Recenzje
Pieśń Dawida
Dawid walczył od dzieciństwa. Nie należał do grzecznych chłopców. Imprezował, nie liczył się z pieniędzmi, nadużywał alkoholu. Kiedy jego starsza siostra, Molly, zaginęła, obwiniał się o to. Kilkakrotnie próbował popełnić samobójstwo. W szpitalu psychiatrycznym, do którego w końcu trafił, poznał Mojżesza. To dzięki niemu wyszedł na prostą, choć początek ich znajomości nie należał do najłatwiejszych. Pewnego dnia w życiu Dawida pojawia się niewidoma Millie. To ona zawładnęła sercem mężczyzny i sprawiła, że poczuł się kochany i akceptowany. Jednak nagle zniknął bez słowa, nie mówiąc nikomu, dokąd się wybiera.
Pieśń Dawida to nawiązuje do Prawa Mojżesza, więc jeśli nie czytaliście tej książki, powinniście nadrobić zaległości. W innym przypadku możecie czuć się nieco zagubieni.
Akcja powieści dzieje się na dwóch płaszczyznach. Teraźniejszość łączy się z odtwarzaną z kaset magnetofonowych przeszłością. Tytułowego bohatera poznajemy za pomocą nagrań, które odsłuchuje Millie. Kobieta próbuje zrozumieć, dlaczego ukochany tak nagle zniknął z jej życia.
Amy Harmon serwuje czytelnikom prawdziwy rollercoaster emocji. Nie sposób podejść do Pieśni Dawida obojętnie. To lektura, która wzrusza i zmusza do refleksji. Opowiada także historie niezwykłej miłości i przyjaźni, jaka jest w stanie przetrwać każdą burzę. Zapada w pamięć.
Nie sposób porównywać ze sobą Pieśń Dawida i Prawo Mojżesza. W sumie nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po kontynuacji cyklu. Amy Harmon po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć niezwykłą opowieść, która głęboko zapada w pamięć. Nie poszła na łatwiznę i nie powtórzyła schematów z pierwszej części. Pojawiają się tu co prawda znani z Prawa Mojżesza bohaterowie, lecz każdy z nich ma tym razem inne zadanie do wykonania. Jakie? Tego już musicie dowiedzieć się sami.
To nietuzinkowa książka. Nie ma drugiej takiej. Jeżeli szukacie historii o szukaniu swojego miejsca na ziemi, możecie rozejrzeć się za Pieśnią Dawida. Nie będziecie żałowali spędzonego nad nią czasu. Przeczytajcie tylko wcześniej Prawo Mojżesza.
http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl Zaczytana bez pamięci; 2016-10-11
TukTukCinema. Czyli rzecz o Indiach, Gangesie, radości życia, wiecznie psującym się skuterze i Bolku i Lolku
W każdym z nas kryje się zamiłowanie do egzotyki. Jednak nie zawsze możemy sobie pozwolić na dalekie podróże, ale co z tego, skoro mamy wspaniałe reportaże o krajach Orientu?
Na swojej drodze spotkał wiele przeciwności - nie zawsze docierał tam gdzie chciał, skuter często się psuł, a do niektórych placówek po prosu go nie wpuszczano, jednak Maciąg się nie poddawał, bo wiedział, że urządzając swoje kino, wywołuje uśmiech na twarzach, nie tylko tych dziecięcych.
Książka jest napisana bardzo lekko z dużą dozą poczucia humoru. Autor opisuje Indie obiektywnie, dostrzegając zarówno wady, takie jak beznadziejna organizacja ruchu drogowego lub ogólna beztroska Indusów co do ważnych spraw, jak i zalety - piękno przyrody, miłe nastawienie ludzi, czy niepowtarzalny klimat tego odległego kraju.
Czytając "TukTukCinema" można poczuć się, jakby podróżowało się po Indiach u boku Robba Maciąga, dowiedzieć się wiele o tym kraju i go pokochać. Reportaż wyzwala miłość do podróży i mobilizuje do spełniania swoich marzeń, dlatego gorąco go polecam, szczególnie pasjonatom dalekich wycieczek.
Jednym z nich jest "TukTukCinema"- książka Roberta "Robba" Maciąga.
Autor opisuje swoją podróż skuterem przez Indie od źródła do ujścia świętej rzeki - Gangesu. Jego celem jest pokazanie dzieciom z indyjskich szkół i sierocińców najbardziej lubianych polskich kreskówek - "Bolka i Lolka" i "Reksia".
Autor opisuje swoją podróż skuterem przez Indie od źródła do ujścia świętej rzeki - Gangesu. Jego celem jest pokazanie dzieciom z indyjskich szkół i sierocińców najbardziej lubianych polskich kreskówek - "Bolka i Lolka" i "Reksia".
Na swojej drodze spotkał wiele przeciwności - nie zawsze docierał tam gdzie chciał, skuter często się psuł, a do niektórych placówek po prosu go nie wpuszczano, jednak Maciąg się nie poddawał, bo wiedział, że urządzając swoje kino, wywołuje uśmiech na twarzach, nie tylko tych dziecięcych.
Książka jest napisana bardzo lekko z dużą dozą poczucia humoru. Autor opisuje Indie obiektywnie, dostrzegając zarówno wady, takie jak beznadziejna organizacja ruchu drogowego lub ogólna beztroska Indusów co do ważnych spraw, jak i zalety - piękno przyrody, miłe nastawienie ludzi, czy niepowtarzalny klimat tego odległego kraju.
Czytając "TukTukCinema" można poczuć się, jakby podróżowało się po Indiach u boku Robba Maciąga, dowiedzieć się wiele o tym kraju i go pokochać. Reportaż wyzwala miłość do podróży i mobilizuje do spełniania swoich marzeń, dlatego gorąco go polecam, szczególnie pasjonatom dalekich wycieczek.
osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com Nowhere Man
Olo na Atlantyku. Kajakiem przez ocean. Wydanie 2
Drugie wydanie rewelacyjnej książki kajakarza-podróżnika. Co powoduje, że człowiek stawia sobie ta kie wyzwą nia? Co sprawia, że mimo przeciwności podejmuje kolejne próby? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie W tej relacji. Zdobędziecie też wie-dzęo przygotowaniach do transoceanicznych wypraw kajakowych i ich organizacji, a także o tym, jak przetrwać na oceanie, i to z pierwszej ręki-jednejztych, których siła pozwoliła autorowi przepłynąć kajakiem Atlantyk! Kto wie, czy lektura tej książki nie zbudzi odkrywcy w dotychczasowym przeżuwaczu hamburgerów? Każdy ma szansę na spełnienie marzeń!
bialystok.naszemiasto.pl Szczęsny Artur Jan; 2016-09-08
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
Uwielbiam K. Bromberg. Nie wiem czy już wspominałam, a jeżeli jeszcze nie, to powiem, że jest to moja ulubiona autorka, która pisze wspaniałe, wciągające i poruszające romanse. Jestem jej wielkim fanem i z niecierpliwością czekam na kolejne książki.
W tej części do czynienia mamy z historią najlepszej przyjaciółki Ry – Haddie, oraz najlepszego przyjaciela Coltona – Becketta. Zdecydowanie ci bohaterowie w moim mniemaniu, mają miejsca honorowe zaraz za Donovanem i Rylee.
City i Country – bo takie przezwiska nadali sobie nawzajem, jak wiemy wszyscy poznali się już na wspólnej nocy w Vegas, na którą Colton z Becksem zabrali dziewczyny. Donovan zauroczony wtedy Ry, nie podejrzewał nawet, że dwoje innych osób wpadnie sobie w oko. Ta iskierka zapala się na dobre w noc poślubną właśnie Coltona i Rylee, kiedy to na posterunku zostają drużbowie. Ona przytłoczona wszystkim przez co musiała przejść przez ostatni rok, a on – męski, cierpliwy i czuły, który akurat jest na posterunku wtedy kiedy jest potrzebny. Cóż, można powiedzieć, że był akurat w dobrym miejscu i w dobrym czasie, ale gdy się później zagłębicie w lekturę, zobaczycie, że było tutaj coś więcej. Magiczny „klik”.
Cała książka to zawirowania i huśtawki emocjonalne. Beckett Daniels zakochuje się w niepoprawnej Haddie, która na początku wcale go nie chce, wręcz oczekuje od niego, że nie będą się wiązać. Mówi mu, że to tylko jednonocna przygoda. Czy myślicie, że wspaniały i przystojny Daniels się podda? A może nie będzie miał wyjścia, jak tylko odpuścić?
Haddie to zdecydowanie „twarda sztuka”, która ze wszystkimi swoimi problemami radzi sobie sama, a zapomnienia szuka u mężczyzn, lecz bez zobowiązań. Co z tego wyniknie?
Książka wspaniała i wciągająca w swej „przewrotności”. W pewnym momencie nie wiedziałam już komu przyznać rację. Czy biednemu Danielsowi, który zakochał się i próbuje ujarzmić piękną kobietę, jednak bez skutku, czy może Haddie, która skrzywdzona przez życie nie do końca wie czego chce i co będzie dla niej dobre. Albo może czy Beckett będzie dla niej dość dobry, bo przecież ona gustuje w niegrzecznych chłopcach, a on to zdecydowanie ktoś „na dłużej”.
Tak jak już mówiłam, to książka o ulubionych bohaterach, którzy zaskoczą Was swoją historią i czasem nawet nieporadnością życiową, lecz mimo to będziecie dalej ich uwielbiać.
W tej części do czynienia mamy z historią najlepszej przyjaciółki Ry – Haddie, oraz najlepszego przyjaciela Coltona – Becketta. Zdecydowanie ci bohaterowie w moim mniemaniu, mają miejsca honorowe zaraz za Donovanem i Rylee.
City i Country – bo takie przezwiska nadali sobie nawzajem, jak wiemy wszyscy poznali się już na wspólnej nocy w Vegas, na którą Colton z Becksem zabrali dziewczyny. Donovan zauroczony wtedy Ry, nie podejrzewał nawet, że dwoje innych osób wpadnie sobie w oko. Ta iskierka zapala się na dobre w noc poślubną właśnie Coltona i Rylee, kiedy to na posterunku zostają drużbowie. Ona przytłoczona wszystkim przez co musiała przejść przez ostatni rok, a on – męski, cierpliwy i czuły, który akurat jest na posterunku wtedy kiedy jest potrzebny. Cóż, można powiedzieć, że był akurat w dobrym miejscu i w dobrym czasie, ale gdy się później zagłębicie w lekturę, zobaczycie, że było tutaj coś więcej. Magiczny „klik”.
Cała książka to zawirowania i huśtawki emocjonalne. Beckett Daniels zakochuje się w niepoprawnej Haddie, która na początku wcale go nie chce, wręcz oczekuje od niego, że nie będą się wiązać. Mówi mu, że to tylko jednonocna przygoda. Czy myślicie, że wspaniały i przystojny Daniels się podda? A może nie będzie miał wyjścia, jak tylko odpuścić?
Haddie to zdecydowanie „twarda sztuka”, która ze wszystkimi swoimi problemami radzi sobie sama, a zapomnienia szuka u mężczyzn, lecz bez zobowiązań. Co z tego wyniknie?
Książka wspaniała i wciągająca w swej „przewrotności”. W pewnym momencie nie wiedziałam już komu przyznać rację. Czy biednemu Danielsowi, który zakochał się i próbuje ujarzmić piękną kobietę, jednak bez skutku, czy może Haddie, która skrzywdzona przez życie nie do końca wie czego chce i co będzie dla niej dobre. Albo może czy Beckett będzie dla niej dość dobry, bo przecież ona gustuje w niegrzecznych chłopcach, a on to zdecydowanie ktoś „na dłużej”.
Tak jak już mówiłam, to książka o ulubionych bohaterach, którzy zaskoczą Was swoją historią i czasem nawet nieporadnością życiową, lecz mimo to będziecie dalej ich uwielbiać.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-10-11
Wizualny młotek. Jak wbić do głowy przekaz marki dzięki emocjonalnej sile obrazu
Mimo wielu rewolucyjnych zmian, jakie zaszły w marketingu w ciągu ostatnich dekad, pozycjonowanie marki jest wciąż priorytetem. Wiele ze strategii opiera się Ti v u na przekazach werbalnych, ale słowo nie zawsze jest najlepszym nośnikiem przekazu marki. Często skuteczniej działa obraz, a jeszcze lepiej kombinacja słowa i obrazu, która budzi emocje. Tu uczymy się wdrażania nowatorskiej koncepcji wizualnego młotka i werbalnego gwoździa. Dowiadujemy się, jak za pomocą młotka (poruszającego obrazu) przyciągnąć uwagę konsumenta i wbić mu w umysł tytułowy gwóźdź.
Dziennik Łódzki