie uwagę Dawida i od tej pory stają się sobie coraz bliżsi... Cała historia jednak zaczyna się od tajemniczego zniknięcia Taga, który pozostawił po sobie jedynie taśmy z nagraniami od momentu poznania Millie do swojego zniknięcia. Wystawił swoje mieszkanie na sprzedaż, klub, siłownie i sklep przepisał swoim przyjaciołom, a ze sobą zabrał jedynie samochód i zniknął bez słowa. Amelie prosi o pomoc Mojżesza, bo tylko on zna Dawida na tyle dobrze, aby pomóc jej rozwiązać zagadkę jego ucieczki. Co tak naprawdę ukrywa Tag i czy zdołają go ocalić przed samym sobą było prawie do samego końca wielką niewiadomą...

"Pieśń Dawida" jest utrzymana w innym stylu i klimacie niż "Prawo Mojżesza". Tutaj zdecydowanie częściej się śmiałam niż płakałam, chociaż pod koniec nie zabrakło momentów wzruszenia. Dawid i Millie mają przecudowne osobowości i mimo, że z pozoru do siebie kompletnie nie pasowali, w ostateczności okazali się być sobie pisani. Ich historia została opowiedziana przez Taga i jego nagrania, oraz przez Mojżesza. Brakuje mi słów, aby opisać tę książkę. Jest ona równie niesamowita, pełna bólu, bardzo życiowa i po prostu wspaniała pod każdym względem podobnie jak pierwszy tom. Nie sposób się przy niej nie śmiać i również nie sposób jest nie płakać. Kocham tak emocjonujące książki i bohaterów, których chciałabym poznać w rzeczywistości. 

Jeśli miałabym znaleźć jedną wadę książki, to śmiem twierdzić, że epilog był zdecydowanie za krótki! Potrzebuję poznać więcej szczegółów na temat dalszych losów wszystkich bohaterów :( Oczywiście najpierw Was zachęcam do przeczytania "Prawa Mojżesza", a następnie po sięgnięcie po najwspanialszą kontynuację czyli po "Pieśń Dawida". Obydwie historie są z pozoru proste i nawet tytuły, ani okładki niewiele zdradzają, ale wystarczy kilka stron, aby przepaść bez szans i dać się wciągnąć w świat stworzony przez Amy Harmon.
Lubimy Czytać kogellmogell; 2016-10-11

Końca świata nie było

Anita Demianowicz spędziła w samotnej podróży przez Amerykę Środkową pięć miesięcy. Uczestniczyła w obchodach "końca świata" Majów, wspinała się na wulkany i próbowała jak najlepiej poznać tamtejszą kulturę i ludzi. Nade wszystko jednak udowodniła samej sobie, że warto zaryzykować i wyjść ze strefy pozornego komfortu. O tym właśnie jest jej debiutancka książka "Końca świata nie było". 

Wszyscy znamy tego typu historie: znudzony rutyną życia codziennego pracownik korporacji pragnie odciąć się od cywilizacyjnego zgiełku i w tym celu rusza w podróż do najodleglejszych zakątków świata, by w zgodzie z naturą i sobą samym poświęcić się hodowaniu kóz i wyrabianiu ekologicznych serów. Podobnie zaczyna się książka Anity Demianowicz "Końca świata nie było" - z tą różnicą, że autorka postanowiła wrócić jednak ze swojej eskapady. To była dobra decyzja, bo to właśnie dzięki jej zaangażowaniu co roku odbywają się w Gdańsku TRAMP-ki, czyli Spotkania Podróżujących Kobiet.

Zanim jednak Anita Demianowicz została zapaloną podróżniczką, pracowała przez pięć lat w firmie farmaceutycznej. Sfrustrowana, zmęczona, wiecznie poirytowana przytłaczającymi ją obowiązkami, postanowiła wreszcie podjąć trudną decyzję i radykalnie zmienić swoje życie. Zaczęło się od pomysłu, by wyjechać na miesiąc do Gwatemali, jednak wkrótce z jednego miesiąca w jednym kraju zrobiło się prawie pięć miesięcy w czterech, a jej pierwsza samotna podróż okazała się kluczem do odnalezienia prawdziwej pasji i szczęścia. 

Początki jednak nie były łatwe. Autorka w szczery sposób opisuje swoje obawy i wątpliwości przez opuszczeniem kraju na tak długi czas. Bo przecież prawdziwy podróżnik powinien być odważy, znać biegle kilka języków, mieć świetną orientację w terenie i potrafić odnaleźć się nawet w trudnych, niebezpiecznych sytuacjach. "Ten opis kompletnie do mnie nie pasował" - stwierdza na początku książki autorka. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że rejon, który wybrała sobie na cel podróży, nie cieszy się powszechnie zbyt dobra opinią: większość ludzi kojarzy Gwatemalę, Honduras, Meksyk i Salwador z gangami i przemytem narkotyków.

Ale Demianowicz się uparła i postanowiła sprawdzić na własnej skórze, jak poradzi sobie sama w takim otoczeniu, z dala od kochającego męża, przyjaciół i rodziny. Już na miejscu, w Gwatemali, nauczyła się hiszpańskiego, by móc bez przeszkód nawiązać kontakt z lokalną społecznością i jak najlepiej poznać jej zwyczaje. Z goszczącymi ją rodzinami spędziła Boże Narodzenie i Wielkanoc, uczestniczyła w kolorowych paradach i obrzędach z okazji końca kalendarza Majów. Przemieszczała się tzw. chicken busami, próbowała lokalnych specjałów i alkoholi, wspinała się na wulkany i podziwiała dziką przyrodę, jakiej nie ma w żadnym innym miejscu na świecie. Nade wszystko jednak dzień po dniu odkrywała siebie, sprawdzając się w różnych, nie zawsze przyjemnych sytuacjach, i ucząc się pokonywać strach przed obcymi.

I dla mnie właśnie o tym jest ta książka: o szukaniu swojego celu w życiu, dawaniu sobie szansy na nowy początek, nawet jeśli ryzyko wydaje się być przytłaczające, a obawy sprawiają, że chce się wrócić do tego, co było kiedyś. Ci, którzy swoją wielką wyprawę dopiero planują, na pewno dadzą się zauroczyć pięknymi, kolorowymi zdjęciami i nabiorą chęci na to, aby ruszyć w nią jak najszybciej. Bo, jak pisze Demianowicz, "nigdy nie jest za późno, by zmienić coś w swoim życiu".
kultura.trojmiasto.pl Aleksandra Lamek; 2016-11-08

Końca świata nie było

Autorka niesamowicie wprowadza nas w świat Ameryki Środkowej. Zabiera nas ze sobą w podróż, a najbardziej podoba mi się to, że towarzyszymy jej od samego początku, od czasu kiedy zdecydowała się na samotną podróż.

Zostawić pracę, rodzinę i męża, to naprawdę niesamowite wyzwanie. Szczególnie kiedy dotąd wszystkie podróże odbywało się wspólnie z drugą osobą. Tak więc pani Anita zabiera plecak i wyrusza w samotną podróż, która ma trwać całe pięć miesięcy.

Na początek Gwatemala, tam autorka ma chodzić do szkoły i uczyć się języka, a przy okazji zobaczyć jak w tamtejszych rejonach toczy się codzienne życie. W tym celu zakwaterowana będzie u tamtejszej rodziny. Bardzo duży stres, i tylko dogadywanie się na migi niewiele jej wyjaśniają, do momentu kiedy dowiaduje się, że oprócz niej mieszka tam jeszcze kilku pensjonariuszy.

Dni mijają a nasza autorka wreszcie znajduje powoli przyjaciół, małymi kroczkami opanowuje też język hiszpański. Idzie jej naprawdę coraz lepiej. Zdarzają się oczywiście gorsze momenty, jak np. święta spędzane daleko od domu, jedynie z możliwością porozmawiania z rodziną chwilę przez Skype.

Te i inne swoje przygody z wielką łatwością opisuje nam bohaterka. Wspomina także, że była tam akurat w czasie kiedy to w 2012 roku w grudniu, miał nastąpić koniec świata. Jesteście ciekawi co tak naprawdę dla tamtejszych osób oznaczał koniec świata i sama ta data? A może chcielibyście się dowiedzieć jak w tamtych rejonach obchodzi się Święta Bożego Narodzenia? Tego wszystkiego dowiedzieć możecie się właśnie z tej książki.

Wybierzcie się w podróż po Ameryce Środkowej wraz z autorką, zagłębiajcie się w jej przygody, a poprzez zdjęcia, które umieszczone są w książce poczujcie jeszcze bardziej ten klimat.

Tutaj naprawdę należy się duży plus dla autorki, bowiem przedstawiła nam całą historię jak opowieść, z dialogami, z opisami. Kiedy to wszystko się czyta, to nie ma się wrażenie, że poznaje się kolejną „suchą opowieść” o Ameryce Środkowej. Tutaj przeżywamy to wszystko wspólnie z autorką i wciągamy się w  jej historię.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-11-06
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności Millennium Ikona płatności mTransfer Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL