ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Il Conte. Opowieść patetyczna. Il Conde. A Pathetic Tale (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Okładka książki/ebooka Il Conte. Opowieść patetyczna. Il Conde. A Pathetic Tale

    Okładka książki Il Conte. Opowieść patetyczna. Il Conde. A Pathetic Tale

    Okładka książki Il Conte. Opowieść patetyczna. Il Conde. A Pathetic Tale

    Okładka książki Il Conte. Opowieść patetyczna. Il Conde. A Pathetic Tale

    Wydawnictwo:
    Armoryka
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    78
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    4,20 zł 20%
    3,36 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Książka w dwóch wersjach językowych polskiej i angielskiej. Autor na temat tego utworu tak pisze: Opowieść ta, którą nazwałem żałosną, a której pierwotny tytuł jest Il Conde, jest prawie dosłownym zapisem historii opowiedzianej mi przez pewnego czarującego starego dżentelmena, którego spotkałem we Włoszech. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest tam tylko to. Każdy może dostrzec, że jest tam coś więcej niż dosłowne sprawozdanie, ale rozpoznanie, gdzie on skończył, a ja zacząłem, trzeba pozostawić wnikliwości czytelnika, dla którego problem ten może być interesujący. Fragment opowiadania: Po raz pierwszy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać w Muzeum Narodowym w Neapolu, w parterowych salach zawierających przesławną kolekcję brązów z Herculaneum i Pompei: ów cudowny legat sztuki starożytnej, którego subtelna doskonałość została dla nas zachowana dzięki katastrofalnej furii wulkanu. Zwrócił się do mnie pierwszy i powiedział kilka zdań o słynnym Hermesie Spoczywającym, którego właśnie oglądaliśmy ze wszystkich stron. Mówił bardzo dorzecznie o tym naprawdę zachwycającym arcydziele. Nic zresztą głębokiego. Jego dobry smak był raczej wrodzony niż nabyty przez wykształcenie. Najwidoczniej oglądał w ciągu swego życia wiele rzeczy pięknych i umiał je cenić; obcy mu był jednak żargon amatora czy connaisseura owej klasy ludzkiej, zaiste, godnej nienawiści. Mówił jak człowiek światowy, istotnie inteligentny i prawdziwie po wielkopańsku naturalny. Od kilki dni znaliśmy się z widzenia. Mieszkając w tym samym hotelu pierwszorzędnym, lecz nie krzycząco modnym zauważyłem go niejednokrotnie w przedsionku hotelowym, jak wchodził lub wychodził. Widziałem, że jest tu dawnym i cenionym gościem. W uszanowaniu, z jakim kłaniał mu się właściciel, wyczuwało się serdeczność, która znów, z jego strony, była przyjmowana z niewymuszoną uprzejmością. Służba nazywała go Il Conte.

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności