ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Calder. Narodziny odwagi

Kiedy otrzymam lub kupię powieść mam w zwyczaju czytać tył okładki, dokładnie też jej się przyglądam. Tym razem mój wzrok przyciągnęły słowa "Nie bój się spełniać marzeń", co w małym stopniu zdradza sens powieści. 
Wprowadza nas ona w podróż do odnalezienia własnego miejsca na świecie, by odnaleźć sens własnego życia. Walka dobra ze złem znów spotyka się w boju o miłość i niezależność. Prawdziwe uczucie jest wstanie przezwyciężyć  największy strach a nawet najciemniejszy mrok.

Moim zdaniem  autorka pisze lekko i przyjemnie, czytelnik więc nie ma problemu ze zrozumieniem sensu powieści. Prolog wciska w fotel, zapiera dech. Momentalnie wciąga czytającego, który chce wiedzieć więcej,gdyż w początku spoczywa tajemnica. 
Kolejny rozdział nie porywa, w pierwszej chwili chciałam odłożyć książkę, jednak się nie podałam. Zresztą nie da się utrzymać wciągającej i bardzo ekscytującej atmosfery powieści, ponieważ byłaby zbyt przesycona lub od razu zdradzona zostanie treść książki. Kolejne rozdziały choć wydają mi się nieco przydługie przyciągają akcją i dalszymi fragmentami rozwijającej się historii. Znajdujemy w książce tematykę związaną  z miłością, uczuciami, relacjami  między ludzkimi: przyjaźnią, znajdziemy też przygodę i dobrą akcję. 
Jeżeli więc lubicie tego typu czytelnicze doznania to zachęcam Was do przeczytania! 
pasjanaszymzyciem.blogspot.com

Calder. Narodziny odwagi

Calder żyje w świecie, gdzie pracując na polu robi coś dla większego dobra. Całe jego społeczeństwo wierzy w wielu bogów i przepowiednię... Przepowiednia, która głosi, że pojawi się wybranka, która zabierze ich do Elizjum- miejsca bez cierpienia i smutków, gdzie wszyscy będą żyć wiecznie. Gdy owo wybranka zostaje odnaleziona, ma ledwie osiem lat. Od samego początku coś między nimi iskrzy, tylko co, przyjaźń czy miłość? Jak zakończą się losy tej dwójki? Czy Elizjum naprawdę istnieje?

Czy macie czasami tak, że po przeczytaniu książki, nie wiecie co chcecie o niej powiedzieć? Chciałabym Wam tak wiele przekazać, ale nie potrafię tego ubrać w słowa. Moją przygodę z twórczością Mii Sheridam chciałam zacząć od "Bez słów", ale nie żałuję, że zaczęłam od "Calder. Narodziny odwagi". Co to była za książka!

Ostatnio zaczął mi się podobać motyw zakazanej miłości. A tu jest przede wszystkim historia takiej miłości. Sam pomysł na fabułę jest prze genialny. Powieść jest urocza! Słodko-gorzka historia o pierwszej miłości, walki ze swoimi wyznaniami i o ukochaną osobę.

Mia Sheridan pisze niesamowicie! Jej styl jest bardzo przystępny, delikatny i taki, że czytelnik się rozpływa. Opisy relacji między Calderem i Eden była taka urocza ♥ Podczas lektury czasami miałam odczucia, że to ktoś mnie tak dotyka, a nie właśnie bohatera, a to jest coś!

Bohaterowie są wyjątkowi i chciałabym ich poznać na żywo. Calder, który jest wspaniałym synem, bratem, przyjacielem. Dla bliskich jest w stanie zrobić naprawdę wszystko. Eden, która pod kruchą warstwą wybranki, skrywa wielką i wytrwałą wojowniczkę, walczącą o swoje marzenia. No i Xandr, który jest świetnym przyjacielem i pomocnikiem niedoszłych kochanków.

Nie wiem co jeszcze mogłabym powiedzieć o tej powieści, może inaczej, nie wiem jak miałabym Wam przekazać to, co kłębi się we mnie po tej lekturze! Teraz rozumiem te wszystkie zachwyty nad tą autorką. Pani Sheridan ma lekkie pióro, wspaniały styl i pomysł na fabułę i potrafi sprawić, że czytelnika rozrywa od środka, gdy bohaterowie mają problemy. Dlatego jeżeli jeszcze nie czytaliście tej książki lub (co gorsza) żadnej autorstwa Mii Sheridan, to koniecznie musicie nadrobić zaległości! A ja muszę jak najszybciej zabrać się za drugi tom!
Citeofbooks.blogspot.com

Eden. Nowy początek

Życie w Akadii mocno naznaczyło życie jego mieszkańców. Oczywiście największy wpływ na to miał jej przywódca - Hector. On bowiem pobudzał w ludziach wiarę w bogów, świętą wodę i zbliżający się potop. Ludzie ślepo mu wierzyli. Żyli w Akadii niczym w raju, zupełnie odciętym od cywilizacji, oddając się pracy na rzecz wspólnoty i bogów, wiodąc skromne i prostolinijne życie.
 
Właśnie dlatego rzeczywistość istniejąca poza sektą okazała się trudna dla tych, którzy przeżyli powódź. Udało się to zarówno Eden, jak i Calderowi, choć długo nie byli tego świadomi. Żyją niedaleko od siebie, ale są przekonani, że to drugie zginęło. Eden znajduje bezpieczną przystań w domu bogatego jubilera Feliksa, który jest dla niej jak ojciec. Dzięki niemu pracuje jako nauczycielka gry na fortepianie. Calder długo nie może podnieść się po tragedii, za którą się obwinia. Walczy z demonami i nie umie sobie poradzić bez utraconej miłości. Dobrze, że ma przy sobie przyjaciela z Akadii - Xandra, który troszczy się o niego i dba o to, by Calder stanął na nogi. Powoli uczą się żyć bez siebie. Dziewczyna po śmierci Feliksa dowiaduje się, że jako dziecko została porwana, odnajduje swoją matkę i poznaje tragiczną rodzinną historię, on z kolei zostaje uznanym malarzem, próbuje nawet związać się z kobietą.
 
Nie chcę za wiele zdradzać, bo opis okładkowy i tak zdradza wiele. Ale oczywistym się wydaje, że młodym ludziom trudno jest się odnaleźć we współczesnym, pędzącym świecie, pełnym nowinek technicznych, o których pojęcia nie mieli jako mieszkańcy sekty. Ponadto złamane serca nie pozwalają im normalnie żyć. Eden jest wycofana i małymi krokami, powoli poznaje świat. To chyba normalne po stracie jakiej doznała... Kiedy trafia do domu mamy, niby wiele rzeczy staje się prostsze, ale emocjonalnie to znowu Mount Everest, na którym Eden musi radzić sobie sama. Calder wydaje się być w jeszcze gorszym stanie psychicznym, bez stabilizacji, dokumentów, prawdziwej przeszłości, z poszarpaną psychiką i złamanym sercem. Najlepszym lekarstwem jest dla niego malarstwo, które choć odrobinę koi ogromny ból młodzieńca.
 
Wszystko się zmienia, kiedy drogi Eden i Caldera się przecinają... To przypadek, czy przeznaczenie? Miłość?
 
Mia Sheridan po raz kolejny bardzo mnie zaintrygowała świetną historią. Oczywiście jest to piękna opowieść o miłości, budowaniu bliskości i czułości, której w książce jest naprawdę sporo. Czasem, aż ocieka lukrem, ale jestem w stanie to zrozumieć. Ponadto to opowieść o odnajdywaniu siebie samego. To nie jest łatwe, kiedy jest się dorosłym, żyło się w zamkniętym społeczeństwie, a od teraz trzeba zaczynać wszystko od nowa. Bohaterowie jednak próbują naprowadzić swoje złamane życie na właściwe tory. Muszą odnaleźć własną tożsamość, uporać się z rzeczywistością, która mocno ich przytłacza. Jednak to, co najważniejsze: są razem. Razem próbują ogarnąć życie i stawić czoło przeciwnościom. Fajne jest też to, że wątek sekty został mocno ograniczony, ale pokazał, jak społeczeństwo reaguje na tego typu sprawy. Autorka świetnie poprowadziła historię, choć momentami przytłacza wolna akcja. 
 
Nie mniej jednak, uważam "Eden" za fajną kontynuację "Caldera" i szczerze polecam obie części :)
rozanygajslow.blogspot.com

Macierzyństwo bez photoshopa

Czy oglądając czasem telewizję macie wrażenie, że Wasze ciało po ciąży i urodzeniu dziecka jest jakby wybrakowane? Że wszystkie matki w reklamach, aktorki i celebrytki wyglądają, jakby nic w ich wyglądzie nie zmieniło się od czasów liceum, podczas gdy wy nie możecie już patrzeć na swoje rozstępy? Jeśli tak jest, to z całą pewnością powinnyście sięgnąć po najnowszą książkę, wydaną w ramach projektu „Macierzyństwo bez lukru” – tym razem jest to „Macierzyństwo bez Photoshop”.

Książka stanowi zbiór tekstów, napisanych przez kilkanaście kobiet i trzech mężczyzn – wszystkie dotyczą postrzegania kobiecego ciała po porodzie i trudach, związanych z macierzyństwem. Znaczna ilość autorów sprawia, że opisane historie są niezwykle zróżnicowane (są bohaterki, które przez całe życie były zakompleksione i dopiero po ciąży oraz urodzeniu dzieci odkryły wartość swojego ciała; są takie, które wprost mówią, że nie lubiły swojego ciała w ciąży; mamy wreszcie bohaterkę, która otwarcie przyznaje, że po karmieniu dzieci zdecydowała się zrobić operację plastyczną biustu). To zaś powoduje, że prawie każda matka powinna odnaleźć w nich fragment samej siebie, swoich przeżyć, wątpliwości i kompleksów. Nie ma tu oceniania i krytykowania, nie ma postaw dobrych i złych. Przesłaniem, wynikającym ze wszystkich tekstów, jest przede wszystkim to, że choć ciało kobiety niewątpliwie zmienia się wskutek ciąży i macierzyństwa, to jednak nie oznacza to, że staje się ona wskutek tego mniej wartościowa. Doskonałym potwierdzeniem tej tezy i podsumowaniem całej książki są trzy ostatnie historie – napisane przez mężczyzn-ojców i potwierdzające, że większość naszych problemów wynika jedynie z tego, co dzieje się w naszych głowach. Bo dla naszych mężczyzn zawsze jesteśmy piękne, a po urodzeniu dzieci stajemy się tylko piękniejsze.

„Macierzyństwo bez Photoshop”, choć niewątpliwie niesie ze sobą ważne przesłanie, nie jest jednak oczywiście książką pozbawioną wad. Fakt, że ma wielu autorów, powoduje też, że jest dość nierówna pod względem językowym i stylistycznym – jedne teksty czyta się z dużą przyjemnością, przez inne nieco trudniej przebrnąć. Ponadto niektóre fragmenty są w moim odczuciu trochę za bardzo „coachingowe” (to już kwestia gustu, zapewne są osoby, którym taka narracja odpowiada). Niezależnie jednak od tych drobnych wad, po książkę powinna sięgnąć każda mama, której wydaje się, że po urodzeniu dzieci nagle stała się nieatrakcyjna i niedoskonała. Zamiast porównywać się z nierealnymi wzorcami prosto z telewizji warto bowiem poznać historie prawdziwych ludzi, którzy przeżywają problemy podobne do naszych i jakoś – nie zawsze szybko i bezboleśnie – sobie z nimi radzą.
kochanamama.pl Katarzyna Czupajło; 2016-07-27

Stinger. Żądło namiętności

Grace nigdy nie miała szczęśliwego dzieciństwa i już od najmłodszych lat żyła w cieniu tragedii, która już na zawsze odmieniła całą jej rodzinę. Strata jaką doznała nieodwracalnie wywróciła jej życie do góry nogami oraz zmusiła do wzięcia na swoje barki ogromnego ciężaru i odpowiedzialności. Od tamtego czasu dziewczyna zawsze musi mieć wszystko pod kontrolą i zaplanowane co do najmniejszego szczegółu. Grace za wszelką cenę pragnie spełnić oczekiwania swoich bliskich oraz zyskać aprobatę jej ojca. Jako studentka prawa jej życie obraca się jedynie wokół nauki, która wypełnia cały jej wolny czas. Wszystko się jednak zmienia, gdy pewnego dnia przyjeżdża na konferencję do Las Vegas, która zmusi dziewczynę do zmierzenia się z własnymi demonami.

