ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Crashed. W zderzeniu z miłością

Rylee i Colton zabierają nas w kolejną podróż. Ale tym razem nie jest ona taka zwykła jak do tej pory. Dzięki nim zanurzamy się w morzu uczuć, które uderzają w nas już od pierwszej strony. Według mnie historia ta jest rewelacyjna. Pokazuje jak wiele można znieść przeciwności losu by tylko być w końcu szczęśliwym. Książka ta do ostatniej strony trzyma w nas w emocjonalnym napięciu, które jest warte przeczytania całej tej historii. Jak dla mnie największym plusem są tutaj dwa epilogi, które idealnie podsumowują całą przygodę, którą przeżyliśmy z bohaterami. Polecam książkę wszystkim, a szczególnie tym którzy nie boją się przejażdżek na emocjonalnym rollercoaster.
rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika Arendarska; 2017-05-27

F**k it! Oto jest odpowiedź!

Nie przypuszczałam, że ta mała i niepozornie wyglądająca książeczka będzie dla mnie aż taką pomocą w starciu z zaskakującą rzeczywistością. Jej "czytanie" to dobry relaks i wspaniała zabawa. Stawiasz sobie pytanie, otwierasz na przypadkowej stronie i znajdujesz odpowiedź :-) Oj czasami nad wyraz adekwatną do sytuacji, która miała miejsce. Liczba pytań, które zadajemy sobie każdego dnia nieustannie rośnie, więc może warto mieć taką zabawną pomoc pod ręką ;-) Wszystko traktujemy przesadnie ambicjonalnie. Nagle okazuje się, że nawet drobiazgi zaczynają nas przerastać. "Jeśli przygnębia Cię konieczność ustawicznego podejmowania decyzji „tak” lub „nie”, ułatw sobie życie i... pieprz to!" Warto zatem złapać dystans, przemyśleć wiele spraw i odpuścić przesadną gonitwę oraz zamartwianie się na wyrost. Do tego bardzo przydatna może okazać się Filozofia Pieprz to! Pozwala ona ukoić nerwy, złapać odpowiedni dystans i nie przejmować się przesadnie rzeczami, na które jak się okazuje i tak nie mamy wpływu. John C. Parkin i Gaia Pollini zdobyli się na odwagę i powiedzieli "pieprz to" swoim posadom w londyńskich mediach, przenieśli się do Włoch, gdzie zaczęli celebrować życie. Nie przejmują się już tak bardzo wszystkim i dodatkowo w formie spotkań, muzyki, kursów internetowych, a nawet czekolady o nazwie "Pieprz to!" uczą tego innych. Okazuje się bowiem, że ta filozofia może być niezwykle przydatna w życiu codziennym. Już samo to dosadne wyrażenie nazywające ową filozofię świetnie rozładowuje napięcie, które się w nas gromadzi. Naprawdę warto dla wewnętrznej równowagi złapać większy dystans i odpowiedzieć sobie na pytanie, co tak naprawdę w naszym życiu ma największą wartość. "Zdaj się na los, poczuj magię przypadkowej odpowiedzi, która uwolni Twoje najgłębsze, ukryte pragnienia. Twoje — nie ciotki, żony, męża, szefa czy sprzedawcy samochodów. A jeśli nie będziesz zadowolony z tego, co przeczytasz... cóż... zrelaksuj się i pieprz to!" Zawsze możesz pomyśleć o tym jutro ;-)
mufloneks.blogspot.com Monika Starońska - Zych; 2017-06-02

Zarabiaj na nieruchomościach. Praktyczny poradnik, jak kupić, wyremontować i wynająć mieszkanie

Trzeba przyznać, że propozycja zawarta w tytule "Zarabiaj na nieruchomościach. Praktyczny poradnik, jak kupić, wyremontować i wynająć mieszkanie" jest bardzo nęcąca. Oczywiście dla tych, którzy takie mieszkanie mają lub... spodziewają się mieć. Jednak już na wstępie w wydanym przez Onepress poradniku Agata i Bartosz Danowscy przestrzegają, że wbrew pozorom i popularnym mitom nie jest to łatwy biznes. Tym bardziej więc niezbędna jest fachowa wiedza na ten temat. Autorzy od kilku lat sami konsekwentnie inwestują w mieszkania na wynajem, dlatego ta książka oparta jest na doświadczeniach przy minimalnej, niezbędnej dawce teorii. Z tego poradnika dowiadujemy się m.in., jak wyszukać i korzystnie kupić nieruchomość, przygotować ją pod wynajem, zbudować dobre relacje z najmującymi i dbać o ochronę swoich praw.
Dziennik Łódzki

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Tytuł tej książki jest świetny. Każdy z jego obu członów przyciąga uwagę, zachęca do lektury. A kto ją już rozpocznie, ten na pewno dotrwa do końca i odłoży z zadowoleniem, że nie stracił czasu. Obchodząca w br. 870-lecie istnienia Moskwa – za początek założenia grodu przyjęto rok 1147 – ma bowiem, podobnie jak wiele innych starych miast, mnóstwo tajemnic. Nie tylko podziemnych. A nazwa jej najstarszej części, Kreml, jedno ze światowych centrów polityki, należy do powszechnie znanych na wszystkich kontynentach. Pracujący w rosyjskiej stolicy polski dziennikarz radiowy wydał właśnie czwartą już książkę poświęconą, przynajmniej częściowo, Rosji. Przybliżającą polskim czytelnikom jej współczesność, przeszłość, problemy, a także legendy, opowieści i ciekawostki. Przy czym w atrakcyjnej postaci szeroko rozumianego reportażu. Jak wiadomo, stosunki polityczne polsko-rosyjskie są obecnie w fatalnym stanie. W niewiele lepszym gospodarcze. Co przekłada się, niestety, także na sferę kultury, nauki i stosunków międzyludzkich. Ruch turystyczny Polaków do Rosji jest znikomy, zwłaszcza w porównaniu z innymi kierunkami wyjazdów. A jest to przecież kraj nie tylko największy pod względem powierzchni na świecie - liczy ponad 17 milionów km² - ale również przebogaty w zabytki, muzea, fantastyczną przyrodę i krajobrazy oraz niezliczone inne atrakcje turystyczne. Mało jednak chyba zainteresowany turystami z Polski, skoro poza od czasu jakimiś hotelami, czy, chyba raz reprezentacją Pskowa, nie prezentuje się od lat na targach turystycznych w Warszawie. Tymczasem kultura rosyjska, przynajmniej tzw. wysoka: literatura, muzyka, sztuka należy do światowego dziedzictwa ludzkości. Każde więc przybliżanie nam tego kraju, jego atrakcji, ale również problemów i ciekawostek, zwłaszcza w sposób obiektywny i atrakcyjny, zasługuje na uznanie oraz zainteresowanie. W recenzowanej książce autor skoncentrował się przede wszystkim, ale nie tylko, na owianych legendami i tajemnicami podziemiach rosyjskiej stolicy. Sieci tuneli rytych od średniowiecza, linii ogólnodostępnego metra, skrytych po ziemią rzeczek i znanych głównie z opowieści tajnych tras kołowych, szynowych i pieszych umożliwiających szybkie oraz bezpieczne przemieszczanie elit władzy i uprawnionych do tego służb. Przy pomocy znawcy miasta, znacznie starszego, moskiewskiego przyjaciela nazywanego Borysem Anatolijewiczem lub Wujkiem Borią, postaci rzeczywistej lub wymyślonej na potrzeby książki poznaje tajemnice i ciekawostki rosyjskiej stolicy. Pomagają mu w tym znajomi przyjaciela, zwłaszcza tzw. diggerzy, ludzie różnych zawodów, którzy penetrują moskiewskie podziemia, traktując to jako przygodę i poszerzanie wiedzy o przeszłości miasta. Uczestnicząc wraz z nimi w podziemnych wyprawach, autor też stara się jak najwięcej dowiedzieć na ten temat, wspomagając wiedzę lekturami. Punkt wyjścia książkowych opowieści o tytułowych tajemnicach podziemnej Moskwy stanowi nie tyle próba odnalezienia, co zdobycia jak najwięcej faktów i informacji na temat sławnej biblioteki starożytnych i średniowiecznych ksiąg. Przywiezionych podobno w posagu przez Zofię (Zoe) Paleolog (1455-1503), bratanicę ostatniego bizantyjskiego cesarza Konstantyna XI (1405-1453), gdy wychodziła za mąż za księcia moskiewskiego Iwana III Srogiego (1440-1505), dziada Iwana IV Groźnego (1533-1584). Rzekomo gdzieś ukrytej przez tego ostatniego. W księgozbiorze tym znajdowały się podobno nie tylko nie zachowane gdzie indziej księgi z różnych dziedzin wiedzy, ale także magii, którą - to jeden z późniejszych wątków - interesował się zarówno ten krwawy car, jak i Józef Stalin. Do moskiewskich legend o skarbach należy nie tylko ta biblioteka, ale również podobno gdzieś ukryta „Czarna Księga” Jakuba Bruce’a (1670-1735), feldmarszałka w służbie Piotra I Wielkiego (1672-1725), a zarazem astronoma i astrologa. Autor pisze również o tajnych podziemnych przejściach korytarzami i przez piwnice, które zdołał poznać oraz o wielu liczniejszych – i wielu związanych z nimi opowieściami i legendami, także fantastycznymi, „z bajdurzeniem o silach nieczystych” oraz również absurdalnych, od których odcina się, ale o nich słyszał lub czytał. Legendy, m.in. o klątwie rzuconej na Moskwę przez najwyższego kapłana pogańskiego boga słońca i życia Jariły po wprowadzeniu chrześcijaństwa, mieszają się w książce i relacjach jej autora z faktami. Np. odkryciem w 1930 r. przez geologa Iwana Gubkina (1871-1939) pod miastem wielkiego podziemnego zbiornika słonej wody, nad którym znajduje się tylko krucha pokrywa o grubości od 500 do 1000 m. Co stanowi dla stolicy ogromne zagrożenie. Zacytuję z książki: „Nadmiernie obciążona (tunele, podziemne korytarze, domy i wysokie budynki wznoszone jeden na drugim) cienka skorupa już trzeszczy, Aż któregoś dnia pęknie i wtedy niemal całe centrum Moskwy zwali się pod ziemię.” Jak już wspomniałem, wiele uwagi autor poświęca tunelom i stacjom metra, z jego ciekawostkami oraz tajemnicami. Jak również podobno istniejącemu „metru nr 2”, głębszemu, ściśle strzeżonemu i niedostępnemu zwykłym śmiertelnikom. I chociaż autor stara się oddzielać bezsporne fakty od opowieści i legend, niekiedy przenikają się one, ale czyta się to doskonale. Zwłaszcza, że w opisy te wtrącane są informacje o aktualnych wydarzeniach, jakie miały miejsce w mieście w latach 2013-2016, a także historyczne. Podobnie jak uwagi na temat współczesnej Rosji i jej mieszkańcach oraz te dotyyczące odbioru przez nich kremlowskiej propagandy. „Jeżeli ktoś – pisze np. autor – wierzy w nadprzyrodzone moce magów, skłonny jest też uwierzyć, że Rosję otaczają wrogowie, którzy nieustannie przeciwko niej spiskują.” A jest to, dodam, stały element tej propagandy, znany mi dobrze z, w miarę możliwości, codziennego oglądania serwisów informacyjnych i dyskusji politycznych moskiewskiej TV. Ale przeczytać można również, zaczerpnięte przez mieszkańców z tego źródła, ich opinie o „tragedii gospodarczej, jaką przeżywa Polska, gdy Rosja przestała kupować od niej jabłka.” Nie brak jednak także wtrętów historycznych, m.in. na temat zbrodni stalinowskich. Chociaż bardzo zaskoczyło mnie stwierdzenie autora relacjonującego rozmowę z jednym z penetratorów stołecznych podziemi, że nie miał pojęcia, iż za zbrodnię katyńską odpowiadał także Łazar Kaganowicz (1893-1991), m.in. inicjator i nadzorca budowy moskiewskiego metra oraz wysoki funkcjonariusz partyjny i państwowy ZSRR. Przecież nazwiska tych zbrodniarzy: Stalina, Berii, Mołotowa, Woroszyłowa, Mikojana, Kalinina i Kaganowicza, którzy podpisy znalazły się na decyzji o zamordowaniu polskich oficerów oraz funkcjonariuszy policji i KOP w 1940 roku, powinien znać każdy, przynajmniej wykształcony Polak. Nie mówiąc już o dziennikarzu pracującym w Moskwie. Nieścisłości, pominięć i błędów, na jakie natrafiłem w trakcie lektury tej książki, jest sporo. Co, niestety, pozostawia pod znakiem zapytania ścisłość i rzetelność innych zawartych w niej informacji. A chodzi zarówno od fakty historyczne, jak i błędy topograficzne. W przypadku wspomnianego już Jakuba Bruce’a autor nie tylko pominął istotny fakt, jakim była jego rola jako rosyjskiego feldmarszałka, a nie tylko astrologa i astronoma. Ale również palnął bzdurę, że „jemu Rosja zawdzięcza pierwsze drukowane książki”. Przecież człowiek nawet tylko jako tako znający dzieje Rosji i jej kultury powinien wiedzieć, że pierwszym drukarzem cyrylicą, a zarazem, wraz z Piotrem Mścisławcem, autorem pierwszej wydrukowanej tym alfabetem książki „Apostoł”, był Iwan Fedorowicz (1510-1583). Nazywany też Fedorem Drukarzem, lub po rosyjsku Fiodorem Pierwopieczatnikom. Dodam, że był on absolwentem Akademii Krakowskiej, drukował we Lwowie, a książka ta ukazała się w roku 1564, a więc 6 lat przed urodzeniem Jakuba Bruce’a. Car Piotr I Wielki, którego dokładną datę i okoliczności śmierci miał, jak pisze autor książki, przewidzieć tenże feldmarszałek, astronom i astrolog, zmarł nie w 1714, lecz w 1725 roku. Pisząc o przeszłości sowieckiego aparatu represji KGB, wśród jego poprzedników wymienił Cz.K. (Czeka – Czerezwyczajnaja Komisja stworzona przez Feliksa Dzierżyńskiego oraz NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych), którego funkcjonariusze wykonywali zbrodniczy rozkaz zamordowania polskich oficerów w Katyniu i innych miejscowościach w Rosji i na Ukrainie. Pominął natomiast, także krwawe, istniejące w latach 1922-1934 GPU (Gławnoje Polituczeskoje Uprawienie – Główny Zarząd Polityczny, od 1923 r. OGPU). Nie wiem, bo nie udało mi się znaleźć na ten temat żadnych wiarygodnych informacji, na czym autor oparł swoje stwierdzenie, że terrorystka – anarchistka Fanna Kapłan, która 30.8.1918 r. strzelała do Lenina poważnie raniąc go, rozstrzelana została w gmachu Maneżu, który już chyba wówczas służył celom wystawienniczym. Zaś „czekiści” egzekucje wykonywali w swoich piwnicach. Z innych nieścisłości jakie zauważyłem wspomnę, że sławna w czasach radzieckich WDNCH (Wystawa Osiągnięć Gospodarki Narodowej), odżywająca w ostatnich latach, zmieniła już dosyć dawno nazwę na WWC – Wszechrosyjskie Centrum Wystawiennicze. Z placu Maneżowego nawet w cichą noc, a takich w Moskwie raczej nie ma, nie sposób usłyszeć „stukotu końskich kopyt na Wasilewskom Spuskie”, bo te dwa miejsca oddziela nie tylko spora odległość, ale i mury Kremla. Poganyj Prud, jak niegdyś nazywano Czistyje Prudy, nie znaczy „przeklęty”, ale nieczysty, paskudny, wstrętny, ewentualnie obrzydliwy. Jeżeli chodzi o nieścisłości topograficzne, to chyba najbardziej zaskoczyło mnie stwierdzenie autora, mieszkającego od dawna w Moskwie, że idąc na jedną z podziemnych wypraw z placu Maneżowego ulicą Twerską (przez wiele lat Gorkiego), do najbliższej przecznicy musiał przejść „kilkaset metrów’. W rzeczywistości do pierwszej po prawej stronie: Grigoijewskogo pierieułka jest zaledwie kilkadziesiąt metrów, a po lewej do Nikitskiego piereułka o kilkanaście więcej. To jeden z najbardziej znanych i uczęszczanych fragmentów Moskwy. Mieszkałem tam kiedyś przez pewien czas w pobliżu i odcinek ten pokonywałem co najmniej dwa razy dziennie w 2-3 minuty. Nie mogę też zrozumieć, jaką podziemną trasą szedł autor z tego miejsca przy Twerskiej w okolicę „Bolszowo Teatra” (opery) „przez kilka godzin”, skoro oba te miejsca dzieli tylko jedna przecznica, a po powierzchni ziemi droga zajmuje najwyżej 4-5 minut. Może czepiam się drobiazgów, ale rzetelność w opisywaniu konkretnych miejsc i faktów historycznych decyduje o zaufaniu czytelnika do innych zawartych w książce informacji. A jest ich, jak już wspomniałem, mnóstwo i przedstawione zostały ciekawie. Z wieloma świetnymi spostrzeżeniami i danymi. Oto parę cytatów dotyczących metra. „Za ścianami tuneli, którymi codziennie pędzą pociągi, są ukryte pomieszczenia. Bunkry, centra dowodzenia, laboratoria, magazyny i wreszcie tajne szlaki komunikacyjne służące elitom kraju.” „...miejsc, w których słychać przejeżdżające (pod ziemią) pociągi, choć w pobliżu nie ma żadnej linii, jest w Moskwie wiele.” Przeczytać też można o historii tajnych linii stołecznego metra, jak również o raporcie amerykańskiego departamentu obrony z 1991 r., w którym znajdują się (opublikowane w Wikipedii) informacje o tajnej linii rządowego metra w Moskwie, a w innym miejscu książki również o prawdopodobnych trzech jego trasach. Podobnie o tunelach wykopanych jeszcze w czasach Iwana Groźnego, którymi mogły poruszać się wozy konne, aby w razie niebezpieczeństwa można było wywozić z Kremla skarby. Sporo wrzuconych w narracje na inne tematy informacji dotyczączy także współczesnego życia w tym mieście oraz w Rosji, z faktami dotyczącymi również Polski. Np. o znanym, przynajmniej mnie, z innych źródeł wyroku na mieszkańca Permu, skazanego kilka lat temu za opublikowaniu w Internecie tekstu o wspólnej napaści Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. „Gdyż było to negowanie ustaleń Trybunału Norymberskiego”. A, zdaniem sądu, „tego typu treści będą kształtować przekonanie o negatywnej działalności Związku Radzieckiego, a przecież ze szkolnych lekcji powinien (podsądny) wiedzieć, że takiej działalności nie było.” Nie brak też przypomnień zbrodni stalinizmu. A jeżeli chodzi o „podziemną Moskwę”, również informacji o eksperymentach przeprowadzanych w latach 60.-70. XX w. na temat reakcji ludzie na dłuższe przebywanie w podziemiach, z konkluzją: człowiek traci wówczas zdolności do skoordynowanego działania w grupie. Jest w książce również mało prawdopodobna, ale opowiadana wielokrotnie historia czerwonoarmisty, który rzekomo zasypany został w 1941 r. - podczas bombardowania - w piwnicy domu, i błąkał się w podziemiach miasta przez 14 lat, żywiąc się konserwami i suchym chlebem ze znajdowanych magazynów wojskowych, do czasu aż znaleźli go budowniczowie metra. Są również informacje o ludziach, którzy z różnych powodów żyją pod ziemią latami. Mieli nawet swojego kapłana, popa Mikołaja, który udzielał im pomocy. Ciekawe w tej książce są obszerniejsze teksty o przestępczości kryminalnej w Moskwie w ciągu ostatnich ponad 30. lat, m.in. zabójstwie w 2009 r. szefa gangsterskiego podziemia „Japończyka” – Wiaczesława Iwankowa i w 2013 r. jego następcy „Dziada Hasana” – Asłana Usajana. O powiązaniach po rozpadzie ZSRR oligarchów, polityków i urzędników z kryminalistami oraz informacja, że dopiero pod rządami Putina udało się zlikwidować przewagę bandytów nad milicją i służbami specjalnymi, a następnie ograniczyć ich rolę. W końcowych rozdziałach książki – łącznie jest ich 15 w 5 częściach plus Wstęp i Zakończenie, znalazły się także inne tematy. We wstępie znalazła się opowiastka o uczcie nad rzeką Moskwą, na której 4.4.1147 r. wielki książę kijowski Jurij Dołgoruki (ok. 1090-1157) poinformował innych książąt, że w tym miejscu zbuduje nowy gród. Czytając ją przypomniała mi się „Stara Baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego. Ciekawe okazały się opowieści o roli oraz wykorzystywaniu w Moskwie urody dziewcząt i kobiet w zdobywaniu bogatych mężów i kursami dla tych, które chcą „upolować” milionerów. A także zjawisku „sponsoringu”., z uwagą: „Rosjanki umiejętność wyciągania pieniędzy i upominków opanowały do perfekcji”. O moskiewskiej „złotej młodzieży” i – do niedawna – jej bezkarności, zwłaszcza w rozbijaniu się drogimi samochodami. W tym także o klubach, w których zarezerwowanie stolika, z konsumpcją, ale już bez drogich alkoholi, kosztuje 10-15 tys. dolarów. Jak również - snuta niemal przez całą książkę - historia kopalni diamentów nad rzeką Popigaj w kraju krasnodarskim, w której pracowali więźniowie oraz polscy jeńcy wojenni, którzy w memencie jej likwidacji (po wybuchu wojny w 1941 r.) mieli zostać zamordowani przez NKWD-zistów, z zaskakującym finałem. Opowiadana sukcesywnie, lub czytana w jego notatkach, przez wspomnianego na początku książki (i wielokrotnie później) moskiewskiego przyjaciela autora, ale ze zdjęciem nie jego, lecz polskiego dziennikarza na tle baraku łagru w tajdze z lat 1940-1943, bez słowa o tym, kiedy odwiedził tamto miejsce i co sam tam zobaczył. W książce jest bowiem również trochę zdjęć, chociaż raczej marnej jakości, a także spora bibliografia w językach polskim i rosyjskim, książkowa oraz internetowa. W sumie stanowi to sporo ciekawej, dobrze napisanej lektury, z mnóstwem faktów, hipotez, legend oraz wątkami sensacyjnymi. Z przyjemnością ją czytelnikom polecam.
kurier365.pl Cezary Rudziński; 2017-06-12

Przyrodni brat

Nikt nie jest zachwycony perspektywą zamieszkania z Eleciem. Jednak Gretta postanawia dać mu szansę i się z nim jakoś dogadać. Do czasu, aż chłopak nie przekroczył progu jej domu. Wtedy zrozumiała, że jest to arogancki, wzburzony dupek, który ma w nosie ją, jak i resztę rodziny. Jednak z dnia na dzień Gretta i Elec zaczęli zbliżać się ze sobą. Chociaż dokuczali sobie nawzajem, zawiązał się również między nimi sojusz. Jednak gdy dziewczyna zrozumiała, że kocha chłopaka,on wyjechał. Zakochani mieli się już nigdy nie spotkać. Każde z nich starało się ułożyć sobie życie na nowo. Jednak gdy umarł ojciec Eleca, a zarazem ojczym Gretty. Para zakochanych znowu się spotyka. Czy ich miłość wytrzyma próbę czasu ? Czy 7 lat to za dużo, aby miłość wytrwała ? Postacie są naprawdę dobrze dopracowani. Elec jest chłopakiem, który mia trudne dzieciństwo. Jego ojciec nie wierzy w syna, na każdym kroku stara się go poniżyć. Jednak jego rodzina skrywa naprawdę wielki sekret. Chłopak staje się również odpowiedzialny za swoją mamę. I chociaż ze wszystkich sił nie chce zakochać się, w Grettcie to niestety nie udaje mu się przezwyciężyć uczucia. Gretta natomiast to miła, poukładana dziewczyna, która wie czego, chce w życiu. Nie chce na razie wiązać się z żadnym chłopakiem i chociaż umawia, się na randki to nadal jest sama. Swoim uporem i wytrwałością dobiła się do serca chłopaka i została w nim na zawsze. „Przyrodni brat „ to książka warta uwagi. Jest to powieść z gatunku New Adulat, ale uważam, że starsze osoby również mogą śmiało sięgać po tę książkę, gdyż naprawdę jest dobrze napisana w bardzo przyjemny sposób. Autorka, chociaż porusza trudne tematy, robi to z lekkością, przez co płyniemy przez książkę i pochłaniamy ją jednego dnia. Jeśli tak jak ja lubicie powieści dla młodzieży z nutką romansu i seksu, to jest to książka idealna dla was. Czytajcie, bo naprawdę warto !
Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com Anna Rachuta; 2017-06-03
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL