ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Zen To Done. Proste sposoby na zwiększenie efektywności

"Zen to done" nie jest książką, która wnosi do życia czytelnika jakąś nową jakość. Autor podaje przykłady różnych sposobów zapanowania nad codziennym bałaganem. Leo Babauta formułuje swoje myśli odnosząc się do buddyzmu zen, do minimalizmu, zwiększania świadomości codziennych przeżyć i doświadczeń, większej swobody ducha, którą można uzyskać poprzez zmienianie rzeczywistości znajdującej się na zewnątrz (chodzi o to, aby nie otaczać się zbyt wieloma przedmiotami, które są niepotrzebne i rozpraszają uwagę) itd. 
 
Wydaje mi się, że system produktywności Zen to done (ZTD) nie jest specjalnie odkrywczy. Mam wrażenie, że jest to raczej zbiór oczywistości, do których każda refleksyjna istota może dojść samodzielnie. Niewątpliwie książka jest opcją "dla leniwych". Szczególnie dla tych, którzy chcą wdrożyć w swoje życie pewną serię zasad, niekoniecznie wiele się przy tym zastanawiając.
 
Babauta do swojej książki podchodzi raczej z dystansem. Sam też chyba jest świadomy tego, że serwuje czytelnikowi pewien zbiór oczywistości. Właśnie dlatego uważam, że jest to przede wszystkim książka dla tych, którzy albo nie mają czasu żeby samodzielnie zastanowić się nad sposobem zwiększenia swojej efektywności, albo zwyczajnie nie chce im się tego robić i wolą posłużyć się takim "gotowcem".
 
Czytałam już wcześniej książki tego autora, raczej mi się one podobały, ale w "Zen to done" nie znajduję niczego porywającego, ani wyjątkowo inspirującego...
Znajdź książkę dla siebie... Monika M Zielińska; 2016-04-14

Calder. Narodziny odwagi

Już prolog wbił mnie w fotel. Poznajemy ,,uciekinierkę", nieznajomą młodą kobietę, która ucieka od nieznanego i niewidocznego dla nas zbrodniarza. Wiemy, że główna bohaterka cierpi. Wyczytujemy, że przeszła długą drogę, aby uciec przed przeszłością. Dąży do lepszej przyszłości. Ale czy na pewno jej się to uda? Mając w kieszeni jedynie jeden przedmiot, który chciałaby sprzedać, aby móc gdzieś przenocować i cokolwiek zjeść, brnie do wielkiego miasta, pełnego ludzkiej zachłanności i chamskości. Widzimy, jak brutalnie zostaje traktowana i oceniana - mimo że nikt nie zna jej historii. To smutne, ale i zarazem prawdziwe. W realnym świecie również pochopnie oceniamy ludzi, nie dajemy im możliwości wykazania się. Ponadto chciałabym jeszcze zauważyć, że w prologu widzimy nasz ,,brudny" świat. Z każdą kolejną kartką powieści dowiadujemy się, że miał być to raj dla głównych bohaterów, a zastali coś kompletnie innego. Jednak, zważając na miejsce, z którego uciekli, nawet to miejsce wydaje się być o wiele lepsze.
 
Elizjum. Miejsce spoczynku dobrych dusz. Czyż nie każdy chciałby zasiąść w tym miejscu po swojej śmierci? Czy nie każdy chciałby mieć zagwarantowane dobre miejsce i nie martwić się, że trafi do siedziby Hadesa? Brak chorób, smutku, łez i żalu. To kraina bogów, radości i spełnienia marzeń. Śmierć dla niektórych może być wybawieniem. Ale... czyim kosztem? 
 
Tuż obok naszego życia codziennego, istnieje pewna sekta. Sekta, która wierzy, że pewna wybranka przeprowadzi ich bezpiecznie do Elizjum, po wielkiej powodzi. Przyznam, że z początku nieco nie mogłam odnaleźć się w fabule. Jestem przyzwyczajona, że rys paranormalny mocno zaznacza granicę między światem fikcyjnym a realnym. Tutaj jednak odnosiłam wrażenie, jakbym trafiła do starożytnej epoki, a chwilę później zgubiłam się, gdy zaznaczona została współczesna cywilizacja. Straciłam zapał do czytania, bo nie mogłam pozbierać myśli. Jednak, kiedy nastąpiło w mojej głowie ,,olśnienie", po prostu wchłonęłam tę książkę. To było cudowne doświadczenie, gdy się czytało o obumarłych wierzeniach, o sekcie i ich przesądach, a obok przebiegała autostrada z jeżdżącymi na niej samochodami z XXI wieku. Jednocześnie czułam wstręt do ich "wodza". Wiem, jak to jest, kiedy przywódca próbuje wmówić pozostałym swoją rację i swoją ideologię. Zawsze wtedy próbuję rozszyfrować jego intencje i postarać się zrozumieć jego sposób myślenia, więc nie dość, że okropnie mnie irytował Hektor, to i jego postawa powodowała, że miałam ochotę wejść do książki i go udusić. Ponadto  ,,Wielki Pan i Władca" nie próbuje tylko usidlić swoich poddanych, ale i całkowicie pozbawić ich dostępności do normalnego świata. Ciągle zadawałam sobie pytanie: czemu? Jak do tego doszło, że Hektor postanowił zmienić tylu ludzi w swoich niewolników (bo tak to widzę)? Jednak muszę zaznaczyć, że negatywne emocje do tego bohatera pozytywnie wpłynęły na ocenę książki. 
 
Ale wracając do książki... Oj, Calder z całą pewnością zostaje dopisany do listy ulubionych bohaterów literackich. Spodobało mi się, że jest zlepkiem mięśni, męstwa i męskiej postawy, ale i zarazem wewnętrznie kruchym, dobrym i żądnym nawet najmniejszych przygód chłopcem. Eden zaś, wybranka bogów, to kobieta potrzebująca miłości i... codzienności. Ale nie takiej, jaka odgrywa się w apokaliptycznej sekcie. Ona, jako osoba, która urodziła się i wychowała w ,,normalności", pragnęła tego, co miała wcześniej. Chciała być normalną dziewczynką, która mogłaby bawić się zabawkami i rozmawiać z kim tylko by chciała. Jednak wkraczając do całkowicie innego świata, została pozbawiona dzieciństwa. Stała się wybranką, osobą z natury niedostępną, a jakby tego było mało... przyszłą żoną Hektora. 
Los jednak postanowił skomplikować sprawę, podsuwając jej pod nos życzliwego chłopca o imieniu Calder. Kiedy jednak oboje dorastają i buzują w nich hormony, nie da rady oprzeć się wzajemnemu przyciąganiu. Ich miłość kwitnie z mocą, której nawet najpotężniejsi bogowie nie będą potrafili stłumić. Czytając o ich emocjach, wzruszałam się na myśl, że z całą pewnością będą musieli wiele wycierpieć, aby być razem. Wciąż powracałam myślami do prologu i modliłam się do bogów, aby było jednak dobre zakończenie ich historii. Przyznam, że sama układałam sobie wydarzenia, które mogły się jeszcze w tej powieści wydarzyć. I choć trochę zgadłam, i tak ostatecznie wiele razy zostałam pozytywnie zaskoczona przebiegiem akcji. 
 
,,Calder. Narodziny odwagi" pokazuje siłę, jaką daje wiara i miłość do drugiego człowieka. Czy dwie osoby mogą zmienić wiarę w zakończenie? Czy siła przyjaźni jest na tyle silna, aby uratować się ze szpon śmierci? Z ręką na sercu polecam powyższą pozycję. Poczujcie nie tylko dawkę miłości i radości, ale i dużą dozę napięcia oraz bądźcie świadkami niebezpieczeństwa, które człowiek sam sobie stwarza. 
 
Polecam! I z niecierpliwością czekam na kolejną część.
stanzaczytany.blogspot.com Aleksji; 2016-06-14

Ograć nawyki. Jak zastosować mechanizmy gier w procesie zmiany osobistej

Ponad 40% naszych codziennych działań tworzą działania automatyczne i bezrefleksyjne. Dzięki temu nie musimy zastanawiać się codziennie nad każdą podstawową czynnością taką jak chodzenie czy jedzenie. Problem w tym, że wśród tych 40% znajdują się różne nawyki, a nasz mózg nie potrafi rozróżniać, które z nich są dobre, a które złe. Naukowcom udało się odkryć jak przebiega mechanizm tworzenia nawyku i dzięki temu możemy kontrolować ten proces. Znajomość struktury tzw. pętli nawyku i jej składowych pozwala na wprowadzenie pozytywnych zmian w codziennych działaniach – co więcej, okazuje się, że możemy zrobić to w taki sposób, że sam proces zmiany nie będzie dla nas uciążliwy.

Tym sprytnym sposobem jest wykorzystanie mechanizmów gier. Jak wprowadzić elementy gier do zmiany złych nawyków dowiecie się z książki „Ograć nawyki” Jadwigi Korzeniewskiej.

Zaproponowane przez autorkę metody i narzędzia zostały przetestowane przez nią samą oraz uczestników prowadzonych przez nią warsztatów. Jadwiga Korzeniewska jest socjologiem i trenerem, prowadzi warsztaty w Laboratorium Zmieniacza. Autorka dzieliła się swoimi doświadczeniami z rozegranych przez nią gier na swoim blogu oraz w mediach społecznościowych.

„Ograć nawyki” jest to książka dla osób gotowych podjęcia wyzwania walki z niechcianymi nawykami i otwartych na nowoczesne rozwiązania. Dlaczego warto przeczytać – poniżej znajdziecie 5 argumentów, że warto rozważyć wykorzystanie gry do zmiany złych przyzwyczajeń.

1. Użycie mechanizmów gier do zmiany nawyków może przynieść wiele korzyści.
Pierwszą korzyścią jest zmiana perspektywy patrzenia na zmianę złych przyzwyczajeń. To już nie musi być wyczerpująca walka, która wymaga od nas potężnych zasobów silnej woli. Dzięki tej metodzie nie tylko możemy zmienić złe nawyki, ale również użyć gry do realizacji wyznaczonych celów. Kolejna korzyścią na pewno będzie stałe podtrzymanie motywacji wewnętrznej oraz budowanie zaangażowania w proces zmiany, co rzadko się spotyka przy zastosowaniu innych niż gra metod.

2. Zmiana nawyków dzięki zastosowaniu elementów z gier może staje się dobrą zabawą
Proces tworzenia gry jest dobrą zabawą – określanie punktacji, tworzenie puli nagród, określanie nagrody głównej, prowadzenie tabeli wyników i dziennika pokładowego. Możemy nawet wypróbować grę w wersji demo. Do gry możemy też wciągnąć domowników, czy przyjaciół, którzy zmagają się z podobnymi przyzwyczajeniami. Rywalizację z tymi osobami możemy wykorzystać do wzmocnienia naszej motywacji.

3. Gra w zmianę nawyków jest ciekawym narzędziem do poznania samego siebie
Przed przystąpieniem do gry i później w trakcie bardzo istotna jest samoobserwacja. Bardzo ważne jest zidentyfikowanie wskazówek, które inicjują nasze nawyki. Uważnie obserwując codzienne zachowania możemy dostrzec przyzwyczajenia, których wcześniej w ogóle sobie nie uświadamialiśmy. Określanie nagród, które wesprą proces zmiany jest również ciekawym doświadczeniem, bo okazuje się, że wcale nie muszą to być nagrody rzeczowe.

4. Grę tworzymy przy użyciu prostych narzędzi
Grę przygotowujemy przy wykorzystaniu kartki papieru i czegoś do pisania. Dodatkowo, żeby było jeszcze łatwiej, autorka zamieściła kilka przykładowych gier, które mogą posłużyć za wzorzec do stworzenia własnej gry. Należy jednak pamiętać, żeby wykorzystać własne wskazówki, które tworzą nasze nawyki i nagrody, które będą atrakcyjne tylko dla nas. Ważne jest również opracowanie zasad postępowania w przypadku, gdy będziemy chcieli ulec pokusie.

5. Gra musi być oparta na naszych wartościach
Oparcie gry na naszych najważniejszych wartościach ma kluczowe znaczenie dla powodzenia gry. Jasne określenie dlaczego chcemy wprowadzić zmianę naszych nawyków pomoże nam przetrwać chwile zwątpienia, które na pewno pojawią się w trakcie próby zmiany naszych złych nawyków. Uświadomienie sobie, dlaczego jest to tak ważne i ile wymiernych korzyści przyniesie ta zmiana pozwoli utrzymać wysoką motywację wewnętrzną przez całą grę. Powodzenie gry zależy również od naszych przekonań i myśli – warto im się przyjrzeć i zapisywać podczas wprowadzania zmian.

Nawet najlepsza gra nie zadziała jeśli nie zostanie wprowadzona w życie. Autorka od pierwszych stron zachęca do działania oraz dzielenia się z nią doświadczeniami po wprowadzeniu gry w życie.

Zastosowanie elementów gry jest ciekawym rozwiązaniem dla osób pragnących zmienić swoje nawyki w codziennym życiu. Prostota i uniwersalność narzędzi gry zachęca do eksperymentowania i tworzenia własnych scenariuszy gier, które wesprą nas w realizacji życiowych postanowień.
monikajuniewicz.pl Monika Juniewicz; 2016-04-30

Ograć nawyki. Jak zastosować mechanizmy gier w procesie zmiany osobistej

Nareszcie polski odpowiednik książki o nawykach, o pracy nad sobą, współpracujący z naszym ciałem z jego ograniczeniami, skłonnościami, popędami. Autorka prosto i bez ogródek tłumaczy nam, jak – zgodnie z tytułem – ograć nawyki, czyli zabawić się z nimi, żebyśmy to my staliśmy się ich panami, a nie żeby to one panowały nad nami. Pokazuje, jak wygrać z samym sobą, przechodząc kolejne levele, mając przy tym mnóstwo frajdy. Jak osiągnąć to, co chcemy, wymagając od siebie, ale osiągając to stopniowo i prawie bez wysiłku. I choć na rynku mnóstwo jest rozwojowych książek, traktujących o tym, co musimy czy powinniśmy robić, aby być na czasie, nadążać, wydajniej pracować – tak niewiele z nich podchodzi do tematu z humorem. Dla kogo jest ten tytuł? Co w nim znajdziemy? Czy warto? Jeśli jesteś ciekawy, czytaj dalej.

Dla kogo jest książka?
Dla wszystkich ludzi potrafiących czytać. Serio. Wiem, brzmi banalnie i trochę jak wciskanie kitu. Wiem, że mówi się, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, ba – ja zgadzam się z tym zdaniem. Ale ta książka jest jak dentysta – dentysty potrzebują wszyscy: niektórzy często i intensywnie, inni co jakiś czas, kontrolnie. Tak samo nawyki mamy wszyscy, jedne złe i chcielibyśmy się ich pozbyć, inne chcielibyśmy dopiero ukształtować, niektóre dobre, ale wymagające wzmocnienia. Niektórzy zdają sobie z tego sprawę, inni nie – książka pokazuje, jak je opanować, bawiąc się. Nie, nie musisz wiedzieć, jak ogarnąć nawyki włączające się w stresujących sytuacjach czy też jak panować nad 40% działań wykonywanych codziennie. Ale czy nie chciałbyś tego wiedzieć ?

Co w niej znajdziemy ?
Najpierw Autorka trochę teoretyzuje na temat mózgu i daje zjadliwe kawałki psychologicznej wiedzy o mechanizmach działania i silnej woli, a także zaprasza nas do gry, przekonując co dzięki niej zyskamy. Następnie mówi o tym, jak tworzyć reguły swojej gry, jak wyznaczać cele, jak grę podzielić na etapy. Dalej pomaga stworzyć punktację i tabelę wyników i wspomina co nieco o nagradzaniu. Radzi, jak rywalizować: ze sobą i z innymi. Zaprasza nas do wypróbowaniu wersji demo swojej gry, czyli pracy nad nawykiem. Wspomina o pomocnej fabule, czyli włączeniu jeszcze mocniej wkręcajacego w zmianę czynnika, mocno angażującego i zmieniającego perspektywę spojrzenia, a nas w super bohatera – co tylko podnosi doniosłość wyzwania. Na koniec podaje przykłady trzech ogranych już nawyków ze wszystkimi szczegółami wcześniej wymienionymi, czyli jak krok po kroku zostały rozłożone na łopatki nawyki żywieniowe: słodycze i podjadane, tak dobrze znane nam wszystkim, czy też jak dzięki grze „napisała się” praca magisterska. Na koniec dostajemy rady pomocne, a nie będące elementem gier. Możemy też dostać niespodziankę, dzięki odpowiedzi na pytania zadane w tekście.

Czy warto?
Ja spróbowałam i nie żałuję – i właśnie teraz gram w grę, za napisanie tej recenzji będę sobie mogła przyznać 2 punkty. Po co mi to? Pomoże mi osiągnąć dużo większy cel. będący kiedyś nierealnym marzeniem. Czy warto kupić/przeczytać tą książkę? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam – mam nadzieję jednak, że moja recenzja rozwiała twoje wątpliwości. Jeśli Ci się podobała i wiesz, że ta książka może komuś pomóc – proszę, podaj dalej :)
3telnik.pl Basia; 2016-04-15

Stinger. Żądło namiętności

Dwie powieści Mii Sheridan za mną. Obydwie skradły moje serce i sprawiły, że chcę poznać więcej historii, które wyszły spod jej pióra. Czy moje trzecie spotkanie z twórczością należało do równie udanych? Zaraz się przekonacie. :)
 
OPIS: Kto powiedział, że konferencje branżowe muszą być nudne? Nawet jeśli tak bywa, to na pewno nie w Las Vegas, mieście, w którym wszystko może się zdarzyć. To właśnie tam pewna poważna młoda osoba, Grace Hamilton, uczestnicząca w Międzynarodowym Zjeździe Studentów Prawa, poznaje Carsona Stingera, aktora z branży erotycznej, z którym spędza kilka upojnych chwil. Ale cóż może na dłużej połączyć dwoje tak odmiennych ludzi, mających całkowicie inne poglądy na świat i życie? Grace to dziewczyna, która uparcie dąży do realizacji swoich celów, a Carson żyje z dnia na dzień i na niczym szczególnie mu nie zależy. Oboje doskonale wiedzą, że ich drogi skrzyżowały się tylko na chwilę...
A jednak nie potrafią o sobie zapomnieć.
Kiedy szczęśliwym zrządzeniem losu wpadają na siebie ponownie, nie mogą odrzucić tej szansy. Zwłaszcza że w międzyczasie oboje nieco dojrzeli, a Stinger porzucił branżę porno na rzecz służby w armii USA. Romans pięknej pani prokurator i przystojnego komandosa nie przypomina sielanki, ale czy życie bez emocji jest ciekawe?
Stinger to najpewniej najgorętsza z powieści Mii Sheridan, jakie czytałam. Pierwsza jej część może sugerować, że oto przed nami erotyk z prawdziwego zdarzenia, a sceny erotyczne będą zasypywać nas do samego końca. Owszem, namiętność to jeden z głównych elementów, na których bazuje początek. Weekend w Vegas ma być dla Grace i Carsona krótką, niezobowiązującą przygodą, po której każde pójdzie w swoją stronę. Gdyby cała powieść utrzymana była w tym tonie, byłaby po prostu jednym z wielu podobnych jej erotyków. Dalsza lektura ujawnia jednak jej prawdziwą wartość.
 
Pod płaszczykiem lekkiej i niezobowiązującej powieści New Adult Mia Sheridan przekazuje ważne kwestie. Nie tylko zachęca do tego, by żyć pełnią życia, nigdy się nie poddawać i kierować swoimi wyborami tak, by spełniały nasze oczekiwania. W swoją powieść potrafi wpleść wątki, które ukazują ciemną stronę pornobiznesu i jego wpływ na ludzi, którzy w nim pracują, zwraca także uwagę na krzywdę, jakiej doświadczają dziesiątki, a nawet setki kobiet na całym świecie.
 
Powieść podzielona jest na trzy główne części, a każda z nich napisana jest zarówno z punktu widzenia Grace, jak i z punktu widzenia Carsona. Taki rodzaj narracji uwielbiam najbardziej. Ich punkty widzenia przeplatają się wzajemnie, dzięki temu otrzymujemy pełniejszy obraz sytuacji i lepiej możemy poznać każdego z nich. Singer to bardzo dobrze skonstruowane postacie. Początkowo nie zapałałam sympatią do głównych bohaterów – Grace wydała mi się przesadnie ułożona, a Carson dosyć próżny. Im bardziej jednak rozwijała się ich znajomość i im więcej zmian w nich zachodziło, tym bliżsi stawali się mojemu sercu.
 
Stinger to powieść, która dostarczyła mi wielu emocji. Mia Sheridan potrafi rozbawić, wzruszyć, zaszokować, a nawet trzymać w napięciu. Sceny erotyczne, których początkowo jest całkiem sporo, opisane są ze smakiem. Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Wciągnęła mnie od pierwszych stron, a całość pochłonęłam w ekspresowym tempie.

MOJA OCENA: 8/10
 
Mia Sheridan po raz kolejny skradła moje serce. Jeśli szukacie pełnej emocji powieści, przy której przyjemnie spędzicie kilka chwil, to jest to książka właśnie dla Was. Polecam!
zaczytana-dolina.blogspot.com Marta; 2016-06-13
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL