Ania z Zielonego Wzgórza (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Siedmioróg
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    312
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    9,90 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Ciepła, radosna i mądra powieść 

    Ten moment, gdy sięgamy po pierwszą książkę o losach Ani Shirley na długo pozostaje w pamięci. O jej licznych zaletach świadczy to, że czytelniczki sięgają po nią wiele razy, w różnych momentach, na nowo odkrywając świat głównej bohaterki. Dla wielu wzór do naśladowania, rudowłosa, wrażliwa i niezwykła dziewczynka. Książka Lucy Montgomery opowiada o rozterkach, smutkach, radościach i codziennych wyzwaniach, z którymi Ani musi się zmierzyć. Gdy Maryla i Mateusz Cuthbertowie postanowili zaadoptować sierotę, myśleli o chłopcu, który z czasem pomoże w pracach na gospodarstwie. Sierociniec jednak wysłał im dziewczynkę. W pierwszej chwili rodzeństwo uznało, że szczupła, by nie powiedzieć wątła, dziecina o rudych włosach na nic się na ich farmie nie zda. Od kiedy jednak Ania przekroczyła próg domu Cuthbertów, życie na Zielonym Wzgórzu zaczęło się przecudownie zmieniać. Mijały dni, a Maryli i Mateuszowi coraz trudniej było sobie wyobrazić Zielone Wzgórze bez Ani. 

    (…) Dziewczynka utkwiła w nim spojrzenie już w chwili, gdy przechodził obok niej po raz pierwszy. Także i teraz nie spuszczała go z oka. Mateusz nie patrzył na nią, ale nawet gdyby odważył się to zrobić, i tak zapewne nie umiałby powiedzieć, jak ona naprawdę wygląda. Prędzej już można by się tego spodziewać po zwykłym przechodniu.
    Dziewczynka lat około jedenastu ubrana była w bardzo krótką i obcisłą, brzydką sukienkę z żółtawoszarej wełny. Jej głowę okrywał spłowiały słomkowy kapelusik z płaskim rondem, spod którego opadały aż na plecy dwa bardzo grube, ogniście rude warkocze. Miała drobną, bladą i szczupłą twarzyczkę, okrytą licznymi piegami, duże usta i ogromne oczy, które w zależności od oświetlenia i nastroju bywały to zielone, to znowu szare.
    Tyle dostrzegłby zwykły przechodzień. Ale gdyby przyjrzał się uważniej, zauważyłby może zdecydowany, ostry profil jej podbródka, rozmarzone, pełne życia spojrzenie jej oczu, delikatny, wyrazisty krój warg i szerokie, pełne czoło. Jednym słowem, bystry, bardziej spostrzegawczy obserwator doszedłby do wniosku, że niepospolita duszyczka musi zamieszkiwać tę drobną istotkę, której nieśmiały Mateusz Cuthbert przeraził się tak bezsensownie (…) 

                                                                                                              Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl