Recenzje
Prawo Mojżesza
Macie ochotę na wciągającą lekturę, która nie przytłoczy was swoją alegorycznością, a jednocześnie pozwoli na snucie różnych domysłów i nie wyjaśni wszystkiego w pierwszych słowach? A może szukacie książki, która was przeniesie w inny świat, rozbudzi zmysły oraz fantazję? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedzieliście twierdząco, myślę, że możecie spokojnie sięgnąć po „Hard Beat. Taniec nad otchłanią” autorstwa K. Bromberg.
Książka należy do serii „Driven” i została wydana przez Wydawnictwo Helion. Już jej okładka wprowadza czytelnika w tematykę powieści. Mamy przyciąganie między dwojgiem ludzi, mamy czerwień/róż symbolizujące zarówno miłość i pożądanie, jak i krew. Po otwarciu książki dzieje się już tylko lepiej.
Tanner jest bardzo utalentowanym korespondentem wojennym, który w niedalekiej przeszłości stracił przyjaciółkę i wieloletnią partnerkę zawodową. Jest mu bardzo ciężko i obwinia się za jej śmierć, ale nie może siedzieć bezczynnie w domu, dlatego szybko wymusza na swoich przełożonych powrót do aktywności. Oczywiście, musi mieć nowego fotografa. I również oczywiście, okazuje się nim piękna i utalentowana Beaux, która ukrywa pewną tajemnicę…
Między tym dwojgiem tworzy się niezaprzeczalna więź jeszcze zanim się poznają. Mają bardzo podobne charaktery, dlatego tak trudno im się ze sobą początkowo dogadać. Oboje chcą rządzić, oboje nie chcą słuchać siebie nawzajem. Oboje też czują do siebie coś, czego nie do końca potrafią opisać i czego się obawiają. Ich związek jest skomplikowany, pełen namiętności, niebezpieczeństw, romantycznych uniesień i strachu przed zaangażowaniem. Gdy jednak z cienia wyłania się mąż, odrzucenie, śmierć, wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane.
„Hard Beat” napisana została z rozmachem, lekkim piórem, zrozumiale i z fantazją. Nic nie jest podane na tacy, nic nie jest takie, jakie wydaje początkowo, więc książka trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Ponadto klimat Dalekiego Wschodu, upały, ale i gorąca atmosfera samej wojny, niezwykłych wydarzeń i oczekiwania na swój materiał, sprawiają, że duchem przenosimy się do bohaterów książki. Towarzyszymy im w wyprawach z wojskiem, wychodzimy na spotkania ze źródłem, trafiamy na dziwne taksówki, które wcale nimi nie są. Lektura przynosi więc niezapomniane doznania emocjonalne.
Polecam ją zarówno paniom, jak i panom, szczególnie, że historia opowiedziana jest z perspektywy mężczyzny. Książka należy do erotyków, jednak nie można powiedzieć, by seks był w niej tematem przewodnim. Jest bardziej subtelnym dodatkiem idealnie pasującym do danej sytuacji. Jest przeżyciem emocjonalnym.
Mamy w tej książce dużo głębsze studium bohaterów i prawdziwą miłość, którą zarówno Tanner, jak i Beaux zobaczyli w swoich oczach, zobaczyli w nich swoją przyszłość, swoje jutro i dreszczyk emocji związany z kolejnym materiałem przestał być najważniejszy…
Książka należy do serii „Driven” i została wydana przez Wydawnictwo Helion. Już jej okładka wprowadza czytelnika w tematykę powieści. Mamy przyciąganie między dwojgiem ludzi, mamy czerwień/róż symbolizujące zarówno miłość i pożądanie, jak i krew. Po otwarciu książki dzieje się już tylko lepiej.
Tanner jest bardzo utalentowanym korespondentem wojennym, który w niedalekiej przeszłości stracił przyjaciółkę i wieloletnią partnerkę zawodową. Jest mu bardzo ciężko i obwinia się za jej śmierć, ale nie może siedzieć bezczynnie w domu, dlatego szybko wymusza na swoich przełożonych powrót do aktywności. Oczywiście, musi mieć nowego fotografa. I również oczywiście, okazuje się nim piękna i utalentowana Beaux, która ukrywa pewną tajemnicę…
Między tym dwojgiem tworzy się niezaprzeczalna więź jeszcze zanim się poznają. Mają bardzo podobne charaktery, dlatego tak trudno im się ze sobą początkowo dogadać. Oboje chcą rządzić, oboje nie chcą słuchać siebie nawzajem. Oboje też czują do siebie coś, czego nie do końca potrafią opisać i czego się obawiają. Ich związek jest skomplikowany, pełen namiętności, niebezpieczeństw, romantycznych uniesień i strachu przed zaangażowaniem. Gdy jednak z cienia wyłania się mąż, odrzucenie, śmierć, wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane.
„Hard Beat” napisana została z rozmachem, lekkim piórem, zrozumiale i z fantazją. Nic nie jest podane na tacy, nic nie jest takie, jakie wydaje początkowo, więc książka trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Ponadto klimat Dalekiego Wschodu, upały, ale i gorąca atmosfera samej wojny, niezwykłych wydarzeń i oczekiwania na swój materiał, sprawiają, że duchem przenosimy się do bohaterów książki. Towarzyszymy im w wyprawach z wojskiem, wychodzimy na spotkania ze źródłem, trafiamy na dziwne taksówki, które wcale nimi nie są. Lektura przynosi więc niezapomniane doznania emocjonalne.
Polecam ją zarówno paniom, jak i panom, szczególnie, że historia opowiedziana jest z perspektywy mężczyzny. Książka należy do erotyków, jednak nie można powiedzieć, by seks był w niej tematem przewodnim. Jest bardziej subtelnym dodatkiem idealnie pasującym do danej sytuacji. Jest przeżyciem emocjonalnym.
Mamy w tej książce dużo głębsze studium bohaterów i prawdziwą miłość, którą zarówno Tanner, jak i Beaux zobaczyli w swoich oczach, zobaczyli w nich swoją przyszłość, swoje jutro i dreszczyk emocji związany z kolejnym materiałem przestał być najważniejszy…
jejŚwiat Alicja Barszcz
Insight. Droga do mentalnej dojrzałości
Rozwój osobisty to bardzo ważna kwestia życia codziennego. Często o nim zapominamy w natłoku spraw i codziennych obowiązków. Czym jednak jest rozwój osobisty i jak można skutecznie realizować siebie zgodnie ze swoimi przekonaniami? Czy wskazówki na to wszystko można odnaleźć dzięki metodzie "Insight"? Zapraszam na recenzję.
Zacznę od tego, że uwielbiam książki o rozwoju osobistym, więc jak tylko przyszła do mnie książka Michała Pasterskiego "Insight. Droga do mentalnej dojrzałości" od razu wzięłam się za czytanie. Zgodnie z tym co na samym początku pisał autor starałam się nie oceniać jej po kilku kartkach.
Ogólnie to książka jest podzielona na trzy części: dojrzałość, wgląd i praktyka. W pierwszej części autor zapoznaje nas z rozwojem osobistym, przekazuje nam podstawy. "Dojrzałość" ma na celu pokazania czytelnikowi jak funkcjonuje ludzka psychika, jakie są nasze potrzeby i jaka jest ich "ważność." Druga część mówi o introspekcji i zasadach metody Insight. Metoda została opracowana przez autora książki. Natomiast trzecia część to istna praktyka. Tu można znaleźć potrzebne narzędzia do realizowania siebie. Myślenie pytaniami to technika, która najbardziej do mnie trafiła.
Metoda Insight
Co dała mi ta książka?
Książka Michała Pasterskiego "Insight" jest dobrym narzędziem do wprowadzenia zmian w swoim życiu. Mogę Wam ją śmiało polecić. Zdecydowanie ułatwia rozumienie pewnych odczuć, uświadamia błędy popełniane każdego dnia i pokazuje co można zmienić. Książka przekazuje podstawy i umacnia to ćwiczeniami. Ja wyciągnęłam z niej bardzo wiele dla siebie. Otworzyłam się na niektóre sprawy, a inne całkowicie zamknęłam za sobą.
Zacznę od tego, że uwielbiam książki o rozwoju osobistym, więc jak tylko przyszła do mnie książka Michała Pasterskiego "Insight. Droga do mentalnej dojrzałości" od razu wzięłam się za czytanie. Zgodnie z tym co na samym początku pisał autor starałam się nie oceniać jej po kilku kartkach.
Ogólnie to książka jest podzielona na trzy części: dojrzałość, wgląd i praktyka. W pierwszej części autor zapoznaje nas z rozwojem osobistym, przekazuje nam podstawy. "Dojrzałość" ma na celu pokazania czytelnikowi jak funkcjonuje ludzka psychika, jakie są nasze potrzeby i jaka jest ich "ważność." Druga część mówi o introspekcji i zasadach metody Insight. Metoda została opracowana przez autora książki. Natomiast trzecia część to istna praktyka. Tu można znaleźć potrzebne narzędzia do realizowania siebie. Myślenie pytaniami to technika, która najbardziej do mnie trafiła.
Metoda Insight
Insight zaczerpnięto z języka angielskiego oznacza wgląd, wewnątrz siebie. Jest to metoda opracowana przez Michała Pasterskiego, który sam mówi o nim jako narzędziu rozwoju osobistego. Metoda Insight opiera się na zasadach coachingu i psychoterapii. Powstała ona, aby umożliwić ludziom zrozumienie siebie i swojej natury. Uświadamia jak ważna jest samorealizacja i rozwój swoich mocnych stron. Głównym elementem, nad którym trzeba pracować to "mentalne oprogramowanie." To wszystkie negatywne i zakorzenione w naszej głowie nawyki oraz przekonania. Autor przekonuje nas, że nasze problemy głównie wynikają z tego co mamy zakorzenione w głowie.
Co dała mi ta książka?
Na pewno pomogła mi spojrzeć nie które spawy zupełnie z innej strony. Ćwiczenia otwierają głowę i pokazują jak potrafimy destrukcyjnie myśleć o sobie. Sposoby przedstawione w książce pomagają radzić sobie z emocjami, pokazują jak słuchać własnej intuicji oraz jak wyzbyć się negatywnych myśli. Książka otwiera umysł, na to jak każda sytuacja może na nas wpłynąć. Pomaga też żyć bardziej świadomie oraz pokazuje, że nasz umysł ma zdolności do samoleczenia. Autor uświadomił mi jak ważne są dwa pojęcia: samowsparcie i samoakceptacja. Często zapominamy o tym jak istotne jest by móc polegać na sobie samym.
Książka Michała Pasterskiego "Insight" jest dobrym narzędziem do wprowadzenia zmian w swoim życiu. Mogę Wam ją śmiało polecić. Zdecydowanie ułatwia rozumienie pewnych odczuć, uświadamia błędy popełniane każdego dnia i pokazuje co można zmienić. Książka przekazuje podstawy i umacnia to ćwiczeniami. Ja wyciągnęłam z niej bardzo wiele dla siebie. Otworzyłam się na niektóre sprawy, a inne całkowicie zamknęłam za sobą.
makehappylife.pl
Insight. Droga do mentalnej dojrzałości
Rozwój osobisty jest pojęciem, które w ostatnich latach uległo dość negatywnemu nacechowaniu. Wszystko wskutek działalności różnego rodzaju „specjalistów” organizujących drogie szkolenia, na których wyjątkowo sprawnie wciskają ludziom wyświechtane frazesy na przemian z reklamami własnych, raczej nietanich usług. Rynek wydawniczy zaś pełen jest pozycji, w których różni mądrzy ludzie próbują doradzać nam, jak żyć, by było lżej, znośniej, bardziej pomyślnie – albo udają, że to robią, a wszystko dla mamony. W zalewie całej tej tandety naprawdę trudno jest wyłowić pozycje wartościowe. Wszystko to sprawia, że z dużą dozą sceptycyzmu sięgałem po książkę Michała Pasterskiego - „Insight. Droga do mentalnej dojrzałości”. Czy prezesowi Life Architect, działaczowi na rzecz edukacji i psychologowi z zamiłowania udało się mnie przekonać co do skuteczności swojego systemu? Czytajcie dalej, aby się dowiedzieć.
Czym jest Insight (ang. „wgląd”, „spojrzenie wgłąb”)? W skrócie: to autorska filozofia i zestaw ćwiczeń psychologicznych, opracowane przez Pasterskiego celem umożliwienia prostemu człowiekowi, który z psychologią do tej pory nie miał wiele wspólnego – lepsze poznanie samego siebie, własnych pragnień i potrzeb, skuteczniejsze ich spełnianie, a przez to szczęśliwsze, bardziej zrównoważone życie. Kluczowym jest tu pojęcie „mentalnego oprogramowania”, czyli zestawu nawyków, przekonań i wierzeń, które zaszczepiane są nam już na etapie wczesnego dzieciństwa oraz w wieku szkolnym – często, jak się okazuje, z bardzo destruktywnymi skutkami. Techniki opracowane przez autora służą przede wszystkim temu, aby wykorzenić ze swojego życia te elementy „oprogramowania”, które mają na nas negatywny wpływ i zastąpić je bardziej odpowiednimi.
„Insight” podzielona jest na trzy części. Pierwsza, „Dojrzałość”, wprowadza czytelnika w stworzony przez autora w oparciu o zdobycze psychologii, psychoterapii i neurobiologii system pojęć, mający ułatwić lepsze porozumienie z czytelnikiem. Omawia też pewne mechanizmy, jakimi kieruje się ludzka psychika, znaczenie emocji (zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych) w naszym życiu, kwestię potrzeb oraz sposobów ich realizacji (to niesamowite i trochę straszne, jak łatwo nieświadomej osobie przychodzi mylenie jednego z drugim!). Druga, „Insight”, omawia samą proponowaną przez Pasterskiego technikę wglądu we własne funkcjonowanie i do pewnego stopnia korygowania go. Trzecia zaś, „Praktyka”, stanowi krótki podręcznik myślenia twórczego i intuicyjnego, podając też parę nietuzinkowych sposobów na znajdowanie rozwiązań codziennych problemów, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Wszystkie trzy części podzielono na niezbyt długie rozdziały, opatrzono także zestawami ćwiczeń do regularnego wykonywania oraz doświadczeń, do których wykonania autor zachęca, aby lepiej zrozumieć omawiane przez niego zjawiska.
Książka napisana jest językiem przystępnym. Pan Michał zdecydowanie posiadł umiejętność obrazowego, a jednocześnie czytelnego budowania wypowiedzi oraz objaśniania wybranych przez siebie zagadnień. Zawiłości techniki Insight objaśnia na licznych przykładach z własnej praktyki coachingowej, posługując się obrazowymi (choć, niestety, nie zawsze prawidłowymi, ale to książka o rozwoju osobistym, a nie podręcznik akademicki do botaniki) porównaniami do świata przyrody. Lektura „Insight” nie powinna więc nastręczać trudności nawet komuś, kto wcześniej z psychologią nie miał wiele wspólnego.
Czego możemy nauczyć się z „Insight”? Książka zawiera sporo wartościowych sposobów na radzenie sobie z własnymi emocjami, zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi. Dowiemy się wiele o tym, czy możliwe (i w jaki sposób) jest przełamanie własnych społecznych uwarunkowań, które często wchodzą nam w drogę, a także tego, jak skuteczniej rozumieć i realizować własne pragnienia - nawet te, z których nie zdajemy sobie sprawy na co dzień. Pojawia się też parę interesujących uwag na temat kontaktu z własną intuicją oraz sposobów na jego wzmocnienie i utrwalenie. Ostatecznie, nie twierdzę, że system Insight w stu procentach przypadł mi do gustu i zacząłem go sumiennie praktykować, ale nie mogę powiedzieć też, że absolutnie niczego nie wyniosłem z lektury.
Pomówmy o wadach. Poważnym problemem w lekturze wielu „podręczników do samodoskonalenia” jest to, że autorzy chętnie stawiają się na pozycji osoby uprzywilejowanej z racji doświadczenia albo posiadanej wiedzy, często uderzając w tony pobrzmiewające wyższością. W „Insight” to zjawisko, na szczęście, nie pojawia się często, choć jego obecność bywa niekiedy zauważalna. Autor stara się jednak je zminimalizować, starając się zbliżyć do czytelnika przez opowiadanie anegdot ze swojego życia. Sprawia to, że wiele z przedstawionych w książce spraw ma charakter mocno subiektywny – i chociaż autor ostrzega, aby bezkrytycznie nie przejmować jego poglądów, trudno czasem pozbyć się wrażenia, że ich prezentacja jest lekko nachalna. Jego technika mocno czerpie z nauk buddystów, do czego otwarcie się przyznaje, nie robi jednak zbyt wiele, by wyjaśnić niektóre wewnętrzne sprzeczności w tejże doktrynie ani też nie sprawia wrażenia całkowicie obiektywnego w tym temacie. Wszystkie te zjawiska, mimo początkowej przystępności, trochę utrudniają odbiór całości i psują ogólne dobre wrażenie. Niestety.
Inną rzeczą, która trochę mnie bolała, jest fakt, że omawiając pewne zagadnienia, autor powołuje się na „najnowsze zdobycze nauk o funkcjonowaniu mózgu”, nie podając przy tym źródeł, z których czerpie. Oczywiście, zamieszcza bibliografię – w niej jednak znaleźć możemy niemal wyłącznie pozycje poświęcone coachingowi i rozwojowi osobistemu. Brak odniesień do autentycznych prac naukowych na tym polu czy fachowej literatury mocno podkopuje autorytet piszącego na tak poważne tematy, a jednocześnie pozostawia zamknięte drzwi przed tymi, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej. Duży minus.
Czy polecam „Insight”? Zawiera mnóstwo wartościowych rad, które mogą nieco ułatwić funkcjonowanie. Mi, jako osobie, która wcześniej uważała, że jest kompletnie pozbawiona zdolności do autoanalizy, książka Michała Pasterskiego pokazała zupełnie nowy świat, w którym rozumienie własnych uczuć i dążeń nie ma wcale związku z czarną magią. Z drugiej strony, jej lektura, jak każdego podręcznika samodoskonalenia, wymaga pewnej dozy sceptycyzmu, aby odsiać to, co jest poglądami autora, od samych założeń proponowanej przez niego techniki. Fakt powoływania się na źródła naukowe bez ich dokładnego przytaczania jest poważnym przewinieniem i nie pozwala na weryfikację, czy autor rzeczywiście wie, o czym mówi. Jeśli jednak jesteście pewni, że potraficie zachować zdrowy dystans, a jednocześnie szukacie sposobu, jak czuć się lepiej z wami samymi, warto się chociaż pobieżnie z „Insight” zapoznać. A nuż znajdziecie tu coś dla siebie?
kotwbookach.pl Dobry łotr
Siła stresu. Jak stresować się mądrze i z pożytkiem dla siebie
Dzisiaj także nie mam dla Was recenzji jakiejś powieści. Przygotowałam jednak recenzję książki, która może być pożyteczna dla wielu z nas :)
Zacznę od tego, iż jak sam tytuł wskazuje, jest to książka o stresie. Na początku myślałam, że będzie to coś w stylu poradnika pisanego typowo w sposób naukowy. Myliłam się, ponieważ styl pisania autorki jest bardzo przyjemny. Czcionka w książce nie męczy naszych oczu, przez co przyjemniej się ją czyta.
Okładka jest po prostu świetna! Nie ma w niej nic nadzwyczajnego, jest prosta, przez co aż tak bardzo mi się podoba :)
Stres szkodzi, powoduje choroby, wysysa siły, jest bezproduktywny, więc unikamy go za wszelką cenę. Ale czy na pewno dobrze robimy? Okazuję się, że stres nie jest toksyczny i nie zabija!
Okay, brzmi to trochę niewiarygodnie, bo dobrze wiemy co dzieje się z nami w sytuacjach stresowych, jednak wcale nie musimy się tak czuć. Możemy to zmienić! Jak? Tego dowiecie się czytając "Siłę stresu" Kelly MacGonigal.
bookcrazyobsession.blogspot.com
Sny Morfeusza
Cassandra Givens to młoda kobieta, która pragnie zostać znanym projektantem wnętrz. Świetne wyniki na studiach i liczne kursy oraz konkursy, w których brała udział, sprawiają, że dostaje się na rozmowę kwalifikacyjną do renomowanej firmy Art Design&Beauty.
Tam po raz pierwszy spotyka Adama – szefa, który w czasie całej rozmowy nawet na nią nie spojrzał, a co więcej – nawet nie odwrócił się od okna, był niemiły i arogancki. Wybuchowy temperament Cass uwidocznił się od razu na pierwszych stronach książki. Nie pozostaje dłużna „szefowi” i wręcz wykrzykuje mu jego zadufanie w sobie i stwierdza, że „ktoś powinien przywalić mu w mordę”, po czym wychodzi obrażona i zrozpaczona, że taka praca przemyka jej między palcami.
Cassandra daje się wyciągnąć na wieczorne spotkanie, w czasie którego próbuje się do niej dobierać nieokrzesany Xavier, co kończy się kolejną burdą – tym razem w ekskluzywnej restauracji. Koniec końców bohaterka trafia do niecodziennego miejsca z nowo poznanym chłopakiem o imieniu Tommy. Klub Mirrors, do którego się udają to miejsce, gdzie można wejść tylko w parach, by ilość kobiet i mężczyzn była jednakowa. To miejsce pełne erotyzmu, zmysłowości i pociągającego mroku. To tutaj Cass poznaje Morfeusza…
Mężczyzna jest w masce i od razu przechodzi do sedna sprawy – chce spędzić noc z Cassandrą. Pojawia się limuzyna, ogromny i nowoczesny dom oraz niesamowity seks, którego żadne z nich już nie zapomni.
Cassandra zaciekawiła szefa Art Design&Beauty i otrzymuje wymarzoną pracę, jednak już pierwszego dnia okazuje się, że Adam nie jest jej obcy, a Morfeusz nie jest tylko jednonocną przygodą… Co może wyniknąć ze zderzenia dwóch wybuchowych temperamentów? Jak rozwinie się znajomość między tym dwojgiem ludzi, którzy potrzebują miłości i zrozumienia, a zarazem nie mogą sobie pozwolić na ufność ani jawność?
Sny, a może jednak nie sny?
Cassandra i Adam mają ze sobą pracować. Oboje mają niesamowity talent architektoniczny, ale i czują ogromną moc przyciągania, co nieco utrudnia im pracę. Adam jest spełnieniem marzeń sennych Cass, która od lat widziała w nich zimne niebieskie oczy należące do jej szefa. Od momentu, kiedy porywczy związek łączy tych dwoje, kochanek ze snów przestał nawiedzać Cassandrę – nie musiał. Miała ona swojego jedynego tuż obok siebie.
Jak to jednak możliwe, że tak bardzo różni (Cass i Adam) byli jednocześnie do siebie tak podobni? Spełniali się w łóżku (i nie tylko), ale też coraz bardziej poddawali emocjom innym niż pożądanie. Pojawiła się troska, tkliwość, przywiązanie a w końcu miłość, która nie może być spełniona, póki Adam będzie tkwił w Morfeuszu związanym z dziwną działalnością prowadzoną w klubach typu Mirrors. Nie mogą więc czuć się bezpiecznie…
„Sny Morfeusza” – lektura
K.N. Haner napisała „Sny Morfeusza” jako pierwszy tom, więc historia nie została zakończona ani nawet wyjaśniona. Książkę czyta się dobrze, jest pełna napięcia i erotyzmu, który przesyca prawie każdą stronę. Jednocześnie treść nie skupia się tylko na seksie. Możemy w niej znaleźć również tragedię Tommy’ego i jego choroby, niemożność zerwania z przeszłością czy też różnorodność relacji dorosłych już dzieci z rodzicami.
Widzimy, że raz podjęte decyzje i działania mogą ciągnąć się z nami przez lata, więc powinniśmy uważać, w co się pakujemy – to taka nauka dla każdego, którą można wyciągnąć z erotyku „Sny Morfeusza”.
Niestety, od pierwszych stron miałam nieodparte wrażenie, że autorka zbyt dużo zaczerpnęła z „Pięćdziesięciu twarzy Greya”… Bogaty mężczyzna, prezes znanej firmy, który jednocześnie ma tajemnicę i perwersyjne upodobania seksualne. Biedna dziewczyna, która przypadkiem zwraca na siebie uwagę w czasie rozmowy w firmie. Limuzyna z szoferem, który wiele widział i wiele wie. To tylko niektóre podobieństwa między tymi dwiema pozycjami.
Muszę jednak przyznać, że mimo wszystko książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem i jestem strasznie ciekawa, o co tak naprawdę chodzi w tej sprawie z Morfeuszem, która nie została do końca wyjaśniona – czym on się zajmuje, dla kogo i po co testuje kobiety i dlaczego wciągnął go w to jego własny brat? Tak więc fabuła wciąga i z przyjemnością przeczytam kolejny tom, jak tylko się ukarze!
Tam po raz pierwszy spotyka Adama – szefa, który w czasie całej rozmowy nawet na nią nie spojrzał, a co więcej – nawet nie odwrócił się od okna, był niemiły i arogancki. Wybuchowy temperament Cass uwidocznił się od razu na pierwszych stronach książki. Nie pozostaje dłużna „szefowi” i wręcz wykrzykuje mu jego zadufanie w sobie i stwierdza, że „ktoś powinien przywalić mu w mordę”, po czym wychodzi obrażona i zrozpaczona, że taka praca przemyka jej między palcami.
Cassandra daje się wyciągnąć na wieczorne spotkanie, w czasie którego próbuje się do niej dobierać nieokrzesany Xavier, co kończy się kolejną burdą – tym razem w ekskluzywnej restauracji. Koniec końców bohaterka trafia do niecodziennego miejsca z nowo poznanym chłopakiem o imieniu Tommy. Klub Mirrors, do którego się udają to miejsce, gdzie można wejść tylko w parach, by ilość kobiet i mężczyzn była jednakowa. To miejsce pełne erotyzmu, zmysłowości i pociągającego mroku. To tutaj Cass poznaje Morfeusza…
Mężczyzna jest w masce i od razu przechodzi do sedna sprawy – chce spędzić noc z Cassandrą. Pojawia się limuzyna, ogromny i nowoczesny dom oraz niesamowity seks, którego żadne z nich już nie zapomni.
Cassandra zaciekawiła szefa Art Design&Beauty i otrzymuje wymarzoną pracę, jednak już pierwszego dnia okazuje się, że Adam nie jest jej obcy, a Morfeusz nie jest tylko jednonocną przygodą… Co może wyniknąć ze zderzenia dwóch wybuchowych temperamentów? Jak rozwinie się znajomość między tym dwojgiem ludzi, którzy potrzebują miłości i zrozumienia, a zarazem nie mogą sobie pozwolić na ufność ani jawność?
Sny, a może jednak nie sny?
Cassandra i Adam mają ze sobą pracować. Oboje mają niesamowity talent architektoniczny, ale i czują ogromną moc przyciągania, co nieco utrudnia im pracę. Adam jest spełnieniem marzeń sennych Cass, która od lat widziała w nich zimne niebieskie oczy należące do jej szefa. Od momentu, kiedy porywczy związek łączy tych dwoje, kochanek ze snów przestał nawiedzać Cassandrę – nie musiał. Miała ona swojego jedynego tuż obok siebie.
Jak to jednak możliwe, że tak bardzo różni (Cass i Adam) byli jednocześnie do siebie tak podobni? Spełniali się w łóżku (i nie tylko), ale też coraz bardziej poddawali emocjom innym niż pożądanie. Pojawiła się troska, tkliwość, przywiązanie a w końcu miłość, która nie może być spełniona, póki Adam będzie tkwił w Morfeuszu związanym z dziwną działalnością prowadzoną w klubach typu Mirrors. Nie mogą więc czuć się bezpiecznie…
„Sny Morfeusza” – lektura
K.N. Haner napisała „Sny Morfeusza” jako pierwszy tom, więc historia nie została zakończona ani nawet wyjaśniona. Książkę czyta się dobrze, jest pełna napięcia i erotyzmu, który przesyca prawie każdą stronę. Jednocześnie treść nie skupia się tylko na seksie. Możemy w niej znaleźć również tragedię Tommy’ego i jego choroby, niemożność zerwania z przeszłością czy też różnorodność relacji dorosłych już dzieci z rodzicami.
Widzimy, że raz podjęte decyzje i działania mogą ciągnąć się z nami przez lata, więc powinniśmy uważać, w co się pakujemy – to taka nauka dla każdego, którą można wyciągnąć z erotyku „Sny Morfeusza”.
Niestety, od pierwszych stron miałam nieodparte wrażenie, że autorka zbyt dużo zaczerpnęła z „Pięćdziesięciu twarzy Greya”… Bogaty mężczyzna, prezes znanej firmy, który jednocześnie ma tajemnicę i perwersyjne upodobania seksualne. Biedna dziewczyna, która przypadkiem zwraca na siebie uwagę w czasie rozmowy w firmie. Limuzyna z szoferem, który wiele widział i wiele wie. To tylko niektóre podobieństwa między tymi dwiema pozycjami.
Muszę jednak przyznać, że mimo wszystko książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem i jestem strasznie ciekawa, o co tak naprawdę chodzi w tej sprawie z Morfeuszem, która nie została do końca wyjaśniona – czym on się zajmuje, dla kogo i po co testuje kobiety i dlaczego wciągnął go w to jego własny brat? Tak więc fabuła wciąga i z przyjemnością przeczytam kolejny tom, jak tylko się ukarze!
jejŚwiat Alicja Barszcz