Recenzje
Dwa magiczne słowa. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #2
Q: Jaki książkowy motyw jest Twoja największą słabością? Jedna noc. Wielka niespodzianka. I facet, z którym zdecydowanie nie powinno się komplikować życia…🏒❤️ Dwa magiczne słowa - Meghan Quinn Meghan Quinn po raz kolejny zabiera nas do świata hokeja, ale tym razem historia Penny i Eliego zaczyna się zdecydowanie inaczej, niż można by się spodziewać. Jedna wspólna noc, nieplanowana ciąża i nagle okazuje się, że tych dwoje będzie musiało spędzić ze sobą zdecydowanie więcej czasu. A przecież Eli jest najlepszym przyjacielem brata Penny… 😏 Jak możecie się domyślić, łatwo nie będzie. Początkowo ich relacja była dla mnie przede wszystkim zabawna. Sporo tutaj przekomarzania, niezręcznych sytuacji i momentów, przy których naprawdę można się uśmiechnąć. Z czasem jednak między Penny i Elim zaczyna pojawiać się coś więcej i właśnie tę zmianę najbardziej lubiłam obserwować. ❤️ Eli bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Początkowo można odebrać go jako typowego pewnego siebie hokeistę, ale im bardziej go poznajemy, tym więcej dostrzegamy w nim troski, czułości i odpowiedzialności. Penny również miała swoje momenty - czasem potrafiła mnie rozbawić, a czasem miałam ochotę powiedzieć jej: "dziewczyno, porozmawiaj z nim normalnie". 😂 Podobał mi się też klimat całej hokejowej ekipy. Lubię, kiedy bohaterowie drugoplanowi nie są tylko tłem, ale faktycznie dodają historii charakteru. 🏒 Czy było idealnie? Nie do końca. 🙈 Momentami miałam wrażenie, że historia trochę za bardzo się przeciągała. Przy takiej objętości kilka fragmentów spokojnie mogłoby być krótszych, bo zdarzały się momenty, kiedy tempo wyraźnie zwalniało i zaczynałam się trochę nudzić. Mimo wszystko "Dwa magiczne słowa" to przyjemny, lekki romans z fajną chemią między bohaterami, sporą dawką humoru i oczywiście hokejowym klimatem. Nie była to dla mnie książka, którą pochłonęłam bez przerwy, ale zdecydowanie miała momenty, które wywołały uśmiech.
Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem
Nie daj się, Pinku! Książka o hejcie i o tym, jak dbać o siebie, gdy ktoś nas rani, dla dzieci i dla rodziców trochę też
To tylko żart” — zdanie, które czasami wcale nie oznacza, że komuś jest do śmiechu. I właśnie o tym jest najnowszy Pink💙 „Nie daj się, Pinku!” Urszuli Młodnickiej to książka o hejcie, wyśmiewaniu, obgadywaniu, wykluczaniu, ale przede wszystkim o tym, że nikt nie ma prawa sprawiać, żebyśmy czuli się mniej ważni tylko dlatego, że jesteśmy inni😀 Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka porusza trudne tematy. Bez straszenia i bez wielkich, trudnych słów. Są konkretne sytuacje, rozmowy Pinka, emocje i pytania, które aż proszą się o dyskusję z dzieckiem👌 Szczególnie spodobało mi się pokazanie, że reagowanie na krzywdę drugiej osoby to nie „skarżenie”. Czasami powiedzenie dorosłemu o tym, co się dzieje, jest właśnie tym, co trzeba zrobić😀 I chyba to jest jedna z tych książek, przy których rodzic też może się zatrzymać i pomyśleć: czy na pewno zawsze wiemy, co dzieje się między dziećmi, kiedy nas przy nich nie ma? 📚 Dla mnie bardzo potrzebna i zdecydowanie warta wspólnego czytania😀
Słowa mają moc przyciągania. 77 prawd, które rządzą naszym życiem
📖🧡 „Słowa mają moc przyciągania. 77 prawd, które rządzą naszym życiem” Paweł Wojciechowski 🧡📖 Cytaty kocham, odkąd tylko pamiętam. Już jako dziecko zapamiętywałam te z bajek, później wyszukiwałam je w szkolnych lekturach. Miałam nawet specjalny zeszyt, do którego przepisywałam zdania, które w danym momencie szczególnie mnie poruszyły. Niektóre zostawały ze mną na chwilę, inne pamiętam do dziś. Zawsze fascynowało mnie, że czasem wystarczy jedno zdanie, żeby coś w nas kliknęło i żebyśmy spojrzeli na dobrze znaną sprawę zupełnie inaczej. Dlatego pomysł na tę książkę mocno mnie przyciągnął. 77 prawd, 77 krótkich rozdziałów i naprawdę sporo powodów do zatrzymania się. Autor pisze o odwadze bycia sobą, marzeniach, granicach, przeszłości, wdzięczności czy sposobie, w jaki patrzymy na siebie i dostrzegamy nowe możliwości. Każdy temat rozpoczyna cytat, ale na nim się nie kończy. Pojawiają się historie filozofów, pisarzy, naukowców i innych znanych osób. Sokrates, Diogenes, Aleksander Wielki, Stephen Hawking czy Antoine de Saint Exupéry to tylko kilka z nich. Uwielbiam poznawać historie ludzi, więc dla mnie były one nie tylko ciekawostką, ale też tłem, dzięki któremu łatwiej było odnieść daną myśl do własnego życia. Przy wielu rozdziałach naprawdę się zatrzymywałam. Szczególnie zostały ze mną „Jak widzisz samego siebie?”, „Dostrzegaj otwarte drzwi”, „Odwaga bycia sobą” oraz „Czy pielęgnujesz swoje marzenia?”. Niektóre cytaty zapisałam nawet w kalendarzu, żeby mieć je blisko i móc do nich wracać. Podobnie będzie z całą książką, bo już wiem, że nie przeczytałam jej tylko raz. 😊 Na końcu rozdziałów czekają też pytania do autorefleksji. Przy jednych szłam dalej, inne zostawały w głowie zdecydowanie dłużej. I chyba właśnie to lubię najbardziej. Słowa kogoś, kto żył w zupełnie innym czasie, potrafią nagle uruchomić bardzo współczesne i bardzo nasze pytania. To książka dla tych, którzy podobnie jak ja lubią kolekcjonować słowa, ale też zaglądać trochę głębiej pod ich powierzchnię. Nie trzeba czytać jej od początku do końca. Można wrócić do konkretnego rozdziału, otworzyć ją w przypadkowym miejscu albo poszukać myśli, której właśnie potrzebujemy. Nie każda z 77 prawd musi do nas trafić. I chyba dobrze, bo przecież nie o zgodzenie się ze wszystkim tutaj chodzi. Ja na pewno nie odkładam jej na półkę na zawsze. Chcę wracać do zaznaczonych fragmentów i sprawdzać, czy za kilka miesięcy albo kilka lat te same słowa zatrzymają mnie w tym samym miejscu. Bo cytat może pozostać ten sam, ale my cały czas się zmieniamy. 🧡