Recenzje
Calder. Narodziny odwagi
Czytanie czegoś, co jeszcze nie ukazało się na naszym rynku, przed oficjalną polską premierą, jest z całą pewnością ekscytujące, ale też i przerażające. Z jednej strony bowiem mogę zapoznać się z daną powieścią szybciej niż pozostali czytelnicy - co jest naprawdę fajne i przez co niektórzy z was na pewno mi zazdroszczą.Z drugiej zaś recenzowanie takiego tytułu pociąga za sobą pewne konsekwencje - moje wrażenia po lekturze w jakimś stopniu wpływają na was, przekonując do sięgnięcia po daną pozycję - lub wręcz przeciwnie, do omijania jej szerokim łukiem. W przypadku zaś, gdy zdecydujecie się na lekturę kierując się moją oceną, wasze oczekiwania względem danej książki wzrastają - macie bowiem nadzieję na znalezienie tego wszystkiego, co i ja znalazłam na jej kartach oraz przeżycie wszystkich tych emocji, które i mi towarzyszyły podczas lektury. I właśnie to jest przerażające. Ta odpowiedzialność za wasze wybory...
Będąc w pełni świadomą owego brzemienia (oraz zdrową na umyśle - jak mawiają prawnicy) chcę was dziś zapewnić, że sięgając po "Calder. Narodziny odwagi" Mii Sheridan nie zawiedziecie się. To doprawdy przejmująca historia o prawdziwej, czystej, niczym nieskażonej, romantycznej miłości, która nie tylko dogłębnie was wzruszy, ale też sprawi, iż uwierzycie w to, że coś tak pięknego jest naprawdę możliwe. Że dwoje ludzi jest w stanie połączyć tak głębokie uczucie - na przekór wszystkim i wszystkiemu - urodzeniu, przeznaczeniu, wierze i bogom. Calder i Eden są tego przykładem.
"I gdzieś w głębi duszy, w miejscu, które nie zna reguł ani granic, gdzieś, gdzie słychać tylko bicie mojego serca, zakiełkowała miłość."
Po raz pierwszy zobaczył ją, kiedy miał zaledwie dziesięć lat. Był zaledwie posłańcem wody, zaś ona za kilka lat stać się miała tą, która u boku ich przywódcy powiedzie całą wspólnotę do Elizjum - raju, w którym będą żyć wiecznie na równi z bogami. I choć oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jakie jest ich przeznaczenie, nie mogli wygrać z rodzącym się pomiędzy nimi uczuciem, które z każdym kolejnym rokiem stawało się coraz silniejsze. A kiedy ich miłość osiągnęła punkt, w którym jedno bez drugiego nie mogło już żyć, postanowili uczynić wszystko, by móc być razem.
"- Skąd czerpiesz swoją siłę, Blasku Poranka?
- Od ciebie"
"Calder. Narodziny odwagi" to książka, która pod wieloma względami podobna jest do czytanego niedawno przeze mnie innego dzieła autorki - "Stinger. Żądło namiętności". Podobnie jak tam, tak i tutaj Mia Sheridan porusza trudne tematy, często społecznie nieakceptowane. Tam - chociażby handel żywym towarem. Tu - fanatyzm religijny. To samo tyczy się głównych bohaterów. W obu powieściach pochodzą oni niejako z dwóch różnych światów, które w żadnym wypadku nie powinny się przeciąć. Jednakże autorka udowadnia, że prawdziwa miłość nie uznaje słowa "niemożliwe". Jeśli tylko dwoje ludzi kocha się wystarczająco mocno, to będą w stanie pokonać wszelkie przeszkody, stawić czoła wszelkim przeciwnościom losu. A to daje nadzieję - że warto marzyć i żyć dla miłości, a także zawsze oczekiwać od życia czegoś więcej.
Kiedy spoglądam na okładkę i widzę młodego mężczyznę, który ma utożsamiać Caldera, przed oczami stają mi ostatnie sceny rozgrywające się na kartach powieści. Pełne dramatyzmu, wręcz tragiczne. Mia Sheridan urywa bowiem swą opowieść w takim momencie, że aż serce człowiekowi się kraje, a w głowie rodzi się milion pytań o to, co dalej. Niech no już na naszym rynku ukaże się kontynuacja - "Eden. Nowy początek", co pozwoli mi poznać dalsze losy głównych bohaterów. Nie wiem tylko, jak wytrzymam do dnia jej premiery...
Będąc w pełni świadomą owego brzemienia (oraz zdrową na umyśle - jak mawiają prawnicy) chcę was dziś zapewnić, że sięgając po "Calder. Narodziny odwagi" Mii Sheridan nie zawiedziecie się. To doprawdy przejmująca historia o prawdziwej, czystej, niczym nieskażonej, romantycznej miłości, która nie tylko dogłębnie was wzruszy, ale też sprawi, iż uwierzycie w to, że coś tak pięknego jest naprawdę możliwe. Że dwoje ludzi jest w stanie połączyć tak głębokie uczucie - na przekór wszystkim i wszystkiemu - urodzeniu, przeznaczeniu, wierze i bogom. Calder i Eden są tego przykładem.
"I gdzieś w głębi duszy, w miejscu, które nie zna reguł ani granic, gdzieś, gdzie słychać tylko bicie mojego serca, zakiełkowała miłość."
Po raz pierwszy zobaczył ją, kiedy miał zaledwie dziesięć lat. Był zaledwie posłańcem wody, zaś ona za kilka lat stać się miała tą, która u boku ich przywódcy powiedzie całą wspólnotę do Elizjum - raju, w którym będą żyć wiecznie na równi z bogami. I choć oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jakie jest ich przeznaczenie, nie mogli wygrać z rodzącym się pomiędzy nimi uczuciem, które z każdym kolejnym rokiem stawało się coraz silniejsze. A kiedy ich miłość osiągnęła punkt, w którym jedno bez drugiego nie mogło już żyć, postanowili uczynić wszystko, by móc być razem.
"- Skąd czerpiesz swoją siłę, Blasku Poranka?
- Od ciebie"
"Calder. Narodziny odwagi" to książka, która pod wieloma względami podobna jest do czytanego niedawno przeze mnie innego dzieła autorki - "Stinger. Żądło namiętności". Podobnie jak tam, tak i tutaj Mia Sheridan porusza trudne tematy, często społecznie nieakceptowane. Tam - chociażby handel żywym towarem. Tu - fanatyzm religijny. To samo tyczy się głównych bohaterów. W obu powieściach pochodzą oni niejako z dwóch różnych światów, które w żadnym wypadku nie powinny się przeciąć. Jednakże autorka udowadnia, że prawdziwa miłość nie uznaje słowa "niemożliwe". Jeśli tylko dwoje ludzi kocha się wystarczająco mocno, to będą w stanie pokonać wszelkie przeszkody, stawić czoła wszelkim przeciwnościom losu. A to daje nadzieję - że warto marzyć i żyć dla miłości, a także zawsze oczekiwać od życia czegoś więcej.
Kiedy spoglądam na okładkę i widzę młodego mężczyznę, który ma utożsamiać Caldera, przed oczami stają mi ostatnie sceny rozgrywające się na kartach powieści. Pełne dramatyzmu, wręcz tragiczne. Mia Sheridan urywa bowiem swą opowieść w takim momencie, że aż serce człowiekowi się kraje, a w głowie rodzi się milion pytań o to, co dalej. Niech no już na naszym rynku ukaże się kontynuacja - "Eden. Nowy początek", co pozwoli mi poznać dalsze losy głównych bohaterów. Nie wiem tylko, jak wytrzymam do dnia jej premiery...
Magicznyswiatksiazki.pl Sylwia Węgielewska; 2016-05-25
Koty dziwaki. Kolorowanka
Kolorowanki są chyba znane nam wszystkim. O ile jeszcze kilka lat temu można by sądzić, że większość czytelników kojarzy je wyłącznie z czasami dzieciństwa, o tyle intuicja podpowiada mi, że prawdziwy szał kolorowanek ostatnich kilku lat sprawił, że czytelnicy tejże recenzji z dużym prawdopodobieństwem przynajmniej widzieli lub przeglądali podobne propozycje wydawnicze lub też mają z nimi do czynienia na co dzień. Być może wypełnianie kolorem konturów stało się jedną z ulubionych rozrywek dla tych, którzy skuszeni dobrą reklamą kolorowanek dla dorosłych oczekują pozytywnych efektów wynikających z takiej formy spędzania wolnego czasu: odprężenia, zdystansowania wobec zwykłych, codziennych spraw i pobudzenia kreatywności.
Tego ostatniego z pewnością nie brakuje współczesnym autorom kolorowanek i malowanek. Wraz z pojawiającymi się nowymi pozycjami w ofercie wydawniczej wzrasta ilość kreatywnych książeczek, które łączą standardową formułę kolorowanki z innymi, często zabawnymi zadaniami, które mają spełniać podobną rolę: odstresować, odprężyć, ale często też rozbawić. Taką właśnie "kolorowanką" jest książka Joanny Star Czupryniak, "Koty dziwaki. Kolorowanka odstresowująca dla całej rodziny". Najkrócej opisać ją można następująco:
„Odstresowująca kolorowanka, kompendium wiedzy i zabawa dla całej rodziny w jednym. To nie jest książka dla dzieci. To nie jest książka dla dorosłych. To książka dla każdego, w kim drzemie kot, zatem… niech kot będzie z Wami”.
Faktycznie, motywem który całkowicie zdominował tę książeczkę, jest KOT.
Wszystkie kolorowanki i zadania zaprojektowane przez autorkę są związane z domowymi ulubieńcami. Czy to labirynt, czy popularne "kółko i krzyżyk" czy tytułowa kolorowanka, za każdym razem w kreatywny sposób został wtrącony zabawny rysunek zwierzaka lub całego ich mnóstwa. Uroku a też i humoru dodają instrukcje do zadań czy ich tytuły, np.: "Poskładaj kota z części, może Ci się poszczęści". O dziwo, książeczka ma rozdziały, natomiast nie posiada spisu treści, jednak takie rozwiązanie w zasadzie nie przeszkadza, mimo iż jest tu całkiem sporo stron, bo ponad 100. Mniej więcej w połowie książeczki zaczyna się podział na rozdziały. Pierwszy z nich to "Sztuka&kultura". Tytuły poszczególnych stron mogą wiele zdradzić, np. "kocia sztuka ludowa" czy "kot w sztuce współczesnej". Niektóre z nich wprost doprowadzają do śmiechu - "Kot da Vinci" - myślę, że każdy już sobie wyobraża tę kolorowankę z kocią Moną Lisą w centrum.
Kolejny rozdzialik to "Nauka i technika", w którym przykładowe zadanie to "Wytwórz swego robota (dużą mysz, nie kota!)". Ostatnia część to "Duchowość" - chyba najbardziej zabawna. Przykładowe kolorowanki noszą tytuły "Pokaż mi swój ogon, a powiem ci kim jesteś", "Kocia aura" itp. Ostatnia strona, to mała niespodzianka dla odbiorcy - znajdują się tam dziecięce rysunki kotów, a poniżej czytamy "Moja córka Milena, również chciała być współautorką też książki. A proszę bardzo...". Jest to najlepsze potwierdzenie, że książka ma swoje przeznaczenie w każdej grupie wiekowej. Oczywiście jeśli tylko ktoś ma chęć na trochę dobrej zabawy humoru i lubi domowych mruczących drapieżców. Dla pasjonatów tych zwierzaków to chyba pozycja konieczna. Książeczka z pewnością spodoba się też osobom, które poddały się szałowi kolorowanek, a też cenią kreatywne i luźne podejście do formy tego typu książek i książeczek. Całość estetycznie zaaranżowana, wydana w nietypowym formacie przyciąga uwagę. Myślę, że jest to jedna z bardziej oryginalnych dostępnych w sprzedaży kolorowanek, czekam na kolejne zaskoczenie, ciekawe czego jeszcze możemy się spodziewać...
Tego ostatniego z pewnością nie brakuje współczesnym autorom kolorowanek i malowanek. Wraz z pojawiającymi się nowymi pozycjami w ofercie wydawniczej wzrasta ilość kreatywnych książeczek, które łączą standardową formułę kolorowanki z innymi, często zabawnymi zadaniami, które mają spełniać podobną rolę: odstresować, odprężyć, ale często też rozbawić. Taką właśnie "kolorowanką" jest książka Joanny Star Czupryniak, "Koty dziwaki. Kolorowanka odstresowująca dla całej rodziny". Najkrócej opisać ją można następująco:
„Odstresowująca kolorowanka, kompendium wiedzy i zabawa dla całej rodziny w jednym. To nie jest książka dla dzieci. To nie jest książka dla dorosłych. To książka dla każdego, w kim drzemie kot, zatem… niech kot będzie z Wami”.
Faktycznie, motywem który całkowicie zdominował tę książeczkę, jest KOT.
Wszystkie kolorowanki i zadania zaprojektowane przez autorkę są związane z domowymi ulubieńcami. Czy to labirynt, czy popularne "kółko i krzyżyk" czy tytułowa kolorowanka, za każdym razem w kreatywny sposób został wtrącony zabawny rysunek zwierzaka lub całego ich mnóstwa. Uroku a też i humoru dodają instrukcje do zadań czy ich tytuły, np.: "Poskładaj kota z części, może Ci się poszczęści". O dziwo, książeczka ma rozdziały, natomiast nie posiada spisu treści, jednak takie rozwiązanie w zasadzie nie przeszkadza, mimo iż jest tu całkiem sporo stron, bo ponad 100. Mniej więcej w połowie książeczki zaczyna się podział na rozdziały. Pierwszy z nich to "Sztuka&kultura". Tytuły poszczególnych stron mogą wiele zdradzić, np. "kocia sztuka ludowa" czy "kot w sztuce współczesnej". Niektóre z nich wprost doprowadzają do śmiechu - "Kot da Vinci" - myślę, że każdy już sobie wyobraża tę kolorowankę z kocią Moną Lisą w centrum.
Kolejny rozdzialik to "Nauka i technika", w którym przykładowe zadanie to "Wytwórz swego robota (dużą mysz, nie kota!)". Ostatnia część to "Duchowość" - chyba najbardziej zabawna. Przykładowe kolorowanki noszą tytuły "Pokaż mi swój ogon, a powiem ci kim jesteś", "Kocia aura" itp. Ostatnia strona, to mała niespodzianka dla odbiorcy - znajdują się tam dziecięce rysunki kotów, a poniżej czytamy "Moja córka Milena, również chciała być współautorką też książki. A proszę bardzo...". Jest to najlepsze potwierdzenie, że książka ma swoje przeznaczenie w każdej grupie wiekowej. Oczywiście jeśli tylko ktoś ma chęć na trochę dobrej zabawy humoru i lubi domowych mruczących drapieżców. Dla pasjonatów tych zwierzaków to chyba pozycja konieczna. Książeczka z pewnością spodoba się też osobom, które poddały się szałowi kolorowanek, a też cenią kreatywne i luźne podejście do formy tego typu książek i książeczek. Całość estetycznie zaaranżowana, wydana w nietypowym formacie przyciąga uwagę. Myślę, że jest to jedna z bardziej oryginalnych dostępnych w sprzedaży kolorowanek, czekam na kolejne zaskoczenie, ciekawe czego jeszcze możemy się spodziewać...
moznaprzeczytac.pl Anna; 2016-05-25
Koty dziwaki. Kolorowanka
Skąd wzięła się u mnie taka kolorowanka? Otóż otrzymałam ją dzięki loterii na Zlocie Blogerów podczas Warszawskich Targów Książki. Ponieważ znaliśmy wcześniej listę tytułów, które będzie można otrzymać, "Koty dziwaki" stały się moją największą "zachciewajką".Uśmiechnęło się do mnie szczęście i znalazły się w moim posiadaniu!
"Koty dziwaki" to, jak głosi tekst z okładki, odstresowująca książka dla całej rodziny. Natomiast według samej autorki tytuł przeznaczony nie jest ani dla dzieci, ani dla dorosłych tylko dla zapalonych kociarzy.
Książeczka, która ukazała się nakładem wydawnictwa Septem, nie jest zwykłą kolorowanką antystresową. To raczej zeszyt wypełniony różnymi zadaniami, wśród których znajdą się oczywiście również takie mówiące "pokoloruj". Wewnątrz pojawia się sporo przeróżnych zabaw - labirynty, modowe rysowanki, poszukiwania kota wśród masy innych zwierzątek, humorystyczne historyjki, "brudzenie" gotowego już obrazka i wiele, wiele innych.
Wszystkie stworzone przez Joannę Star Czupryniak obrazki są przepełnione humorem. Na końcu tomu znajdziemy również sympatyczne rysunki jej córeczki, Mileny, która bardzo chciała być współautorką (niezupełnie)kolorowanki. Jestem pod ogromnym wrażeniem wyobraźni autorki - stworzenie takiej ilości pomysłowych zadań z pewnością nie mogło przyjść łatwo. Szczególnie jednak ujęło mnie kilka ciekawych pomysłów. Dla miłośników książek - ile przeczyta kot mając dziewięć żywotów? Dla wielbicieli starych seriali - "Czterej pancerni, pies i kot" (bo czemu nie?).
Wydanie jest całkiem ładne i staranne. Ciekawy format, okładka ze skrzydełkami, biały, stosunkowo gruby papier. Tylko niestety, jak to często w wypadku kolorowanek bywa, ktoś nie przemyślał łączenia stron. Książeczka nie otwiera się do końca, co wcale nie ułatwia kolorowania. Trzeba rozkładać ją na siłę i liczyć na to, że się przez to nie zepsuje.
Mi osobiście "Koty dziwaki" spodobały się bardzo. Rzeczywiście nadają się do wspólnej zabawy z małymi (i tymi nieco większymi) dziećmi. Można przy nich spędzić kilka niezwykle radosnych chwil. Nie polecam kolorowanki osobom, które takie małe elementy mogłyby łatwo zdenerwować. Sądzę jednak również, że miłośnicy kotów będą książeczką zachwyceni - niezależnie od tego w jakim są aktualnie wieku - i im ten tytuł szczególnie polecam.
"Koty dziwaki" to, jak głosi tekst z okładki, odstresowująca książka dla całej rodziny. Natomiast według samej autorki tytuł przeznaczony nie jest ani dla dzieci, ani dla dorosłych tylko dla zapalonych kociarzy.
Książeczka, która ukazała się nakładem wydawnictwa Septem, nie jest zwykłą kolorowanką antystresową. To raczej zeszyt wypełniony różnymi zadaniami, wśród których znajdą się oczywiście również takie mówiące "pokoloruj". Wewnątrz pojawia się sporo przeróżnych zabaw - labirynty, modowe rysowanki, poszukiwania kota wśród masy innych zwierzątek, humorystyczne historyjki, "brudzenie" gotowego już obrazka i wiele, wiele innych.
Wszystkie stworzone przez Joannę Star Czupryniak obrazki są przepełnione humorem. Na końcu tomu znajdziemy również sympatyczne rysunki jej córeczki, Mileny, która bardzo chciała być współautorką (niezupełnie)kolorowanki. Jestem pod ogromnym wrażeniem wyobraźni autorki - stworzenie takiej ilości pomysłowych zadań z pewnością nie mogło przyjść łatwo. Szczególnie jednak ujęło mnie kilka ciekawych pomysłów. Dla miłośników książek - ile przeczyta kot mając dziewięć żywotów? Dla wielbicieli starych seriali - "Czterej pancerni, pies i kot" (bo czemu nie?).
Wydanie jest całkiem ładne i staranne. Ciekawy format, okładka ze skrzydełkami, biały, stosunkowo gruby papier. Tylko niestety, jak to często w wypadku kolorowanek bywa, ktoś nie przemyślał łączenia stron. Książeczka nie otwiera się do końca, co wcale nie ułatwia kolorowania. Trzeba rozkładać ją na siłę i liczyć na to, że się przez to nie zepsuje.
Mi osobiście "Koty dziwaki" spodobały się bardzo. Rzeczywiście nadają się do wspólnej zabawy z małymi (i tymi nieco większymi) dziećmi. Można przy nich spędzić kilka niezwykle radosnych chwil. Nie polecam kolorowanki osobom, które takie małe elementy mogłyby łatwo zdenerwować. Sądzę jednak również, że miłośnicy kotów będą książeczką zachwyceni - niezależnie od tego w jakim są aktualnie wieku - i im ten tytuł szczególnie polecam.
Mercy In Your Eyes
Oblubienice wojny
Na jakie próby wystawiona jest młoda dziewczyna, która nagle musi opuścić rodzinny dom i zacząć życie wśród innych, obcych kobiet?
Przyjaźń silniejsza niż wojna – tak można podsumować pierwszą powieść Helen Bryan. Coraz trudniejsza sytuacja panująca w Europie łączy losy pięciu młodych dziewczyn, pochodzących z różnych stron świata i środowisk. Miejscem, w którym splatają się historie Alice, Frances, Evangeline, Elsie i Tanni jest mała, niepozorna wioska w Anglii – Crowmarsh Priors.
Akcja toczy się w czasach, gdy Europa zmaga się z potwornościami II wojny światowej, jednak nie znajdziemy tu zbyt wielu szczegółów czy historycznych odnośników. Autorka skupia się głównie na życiu bohaterek, ich losach i codziennych rozterkach. Oczywiście pojawiają się tu wątki związane z przeciwnościami, jakie przyniosła wojna – nocne naloty niemieckich samolotów, pomoc ludziom ewakuowanym z miast. To wszystko jednak wydaje się nieco odległe i „przyćmione” prozą dnia codziennego.
Mimo toczącej się obok wojny i okołowojennej działalności głównych bohaterek, miałam wrażenie, że czytam lekką powieść. Znalazło się tu bowiem wiele wątków miłosnych, radości i problemów, z jakimi zmagają się kobiety – bez względu na miejsce zamieszkania czy sytuację materialną i społeczną.
Nie znajdziemy tu opowieści znanych z podręczników historii, opisujących tragedie, jakie rozgrywały się w naszym kraju. Warto spojrzeć innym okiem na to, co działo się w czasach objętych wojną poza granicami naszego państwa, jak żyli i jak reagowali na to mieszkańcy angielskiej wioski.
To typowa powieść obyczajowa, która jest idealną książką na długie, jesienno-zimowe wieczory. Szczególnie powinna spodobać się wrażliwym czytelniczkom z duszą romantyczki.
Czytelnik zaczyna i kończy przygodę w czasach współczesnych, w których to bohaterki postanowiły spotkać się ponownie, aby pomścić śmierć niewinnych osób. Czy wszystkie z nich przeżyły? Jak dziś odnoszą się do minionych wydarzeń? I czy czas leczy rany?
Przyjaźń silniejsza niż wojna – tak można podsumować pierwszą powieść Helen Bryan. Coraz trudniejsza sytuacja panująca w Europie łączy losy pięciu młodych dziewczyn, pochodzących z różnych stron świata i środowisk. Miejscem, w którym splatają się historie Alice, Frances, Evangeline, Elsie i Tanni jest mała, niepozorna wioska w Anglii – Crowmarsh Priors.
Akcja toczy się w czasach, gdy Europa zmaga się z potwornościami II wojny światowej, jednak nie znajdziemy tu zbyt wielu szczegółów czy historycznych odnośników. Autorka skupia się głównie na życiu bohaterek, ich losach i codziennych rozterkach. Oczywiście pojawiają się tu wątki związane z przeciwnościami, jakie przyniosła wojna – nocne naloty niemieckich samolotów, pomoc ludziom ewakuowanym z miast. To wszystko jednak wydaje się nieco odległe i „przyćmione” prozą dnia codziennego.
Mimo toczącej się obok wojny i okołowojennej działalności głównych bohaterek, miałam wrażenie, że czytam lekką powieść. Znalazło się tu bowiem wiele wątków miłosnych, radości i problemów, z jakimi zmagają się kobiety – bez względu na miejsce zamieszkania czy sytuację materialną i społeczną.
Nie znajdziemy tu opowieści znanych z podręczników historii, opisujących tragedie, jakie rozgrywały się w naszym kraju. Warto spojrzeć innym okiem na to, co działo się w czasach objętych wojną poza granicami naszego państwa, jak żyli i jak reagowali na to mieszkańcy angielskiej wioski.
To typowa powieść obyczajowa, która jest idealną książką na długie, jesienno-zimowe wieczory. Szczególnie powinna spodobać się wrażliwym czytelniczkom z duszą romantyczki.
Czytelnik zaczyna i kończy przygodę w czasach współczesnych, w których to bohaterki postanowiły spotkać się ponownie, aby pomścić śmierć niewinnych osób. Czy wszystkie z nich przeżyły? Jak dziś odnoszą się do minionych wydarzeń? I czy czas leczy rany?
dlaLejdis.pl Sandra Wróbel; 2016-05-25
Stinger. Żądło namiętności
Wszyscy mamy jakieś plany na życie, mniejsze większe, czasami zupełnie nieświadome. Niektóre zdarzenia sprawiają, że poukładany i znajomy świat wywraca się do góry nogami. Przypadkowe i, wydawałoby się, przykre spotkanie jest bodźcem do spojrzenia jeszcze raz w siebie, swoje pragnienia, dążenia, a także drzemiące uczucia. Mia Sheridan już raz pokazała mi, że potrafi pisać niesamowicie wciągająco, przy okazji jej powieści "Bez słów". Byłam ciekawa kolejnego spotkania z jej twórczością.
Podczas Zjazdu Studentów Prawa w Las Vegas Grace wpada na mężczyznę, który przykuwa jej wzrok. Poukładana studentka spostrzega, że Carson jest uczestnikiem Targów Erotycznych, co szybko studzi wszelki jej zapał na bliższą znajomość. Życie bywa jednak przewrotne, dwójka bohaterów dość szybko zetknie się ze sobą ponownie, zostaną zmuszeni do spędzenia razem czasu. Grace, "dziewczyna z planem", i Carson rzucający ciągłymi aluzjami seksualnymi - mimo widocznych przeciwieństw, przyciąganie między nimi jest namacalne. Miłe spędzenie weekendu może być ciekawym rozwiązaniem, jednak uczucia mogą zaburzyć życie obojga.
Od pierwszej strony historia rusza z kopyta. Nie ma czasu na przemyślenia, autorka zaczyna od szybkiego, nagłego i intensywnego spotkania dwójki bohaterów, które powinno być epizodem podczas tego weekendu, a które zmienia ich plany, a potem również życie, o sto osiemdziesiąt stopni. Niespodziewany przymusowy pobyt razem pozwala poznać trochę lepiej Grace i Carsona, zajrzeć pod ich maski, zrozumieć, że prawdziwe uczucia kryją głęboko w sobie.
Podczas Zjazdu Studentów Prawa w Las Vegas Grace wpada na mężczyznę, który przykuwa jej wzrok. Poukładana studentka spostrzega, że Carson jest uczestnikiem Targów Erotycznych, co szybko studzi wszelki jej zapał na bliższą znajomość. Życie bywa jednak przewrotne, dwójka bohaterów dość szybko zetknie się ze sobą ponownie, zostaną zmuszeni do spędzenia razem czasu. Grace, "dziewczyna z planem", i Carson rzucający ciągłymi aluzjami seksualnymi - mimo widocznych przeciwieństw, przyciąganie między nimi jest namacalne. Miłe spędzenie weekendu może być ciekawym rozwiązaniem, jednak uczucia mogą zaburzyć życie obojga.
Od pierwszej strony historia rusza z kopyta. Nie ma czasu na przemyślenia, autorka zaczyna od szybkiego, nagłego i intensywnego spotkania dwójki bohaterów, które powinno być epizodem podczas tego weekendu, a które zmienia ich plany, a potem również życie, o sto osiemdziesiąt stopni. Niespodziewany przymusowy pobyt razem pozwala poznać trochę lepiej Grace i Carsona, zajrzeć pod ich maski, zrozumieć, że prawdziwe uczucia kryją głęboko w sobie.
Mam wrażenie, że historia dzieli się na dwie części. Na początku jest namiętnie, słodko i niezobowiązująco, czyli wyłania się klasyczny erotyk, z odrobiną romansu. Dopiero po rozstaniu bohaterowie przechodzą liczne przemiany, uczą się życia a ich kolejne spotkanie nie należy już do najłatwiejszych. Tutaj autorka postanowiła poruszyć również trudniejsze tematy, trochę niszcząc tę sielankę z początku.
Grace to poukładana, planująca wszystko z wyprzedzeniem, a jednocześnie strasznie początkowo nudna osoba. Okazuje się jednak, że jej życie w momencie poznania Stingera wynika z przeszłości i chęci dopasowania się. Carson przedstawia się jako playboy, uwielbiający igraszki, myślący jedynie o przyjemnych chwilach, szalenie pociągający. Pierwsze wrażenie jest jednak bardzo mylące, a branża jakiej się podjął, gra w filmach porno, wynika z jego trudnego dzieciństwa i braku perspektyw. Namiętne chwile, które mają być jedynie chwilą przyjemności dla obojga bohaterów (Grace wypełnia w ten sposób również swój plan), okazują się trudne przy rozstaniu.
Po upojnym weekendzie bohaterowie powinni wrócić do swojego starego życia, a jednak uczucia, które się między nimi zrodziły nie pozwalają im zapomnieć. Zmieniają się, myśląc o tej drugiej osobie postanawiają walczyć o swoją przyszłość, budować lepsze perspektywy. Ponowne spotkanie bohaterów w zupełnie innej sytuacji życiowej, po latach, pozwoli sprawdzić, czy ich uczucia były tak bardzo głębokie, jak możemy przypuszczać. I czy pokonają bariery, które obecnie się między nimi pojawiają.
Podsumowując lekturę nie mogę pominąć niedociągnięć. Nie do końca przekonało mnie zakończanie tej historii, potoczyło się za szybko, za łatwo, trochę za bardzo sielankowo. Mam również wrażenie, że ilość wątków trudnych i problemowych, które autorka wprowadziła spowodowała, że są one momentami potraktowane po macoszemu. Może lepiej było zmniejszyć ich ilość, a bardziej się w nie zagłębić.
Grace to poukładana, planująca wszystko z wyprzedzeniem, a jednocześnie strasznie początkowo nudna osoba. Okazuje się jednak, że jej życie w momencie poznania Stingera wynika z przeszłości i chęci dopasowania się. Carson przedstawia się jako playboy, uwielbiający igraszki, myślący jedynie o przyjemnych chwilach, szalenie pociągający. Pierwsze wrażenie jest jednak bardzo mylące, a branża jakiej się podjął, gra w filmach porno, wynika z jego trudnego dzieciństwa i braku perspektyw. Namiętne chwile, które mają być jedynie chwilą przyjemności dla obojga bohaterów (Grace wypełnia w ten sposób również swój plan), okazują się trudne przy rozstaniu.
Po upojnym weekendzie bohaterowie powinni wrócić do swojego starego życia, a jednak uczucia, które się między nimi zrodziły nie pozwalają im zapomnieć. Zmieniają się, myśląc o tej drugiej osobie postanawiają walczyć o swoją przyszłość, budować lepsze perspektywy. Ponowne spotkanie bohaterów w zupełnie innej sytuacji życiowej, po latach, pozwoli sprawdzić, czy ich uczucia były tak bardzo głębokie, jak możemy przypuszczać. I czy pokonają bariery, które obecnie się między nimi pojawiają.
Podsumowując lekturę nie mogę pominąć niedociągnięć. Nie do końca przekonało mnie zakończanie tej historii, potoczyło się za szybko, za łatwo, trochę za bardzo sielankowo. Mam również wrażenie, że ilość wątków trudnych i problemowych, które autorka wprowadziła spowodowała, że są one momentami potraktowane po macoszemu. Może lepiej było zmniejszyć ich ilość, a bardziej się w nie zagłębić.
Historię Grace i Carsona czyta się szybko i przyjemnie, to ciekawa lektura na spokojne popołudnie, która odpręża i daje chwile wytchnienia. Z pewnością znajdzie liczne grono miłośników, a właściwie miłośniczek - romansów, lekkiej literatury erotycznej, przy której można się zrelaksować. Może pobudzić wyobraźnię i rozpalić zmysły. Może sprawić, że niecierpliwością będziecie czytać do końca, aby przekonać się czy miłość zwycięży. Sprawdźcie, czy "Stinger" zawróci Wam w głowie.
http://ksiazkowewyliczanki.blogspot.com/ Magda Barwińska; 2016-05-10