Recenzje
Jak zaoszczędzić godzinę dziennie? Sprawne zarządzanie czasem
Czas jest najprostszą rzeczą?
Jak zaoszczędzić godzinę dziennie? Czytając mądre poradniki? Rozmyślając o upływającym czasie? Nie tyle może czytając, co biorąc sobie do serca niektóre rady, stosując je w praktyce. Sama świadomość, wiedza, dobre chęci, marzenia, chwilowy zapał nie wystarczą. Michael Heppell, autor poradnika Jak zaoszczędzić godzinę dziennie? pisze o zarządzaniu czasem. O dokładnym przyjrzeniu się temu, na co go poświęcamy i czy jest to właśnie to, co uważamy za ważne. Styl książki jest typowy dla zachodnich poradników - wyrazisty, barwny, motywujący, pełen optymizmu. Trochę przeszkadza ilość białych plam na stronach książki (ekologia się kłania), wolnych przestrzeni między słowami. To jednak, co jest pomiędzy nimi, ma sens. Rady Heppella są ciekawe, często zaskakująco proste, na pewno warte zastanowienia się nad nimi i zastosowania. O ile... o ile naprawdę nam zależy na dodatkowym czasie do zagospodarowania.
Podstawowa myśl autora poradnika to pytanie, które musimy zadać sobie sami: po co chcemy zaoszczędzić czas, tę przykładową godzinę dziennie? Czy ten cel jest dla nas rzeczywiście wart wysiłku, który musimy włożyć w jego osiągnięcie? Jeśli cel jest zbyt błahy, to trudno o solidną motywację, a bez motywacji niczego nie osiągniemy. Zmiana nawyków, sposobu funkcjonowania nigdy nie jest łatwa, prosta i przyjemna. Jeśli zatem myślimy, że zaoszczędzenie czasu przyjdzie nam bezboleśnie, mocno się mylimy. A zatem po pierwsze: motywacja, którą musimy pojąć i poczuć. Coś, co umożliwi nam jakiekolwiek działania i zmiany. Czy jesteśmy w stanie zmobilizować się w walce o czas? Czy mamy ochotę na szczegółowe przeanalizowanie, na co go przeznaczamy? Prawdopodobnie trzeba będzie przeprowadzić analizę zużycia czasu w odcinkach piętnastominutowych w ciągu całego tygodnia. Zanotować, jak korzystamy z minut, którymi dysponujemy, poza codziennym snem.
Przeanalizowanie, na co poświęcamy czas, pozwala znaleźć to, co go nam rzeczywiście zabiera. Podstawową rzeczą jest, według Heppella, brak organizacji, złe gospodarowanie czasem, bałagan. Co ciekawe, na marnowanie czasu wpływa często jakikolwiek bałagan wokół nas: na biurku, w papierach, na komputerze, w zgromadzonych rzeczach. Bałagan w podejściu do działań, brak zastanowienia się nad własnym postępowaniem. A więc: autorefleksja i uporządkowanie. Walka z odkładaniem na spraw później i rozpraszaniem się, zastosowanie metody małych kroków, rozwijanie umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Propozycji Heppella jest całkiem sporo jak na tak niewielki objętościowo poradnik.
Książka jest dobrze napisana, podzielona na sensowne rozdziały i podrozdziały. Ważne informacje są wytłuszczone lub wyróżnione w inny sposób. Autor wypunktowuje, porządkuje, ilustruje wszystko co może konkretnymi przykładami.
Mam wrażenie, że wiele rad Heppella jest zaprzeczeniem tego, co słyszymy z ust różnych doradców w mediach. Mówią nam: zastanów się dobrze, nie podejmuj pochopnych decyzji, nie ufaj samemu sobie, zasięgnij porady eksperta (sam nim nie jesteś), nie ufaj zbytnio intuicji. Heppell zaś głosi: zaufaj sobie, nie przesadzaj z niekończącym się analizowaniem i podejmuj śmiało decyzje. Nie szukaj bzdurnych oszczędności (które są w gruncie rzeczy niezwykle kosztowne), nie zabezpieczaj się w każdy możliwy sposób, bo i tak nie jesteś w stanie przewidzieć tego, co się stanie jutro. Korzystaj z własnego doświadczenia, świadomość popełnionych błędów pozwala bowiem lepiej radzić sobie w przyszłości. Ciekawą radą jest, aby niekoniecznie czytać tę książkę od razu od a do z, w całości. Autor sugeruje: wybierz to, co dla Ciebie najlepsze, i do dzieła. Lepiej mniej teraz, niż więcej w bliżej nieokreślonej przyszłości. Niestety to działanie, zmiana przyzwyczajeń, drugiej natury człowieka są właśnie najtrudniejsze. Odchudzić się bez stałej zmiany nawyków żywieniowych, być zdrowym bez dbania o zdrowie (spacer, basen, wejście po schodach), duże zarobki bez wysiłku - wszystko wokoło nam mówi, że najlepsze są te zmiany, które tak naprawdę niczego nie zmieniają i niczego od nas na dłużej nie wymagają. Jeśli jednak chcemy wygospodarować dodatkowy czas, przykładową godzinę dziennie, to musimy coś zmienić. Nie da się tego osiągnąć bezboleśnie, bez trudu i zaangażowania. Ta książka z pewnością może w realizacji celu pomóc.
Jak zaoszczędzić godzinę dziennie? Czytając mądre poradniki? Rozmyślając o upływającym czasie? Nie tyle może czytając, co biorąc sobie do serca niektóre rady, stosując je w praktyce. Sama świadomość, wiedza, dobre chęci, marzenia, chwilowy zapał nie wystarczą. Michael Heppell, autor poradnika Jak zaoszczędzić godzinę dziennie? pisze o zarządzaniu czasem. O dokładnym przyjrzeniu się temu, na co go poświęcamy i czy jest to właśnie to, co uważamy za ważne. Styl książki jest typowy dla zachodnich poradników - wyrazisty, barwny, motywujący, pełen optymizmu. Trochę przeszkadza ilość białych plam na stronach książki (ekologia się kłania), wolnych przestrzeni między słowami. To jednak, co jest pomiędzy nimi, ma sens. Rady Heppella są ciekawe, często zaskakująco proste, na pewno warte zastanowienia się nad nimi i zastosowania. O ile... o ile naprawdę nam zależy na dodatkowym czasie do zagospodarowania.
Podstawowa myśl autora poradnika to pytanie, które musimy zadać sobie sami: po co chcemy zaoszczędzić czas, tę przykładową godzinę dziennie? Czy ten cel jest dla nas rzeczywiście wart wysiłku, który musimy włożyć w jego osiągnięcie? Jeśli cel jest zbyt błahy, to trudno o solidną motywację, a bez motywacji niczego nie osiągniemy. Zmiana nawyków, sposobu funkcjonowania nigdy nie jest łatwa, prosta i przyjemna. Jeśli zatem myślimy, że zaoszczędzenie czasu przyjdzie nam bezboleśnie, mocno się mylimy. A zatem po pierwsze: motywacja, którą musimy pojąć i poczuć. Coś, co umożliwi nam jakiekolwiek działania i zmiany. Czy jesteśmy w stanie zmobilizować się w walce o czas? Czy mamy ochotę na szczegółowe przeanalizowanie, na co go przeznaczamy? Prawdopodobnie trzeba będzie przeprowadzić analizę zużycia czasu w odcinkach piętnastominutowych w ciągu całego tygodnia. Zanotować, jak korzystamy z minut, którymi dysponujemy, poza codziennym snem.
Przeanalizowanie, na co poświęcamy czas, pozwala znaleźć to, co go nam rzeczywiście zabiera. Podstawową rzeczą jest, według Heppella, brak organizacji, złe gospodarowanie czasem, bałagan. Co ciekawe, na marnowanie czasu wpływa często jakikolwiek bałagan wokół nas: na biurku, w papierach, na komputerze, w zgromadzonych rzeczach. Bałagan w podejściu do działań, brak zastanowienia się nad własnym postępowaniem. A więc: autorefleksja i uporządkowanie. Walka z odkładaniem na spraw później i rozpraszaniem się, zastosowanie metody małych kroków, rozwijanie umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Propozycji Heppella jest całkiem sporo jak na tak niewielki objętościowo poradnik.
Książka jest dobrze napisana, podzielona na sensowne rozdziały i podrozdziały. Ważne informacje są wytłuszczone lub wyróżnione w inny sposób. Autor wypunktowuje, porządkuje, ilustruje wszystko co może konkretnymi przykładami.
Mam wrażenie, że wiele rad Heppella jest zaprzeczeniem tego, co słyszymy z ust różnych doradców w mediach. Mówią nam: zastanów się dobrze, nie podejmuj pochopnych decyzji, nie ufaj samemu sobie, zasięgnij porady eksperta (sam nim nie jesteś), nie ufaj zbytnio intuicji. Heppell zaś głosi: zaufaj sobie, nie przesadzaj z niekończącym się analizowaniem i podejmuj śmiało decyzje. Nie szukaj bzdurnych oszczędności (które są w gruncie rzeczy niezwykle kosztowne), nie zabezpieczaj się w każdy możliwy sposób, bo i tak nie jesteś w stanie przewidzieć tego, co się stanie jutro. Korzystaj z własnego doświadczenia, świadomość popełnionych błędów pozwala bowiem lepiej radzić sobie w przyszłości. Ciekawą radą jest, aby niekoniecznie czytać tę książkę od razu od a do z, w całości. Autor sugeruje: wybierz to, co dla Ciebie najlepsze, i do dzieła. Lepiej mniej teraz, niż więcej w bliżej nieokreślonej przyszłości. Niestety to działanie, zmiana przyzwyczajeń, drugiej natury człowieka są właśnie najtrudniejsze. Odchudzić się bez stałej zmiany nawyków żywieniowych, być zdrowym bez dbania o zdrowie (spacer, basen, wejście po schodach), duże zarobki bez wysiłku - wszystko wokoło nam mówi, że najlepsze są te zmiany, które tak naprawdę niczego nie zmieniają i niczego od nas na dłużej nie wymagają. Jeśli jednak chcemy wygospodarować dodatkowy czas, przykładową godzinę dziennie, to musimy coś zmienić. Nie da się tego osiągnąć bezboleśnie, bez trudu i zaangażowania. Ta książka z pewnością może w realizacji celu pomóc.
granice.pl Damian Kopeć
Garnitur kontra garsonka, czyli jak zbudować dobre relacje w pracy
Podstawą dobrej książki jest wiedza i pasja, którą czuć przez słowa. Pasja jest owocem inspiracji, a jeśli ona pochodzi od mistrzów, jest najlepszą recenzja książki.
Autorka książki pt. Garnitur kontra garsonka, czyli jak zbudować dobre relacje w pracy Joanna Sajko wyraźnie inspiruje się Johnem Gray’em oraz jego książką Mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus. I jest to jej główna zaleta, gdyż czerpie od niego wiedzę, którą popiera rzetelnymi argumentami i ubogaca trafnymi przykładami. Zapewne nie bez znaczenia jest zawód autorki (psycholog, trener, wykładowca akademicki), jej aktywność naukowa oraz podążanie za aktualnymi trendami kulturowymi.
Współcześnie, kiedy tak wiele mówi się o różnicach płciowych, ta książka stanowi pozycję obowiązkową nie tylko dla osób, które na co dzień zajmują się różnicami płciowymi, ale przede wszystkim dla osób, które nie orientują się w meandrach relacji damsko-męskich. Joanna Sajko podkreśla różnice, które są źródłem wielu nieporozumień i konfliktów, jednocześnie pokazuje na przykładach, które są bliskie każdemu z nas, jak warte wysiłku, jest poświęcenie czasu i cierpliwości na zrozumienie natury płci przeciwnej oraz jak wartościowe są to różnice, których nie należy eliminować bądź pogłębiać, ale przede wszystkim poznać i skutecznie wykorzystać na płaszczyźnie zawodowej.
Dużym walorem książki, oprócz dobrej inspiracji, jest jej zachodni styl pisania. Niejednokrotnie mamy do czynienie z polskim książkami naukowymi bądź popularnonaukowymi, których celem jest naukowa zbitka słów, która tworzy jakość zrozumiałą tylko dla autora. Poprzez zachodni styl rozumie się przede wszystkim lekkość czytania, taką, że człowiek odnosi wrażenie, że rozmawia lub słucha autora książki, oraz brak intelektualnej buty, czyli przekonanie autora, że pisze do osób równych sobie, którym chce przekazać wiedzę, a nie, nią się popisać. Czytając Garnitur kontra garsonka, czyli jak zbudować dobre relacje w pracy myśli się, że książka wyszła spod pióra amerykańskiego autora, co jest komplementem i daje nadzieję, że niebawem na polskim rynku wydawniczym ujrzymy więcej takich pozycji. Autorka tak dobiera słowa, że tworzą one całość, która cechuje się prostotą i zwięzłością.
Trudno nie podkreślić roli układu książki, która wprowadza po kolei w zagadnienia tematyczne od wyjaśnienia podstawowych pojęć, przez omówienie różnic w budowie mózgu i zachowaniu obu płci, po ukazanie potencjału tychże różnic i ich twórczego aspektu.
Nie jest pozycja, która pokazuje tylko dane zjawisko, ale co ważniejsze, przedstawia praktyczne rozwiązania i skuteczne porady, jak w nim funkcjonować. Pełni rolę poradnika w temacie różnic między-płciowych, który nie przeraża objętością i nie zniechęca formą i językiem.
Joanna Sajko napisała książkę, którą poleciłabym nie tylko kobietom, ale i mężczyznom, której lektura okazuje się być ciekawa, gdyż niejednokrotnie zaskakuje i inspirująca, gdyż daje motywację i chęć do głębszego poznania „drugiej planety”. Może warto ją podarować na przykład szefowi lub pani kierownik?
Autorka książki pt. Garnitur kontra garsonka, czyli jak zbudować dobre relacje w pracy Joanna Sajko wyraźnie inspiruje się Johnem Gray’em oraz jego książką Mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus. I jest to jej główna zaleta, gdyż czerpie od niego wiedzę, którą popiera rzetelnymi argumentami i ubogaca trafnymi przykładami. Zapewne nie bez znaczenia jest zawód autorki (psycholog, trener, wykładowca akademicki), jej aktywność naukowa oraz podążanie za aktualnymi trendami kulturowymi.
Współcześnie, kiedy tak wiele mówi się o różnicach płciowych, ta książka stanowi pozycję obowiązkową nie tylko dla osób, które na co dzień zajmują się różnicami płciowymi, ale przede wszystkim dla osób, które nie orientują się w meandrach relacji damsko-męskich. Joanna Sajko podkreśla różnice, które są źródłem wielu nieporozumień i konfliktów, jednocześnie pokazuje na przykładach, które są bliskie każdemu z nas, jak warte wysiłku, jest poświęcenie czasu i cierpliwości na zrozumienie natury płci przeciwnej oraz jak wartościowe są to różnice, których nie należy eliminować bądź pogłębiać, ale przede wszystkim poznać i skutecznie wykorzystać na płaszczyźnie zawodowej.
Dużym walorem książki, oprócz dobrej inspiracji, jest jej zachodni styl pisania. Niejednokrotnie mamy do czynienie z polskim książkami naukowymi bądź popularnonaukowymi, których celem jest naukowa zbitka słów, która tworzy jakość zrozumiałą tylko dla autora. Poprzez zachodni styl rozumie się przede wszystkim lekkość czytania, taką, że człowiek odnosi wrażenie, że rozmawia lub słucha autora książki, oraz brak intelektualnej buty, czyli przekonanie autora, że pisze do osób równych sobie, którym chce przekazać wiedzę, a nie, nią się popisać. Czytając Garnitur kontra garsonka, czyli jak zbudować dobre relacje w pracy myśli się, że książka wyszła spod pióra amerykańskiego autora, co jest komplementem i daje nadzieję, że niebawem na polskim rynku wydawniczym ujrzymy więcej takich pozycji. Autorka tak dobiera słowa, że tworzą one całość, która cechuje się prostotą i zwięzłością.
Trudno nie podkreślić roli układu książki, która wprowadza po kolei w zagadnienia tematyczne od wyjaśnienia podstawowych pojęć, przez omówienie różnic w budowie mózgu i zachowaniu obu płci, po ukazanie potencjału tychże różnic i ich twórczego aspektu.
Nie jest pozycja, która pokazuje tylko dane zjawisko, ale co ważniejsze, przedstawia praktyczne rozwiązania i skuteczne porady, jak w nim funkcjonować. Pełni rolę poradnika w temacie różnic między-płciowych, który nie przeraża objętością i nie zniechęca formą i językiem.
Joanna Sajko napisała książkę, którą poleciłabym nie tylko kobietom, ale i mężczyznom, której lektura okazuje się być ciekawa, gdyż niejednokrotnie zaskakuje i inspirująca, gdyż daje motywację i chęć do głębszego poznania „drugiej planety”. Może warto ją podarować na przykład szefowi lub pani kierownik?
moznaprzeczytac.pl Natalia, 2014-01-23
Pies wojny. Jak oficer SAS stał się pionkiem w afrykańskiej wojnie o ropę
Dla zwykłego czytelnika tytuł sugeruje już treść, którą znamy z książki Frederica Forsythe -"Psy wojny" i to skojarzenie jest zupełnie prawidłowe. Różnica polega na tym, że tam mieliśmy odczynienia z fikcją literacką, ale bardzo dobrze opowiedzianą i wyreżyserowaną, a tu historia jest od samego początku prawdziwa.
Autorem jest Simonn Mann, który według wszelkich wzorców katalogowania komandosów był najemnikiem, który chciał obalić dyktatora w Afryce .Ten kraj ze złym dyktatorem to Gwinea Równikowa .Kraj cudowny i wspaniale położony, gdzie niestety rządzi autorytarny przywódca, który nie toleruje głosów sprzeciwu. Nasz autor już zaznaczył swoją obecność w Afryce podczas rozwiązania konfliktu w Angoli, gdzie nieomalże w pojedynkę doprowadził do przerwania wieloletniej wojny domowej.
Gdy przewracamy strony, świat jawi się nam jako stół do pokera gdzie wszyscy grają znaczonymi kartami, politycy, wojskowi, rządy, ministrowie, najemnicy i lokalni kacykowie. Przy tym stole najważniejsi są gracze, którzy trzymają kasę, a są to panowie od ropy naftowej, która była jest i pewnie źródłem niejednego konfliktu. Autor opisuje wszystkie wydarzenia z pozycji uczestnika i gracza, który trzyma w ręku czasem asa czasem blotkę, ale ten fakt nie ma znaczenia, gdy chodzi o grube miliony dolarów.
Wspomnienia opisane na kartach tej książki pachną prochem z okopów, ale też i blichtrem cudownej Afryki gdzie przekupstwo i zdrada są tylko kwestią ceny.
W filmie na podstawie powieści Forsythe jest taka cudowna scena, gdy bohater grany przez Christophera Walkena siedzi na stole i mówi do nowego przywódcy afrykańskiego państewka, że się spóźnił, ten zdziwony pyta jak to? -ano teraz to ja ( czyli najemnik ) będę wybierał prezydenta. Ta scena oddaje klimat, który nam towarzyszy przez wszystkie strony.
Czy bohaterowi się uda dokonać przewrotu i czy jest gotów przeżyć piekło afrykańskiego więzienia, gdzie szczury i bicie to codzienność, przekonacie się łatwo czytają ten opis prawdziwego koszmaru, nieporównywalnego do obrazu Afryki odbitego w lustrze Karen Blixen.
Polecam wszystkim zapach prochu i piasku Afryki.
Autorem jest Simonn Mann, który według wszelkich wzorców katalogowania komandosów był najemnikiem, który chciał obalić dyktatora w Afryce .Ten kraj ze złym dyktatorem to Gwinea Równikowa .Kraj cudowny i wspaniale położony, gdzie niestety rządzi autorytarny przywódca, który nie toleruje głosów sprzeciwu. Nasz autor już zaznaczył swoją obecność w Afryce podczas rozwiązania konfliktu w Angoli, gdzie nieomalże w pojedynkę doprowadził do przerwania wieloletniej wojny domowej.
Gdy przewracamy strony, świat jawi się nam jako stół do pokera gdzie wszyscy grają znaczonymi kartami, politycy, wojskowi, rządy, ministrowie, najemnicy i lokalni kacykowie. Przy tym stole najważniejsi są gracze, którzy trzymają kasę, a są to panowie od ropy naftowej, która była jest i pewnie źródłem niejednego konfliktu. Autor opisuje wszystkie wydarzenia z pozycji uczestnika i gracza, który trzyma w ręku czasem asa czasem blotkę, ale ten fakt nie ma znaczenia, gdy chodzi o grube miliony dolarów.
Wspomnienia opisane na kartach tej książki pachną prochem z okopów, ale też i blichtrem cudownej Afryki gdzie przekupstwo i zdrada są tylko kwestią ceny.
W filmie na podstawie powieści Forsythe jest taka cudowna scena, gdy bohater grany przez Christophera Walkena siedzi na stole i mówi do nowego przywódcy afrykańskiego państewka, że się spóźnił, ten zdziwony pyta jak to? -ano teraz to ja ( czyli najemnik ) będę wybierał prezydenta. Ta scena oddaje klimat, który nam towarzyszy przez wszystkie strony.
Czy bohaterowi się uda dokonać przewrotu i czy jest gotów przeżyć piekło afrykańskiego więzienia, gdzie szczury i bicie to codzienność, przekonacie się łatwo czytają ten opis prawdziwego koszmaru, nieporównywalnego do obrazu Afryki odbitego w lustrze Karen Blixen.
Polecam wszystkim zapach prochu i piasku Afryki.
ksiazkowy-blog.blogspot.com Krzysztof Grochowski, 2013-12-15
Technologia w e-commerce. Teoria i praktyka. Poradnik menedżera
Po książkę Technologia w e-commerce. Teoria i praktyka. Poradnik menedżera, sięgnęłam pomimo rozbieżności moich zainteresowań z tematyką poradnika. Szczerze mówiąc była ona dla mnie swoistym wyzwaniem i celem działania w myśl zasady, że należy poszerzać swoje horyzonty myślowe i nie zamykać się tylko na to, co jest nam dobrze znane.
Po przeczytaniu kilku stron nabrałam przekonania, że spotkanie z tą lekturę będę mogła zaliczyć do wartościowych i wzbogacających. Autorzy sprostali nie lada wyzwaniu. Potraktowali sprawę kompleksowo i z dbałością o wiele detali rzeczowych oraz kwestii formalnych, a jednocześnie zadbali o to, aby książka była przystępna i przyjazna dla Czytelnika. Choć zaznaczają na wstępie, że lektura przeznaczona jest głównie dla specjalistów (programistów, team leaderów, menedżerów i menedżerów IT), którzy posiadają podstawową (lecz nie pobieżną!) wiedzę w zakresie tworzenia i prowadzenia biznesu internetowego, to według mnie z poradnika może śmiało korzystać o wiele szersze grono Czytelników. Przecież każdy z nas niejednokrotnie w swoim życiu tak prywatnym, jak i zawodowym, staje przed mniej lub bardziej skomplikowanym zadaniem zaplanowania, skoordynowania, zrealizowania i monitorowania jakiegoś projektu grupowego.
Wydanie zawiera 11 rozdziałów, analogicznych do procesu planowania i realizacji projektów wprowadzenia usług on-line i aplikacji mobilnych do biznesu. W ten sposób możemy prześledzić ścieżkę tworzenia, wdrażania i ewaluacji działania nowoczesnych technologii informatycznych we współczesnym świecie. Każdy rozdział podzielony jest na podrozdziały, z których każdy zaczyna się od kluczowego pytania postanowionego w sposób prosty i konkretny, jak np. Jak budować i rozwijać zespół technologiczny? Jak wybrać dostawcę hostingu i na co zwracać uwagę w umowach hostingowych? Co to jest SLA i jakie powinno mieć parametry? W jaki sposób zintegrować system księgowy ze sklepem? Co zrobić, jeśli sklep ma problemy wydajnościowe? Jak zwiększyć widoczność produkty w wyszukiwarce? W jaki sposób monitorować dostępność aplikacji? Na te i wiele innych pytań czytelnik znajdzie jasną i wyczerpującą odpowiedź. Dzięki temu, że autorzy legitymują się nie tylko rzetelnym wykształceniem, ale także wieloletnią praktyką zawodową, potrafią omówić poruszaną problematykę w kontekście realnych szans i zagrożeń dla proponowanych rozwiązań. Dosyć wyraźnie oddzielają teorię od praktyki i uczulają na wiele niuansów, które osoba początkująca w tym temacie może w sposób naturalny pominąć.
Wielką zaletą książki jest to, iż zawiera ona bardzo kompleksowe spojrzenie na podejmowany temat. Wypowiedzi specjalistów z branży nie tylko IT, ale także takich jak prawo czy HR wydają się niezwykle cenne i wzbogacające niniejszy poradnik o aspekt praktyczny.
Układ treści, swoją drogą bardzo obszernej, jest bardzo przejrzysty, spójny i logiczny. Zebranie danych w tabele, uchwycenie dygresji w ramkach, wytłuszczenie i wypunktowanie najważniejszych punktów sprawia, że podane treści są przystępne do przyswojenia i zapamiętania, a w razie potrzeby możemy łatwo wrócić i odnaleźć interesujące nas w danej chwili zagadnienie.
Poradnik spełnia swoją funkcję w każdym calu. Uczula na to, że na każdy projekt należy spojrzeć z kilku perspektyw – oczami klienta, wykonawcy zlecenia, zespołu podwykonawców, osób zarządzającymi wiedzą i ludźmi. Natomiast z perspektywy psychologa, szczególnie wartościową zaletą książki wydaje mi się to, iż pomimo faktu, że traktuje ona o tematyce pozornie oddalonej od kwestii międzyludzkich, to tak naprawdę uzmysławia nam, że wszelkie usługi oparte na technologii informatycznej są tworzone przez ludzi i dla ludzi, a z pominięcia tego faktu może wynikać wiele problemów i rozczarowań na każdym etapie pracy nad projektem. Wziąwszy to pod uwagę, autorzy podsuwają szeroki wachlarz rozwiązań, po które należy sięgnąć, aby uchronić się przed najczęściej popełnianymi błędami.
W dzisiejszych czasach, kiedy przepływ informacji jest niewyobrażalnie szybki i dostęp do wiedzy z niemalże każdej dziedziny jest względnie łatwy, taki poradnik może okazać się szczególnie przydatny. Człowiek częstokroć zagubiony w gąszczu wiadomości tak naprawdę traci orientację, w jaki sposób efektywnie rozwiązać dany problem lub gdzie znaleźć kompetentnego specjalistę. Dzięki konkretnym podpowiedziom zawartym w książce możemy zaoszczędzić wiele czasu, np. na szukanie narzędzi ułatwiających koordynację pracy ludzi pracujących na odległość nad jednym zleceniem, lub szukanie informacji o tym, w jaki sposób skonstruować umowę, aby gwarantowała ona bezpieczeństwo i satysfakcję zarówno dla klienta, jak i dla całego zespołu pracującego nad wykonaniem zlecenia.
Jako osoba na progu ukończenia studiów pozwolę sobie na końcową refleksję, że lektura niniejszego poradnika może być okazją do tego, aby spojrzeć na naszą wiedzę teoretyczną w sposób kreatywny, oraz zainspirować do pomysłu jej skomercjalizowania. Jest to o tyle istotne, że żyjemy w świecie, który oferuje nam dzisiaj tak wysoce rozwinięte rozwiązania technologiczne, a na uczelniach coraz bardziej widoczne są trendy transferu wiedzy do tworzenia innowacyjnych przedsiębiorstw.
Po przeczytaniu kilku stron nabrałam przekonania, że spotkanie z tą lekturę będę mogła zaliczyć do wartościowych i wzbogacających. Autorzy sprostali nie lada wyzwaniu. Potraktowali sprawę kompleksowo i z dbałością o wiele detali rzeczowych oraz kwestii formalnych, a jednocześnie zadbali o to, aby książka była przystępna i przyjazna dla Czytelnika. Choć zaznaczają na wstępie, że lektura przeznaczona jest głównie dla specjalistów (programistów, team leaderów, menedżerów i menedżerów IT), którzy posiadają podstawową (lecz nie pobieżną!) wiedzę w zakresie tworzenia i prowadzenia biznesu internetowego, to według mnie z poradnika może śmiało korzystać o wiele szersze grono Czytelników. Przecież każdy z nas niejednokrotnie w swoim życiu tak prywatnym, jak i zawodowym, staje przed mniej lub bardziej skomplikowanym zadaniem zaplanowania, skoordynowania, zrealizowania i monitorowania jakiegoś projektu grupowego.
Wydanie zawiera 11 rozdziałów, analogicznych do procesu planowania i realizacji projektów wprowadzenia usług on-line i aplikacji mobilnych do biznesu. W ten sposób możemy prześledzić ścieżkę tworzenia, wdrażania i ewaluacji działania nowoczesnych technologii informatycznych we współczesnym świecie. Każdy rozdział podzielony jest na podrozdziały, z których każdy zaczyna się od kluczowego pytania postanowionego w sposób prosty i konkretny, jak np. Jak budować i rozwijać zespół technologiczny? Jak wybrać dostawcę hostingu i na co zwracać uwagę w umowach hostingowych? Co to jest SLA i jakie powinno mieć parametry? W jaki sposób zintegrować system księgowy ze sklepem? Co zrobić, jeśli sklep ma problemy wydajnościowe? Jak zwiększyć widoczność produkty w wyszukiwarce? W jaki sposób monitorować dostępność aplikacji? Na te i wiele innych pytań czytelnik znajdzie jasną i wyczerpującą odpowiedź. Dzięki temu, że autorzy legitymują się nie tylko rzetelnym wykształceniem, ale także wieloletnią praktyką zawodową, potrafią omówić poruszaną problematykę w kontekście realnych szans i zagrożeń dla proponowanych rozwiązań. Dosyć wyraźnie oddzielają teorię od praktyki i uczulają na wiele niuansów, które osoba początkująca w tym temacie może w sposób naturalny pominąć.
Wielką zaletą książki jest to, iż zawiera ona bardzo kompleksowe spojrzenie na podejmowany temat. Wypowiedzi specjalistów z branży nie tylko IT, ale także takich jak prawo czy HR wydają się niezwykle cenne i wzbogacające niniejszy poradnik o aspekt praktyczny.
Układ treści, swoją drogą bardzo obszernej, jest bardzo przejrzysty, spójny i logiczny. Zebranie danych w tabele, uchwycenie dygresji w ramkach, wytłuszczenie i wypunktowanie najważniejszych punktów sprawia, że podane treści są przystępne do przyswojenia i zapamiętania, a w razie potrzeby możemy łatwo wrócić i odnaleźć interesujące nas w danej chwili zagadnienie.
Poradnik spełnia swoją funkcję w każdym calu. Uczula na to, że na każdy projekt należy spojrzeć z kilku perspektyw – oczami klienta, wykonawcy zlecenia, zespołu podwykonawców, osób zarządzającymi wiedzą i ludźmi. Natomiast z perspektywy psychologa, szczególnie wartościową zaletą książki wydaje mi się to, iż pomimo faktu, że traktuje ona o tematyce pozornie oddalonej od kwestii międzyludzkich, to tak naprawdę uzmysławia nam, że wszelkie usługi oparte na technologii informatycznej są tworzone przez ludzi i dla ludzi, a z pominięcia tego faktu może wynikać wiele problemów i rozczarowań na każdym etapie pracy nad projektem. Wziąwszy to pod uwagę, autorzy podsuwają szeroki wachlarz rozwiązań, po które należy sięgnąć, aby uchronić się przed najczęściej popełnianymi błędami.
W dzisiejszych czasach, kiedy przepływ informacji jest niewyobrażalnie szybki i dostęp do wiedzy z niemalże każdej dziedziny jest względnie łatwy, taki poradnik może okazać się szczególnie przydatny. Człowiek częstokroć zagubiony w gąszczu wiadomości tak naprawdę traci orientację, w jaki sposób efektywnie rozwiązać dany problem lub gdzie znaleźć kompetentnego specjalistę. Dzięki konkretnym podpowiedziom zawartym w książce możemy zaoszczędzić wiele czasu, np. na szukanie narzędzi ułatwiających koordynację pracy ludzi pracujących na odległość nad jednym zleceniem, lub szukanie informacji o tym, w jaki sposób skonstruować umowę, aby gwarantowała ona bezpieczeństwo i satysfakcję zarówno dla klienta, jak i dla całego zespołu pracującego nad wykonaniem zlecenia.
Jako osoba na progu ukończenia studiów pozwolę sobie na końcową refleksję, że lektura niniejszego poradnika może być okazją do tego, aby spojrzeć na naszą wiedzę teoretyczną w sposób kreatywny, oraz zainspirować do pomysłu jej skomercjalizowania. Jest to o tyle istotne, że żyjemy w świecie, który oferuje nam dzisiaj tak wysoce rozwinięte rozwiązania technologiczne, a na uczelniach coraz bardziej widoczne są trendy transferu wiedzy do tworzenia innowacyjnych przedsiębiorstw.
moznaprzeczytac.pl Marta Ratomska, 2014-01-22
Barszcz ukraiński
Tytuł roboczy książki początkowo brzmiał „Przewodnik po Ukraińcach”. Autor Piotr Pogorzelski, tłumaczył, że chodziło mu o stworzenie pozycji, która pozwoliłaby nam Polakom lepiej zrozumieć mentalność Ukraińców oraz ich światopogląd.
Co jak co, ale jesteśmy doskonale zorientowani w tym co się dzieje w polityce naszych wschodnich sąsiadów zza Buga. Jednak czy poza Juszczenką, Tymoszenką i Janukowyczem – osobami, które zapełniają naszą całą uwagę, zauważamy obywateli, zwykłych ludzi z Ukrainy ? Rozumiemy co kieruje władzami Ukrainy, które odmawiają podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią ? Wiemy dlaczego duża część kraju protestuje przeciwko takiej decyzji ?’
Książka Pogorzelskiego pojawiła się w samą porę. W polskich i światowych mediach pojawiła się Ukraina w związku ze szczytem Unii Europejskiej w Wilnie. Autor książki pisze bez fikcji, porusza najważniejsze społeczne, polityczne problemy kraju i nie omija żadnego aspektu życia na Ukrainie. Choćby problem czystości w ukraińskich klatkach został przez Pogorzelskiego szczegółowo wyjaśniony.
„Dla wielu Polaków stan ukraińskich bloków mógłby wywołać ostry szok. Ja dotąd nie mogę się przyzwyczaić do panującego na klatkach schodowych syfu, zniszczonych wind czy śmierdzących zsypów. To ziemia niczyja, która formalnie należy do ŻEK-u, czyli czegoś będącego dalekim odpowiednikiem polskiej spółdzielni. (…)
Zdaniem moich rozmówców bałagan na klatkach to efekt jeszcze radzieckich zwyczajów, kiedy to o klatkę schodową dbał ŻEK. To, co nie należy do nikogo, było i jest uznawane za wspólne, czyli niczyje. Dysydent i psychiatra Semen Gluzman mówi mi, że taki stosunek przenosi się później na całe państwo. „U niewolnika jest tylko ciało, ubranie daje pan. Podejście do władzy jest takie, że została ona po to stworzona, by mnie bić pałką i zabierać moje pieniądze. A ja muszę robić wszystko, aby jej stawiać opór” — zaznacza.”
W książce znalazł się również rozdział poświęcony sprawie Wołynia i ukraińskiemu widzeniu Polski i Polaków.
Książka ma bardzo zwartą i uporządkowaną strukturę. Można pokusić się o nazwanie jej mini kompendium wiedzy o Ukrainie. Przejrzyste i przewidywalne tytuły rozdziałów ( „Język i kultura”, „Religia”, „Mieszkańcy”) nie zaskakują, ale i nie nużą. Treść wciąga, książkę czyta się z przyjemnością. Znajdziemy także rozdziały poświęcone ukraińskim kobietom, alkoholowi, zabawie i korupcji.
Ukraina to mieszanka narodowa, historyczna i tożsamościowa. Zdarza nam się myśleć o niej jak o „prawie Polsce”, wielu z nas Kołomyję, Stanisławów traktuje z sentymentem, poszukuje tam rodzinnych korzeni. Nie możemy zapominać, że to odrębny kraj z oryginalnym stylem i innym niż nasze podejściem do najważniejszych spraw.
Piotr Pogorzelski – Ukończył Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studia Wschodnie na tej samej uczelni. Już w liceum zainteresował się krajami byłego ZSRR. Pracuje w Polskim Radiu od 2000 roku, gdzie od samego początku zajmował się tematyką wschodnią. Początkowo występował w roli zastępcy korespondentów w Moskwie i Miński, od 2006 roku jest korespondentem w stolicy Ukrainy.
Cytat o blokach ukraińskich pochodzi z książki P. Pogorzelskiego, Barszcz ukraiński, Helion 2013.
Co jak co, ale jesteśmy doskonale zorientowani w tym co się dzieje w polityce naszych wschodnich sąsiadów zza Buga. Jednak czy poza Juszczenką, Tymoszenką i Janukowyczem – osobami, które zapełniają naszą całą uwagę, zauważamy obywateli, zwykłych ludzi z Ukrainy ? Rozumiemy co kieruje władzami Ukrainy, które odmawiają podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią ? Wiemy dlaczego duża część kraju protestuje przeciwko takiej decyzji ?’
Książka Pogorzelskiego pojawiła się w samą porę. W polskich i światowych mediach pojawiła się Ukraina w związku ze szczytem Unii Europejskiej w Wilnie. Autor książki pisze bez fikcji, porusza najważniejsze społeczne, polityczne problemy kraju i nie omija żadnego aspektu życia na Ukrainie. Choćby problem czystości w ukraińskich klatkach został przez Pogorzelskiego szczegółowo wyjaśniony.
„Dla wielu Polaków stan ukraińskich bloków mógłby wywołać ostry szok. Ja dotąd nie mogę się przyzwyczaić do panującego na klatkach schodowych syfu, zniszczonych wind czy śmierdzących zsypów. To ziemia niczyja, która formalnie należy do ŻEK-u, czyli czegoś będącego dalekim odpowiednikiem polskiej spółdzielni. (…)
Zdaniem moich rozmówców bałagan na klatkach to efekt jeszcze radzieckich zwyczajów, kiedy to o klatkę schodową dbał ŻEK. To, co nie należy do nikogo, było i jest uznawane za wspólne, czyli niczyje. Dysydent i psychiatra Semen Gluzman mówi mi, że taki stosunek przenosi się później na całe państwo. „U niewolnika jest tylko ciało, ubranie daje pan. Podejście do władzy jest takie, że została ona po to stworzona, by mnie bić pałką i zabierać moje pieniądze. A ja muszę robić wszystko, aby jej stawiać opór” — zaznacza.”
W książce znalazł się również rozdział poświęcony sprawie Wołynia i ukraińskiemu widzeniu Polski i Polaków.
Książka ma bardzo zwartą i uporządkowaną strukturę. Można pokusić się o nazwanie jej mini kompendium wiedzy o Ukrainie. Przejrzyste i przewidywalne tytuły rozdziałów ( „Język i kultura”, „Religia”, „Mieszkańcy”) nie zaskakują, ale i nie nużą. Treść wciąga, książkę czyta się z przyjemnością. Znajdziemy także rozdziały poświęcone ukraińskim kobietom, alkoholowi, zabawie i korupcji.
Ukraina to mieszanka narodowa, historyczna i tożsamościowa. Zdarza nam się myśleć o niej jak o „prawie Polsce”, wielu z nas Kołomyję, Stanisławów traktuje z sentymentem, poszukuje tam rodzinnych korzeni. Nie możemy zapominać, że to odrębny kraj z oryginalnym stylem i innym niż nasze podejściem do najważniejszych spraw.
Piotr Pogorzelski – Ukończył Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studia Wschodnie na tej samej uczelni. Już w liceum zainteresował się krajami byłego ZSRR. Pracuje w Polskim Radiu od 2000 roku, gdzie od samego początku zajmował się tematyką wschodnią. Początkowo występował w roli zastępcy korespondentów w Moskwie i Miński, od 2006 roku jest korespondentem w stolicy Ukrainy.
Cytat o blokach ukraińskich pochodzi z książki P. Pogorzelskiego, Barszcz ukraiński, Helion 2013.
Promocja Kraków (plakaty i ulotki) M.T., 2014-01-28