Recenzje
Fever Dream (Emerald Lake #1)
„- […] 𝐽𝑒𝑠𝑡𝑒𝑠́ 𝑤𝑠𝑧𝑒̨𝑑𝑧𝑖𝑒. 𝐽𝑎𝑘 𝑝𝑖𝑜𝑠𝑒𝑛𝑘𝑎, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑎 𝑢𝑡𝑘𝑤𝑖ł𝑎 𝑚𝑖 𝑤 𝑔ł𝑜𝑤𝑖𝑒, 𝑚𝑖𝑚𝑜 𝑧̇𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑐ℎ𝑐𝑒̨, 𝑧̇𝑒𝑏𝑦 𝑡𝑎𝑚 𝑏𝑦ł𝑎. 𝐶𝑧𝑢𝑗𝑒̨ 𝑠𝑖𝑒̨, 𝑗𝑎𝑘𝑏𝑦𝑚 𝑧̇𝑦ł 𝑤 𝑔𝑜𝑟𝑎̨𝑐𝑧𝑘𝑜𝑤𝑦𝑚 𝑠́𝑛𝑖𝑒, 𝑧 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒𝑔𝑜 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜𝑔𝑒 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑜𝑏𝑢𝑑𝑧𝑖𝑐́.” 𝑭𝒆𝒗𝒆𝒓 𝑫𝒓𝒆𝒂𝒎 jest moją pierwszą stycznością z 𝐤𝐨𝐰𝐛𝐨𝐣𝐬𝐤𝐢𝐦 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬𝐞𝐦, ale przede wszystkim twórczością 𝐄𝐥𝐬𝐢𝐞 𝐒𝐢𝐥𝐯𝐞𝐫. Moją przygodę z jej książkami postanowiłam zacząć od najnowszej premiery, która momentalnie 𝐬𝐜𝐡𝐰𝐲𝐜𝐢ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐳𝐚𝐢𝐧𝐭𝐞𝐫𝐞𝐬𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Oficjalnie mogę powiedzieć, że styl pisania Elsie jest 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤𝐥𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐲 𝐰 𝐨𝐝𝐛𝐢𝐨𝐫𝐳𝐞, a samo wykreowanie fabuły i bohaterów zostało 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐞! Bardzo spodobały mi się rozdziały z dwóch lat wcześniej, ponieważ dzięki temu mogliśmy poznać dokładnie sytuację bohaterów i odkryć 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜́ 𝐉𝐮𝐥𝐢𝐢. Autorka zawarła w tej historii 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐢𝐬𝐭𝐨𝐭𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐢 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐚̨𝐭𝐤𝐨́𝐰, lecz moim ulubionym i głównym było 𝒓𝒆𝒂𝒍𝒊𝒕𝒚 𝒔𝒉𝒐𝒘. Dawno nie czytałam książki z programem randkowym, więc powrót ten był 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐲𝐦 𝐝𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐝𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦. Natomiast jeszcze z technicznych rzeczy 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 𝐩𝐨𝐠𝐫𝐚𝐭𝐮𝐥𝐨𝐰𝐚𝐜́ 𝐭ł𝐮𝐦𝐚𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚, które miło mnie zaskoczyło, ponieważ przez całą lekturę brzmiało 𝐦𝐞𝐠𝐚 𝐧𝐚𝐭𝐮𝐫𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞, a czytelnik mógł naprawdę 𝐰𝐤𝐫𝐞̨𝐜𝐢𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞. Do tego wydanie tej książki jest 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐞 i wyciągnęło ze mnie mnóstwo pisków miłości. 💜 Bardzo spodobało mi się to, że 𝐉𝐮𝐥𝐢𝐚 𝐬𝐳𝐲𝐛𝐤𝐨 𝐰𝐩𝐚𝐝ł𝐚 𝐄𝐦𝐦𝐞𝐭𝐭𝐨𝐰𝐢 𝐰 𝐨𝐤𝐨, co poprowadziło do regularnych flirtów, wywołujących uśmiech na mojej twarzy. Rozczuliło mnie to, że z czasem 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐚̨ł 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐨𝐭𝐰𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ oraz 𝐩𝐨𝐤𝐚𝐳𝐲𝐰𝐚𝐜́ 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐚̨ 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐚̨ 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐨𝐰𝐨𝐬́𝐜́, co często mu się nie zdarzało. Jednak przy niej poczuł, że 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐛𝐲𝐜́ 𝐬𝐨𝐛𝐚̨, co było przepiękne. Do tego to 𝐭𝐞𝐧𝐬𝐢𝐨𝐧 𝐳 𝐩𝐨𝐰𝐨𝐝𝐮 𝐮𝐤𝐫𝐲𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ było wprost genialne! Uwielbiam książki z 𝐳𝐚𝐤𝐚𝐳𝐚𝐧𝐲𝐦𝐢 𝐳𝐰𝐢𝐚̨𝐳𝐤𝐚𝐦𝐢, więc nasz główny uczestnik programu i dziewczyna pracująca na planie randkowego reality show (a do tego siostra największego rywala) okazali się 𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐲𝐦 𝐩𝐨ł𝐚̨𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦. Główni bohaterowie szybko zdobyli moje serce, a szczególnie 𝐉𝐮𝐥𝐢𝐚, bo to naprawdę 𝐢𝐤𝐨𝐧𝐢𝐜𝐳𝐧𝐚 𝐢 𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐚 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜́, która na pewno zdobędzie waszą sympatię! 🫂 Autorka stworzyła wiele 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢, lecz jedna z nich zdobyła o wiele więcej mojej sympatii - 𝐛𝐚𝐛𝐜𝐢𝐚 𝐄𝐦𝐦𝐞𝐭𝐭𝐚. 𝐓𝐢𝐧𝐚 to prawdziwa diva, której 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐜́. Poczułam ogromną satysfakcję, gdy kazała, ładnie mówiąc, spierdzielać Carl’owi. Do tego jej stałe używanie „LOL” 𝐳𝐚 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐲𝐦 𝐫𝐚𝐳𝐞𝐦 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐛𝐫𝐚𝐣𝐚ł𝐨. 😆 Nie sądziłam, że 𝐜𝐨𝐬́ 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐮 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐨𝐜𝐳𝐲, a jednak. Odkrycie sytuacji związkowej i powiązania jednej bohaterki 𝐰𝐛𝐢ł𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰 𝐟𝐨𝐭𝐞𝐥! Oczywiste było to, że związek Em i Julii wyjdzie w końcu na jaw, lecz nie spodziewałam się, że właśnie w tym momencie. Największym jednak szokiem pod koniec książki była 𝐄𝐯𝐞𝐥𝐲𝐧 𝐳 𝐃𝐮𝐩𝐤𝐢𝐞𝐦. Jego chrapka na dziewczynę była oczywista, ale naprawdę nie sądziłam, że ona na to pójdzie. Jednak prawda na temat 𝐳ł𝐚𝐦𝐚ł𝐚 𝐦𝐢 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞 i pokazała, jak niektórzy ludzie potrafią być 𝐨𝐛𝐫𝐳𝐲𝐝𝐥𝐢𝐰𝐲𝐦𝐢 𝐢 𝐨𝐤𝐫𝐮𝐭𝐧𝐲𝐦𝐢 𝐢𝐬𝐭𝐨𝐭𝐚𝐦𝐢. Najgorsze jest to, że sytuacje takie mają miejsce w realnym życiu. ☹ Zupełnie nie spodziewałam się, że 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐭𝐚 𝐭𝐚𝐤 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐳𝐚𝐰ł𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦. Absolutnie do niczego nie mogę się przyczepić i mogę śmiało wyznać wam, że była to rewelacyjna przygoda, a nawet 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚 𝐳 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐫𝐨𝐤𝐮! Czy stałam się fanką kowbojskich romansów? Nie… ale 𝐛𝐚𝐰𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚𝐥𝐞! Po prostu nie jestem fanką wsi, więc vibe rancza itp. nie wzbudza we mnie ekscytacji. But that’s okay! 𝐙 𝐜𝐡𝐞̨𝐜𝐢𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞̨𝐠𝐧𝐞̨ 𝐩𝐨 𝐢𝐧𝐧𝐞 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐒𝐢𝐥𝐯𝐞𝐫 i jestem pewna, że one również zdobędą moją miłość. 💞
Titek poznaje przedszkole
Czy w Waszych przedszkolach potrzebna jest/była jakaś specjalna wyprawka? Jesteśmy już blisko końca pierwszej połowy wakacji. Czas mija nieubłaganie i zbliża się wrzesień, a wraz z nim wiele dzieci pierwszy raz pójdzie do szkoły lub przedszkola. My szykujemy się na tą drugą opcję, więc książka "Titek poznaje przedszkole" autorstwa @ulamlod idealnie pasuje do literatury, którą teraz często czytamy. Titek po raz pierwszy idzie do przedszkola. To wielki dzień, do którego trzeba się dobrze przygotować - kapcie, szczoteczka do zębów, pastę, kubek, ubranie na zmianę, no i ulubione autko - niczego nie może przecież zabraknąć. Wyjście z domu i droga do placówki przebiega sprawnie i w bardzo wesołych humorach. Rozstanie z mamą nie było już jednak tak miłe... Titek był smutny i nie chciał puścić mamy. Na szczęście dzięki rozmowie z nią, nie przedłużanym pożegnaniu i asyście pewnego rudzielca Titek trafia do sali gdzie czekają już inne dzieci. Mały stworek może się w końcu zapoznać ze wszystkimi atrakcjami przedszkola w tym także z placem zabaw i obiadem! Czy Titkowi spodoba się w przedszkolu? Czy na pewno może liczyć na panią Wikę? I czy mama nie spóźni się odebrać go po obiedzie? Nasze pierwsze spotkanie z Titkiem i jego bliskimi uważam za bardzo udane! Teraz już rozumiem skąd tyle pozytywnych opinii o nim i z całym przekonaniem możemy do nich dołączyć. Bardzo lubię takie bliskościowe podejście pokazane w książkach dla dzieci. Zarówno rodzice jak i pani Wika są cierpliwi, delikatni i ewidentnie są przy dziecku towarzysząc jego emocjom. Niestety minusem są dla mnie same postaci. Mój L. preferuje jednak prawdziwe dzieci w książkach i dopytywał czemu Titek nie jest chłopcem, albo czemu w przedszkolu jest taki duży pająk. Gdy wyjaśniłam mu, że to tylko książeczka i czasem w bajkach są różne postacie niekoniecznie tylko ludzkie, to poprosił o ponowne czytanie.
Vademecum bezpiecznej rodziny. Poradnik postępowania w sytuacji zagrożenia
Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń
Czy można nauczyć się większego spokoju? Nie takiego, który polega na tłumieniu emocji czy wypieraniu, udawaniu, że wszystko jest w porządku.. ale takiego, który pomaga mądrzej przeżywać codzienność. Przyznam, że słowo stoicyzm przez długi czas kojarzyło mi się z chłodnym dystansem i niewzruszonością. Może dlatego z jednej strony byłam bardzo ciekawa tej książki, a z innej trochę omijałam ją.. Jednak ta książka pokazała mi zupełnie inną perspektywę.. To nie tylko lektura do przeczytania, lecz też zeszyt ćwiczeń, który pomaga lepiej zrozumieć własne myśli, emocje i zachowania. Treści zawarte w tej pozycji mają charakter edukacyjno-rozwojowy, a ćwiczenia opierają się nie tylko na praktyce stoickiej, ale również czerpią z terapii poznawczo-behawioralnej, metapoznawczej oraz terapii opartej na współczuciu. Bardzo podoba mi się to, że autorki niemal od pierwszych stron zachęcają nas do zatrzymania się i prawdziwego, wnikliwego spojrzenia na siebie. Tutaj przyglądamy się relacji z samym sobą i z innymi, podejściu do czasu, obowiązków i codziennych wyborów. I wracamy do prostego, ale niezwykle ważnego pytania: dlaczego? Co kieruje moimi decyzjami i zachowaniami? Jaka jest moja motywacja w tym czy innym aspekcie? Szczególnie zatrzymał mnie rozdział „Zależne - niezależne. Co na to stoicy?”. W bardzo jasny sposób pokazuje, na co naprawdę mamy wpływ, a na co nie. Dla mnie to było bardzo pomocne, gdyż niejednokrotnie „dźwigam” za dużo..To z pozoru proste rozróżnienie potrafi przynieść ogromną ulgę i pomóc odzyskać wewnętrzny spokój.. Równie ciekawy okazał się rozdział o myślach i przekonaniach, który pokazuje, jak mocno powiązane są nasze myśli, emocje, reakcje organizmu i zachowania. Natomiast rozdział poświęcony trosce o siebie przypomina, że w świecie pełnym pośpiechu mądre dbanie o siebie nie jest egoizmem, ale czymś naprawdę potrzebnym. Bo z pustego i Salomon nie naleje.. Na końcu są rozdziały o kontroli i wartościach. I właśnie tutaj, czytając i reflektując nad kontrolą i wartościami jeszcze wyraźniej widać, jak bardzo wszystkie poruszane wcześniej tematy łączą się ze sobą w jedną sensowną całość! To nie jest książka do szybkiego przeczytania. To książka, z którą warto usiąść spokojnie, robić notatki i wracać do poszczególnych ćwiczeń. Ona nie daje gotowych odpowiedzi, ale daje narzędzia, które pomagają wprowadzać realne zmiany w sposobie myślenia, budować wewnętrzny spokój i zdrowy dystans do codziennych wyzwań.. Jeśli lubicie książki, które nie tylko poszerzają wiedzę, ale przede wszystkim zapraszają do świadomej pracy nad sobą to ta lektura będzie zdecydowanie pożyteczna i przydatna.
Sprzedana diabłu. Królowie mafii #1
"Sprawie, że pokochasz mnie tak bardzo, że nie będziesz umieć beze mnie żyć. Stanę się twoim bogiem. Odtąd to do mnie będziesz się modlić. A ja będę cię kochał tak, jakbyś była moim jedynym ratunkiem" Romans z wątkiem mafii? Ja jestem bardzo na tak. Dawno żadnego nie czytałam, więc tym bardziej byłam ciekawa tego tytułu. Vittoria miała szczęśliwe życie, dopóki żył jej ojciec. Teraz jej codzienności to przemoc, której doświadcza ze strony przyrodniego brata. Okropny i obrzydliwy człowiek najpierw chce ją sprzedać za swoje długi, kontroluje jej życie, a po osiągnięciu przez nią 25 roku planuje przejąć jej majątek. Wszystko komplikuje jednak pewien boss nowojorskiej mafii, które postanawia wziąć Vittorię za żonę. Każdego z bohaterów bardzo polubiłam, ale jednocześnie miałam z nimi problem. Vittoria zawsze chciała żyć z dala od świata mafii, mieć kochającego męża i uroczy domek, a teraz jej plany zostały pokrzyżowane. Jednak nie wydaje się tym być szczególnie rozczarowana, bo bardzo szybko akceptuje swój los. Dodatkowo trzeba przyznać, że nie trafiła wcale źle. Dziewczyna jest jednak bardzo naiwna- momentami jak dziecko. Robi wszystko, czego się od niej oczekuje, rzadko protestuje i właściwie bez żadnego sprzeciwu akceptuje decyzję innych dotyczących jej osoby. Z jednej strony z wszystkiego jest zadowolona, ale z drugiej strony chyba nie wie czego tak naprawdę chce od życia. Teraz, będąc żoną jej całe życie podporządkowuje do męża. Pasuje jej to, że Angelo wszystko kontroluje. "Codziennie otaczają mnie piękne kobiety, ale żadna zaintrygowała mnie w równym stopniu jak ta zlękniona sarenka z nieujarzmionymi włosami i niewinnymi oczami" Angelo zapowiadał się na złego, brutalnego i zimnego mężczyznę, dlatego jego postać ostatecznie mnie zaskoczyła- chociaż nie do końca w pozytywnym sensie. W sprawach biznesowych jest stanowczy, okrutny i nie waha się zabić. Jednak, jeśli chodzi o relacje z jego żoną, staje się zupełnie inną osobą. To nie tak, że chciałam żeby ją źle traktował, ale jego zachowanie stało w sprzeczności z tym co mówił. Od początku był zachwycony tym, że Vittoria się go boi i wręcz chciał ją złamać i podporządkować, a już podczas pierwszego zbliżenia wszystko się zmienia. Nie przeszkadzało mi jakoś to szczególnie, ale było to dziwne. Szybko stał się mężczyzną, który zrobi wszystko, żeby zdobyć zaufanie i miłość żony. Nie zmusza jej do niczego, daje przestrzeń, a bardzo szybko jego jedynym celem staje się zyskanie jej miłości. Relacje między bohaterami została ciekawie przedstawiona, ale uczucie pojawiło się zdecydowanie za szybko - właściwie po dwóch tygodniach możemy umówić o wielkiej miłości nie ukrywam, że w przypadku romansów mafijnych rzadko spotykam się z takim szybkim tempem i tym, że główny bohater tak bardzo się zmienia. Tak naprawdę, niewiele bohaterów łączy poza fizycznością. Największym minusem był dla mnie rozmowy pomiędzy bohaterami, a tak naprawdę ich brak. O Vittorii wiemy głównie tyle, że miała kochającego ojca i okrutnego brata, a o Angelo dowiadujemy się naprawdę niewiele. Poznajemy jego wujka, ale co się stało z jego rodzicami? Jaka była jego przeszłość? Tego niestety zabrakło. A fakt, że historia jest przedstawiona z perspektywy obojga bohaterów, niewiele zmienia. Książka zdecydowanie zyskałaby na tym, gdyby było bardziej rozbudowana. Wiele wątków zostało potraktowanych zbyt pobieżnie, ale mimo tego bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Samej mafii jest tutaj niestety dosyć mało, jednak sposób przedstawienia tej instytucji bardzo mi się podobał. Cosa Nostra nie została pokazana jako grupa rywalizujących ze sobą rodzin, ale bardziej jako społeczność ludzi, którzy mają ze sobą bliskie relacje. Nie jest to książka, która jakoś szczególnie wyróżnia się na tle innych romansów mafijnych. Pojawia się wiele typowych elementów dla tego gatunku, ale mimo wszystko bardzo dobrze spędziłam z nią czas. Nie potrafiłam się oderwać, a przez większą część lektury miałam uśmiech na twarzy. To taki typ lektury, gdzie nie za wiele się dzieje, nie jest wymagająca, ale coś w sobie ma, że nie da się oderwać. Nie zabrakło też kilku zwrotów akcji i muszę przyznać, że zostałam nimi zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś znacznie bardziej przewidywalnego. Jeśli macie ochotę na lekki, niewymagający romans z wątkiem mafii to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Ja bardzo dobrze spędziłam z nim czas i z pewnością poznam losy pozostałych bohaterów.