Recenzje
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
Miłość na wojnie, wojna w miłości.
Tanner Thomas - niesamowicie przystojny reporter wojenny, którego na jednej z misji spotkała rzecz niesamowicie przykra. Zginęła jego serdeczna przyjaciółka, z którą pracował przez dziesięć lat. Pomimo, że ich znajomość była bardzo burzliwa i niespodziewana, darzyli się ogromnym uczuciem, jednak nie do końca wiedzieli, czy to miłość, czy jednak zwykła przyjaźń. W pewnym momencie ich możliwości przekonana się o uczuciach została zamknięta przez tragiczne wydarzenia. Tanner pozostał sam, w pustce i w świecie, w którym nie czuł się już sobą. Jednakże po dłuższym odpoczynku znany i wybitnie uzdolniony reporter powraca do zespołu i za wszelką cenę chce być tak dobrym człowiekiem, że Stella będzie z niego dumna. Zostaje mu przydzielona nowa fotografka, która od samego początku pozostaje dla niego tajemnicą. Pomimo uczucia, które się w nich powoli rodziło, tajemnice wciąż były tu znaczącą kwestią, a mężczyzna zaczął czuć coś, czego w życiu by się nie spodziewał. Nocne wyjścia Beaux. telefony w wolnych chwilach, niechęć do swojej przeszłości oraz brak jakichkolwiek informacji na temat jej życia. Co kryje w sobie ta kobieta? Sekrety mogą doprowadzić ją i Tannera na skraj wytrzymałości oraz na cienką linię życia, która w każdym momencie może zostać przerwana.
Głowna bohaterka Beaux jest kobietą, która skrywa w sobie wiele tajemnic. Jest uwodzicielką, ale mimo wszystko ma w sobie uczucia, które wyraźnie pokazują jej delikatność i wrażliwość. Widać, że nie zawsze radzi sobie z otaczającą ją brutalną rzeczywistością, a niektóre z jej zachowań to jedynie obrona przed niechcianym losem. Za wszelką cenę nie może wyjawić swojej przeszłości, która przewija się przez całą powieść. Ukrywa rzeczy, które nie mogą ujrzeć świata dziennego. Jak się potem okazuje, jej sekrety doprowadzają bohaterów do sytuacji, które wymykają się spod kontroli a życie niektórych z nich nie jest już niczym oczywistym. Wojna, a w niej miłość, która powoli traci szanse na swoje przetrwanie.
Uczucie, które zrodziło się między bohaterami jest niesamowicie emocjonalne oraz niejednostajne. Od złości przechodzą do pożądania i oddania, jednak w ich podświadomości sytuacja wygląda nieco inaczej. Otoczenie i warunki nie sprzyjają im w danej chwili, jednak oboje w pewnym momencie są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Niestety, wojenna rzeczywistość płata im figle, a wydarzenia, które mają miejsce potem - doszczętnie niszczą Tannera.
Na pierwszy rzut oka książka ta wydaje się romansidłem, które przepełniona jest namiętnością oraz pożądaniem. Jak się jednak okazuje, owe sprawy to mimo wszystko tło opowieści, jednak główny wątek polega na czymś zupełnie innym. Początek powieści jest nieco mdły i zbyt słodki, ale to, co dzieje się potem, zapiera dech w piersiach i sprawia, że czytelnikowi nie chcę wierzyć w to, co właśnie przeczytał. Autorka zrzuciła na nas bombę, która powoduje lawinę najróżniejszych uczuć oraz emocji. Książkę czyta się szybko, jednakże każde słowo w niej zawarte ma swój cudowny, błogi i niepowtarzalny sens. Długo po odłożeniu mojego egzemplarza nie mogłam przestać myśleć na temat bohaterów oraz wydarzeń, w które są zaplątani. Jak najszybciej wracałam więc do kontynuowania ich opowieści, a zakończenie dosłownie zwaliło mnie z nóg. Miłość jest tu niesamowicie ważnym aspektem, lecz jednocześnie obserwujemy tu wojnę, żołnierzy, sprytne wybuchy oraz ataki i zamachy na wszystkich, którzy stoją na drodze w powodzeniu akcji. K. Bromberg to moja nowa Hoover.
