Recenzje
Mołdawianie w kosmos nie lietajut biez wina
Nakładem Wydawnictwa Bezdroża ukazała się publikacja autorstwa Judyty Sierakowskiej pt. Mołdawianie w kosmos nie lietajut biez wina. To reporterska opowieść o Gagauzji najbiedniejszym zakątku najbiedniejszego kraju w Europie – Mołdawii. Sierakowska opisuje w książce życie mieszkańców tego regionu, historie Gagauzów i Polaków mieszkających w Mołdawii. Swoje opowieści ilustruje wieloma ciekawostkami i opowieściami z tej, jak to mówi: krainy pełnej niedorzeczności.
Autorka pisze we wstępie: „Mołdawia to kraj gdzie najdłużej w Europie próbowano wybrać prezydenta, to również ostatni bastion ZSRR, gdzie wychwalany jest kraj Łukaszenki, bo tam jest „tak czysto”, a ludziom się powodzi. W Mołdawii nie żyje się dostatnio, a już najmniej w Gagauzji. W Mołdawii, a najbardziej na jej południu, w Gagauzji tylko jedno się udało. Wino.”
Judyta Sierakowska z wykształcenia jest socjologiem, zawodowo dziennikarzem. Pracowała i pisała m.in. dla „Przekroju”, „Rzeczpospolitej”, „Życia Warszawy” i „Focusa”. Teraz pracuje niezależnie, głównie pisząc do tygodników. Za reportaż Władcy „jamników” („Puls Biznesu Weekend”) opowiadający historie twórców autobusowej potęgi „Solaris”, została nominowana do nagrody Grand Press 2012; autorka reportażu Irena zamieszczonego w książce „Pytania, których się nie zadaje. 12 reporterów, 12 ważnych odpowiedzi.
Autorka pisze we wstępie: „Mołdawia to kraj gdzie najdłużej w Europie próbowano wybrać prezydenta, to również ostatni bastion ZSRR, gdzie wychwalany jest kraj Łukaszenki, bo tam jest „tak czysto”, a ludziom się powodzi. W Mołdawii nie żyje się dostatnio, a już najmniej w Gagauzji. W Mołdawii, a najbardziej na jej południu, w Gagauzji tylko jedno się udało. Wino.”
Judyta Sierakowska z wykształcenia jest socjologiem, zawodowo dziennikarzem. Pracowała i pisała m.in. dla „Przekroju”, „Rzeczpospolitej”, „Życia Warszawy” i „Focusa”. Teraz pracuje niezależnie, głównie pisząc do tygodników. Za reportaż Władcy „jamników” („Puls Biznesu Weekend”) opowiadający historie twórców autobusowej potęgi „Solaris”, została nominowana do nagrody Grand Press 2012; autorka reportażu Irena zamieszczonego w książce „Pytania, których się nie zadaje. 12 reporterów, 12 ważnych odpowiedzi.
pojechanewakacje.pl 2014-03-22
World of Warcraft. Strategia sukcesu
Książki oparte na grach to nic nowego, zwłaszcza w świecie wykreowanym przez Blizzard, aczkolwiek mamy do czynienia z wydarzeniem, obok którego ciężko przejść obojętnie.
Oto bowiem dzięki wydawnictwu Helion na polski rynek trafiła właśnie książka World of Warcraft. Strategia sukcesu autorstwa Erica Dekkera. I wcale nie chodzi o to, abyśmy potrafili wbić 90 poziom w dzień, a o to, byśmy stali się potentatami i magnatami w epickim świecie Warcrafta. Brzmi może absurdalnie, ale autor wgłębił się w gospodarkę World of Warcraft i podsuwa graczom unikalne i legalne sposoby na szybkie wzbogacenie się.
Książka jest bardzo interesującym zjawiskiem, gdyż pokazuje, że pozornie nieskomplikowana gra, może być źródłem, z którego można czerpać podstawy wiedzy ekonomicznej. Nie wierzycie?
