Wiersze - ebooki, książki online
Książki, ebooki, audiobooki z kategorii: Wiersze dostępne w księgarni Ebookpoint
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXII. Manifestacja na dziedzińcu uniwersyteckim mokną nikomu już niepotrzebne ulotki choć nie dalej jak godzinę temu studenci wznosili nieprzyjazne okrzyki albowiem państwo jest niefortunne i grzeszy czymś na kształt posuchy mając tyle kości przodków i wiązkę kości profesorskich którzy również wznosili nieprzyjazne-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXI. Przebudzenie dzisiaj znowu śniłem twoją śmierć jeżeli można śnić na stancji pani Mościckiej to dzisiaj znowu widziałem twoją śmierć o ile to nie była pani Mościcka cała w swej ozdobie i mogłem wykrzyknąć ach to ty to ty skąd się wziąłeś nie mówiąc nic i skąd się weźmiesz jutro gdy się zdziwię to ty to ty a co-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXIV. Pieszczoch może teraz kiedy leżymy obok siebie spodziewając się (oprócz zmęczenia naszą obecnością) przyjścia kogoś kogo nie znamy: jego usta rozstąpią się nagle więc może teraz gdy dotykamy zachłannie granic naszego ciała które są nieskończenie bezpieczne tylko dzisiaj w łóżku w granicach tych dźwigając takż-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXIX powiadam wam iż zamknie się wnet niebo jak wieko trumny i nikt znikąd nie wyjdzie i donikąd nie wejdzie aby pozamiatać posprzątać jeszcze raz narobić na wypadek gdyby było po nas za czysto Pan Bóg natomiast niczego nie zechce bo cóż może chcieć oprócz duszy której nie mamy w sobie ale w Nim i tak jest od dnia-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXX. Upał płakaliśmy po osiemnastoletniej Bojarskiej nic nie rozumiejąc z jej osiemnastu lat pogrzebanych zbyt nagle żeby nie szukać winnych tej śmierci na pożółkłych fotografiach wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy iż stoimy na lubaczowskiej drodze by pochować Bojarską w skwarze popołudniowego słońca które wybiegło skąd-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXVII moi przyjaciele Zbychu i Andrzej od dawien dawna piszą wiersze znowu więc nie zrozumieliśmy Pana Boga który się do tych wierszy przykłada (i to jeszcze jak) moi przyjaciele Zbychu i Andrzej poprawiają skórę słońca księżyca i deszczu co się mieni na wiecznie niedoskonałym wężu w ich ustach którego im zazdrosz-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXVIII moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą wiersze znowu więc nie zrozumieliśmy Pana Boga który nie rymował ale świat stworzył ani trochę ułomny ani chybi ułomny jeżeli idzie o nas moi przyjaciele Zbychu i Andrzej piszą wiersze poprawiają zatem i to jeszcze jak skórę słońca księżyca i deszczu która się mieni na-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXVI. Rekolekcje w 1988 roku otóż poezja przypomina ci klasztor ojców karmelitów bosych w Czernej czystość i łagodność młodzieńców którzy tu wstąpili by obmyć ciało z miłości własnej i z grzechu matki bo to grzech główny mieć matkę ziemską którą można wysławić jednym tchem i zgubić w tłumie niewiast co ciągnie do n-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki LXXXV. Znak z nieba śniłem deszcz jaki zwykle nawiedza mężczyznę i kobietę gdy idą we dwoje nie istnieli w tym śnie lub tak bardzo związali się ze sobą i chłonęli ów deszcz że nie mogłem odejść nie było ich lecz wydzielali pot gubili się w czarnej albo czerwonej roślinności dalekiego wybrzeża u którego stałem trzy dn-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki Ur. 1962 w Wólce Krowickiej k. Lubaczowa Najważniejsze dzieła: Przewodnik dla bezdomnych niezależnie od miejsca zamieszkania (2000), Dzieje rodzin polskich (2005), Piosenka o zależnościach i uzależnieniach (2008) Jeden z najwybitniejszych współczesnych poetów, autor kilkunastu tomików, laureat nagrody Nike, Nagrody L-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniu Tkaczyszyn-Dycki Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do d-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki Ur. 1962 w Wólce Krowickiej k. Lubaczowa Najważniejsze dzieła: Przewodnik dla bezdomnych niezależnie od miejsca zamieszkania (2000), Dzieje rodzin polskich (2005), Piosenka o zależnościach i uzależnieniach (2008) Jeden z najwybitniejszych współczesnych poetów, autor kilkunastu tomików, laureat nagrody Nike, Nagrody L-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki V Panie ja nie odbiegłem ja nie porzuciłem Twojego domu we mnie tylko wilk Dobry Pasterzu wbił swoje zęby a ja mu powiedziałem to nie są zęby które się na mnie zawezmą Panie ja nie usłyszałem bo byłem głuchy Twojego głosu nie wchodź w paszczę zwierzęcia bez jednego zęba abyś nie był samotny ----- Ta lektura, podo-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki VI 1 gwiazdo niespełna rozumu ziemskiego zacznij od nowa czerpać w ciemnościach świata tego gwiazdo niespełna rozumu ludzkiego zacznij od nowa w ciemnościach mojego ciała marnego najjaśniejsza gwiazdo niespełna rozumu i niespełna zamętu zacznij na nowo od chaosu moich wnętrzności a potem od swojego wozu i pociągnij m-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki VII moja matka kościół innowierczy niech będzie pochwalony Jezus Chrystus który cierpi innowierców a nie zsyła na nich śmierci innowiercą jest kto matczyne opuścił serce moja matka kościół bluźnierczy bluźniercą nie jest kto imienia Pana nie znajduje lecz który się chełpi że posiadł imię nowe i że się zowie nowo naro-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki VIII krzyk jest powrotem do matki choćbyś nie chciał krzyk jest powrotem do matki pierwszym źródłem macierzyństwa i choćbyś nie chciał ostatnim zakorzenieniem krzyk jest po to ażeby nie opuścić siebie żeby w łonie matki nie było skonania i ust zaprzepaszczenia w ciszy zawiązującego się poranka ----- Ta lektura, p-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki X mój przyjaciel jest chory i otoczył się jak niemowlę bólem rodzenia jego ciało w którym jest nadzieja na moje ciało jest już w drodze jak kwitnąca gałązka jabłoni daje o sobie znać i jak gałąź owocująca nic nie znaczy mój przyjaciel jest chory i drży ciało jego mój przyjaciel jest umierający i niosę mu zmęczenie se-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XC dopiero wypłakaliśmy oczy po tobie Helenko i po tobie Stasiu a już znowu śmierć prowadza się z nami i upija nas w tej nie istniejącej karczmie Hryniawska mówiła że jak gadzina przychodzi i bierze przychodzi i bierze upija nas w tej nieistniejącej karczmie u Żyda który również gdzieś przepadł doprawdy Hryniawska w-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XCI to nieprawda że przyjaciele chorują na raka odbytu i umierają w samo południe gdy tylko uciekniemy w nieistnienie w krąg własnych jeszcze mocno zasupłanych spraw żeby odpocząć od ich nieurywanego krzyku to nieprawda że w ich krzyku cichnie Pan Bóg i ptaki zaglądałem do oczu umierającego lecz udał że mnie nie widz-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XCIII. Przyjście i odejście dzisiaj w przemyskiem brakuje mi ciebie choć jestem w twoich portkach brakuje mi ciebie i chętnie zapomniałbym że w spodniach mam dziurkę na dziurce choć przede wszystkim jestem w twoich portkach strasznie zniszczonych i nie wstydzę się łat na tyłku którym znaczę swoje przyjście i odejście-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XCII. Wakacje dni płyną korytarzem tylko jednej malej rzeczki albo wszystkich rzek naraz gdy wchodzę z tobą do wody (każdy wchodzi do swojej Sołotwy) jestem jeszcze młody i wynurzę się kimś kim pewnie nie będę podczas tegorocznych wakacji gdy wchodzę z tobą do wody w długich atramentówkach jestem jeszcze dziecinny i-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XCIV ślepniemy głuchniemy od byle poruszenia wiatru i deszczu krzycząc nie tego chcieliśmy nie chcieliśmy deszczu którym nasz wiersz nie chlupie w ustach wiecznych przechodniów choć słychać go przy każdym odplunięciu czuć go w powietrzu zgniły zapach deszczu biorę za dobry początek i zgniły zapach wiatru co ciągnie o-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XCV siedzimy trzymając się za ręce o tak trzeba odejść i trzeba zostać będę ją jeszcze widział długo w zakratowanym oknie z ulicy dam jej znak by odpoczęła ode mnie nie mówiąc o tym lekarzowi powiedziałem jej że przyjadę jutro i pójdziemy na boisko będziesz niosła swój garb niczym piłkę i naśmiewać się z mojego nie-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XCVI codziennie umiera ponad 1000 chorych i jutro drugich tyle pójdzie w dym Ty jesteś Panie w gniewie swym nieskory i powściągliwy jest Twój gniew Ty jesteś Panie nasza łódź odwieczna co nas wybawi od martwego brzegu i na wodach morskich wzywasz nas na jeszcze większą głębię wciąż bliżej siebie codziennie umiera po-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XII moja siostra Wanda przynosi ze spaceru lilię a ja piszę wiersz o śmierci a ja znowu ten wiersz piszę od początku i nie umiem skończyć ani przerwać w połowie tak żeby się zachwiał jak lilia śmiertelnie kiedy szukam dla niej najodpowiedniejszego słowa zamiast garnuszka wody ----- Ta lektura, podobnie jak tysiąc-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XIII lilia zepsuła się w garnuszku wody pytam się oczu co widziały i gdzie były lilia zepsuła się jakby zniechęcona po ludzku sobą pytam się swoich oczu gdzie sczerniały lilie za którymi poszłyby do grobu a one nie wiedzą i jak cudze na mnie patrzą więc znowu piszę ten stary wiersz o śmierci i wciąż jeszcze nie wiem-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XIV moi przyjaciele piszą wiersze a woda nad którą stoją nie czeka tylko słowo istnieje które jest początkiem stworzenia rzeczy niewymownych źródłem rzeczy niemych przepływających obok nas własnym drążonym krzykiem mówią że istnieją słowa przed którymi zamykamy się do nadspodziewanych objęć wierszy i w których prosim-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XIX znienawidziliśmy miasta do których przyjeżdżaliśmy w piątek po południu albo w sobotę rano a zwłaszcza dworce na których spędzaliśmy resztę dni ludzi z którymi nie zamieniliśmy słowa na pustych zakazanych placach choć to oni pieścili nasze ciała w swoich szeleszczących skórach choć to oni pochylali się nad nami w-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XL nigdy nie chcieliśmy tej miłości naprawdę nigdy nie chcieliśmy zamknąć w niej powieki do końca Leszek rzekł nadzy znienawidziliśmy nagość tak jak karzeł odrzuca swoją domniemaną wielkość z której się począł Leszek rzekł chciałem żebyśmy wyszli z tej miłości jak księżyc zza chmur i zawędrowali pokąd wiatr a nie drż-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLI. Awantura z powodu listy obecności mój przyjaciel jest martwy i znikąd nie ma jego przyjścia martwe są członki które oglądam poruszony tym że znikąd znikąd jest ciało Leszka które oglądam poruszony tym że martwe jest martwe nawet w moim sennym oku a z sąsiedniego pokoju krzyczy twoja matka żebym się zbierał na u-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLII od tamtego dnia słońce wschodzi i zachodzi bardzo nieporadnie od tamtej nocy księżyc gaśnie nieporadnie jakby miał zasnąć z wszystkim na dniach a gaśnie jak gdyby się mocował całe życie z dniem od tamtego czasu słońce nie pokazuje się w południe wielki błazen któremu plunę pod nogi niech ma błazen wobec którego-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLIII. Do studentki UMCS w Lublinie przyjaciele nie umierają na raka odbytu Pan Bóg znowu będzie musiał usunąć kawał ślepej kiszki abyśmy trafili prosto do nieba przyjaciele nie umierają w kilkumiesięcznych odchodach na raka odbytu które matki straciły z oczu tych co umierają w kilkumiesięcznych odchodach matki trac-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLIV. Dławiąc się sobą, idzie prosto do nieba stocz ze mną wojnę a będziesz zwycięski każdego dnia będziesz zwycięski i każdego pokonany gdy tylko zawołam na pomoc umarłych to moje ulubione zajęcie przywoływanie zmarłych i nie znam innego pośród dni moich wschodzi słońce i jest mi najłatwiej o krzyk słońce zachodzi o-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLIX nie pójdziemy na cmentarz pod Lipkami dzisiejszego dnia ani jutrzejszego gdy drzewa znieruchomieją na mrozie i gdy twoje kości otworzą się w nocy jak liście nie pójdziemy do twoich kości dzisiejszego dnia ani jutrzejszego jak do liści w których nie umiemy potem zgnić choć w liściach jest nam dana długa noc nie-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLVI najpiękniejszych chłopców spotykam w szpitalu i nigdzie indziej jak tylko w ich umysłach kanię pełną deszczu zachowują się agresywnie lecz jakie piękno obchodzi się bez agresji nawet ja który jestem tu od wczoraj biję głową o lustro kiedy zamykam się w wc dla personelu czuję jak brzydnę a chciałbym stąd wyjść-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLVII szliśmy za trumienką lubaczowską drogą i szliśmy na spotkanie śmierci przydrożnej śpiewając pieśni o kościach nieboszczyka w zielonej dolinie o kościach nieboszczyka śpiewaliśmy i o zielonej dolinie pełnej ptaków i rozkładu o ciele zmarłego śpiewaliśmy pieśni i przypominały się nam ciała przodków o kościach ni-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLVIII. Piosenka wieczorna teraz nikt nie wydrze ci słowa wiatr cię ominie bo cóż wiatr staruszek nienadążający za tobą w śmiesznych podrygach liści widziałem go wczoraj i przedwczoraj w warkoczach dziewczyn i statecznych niewiast płaczących nad bezżenną ciemną wodą o zachodzie słońca ----- Ta lektura, podobnie j-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XLV. Waleta przez pięć kolejnych dni nie usłyszą o mnie albo będą mówić jako o umarłym i cieniem moim bawić się przy świecach przez pięć kolejnych dni będą opowiadać jak bardzo byłem nieprzystępny za życia i że broniłem się przed śmiercią w ciepłych ramionach starców z Farbiarskiej to będzie smutna opowieść o chłopc-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XV. Do A() N() pod jego bytność w przemyskiem powiem ci że cmentarz lubaczowski nie ma granic wprawdzie ma swoich zmarłych ale nie ma granic pokażę ci groby Argasińskich Dyckich Hryniawskich ale nie zakreślę granic których od nich oczekujesz mogę cię zaprowadzić do ich przeszłości z której wyrosłem nieco skostniały w-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XVI w lubelskich domach publicznych moich przyjaciół nikt nie zapyta skąd się wziąłem w ten czas i skąd się wezmę jutro z jakich wypłynę ciemności i w jakie ciemności na powrót pokracznie ach mamo w ciemnościach bez ciebie pokracznie jak i w oślepiającym świetle dnia zarówno do ciemności jak i do oślepiającego światł-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XVII w lubelskich domach publicznych moich przyjaciół materace na których spał Leszek i wielu innych których jeszcze pamiętam i już zapominam jeszcze pamiętam wilgoć w miejsce języka oczu myśli a już zapominam a nagość ich była jak dziwna bajka już zapominam z kim spał Leszek z kim spałem zanim przyszła śmierć Leszka-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XVIII w lubelskich domach publicznych moich przyjaciół materace jak dawniej gdy byliśmy tu z Leszkiem dla potęgi nocy oto jest śmierć mówił Leszek gdy po nocy nastawał dzień i w naszych oczach krzątały się kości wirowały jak wiatr któremu dawaliśmy niekiedy chwilę wytchnienia materace do których przyciskaliśmy wiatr-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XX umyśliłem pisać wiersze o twojej śmierci i o tym jakie są teraźniejsze dzieje wyszedłem na łąki na których zawsze byłem dzieckiem ażeby początek wiersza tchnął mleczem zamknąłem się we wszystkich twoich listach wysłanych i nie wysłanych nigdy do mnie z daleka w widokach wiedeńskich postkarte przecież pisałeś jak w-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXI zamykanie oczu to kłamstwo bowiem od widoku samobójczej śmierci Recki Ruszkowskiego nie uratuje cię czarna powieka zatem patrz jak wtedy gdy zatriumfowały w nim wszystkie furie powietrza naraz czyniąc zeń igrzysko pakułę gdzieś poza ludzkim kręgiem albo w ludzkich wnętrznościach i kiedy dźwigałeś tę pakułę a jes-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXII zanim odkryłem twoją śmierć w pokoju na dziesiątym piętrze i ujrzałem ją w zdziwieniu twojej nagości i zanim odkryłem śmierć jako coś co następuje po śniadaniu obiedzie i kolacji przekonałem się że ten który leży przede mną w zeszłonocnej pościeli i ten który leży w lilijkach to mój przyjaciel to moja fizjologia-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXIII od nocy do świtu ćwiczenie pamięci jak czarnej skóry niewolnika w dniu w którym umarł ćwiczenie pamięci i w dniu w którym przygotowywaliśmy się do pogrzebu ćwiczenie pamięci jak czarnej skóry zbiega a potem raz po razie ażeby umarły był wciąż jak żywy ażeby żywy był jak umarły i nie ważył się przychodzić z wid-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXIV gdybyś choć otworzył oczy zobaczyłbyś jeszcze nie wiem co ale ujrzałbyś jako my widzimy szkielet może gdybyś uniósł powieki wszystko byłoby jasne jak pierwszy dzień narodzenia a tak stoję oślepiony przenikaniem świata nawet myślę że przenikanie świata jest wszystkim co potrafię może gdybyś język wyplątał z otchł-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXIX znowu przyjechałem w przemyskie pełne bogów polskich i ukraińskich rodzina kurczy się coraz bardziej a ja rozrastam w samotności jestem jak poganin który nie ma domu pośród swoich zmarłych dzień rozpoczynam od krzyku nieodrodny syn tych co poumierali ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna je-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXV jeszcze nie dzisiaj jeszcze nie jutro przyjdę do Ciebie wiem zgasisz światło ażeby droga nie była wypełniona szukaniem po próżnicy jak wtedy gdy błądziłem na osobności przyjdę do Ciebie nie wcześniej aniż skończy się dzień i nie później aniżeli nastanie noc która wyda z siebie jad tylko mnie uchroń aniele mój gdy-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXVI przyjaciele nie umierają w ramionach obcej kobiety którą widzieli raz w życiu powiadam ci chłopiec jakiemu było na imię Leszek nie mógł odejść z kobietą tylko dlatego że nigdy dotąd nie spotkał jej na swojej drodze to prawda że wtedy kiedy umierał byłaś ze mną a ja nie umiałem ci dać tego co on umierając teraz j-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXVII oto złożyliśmy trupa do trumienki i ponieśliśmy przez chore miasto w którym mężczyźni uprawiają nierząd i nikt jeszcze nikogo nie uzdrowił pocałunkiem a przecież pocałunek jest od Boga który nie rozstaje się z ludźmi więc co czynią twoje usta pośród setek tysięcy chorych ani jednego do którego by przyszedł i a-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXVIII. Pan Gemlaburbitsky 4. śmiejesz się że jestem nagi śmieję się choć w to nie wierzę nie wierzę że obok mnie leży dżdżownica na łodyżce kwiatu uważasz że łodyżka kwiatu nie pochodzi ode mnie śmieję się choć w to nie wierzę łodyżkę kwiatu masz od boga nicości który cię dotknął gdy byłeś jeszcze czysty 5. śmieję-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXX w domu naszych matek była miłość mleko było miłością najpierwszą i najpełniejszą gdy wyrośliśmy na chłopców nasze matki jak wiedźmy wyszły z domu i nigdy już nie wróciły wyrośliśmy na pięknych chłopców i bardzo nieszczęśliwych nasze matki wyszły z domu i nigdy nie wróciły do pełni władz umysłowych ktoś je widział-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXI młody mężczyzna idzie przez cmentarz gdy tak idzie nie spiesząc się ma coś ze zmarłego ma coś z ciebie który umarłeś i gdy za nim patrzę wcale nie tracę cię z oczu myślę że właśnie wtedy mogę z twego ciała czerpać gdy idzie na spotkanie swojej zmarłej i nazbyt starannie dobiera słowa modlitwy to właśnie wtedy mo-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki Kamień pełen pokarmu XXXIII. Oczy mogą poprosić o miejsce pod martwymi powiekami a kiedy odmówimy bo podobno nie jesteśmy martwi pójdą przodem nas a kiedy w drodze zbłądzimy wezmą do siebie jak dwoje samotnych staruszków spodziewających się śmierci nawet ciało jest im dane inaczej aniżeli nam poruszającym się niby to-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXII. Na pogrzebie A(nny) S(uchożebrskiej) to tak wyglądają palce 45-letniej nieboszczki a tak usta jej 22-letniego syna jakże pogodzić dwa obce i zmęczone sobą ciała i jakże odejść od ust chłopca do trumiennych szczelin to tak wyglądają palce 45-letniej nieboszczki a tak usta jej 22-letniego syna któremu jeszcze dz-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXIV i nic nie pozostaje pewnego z nas może właśnie jedna niepewność jak kość kiedy mówimy że nie będzie kości na panowanie długie i krótkie tylko nie wolno zasnąć albowiem śpiącym ubywa snu a panowanie ciąży jak zmiażdżenie rzeczywistością o świcie nawet tobie który wziąłeś za królestwo kamień i nie pomyliłeś się-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXIX. Piosenka w wielkich miastach używamy dużo kosmetyków na zdziwione pryszcze na wielkich dworcach skąd nas zabierają udajemy dzieci przyssane do płaczu i rozstające się z płaczem jak nikt jeszcze na wielkich dworcach skąd nas zabierają udajemy chłopców wyrzuconych z baśni bez łatwego powrotu do rzeczywistości a-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXVI ludzie obnażają ciało i mówią a to jest brzuch doskonały na każdą okazję głodu a tamto są genitalia doskonałe na każdą okazję zaspokojenia zbliżają się do siebie i powodują miłość białą kruszynkę która nie wytrzymuje z bólu i rodzi nikt nie wie po co ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna j-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXVIII 1. schizofrenia jest domem bożym odkąd zachorowałem raz drugi i przebudziłem się w gorączce miłości zaiste niewiara jest jak okowa i obręcz płomienista w której wstydziłem się siebie choć to nie wstyd przymierzać się do istnienia a światła duszy nie zmarnowałem i wykrzyknąłem Panie niewiara jest cudownym mie-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXVII. Inskrypcja na lubelskim cmentarzu jest tak 26 listopada 1985 roku zmarł młodzieniec młodzieniec ten miał imię ze snu a kto ma imię ze snu temu się nie dłuży rozmowa z Panem ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym .-
ebook
3 pkt
-
-
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki XXXV. Szpital św. Klary 1. w rzeczach czystych niechaj będzie Twój dom a w rzeczach nieczystych moje umieranie do Twojego domu przyjdą pokłonić się Tobie a w moim dobrze uczyni kto pozna się na kościach i wyda o mnie sąd jako o zmarnotrawionym a w rzeczach nieczystych moje umieranie tak wielkie w nieczystości moje um-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Sonet I. Przypomnienie Lauro! Czyliż te piękne wieków naszych lata Jeszcze się kiedy twojej malują pamięci, Kiedyśmy sami tylko i sobą zajęci, Dbać nie chcieli o resztę obcego nam świata? Chłodnik, co się zielonym jaśminem wyplata, Strumień, co z miłym szmerem po łące się kręci: Tam nas często, wzajemne tłumacz-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Sonet XII (Poezjo! Gdzie cudny pędzel twojej ręki?) Poezjo! Gdzie cudny pędzel twojej ręki? Gdy chcę malować za cóż myśli i natchnienia Wyglądają z wyrazów jak zza krat więzienia, Kryjących i szpecących tak ubogie wdzięki? Poezjo! Gdzie twoje melodyjne dźwięki? Śpiewam ona mojego nie usłyszy pienia: Jako słowik-
ebook
3 pkt
-
-
Hezjod Prace i dnie tłum. Kazimierz Kaszewski Słowo wstępne Kto był Hezjod? Tyle wiemy o nim, ile z odnośnych ustępów w dziełach, jakie pozostawił, a mianowicie z Prac i dni dowiedzieć się możemy. Kiedy żył? Niektórzy, zwłaszcza ze starożytnych, czynili go poetą współczesnym Homerowi, a nawet przedhomerowym, lecz mniemanie takie ostać się-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Oddech Majakowskiego Żona mówi, że wszystko jest rezultatem epoki: słowa, ilość słów, ich porządek, dłuższe lub krótsze dni; zresztą nie pamiętam, może to ja tak jej powiedziałem; jak gdyby wiatr historii smagał, to znów szczypał twarz. Właściwie czemu nie można pisać o poezji? Poezja to przecież nie słowa. I trudn-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Okruchy Czy to rodzina, ten kruchy nieśmiertelnik skruszony ręką dziecka. Czy to mój głos. Ile lat stoi na stole okryty kurzem, ile mu nie potrzeba wody? Trzeba by jakoś umrzeć, ale się boi zostawić ranę ni... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), Pamiątki po nas (1980), Po styka-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Ościenność Zaczynasz używać tych samych odległości między wyrazami. Jestem z tego dumny, okazuje się, że miałem na coś wpływ. W domu jak zawsze: ciepłe ale nieprzenikliwe ściany nie przyjmą od nas nic, sprzęty pods... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), Pamiątki po nas (1980),-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), Pamiątki po nas (1980), Po stykach (2005), Dni i noce (2009) Poeta, eseista, tłumacz. Autor kilkunastu tomów poetyckich i krytycznoliterackich, redaktor wielu ważnych antologii, autor wierszy dla dzieci. Otrzymał m.in. Nagrodę Literacką im. Barbary Sadowskiej w 1988, Nagrod-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Pamiątki po nas I te kobiety, pokazujące nam codziennie, jak mali byliśmy. Przypominające bez ustanku aż wywołają w nas chociaż cień uśmiechu, lekki uśmiech w przestrzeń. Jakby nie było ani ich, ani tych szmatek, spranych... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), Pamiątki po na-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Pierwsze zdanie Cztery lata temu w Ustce szliśmy w czwórkę po piasku i zacząłem pisać moje drugie opowiadanie (pierwsze było na temat pewnej wyimaginowanej i dotkliwej śmierci, bardzo krótkie i nieudane). Powiedziałem Maćkowi pierwsze zdanie: Trzy lata czekaliśmy, zanim rozpatrzono nasze podania o pozwolenie opuszcz-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Pośmiertny Japie i Cumce Zmarł Moczarski. Krzysiek powinien napisać o tym jakiś strzęp wiersza, bo usiłował być blisko (zresztą każdy z nas), ale w głowie ma wodę, którą musi założyć w kuchni przed zimą, zanim urodzi się dziecko, etat, któ... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (197-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Przed snem Bo i co to ma opisać: stan świadomości w danym momencie życia? Bez danego momentu? Postoje, rozwój, jak się nazywam? Czy pomocny będzie opis mego ciała? Opis ciała mojego dziecka, jego podobieństwo do mnie, opis jego podobieństwa do mnie? Jego słowa? Czy ... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejs-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Przenosiciel Czy jest takie słowo? Właśnie tak. Taki okropnie zabiegany facet, co to raz tu a raz tam, i nawet sam nie widzi, zapomina że naprawdę jest między, czyli nigdzie. Przenosi słowa (z ust na usta) gesty (z matki i kilku przyjaciół na dziecko), i własne dziecko (... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najwa-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Przywitanie, powrót Andrzej odlatuje rano. Nigdy nie przypuszczałem, że Chicago może mi być tak bliskie. To są jednak kolosalne odległości! Mówi, że jeśli go kocham, przyjadę nawet późno Samolot nie samolot, odległości są takie same. Więc biorę taksówkę i jadę. Swoją drogą jak to jest z tym kochaniem się przyjaciół-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Dwa wiersze dla Młodego Rower Popatrz, to drzewo a to słup to liście i gałęzie a to druty i powtórz po mnie, zapamiętaj bo już ciemnieje świat Tu biegnie pies a tu samochód tu szosa a tu jeszcze dróżka wydeptana z okien nas coraz bledziej widać bo ju... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krz-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Spóźniony list Och, dziadku César, dlaczego nie poczekałeś na mnie? Wystarczyłoby jedno spojrzenie dziecka i wiedziałbym dzisiaj, że mogę, że mam prawo przypominać sobie twoją twarz, bo ją widziałem naprawdę Zdjęcia są stare i martwe, a opowiadania matki coraz rzadsze. Wystarczyłoby jedno zdanie, powtórzono by mi je-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Sprawozdanie z meczu piłki nożnej Kto obok ma ojczyznę ten jest spokojny Wiaczesław Kuprianow Czy on też oglądał tamten mecz we Frankfurcie nad Menem, pierwszy poważny mecz sezonu? Bilet by mu pewnie ktoś załatwił. Czy siedział chociaż przed telewizorem i, jak ja tutaj, słyszał w przerwie meczu wiadomość, że-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Stare drewniaki Radości Co to się znowu dzieje? to było pytanie nie do mnie, nie do mojej żony, nie do dziecka, które spało już od około dwóch godzin, chociaż wypowiadając je, teściowa na mnie skierowała wzrok to było pytanie do świata. Od dawna nie mówiłem nic, ale tym ... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najw-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas To pewne Młodzi prowincjusze mają literackie nadzieje. Będą zwolennikami pierwszej ciepłej liryki, potem trochę bardziej gorzkiej, ale przez to dojrzałej. Będą zdania, że liryka służy zrozumieniu siebie i świata, że udoskonala. Na awangardę będą patrzeć podejrzliwie i z pewną wyższością, co znajdzie wyraz w ich skro-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas To życie, które śpi To życie, które śpi przede mną trzymając w ręku (we śnie) jakiś przypadkowy przedmiot, przedmiot snu, który mu dałem na uspokojenie (w ciągu) dnia, czy do zabawy (wszystko jedno co), żeby mi dało spokój to małe życi... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), P-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Tułacze Kiedy wyjeżdżają, zostają ich uczniowie. Bardziej zdolni i mniej. Potem się okazuje, że wiele od tego zależy. Ale nie chodzi o potem tylko o to przedtem, nim do potem dojdzie. ----- T... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), Pamiątki po nas (1980), Po stykach (2005),-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Tylko o 25, 30 lat Ł. i M. Dopóki można, zatrzymujemy ich przy sobie. Wiemy, że muszą odejść albo że musimy ich zostawić. A jednak będą zdzierać z siebie nasze ślady przez lata. Kiedy nadchodzi tamto, jesteśmy już właściwie gotowi. Nie wiemy tylko,... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W kr-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Wiersz potrafi spać jak ptaszek na gałązce Julian Stryjkowski Ach spać, spać, a jednak wciąż widzieć spod zaciśniętych powiek! ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, do... Piotr Sommer ur. 13 kwietnia 1948 Najważniejsze dzieła: W krześle (1977), Pamiątki po nas (1980), Po stykach (2005), Dni i no-
ebook
3 pkt
-
-
Piotr Sommer Pamiątki po nas Wiersz o dewaluacji słowa rewolucja W takim wierszu to słowo powinno zostać użyte tylko raz, w tytule a cała reszta utworu mogłaby być o wszystkim innym tylko nie o nim. Wyrazy można łączyć z wyrazami tak, aby w drodze ewolucji powstały zupełnie nowe stosunki wyrazów. Zawsze pasjonowała mnie subtelna różnica między-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety krymskie [Motto i dedykacja] Wer den Dichter will verstehen, Muss in Dichter's Lande gehen. Goethe im Chuld Nameh. Towarzyszom podróży krymskiej Autor ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu... Adam Mickiewicz Ur. 24 grudnia 1798 r.-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Błogosławieństwo (z Petrarki) Błogosławiony rok ów, miesiąc, i niedziela, I dzień ów, i dnia cząstka, i owa godzina, I chwila, i to miejsce, gdzie moja dziewczyna Uczucia mi natchnęła, choć ich nie podziela. Błogosławione oczki blasku i wesela, Skąd amorek wygląda i łuczek napina, Błogosławiony łuczek, strzałki i-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Danaidy Płci piękna! gdzie wiek złoty, gdy za polne kwiaty, Za haftowane kłosem majowe sukienki, Kupowano panieńskie serduszka i wdzięki, Gdy do lubej gołębia posyłano w swaty? Dzisiaj wieki są tańsze a droższe zapłaty. Ta, której złoto daję, prosi o piosenki; Ta, której serce daję, żądała mej ręki; Ta, którą opi-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Dobranoc Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili, Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy, Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy, Dobranoc, niech się serce pokojem zasili. Dobranoc, z każdej ze mną przemówionej chwili, Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy, Niechaj gra w twoim uchu, a gdy myś-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Dobry wieczór Dobry wieczór! on dla mnie najsłodszym życzeniem; Nigdy, czy to przed nocą dzieli nas zapora, Czyli mię ranna znowu przywołuje pora, Nie żegnam się, ni witam z takim zachwyceniem, Jak w tę chwilę, wieczornym ośmielony cieniem; Ty nawet, milczeć rada i płonić się skora, Gdy usłyszysz życzenie dobrego-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do D. D. Elegia Gdybyś ty na dzień jeden była w mojej duszy Na dzień cały? Nie takiej nie życzę katuszy. Gdyby godzinę tylko szczęśliwe stworzenie, Poznałabyś natenczas, co to jest cierpienie! Myśli me na torturach, w uczuciach mych burza: To mi gniew serce miota i czoło zachmurza, To mię smutek w ponure zaduma-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do D. D. Wizyta Ledwie wnijdę, słów kilka przemówię z nią samą, Jużci dzwonek przeraża, wpada galonowy, Za nim wizyta, za nią ukłony, rozmowy, Ledwie wizyta z bramy, już druga za bramą. Gdybym mógł, progi wilczą otoczyłbym jamą, Stawiłbym lisie pastki, kolczaste okowy, A jeśli nie dość bronią, uciec bym gotowy Na-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do Laury Ledwiem ciebie zobaczył jużem się zapłonił, W nieznanym oku dawnej znajomości pytał; I z twych jagód wzajemny rumieniec wykwitał, Jak z róży, której piersi zaranek odsłonił. Ledwieś piosnkę zaczęła, jużem łzy uronił, Twój głos wnikał do serca i za duszę chwytał; Zdało się, że ją anioł po imieniu witał I-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do M*** Wiérsz napisany w roku 1822 Precz z moich oczu! posłucham od razu, Precz z mego serca! i serce posłucha, Precz z méj pamięci! Nie! tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha. Jak cień tém dłuższy, gdy padnie z daleka, Tém szerzéj koło żałobne roztoczy, Tak moja postać, im daléj ucieka, Tém grubszym ki-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do Marii P ofiarując jej drugi tomik poezyj Maryjo, siostro moja! Nie krewnym łańcuchem, Aleśmy pobratani umysłem i duchem. Gdy mi dziwactwo losu i twój wyrok wzbrania, Równie święte, a milsze powtarzać nazwania: Choć innym spojrzyj okiem w przeminione lata I pamiątk... Adam Mickiewicz Ur. 24 grudnia 1798 r. w Za-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do matki Polki O matko Polko! gdy u syna twego W źrenicach błyszczy genijuszu świetność; Jeśli mu patrzy z czoła dziecinnego Dawnych Polaków duma i szlachetność; Jeśli rzuciwszy rówieśników grono, Do starca bieży, co mu dumy pieje; Jeżeli słucha z głową pochyloną, Kiedy mu przodków powiadają dzieje: O matko-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do Niemna Niemnie, domowa rzeko moja! gdzie są wody, Do których przez kwieciste skakaliśmy błonie I któreśmy czerpali w młodociane dłonie Za napój lub za kąpiel spoconej jagody? Gdzie Laura, z chlubą patrząc na cień swej urody, Lubiła włos zaplatać lub zakwiecać skronie, Gdzie lica jej malowne w srebrnej fali łon-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do Patrzysz mi w oczy, wzdychasz zgubna twa prostota; Lękaj się jadu, który w oczach żmii płonie, Uciekaj nim cię oddech zatruty owionie, Jeśli nie chcesz kląć reszty twojego żywota. Szczerość, jeszcze mi jedna pozostała cnota; Wiedz, że niegodny ogień zapalasz w mym łonie; Lecz umiem żyć samotny i po cóż przy-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Do wizytujących Pragniesz miłym być gościem, czytaj rady moje: Nie dość, wszedłszy, donosić, o czym wszyscy wiedzą, Że dzisiaj tam walcują, ówdzie obiad jedzą, Zboże tanie, deszcz pada, w Grecyi rozboje. Jeśli w salonie znajdziesz bawiących się dwoje, Zważaj, czy cię z ukłonem, z rozmową uprzedzą, Czyli daleko je-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Dzień dobry Dzień dobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku! Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice, Na poły został boskie ożywiając lice, Jak słońce na pół na niebie, pół w srebrnym obłoku. Dzień dobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku, Dzień dobry, już obraża światłość twe źrenice, Naprzykrzają się u-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Ekskuza Nuciłem o miłostkach w rówienników tłumie; Jedni mię pochwalili, a drudzy szeptali: Ten wieszcz kocha się tylko, męczy się i żali, Nic innego nie czuje lub śpiewać nie umie. W dojrzalsze wchodząc lata, przy starszym rozumie, Czemu serce płomykiem tak dziecinnym pali? Czyliż mu na to wieszczy głos bogowie-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Luba! ja wzdycham Luba! ja wzdycham, pamięć niebieskiej pieszczoty Trują mi okropnego rozmyślania chwile. Ach! może serce twoje, co cierpiało tyle, Może, boję się wyrzec, pustoszą zgryzoty? Luba, i cóżeś winna, że twych ocząt groty Tak palące, że usta śmieją się tak mile? Zbyt ufałaś mej cnocie, zbyt swej własnej-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Mówię z sobą Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie, Serce bije gwałtownie, oddechem nie władnę, Iskry czuję w źrenicach, a na twarzy bladnę; Nie jeden z obcych głośno pyta o me zdrowie, Albo o mym rozumie coś na ucho powie. Tak cały dzień przemęczę; gdy na łoże padnę W nadziei, że snem chwilę cierpieniom-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Niepewność Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; I tęskniąc, sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie? Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu W myśli twojego odnowić obr-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Nieuczona twa postać Nieuczona twa postać, niewymyślne słowa, Ani lice, ni oko nad inne nie błyska, A każdy rad cię ujrzeć, rad posłyszeć z bliska; Choć w ubraniu pasterki, widno żeś królowa. Wczora brzmiały i pieśni, i głośna rozmowa, Pytano się o twoich rówiennic nazwiska; Ten im pochwały sypie, inny żarty cisk-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Pierwszy raz jam niewolnik Pierwszy raz jam niewolnik z mojej rad niewoli, Patrzę na ciebie, z czoła nie znika pogoda; Myślę o tobie, z myśli nie znika swoboda; Kocham ciebie, a przecież serce mi nie boli. Nieraz brałem za szczęście chwileczkę swawoli, Nieraz mię obłąkała wyobraźnia młoda, Albo słówka zdradliwe i-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Potępi nas świętoszek Potępi nas świętoszek, rozpustnik wyśmieje, Że chociaż samotnemi otoczeni ściany, Chociaż ona tak młoda, ja tak zakochany, Przecież ja oczy spuszczam, a ona łzy leje. Ja bronię się ponętom; ona i nadzieje Chce odstraszyć, co chwila brząkając kajdany, Któremi ręce związał nam los opłakany. Ni-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Pożegnanie Do D. D. Odpychasz mię? czym twoje serce już postradał? Lecz jam go nigdy nie miał; czyli broni cnota? Lecz ty pieścisz innego; czy że nie dam złota? Lecz jam go wprzódy nie dał, a ciebie posiadał. I nie darmo; choć skarbów przed tobąm nie składał, Ale mi drogo każda kupiona pieszczota, Na wagę dusz-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Ranek i wieczór Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych wianku, A na zachodzie księżyc blade lice mroczy, Róża za słońcem pączki rozwinione toczy, Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku. Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku; Ona, muskając sploty swych złotych warkoczy, Czemu rzekła tak rano smutne-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Rezygnacja Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła, Nieszczęśliwszy jest, kogo próżne serce nudzi, Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszczęśliwszy ludzi, Kto nie kochał, że kochał, zapomnieć nie zdoła. Widząc jaskrawe oczy i bezwstydne czoła, Pamiątkami zatruwa rozkosz, co go łudzi; A jeśli wdzięk i cnota czuci-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Strzelec Widziałem, jak dzień cały, pośród letniej spieki, Błąkał się strzelec młody; stanął nad strumieniem, Długo poglądał wkoło i rzecze z westchnieniem: Chcę ją widzieć, nim kraj ten opuszczę na wieki, Chcę widzieć niewidziany. Wtem leci zza rzeki, Konna łowczyni, strojna Dyjany odzieniem, Wstrzymuje konia, s-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Widzenie się w gaju Tyżeś to? i tak późno? Błędną miałem drogę, Śród lasów, przy niepewnym księżyca promyku! Tęskniłaś? myślisz o mnie? Luby niewdzięczniku, Pytaj się, czy ja myśleć o czem innem mogę! Pozwól uścisnąć dłonie, ucałować nogę. Ty drżysz! czego? Ja nie wiem. Błądząc po gaiku, Lękam się szmeru liśc-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie W imionniku C. S. Zaczyna się werbunek, widzę z dala: goni Ogromna ciżba pieszych, hułanów, huzarów: Niosąc imiona na kształt rozwitych sztandarów, Chcą w albomie założyć obóz różnej broni. Stanie się będę wtenczas siwym bohaterem I z żalem rozmyślając o mych lat poranku, Opowiem towarzyszom, że na pra... Adam M-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Żeglarz O, morze zjawisk! Skąd ta noc i słota? Była jutrznia i cisza, gdym był bliski brzegu: Dziś, jakie fale, jaki wicher miota! Nie można płynąć, cofnąć niepodobna biegu: A więc porzucić korab żywota? Szczęśliwy, czyjej przewodniczą łodzi Cnota i Piękność, niebieskie siostrzyce! Gdy noc się zgęszcza, wzmagają powodzi: Ta p-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Zima miejska Przeszły dżdże wiosny, zbiegło skwarne lato I przykre miastu jesienne potopy, Już bruk, ziębiącą obleczony szatą, Od stalnej Fryzów niekrzesany stopy. Więzieni słotą w domowej katuszy, Dziś na swobodne gdy wyjrzym powietrze, Londyński pojazd tarkotem nie głuszy Ani nas kręgi zbrojnymi rozetrze. W-
ebook
3 pkt
-
-
Adam Mickiewicz Sonety odeskie Z Petrarki Senuccio i vo'che sappi. Chcecie wiedzieć, co cierpię, rówiennicy moi? Odmaluję najwierniej, ile pióro zdoła. Mary ja dotąd pośród pamiątek kościoła Myślą gonię, i duch mój o przeszłości roi. Tu zwykła igrać, ówdzie zamyślona stoi, Tam z niechęcią twarz kryła, tu mię okiem woła, Tu gniewna, tam-
ebook
3 pkt
-
-
Andrzej Sosnowski Życie na Korei All that jazz z poczekalni Błogosław przyspieszenia. Kiedy wschodzą gwiazdy tężeją rysy twarzy, ciemnieją uśmiechy i przestwór powraca do szyku, który za dnia rozerwany pobudzał twoje tętno mamrocząc we krwi: zamęt, który cię wzrusza, szyje igła słońca co czyta w nas muzykę na ginące głosy a każdy ni-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Andrzej Sosnowski Życie na Korei Biebrza, Czerwone Bagno Potrzeba dobrodziejstw: krótkie dni, wartkie lata, kiedy życie wieczorem wypada z torów języka i przystaje nieme u naszych stóp, łasi się i je z ręki, są do niczego. To tylko nerwy, mówisz, a wokół szaleją bladolice burze jak błyszczące ekrany. Wychylić się przez okno, powiewając bia...-
ebook
-
audiobook
3 pkt
-
-
Andrzej Sosnowski Życie na Korei Czas i pieniądz Dzień stanął w mglistym cieple Pisk dzieci w żeliwnej wodzie Zgrzyt rozochoconych łóżek w suchych portach Przeglądamy się w krótkich kałużach Z rogami lamp na czubkach głów Nasze pocałunki fruwają jak chude nietoperze I każdy idzie w stronę swoich oczu Kocich gwiazdek na księżycowych tarczach Alb-
ebook
3 pkt
-
-
Andrzej Sosnowski Życie na Korei Czym jest poezja Zapewne nie jest strategią przetrwania, ani sposobem na życie. Twój upór jest śmieszny, kiedy wspominasz zaklęte jeziora, szumiące bory i głuche jaskinie, w których głos idzie echem i pewnie trwa wieki. Groty Sybilli? Ważne są liście i jeszcze chyba rym głos los, bo głosy prą na świat i losy wł-
ebook
3 pkt
-

