ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Preludium do Diuny (#2). Diuna. Ród Harkonnenów (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    640
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    44,90 zł 22%
    35,02 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Znakomicie opracowana i niezmiennie wciągająca książka 

    Powieść jest drugim tomem trylogii, której akcja rozpoczęła się około czterdzieści lat przed wydarzeniami pokazanymi w Diunie. W rodzie Harkonnenów poznajemy zarówno losy bohaterów z kart słynnej powieści Franka Herberta, jak i innych, których do życia powołał genialny zespół czyli młodszy Herbert i Kevin J. Anderson. Kilkanaście lat po objęciu tronu Szaddam IV Corrino nadal umacnia swą władzę. Pełnymi garściami czerpie melanż z zarządzanej przez Harkonnenów Arrakis, a zarazem naciska na Tleilaxan, którzy na opanowanym Ixie starają się wyprodukować sztuczną przyprawę. Do największych graczy w galaktyce - Imperatora, Gildii Kosmicznej i KHOAM - dołączają niepostrzeżenie Bene Gesserit. Podsuwając siostry członkom wysokich rodów, w tym samemu Padyszachowi Imperatorowi, gromadzą bezcenne informacje i wpływają na politykę, same zaś kontynuują z uporem swój tajny plan eugeniczny. Im wszystkim jednak - w tym Leto Atrydzie na spokojnym Kaladanie - zagraża coraz bardziej hrabia Vladimir Harkonnen, chorobliwie ambitny i pragnący zemsty przywódca rodu Harkonnenów.

    (…) Kiedy burza piaskowa, wyjąc, zbliżała się od południa, Pardot Kynes bardziej interesował się odczytami meteorologicznymi niż szukaniem schronienia. Jego syn Liet, zaledwie dwunastoletni, ale zahartowany przez surowe warunki pustynnego życia, przyjrzał się krytycznie starożytnej kapsule pogodowej, którą znaleźli w porzuconej botanicznej stacji badawczej. Nie był wcale pewien, czy urządzenie w ogóle jeszcze działa.
    A potem spojrzał za siebie poprzez morze wydm w stronę nadchodzącej burzy.
    – Wiatr demona na otwartej pustyni. Hulasikali Wala. –Niemal instynktownie sprawdził zapięcia filtraka.
    – Kurzawa Coriolisa – poprawił go Kynes, używając naukowego terminu zamiast określenia z języka Fremenów, którym posłużył się syn. – Siła wiatrów wiejących nad otwartymi przestrzeniami wzmaga się wskutek ruchu obrotowego planety. W porywach mogą one osiągać nawet siedemset kilometrów na godzinę.
    Gdy jego ojciec mówił, chłopak zajęty był zamykaniem jajowatej kapsuły pogodowej, sprawdzaniem szczelności pokryw na otworach wentylacyjnych i ciężkich drzwi śluzy oraz stanu zapasów na wypadek awarii. Nie tracił czasu na zajmowanie się generatorem nadajnika i sygnałów ratunkowych, bo zakłócenia wywołane przez burzę i tak zmieniłyby każdą transmisję w niezrozumiałe strzępy (…)

                                                                                                   Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności