Recenzje
Eden. Nowy początek
Zakończenie pierwszego tomu „Calder. Narodziny odwagi” było druzgocące i szokujące. Od razu chciałam przeczytać drugą część. Czy się zawiodłam? A może wręcz przeciwnie?
Książka zaczyna się prologiem, który ukazuje losy postaci zaraz po ich wydostaniu się z Arkadii. Eden otrzymała pomoc od bogatego jubilera, który daje jej schronienie oraz dom. Tam uczy się gry na fortepianie, udziela lekcji oraz próbuje ułożyć wszystko na nowo. Calder pod opieką swojego przyjaciela, Xandra stara się otrząsnąć z traumatycznych wydarzeń i zapomnień o Eden, co nie jest takie proste. Bohaterowie powoli odnajdują się w nowym świecie – Eden dowiaduje się, że jako dziecko została porwana i odnajduje swoją matkę, a Calder zostaje sławnym malarzem. Mimo tego oboje nie potrafią o sobie zapomnieć, a urywki wspomnień nieustanie do nich wracają. Aż do momentu, gdy los ponownie ich połączy… Czy wygra miłość? A może minęło już zbyt wiele czasu?
Po pierwsze byłam mocno zdziwiona, że bohaterowie odnaleźli się dopiero po kilku latach. Sheridan postanowiła skomplikować fabułę jeszcze bardziej, sprawić, że czytając, nie można usiedzieć na miejscu. Książka jest cienka, ale tak wiele się w niej dzieje, jest tyle emocji, że nie sposób się od niej oderwać.
Przyznam, że podziałał na mnie klimat ciągłego strachu i ucieczki, który został wprowadzony do książki. W nocy trudno było mi zasnąć, bo zastanawiałam się, jak to jest, gdy ciągle żyje się z wrażeniem, że ten koszmar cały czas trwa. Ludzie, którzy opuścili sektę zawsze borykają się ze strachem, że mogą zostać odnalezieni. Dlatego wcześniej omijałam tego typu tematykę – jednak za bardzo później przeżywam losy bohaterów, analizuję i przenoszę tego rodzaju historie do prawdziwego życia. Bo to jest najgorsze – sekty istnieją w rzeczywistości, a takich Eden i Calderów jest pewnie sporo na świecie.
Nie lubię powieści zbyt uczuciowych, gdzie dramat goni dramat, bohaterowie płaczą i ciągle przeżywają wszystko od nowa. I tutaj nieco drażniła mnie ciągła wylewność postaci, istny melodramat, ale… ciekawość zwyciężyła i musiałam przeczytać książkę do końca. Dodatkowo muszę przyznać, że Mia Sheridan potrafi jak nikt napisać dobrą scenę erotyczną – o tym też musicie wiedzieć, poruszany temat przez autorkę jest przejmujący i ważny, ale duża część akcji skupia się na części romansowej.
Przy podsumowaniu przyczepię się do okładek, trącą mi trochę kiczem, co umniejsza całkiem dobrej fabule. Myślę, że mogłyby być lepsze.
To z pewnością bardzo efektowna powieść, emocjonalna, z trudnym tematem i gorącym romansem Eden oraz Caldera. Jest też trochę akcji, a więc można stwierdzić, że to książka wielowymiarowa. Obie części polecam wszystkim kobietom, z pewnością zapewnią Wam wiele przeżyć.
Książka zaczyna się prologiem, który ukazuje losy postaci zaraz po ich wydostaniu się z Arkadii. Eden otrzymała pomoc od bogatego jubilera, który daje jej schronienie oraz dom. Tam uczy się gry na fortepianie, udziela lekcji oraz próbuje ułożyć wszystko na nowo. Calder pod opieką swojego przyjaciela, Xandra stara się otrząsnąć z traumatycznych wydarzeń i zapomnień o Eden, co nie jest takie proste. Bohaterowie powoli odnajdują się w nowym świecie – Eden dowiaduje się, że jako dziecko została porwana i odnajduje swoją matkę, a Calder zostaje sławnym malarzem. Mimo tego oboje nie potrafią o sobie zapomnieć, a urywki wspomnień nieustanie do nich wracają. Aż do momentu, gdy los ponownie ich połączy… Czy wygra miłość? A może minęło już zbyt wiele czasu?
Po pierwsze byłam mocno zdziwiona, że bohaterowie odnaleźli się dopiero po kilku latach. Sheridan postanowiła skomplikować fabułę jeszcze bardziej, sprawić, że czytając, nie można usiedzieć na miejscu. Książka jest cienka, ale tak wiele się w niej dzieje, jest tyle emocji, że nie sposób się od niej oderwać.
Przyznam, że podziałał na mnie klimat ciągłego strachu i ucieczki, który został wprowadzony do książki. W nocy trudno było mi zasnąć, bo zastanawiałam się, jak to jest, gdy ciągle żyje się z wrażeniem, że ten koszmar cały czas trwa. Ludzie, którzy opuścili sektę zawsze borykają się ze strachem, że mogą zostać odnalezieni. Dlatego wcześniej omijałam tego typu tematykę – jednak za bardzo później przeżywam losy bohaterów, analizuję i przenoszę tego rodzaju historie do prawdziwego życia. Bo to jest najgorsze – sekty istnieją w rzeczywistości, a takich Eden i Calderów jest pewnie sporo na świecie.
Nie lubię powieści zbyt uczuciowych, gdzie dramat goni dramat, bohaterowie płaczą i ciągle przeżywają wszystko od nowa. I tutaj nieco drażniła mnie ciągła wylewność postaci, istny melodramat, ale… ciekawość zwyciężyła i musiałam przeczytać książkę do końca. Dodatkowo muszę przyznać, że Mia Sheridan potrafi jak nikt napisać dobrą scenę erotyczną – o tym też musicie wiedzieć, poruszany temat przez autorkę jest przejmujący i ważny, ale duża część akcji skupia się na części romansowej.
Przy podsumowaniu przyczepię się do okładek, trącą mi trochę kiczem, co umniejsza całkiem dobrej fabule. Myślę, że mogłyby być lepsze.
To z pewnością bardzo efektowna powieść, emocjonalna, z trudnym tematem i gorącym romansem Eden oraz Caldera. Jest też trochę akcji, a więc można stwierdzić, że to książka wielowymiarowa. Obie części polecam wszystkim kobietom, z pewnością zapewnią Wam wiele przeżyć.
Recenzentkaksiazek.blog.pl Gabriela Rutana; 2016-07-27
Eden. Nowy początek
Tak wyczekiwany przeze mnie drugi tom przygód Caldera i Eden w końcu jest!
Opowieść o Calderze i o Eden urzekła mnie już w pierwszym tomie. Tamta część skończyła się tak, że tych dwoje nieświadomie się rozdzieliło. Po wielkiej powodzi każde z nich myślało, że to drugie nie żyje. Teraz w drugim tomie przenosimy się właśnie do ich życia, kiedy to myślą, że zostali sami bez miłości swojego życia.
Eden udziela lekcji gry na fortepianie, trafiła na dobrych ludzi, którzy pomogli jej kiedy tego najbardziej potrzebowała. Odnajduje później swoją biologiczną matkę, lecz cały czas rozmyśla o Calderze i niesamowicie za nim tęskni.
Calder natomiast na samym początku jest w zatrważającym stanie, Xander nieustannie się o niego martwi i boi się, że ten może sobie coś złego zrobić. Po pewnym czasie udaje się Calderowi wrócić do zwykłego życia, zaczyna malować i z biegiem czasu staje się wielkim znanym malarzem.
Tak właśnie Eden odnajdzie Caldera - dowie się o jego wystawie prac. Ale jest jeden i zasadniczy problem. Calder ma dziewczynę...
Co będzie z miłością tych dwoje? Czy zostaną tylko przyjaciółmi?
Mnie ta opowieść porwała na cały weekend. Nic innego nie robiłam, tylko czytałam i nie mogłam się nie dowiedzieć co będzie dalej i jak dalej ułożą się losy naszych bohaterów. Ogromnie spodobała mi się opowieść o Calderze i Eden, jestem i pozostanę ich wielką fanką. Zazwyczaj do romansów podchodzę z pewną rezerwą, lecz tutaj dałam się całkowicie porwać w wir historii.
Druga część jest o wiele krótsza niż pierwsza. Zawiera 311 stron, a przeczytacie ją z zawrotną prędkością wiedzeni rozterkami głównych bohaterów, ich problemami a także przeszkodami, które staną na drodze do ich wspaniałej miłości.
Ogromnie polecam - jeżeli jeszcze nie czytałyście pierwszej części, to musicie tę zaległość odrobić jak najszybciej!
Opowieść o Calderze i o Eden urzekła mnie już w pierwszym tomie. Tamta część skończyła się tak, że tych dwoje nieświadomie się rozdzieliło. Po wielkiej powodzi każde z nich myślało, że to drugie nie żyje. Teraz w drugim tomie przenosimy się właśnie do ich życia, kiedy to myślą, że zostali sami bez miłości swojego życia.
Eden udziela lekcji gry na fortepianie, trafiła na dobrych ludzi, którzy pomogli jej kiedy tego najbardziej potrzebowała. Odnajduje później swoją biologiczną matkę, lecz cały czas rozmyśla o Calderze i niesamowicie za nim tęskni.
Calder natomiast na samym początku jest w zatrważającym stanie, Xander nieustannie się o niego martwi i boi się, że ten może sobie coś złego zrobić. Po pewnym czasie udaje się Calderowi wrócić do zwykłego życia, zaczyna malować i z biegiem czasu staje się wielkim znanym malarzem.
Tak właśnie Eden odnajdzie Caldera - dowie się o jego wystawie prac. Ale jest jeden i zasadniczy problem. Calder ma dziewczynę...
Co będzie z miłością tych dwoje? Czy zostaną tylko przyjaciółmi?
Mnie ta opowieść porwała na cały weekend. Nic innego nie robiłam, tylko czytałam i nie mogłam się nie dowiedzieć co będzie dalej i jak dalej ułożą się losy naszych bohaterów. Ogromnie spodobała mi się opowieść o Calderze i Eden, jestem i pozostanę ich wielką fanką. Zazwyczaj do romansów podchodzę z pewną rezerwą, lecz tutaj dałam się całkowicie porwać w wir historii.
Druga część jest o wiele krótsza niż pierwsza. Zawiera 311 stron, a przeczytacie ją z zawrotną prędkością wiedzeni rozterkami głównych bohaterów, ich problemami a także przeszkodami, które staną na drodze do ich wspaniałej miłości.
Ogromnie polecam - jeżeli jeszcze nie czytałyście pierwszej części, to musicie tę zaległość odrobić jak najszybciej!
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-07-27
Eden. Nowy początek
Tak! Tak! W końcu wiem, jak zakończyła się historia Caldera oraz jego ukochanej Eden. Nie muszę się już zastanawiać, co stało się z nimi po tak dramatycznym zakończeniu poprzedniej części, jakie zafundowała czytelnikom autorka. Koniec z niepewnością i zadawaniem sobie pytań o dalsze losy bohaterów, z którymi zdążyłam się nie tylko zżyć, ale których miłości i pragnieniu bycia razem mocno kibicowałam.
Historia rozpoczyna się krótko po wydarzeniach z ostatniego tomu, by za moment przenieść nas kilka lat w przód. Dowiadujemy się, iż mimo tego, że zarówno Calderowi jak i Eden udało się przeżyć, to jednak nie są razem. Każde z nich przekonane jest, że to drugie umarło. Do Eden pomocną dłoń wyciąga pewien starszy mężczyzna, który nieoczekiwanie zatrudnia ją jako nauczycielkę gry na fortepianie dla swojej wnuczki. Calder zaś, choć początkowo absolutnie nie radzi sobie z przeszłością, znajduje choć częściowe ukojenie w malarstwie. Oboje żyją wspomnieniami oraz marzeniami, które nie zdążyły się ziścić. Wszystko ulega zmianie, kiedy ich ścieżki na nowo się przecinają…
„Eden. Nowy początek” przynosi nie tylko wszystkie potrzebne odpowiedzi, ale też wyjawia wiele innych sekretów. Pozwala też na nowo rozbudzić różnorakie emocje podczas jej lektury – zarówno te przyjemne, kiedy dwójce głównych bohaterów coś się udawało, jak i nie do końca miłe, a momentami wręcz bolesne, kiedy na powrót zmuszeni byli stawiać czoło koszmarowi, który przeżyli, i mierzyć się z jego nieprzyjemnymi konsekwencjami.
I choć nie zawsze jest kolorowo, to jednak z kart powieści bije prawda o potędze miłości oraz jej mocy uzdrawiania nawet najbardziej złamanych serc; o tym, że choć życie potrafi być momentami naprawdę straszne, wręcz przerażające i okrutne, to jednak zdarzają się chwile zapierającego dech w piersiach piękna, i że z czegoś na wskroś złego może narodzić się czyste dobro.
Historia miłości Eden i Caldera niesie w sobie nadzieję i udowadnia, że czasami, choć się tego nie spodziewamy, a nawet uważamy, że nie jesteśmy tego godni, to jednak cuda się zdarzają. Warto marzyć. Warto kochać. Warto być wiernym swoim ideałom oraz wyznawanym wartościom. Tego uczy nas Mia Sheridan poprzez historię dwojga głównych bohaterów. Warto więc o tym pamiętać
Historia rozpoczyna się krótko po wydarzeniach z ostatniego tomu, by za moment przenieść nas kilka lat w przód. Dowiadujemy się, iż mimo tego, że zarówno Calderowi jak i Eden udało się przeżyć, to jednak nie są razem. Każde z nich przekonane jest, że to drugie umarło. Do Eden pomocną dłoń wyciąga pewien starszy mężczyzna, który nieoczekiwanie zatrudnia ją jako nauczycielkę gry na fortepianie dla swojej wnuczki. Calder zaś, choć początkowo absolutnie nie radzi sobie z przeszłością, znajduje choć częściowe ukojenie w malarstwie. Oboje żyją wspomnieniami oraz marzeniami, które nie zdążyły się ziścić. Wszystko ulega zmianie, kiedy ich ścieżki na nowo się przecinają…
„Eden. Nowy początek” przynosi nie tylko wszystkie potrzebne odpowiedzi, ale też wyjawia wiele innych sekretów. Pozwala też na nowo rozbudzić różnorakie emocje podczas jej lektury – zarówno te przyjemne, kiedy dwójce głównych bohaterów coś się udawało, jak i nie do końca miłe, a momentami wręcz bolesne, kiedy na powrót zmuszeni byli stawiać czoło koszmarowi, który przeżyli, i mierzyć się z jego nieprzyjemnymi konsekwencjami.
I choć nie zawsze jest kolorowo, to jednak z kart powieści bije prawda o potędze miłości oraz jej mocy uzdrawiania nawet najbardziej złamanych serc; o tym, że choć życie potrafi być momentami naprawdę straszne, wręcz przerażające i okrutne, to jednak zdarzają się chwile zapierającego dech w piersiach piękna, i że z czegoś na wskroś złego może narodzić się czyste dobro.
Historia miłości Eden i Caldera niesie w sobie nadzieję i udowadnia, że czasami, choć się tego nie spodziewamy, a nawet uważamy, że nie jesteśmy tego godni, to jednak cuda się zdarzają. Warto marzyć. Warto kochać. Warto być wiernym swoim ideałom oraz wyznawanym wartościom. Tego uczy nas Mia Sheridan poprzez historię dwojga głównych bohaterów. Warto więc o tym pamiętać
Magicznyswiatksiazki.pl Sylwia Węgielewska; 2016-07-27
Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie
Co by było gdybyś rano wstała wypoczęta i z błogim uśmiechem na ustach?
Co by było gdybyś wychodząc rano, nie biegała z szałem w oczach po domu szukając kolejny raz kluczyków, portfela czy telefonu?
Co by było gdyby za każdym razem Twój Mąż/Partner będąc na zakupach przynosił Ci kwiaty, czy ulubione czekoladki?
Pewnie oczami wyobraźni widzisz już to idealne życie. A co jeśli powiem Ci, że taki stan rzeczy jest bardzo prosty do osiągnięcia?
Mowa tu o procedurze piętrzenia nawyków, którą przejrzyście opisał Steve Scoot w swojej książce ” Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią twoje życie”
metoda piętrzenia nawyków – co to jest?
Idea piętrzenia nawyków nie tkwi w pojedynczych zmianach, lecz ciągu kilku, małych zmian wykonywanych o kreślonej porze. Taka prosta procedura niesłychanie ułatwia nam funkcjonowanie o poranku, czy podczas wychodzenia z domu, a dzięki tworzeniu list kontrolnych bardzo łatwo i szybko można ją wprowadzić na stałe.
“Duże drzwi chodzą na małych zawiasach” –W. Clement Stone
Duże efekty są często wynikiem drobnych wydarzeń… Niewielkie zmiany mogą przynieść duże korzyści zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.
przykład autora
“Ogólna” poranna procedura piętrzenia nawyków.
- Wstaję i ścielę łóżko (powód; pracuję w domu, więc porządek ma wpływ na moją wydajność)
- Idę do łazienki i ważę się (powód: biegam w maratonach i konieczne jest utrzymywanie stałej masy ciała)
- Myję twarz ciepłą wodą i żelem do mycia twarzy (powód: badania wykazały, że mycie twarzy pomaga rano dobudzić się i czuć się pełnym energii)
- Idę do kuchni i wypijam pół litra zimnej wody z cytryną (powód: cytryna również pobudza, a przy okazji wypijam dwie z ośmiu dziennych porcji wody)
- Łykam dzienną porcję witamin (powód: regularna suplementacja witamin uzupełnia braki w mojej diecie)
- Robię koktajl witaminowy (powód; prosty koktajl to kolejna dawka energii na cały dzień)
- Wysyłam mojej dziewczynie czułego sms’a (powód: podstawą udanego związku jest codzienne dbanie o szczegóły)
- Dodaję do aplikacji na telefon komórkowy nawyki, które staram się obecnie wprowadzić (powód: regularne śledzenie nawyków to najlepszy sposób na to, żeby wprowadzić trwale zmiany)
o książce
Autor proponuje Ci doskonałą, skuteczna i bardzo prostą metodę wprowadzania zmian. Dzięki tej książce uda Ci się w przyjemny sposób wprowadzić bardzo drobne zmiany, które dadzą bardzo duże zbiory w krótkim czasie. To ty decydujesz w jakich dziedzinach życia potrzebujesz modyfikacji dotychczasowych działań, autor podaje ci na tacy 97 drobnych zmian, które z powodzeniem możesz wykorzystać i przerabiać pod swoje potrzeby.
W książce znajdziesz:
- 8 elementów procedury nawyków,
- listy kontrolne i wyzwalacze procedury,
- wydajność– planowanie czasu i usuwanie rozpraszaczy,
- relacje międzyludzkie,
- finanse – limit wydatków, bony, kupony i porównanie cen,
- porządek- segregacja dokumentów i wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy,
- dobre samopoczucie,
- zdrowie i sprawność fizyczna,
- wypoczynek.
Książka jest zbiorem inspiracji i konkretnych przykładów, które wprowadza się bez wysiłku w swoją codzienność. Idealna do czytania fragmentarycznego i wprowadzania wybranych nawyków po kolei. Nie do końca pochwalam marnotrawienie papieru, ale muszę przyznać, że dzięki takiej kompozycji zyskuje na przejrzystości.
W pojedynczych fragmentach potrafi mile zaskoczyć.
Co by było gdybyś wychodząc rano, nie biegała z szałem w oczach po domu szukając kolejny raz kluczyków, portfela czy telefonu?
Co by było gdyby za każdym razem Twój Mąż/Partner będąc na zakupach przynosił Ci kwiaty, czy ulubione czekoladki?
Pewnie oczami wyobraźni widzisz już to idealne życie. A co jeśli powiem Ci, że taki stan rzeczy jest bardzo prosty do osiągnięcia?
Mowa tu o procedurze piętrzenia nawyków, którą przejrzyście opisał Steve Scoot w swojej książce ” Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią twoje życie”
metoda piętrzenia nawyków – co to jest?
Idea piętrzenia nawyków nie tkwi w pojedynczych zmianach, lecz ciągu kilku, małych zmian wykonywanych o kreślonej porze. Taka prosta procedura niesłychanie ułatwia nam funkcjonowanie o poranku, czy podczas wychodzenia z domu, a dzięki tworzeniu list kontrolnych bardzo łatwo i szybko można ją wprowadzić na stałe.
“Duże drzwi chodzą na małych zawiasach” –W. Clement Stone
Duże efekty są często wynikiem drobnych wydarzeń… Niewielkie zmiany mogą przynieść duże korzyści zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.
przykład autora
“Ogólna” poranna procedura piętrzenia nawyków.
- Wstaję i ścielę łóżko (powód; pracuję w domu, więc porządek ma wpływ na moją wydajność)
- Idę do łazienki i ważę się (powód: biegam w maratonach i konieczne jest utrzymywanie stałej masy ciała)
- Myję twarz ciepłą wodą i żelem do mycia twarzy (powód: badania wykazały, że mycie twarzy pomaga rano dobudzić się i czuć się pełnym energii)
- Idę do kuchni i wypijam pół litra zimnej wody z cytryną (powód: cytryna również pobudza, a przy okazji wypijam dwie z ośmiu dziennych porcji wody)
- Łykam dzienną porcję witamin (powód: regularna suplementacja witamin uzupełnia braki w mojej diecie)
- Robię koktajl witaminowy (powód; prosty koktajl to kolejna dawka energii na cały dzień)
- Wysyłam mojej dziewczynie czułego sms’a (powód: podstawą udanego związku jest codzienne dbanie o szczegóły)
- Dodaję do aplikacji na telefon komórkowy nawyki, które staram się obecnie wprowadzić (powód: regularne śledzenie nawyków to najlepszy sposób na to, żeby wprowadzić trwale zmiany)
o książce
Autor proponuje Ci doskonałą, skuteczna i bardzo prostą metodę wprowadzania zmian. Dzięki tej książce uda Ci się w przyjemny sposób wprowadzić bardzo drobne zmiany, które dadzą bardzo duże zbiory w krótkim czasie. To ty decydujesz w jakich dziedzinach życia potrzebujesz modyfikacji dotychczasowych działań, autor podaje ci na tacy 97 drobnych zmian, które z powodzeniem możesz wykorzystać i przerabiać pod swoje potrzeby.
W książce znajdziesz:
- 8 elementów procedury nawyków,
- listy kontrolne i wyzwalacze procedury,
- wydajność– planowanie czasu i usuwanie rozpraszaczy,
- relacje międzyludzkie,
- finanse – limit wydatków, bony, kupony i porównanie cen,
- porządek- segregacja dokumentów i wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy,
- dobre samopoczucie,
- zdrowie i sprawność fizyczna,
- wypoczynek.
Książka jest zbiorem inspiracji i konkretnych przykładów, które wprowadza się bez wysiłku w swoją codzienność. Idealna do czytania fragmentarycznego i wprowadzania wybranych nawyków po kolei. Nie do końca pochwalam marnotrawienie papieru, ale muszę przyznać, że dzięki takiej kompozycji zyskuje na przejrzystości.
W pojedynczych fragmentach potrafi mile zaskoczyć.
esencjalistka.pl/ Agata Borodacz
Stinger. Żądło namiętności
Książkę czyta się z przyjemnością. Wciąga od pierwszej strony tak bardzo, ze czyta się ją jednym tchem do końca. Dobrze wplecione wątki erotyczne, bo przyznam, że typowych erotyków nie lubię. Tu autorka zręcznie wyważa ilości tych treści. Z całą pewnością sięgnę jeszcze po niejedną jej książkę
Lubimy Czytać Hanna; 2016-06-05