Carson Stinger nadal nie potrafi zostawić za sobą trudnej przeszłości, która nieodwracalnie odmieniła jego życie. Jego mama nigdy nie była dla niego wzorem i nie potrafiła okazać mu żadnych ciepłych uczuć. Carson już jako mały chłopiec poznał wszystkie ciemne strony życia, a doświadczenia z dzieciństwa nieodwracalnie odarły go z niewinności oraz wiary w dobro. Teraz mężczyzna podobnie jak kiedyś jego matkapracuje jako aktor w branży erotycznej. Carson nie wysuwa żadnych planów na przyszłość i żyje z dnia na dzień. Mężczyzna nigdy nie podejrzewał, że pewnego dnia na jego drodze stanie ktoś, kto całkowicie wywróci jego życie do góry nogami oraz sprawi, że choć na chwilę zapragnie w swoim życiu czegoś więcej.

Drogi Grace i Carsona spotykają się w najmniej oczekiwanym momencie, gdy oboje przebywają w hotelu w Las Vegas. Choć na początku mogłoby się wydawać, że więcej ich dzieli niż łączy, to jednak nie można zaprzeczyć, że coś zdecydowanie ich ku sobie przyciąga. Czy spokojna oraz zrównoważona Grace zaryzykuje i da szansę nowemu uczuciu? Oraz czy Carson będzie gotowy całkowicie zmienić swoje życie i zapomnieć o bolesnej przeszłości, która nawiedza go każdego dnia? Jak wiele oboje będą w stanie poświęcić, żeby spełnić swoje marzenia oraz zaznać szczęścia? Jedno jest pewne, ten weekend w Las Vegas już na zawsze odmieni ich oboje oraz zmusi do zastanowienia się, co tak naprawdę się dla nich liczy…

Książki Mii Sheridan zajmują specjalne miejsce w moim sercu i jeszcze nigdy nie zawiodłam się na książkach tej autorki. „Stinger. Żądło namiętności” to kolejna przejmująca, jak i dostarczająca wielu wrażeń pozycja obok której nie można przejść obojętnie. Bohaterowie muszą mierzyć się z niezwykle trudną przeszłością, która nadal wywołuje u nich ogromny ból oraz uniemożliwia im zaznanie spokoju. Mia Sheridan po raz kolejny stworzyła chwytającą za serce oraz niezwykle wzruszającą historię, która z całą pewnością na długo pozostanie w sercu czytelnika. Jej niezwykle lekki styl pisania oraz umiejętność tworzenia oryginalnych bohaterów sprawiają, że czytanie tej książki to ogromna przyjemność.

W tej pozycji nie zabrakło zarówno zabawnych, jak i wzruszających momentów, które nie pozwalają czytelnikowi na choćby odrobinę odpoczynku. Bardzo spodobało mi się to, że w tej książce pojawił się również wątek kryminalny, który dodatkowo uatrakcyjnił mi lekturę tej pozycji oraz wprowadził lekki dreszczyk emocji, który tak bardzo lubię. Jestem całkowicie zakochana w tej historii i żałuję, że tak szybko przeczytałam tę książkę. Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej pozycji tej autorki, to naprawdę bardzo gorąco Was do tego zachęcam! „Stinger. Żądło namiętności” to książka jedyna w swoim rodzaju, która zapewnia czytelnikowi wiele rozrywkioraz zmusza do zastanowienia się nad tym, jak wielką rolę odgrywają w naszym życiu marzenia. Polecam!
 
addictedtobooks.blog.pl
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL