ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Driven. Namiętność silniejsza niż ból

Przeczytanie Driven było dla mnie swego rodzaju pozbawione zabawy, ale jednocześnie nieuniknione, tak przynajmniej myślałam przed lekturą. W zeszłym roku miałam ogromną przyjemność zapoznać się z trzema tytułami (Slow Burn, Sweet Ache i Hard Beat) spod pióra Bromberg i szybko stały się moimi ulubionymi książkami na półce, a autorka trafiła na listę ulubieńców. Jednak historie te dzieją się już po trylogii Driven, więc naturalnie nie obyło się bez spoilerów, chociaż było ich zadziwiająco mało, co nie przeszkodziło mi w poznaniu całej wielkiej magii początku burzliwych perypetii Coltona i Rylee, która koniec końców nie była wcale taka doskonała.
 
Przyznaję się do winy: to częściowo przez moje wygórowane oczekiwania ostateczna ocena jest tak stosunkowo niska. Chcę przez to napisać, że przez wyżej wymienione książki, moja zdolność postrzegania powieści autorki uległa mocnym modyfikacją i nie mogłam spojrzeć na tę historię jak na debiut. Chociaż po przeanalizowaniu początku znajomości Coltona i Rylee jestem w stanie stwierdzić, że jest to naprawdę dobry, świeży pomysł, przez który można wywróżyć Bromberg świetną literacką przyszłość (jakbym nie wiedziała).
 
Z Rylee, główną bohaterką, od samego początku miałam poważny problem. Nie należał, co prawda, do kategorii: nienawidzę jej, raczej wahał się między: jest zabawna, a irytująca. Ry miała momenty, gdzie przejawiała tak skrupulatnie opisywaną przez pisarkę: silną wolę i poczucie utrzymywania ciągłej kontroli. Potrafiła sypnąć ciętą ripostą, chociaż stwierdzenie, że te najlepsze przychodzą jej zawsze kilka godzin później, było naprawdę genialne i przezabawne. A jednak nie była całkiem dobrze wykreowana, nie była tą bohaterką znaną mi wcześniej: spokojną, pełną miłości i siły. Była niczym huragan hormonów, zlepek kilku przypadkowych cech charakteru i irytującej bojaźliwości oraz niezdecydowania. Jak na razie nie umiem powiedzieć, czy ją lubię, czy nie.
 
Za to Colton... Samo jego imię przyprawia mnie o dreszcze podekscytowania. Nie spotkałam się jeszcze z imieniem bohatera, które tak bardzo pasowałoby do niego. Colt jest typowym buntownikiem, mrocznym upadłym aniołem. Mimo że pasuje do schematu, to z należy do zupełnie innej kategorii. Przeczytałam wiele książek z bohaterem bad boy'em, ale Colton jest dla mnie bardziej wrażliwy, ale jednocześnie bardziej skrzywdzony przez los. Z jednej strony to określenie do niego pasuje jak ulał, a z drugiej jest nadmiernie obraźliwe. Nie umiem pozbyć się wrażenia, że tak jak przykre doświadczenia Ry nie były wyssane z palna i wyolbrzymione, tak samo przeżycia Colta będą równie tragiczne i wstrząsające.
 
Nadal nie mogę określić swojej pozycji względem Driven. Namiętność silniejsza niż ból. Pomysł, fabuła, Colton są tak genialni, że brak mi słów. Autorka nie tapla się w błahych tematach, nie boi pokazać bólu, udręki i cierpienia, co jest naprawdę świetnym sposobem na przekazanie uczuć bohaterów, ale również specyfikę ich relacji. Do tego jakże genialny pomysł posługiwania się muzyką przez Ry i Coltona - nadal nie mogę wyjść z podziwu.
 
Po lekturze Driven wiem trzy rzeczy: poziom perfekcji Bromberg w końcu osiągnie maksymalny poziom, będę czytać dalej i to jak najszybciej oraz od dzisiaj Colton znaczy ideał! Mimo wszystko polecam pierwszy tom miłośnikom dobrego romansu z niebanalnymi problemami głównych bohaterów, dobrym tłem dla całej historii oraz zapowiedzi idealnej kontynuacji serii. 
wachajac-ksiazki.blogspot.com Marta Musialska

Filozofia Kaizen. Małymi krokami ku doskonałości

„Filozofia kaizen” to książka formatu A5 mająca około 170 stron tekstu „głównego”. Tytuł oryginału brzmi: „The Spirit of Kaizen: Creating Lasting Excellence One Small Step at a Time”. Jego publikacja sięga roku 2013 (copyright z 2013). Polskie zaś wydanie to 2016 rok.
           
Publikacja jest współautorstwa dr Roberta Maurera oraz Leigh Ann Hirschman, choć na okładce widnieje nazwisko tylko tego pierwszego w Podziękowaniach odnajdujemy informacje o współautorstwie tej pozycji.
 
Czcionka jest duża, czytelna i przyjazna dla oka. Odnaleźć tu można różne wyróżnienia tekstu, na przykład szare ramki, użyto też chociażby kursywy. Rozdziały rozpoczynają się swego rodzaju „wstępem”, który wyróżnia się ułożeniem tekstu, jego układem (tego tekstu), jest on krótki i odnosi się do jego problematyki (rozdziału). Przypisy znajdują się na końcu książki, nie jako przypisy dolne co ma swoje plusy i minusy. Odnaleźć tu można również przynajmniej jeden nazwijmy to ‘błąd w druku’ – „zjedzona” została literka w wyrazie.
 
Wyróżniono tu dwie strategie wprowadzania zmian, a mianowicie poprzez innowacje (ich definicja jest przedstawiona w tekście, to w jakim znaczeniu pojęcie to jest tu używane) oraz kaizen, o którym jest ta książka. Jest tu mowa o pochodzeniu słowa kaizen oraz o tym skąd „system” małych kroków się wziął. Zawarty jest tu również krótki nazwijmy to rys historyczny dotyczący kaizen.
 
Odnaleźć tu można również chociażby informacje o mózgu (np. o powstawaniu różnych jego części) oraz o naturalnych odruchach ludzkich (ucieczka lub walka) a także między innymi o motywacji.
 
„Filozofia kaizen” nakierowana jest na sprawy biznesowe i różne zagadnienia związane z działaniem firmy. Można jednak uwagi w niej zawarte i samą „metodę” kaizen zastosować do innych dziedzin życia.
 
Pozycja jest ciekawa i łatwa w odbiorze. Może się przydać każdemu kto chce poznać kaizen oraz pragnie zastosować go w swojej firmie, pracy i nie tylko.
swiatairi.blogspot.com Airi; 2016-12-19

Pieśń Dawida

Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Kształtowała go. Dawid, zwany Tagiem, stał się impulsywnym i prowokacyjnym młodzieńcem. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zaginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy targnął się na własne życie. Kilkakrotnie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza, choć okoliczności narodzin tej przedziwnej przyjaźni były niecodzienne. Jednak to wszystko wiemy z poprzedniej opowieści,opowieści o Mojżeszu. Ta opowieść jest o Tagu.

Życie Dawida diametralnie się zmieniło, gdy w kroczyła w nie Amelia, którą nazywał Małą Milie. Dziewczyna tańczyła na rurze w jego klubie. Jednak nie tylko jej ciało go oczarowało, ale przede wszystkim osobowość. Amelia była niewidoma, jednak miała w sobie tyle siły, jak nikt inny. Była dla Dawida wielkim oparciem, z którego nie potrafił skorzystać. On wolał ucieczkę. Bez wyjaśnienia. Bez pożegnania. Nie wiedział jednak jak wielką miłością darzy go ta dziewczyna i przyjaciele...
 
Prawo Mojżesza, jak wspominałam w poprzedniej recenzji, była dla mnie bardzo przygnębiająca. Byłam ciekawa, a z kolei trochę się obawiałam, jaka będzie Pieśń Dawida. Z pewnością nie byłam nią rozczarowana. Jak dla mnie była o wiele bardziej pozytywna niż jej poprzedniczka. Była o wiele bardziej zagadkowa i tajemnicza. I chyba właśnie w tym tkwi jej urok...
 
Narracja dzieli się na dwie części. Pierwsza to nagrania z kaset, które zostawił po sobie Tag. Opowiadania zaczynają się, od poznania Millie. Dawid opowiada o swoich przeżyciach i uczuciach. Im bardziej się zagłębiamy tym bardziej poznajemy ich historię i uczucia jakimi chłopak obdarzył dziewczynę. Druga część narracji to przemyślenia Mojżesza i Millie oraz te obecne Taga. Taka narracja sprawia, że powieść jest bardzo szczegółowa. Pozostali bohaterowie dopowiadają historię, aby nic czytelnikowi nie umknęło, a na dodatek wzbogacają ją swoimi uczuciami. 
 
W odróżnieniu od Prawa Mojżesza, w Pieśni Dawida, ogromną rolę odgrywa przyjaźń. Oczywiście, uczucia są tutaj najważniejsze, ale tylko odrobinę. Autorka poruszyła tutaj wiele ważnych kwestii. Przede wszystkim walkę. Każdy bohater w tej książce toczył jakąś walkę, nawet jeżeli dowiedzieliśmy się o tym dopiero na końcu książki. Piękny jest również motyw niewidomej dziewczyny, który widzi świat inaczej, oraz to, że to ona walczy najsilniej ze wszystkich. Właśnie ta niewidoma dziewczyna, która powinna być zagubiona. 
 
Amy Haron po raz kolejny mnie oczarowała. Mam nadzieję, ze to nie jest moje ostatnie spotkanie z jej twórczością, bo chcę, by po raz kolejny jej książki rozwaliły mnie tak, żebym nie mogła się pozbierać. 
Recenzjekrolewskie.blogspot.com

Video marketing nie tylko na YouTube

Kiedy prowadzi się bloga kulinarnego idealnie byłoby nagrywać filmy z przepisami na video. Czuję jednak blokadę, bo nie wiem jak to się robi i nie czułabym się komfortowo występując w takim filmiku. Jednocześnie bardzo mnie ciągnie w tym kierunku, bo sama wolę czasem obejrzeć, jak coś się robi, niż czytać opis, który może być wieloznaczny i nie na temat. Przekaz słowny i zdjęcia są powoli wypierane przez video, bo odbiorcy są zmęczeni i leniwi.
Dodatkowo film umożliwia nam przekazanie emocji i opowiadanie historii. Daje też nadzieję, że rozbijemy kiedyś bank i nasz film zyska potencjał wirusowy, tak że ludzie będą sami polecać go swoim znajomym.
 
Jakie formaty video proponuje blogerom Magdalena Daniłoś? Możemy założyć vloga na YouTubie, czyli regularnie ukazujący się pamiętnik  z naszymi przemyśleniami, który pokazuje nasze życie. Kolejną opcją jest testimonial – opowiedzenie swojej historii. Możemy pokazywać tutoriale np. z przepisami czy DIY, recenzje lub unboxingi nowych produktów. Możemy uczyć nowych umiejętnościach poprzez transmisję webinaru czy prezentacji z konferencji. W końcu możemy przeprowadzać wywiady z ciekawymi gośćmi, a nawet mieć swój własny show internetowy. Do dzieła!
Ugotowanepozamiatane.pl

Za kulisami Bollywood

Młoda Polka grająca w Bollywood? Dostrzeżona przez odpowiednich ludzi na konkursie piękności w Bangkoku? Przecież to bajka, cudowna historia o uśmiechu losu! Tak to każdy potrafi, a ja to już na pewno, gdybym tylko... no właśnie. Zapraszam więc na bajkę o determinacji w dążeniu do marzeń. 
 
Nasza bohaterka, dziś 26-letnia kobieta, od dziecka miała plan związany ze sceną - chciała tańczyć, śpiewać i grać, jednak przede wszystkim marzyły jej się podróże. Postanowiła więc jako nastolatka spróbować swoich sił w modelingu. I tu na dzień dobry dowiedziała się, że może i ładnie pozuje, ale kariery nie zrobi - jest za niska. Co się zatem dzieje? Słyszy tę opinię to tu, to tam. Podda się czy nie?

"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te, z których za szybko rezygnujemy".

W trakcie lektury odniosłam takie wrażenie, że pani Janoszek jest z gatunku ludzi, którzy niewpuszczeni gdzieś drzwiami, spróbują wejść oknem, w takim pozytywnym sensie. Tak jakby przy każdej pojawiającej się przeszkodzie i trudności autorka mówiła "Ja nie dam rady? Potrzymaj mi wizę!". Jej historia wciągnęła mnie od pierwszych stron, i to wcale nie za sprawą bądź co bądź pewnej niezwykłości. Pani Natalia w sposób bardzo dojrzały, spokojny, nie pozbawiony pokory ale i poczucia własnej wartości opowiada o tym, jak udało jej się osiągnąć cel i utrzymać w miejscu, które dla siebie wybrała. Jest w tym trochę przypadku, ale zdecydowanie więcej determinacji, odwagi, wiary we własne możliwości i dużo, dużo pracy. 

"Nawet jeśli przegram, zawsze będę mogła sobie powiedzieć: "Przynajmniej spróbowałaś". To przekonanie zostało we mnie do dzisiaj".

Po skończonej lekturze obejrzałam dostępne w Internecie filmiki dotyczące produkcji filmowych z autorką. Ponieważ miałam świadomość, jak wyglądało kręcenie niektórych z tych scen, były one ciekawym uzupełnieniem. Samo zaś wydanie książki jest po prostu piękne - gruba oprawa, dobrej jakości papier, sporo fantastycznych zdjęć z planów filmowych - nie muszę mówić, jak to wpływa na odbiór u czytelnika. Czytając, mamy okazję poznać nie tylko Bollywood zza kulis, ale i Indie z ich odmienną kulturą, wewnętrznym zróżnicowaniem i ciekawostkami z perspektywy cudzoziemki. Czy były one przyjazne dla nowoprzybyłej dziewczyny? Czy kolejna ładna buzia w Bollywood ma szansę na coś więcej tylko ze względu na odpowiednią karnację? Jak wygląda praca na tamtejszym planie filmowym z perspektywy kobiety z Europy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań czekają w książce.

Każdy tak potrafi, a ja to już na pewno, gdybym tylko... chciała, prawda? A przeważnie nam się jednak nie chce i często nie do końca lubimy, kiedy inni swoimi osiągnięciami pokazują, że cudów nie ma, jest tylko ciężka praca. Wtedy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przestać szukać dla siebie wymówek. Nawet jeśli ktoś po drodze stwierdził, że się nie nadajesz, to dopóki nie spróbujesz, nie możesz wiedzieć, czy ma rację. Historia pani Natalii jest tego przykładem. A my, co zrobiliśmy chociażby w tym tygodniu, żeby zrealizować swoje marzenie? Ta książka ma szansę zainspirować niejedną osobę, dlatego jest warta przeczytania nie tylko przez fanów Bollywood.
co-przeczytalam.blogspot.com Dorota Ka; 2016-12-09
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL