ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Macedonia. W sercu Bałkanów. Wydanie 1

Macedonia, to kolejna była republika dawnej Jugosławii, po której ukazał się tylko jej poświęcony przewodnik w serii Bezdroża Classic. Wcześniej uwzględniana była w tej oficynie tylko w przewodnikach po Bałkanach.
Jest to, jak na tak niewielki kraj z relatywnie nielicznymi zabytkami najwyższej klasy, chociaż ciekawymi miastami, klasztorami oraz pięknymi górami i jeziorami, książka dosyć obszerna. Z mnóstwem przydatnych turystom informacji, sugestii i rad. Napisana ze znawstwem tematu, głównie na podstawie własnych obserwacji. To, jak również mapa kraju powtórzona na obu wewnętrznych stronach składanych okładek oraz 18 mapek i planów wewnątrz, a także 22 informacji monotematycznych w ramkach włamanych w tekst, to największe plusy tego przewodnika. Za minus uważam natomiast niema całkowity brak w nim zdjęć. Poza kolorowym na okładce, stronie głównej i 11 ilustrujących obiekty i miejsca, które autorzy zalecają zobaczyć koniecznie.
Są wśród nich oczywiście stołeczne Skopje i najpiękniejsze zabytkowe miasto Ochryda. A także dwa inne: Bitola i Tetowo, 3 klasztory, ruiny antycznego Stobi, dwa parki narodowe i kanion Matka. A więc rzeczywiście najważniejsze z ciekawych miejsc w tym kraju. W części wstępnej autorzy proponują dwie trasy jego zwiedzania: tygodniową i dwutygodniową oraz trzecią, tranzytową, w trakcie przejazdu z Serbii do Grecji. Natomiast już w głównej części przewodnika 20 innych tras. Łącznie obejmujących chyba rzeczywiście wszystko, co w Macedonii zasługuje na zobaczenie. Chociaż wymaga to oczywiście sporo czasu i wysiłku, zwłaszcza w pokonywaniu pieszo tras górskich.
Podobnie jak w innych przewodnikach tej serii, i w tym znajduje się Kalendarium wydarzeń kulturalnych, Informacje praktyczne i Informacje krajoznawcze. Czytelnik – turysta znajduje w nich nie tylko niezbędne lub przydatne mu informacje, ale również sporo rad. Np. aby oprócz dowodu osobistego, wystarczającego do przekroczenia granicy, zabrać także paszport, który może okazać się niezbędny przy załatwianiu różnych formalności. Pamiętać, że osoba niepełnoletnia musi mieć pisemną zgodę opiekunów prawnych na wyjazd, a w przypadku podróży z jednym z rodziców, również pisemną zgodę drugiego. Czy o obowiązku meldunkowym.
Co jest szczególnie ważne gdy turysta nocuje poza hotelami czy pensjonatami, musi więc meldować się na policji i to w ciągu 12 godzin od chwili przybycia. Natomiast od właścicieli hoteli, którzy mają obowiązek meldowania gości, należy brać zaświadczenie, że został on wykonany, bo bez posiadania takiego dokumentu podróżny może mieć problem wyjazdu z kraju i ew. zapłacić 500 euro kary z równoczesnym zakazem ponownego przyjazdu przez dwa lata. Autorzy zalecają również, aby posiadać polskie ubezpieczenie na wypadek choroby czy wypadku, bo Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego w Macedonii nie jest honorowana. Lub aby przed wyjazdem sprawdzić w polskim banku, którego kartę bankomatową posiada się, czy na jej podstawie można będzie podejmować w Macedonii pieniądze.
Czytelnik-turysta znajduje w tym przewodniku również informacje jak dotrzeć do tego kraju. Co bywa dosyć skomplikowane, gdyż z Polski nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych i kolejowych, a jedyne autobusowe, raz w tygodniu, jest dosyć drogie. Dowiaduje się o noclegach, wyżywieniu, jak również o samym kraju. Z dosyć rozbudowaną i ciekawą jego historią i wieloma innymi informacjami. Podstawową część przewodnika, Zwiedzanie Macedonii, poprzedza lista 14 obiektów i miejsc, które zdaniem autorów trzeba lub szczególnie warto zobaczyć. Z odsyłaczami na właściwe strony.
Następnie są opisy, z planami i mapkami, Skopje i 21 innych miast, regionów lub miejsc – klasztorów, gór, parków narodowych, jezior itp. Z ich krótką historią, charakterystyką oraz informacjami co szczególnie zasługuje na uwagę. I oprowadzaniem po tych miejscach z mnóstwem informacji o nich. Również praktycznymi: jak dojechać, poruszać się na miejscu, gdzie nocować, jeść, o lokalnych wydarzeniach itp. Przeważnie także o tym, co interesującego znajduje się w okolicach. Nie brak i innych przydatnych informacji, zwłaszcza o warunkach uprawiania turystyki w konkretnych górach, parkach narodowych, na dosyć szczegółowo opisanych trasach.
Jest to więc przewodnik dobry, zachęcający do samodzielnego zwiedzania i poznawania Macedonii. Na jego końcu znajdują się słowniczki polsko-macedoński i polsko-albański, indeks, lista planów, mapek oraz informacji w ramkach włamanych w tekst. Przeważnie nie tylko ciekawych, ale i potrzebnych. M.in.: „Zagrożenia" – o chaotycznym i niebezpiecznym ruchu drogowym, również na przejściach dla pieszych, gwałtownych burzach i spadkach temperatury oraz agresywnych psach pasterskich, niedźwiedziach i jadowitych wężach w górach. „Turystyczny savoir-vivre", „Warto pamiętać" – o drogach płatnych i ograniczeniach prędkości. „Macedonia a Macedonia, czyli spór z Grecją o nazwę", czy „A jeśli nie chcesz się rozczarować" – ze zwiedzania czego warto zrezygnować.
kurier365.pl Cezary Rudziński; 2016-07-20

Eden. Nowy początek

Już od pierwszego spotkania z Mią Sheridan wiedziałam, że nie zawiodę się na jej książkach. Określenie mojego zachwytu pierwszą jej powieścią, którą miałam okazję przeczytać, można określić jedynie jako miłość od pierwszego zdania. Historie spod jej pióra są nasączone głęboką emocjonalnością, co daje niesamowicie rozwijające się pozytywne napięcie, nie tylko między bohaterami, ale również czytelnikiem a słowem. Powieści Sheridan mają jedną charakterystyczną cechę, tak samo jej jej styl: albo się ją z miejsca pokocha, albo znienawidzi.
 
Eden. Nowy początek to jak dotąd tylko jedna książka, która jest kontynuacją w całym repertuarze autorki. Drugi tom jest przedstawiony w nieco jaśniejszych odcieniach życia, więcej w nim niczym niekażonych uczuć, które okazują bohaterowie, ale nie umniejsza to ich wielkości i sile. Nie mogę napisać inaczej niż to, że Nowy początek jest idealną kontynuacją pod każdym możliwym względem i zawiera dokładnie wszystko to, co tak bardzo kocham w romansach.
 
Nie będę rozpisywać się na temat tego, że Eden, jako nieliczna z głównych bohaterek, zdobyła moją ogromną sympatię. Jej charakter, sama postać, niezwykle rozwinęła się po Narodzinach odwagi, co teoretycznie może nie dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że fabuła drugiej części dzieje się trzy lata po tragicznych wydarzeniach z pierwszego tomu. Sheridan świetnie ukazała odciśnięte piętno miesięcy, tygodni i dni rozłąki na Eden. Z zagubionej dziewczynki, przez załamaną dziewczynę, do silnej kobiety - pisarka doskonale poradziła sobie z najdrobniejszymi szczegółami jej nieprzeciętnej przemiany. Od samego początku lubiłam główną  bohaterkę za jej ogromne serce i pomysłowość, a teraz dodatkowo autorka urozmaiciła ją o determinację, odwagę i swego rodzaju niezależność.
 
Co dziwne, przy Calderze Sheridan postawiła na nieco więcej uczuciowości, zranienia i desperacji. Broń Boże, nie narzekam! Bardzo zaciekawił mnie sposób postrzegania jego postaci przez pisarkę i kierunek, w którym zmierzał. Nie jest on już schmatycznym męskim charakterem, co było lekko odczuwalne w pierwszym tomie. Nie, jego delikatna dusza, zranione serce i wielka miłość do Eden ukszatłtowała pięknego wewnętrze mężczyznę. Wielki ukłon w stronę Sheridan, że skierowała jego tory w innym kierunku i to w doskonałym stylu.
 
Lekkość pióra autorki pozwala uzyskać powalający efekt nieprawdopodobnie silnych uczuć. Tak jak wspomniałam wcześniej, Eden. Nowy początek (i nie tylko) jest przepełniona realistycznymi, silnymi, zniewalającymi uczuciami. Nie sposób oderwać się od książki choćby na jedną minutę. Pełne optymizmu zakończenie, walka o wolność z demonami przeszłości i odkrywanie na nowo miłości między bohaterami - to właśnie przepis Mii Sheridan na doskonałą historię.
 
Mia Sheridan jest jedną z najbardziej obiecujących autorek na polskim rynku, uznana za oceanem. Jej powieści nacechowane są pełną gamą uczuć. Jeśli chodzi o zakończenia, to właśnie jest to nieliczna pisarka, której ostatnie rozdziały zapewniają mi spokojny sen i szeroki uśmiech. Autorka z przytupem kończy każde swoje dzieło i chwała jej za to. Żeby poznać, co to znaczy prawdziwy romans, po prostu trzeba przeczytać Sheridan, nie ma innego wyjścia.
wachajac-ksiazki.blogspot.com

Macierzyństwo bez photoshopa

"(...) moje ciało sześciokrotnie na kilkanaście miesięcy stawało się SAMYMI PIERSIAMI. Nie jest ważne, jakiej są wielkości i kształtu - wiem, ile zdziałały.Robiły za bar mleczny oraz food truck dla całej mojej szóstki".

Nie uwierzę nigdy w to, że istnieje jakaś kobieta, która nie myśli o tym, jak będzie wyglądało jej ciało po ciąży i urodzeniu dziecka. To naturalne, że martwimy się nadprogramowymi kilogramami, rozstępami, obwisłym biustem i pomniejszeniem swojej atrakcyjności w oczach mężczyzn. Nie jest jednak naturalne to, że świat kreuje jedynie słuszną wizję stanu po ciąży, czyli idealnej sylwetki już niemal po miesiącu od porodu. Dobrze więc, że powstają takie publikacje, które nieco równoważą medialną fikcję z prawdziwą rzeczywistością.

"Macierzyństwo bez Photoshopa" to czwarta publikacja wydana w ramach akcji "Macierzyństwo bez lukru", z których trzy pozostałe są dostępne wyłącznie w formie elektronicznej. Ta charytatywna akcja zorganizowana przez rodziców i blogerów wspiera leczenie Mikołajka Kamińskiego, chorego na rdzeniowy zanik mięśni.

Książka składa się z kilkudziesięciu rozdziałów, w których kobiety opowiadają o tym, jak czują się w swoim ciele po ciąży, czego się boją, co już zaakceptowały i jaki stosunek mają do zupełnie zafałszowanego obrazu idealnej matki bez skazy. Publikację uzupełniają zdjęcia bohaterek, a także głosy ojców w temacie postrzegania ciał swoich partnerek.

Cieszę się, że nasz świat nie oszalał zupełnie i istnieją jeszcze ludzie, którzy zdają sobie sprawę z tego, iż szczupła sylwetka po miesiącu od porodu to bardzo rzadkie przypadki, a nie norma. "Macierzyństwo bez Photoshopa" to publikacja, która pokazuje co czują matki - prawdziwie, bez żadnego retuszu, bez koloryzowania i naginania rzeczywistości, zupełnie jakbyśmy cofnęli się do fotografii analogowej, w której zdjęcia nie były poddawana obróbce w Photoshopie, gdyż takowego programu wówczas nie było. Książka ta jest więc na tyle prawdziwa i pozbawiona fałszu, że z pewnością winna znaleźć się w biblioteczce każdej kobiety, tej trochę starszej, a także młodszej, która dopiero przygotowuje się do największej roli swojego życia. Opowieści wielu kobiet uzmysławiają bowiem, że wcale nie trzeba kochać swojego brzucha i wcale nie trzeba być idealną, by czuć się szczęśliwą i spełnioną. Nawet jeśli po ciąży zostanie mi brzuch, a moim piersiom będzie daleko do ideału.

Wszystkie historie, bez wyjątku, czytałam z zapartym tchem. Rozumiałam Karolinę, która odżyła dopiero wówczas oraz zaakceptowała nową siebie, gdy zoperowała sobie biust. Wzruszyłam się, gdy czytałam o życiu seksualnym Malwiny po porodzie, byłam zszokowana olśnieniami Joanny. Każda z opowieści zawartych w publikacji jest prawdziwa, co daje się niewątpliwie wyczuć. Z pewnością wiele czytelniczek także na kartach tych historii odnajdzie swoje własne przemyślenia, refleksje, obawy i obsesje, co stanowi niezaprzeczalny atut tej publikacji.

Muszę przyznać, że po książce spodziewałam się licznych zdjęć bohaterek i czuję w tym względzie pewien niedosyt, gdyż fotografie matek były umieszczone na samym początku, ale liczyłam na ich większą ilość, a w szczególności na jakieś zbiorcze kolaże umieszczone na końcu publikacji. Interesującym okazał się natomiast dla mnie dział poświęcony ojcom i ich punktowi widzenia na zmieniające się ciało kobiety.

"Macierzyństwo bez Photoshopa" to książka, która wbrew panującym trendom, odkłamuje to, co chcą wmówić nam media i gwiazdy z pierwszych stron gazet. Jestem przekonana, że historie, które zawarto w tej publikacji, skłonią do przemyśleń wiele kobiet, a także pozwolą utwierdzić się w jednym ? nasze ciała to dar, który posiada zdolność stworzenia nowego życia. A to warte jest każdej ceny.
Subiektywnie o książkach...

Podniebny lot

Bianca to piękna dziewczyna, w której zakochuje się każdy kto tylko na nią spojrzy. Młoda, piękna, stewardessa, niekoniecznie przystępna. To wszystko za sprawą jej przeszłości i tego co musiała przejść w dzieciństwie. Bianca ma także najlepszego przyjaciela, o jakim można tylko marzyć. To Stephan, który jest jej rodziną. Zawsze jej broni, wspiera i jest najlepszym powiernikiem. Myślicie, że są parą? Otóż pewnie byliby, gdyby nie fakt, że Stephan jest gejem.

Młoda, piękna Bianca wpada w oko przystojnemu i bogatemu mężczyźnie. James, to także ktoś z barwna przeszłością i pewnie po części to ona zaprowadziła go do tego miejsca w którym znajduje się obecnie. Ma prawie wszystko czego tylko chciałby niejeden z nas, oprócz jednego. Ma wszystko oprócz Bianki.

I właśnie jak to ma miejsce w takich opowieściach, tych dwoje zaczyna do siebie coś czuć, ale przed tym łączy ich namiętność czysto fizyczna. W miarę jak wczytujemy się dalej w opowieść, zaczynamy się zastanawiać co tak naprawdę czuje do Bianki James. Wiemy o wszystkim z perspektywy dziewczyny, lecz nie wiemy nic z perspektywy tego przystojniaka. Męczyło mnie to ogromnie przez całą książkę i czytałam z wielkim zapałem każde zwierzenie Jamesa. Cóż, i tak nie dowiedziałam się wszystkiego czego bym chciała.

Czy związek zwykłej stewardessy i miliardera ma rację bytu?

Czy to przetrwa, czy jednak jest to tylko romans o którym nigdy się nie zapomni i będzie się do niego wracało z przyjemnością?

Polecam Wam tę książkę ogromnie. Już prawie od samego początku akcja toczy się w zawrotnym tempie. Później kiedy zaczynamy dowiadywać się o bohaterach coraz więcej szczegółów, to wprost nie możemy się oderwać od książki. Tak było ze mną, i jeżeli jesteście tak jak ja niepoprawnymi optymistami i romantykami, to ta książka jest stworzona właśnie dla Was!

Z wielką niecierpliwością będę czekać na kolejne części serii, bo to dopiero pierwszy tom.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2016-07-17

Podniebny lot

"Przez chwilę siedziałam w pełnym zdumienia milczeniu, nie potrafiąc ani wyrazić zgody, ani zaprotestować.Naprawdę tego pragnęłam, mimo że wcześniej nigdy czegoś takiego nie rozważałam. Wiedziałam, że nic takiego nigdy by się nie zdarzyło, gdyby nie to, że pewien miliarder nagle zaczął się obsesyjnie interesować każdym aspektem mojego życia."

No i proszę - oto kolejna historia erotyczna, która na pierwszy rzut oka możne konkurować na równi z Greyem. Ten sam motyw, ta sama historia. Tylko styl inny i opowieść jakby lepsza. Bianca jest wysoka, szczupła i naprawdę śliczna. Jako stewardessa w pierwszej klasie luksusowych linii lotniczych nauczyła się profesjonalizmu i przy tym ucieka od każdej możliwej chwili zbliżenia się. Nikt nie ma prawa przeszkadzać jej w życiu. Wyniosła i wyjątkowo piękna wykonuje swoje obowiązki z precyzją i dbałością o szczegóły, nie przejmując się wysokiej rangi klientami. Jednak w każdej skale jest rysa. A ta, która dotyczy Bianki nazywa się James. Mężczyzna sprawia, że jej serce bije jak szalone a myśli pędza z prędkością światła. Działa na nią jak kryptonit. Jednak czy bajecznie błękitne oczy mogą nieść ze sobą szczęście czy tylko chwile zupełnie nietypowej miłości?

Bohaterowie książki są przykładem typowych postaci o różnych podejściach do sprawy. Ona zimna i niewzruszona, on piękny i bezczelnie pewny siebie. Wieje tutaj odrobiną schematyczności, ale nie jest to takie złe, jeśli ktoś szuka dobrej historii bez większego zaangażowania. A musicie wiedzieć, że fabuła jest intrygująca i wciągająca, szczególnie przez wzgląd na rozwój sytuacji. Lilley pisze lekko i przyjemnie, a przy tym tworzy subtelny klimat erotycznej atmosfery, w której może nie do końca zatraca się czytelnik, ale na pewno główni bohaterowie.

Przyznaję, że powieść Lilley jest bardzo podobna do gatunku powieści erotycznych, ale nie jest to typowa kopia Greya. Jest miłośnik BDSM, jest też obecny typowy, pewny siebie i niesamowicie bogaty główny bohater, który czasami drażni swoim podejściem do świata i jeszcze bardziej irytująca główna bohaterka, która rozbraja swoją naiwnością i nieśmiałością. Ale wszystko to w kompletnej całości połączyło się w jednowątkową fabułę o mocnym motywie przewodnim balansującym na granicy dobrego smaku - i przez to powieść wciąga, od początku do samego końca.

Nie żałuję, że sięgnęłam po tą historię. Właściwie to nudny obraz powieści erotycznych pod znakiem Greya przegonił mi obraz Jamesa i Bianki, którzy zbudowali znacznie lepsze napięcie i bardziej wciągająca historię. Powieść jest mocna i zdecydowanie pewna siebie, ale przy tym warta uwagi - dla osób gotowych na powieść tego typu!
thievingbooks.blogspot.com ELLIE MOORE; 2016-07-17
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL