Recenzje
Kamyki w brzuchu
Kiedy w psychologii mówi się o zaburzeniach osobowości wielu praktyków sięga do przeszłości danej osoby, tam często upatrując problemu, który narastał z każdym dniem. Jon Bauer pisząc swoją książkę Kamyki w brzuchu, postąpił podobnie.
Przedstawiam Wam pewnego ośmiolatka, którego dzieciństwo nie było łatwe. Jego rodzice, a w szczególności mama, postanowili, że będą tworzyć zastępczą rodzinę dla innych dzieci, które aktualnie nie mogą być u siebie w domu. Każde nowe dziecko było potrzebującym i pragnącym miłości „podrzutkiem”, którego chłopiec nienawidził. Jego mama nie dość, że nie zauważała tego, to jeszcze faworyzowała „nowych” twierdząc, że potrzeba im miłości i opieki. Każde było jeszcze lepsze, grzeczniejsze i bardziej potrzebujące. Tak właśnie chłopiec dorastał, aż zdarzyła się tragedia…
Na kartach książki przeplata się jednocześnie inna historia, historia mężczyzny, który wyrósł z ośmiolatka. Mężczyzna przyjeżdża do chorej i umierającej już matki…Tej samej matki, od której próbował uciec, która zmieniła jego dzieciństwo w ciągłą walkę o uwagę, miłość i zainteresowanie rodziców. Zostaje tylko on i jego koszmar z dzieciństwa…
Dawno już nie czytałam książki, która by wstrząsnęła mną w ten sposób. Jak nigdy, w pewnych momentach odkładałam lekturę, ponieważ trudno było mi to wszystko czytać. Nie, dlatego że była źle napisana, albo były w niej wulgarne sceny, tylko, dlatego że odbiór przekazywanych informacji był naprawę trudny. Nie wiem właściwie, kogo było mi żal najbardziej z bohaterów, ale to jak wyglądała ich przyszłość, nie było kolorowe. Decyzje rodziców chłopca, choć bardzo szlachetne skrzywdziły ich własne dziecko, w sposób, którego oni sami na pewno się nie spodziewali.
Na obwolucie widnieje cytat J.M. Coetzee „doskonały wgląd w psychikę dziecka”. Całkowicie się z tym zgadzam, ta książka jest przerażająco doskonałym studium dziecka, a później i człowieka dorosłego cierpiącego odrzucenie i samotność. Jak nigdzie indziej widzimy jak dzieciństwo przekłada się na nasze przyszłe życie. Jak jego wpływ ma znaczenie podczas tworzenia związków, zawierania przyjaźni i odnajdywania swojego miejsca w życiu. Po zakończeniu lektury, czuję, że wydarzenia z przeszłości chłopca będą ze mną jeszcze długo, gdyż to jedna z tych pozycji, której łatwo się nie zapomina.
Oprócz tego, że historia chłopca/mężczyzny powala na kolana, muszę pochwalić niesamowity kunszt pisarski pana Bauer’a. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak niesamowicie ciężko jest zaczynać pisanie z perspektywy ośmiolatka, by potem nagle dwie kartki dalej stworzyć z tego małego chłopca dorosłego mężczyznę. Byłam pod ogromnym wrażeniem dokładności i realności stworzonych postaci. Obu bohaterów autor przedstawia nam tak, że jedyne, co pozostaje to wyciągnięcie do nich ręki i przedstawienie się.
Książkę polecam wszystkim, choć sama nie wiem czy odważę się przeczytać ją raz jeszcze, być może po jakimś czasie, kiedy sama będę rozważać macierzyństwo, będę pamiętać o książce Kamyki w brzuchu i traktować, jako przestrogę. Jednak trudno jest ukryć, że sięgnięcie po nią wywarło na mnie ogromne wrażenie.
Przedstawiam Wam pewnego ośmiolatka, którego dzieciństwo nie było łatwe. Jego rodzice, a w szczególności mama, postanowili, że będą tworzyć zastępczą rodzinę dla innych dzieci, które aktualnie nie mogą być u siebie w domu. Każde nowe dziecko było potrzebującym i pragnącym miłości „podrzutkiem”, którego chłopiec nienawidził. Jego mama nie dość, że nie zauważała tego, to jeszcze faworyzowała „nowych” twierdząc, że potrzeba im miłości i opieki. Każde było jeszcze lepsze, grzeczniejsze i bardziej potrzebujące. Tak właśnie chłopiec dorastał, aż zdarzyła się tragedia…
Na kartach książki przeplata się jednocześnie inna historia, historia mężczyzny, który wyrósł z ośmiolatka. Mężczyzna przyjeżdża do chorej i umierającej już matki…Tej samej matki, od której próbował uciec, która zmieniła jego dzieciństwo w ciągłą walkę o uwagę, miłość i zainteresowanie rodziców. Zostaje tylko on i jego koszmar z dzieciństwa…
Dawno już nie czytałam książki, która by wstrząsnęła mną w ten sposób. Jak nigdy, w pewnych momentach odkładałam lekturę, ponieważ trudno było mi to wszystko czytać. Nie, dlatego że była źle napisana, albo były w niej wulgarne sceny, tylko, dlatego że odbiór przekazywanych informacji był naprawę trudny. Nie wiem właściwie, kogo było mi żal najbardziej z bohaterów, ale to jak wyglądała ich przyszłość, nie było kolorowe. Decyzje rodziców chłopca, choć bardzo szlachetne skrzywdziły ich własne dziecko, w sposób, którego oni sami na pewno się nie spodziewali.
Na obwolucie widnieje cytat J.M. Coetzee „doskonały wgląd w psychikę dziecka”. Całkowicie się z tym zgadzam, ta książka jest przerażająco doskonałym studium dziecka, a później i człowieka dorosłego cierpiącego odrzucenie i samotność. Jak nigdzie indziej widzimy jak dzieciństwo przekłada się na nasze przyszłe życie. Jak jego wpływ ma znaczenie podczas tworzenia związków, zawierania przyjaźni i odnajdywania swojego miejsca w życiu. Po zakończeniu lektury, czuję, że wydarzenia z przeszłości chłopca będą ze mną jeszcze długo, gdyż to jedna z tych pozycji, której łatwo się nie zapomina.
Oprócz tego, że historia chłopca/mężczyzny powala na kolana, muszę pochwalić niesamowity kunszt pisarski pana Bauer’a. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić jak niesamowicie ciężko jest zaczynać pisanie z perspektywy ośmiolatka, by potem nagle dwie kartki dalej stworzyć z tego małego chłopca dorosłego mężczyznę. Byłam pod ogromnym wrażeniem dokładności i realności stworzonych postaci. Obu bohaterów autor przedstawia nam tak, że jedyne, co pozostaje to wyciągnięcie do nich ręki i przedstawienie się.
Książkę polecam wszystkim, choć sama nie wiem czy odważę się przeczytać ją raz jeszcze, być może po jakimś czasie, kiedy sama będę rozważać macierzyństwo, będę pamiętać o książce Kamyki w brzuchu i traktować, jako przestrogę. Jednak trudno jest ukryć, że sięgnięcie po nią wywarło na mnie ogromne wrażenie.
moznaprzeczytac.pl Natalia, 2014-01-24
Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele przy pomocy mind mappingu
Mapy myśli są sposobem organizacji notatek pozwalającym wprawnej osobie na szybsze ich przygotowanie oraz skuteczniejsze zapamiętanie zawartych treści dzięki połączeniu elementów wizualnych takich jak układ, kolor, kształt itp. ze słowami kluczowymi właściwymi dla danej tematyki. Biorąc tę książkę do ręki zastanawiałem się na ile będzie ona wprowadzeniem do tematu, a na ile opisem ciekawych i być może odkrywczych przykładów praktycznego zastosowania map myśli. Towarzyszyła mi również obawa, że tytułowe elementy biznesowe będą nieco naciągane, a ich głównym celem będzie podniesienie sprzedaży dzięki prostemu zabiegowi marketingowemu.
Książka Katarzyny Żbikowskiej wprowadza czytelnika w świat mindmappingu bardzo łagodnie. Rozpoczyna od genezy tych technik powołując się na prace Tony’ego Buzana, pokazuje jak wyglądają przykładowe mapy myśli, a w dalszej kolejności przedstawia, jak się je tworzy i o czym warto pamiętać. Mniej więcej 1/3 książki poświęcona została na opis poszczególnych elementów i technik. Dla osób, które po raz pierwszy stykają się z mapami myśli ten wstęp będzie najważniejszą częścią całej książki. Autorka przy każdej części składowej map myśli dokładnie wyjaśnia jaka jest jej rola i w jaki sposób tworzyć kształty, dobierać kolory czy przygotowywać rysunki aby najlepiej wpłynąć na ułatwienie procesu zapamiętywanie zanotowanych treści. Ważnym elementem jest mnóstwo przykładów i gotowych zastosowań dla map myśli, które uwzględniają zagadnienia z danego rozdziału takie jak:
- planowanie wakacji
- analiza SWOT
- CV
- notatki do prezentacji
- notatki z wykładów
Różnych gotowych map myśli jest w książce kilkadziesiąt, co jest bardzo dobre dla wszystkich osób, które w trakcie czytania mogą mieć wątpliwości czy w ich sytuacji i do ich potrzeb będzie możliwe wykorzystanie zdobytej wiedzy. Przykłady biznesowe są bardzo ogólne, ze względu zarówno na objętość książki jak i ich przydatność. Poprzez ich przytoczenie autorka udowadnia, że mapy sprawdzają się i warto z nich korzystać nie tylko w domu, ale również w pracy – wszędzie tam gdzie potrzebne jest uporządkowanie informacji.
Autorka wielokrotnie powołuje się na swoje doświadczenia, co zamienia opracowanie teoretyczne map myśli w rekomendacje oparte na doświadczeniu i wieloletniej praktyce. Momentami pojawia się irytujący sposób prowadzenia rozmowy z czytelnikiem wykorzystujący polecenia takie jak „zobaczysz”, „odkryjesz”, „poznasz”, które wybijają ze względu na zmianę stylu.
Największą pomyłką w całej książce są komputerowo generowane mapy z wykorzystaniem obrazków przypominających cliparty jakie spotykało się jeszcze w latach 90’. Jest to cecha narzędzia, które posłużyło do wykonania ilustracji. Nie wyglądają one dobrze, wręcz trochę odrzucają odbierając książce wrażenie nowoczesnej literatury biznesowej i umiejscawiając ją jeszcze w XX wieku. Mam nadzieję, że w kolejnym wydaniu zostaną one zamienione na ręczne lub pseudo-ręczne mapy mogące z powodzeniem sprawiać wrażenie przygotowanych w trakcie spotkania
Moim zdaniem książka ta, pomimo kilku zastrzeżeń jest dobrym wstępem do tematu map myśli dla osób, które jeszcze nie miały z tym styczności. Osoby korzystające z nich na co dzień nie znajdą tam wiele odkrywczych elementów.
Czy polecam książkę? Zdecydowanie tak, jako wstęp sprawdzi się idealnie. Jeśli natomiast chcecie po nią sięgnąć ze względu na elementy biznesowe, to może Was spotkać lekkie rozczarowanie.
Książka Katarzyny Żbikowskiej wprowadza czytelnika w świat mindmappingu bardzo łagodnie. Rozpoczyna od genezy tych technik powołując się na prace Tony’ego Buzana, pokazuje jak wyglądają przykładowe mapy myśli, a w dalszej kolejności przedstawia, jak się je tworzy i o czym warto pamiętać. Mniej więcej 1/3 książki poświęcona została na opis poszczególnych elementów i technik. Dla osób, które po raz pierwszy stykają się z mapami myśli ten wstęp będzie najważniejszą częścią całej książki. Autorka przy każdej części składowej map myśli dokładnie wyjaśnia jaka jest jej rola i w jaki sposób tworzyć kształty, dobierać kolory czy przygotowywać rysunki aby najlepiej wpłynąć na ułatwienie procesu zapamiętywanie zanotowanych treści. Ważnym elementem jest mnóstwo przykładów i gotowych zastosowań dla map myśli, które uwzględniają zagadnienia z danego rozdziału takie jak:
- planowanie wakacji
- analiza SWOT
- CV
- notatki do prezentacji
- notatki z wykładów
Różnych gotowych map myśli jest w książce kilkadziesiąt, co jest bardzo dobre dla wszystkich osób, które w trakcie czytania mogą mieć wątpliwości czy w ich sytuacji i do ich potrzeb będzie możliwe wykorzystanie zdobytej wiedzy. Przykłady biznesowe są bardzo ogólne, ze względu zarówno na objętość książki jak i ich przydatność. Poprzez ich przytoczenie autorka udowadnia, że mapy sprawdzają się i warto z nich korzystać nie tylko w domu, ale również w pracy – wszędzie tam gdzie potrzebne jest uporządkowanie informacji.
Autorka wielokrotnie powołuje się na swoje doświadczenia, co zamienia opracowanie teoretyczne map myśli w rekomendacje oparte na doświadczeniu i wieloletniej praktyce. Momentami pojawia się irytujący sposób prowadzenia rozmowy z czytelnikiem wykorzystujący polecenia takie jak „zobaczysz”, „odkryjesz”, „poznasz”, które wybijają ze względu na zmianę stylu.
Największą pomyłką w całej książce są komputerowo generowane mapy z wykorzystaniem obrazków przypominających cliparty jakie spotykało się jeszcze w latach 90’. Jest to cecha narzędzia, które posłużyło do wykonania ilustracji. Nie wyglądają one dobrze, wręcz trochę odrzucają odbierając książce wrażenie nowoczesnej literatury biznesowej i umiejscawiając ją jeszcze w XX wieku. Mam nadzieję, że w kolejnym wydaniu zostaną one zamienione na ręczne lub pseudo-ręczne mapy mogące z powodzeniem sprawiać wrażenie przygotowanych w trakcie spotkania
Moim zdaniem książka ta, pomimo kilku zastrzeżeń jest dobrym wstępem do tematu map myśli dla osób, które jeszcze nie miały z tym styczności. Osoby korzystające z nich na co dzień nie znajdą tam wiele odkrywczych elementów.
Czy polecam książkę? Zdecydowanie tak, jako wstęp sprawdzi się idealnie. Jeśli natomiast chcecie po nią sięgnąć ze względu na elementy biznesowe, to może Was spotkać lekkie rozczarowanie.
moznaprzeczytac.pl Artur, 2014-01-29
Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele za pomocą mind mappingu
Mapy myśli są sposobem organizacji notatek pozwalającym wprawnej osobie na szybsze ich przygotowanie oraz skuteczniejsze zapamiętanie zawartych treści dzięki połączeniu elementów wizualnych takich jak układ, kolor, kształt itp. ze słowami kluczowymi właściwymi dla danej tematyki. Biorąc tę książkę do ręki zastanawiałem się na ile będzie ona wprowadzeniem do tematu, a na ile opisem ciekawych i być może odkrywczych przykładów praktycznego zastosowania map myśli. Towarzyszyła mi również obawa, że tytułowe elementy biznesowe będą nieco naciągane, a ich głównym celem będzie podniesienie sprzedaży dzięki prostemu zabiegowi marketingowemu.
Książka Katarzyny Żbikowskiej wprowadza czytelnika w świat mindmappingu bardzo łagodnie. Rozpoczyna od genezy tych technik powołując się na prace Tony’ego Buzana, pokazuje jak wyglądają przykładowe mapy myśli, a w dalszej kolejności przedstawia, jak się je tworzy i o czym warto pamiętać. Mniej więcej 1/3 książki poświęcona została na opis poszczególnych elementów i technik. Dla osób, które po raz pierwszy stykają się z mapami myśli ten wstęp będzie najważniejszą częścią całej książki. Autorka przy każdej części składowej map myśli dokładnie wyjaśnia jaka jest jej rola i w jaki sposób tworzyć kształty, dobierać kolory czy przygotowywać rysunki aby najlepiej wpłynąć na ułatwienie procesu zapamiętywanie zanotowanych treści. Ważnym elementem jest mnóstwo przykładów i gotowych zastosowań dla map myśli, które uwzględniają zagadnienia z danego rozdziału takie jak:
- planowanie wakacji
- analiza SWOT
- CV
- notatki do prezentacji
- notatki z wykładów
Różnych gotowych map myśli jest w książce kilkadziesiąt, co jest bardzo dobre dla wszystkich osób, które w trakcie czytania mogą mieć wątpliwości czy w ich sytuacji i do ich potrzeb będzie możliwe wykorzystanie zdobytej wiedzy. Przykłady biznesowe są bardzo ogólne, ze względu zarówno na objętość książki jak i ich przydatność. Poprzez ich przytoczenie autorka udowadnia, że mapy sprawdzają się i warto z nich korzystać nie tylko w domu, ale również w pracy – wszędzie tam gdzie potrzebne jest uporządkowanie informacji.
Autorka wielokrotnie powołuje się na swoje doświadczenia, co zamienia opracowanie teoretyczne map myśli w rekomendacje oparte na doświadczeniu i wieloletniej praktyce. Momentami pojawia się irytujący sposób prowadzenia rozmowy z czytelnikiem wykorzystujący polecenia takie jak „zobaczysz”, „odkryjesz”, „poznasz”, które wybijają ze względu na zmianę stylu.
Największą pomyłką w całej książce są komputerowo generowane mapy z wykorzystaniem obrazków przypominających cliparty jakie spotykało się jeszcze w latach 90’. Jest to cecha narzędzia, które posłużyło do wykonania ilustracji. Nie wyglądają one dobrze, wręcz trochę odrzucają odbierając książce wrażenie nowoczesnej literatury biznesowej i umiejscawiając ją jeszcze w XX wieku. Mam nadzieję, że w kolejnym wydaniu zostaną one zamienione na ręczne lub pseudo-ręczne mapy mogące z powodzeniem sprawiać wrażenie przygotowanych w trakcie spotkania
Moim zdaniem książka ta, pomimo kilku zastrzeżeń jest dobrym wstępem do tematu map myśli dla osób, które jeszcze nie miały z tym styczności. Osoby korzystające z nich na co dzień nie znajdą tam wiele odkrywczych elementów.
Czy polecam książkę? Zdecydowanie tak, jako wstęp sprawdzi się idealnie. Jeśli natomiast chcecie po nią sięgnąć ze względu na elementy biznesowe, to może Was spotkać lekkie rozczarowanie.
Książka Katarzyny Żbikowskiej wprowadza czytelnika w świat mindmappingu bardzo łagodnie. Rozpoczyna od genezy tych technik powołując się na prace Tony’ego Buzana, pokazuje jak wyglądają przykładowe mapy myśli, a w dalszej kolejności przedstawia, jak się je tworzy i o czym warto pamiętać. Mniej więcej 1/3 książki poświęcona została na opis poszczególnych elementów i technik. Dla osób, które po raz pierwszy stykają się z mapami myśli ten wstęp będzie najważniejszą częścią całej książki. Autorka przy każdej części składowej map myśli dokładnie wyjaśnia jaka jest jej rola i w jaki sposób tworzyć kształty, dobierać kolory czy przygotowywać rysunki aby najlepiej wpłynąć na ułatwienie procesu zapamiętywanie zanotowanych treści. Ważnym elementem jest mnóstwo przykładów i gotowych zastosowań dla map myśli, które uwzględniają zagadnienia z danego rozdziału takie jak:
- planowanie wakacji
- analiza SWOT
- CV
- notatki do prezentacji
- notatki z wykładów
Różnych gotowych map myśli jest w książce kilkadziesiąt, co jest bardzo dobre dla wszystkich osób, które w trakcie czytania mogą mieć wątpliwości czy w ich sytuacji i do ich potrzeb będzie możliwe wykorzystanie zdobytej wiedzy. Przykłady biznesowe są bardzo ogólne, ze względu zarówno na objętość książki jak i ich przydatność. Poprzez ich przytoczenie autorka udowadnia, że mapy sprawdzają się i warto z nich korzystać nie tylko w domu, ale również w pracy – wszędzie tam gdzie potrzebne jest uporządkowanie informacji.
Autorka wielokrotnie powołuje się na swoje doświadczenia, co zamienia opracowanie teoretyczne map myśli w rekomendacje oparte na doświadczeniu i wieloletniej praktyce. Momentami pojawia się irytujący sposób prowadzenia rozmowy z czytelnikiem wykorzystujący polecenia takie jak „zobaczysz”, „odkryjesz”, „poznasz”, które wybijają ze względu na zmianę stylu.
Największą pomyłką w całej książce są komputerowo generowane mapy z wykorzystaniem obrazków przypominających cliparty jakie spotykało się jeszcze w latach 90’. Jest to cecha narzędzia, które posłużyło do wykonania ilustracji. Nie wyglądają one dobrze, wręcz trochę odrzucają odbierając książce wrażenie nowoczesnej literatury biznesowej i umiejscawiając ją jeszcze w XX wieku. Mam nadzieję, że w kolejnym wydaniu zostaną one zamienione na ręczne lub pseudo-ręczne mapy mogące z powodzeniem sprawiać wrażenie przygotowanych w trakcie spotkania
Moim zdaniem książka ta, pomimo kilku zastrzeżeń jest dobrym wstępem do tematu map myśli dla osób, które jeszcze nie miały z tym styczności. Osoby korzystające z nich na co dzień nie znajdą tam wiele odkrywczych elementów.
Czy polecam książkę? Zdecydowanie tak, jako wstęp sprawdzi się idealnie. Jeśli natomiast chcecie po nią sięgnąć ze względu na elementy biznesowe, to może Was spotkać lekkie rozczarowanie.
moznaprzeczytac.pl Artur, 2014-01-29
O współczuciu. Jak osiągnąć spokój wewnętrzny i zbudować lepszy świat
Gniew, złość czy pożądanie to uczucia budujące nasz współczesny świat. Jesteśmy przywiązani do innych, ale także do przedmiotów materialnych, które gromadzimy nie mając ich nigdy dość. Dążymy do maksymalizowania przyjemności, często kosztem innych ludzi oraz wyższych wartości. Gdzie jest tego kres? Dokąd zmierzamy? Może warto się zatrzymać i posłuchać, że jesteśmy odpowiedzialni za cały świat, ponieważ wszystko jest ze sobą połączone. Wsłuchać się w piękną i poruszającą opowieść o współczuciu, które zaprowadzi nas do szczęścia. Jeśli potrzebujesz chwili refleksji sięgnij po książkę Jego Świętobliwości Dalajlamy pod redakcją dr Jeffrey’a Hopkinsa O współczuciu. Jak osiągnąć spokój wewnętrzny i zbudować lepszy świat.
Dawno nie czytałam tak ujmującej książki. Dalajlama przekazuje nam w niej prawdziwą mądrość. Mówi o potrzebie zrezygnowania z gniewu i pożądania na rzecz współczucia, które sprawi, że otworzymy się na innych ludzi. Zasadę tę nakazuje stosować także wobec swoich wrogów. Podkreśla, że wszystko na świecie jest ze sobą połączone i przez to ponosimy odpowiedzialność za wszystkich ludzi. Wyzbycie się negatywnych emocji oraz otwarcie się na drugiego człowieka to droga do szczęścia. Dalajlama pisze, że zmiana świata zaczyna się w nas. Jeśli nie zaprzestaniemy okazywania gniewu, zazdrości, strachu czy pożądania, nie mamy szans na pokój na świecie.
Niezależnie od tego, jakiego jesteśmy wyznania, warto sięgnąć po tę książkę. Filozofia w niej zawarta jest uniwersalna. Pokazuje jak wyzbyć się wszechotaczającego nas egoizmu i złości oraz jak skierować się ku drugiemu człowiekowi. Należy także pamiętać, że świat pełen miłości rozpoczyna się w naszych sercach.
Dawno nie czytałam tak ujmującej książki. Dalajlama przekazuje nam w niej prawdziwą mądrość. Mówi o potrzebie zrezygnowania z gniewu i pożądania na rzecz współczucia, które sprawi, że otworzymy się na innych ludzi. Zasadę tę nakazuje stosować także wobec swoich wrogów. Podkreśla, że wszystko na świecie jest ze sobą połączone i przez to ponosimy odpowiedzialność za wszystkich ludzi. Wyzbycie się negatywnych emocji oraz otwarcie się na drugiego człowieka to droga do szczęścia. Dalajlama pisze, że zmiana świata zaczyna się w nas. Jeśli nie zaprzestaniemy okazywania gniewu, zazdrości, strachu czy pożądania, nie mamy szans na pokój na świecie.
Niezależnie od tego, jakiego jesteśmy wyznania, warto sięgnąć po tę książkę. Filozofia w niej zawarta jest uniwersalna. Pokazuje jak wyzbyć się wszechotaczającego nas egoizmu i złości oraz jak skierować się ku drugiemu człowiekowi. Należy także pamiętać, że świat pełen miłości rozpoczyna się w naszych sercach.
niedzielnatworczosc.blogspot.com Joanna Niedziela, 2014-01-26
System Białoruś
Według światowej opinii monopol na niedemokratyczną formę rządów do niedawna miała Białoruś. Media (również w Polsce) co jakiś czas poświęcały temu niewielkiemu państwu wiele uwagi, szczególnie w okresie wyborów oraz przy omawianiu represji wobec opozycji. Obecnie tematem numer jeden jest Ukraina, jednak nie oznacza to, że u naszego drugiego wschodniego sąsiada coś się zmieniło. Wręcz przeciwnie – system rządów stworzony przez Aleksandra Łukaszenkę w ciągu tych 20 lat ostatecznie się uformował. Polakom (zarówno tym, którzy wychowali się w czasach komunistycznych jak i tym, którzy dorośli w wolnej Polsce) wydaje się, że dobrze rozumieją sytuację panującą na Białorusi. Telewizyjny obraz przedstawia ten kraj jako biedny i zacofany. Jednak po pierwszej wizycie w tym kraju ta opinia ulega zmianie. Wspaniałe drogi, czyste miasta, wszędzie spokój i porządek. W stolicy nowoczesne budownictwo, luksusowe samochody, wszędzie pełne półki sklepowe. I gdzie w tym wszystkim bieda i zacofanie? To bardziej nasz kraj (z jego drogami) można uznać za „zapyziałą” dziurę Europy. Jak naprawdę wygląda obecna Białoruś i jak żyje się w niej zwykłym ludziom? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Andrzej Poczobut w swojej książce System Białoruś.
Podzielona na trzy części książka w sposób chronologiczny przedstawia europejski eksperyment nazwany „System Białoruś”. Pierwsza część zatytułowana „Baćka. Twórca systemu”. Przedstawia drogę do władzy twórcy tytułowego systemu – Aleksandra Rychorawicza Łukaszenki. Opisując dzieciństwo późniejszego prezydenta Poczobut stara się wykazać źródła pewnych jego cech charakteru, które będą warunkowały jego politykę. Przede wszystkim jego determinację:
"Łukaszenka był politycznym straceńcem, który postawił wszystko na jedną kartę [76]."
To ta cecha umożliwiła mu wspięcie się na sam szczyt. Jego polityczni przeciwnicy znając dobrze charakter Łukaszenki wielokrotnie i na różnych etapach, mogli z łatwością (i zgodnie z obowiązującym prawem) uniemożliwić mu pięcie się w górę. Jednak lekceważyli swojego przeciwnika i brakowało w działaniach konsekwencji. Dzięki tej ich bierności w 1994 roku Aleksander Łukaszenka mógł zostać prezydentem Republiki Białorusi. To był początek pewnej epoki która trwa do dzisiejszego dnia.
Od tego momentu rozpoczęło się budowanie pozycji prezydenta w państwie poprzez: usunięcie opozycji parlamentarnej, przejęcie kontroli nad mediami, podporządkowanie sobie całej administracji państwowej (łącznie z „niezależną” w krajach demokratycznych prokuraturą i sądami) i służb specjalnych oraz usuwanie (nierzadko fizyczne) przeciwników politycznych.
Takie działanie położyło podwaliny pod rządy Łukaszenki. Ich krótką charakterystykę prezentuje rozdział drugi. Poczobut prezentuje w nim czym jest „System Białoruś”. Zdaniem autora:
„(…)to autorytarna piramida, na czele której stoi prezydent mający absolutną kontrolę nad aparatem państwowym i służbami specjalnymi. Mając takie narzędzia jak chleb, show, oraz strach, potrafi trzymać w ryzach białoruskie społeczeństwo”[157].
Chlebem jest praca. 80% zakładów na Białorusi to państwowe firmy czy instytucje w których decydujący głos ma prezydent, szczególnie w kwestii zarobków. W tej kwestii Aleksander tak wypowiedział się na łamach prasy:
„Nam potrzebna jest taka demokracja, żeby człowiek pracował, dostawał jakąś pensję, żeby mógł i chlebka kupić, i mleczka, i śmietany, i twarożku, a czasem i kawałek mięsa, by dziecko nakarmić. Ale dziecko przecież dużo mięsa nie zje” [162].
I taką demokrację dla większości obywateli Białorusi buduje prezydent.
Show to tworzenie nie tylko przez media mitu Łukaszenki. Prezydent walczy z korupcją, prezydent poucza sportowców jak mają wygrywać, piosenkarzy jak mają śpiewać, pogodę jaka ma być… W sumie można powiedzieć, że Białoruś to Łukaszenka a Łukaszenka to Białoruś. Sam zainteresowany podzielił się tymi uwagami podczas jednego z radiowych wywiadów:
„U nas naród liczy na mnie. Swój los, los swoich dzieci wiąże ze mną. Dlatego muszę tym żyć”[181].
Jednak największą siłą tych rządów jest strach. Nikt nie jest pewny łaski prezydenta. Przeciwnicy polityczni boją się o swoje zdrowie czy życie, zwolennicy, że poświęci ich na ołtarzu walki z korupcją lub wykorzysta do załatania wciąż rosnącego deficytu budżetowego, służby specjalne – że konkurencyjna „firma” obejmie przewagę i zemści się za drobne (i duże) pstryczki w nos. Boi się w końcu i sam twórca systemu, Aleksander Łukaszenka, że kiedyś to się skończy. Skończą się pieniądze i zabraknie chleba i show, a zostanie tylko strach który pchnie ludzi do ostateczności.
W ostatnim rozdziale Poczobut prezentuje opinię zwykłych Białorusinów, wywodzących się z różnych środowisk, a dotyczących sytuacji panującą w ich państwie. Mówią oni o tym jak im się żyje, opisują swój stosunek do prezydenta i starają się określić koniec epoki Łukaszenki. U wszystkich jednak jest on bardzo odległy.
Książka Andrzeja Poczobuta jest dobrze napisaną historią Białorusi od momentu rozpadu Związku Radzieckiego po dzień dzisiejszy. Autor logicznie przedstawił genezę Systemu Białoruś, a przenikające się nawzajem wątki powodują, że tok rozumowania jest spójny. Czarny obraz, jaki rysuje się czytając tą książkę zostaje niejako rozjaśniony w ostatnim podrozdziale. Rosyjska polityka względem Białorusi, a dokładnie ograniczanie przez Kreml strumienia pieniędzy płynących do Mińska, przy braku alternatywnego źródła, powoduje szybko postępujące trudności gospodarcze w kraju i wymusza na prezydencie cięcia w sferze chleba i igrzysk, co może doprowadzić do upadku Łukaszenki i systemu przez niego stworzonego. Ale to przyszłość. Dziś prezydentem Białorusi jest Łukaszenka. Słowa jakie wypowiedział będąc szefem parlamentarnej komisji do walki z korupcją stanowią najlepsze podsumowanie tej książki (jak również sytuacji u naszego wschodniego sąsiada):
„Podstawowe uczucie które mnie ogarnia, jak sądzę jest także znane przytłaczającej większości rodaków: to świadomość, że wszyscy staliśmy się zakładnikami jakiegoś potwornego, niemoralnego i pozbawionego wszelkich wartości systemu manipulowania ludźmi i okłamywania ich”[66].
Podzielona na trzy części książka w sposób chronologiczny przedstawia europejski eksperyment nazwany „System Białoruś”. Pierwsza część zatytułowana „Baćka. Twórca systemu”. Przedstawia drogę do władzy twórcy tytułowego systemu – Aleksandra Rychorawicza Łukaszenki. Opisując dzieciństwo późniejszego prezydenta Poczobut stara się wykazać źródła pewnych jego cech charakteru, które będą warunkowały jego politykę. Przede wszystkim jego determinację:
"Łukaszenka był politycznym straceńcem, który postawił wszystko na jedną kartę [76]."
To ta cecha umożliwiła mu wspięcie się na sam szczyt. Jego polityczni przeciwnicy znając dobrze charakter Łukaszenki wielokrotnie i na różnych etapach, mogli z łatwością (i zgodnie z obowiązującym prawem) uniemożliwić mu pięcie się w górę. Jednak lekceważyli swojego przeciwnika i brakowało w działaniach konsekwencji. Dzięki tej ich bierności w 1994 roku Aleksander Łukaszenka mógł zostać prezydentem Republiki Białorusi. To był początek pewnej epoki która trwa do dzisiejszego dnia.
Od tego momentu rozpoczęło się budowanie pozycji prezydenta w państwie poprzez: usunięcie opozycji parlamentarnej, przejęcie kontroli nad mediami, podporządkowanie sobie całej administracji państwowej (łącznie z „niezależną” w krajach demokratycznych prokuraturą i sądami) i służb specjalnych oraz usuwanie (nierzadko fizyczne) przeciwników politycznych.
Takie działanie położyło podwaliny pod rządy Łukaszenki. Ich krótką charakterystykę prezentuje rozdział drugi. Poczobut prezentuje w nim czym jest „System Białoruś”. Zdaniem autora:
„(…)to autorytarna piramida, na czele której stoi prezydent mający absolutną kontrolę nad aparatem państwowym i służbami specjalnymi. Mając takie narzędzia jak chleb, show, oraz strach, potrafi trzymać w ryzach białoruskie społeczeństwo”[157].
Chlebem jest praca. 80% zakładów na Białorusi to państwowe firmy czy instytucje w których decydujący głos ma prezydent, szczególnie w kwestii zarobków. W tej kwestii Aleksander tak wypowiedział się na łamach prasy:
„Nam potrzebna jest taka demokracja, żeby człowiek pracował, dostawał jakąś pensję, żeby mógł i chlebka kupić, i mleczka, i śmietany, i twarożku, a czasem i kawałek mięsa, by dziecko nakarmić. Ale dziecko przecież dużo mięsa nie zje” [162].
I taką demokrację dla większości obywateli Białorusi buduje prezydent.
Show to tworzenie nie tylko przez media mitu Łukaszenki. Prezydent walczy z korupcją, prezydent poucza sportowców jak mają wygrywać, piosenkarzy jak mają śpiewać, pogodę jaka ma być… W sumie można powiedzieć, że Białoruś to Łukaszenka a Łukaszenka to Białoruś. Sam zainteresowany podzielił się tymi uwagami podczas jednego z radiowych wywiadów:
„U nas naród liczy na mnie. Swój los, los swoich dzieci wiąże ze mną. Dlatego muszę tym żyć”[181].
Jednak największą siłą tych rządów jest strach. Nikt nie jest pewny łaski prezydenta. Przeciwnicy polityczni boją się o swoje zdrowie czy życie, zwolennicy, że poświęci ich na ołtarzu walki z korupcją lub wykorzysta do załatania wciąż rosnącego deficytu budżetowego, służby specjalne – że konkurencyjna „firma” obejmie przewagę i zemści się za drobne (i duże) pstryczki w nos. Boi się w końcu i sam twórca systemu, Aleksander Łukaszenka, że kiedyś to się skończy. Skończą się pieniądze i zabraknie chleba i show, a zostanie tylko strach który pchnie ludzi do ostateczności.
W ostatnim rozdziale Poczobut prezentuje opinię zwykłych Białorusinów, wywodzących się z różnych środowisk, a dotyczących sytuacji panującą w ich państwie. Mówią oni o tym jak im się żyje, opisują swój stosunek do prezydenta i starają się określić koniec epoki Łukaszenki. U wszystkich jednak jest on bardzo odległy.
Książka Andrzeja Poczobuta jest dobrze napisaną historią Białorusi od momentu rozpadu Związku Radzieckiego po dzień dzisiejszy. Autor logicznie przedstawił genezę Systemu Białoruś, a przenikające się nawzajem wątki powodują, że tok rozumowania jest spójny. Czarny obraz, jaki rysuje się czytając tą książkę zostaje niejako rozjaśniony w ostatnim podrozdziale. Rosyjska polityka względem Białorusi, a dokładnie ograniczanie przez Kreml strumienia pieniędzy płynących do Mińska, przy braku alternatywnego źródła, powoduje szybko postępujące trudności gospodarcze w kraju i wymusza na prezydencie cięcia w sferze chleba i igrzysk, co może doprowadzić do upadku Łukaszenki i systemu przez niego stworzonego. Ale to przyszłość. Dziś prezydentem Białorusi jest Łukaszenka. Słowa jakie wypowiedział będąc szefem parlamentarnej komisji do walki z korupcją stanowią najlepsze podsumowanie tej książki (jak również sytuacji u naszego wschodniego sąsiada):
„Podstawowe uczucie które mnie ogarnia, jak sądzę jest także znane przytłaczającej większości rodaków: to świadomość, że wszyscy staliśmy się zakładnikami jakiegoś potwornego, niemoralnego i pozbawionego wszelkich wartości systemu manipulowania ludźmi i okłamywania ich”[66].
moznaprzeczytac.pl Jarek Szlązak, 2014-01-25
Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych
Co by było, gdyby…?
Co by było, gdyby okazało się, iż palenie papierosów podwyższa zdolności pamięciowe? Co by było, gdyby wykryto środek farmakologiczny zapobiegający zdradzie? Co by było, gdyby stolicę przeniesiono do Krakowa? To zaledwie kilka pytań pobudzających zarówno płynność, giętkość, jak i oryginalność myślenia, które w treningu twórczości znane są jako zawieszanie praw fizyki. Tylko kilka, bowiem całą resztę pytań i specjalnych ćwiczeń pobudzających kreatywność możemy znaleźć w książce Trening Kreatywności. Podręcznik dla Pedagogów, psychologów i trenerów grupowych. Opublikowana przez wydawnictwo Helion książka Krzysztofa J.Szmidta jest drugim, poszerzonym wydaniem cieszącego się niesłabnącą popularnością zbioru.
Autor, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości, we wstępie przybliża pojęcie kreatywności i akcentuje konieczność pobudzania postaw twórczych. Nie mamy jednak do czynienia z podręcznikiem akademickim, a z praktyczną książką, którą można wykorzystać do konstruowania treningu kreatywności. To pozycja obowiązkowa nie tylko dla pedagogów twórczości, ale i dla trenerów oraz szkoleniowców, nauczycieli wszelkich specjalności, a także studentów pedagogiki. Wiele z tych ćwiczeń jest dobrze znanych, z kilku z nich sama korzystałam na prowadzonych przez siebie zajęciach. Za każdym jednak razem, przygotowując się do lekcji, spędzałam kilkadziesiąt minut, poszukując takich propozycji, które rozbudziłyby zdolność twórczego rozwiązywania problemów czy myślenia kombinacyjnego. Dzięki pracy Szmidta wszystkie te ćwiczenia zostały zebrane, a na dodatek autor zdołał je wypróbować, dzięki czemu wzbogaca opis poszczególnych ćwiczeń o własne wnioski czy odpowiedzi swoich studentów – te stereotypowe i te najbardziej pomysłowe, świadczące o kreatywności.
Książka składa się z czterech części, odpowiadających przyjętej teorii treningu kreatywności. Pierwsza z nich stanowi krótki wprowadzenie w świat kreatywnych umysłów i pojęcia kreatywności. Autor omawia również podstawowe założenia teoretyczno-metodyczne proponowanego systemu ćwiczeń, opartego na koncepcji twórczości, rozwijanej przez angielską uczoną, Margaret Boden.
Część druga zbioru stanowi opis ćwiczeń treningu kreatywności, rozpoczynającego się od „Rozgrzewki”. Ćwiczenia te mają ułatwić uczestnikom koncentrację na przyszłych zadaniach twórczych, wprowadzić klimat grupowy, a także stymulować operacje myślenia rozbieżnego. Krótkie, proste ćwiczenia rozgrzewkowe zachęcają do myślenia i bawienia się myślą, niemal niepostrzeżenie wprowadzając uczestników zajęć w proces generowania twórczych pomysłów. Kolejnym krokiem są ćwiczenia pobudzające myślenie pytajne, których celem jest stymulowanie zdolności dostrzegania problemów, formułowania pytań i redefiniowania problemów, a także ćwiczenia myślenia kombinacyjnego i transformacyjnego.
W trzeciej części ("Kreatywność zaawansowana – metody twórczego rozwiązywania problemów") autor zawarł opis ćwiczeń związanych z zaawansowanym poziomem kreatywności. Szmidt przybliża tu metody heurystyczne, m.in. burzę mózgów i jej odmiany, metodę SCAMPER czy metodę lateralną de Bono.
Część czwarta, kończąca książkę, jest opisem podstawowych zasad, które ułatwiają prowadzenie treningów. Autor nie tylko omawia cechy dobrej grupy treningowej czy układy ćwiczeń, ale – korzystając z własnego doświadczenia – dzieli się też z czytelnikami normami postępowania dydaktycznego.
Książka Trening Kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych jest nie tylko gotowym do użycia narzędziem, ale i zbiorem cennych rad, informacji oraz wskazówek. Dzięki temu prowadzący dane ćwiczenie dokładnie wie, jakich rezultatów po wykonaniu konkretnego ćwiczenia należy się spodziewać, a także dostaje gotowe wzory szablonów, schematów czy arkuszy, które wystarczy powielić, powiększyć i na ich podstawie pracować z grupą.
Kolejność ćwiczeń prezentowanych przez autora wynika ze stopnia ich trudności i złożoności. Klarowny sposób ich prezentacji sprawia, że są zrozumiałe zarówno dla osoby prowadzącej trening, jak i dla uczestników, a dodatkowo w opisach ćwiczeń znajduje się część zwana „archiwum”, w której Szmidt umieszcza informacje o swoich doświadczeniach z danym ćwiczeniem, spostrzeżeniach i rozwiązaniach podawanych przez uczestników prowadzonych przez niego treningów.
Praca Krzysztofa J.Szmidta staje się tym samym pozycją, której nie może zabraknąć w biblioteczce osób prowadzących zajęcia, niezależnie od wieku uczestników grupy czy ich profilu zawodowego. Ponadto, oddając w nasze ręce owoc wieloletniej pracy dydaktycznej, autor przekonuje, że z nauczania można czerpać niekończącą się satysfakcję i inspirację, a także, że po prostu… twórczość cieszy!
Co by było, gdyby okazało się, iż palenie papierosów podwyższa zdolności pamięciowe? Co by było, gdyby wykryto środek farmakologiczny zapobiegający zdradzie? Co by było, gdyby stolicę przeniesiono do Krakowa? To zaledwie kilka pytań pobudzających zarówno płynność, giętkość, jak i oryginalność myślenia, które w treningu twórczości znane są jako zawieszanie praw fizyki. Tylko kilka, bowiem całą resztę pytań i specjalnych ćwiczeń pobudzających kreatywność możemy znaleźć w książce Trening Kreatywności. Podręcznik dla Pedagogów, psychologów i trenerów grupowych. Opublikowana przez wydawnictwo Helion książka Krzysztofa J.Szmidta jest drugim, poszerzonym wydaniem cieszącego się niesłabnącą popularnością zbioru.
Autor, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik Zakładu Pedagogiki Twórczości, we wstępie przybliża pojęcie kreatywności i akcentuje konieczność pobudzania postaw twórczych. Nie mamy jednak do czynienia z podręcznikiem akademickim, a z praktyczną książką, którą można wykorzystać do konstruowania treningu kreatywności. To pozycja obowiązkowa nie tylko dla pedagogów twórczości, ale i dla trenerów oraz szkoleniowców, nauczycieli wszelkich specjalności, a także studentów pedagogiki. Wiele z tych ćwiczeń jest dobrze znanych, z kilku z nich sama korzystałam na prowadzonych przez siebie zajęciach. Za każdym jednak razem, przygotowując się do lekcji, spędzałam kilkadziesiąt minut, poszukując takich propozycji, które rozbudziłyby zdolność twórczego rozwiązywania problemów czy myślenia kombinacyjnego. Dzięki pracy Szmidta wszystkie te ćwiczenia zostały zebrane, a na dodatek autor zdołał je wypróbować, dzięki czemu wzbogaca opis poszczególnych ćwiczeń o własne wnioski czy odpowiedzi swoich studentów – te stereotypowe i te najbardziej pomysłowe, świadczące o kreatywności.
Książka składa się z czterech części, odpowiadających przyjętej teorii treningu kreatywności. Pierwsza z nich stanowi krótki wprowadzenie w świat kreatywnych umysłów i pojęcia kreatywności. Autor omawia również podstawowe założenia teoretyczno-metodyczne proponowanego systemu ćwiczeń, opartego na koncepcji twórczości, rozwijanej przez angielską uczoną, Margaret Boden.
Część druga zbioru stanowi opis ćwiczeń treningu kreatywności, rozpoczynającego się od „Rozgrzewki”. Ćwiczenia te mają ułatwić uczestnikom koncentrację na przyszłych zadaniach twórczych, wprowadzić klimat grupowy, a także stymulować operacje myślenia rozbieżnego. Krótkie, proste ćwiczenia rozgrzewkowe zachęcają do myślenia i bawienia się myślą, niemal niepostrzeżenie wprowadzając uczestników zajęć w proces generowania twórczych pomysłów. Kolejnym krokiem są ćwiczenia pobudzające myślenie pytajne, których celem jest stymulowanie zdolności dostrzegania problemów, formułowania pytań i redefiniowania problemów, a także ćwiczenia myślenia kombinacyjnego i transformacyjnego.
W trzeciej części ("Kreatywność zaawansowana – metody twórczego rozwiązywania problemów") autor zawarł opis ćwiczeń związanych z zaawansowanym poziomem kreatywności. Szmidt przybliża tu metody heurystyczne, m.in. burzę mózgów i jej odmiany, metodę SCAMPER czy metodę lateralną de Bono.
Część czwarta, kończąca książkę, jest opisem podstawowych zasad, które ułatwiają prowadzenie treningów. Autor nie tylko omawia cechy dobrej grupy treningowej czy układy ćwiczeń, ale – korzystając z własnego doświadczenia – dzieli się też z czytelnikami normami postępowania dydaktycznego.
Książka Trening Kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych jest nie tylko gotowym do użycia narzędziem, ale i zbiorem cennych rad, informacji oraz wskazówek. Dzięki temu prowadzący dane ćwiczenie dokładnie wie, jakich rezultatów po wykonaniu konkretnego ćwiczenia należy się spodziewać, a także dostaje gotowe wzory szablonów, schematów czy arkuszy, które wystarczy powielić, powiększyć i na ich podstawie pracować z grupą.
Kolejność ćwiczeń prezentowanych przez autora wynika ze stopnia ich trudności i złożoności. Klarowny sposób ich prezentacji sprawia, że są zrozumiałe zarówno dla osoby prowadzącej trening, jak i dla uczestników, a dodatkowo w opisach ćwiczeń znajduje się część zwana „archiwum”, w której Szmidt umieszcza informacje o swoich doświadczeniach z danym ćwiczeniem, spostrzeżeniach i rozwiązaniach podawanych przez uczestników prowadzonych przez niego treningów.
Praca Krzysztofa J.Szmidta staje się tym samym pozycją, której nie może zabraknąć w biblioteczce osób prowadzących zajęcia, niezależnie od wieku uczestników grupy czy ich profilu zawodowego. Ponadto, oddając w nasze ręce owoc wieloletniej pracy dydaktycznej, autor przekonuje, że z nauczania można czerpać niekończącą się satysfakcję i inspirację, a także, że po prostu… twórczość cieszy!
granice.pl Justyna Gul