Uczucie, które zrodziło się między bohaterami jest niesamowicie emocjonalne oraz niejednostajne. Od złości przechodzą do pożądania i oddania, jednak w ich podświadomości sytuacja wygląda nieco inaczej. Otoczenie i warunki nie sprzyjają im w danej chwili, jednak oboje w pewnym momencie są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Niestety, wojenna rzeczywistość płata im figle, a wydarzenia, które mają miejsce potem - doszczętnie niszczą Tannera.
Na pierwszy rzut oka książka ta wydaje się romansidłem, które przepełniona jest namiętnością oraz pożądaniem. Jak się jednak okazuje, owe sprawy to mimo wszystko tło opowieści, jednak główny wątek polega na czymś zupełnie innym. Początek powieści jest nieco mdły i zbyt słodki, ale to, co dzieje się potem, zapiera dech w piersiach i sprawia, że czytelnikowi nie chcę wierzyć w to, co właśnie przeczytał. Autorka zrzuciła na nas bombę, która powoduje lawinę najróżniejszych uczuć oraz emocji. Książkę czyta się szybko, jednakże każde słowo w niej zawarte ma swój cudowny, błogi i niepowtarzalny sens. Długo po odłożeniu mojego egzemplarza nie mogłam przestać myśleć na temat bohaterów oraz wydarzeń, w które są zaplątani. Jak najszybciej wracałam więc do kontynuowania ich opowieści, a zakończenie dosłownie zwaliło mnie z nóg. Miłość jest tu niesamowicie ważnym aspektem, lecz jednocześnie obserwujemy tu wojnę, żołnierzy, sprytne wybuchy oraz ataki i zamachy na wszystkich, którzy stoją na drodze w powodzeniu akcji. K. Bromberg to moja nowa Hoover.
livingbooksx.blogspot.com
Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele przy pomocy mind mappingu
Mapy myśli stają się coraz bardziej popularną metodą uczenia się wśród studentów, ale również mogą przydać się w biznesie! Autorka książki pokazała wiele różnych sposobów na wykorzystanie map - w tym nasze codzienne sprawy, zakupy, wyjazdy i najbliższe plany.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com
Mapy myśli w biznesie. Jak twórczo i efektywnie osiągać cele za pomocą mind mappingu
Mapy myśli stają się coraz bardziej popularną metodą uczenia się wśród studentów, ale również mogą przydać się w biznesie! Autorka książki pokazała wiele różnych sposobów na wykorzystanie map - w tym nasze codzienne sprawy, zakupy, wyjazdy i najbliższe plany.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
Przyznam szczerze, że jestem przyjemnie zaskoczona. Do tej pory o mapach myśli czytałam głównie w książkach mistrza tego tematu - Tonego Buzana. Dałam jednak szansę polskiej autorce i jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Małgorzata Żbikowska szczegółowo omawia, czym są mapy myśli i dlaczego nasz mózg woli taką formę przyswajania informacji. Dużym plusem jest tutaj również parę przykładów ręcznie robionych map, chociaż wolałabym ich widzieć jeszcze więcej.
Autorka poświęciła również cały podrozdział temu, jakie są mocne i słabe strony map robionych ręcznie lub na komputerze. Sama preferuję te pierwsze, gdyż rozwijają kreatywność, poczucie przestrzeni i pozwalają na wspaniałą zabawę kredkami. Te komputerowe okazują się jednak nie tylko trwalsze, ale również bardziej uniwersalne i przydatne nie tylko do nauki, ale też przekazywania wiedzy.
Sama od wielu lat tworzę mapy myśli - nie tylko wtedy, kiedy się uczę, ale nawet wtedy, kiedy coś planuję. Struktura mapy pozwala się skupić na wielu różnych rzeczach jednocześnie i szybko zapamiętać, co jeszcze mamy zrobić. Poza tym podczas tworzenia takich map można się po prostu dobrze bawić i rozwijać kreatywność. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mapami, nie tylko biznesowymi, które są tutaj jedynie dodatkiem. Dzięki tej książce dowiecie się, dlaczego mapy są ważne i jak je tworzyć, aby były przydatne.
nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com
Niewolnica ISIS
"Piekło to za mało…" - wszyscy znamy zagrożenie jakie niesie ze sobą ISIS. Znamy... z telewizji... z internetu... ze słyszenia... Komentujemy, boimy się, ale daleko nam do poznania okrucieństwa ISIS na własnej skórze. Książka, o której dziś Wam opowiem, jest historią dziewczyny, która przeżyła, mimo, że dostała się do niewoli...
Mała wioska jazydzka u podnóża góry Sindżar w Iraku ( północnym). To w niej Dżinan wiedzie szczęśliwe dzieciństwo, to w niej poznaje swoją prawdziwą i jedyną miłość, to w z niej zostaje uprowadzona przez wyznawców państwa islamskiego. Oddzielona od rodziny, wraz z innymi jazydzkimi kobietami jest przenoszona z miejsca na miejsce, bita, torturowana i traktowana jak niewolnica. Kiedy to nastąpiło, dziewczyna miała tylko osiemnaście lat. Mimo tak młodego wieku, miała w sobie dość siły i miłości do męża, że przetrwała, a następnie zdołała uciec z niewoli. Po powrocie do rodziny nie była już jednak nigdy sobą.
Sięgając po książkę, obawiałam się opowieści z najgorszego koszmaru. Nie twierdzę, że to, co przeżyła dziewczyna koszmarem nie było, bo picie wody gotowanej ze zdechłymi myszami, wystawianie na słońce bez kropli wody, czy rażenie prądem, na pewno należą do najgorszych doświadczeń jakie może przeżyć człowiek, ale odnoszę wrażenie, że los i tak obszedł się z nią łaskawie. Nie została zhańbiona. Wiem, co ISIS robi z kobietami i to z "kobietami" już dziesięcioletnimi. Wiem jak bojownicy islamscy potrafią być okrutni. Tutaj bohaterka również opowiada o takich sytuacjach, ale to już nie z własnego doświadczenia. Niestety nie wszystkie jazydki miały tyle szczęścia. Jestem pełna podziwu dla niewolnic islamu, że w tak trudnej sytuacji potrafiły się jednoczyć i walczyć oraz bronić się. Udawanie osoby niedorozwiniętej czy wielodniowe niemycie się, to tylko niektóre ze sposobów, na to, żeby skutecznie zniechęcić do siebie oprawców.
Dziewczynie udało się uciec z niewoli, jednak piętno tego, co przeżyła odcisnęło się na niej na zawsze. Dżinan po powrocie do domu długo czekała na "odrodzenie". Została objęta pomocą psychologiczną, a napisanie tej książki jest częścią jej przemiany. W napisaniu powieści pomógł jej Thierry Oberlé.
Mała wioska jazydzka u podnóża góry Sindżar w Iraku ( północnym). To w niej Dżinan wiedzie szczęśliwe dzieciństwo, to w niej poznaje swoją prawdziwą i jedyną miłość, to w z niej zostaje uprowadzona przez wyznawców państwa islamskiego. Oddzielona od rodziny, wraz z innymi jazydzkimi kobietami jest przenoszona z miejsca na miejsce, bita, torturowana i traktowana jak niewolnica. Kiedy to nastąpiło, dziewczyna miała tylko osiemnaście lat. Mimo tak młodego wieku, miała w sobie dość siły i miłości do męża, że przetrwała, a następnie zdołała uciec z niewoli. Po powrocie do rodziny nie była już jednak nigdy sobą.
Sięgając po książkę, obawiałam się opowieści z najgorszego koszmaru. Nie twierdzę, że to, co przeżyła dziewczyna koszmarem nie było, bo picie wody gotowanej ze zdechłymi myszami, wystawianie na słońce bez kropli wody, czy rażenie prądem, na pewno należą do najgorszych doświadczeń jakie może przeżyć człowiek, ale odnoszę wrażenie, że los i tak obszedł się z nią łaskawie. Nie została zhańbiona. Wiem, co ISIS robi z kobietami i to z "kobietami" już dziesięcioletnimi. Wiem jak bojownicy islamscy potrafią być okrutni. Tutaj bohaterka również opowiada o takich sytuacjach, ale to już nie z własnego doświadczenia. Niestety nie wszystkie jazydki miały tyle szczęścia. Jestem pełna podziwu dla niewolnic islamu, że w tak trudnej sytuacji potrafiły się jednoczyć i walczyć oraz bronić się. Udawanie osoby niedorozwiniętej czy wielodniowe niemycie się, to tylko niektóre ze sposobów, na to, żeby skutecznie zniechęcić do siebie oprawców.
Dziewczynie udało się uciec z niewoli, jednak piętno tego, co przeżyła odcisnęło się na niej na zawsze. Dżinan po powrocie do domu długo czekała na "odrodzenie". Została objęta pomocą psychologiczną, a napisanie tej książki jest częścią jej przemiany. W napisaniu powieści pomógł jej Thierry Oberlé.
Każdy rozdział rozpoczyna się planem, takim jak pisze się w szkole, przy opowiadaniach. Krótkie punkty mówią nam o tym, co znajdziemy w rozdziale. Książka nie jest może literaturą górnych lotów, a i język nie jest na miarę największych pisarzy, ale niesie wielki przekaz i daje świadectwo okrucieństwu, co jest czasem więcej warte od najpiękniejszych słów.
Na koniec jeszcze kilka słów o Jazydach. Ich religia jest duszo starsza od naszej. Wierzą także w jednego Boga, który stworzył świat, ale według ich wierzeń, to siedem aniołów jest odpowiedzialne za jego dalsze losy. Wyznawcy islamu wyjątkowo okrutnie obchodzą się wyznawcami wiary jazydów, nawet bardziej niż z chrześcijanami. Jazydzi, to według oprawców, wyznawcy szatana i należy się ich pozbyć z terenów przyszłego kalifatu.
Jestem wstrząśnięta i zła, pełna nienawiści i bezsilności, w stosunku do tego, co dzieje się na naszych oczach w XXI wieku. Jakim prawem, banda samozwańczych bojowników może mówić innym ludziom w co mają wierzyć? Jak można w imię Boga zabijać? Jak można w imię wiary traktować ludzi jak zwierzęta? Nie mogę uwierzyć w to, że te czasy znów powróciły, z tym, że bojownicy są teraz innego wyznania. Aż wstyd się przyznać, że my, chrześcijanie również zabijaliśmy w imię naszego Boga i nawracaliśmy niewiernych...
A teraz przyznajcie się szczerze - jak wyobrażacie sobie jazyda czy jazydkę? Macie pewnie przed oczami ludzi w chustach na głowie, w lepiankach, zacofanych i brudnych? Mam rację? Ta książka pokazuje nam, że nie ma w tym krzty prawdy. Jazydzi to ludzie tacy, jak my. Mają samochody, korzystają z internetu, ich dzieci uczą się w szkołach, chociaż kobiety tylko podstawy. Tak samo kochają, marzą, czytają książki czy rozmawiają. Owszem ich prawa są nieco przestarzałe, bo kto w dzisiejszych czasach kojarzy małżeństwa czy wyklucza ze społeczeństwa za to, że kobieta została zgwałcona? Tu muszę dodać, że od czasu porwań jazydzkich kobiet przez ISIS, nie są one już wykluczane ze społeczeństwa, jeżeli zostały zgwałcona. Po części jest to zasługa samych ludzi, a dodatkowo taka prośbę wystosował jazydzki "papież".
Kochani, to nie dzieje się "gdzieś tam". Ten koszmar dzieje się bliżej niż myślicie, a państwo islamskie jest już wszędzie. Ta powieść powinna być przestrogą dla wszystkich nas i przez wszystkich powinna być przeczytana, żebyśmy wreszcie przestali udawać, że żyjemy w idealnym świecie. Żebyśmy otworzyli wreszcie oczy na innych ludzi, cierpiących i gnębionych. I aż trudno mi zapytać, jak to możliwe, że ludzi potrafią innym ludziom robić takie rzeczy, bo to nie ludzie...
Ciągle nasuwa mi się też myśl, jak to możliwe, że tyle osób przeszło "pranie mózgu" i z własnej woli niszczą inne narody? I nie chodzi tu tylko o jazydów, bo ISIS niszczy wszystko. Nawet państwa, które przyjęły ich pod swój dach, kiedy to "uciekali jako uchodźcy". Co ja tu z resztą będę Wam tłumaczyć, sami wiecie jak jest. Jeszcze jedna ważna rzecz -bohaterka opowiada też o propagandzie jaką ISIS pokazuje przez internet. Mowa tu o wozie opancerzonych, który jest nagrany jak wybucha z samobójcą w środku. Wiwaty Dżichadystów każą nam sądzić że zamach im się udał, potem film się urywa. Prawda jest taka, że wóz został zatrzymany. Dlatego też nie do końca można wierzyć w potęgę państwa islamskiego, które usiłuje wzbudzić przerażenie i zwyciężyć nas poprzez strach.
http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/
Niewolnica ISIS
To nie jest łatwa książka. Przeżycia, emocje i historia, odgrywają w niej ogromną rolę.
Thierry Oberlé, reporter francuskiego dziennika „Le Figaro” i Dżinan, poznali się przypadkiem, na początku zimy w 2014 roku. Kobieta, opowiedziała wówczas swoją wstrząsającą historię. To nie tania sensacja, lecz losy osoby, która przeszła w życiu zbyt wiele.
Wojna, dotarła też do niewielkiej jazydzkiej wioski, u podnóża góry Sindżar, w północnym Iraku.
To taki wewnętrzny dramat. Główna bohaterka, ocalała z prawdziwego piekła. Sprzedano ją dwóm bojownikom. Była torturowana i więziona. Zmuszono, do przejścia na islam. Udało się jej uciec, ale to co przeszła, utkwi głęboko w pamięci każdej czytelniczce.
Dżihadyści posiadają broń maszynową, strzelającą z prędkością kilkudziesięciu wielokalibrowych naboi na sekundę. Złe traktowanie drugiego człowieka, odbija się głęboko w świadomości. Uroda kobiet, jest bardzo ważna. Największym powodzeniem, cieszą się kobiety o zielonych i niebieskich oczach. Wybierane są, jak żywy towar.
Każdy z Nas, ma inne obawy o swoje życie, zdrowie, czy zwykłą codzienność. Główna bohaterka, chodziła do szkoły, tylko do czternastego roku życia. Ojciec nie chciał słyszeć o dalszej edukacji dziewczyny. Matka, pragnęła zrobić z niej wzorową gospodynię domową. Dla mnie, zabranianie możliwości dalszego rozwoju i nauki dla kobiety, jest czymś nienormalnym.
W kraju jazydów, o małżeństwie decyduje rodzina. Z jednej strony, jest idealnym sposobem na umocnienie pozycji, a z drugiej pokazaniem, że kobieta nie ma żadnych praw. Książka powstała z myślą, o samej bohaterce, jak i innych kobietach, które spotkał podobny los, a także tych, które nie miały tyle szczęścia i przypłaciły swoje życie. Odwaga i determinacja, jaką musiała wykazać się dziewczyna, by uciec z rąk oprawców, jest godna prawdziwego i nieukrywanego podziwu.
Nazwy niektórych irackich miejscowości, zostały zmienione ze względów bezpieczeństwa. W trakcie powstawania książki, pojawiło się wiele przeszkód. Szata graficzna powieści również oddaje klimat. To według mnie, kolejny sukces Wydawnictwa HELION pomimo, że książka ma tylko 192 strony.
Gorąco polecam
Thierry Oberlé, reporter francuskiego dziennika „Le Figaro” i Dżinan, poznali się przypadkiem, na początku zimy w 2014 roku. Kobieta, opowiedziała wówczas swoją wstrząsającą historię. To nie tania sensacja, lecz losy osoby, która przeszła w życiu zbyt wiele.
Wojna, dotarła też do niewielkiej jazydzkiej wioski, u podnóża góry Sindżar, w północnym Iraku.
To taki wewnętrzny dramat. Główna bohaterka, ocalała z prawdziwego piekła. Sprzedano ją dwóm bojownikom. Była torturowana i więziona. Zmuszono, do przejścia na islam. Udało się jej uciec, ale to co przeszła, utkwi głęboko w pamięci każdej czytelniczce.
Dżihadyści posiadają broń maszynową, strzelającą z prędkością kilkudziesięciu wielokalibrowych naboi na sekundę. Złe traktowanie drugiego człowieka, odbija się głęboko w świadomości. Uroda kobiet, jest bardzo ważna. Największym powodzeniem, cieszą się kobiety o zielonych i niebieskich oczach. Wybierane są, jak żywy towar.
Każdy z Nas, ma inne obawy o swoje życie, zdrowie, czy zwykłą codzienność. Główna bohaterka, chodziła do szkoły, tylko do czternastego roku życia. Ojciec nie chciał słyszeć o dalszej edukacji dziewczyny. Matka, pragnęła zrobić z niej wzorową gospodynię domową. Dla mnie, zabranianie możliwości dalszego rozwoju i nauki dla kobiety, jest czymś nienormalnym.
W kraju jazydów, o małżeństwie decyduje rodzina. Z jednej strony, jest idealnym sposobem na umocnienie pozycji, a z drugiej pokazaniem, że kobieta nie ma żadnych praw. Książka powstała z myślą, o samej bohaterce, jak i innych kobietach, które spotkał podobny los, a także tych, które nie miały tyle szczęścia i przypłaciły swoje życie. Odwaga i determinacja, jaką musiała wykazać się dziewczyna, by uciec z rąk oprawców, jest godna prawdziwego i nieukrywanego podziwu.
Nazwy niektórych irackich miejscowości, zostały zmienione ze względów bezpieczeństwa. W trakcie powstawania książki, pojawiło się wiele przeszkód. Szata graficzna powieści również oddaje klimat. To według mnie, kolejny sukces Wydawnictwa HELION pomimo, że książka ma tylko 192 strony.
Gorąco polecam
http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska; 2016-09-23
Pieśń Dawida
Czasami to jedno spojrzenie wystarczy, aby poczuć, że życie może nabrać innych barw. Beztroskie życie, uliczne bójki, podróże i bogactwo odchodzą w zapomnienie, kiedy na drodze stanie druga połowa. Druga połowa, która zaprasza do swojego ciemnego świata, w którym jest tancerką na scenie, a każdy jej ruch sprawia, że czuje się jedyną w jego ramionach...
Impulsywny z niego chłopak. Próby samobójcze, odwyk i szpital psychiatryczny. Dawid po zaginięciu siostry, nie radzi sobie z emocjami. Życie staje się jałowe oraz pełne poczucia winy. W szpitalu poznaje Mojżesza, który otwiera mu drzwi do lepszego świata, w którym może być bokserem, ulicznym nędzarzem, a nawet może pokochać niewidomą dziewczynę. Dawid, zwany kiedyś Tagiem poznaje niewidomą Millie. Połączy ich nić, która zostanie przerwana, kiedy Tag zniknie. Zostawia swojej wybrance kasety, na których nagrał wszystko to, co chciał powiedzieć. Rachunek sumienia, który zawiera wszystkie krzywdy i jedno wyznanie, które zmieni życie osób, które słuchają nagrania...
Długo leczyłam swoje emocje po przeczytaniu Prawa Mojżesza. Wiedziałam, że Harmon wniesie świeży powiew powietrza, którego brakuje w powieściach. Wróciła, ale z jakim rozmachem! Pieśń Dawida kontynuacja Prawa Mojżesza, ale jaka kontynuacja! Nie bujałam w obłokach, nie czekałam na proste rozwiązanie! Czekałam na wyjście z tego cholernego układu, który uświadamia, że nieobecny wzrok napawa smutkiem, a przy odrobinie odwagi obdarzy też miłością...
Poznałam ich w poprzedniej części. Mojżesz oraz Tag. Przyjaciele, których połączyła prawdziwa lina męskiej przyjaźni, która przetrwała lata. Oboje popadali w problemy, ale zawsze trzymali się razem. Na horyzoncie pokazała się Millie oraz jej brat Henry. Dwójka nowych bohaterów. Nowy bagaż doświadczeń, który wypełniony jest ciepłem, uśmiechem i niemym spojrzeniem. Ona niewidoma, a on z autyzmem. Czy to melodramat? Nie! To bohaterowie, którzy nie oczekują wiele. To bohaterowie, którzy swoją naturalnością powodują chęć do życia. To bohaterowie, którzy uświadamiają, że życie nie zaczyna się na ringu. Uświadamiają, że ona przyjdzie. Wygrana? Nie, wygrana! Porażka, która zaboli. Zawsze boli, kiedy staje na drodze ku szczęściu. Autorka wykreowała ich, jako silne charaktery. Charaktery, które znajdą nutkę szczęścia w nieszczęściu, bo bycie bohaterem ma wiele zalet, a oni je mają. Dla mnie posiadali zalety, których poszukiwałam od dawna...
Czułam niepokój. Towarzysz, który skrywał się w mojej podświadomości podczas czytania. Czułam, że podsłuchuje nagrania bohatera, który otwiera swoją intymność. Wodziłam wyobraźnią po pokoju, w którym siedzi niewidoma dziewczyna. To ona słucha nagrania, które zabiera nadzieję, że jutro nadejdzie... Autorka posadziła mnie na stołku. Siedziałam, słuchałam i przeniosłam się do świata Harmon, który pokazuje, że żadne pytanie, nie pozostanie bez odpowiedzi...
Opisała ich związek bez grama erotyki. Urzekła mnie. Pokazała, że można obrać uczucia w inny wymiar słów, które powolnym krokiem ruszają i dają nadzieję, że namiętność można pozostawić na uboczu. Dłoń i jeden dotyk może wyrazić więcej niż dwa rozdziały pikantnych scen... Zrobiła to! Powróciła i pokazała, że ma siłę do pisania powieści, które urzekają poruszanym problemem, a nie pikanterią, która czasami jest zbędna. W tym przypadku jest zbędna...
Pieśń Dawida książka, która atakuje emocjami. Harmon atakuje. Powoli z pełną precyzją pozwala, aby łzy drążyły swoją ścieżkę. U mnie wydrążyły! Czy warto wstydzić się łez? Nie! To one pokazują, że autorka gra na emocjach, które buduje od początku do końca...
Czasami poznajemy ludzi, którzy emanują spokojem. Czasami poznajemy ludzi, którzy emanują wewnętrznym chaosem. Zderzenie z człowiekiem może przerwać ciszę, która przenikliwie trzyma w swoich objęciach. Ich zderzenie przerwało ciszę, która obnaża ich wewnętrzne słabości. Poznałam je. A ty? Zmierzysz się z możliwością wyboru, w którym życie stanie na pograniczu śmierci... To tutaj utrata życia staje się realna.Wchodzisz? Czy pozostaniesz tylko podglądaczem życia...
ksiazkowaczarnobialaem.blogspot.com czarno_biała em; 2016-09-27