Oto bowiem dzięki wydawnictwu Helion na polski rynek trafiła właśnie książka World of Warcraft. Strategia sukcesu autorstwa Erica Dekkera. I wcale nie chodzi o to, abyśmy potrafili wbić 90 poziom w dzień, a o to, byśmy stali się potentatami i magnatami w epickim świecie Warcrafta. Brzmi może absurdalnie, ale autor wgłębił się w gospodarkę World of Warcraft i podsuwa graczom unikalne i legalne sposoby na szybkie wzbogacenie się.
Książka jest bardzo interesującym zjawiskiem, gdyż pokazuje, że pozornie nieskomplikowana gra, może być źródłem, z którego można czerpać podstawy wiedzy ekonomicznej. Nie wierzycie?
gildia.pl Mateusz "Matej" Sinkowski, 2014-03-23
Przychodzi Budda do baru. Pokoleniowy przewodnik życiowy
Oryginalnym tytułem pozycji „Przychodzi Budda do baru” jest: „The Buddha Walk sinto a Bar: A Guide to Life for a New Generation”. Jest to przystępnie napisana książka odwołująca się do buddyzmu szambali.
„Przychodzi Budda do baru” składa się z czterech części poprzedzonych Podziękowaniem i Wprowadzeniem. Na końcu zaś znaleźć można Dodatkowe materiały. Tytuły poszczególnych części to:
- Przede wszystkim weź się w garść
- Jak uratować świat
- Rozluźnianie się w przestrzeni
- Relaks w magii.
W tych częściach nawiązuje się do „czterech mitycznych i niemitycznych zwierząt”, a mianowicie są to tygrys, lew śnieżny, garuda czyli pół ptak, pół człowiek a także smok.
Odnaleźć tu można również różne informacje odnoszące się do medytacji oraz tego że dzięki niej można lepiej poznać samego siebie a także o medytacji śamatha.
Myślę, że ciekawie skonstruowano tytuł tej pozycji a także fajnie on w pewien sposób łączy się z zastosowanym projektem okładki. Treść publikacji zaś prezentowana jest w zabawny sposób, można odnaleźć tu chociażby stwierdzenia odnoszące się do Siddharha Gautamy jako do „Sida”. Zastanawiają również niektóre stwierdzenia, które niby można odnaleźć chociażby w słowniku ale są raczej dość mało spotykane np. wysforować. Co może chwilowo wybić z rytmu i skupić uwagę na jednym słowie a nie na całym sensie. Ogólnie jednak publikacja jest łatwa i dość przyjemna w odbiorze.
Za swego rodzaju „dodatki” można uznać załączane tu różne cytaty a także znaleźć tu możemy ćwiczenie na pracę z emocjami.
Chwilami książka ta powodowała, że przypominał mi się „Podręcznik wojownika światła” Paula Coelho. I się obawiałam, że za chwilę zamiast stwierdzenia ‘wojownik’ ujrzę ‘wojownik światła’. Tak się jednak nie stało. A takie moje odczucie zostało tylko w sferze moich ogólnych skojarzeń.
„Przychodzi Budda do baru” jest dość ciekawą pozycją, dość nazwijmy ją ‘luźną’ i łatwą w odbiorze. Prezentowane treści jakby pozostają takie jakieś ‘lekkie’. Co może stać się zarazem dużym plusem dla niej jak również stać się podstawą do prezentowania różnych negatywnych opinii.
Osobiście znalazłam tu kilka ciekawych dla siebie informacji. Myślę, że dla osób poszukujących jakiś wskazówek jak mogą zmienić swoje życie może stać się ona wstępem do dalszych poszukiwań czy to w sprawie medytacji czy samego buddyzmu ale i jeszcze na inne tematy.
P.S. spodobał mi się prezentowany tu cytat, którego autorem ma być sam Budda „Chodźcie i przekonajcie się sami” :)
„Przychodzi Budda do baru” składa się z czterech części poprzedzonych Podziękowaniem i Wprowadzeniem. Na końcu zaś znaleźć można Dodatkowe materiały. Tytuły poszczególnych części to:
- Przede wszystkim weź się w garść
- Jak uratować świat
- Rozluźnianie się w przestrzeni
- Relaks w magii.
W tych częściach nawiązuje się do „czterech mitycznych i niemitycznych zwierząt”, a mianowicie są to tygrys, lew śnieżny, garuda czyli pół ptak, pół człowiek a także smok.
Odnaleźć tu można również różne informacje odnoszące się do medytacji oraz tego że dzięki niej można lepiej poznać samego siebie a także o medytacji śamatha.
Myślę, że ciekawie skonstruowano tytuł tej pozycji a także fajnie on w pewien sposób łączy się z zastosowanym projektem okładki. Treść publikacji zaś prezentowana jest w zabawny sposób, można odnaleźć tu chociażby stwierdzenia odnoszące się do Siddharha Gautamy jako do „Sida”. Zastanawiają również niektóre stwierdzenia, które niby można odnaleźć chociażby w słowniku ale są raczej dość mało spotykane np. wysforować. Co może chwilowo wybić z rytmu i skupić uwagę na jednym słowie a nie na całym sensie. Ogólnie jednak publikacja jest łatwa i dość przyjemna w odbiorze.
Za swego rodzaju „dodatki” można uznać załączane tu różne cytaty a także znaleźć tu możemy ćwiczenie na pracę z emocjami.
Chwilami książka ta powodowała, że przypominał mi się „Podręcznik wojownika światła” Paula Coelho. I się obawiałam, że za chwilę zamiast stwierdzenia ‘wojownik’ ujrzę ‘wojownik światła’. Tak się jednak nie stało. A takie moje odczucie zostało tylko w sferze moich ogólnych skojarzeń.
„Przychodzi Budda do baru” jest dość ciekawą pozycją, dość nazwijmy ją ‘luźną’ i łatwą w odbiorze. Prezentowane treści jakby pozostają takie jakieś ‘lekkie’. Co może stać się zarazem dużym plusem dla niej jak również stać się podstawą do prezentowania różnych negatywnych opinii.
Osobiście znalazłam tu kilka ciekawych dla siebie informacji. Myślę, że dla osób poszukujących jakiś wskazówek jak mogą zmienić swoje życie może stać się ona wstępem do dalszych poszukiwań czy to w sprawie medytacji czy samego buddyzmu ale i jeszcze na inne tematy.
P.S. spodobał mi się prezentowany tu cytat, którego autorem ma być sam Budda „Chodźcie i przekonajcie się sami” :)
swiatairi.blogspot.com Airi
Kapłan diabła. Opowieści o nadziei, kłamstwie, nauce i miłości
Wpływ jaki Richard Dawkins wywarł na współczesny dialog świata nauki ze społeczeństwem nie sposób jest przecenić. Można nie zgadzać się z głoszonymi przez niego tezami, mieć zarzuty odnośnie sposobu argumentacji oraz realnych kompetencji tego intelektualisty w podejmowanych przez niego kwestiach, ale rolę jaką odegrał na to w jaki sposób myślimy dziś o relacjach rozum – wiara nie możemy mu odmówić. Nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy scjentystycznego i redukcjonistycznego spojrzenia na naturę, czy religię rozpoczynają swoje prace wprost wymieniając w tytule jego nazwisko (np. Alister McGrath ,,Bóg Dawkinsa: Geny, memy i sens życia” czy ,,The Dawkins Delusion?” tego samego autora, czy też ,,Urojony Bóg Richarda Dawkinsa” Pawła Blocha). Widać zatem, że Dawkins nie jest tylko reprezentantem nurtów obecnych w nauce i filozofii już od bardzo dawna, lecz postacią, która sama w sobie jest symbolem i marką idei żywo dyskutowanych publicznie.
Sam Dawkins jest zoologiem – ewolucjonistą i jego rozważania na temat natury człowieka oraz wytworów jego kultury są od samego początku prowadzone z punktu widzenia teorii biologicznych. Sam Autor nie ukrywa, że teoria ewolucji Karola Darwina stanowi dla niego inspirację oraz źródło wiedzy na temat procesów znacznie bardziej złożonych, niż te dotyczące samego doboru naturalnego.
,,Całe stworzenie, wszędzie we Wszechświecie, jest bezpośrednim lub pośrednim wynikiem kumulatywnego procesu, którego ziemskim odpowiednikiem jest to, co na Ziemi nazywamy darwinowskim doborem naturalnym”
Karol Jałochowski, W cieniu zakwitających teorii, „Polityka” wydanie specjalne, 6/2010.
Można śmiało powiedzieć, że w dużej części zbiór esejów pt. ,,Kapłan Diabła: Opowieści o nadziei, kłamstwie, nauce i miłości” jest hołdem złożonym sposobowi myślenia jaki zapoczątkował Darwin w XIX wieku. Autor ,,Samolubnego genu” i tym razem bardzo często powołuje się na argumenty odnoszące się do zasad rządzących ekspresją genów czy zmian spowodowanych wpływem środowiska. Oczywiście stosuje je jak zwykle w odniesieniu, również do życia społecznego i wytworów kultury. Tego przeskoku od biologa do filozofa na kartach książki jest wiele, choć nie jest to główna oś dla poruszonych w niej treści. Oczywiście Dawkins-teoretyk może irytować zarówno środowisko naukowe, jak i kręgi atakowane przez niego za umysłowy dogmatyzm. Pierwsi w jego esejach odnajdą niedopuszczalne dla naukowca spekulacje i niepotwierdzone badaniami, odważne twierdzenia. Drudzy oskarżą o redukowanie do poziomu biologii fenomenów przekraczających znacznie możliwości ludzkiego poznania.
Z całą pewnością Richard Dawkins sprawnie posługuje się językiem i doskonale włada barwnymi opisami, by zachwycić Czytelnika pięknem nauki. Forma krótkich rozdziałów rozpoczynających się od wstępów Autora dobrze pasuje do szerokiego zakresu poruszanych w niej treści. Znajdziemy bowiem rozdziały na temat: historii nauki, moralności, religii, teorii ewolucji, a nawet osobiste rozważania na temat wyjątkowości Afryki, jako kolebki homo sapiens. Na treść siedmiu części ,,Kapłana Diabła …” składają się teksty min.: artykułów, wykładów, recenzji oraz innych wypowiedzi Dawkinsa z przeszło 25 lat jego działalności popularyzatorskiej. Pomimo takiego rozrzutu tematycznego i zróżnicowania formy nie odczuwamy chaosu podczas lektury. Wręcz przeciwnie, zaskakuje fakt, że w tak wielu różnych miejscach odnajdujemy to samo przesłanie Autora co do wyjątkowości poznania naukowego na tle innych form działalności człowieka. Czasem jest to zachwyt klasycznymi już osiągnięciami XIX wiecznego darwinizmu, jak w rozdziale ,,Światło padnie…”, innym razem zestawienie racjonalnego myślenia z religijnym dogmatyzmem (,,Modlitwa za mą córkę”). Wydaje się, że na przekór tego co zwykło się myśleć o ,,naukowych wywodach” Dawkins wyraża swoje myśli w sposób jasny, pełen zaangażowania, czasem wręcz emocjonalny. Sam pisze we wstępie:
"Choć muszę się przyznać do okazjonalnych wybuchów (całkowicie uzasadnionej) irytacji w moich tekstach, lubię pielęgnować w sobie przekonanie, że większość z tego, co piszę, jest utrzymane w pogodnym, a nawet żartobliwym tonie. Tam gdzie okazuję pasję, jest się czym pasjonować. Gdy wpadam w gniew, mam nadzieję, że jest to gniew kontrolowany. Kiedy pojawia się smutek, staram się, żeby nie przerodził się w rozpacz i nie zabił nadziei na przyszłość. Niemniej nauka jest dla mnie w większości źródłem ogromnej radości i mam nadzieję, że to widać w niniejszej książce (zaznaczenie red.)"
To ostatnie zdanie, można uznać za swoiste credo Autora, które zgodnie z intencją jest bardzo wyraźnie w każdym rozdziale.
Książkę poleciłbym zarówno tym, którzy znają dobrze ,,Samolubny gen” czy ,,Boga urojonego”, jak i tym którzy o Richardzie Dawkinsie słyszeli tylko przy okazji gorących debat na temat relacji nauki i wiary. Dla pierwszych będzie to szansa by lepiej poznać Autora w luźniejszej, niż do tej pory formie. Drudzy zyskają możliwość wyrobienia sobie własnej opinii na temat lansowanej przez Dawkinsa wizji nauki, społeczeństwa i kultury. Po książkę sięgnąć powinni również zagorzali przeciwnicy brytyjskiego naukowca, żeby zobaczyć, że ,,wcale nie taki diabeł straszny…”
Sam Dawkins jest zoologiem – ewolucjonistą i jego rozważania na temat natury człowieka oraz wytworów jego kultury są od samego początku prowadzone z punktu widzenia teorii biologicznych. Sam Autor nie ukrywa, że teoria ewolucji Karola Darwina stanowi dla niego inspirację oraz źródło wiedzy na temat procesów znacznie bardziej złożonych, niż te dotyczące samego doboru naturalnego.
,,Całe stworzenie, wszędzie we Wszechświecie, jest bezpośrednim lub pośrednim wynikiem kumulatywnego procesu, którego ziemskim odpowiednikiem jest to, co na Ziemi nazywamy darwinowskim doborem naturalnym”
Karol Jałochowski, W cieniu zakwitających teorii, „Polityka” wydanie specjalne, 6/2010.
Można śmiało powiedzieć, że w dużej części zbiór esejów pt. ,,Kapłan Diabła: Opowieści o nadziei, kłamstwie, nauce i miłości” jest hołdem złożonym sposobowi myślenia jaki zapoczątkował Darwin w XIX wieku. Autor ,,Samolubnego genu” i tym razem bardzo często powołuje się na argumenty odnoszące się do zasad rządzących ekspresją genów czy zmian spowodowanych wpływem środowiska. Oczywiście stosuje je jak zwykle w odniesieniu, również do życia społecznego i wytworów kultury. Tego przeskoku od biologa do filozofa na kartach książki jest wiele, choć nie jest to główna oś dla poruszonych w niej treści. Oczywiście Dawkins-teoretyk może irytować zarówno środowisko naukowe, jak i kręgi atakowane przez niego za umysłowy dogmatyzm. Pierwsi w jego esejach odnajdą niedopuszczalne dla naukowca spekulacje i niepotwierdzone badaniami, odważne twierdzenia. Drudzy oskarżą o redukowanie do poziomu biologii fenomenów przekraczających znacznie możliwości ludzkiego poznania.
Z całą pewnością Richard Dawkins sprawnie posługuje się językiem i doskonale włada barwnymi opisami, by zachwycić Czytelnika pięknem nauki. Forma krótkich rozdziałów rozpoczynających się od wstępów Autora dobrze pasuje do szerokiego zakresu poruszanych w niej treści. Znajdziemy bowiem rozdziały na temat: historii nauki, moralności, religii, teorii ewolucji, a nawet osobiste rozważania na temat wyjątkowości Afryki, jako kolebki homo sapiens. Na treść siedmiu części ,,Kapłana Diabła …” składają się teksty min.: artykułów, wykładów, recenzji oraz innych wypowiedzi Dawkinsa z przeszło 25 lat jego działalności popularyzatorskiej. Pomimo takiego rozrzutu tematycznego i zróżnicowania formy nie odczuwamy chaosu podczas lektury. Wręcz przeciwnie, zaskakuje fakt, że w tak wielu różnych miejscach odnajdujemy to samo przesłanie Autora co do wyjątkowości poznania naukowego na tle innych form działalności człowieka. Czasem jest to zachwyt klasycznymi już osiągnięciami XIX wiecznego darwinizmu, jak w rozdziale ,,Światło padnie…”, innym razem zestawienie racjonalnego myślenia z religijnym dogmatyzmem (,,Modlitwa za mą córkę”). Wydaje się, że na przekór tego co zwykło się myśleć o ,,naukowych wywodach” Dawkins wyraża swoje myśli w sposób jasny, pełen zaangażowania, czasem wręcz emocjonalny. Sam pisze we wstępie:
"Choć muszę się przyznać do okazjonalnych wybuchów (całkowicie uzasadnionej) irytacji w moich tekstach, lubię pielęgnować w sobie przekonanie, że większość z tego, co piszę, jest utrzymane w pogodnym, a nawet żartobliwym tonie. Tam gdzie okazuję pasję, jest się czym pasjonować. Gdy wpadam w gniew, mam nadzieję, że jest to gniew kontrolowany. Kiedy pojawia się smutek, staram się, żeby nie przerodził się w rozpacz i nie zabił nadziei na przyszłość. Niemniej nauka jest dla mnie w większości źródłem ogromnej radości i mam nadzieję, że to widać w niniejszej książce (zaznaczenie red.)"
To ostatnie zdanie, można uznać za swoiste credo Autora, które zgodnie z intencją jest bardzo wyraźnie w każdym rozdziale.
Książkę poleciłbym zarówno tym, którzy znają dobrze ,,Samolubny gen” czy ,,Boga urojonego”, jak i tym którzy o Richardzie Dawkinsie słyszeli tylko przy okazji gorących debat na temat relacji nauki i wiary. Dla pierwszych będzie to szansa by lepiej poznać Autora w luźniejszej, niż do tej pory formie. Drudzy zyskają możliwość wyrobienia sobie własnej opinii na temat lansowanej przez Dawkinsa wizji nauki, społeczeństwa i kultury. Po książkę sięgnąć powinni również zagorzali przeciwnicy brytyjskiego naukowca, żeby zobaczyć, że ,,wcale nie taki diabeł straszny…”
moznaprzeczytac.pl Thompson Gunner, 2014-03-09
Myśl jak Zuck. Pięć sekretów biznesowych Marka Zuckerberga - genialnego założyciela Facebooka
Dlaczego Facebook odniósł sukces? Ekaterina Walter twierdzi, że odpowiedzi na to pytanie należy szukać analizując przekonania oraz zachowanie Marka Zuckerberga. Jeśli chcesz odnieść sukces na miarę Facebooka, powinieneś myśleć jak Zuck.
Facebook nie był ani pierwszym portalem społecznościowym, ani prawdopodobnie najlepszym, jaki kiedykolwiek powstał. Jego rosnąca popularność nie wynika stąd, że jest najbardziej estetyczny, ani nawet najbardziej funkcjonalny. Pozwala jednak na to, czego nie uniemożliwił przedtem żaden inny portal – być w stałym kontakcie z wieloma znajomymi i móc na bieżąco śledzić aktualności z ich życia. Do tego doszła opcja wręcz niesamowita – możliwość nawiązywania kontaktu z markami czy nawet urzędami w sposób podobny do relacji międzyludzkich.
Dziś o Facebooku nie da się już mówić z lekceważeniem. Portal założony przez Marka Zuckerberga realnie wpływa na zmiany społeczne i kulturowe. I chodzi tu nie tylko o to, że serwis ten pomaga odnaleźć starych znajomych czy też zawierać nowe znajomości. Pod wpływem Facebooka zmienia się sposób komunikacji pomiędzy „zwykłymi”, pojedynczymi ludźmi a firmami, a nawet pomiędzy ludźmi a instytucjami i urzędami. W erze przed Facebookiem przedsiębiorstwa i inne organizacje przyzwyczajone były do nadawania komunikatów. W erze Facebooka to się zmienia – politycy, urzędnicy i menedżerowie zaczynają zauważać, że z odbiorcami trzeba wchodzić w dialog, że co najmniej uprzejma, a najlepiej szczera komunikacja może mieć ogromny wpływ na reputację organizacji. W tym znaczeniu Facebook naprawdę zmienia świat.
Za sukcesem każdej firmy stoją ludzie, a analizując ich podejście do biznesu i konkretne zachowania, możemy zrozumieć, jak ów sukces osiągnęli. Ekaterina Walter przekonuje, że w przypadku Zuckerberga kluczowe było zupełnie inne podejście do biznesu niż to, jakim kieruje się większość firm. Kiedy rodził się Facebook, jego twórcy nie zastanawiali się nad tym, czy na takim portalu da się zarobić. Także później własna filozofia była dla nich ważniejsza niż pieniądze.
Zuckerberg w wypowiedziach cytowanych przez Walter przekonuje, że to, co go interesuje najbardziej, to zmiana relacji społecznych, ułatwienie kontaktów między ludźmi, sprawienie, by aspekt relacji miał pierwszorzędne znaczenie we wszystkim, co robią pojedynczy ludzie i całe organizacje. Właśnie na takim przekonaniu wyrósł Facebook.
„Im większą ilością informacji ludzie się dzielą, tym szerszy mają dostęp do opinii zaufanych osób na temat produktów i usług. Ułatwia to odnajdowanie najlepszych produktów, a ponadto pozytywnie wpływa na jakość życia i efektywność pracy”
Mark Zuckerberg w liście do potencjalnych inwestorów, gdy Facebook wchodził na giełdę
W książce „Myśl jak Zuck” autorka omawia pięć aspektów, które w jej przekonaniu doprowadziły młodego informatyka na szczyt biznesowego sukcesu. Pierwszy z nich to pasja, z jaką zabierał się do wszystkich realizowanych projektów. Kolejny to celowość – a więc wiara we własne cele i umiejętność przekonywania innych, by również zaczęli podzielać te same wartości. Nie mniej istotni są ludzie – a to oznacza zarówno konieczność bardzo precyzyjnego dobierania pracowników, jak i wyjątkową kulturę organizacyjną firmy, która każdemu pozwala wykazać się kreatywnością. Dopiero na czwartym miejscu znalazł się sam produkt (tworząc go, musimy pozwolić sobie i innym pracownikom na błędy, bo bez porażek nie ma rozwoju), a jako ostatni aspekt sukcesu Walter omawia dobór odpowiednich partnerów biznesowych.
Choć tytułowym bohaterem książki jest Zuck, to jednak autorka podaje także przykłady innych firm, które dzięki jasnej strategii i wierności własnym zasadom odniosły spektakularny sukces. Dlatego dzięki tej lekturze poznamy także recepty na sukces założycieli firm Zappos, Amazon, Toms i innych.
To, co może w tej publikacji drażnić, to zbyt nabożny stosunek do założyciela Facebooka i innych wielkich przedsiębiorców, tak jakby autorka chciała stworzyć wyidealizowany panteon biznesowych „świętych”. Drażnić też mogą powtórzenia – czasem te same kwestie pojawiają się w różnych miejscach książki. Na te niedociągnięcia można jednak przymknąć oko. Znacznie ważniejsze jest to, że Walter podjęła się próby zrozumienia, w jaki sposób Facebook stał się najpopularniejszym portalem społecznościowym i wyjaśnienia, że sukces tego portalu to nie przypadek, a wynik rozwijania i konsekwentnego realizowania raz przyjętej strategii.
Myślę, że każdy, kto chce stworzyć udany biznes, znajdzie w tej książce coś dla siebie.
Facebook nie był ani pierwszym portalem społecznościowym, ani prawdopodobnie najlepszym, jaki kiedykolwiek powstał. Jego rosnąca popularność nie wynika stąd, że jest najbardziej estetyczny, ani nawet najbardziej funkcjonalny. Pozwala jednak na to, czego nie uniemożliwił przedtem żaden inny portal – być w stałym kontakcie z wieloma znajomymi i móc na bieżąco śledzić aktualności z ich życia. Do tego doszła opcja wręcz niesamowita – możliwość nawiązywania kontaktu z markami czy nawet urzędami w sposób podobny do relacji międzyludzkich.
Dziś o Facebooku nie da się już mówić z lekceważeniem. Portal założony przez Marka Zuckerberga realnie wpływa na zmiany społeczne i kulturowe. I chodzi tu nie tylko o to, że serwis ten pomaga odnaleźć starych znajomych czy też zawierać nowe znajomości. Pod wpływem Facebooka zmienia się sposób komunikacji pomiędzy „zwykłymi”, pojedynczymi ludźmi a firmami, a nawet pomiędzy ludźmi a instytucjami i urzędami. W erze przed Facebookiem przedsiębiorstwa i inne organizacje przyzwyczajone były do nadawania komunikatów. W erze Facebooka to się zmienia – politycy, urzędnicy i menedżerowie zaczynają zauważać, że z odbiorcami trzeba wchodzić w dialog, że co najmniej uprzejma, a najlepiej szczera komunikacja może mieć ogromny wpływ na reputację organizacji. W tym znaczeniu Facebook naprawdę zmienia świat.
Za sukcesem każdej firmy stoją ludzie, a analizując ich podejście do biznesu i konkretne zachowania, możemy zrozumieć, jak ów sukces osiągnęli. Ekaterina Walter przekonuje, że w przypadku Zuckerberga kluczowe było zupełnie inne podejście do biznesu niż to, jakim kieruje się większość firm. Kiedy rodził się Facebook, jego twórcy nie zastanawiali się nad tym, czy na takim portalu da się zarobić. Także później własna filozofia była dla nich ważniejsza niż pieniądze.
Zuckerberg w wypowiedziach cytowanych przez Walter przekonuje, że to, co go interesuje najbardziej, to zmiana relacji społecznych, ułatwienie kontaktów między ludźmi, sprawienie, by aspekt relacji miał pierwszorzędne znaczenie we wszystkim, co robią pojedynczy ludzie i całe organizacje. Właśnie na takim przekonaniu wyrósł Facebook.
„Im większą ilością informacji ludzie się dzielą, tym szerszy mają dostęp do opinii zaufanych osób na temat produktów i usług. Ułatwia to odnajdowanie najlepszych produktów, a ponadto pozytywnie wpływa na jakość życia i efektywność pracy”
Mark Zuckerberg w liście do potencjalnych inwestorów, gdy Facebook wchodził na giełdę
W książce „Myśl jak Zuck” autorka omawia pięć aspektów, które w jej przekonaniu doprowadziły młodego informatyka na szczyt biznesowego sukcesu. Pierwszy z nich to pasja, z jaką zabierał się do wszystkich realizowanych projektów. Kolejny to celowość – a więc wiara we własne cele i umiejętność przekonywania innych, by również zaczęli podzielać te same wartości. Nie mniej istotni są ludzie – a to oznacza zarówno konieczność bardzo precyzyjnego dobierania pracowników, jak i wyjątkową kulturę organizacyjną firmy, która każdemu pozwala wykazać się kreatywnością. Dopiero na czwartym miejscu znalazł się sam produkt (tworząc go, musimy pozwolić sobie i innym pracownikom na błędy, bo bez porażek nie ma rozwoju), a jako ostatni aspekt sukcesu Walter omawia dobór odpowiednich partnerów biznesowych.
Choć tytułowym bohaterem książki jest Zuck, to jednak autorka podaje także przykłady innych firm, które dzięki jasnej strategii i wierności własnym zasadom odniosły spektakularny sukces. Dlatego dzięki tej lekturze poznamy także recepty na sukces założycieli firm Zappos, Amazon, Toms i innych.
To, co może w tej publikacji drażnić, to zbyt nabożny stosunek do założyciela Facebooka i innych wielkich przedsiębiorców, tak jakby autorka chciała stworzyć wyidealizowany panteon biznesowych „świętych”. Drażnić też mogą powtórzenia – czasem te same kwestie pojawiają się w różnych miejscach książki. Na te niedociągnięcia można jednak przymknąć oko. Znacznie ważniejsze jest to, że Walter podjęła się próby zrozumienia, w jaki sposób Facebook stał się najpopularniejszym portalem społecznościowym i wyjaśnienia, że sukces tego portalu to nie przypadek, a wynik rozwijania i konsekwentnego realizowania raz przyjętej strategii.
Myślę, że każdy, kto chce stworzyć udany biznes, znajdzie w tej książce coś dla siebie.
trendbiz.pl Marcin Pietraszek, 2014-03-16