Recenzje
Końca świata nie było
Dzisiejsza lekcja geografii, którą wzbogaca nas Wydawnictwo Bezdroża, to wyprawy w regiony odległe bardziej niż nam się zwykle marzy. Anita Demianowicz, po pięciu latach pracy w korporacji, spakowała plecak i wyjechała na pięć miesięcy do Ameryki Środkowej. Odwiedziła w tym czasie Gwatemalę, Honduras, Salwador i Meksyk. Efekt - relacja podróżnicza "Końca świata nie było". To opowieść nie tylko o podróży do świątyń Majów, na szczyty aktywnych wulkanów i wiosek zamieszkiwanych przez Garifunów, lecz także o podróży w głąb siebie, o swojej drodze do szczęścia.
Dziennik Łódzki
Pod samym niebem
Kiedy skończyłam "Podniebny lot", wiedziałam, że muszę od razu zabrać się za "Pod samym niebem". Poprzedni tom zrodził w mojej głowie wiele pytań, na które musiała poznać odpowiedź.
Ale drugi tom zrodził ich jeszcze więcej i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu, ponieważ historia Bee i Jamesa jest po prostu genialna i gdyby nie błędy, które popełniła autorka, mogłabym stwierdzić, że jest idealna.
I od błędów dzisiaj zacznę, bo od nich się książka zaczęła.
Zastanawia mnie, dlaczego autorzy uparcie wciskają do książek wątki, gdzie pojawia się jazda konna, jeśli się na tym nie znają. Może i dla osoby, która się na tym nie zna wszystko wydaje się w porządku, ale nie dla mnie, o nie.
Jako, że jeżdżę konno i się na tym trochę znam, to mocno krytykuję książki, gdzie pojawia się wątek wyssany z palca.
Bianka pierwszy raz w życiu wsiadła na konia i oczywiście była tak niesamowicie utalentowana, że wszystko potrafiła. Ta nienaganna postawa ciała i ułożenie nóg, och taka cudowna... No szkoda tylko, że najlepsi jeźdźcy uczą się tego miesiącami, a nawet latami... Ale nieważne, ważne jest to, że Bianka jest po prostu genialna w tym.
I oczywiście pierwsza lekcja jazdy, a Bianka co? Bianka sobie kłusuje!
Ale drugi tom zrodził ich jeszcze więcej i teraz z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu, ponieważ historia Bee i Jamesa jest po prostu genialna i gdyby nie błędy, które popełniła autorka, mogłabym stwierdzić, że jest idealna.
I od błędów dzisiaj zacznę, bo od nich się książka zaczęła.
Zastanawia mnie, dlaczego autorzy uparcie wciskają do książek wątki, gdzie pojawia się jazda konna, jeśli się na tym nie znają. Może i dla osoby, która się na tym nie zna wszystko wydaje się w porządku, ale nie dla mnie, o nie.
Jako, że jeżdżę konno i się na tym trochę znam, to mocno krytykuję książki, gdzie pojawia się wątek wyssany z palca.
Bianka pierwszy raz w życiu wsiadła na konia i oczywiście była tak niesamowicie utalentowana, że wszystko potrafiła. Ta nienaganna postawa ciała i ułożenie nóg, och taka cudowna... No szkoda tylko, że najlepsi jeźdźcy uczą się tego miesiącami, a nawet latami... Ale nieważne, ważne jest to, że Bianka jest po prostu genialna w tym.
I oczywiście pierwsza lekcja jazdy, a Bianka co? Bianka sobie kłusuje!
I idzie jej to bardzo dobrze, dziewczyna od razu wszystko łapie... HE HE HE JASNE. Szkoda tylko, że to odbiega od normalności i prawdziwości...
Ehh... Brak mi słów na sztuczność tego fragmentu, który pojawił się na początku. I przez niego aż nie chciało mi się czytać, a moment współżycia na koniu wzbudził we mnie po prostu obrzydzenie.
Nie mieści się to w mojej głowie, bo dla mnie zwierzę to nie jest łóżko...
Nie mieści się to w mojej głowie, bo dla mnie zwierzę to nie jest łóżko...
Na szczęście to był tylko zły początek. Później zostało mi wszystko zrekompensowane, no tak jakby.
Zauważyłam znaczną poprawę w stylu autorki i już nie było tak wiele nadużyć "się" jak poprzednio. I chwała jej za to, bo bym chyba teraz zwariowała.
A fabuła, pomijając początek, była o wiele lepsza od tej, która pojawiła się w pierwszej części.
Rozkręciło się i było jeszcze ciekawiej.
Były moment zaskoczenia i zdziwienia i nie było schematyczności oraz twardego wzorowania się na innych książkach, a to mi się bardzo podobało. Końcówki się nie spodziewałam, ale to co się w niej wydarzyło było przeze mnie wyczekiwane. Domyśliłam się jednego wątku, ale nie sądziłam, że ten moment nastąpi dopiero na końcu. I właśnie ostatnie rozdziały trochę mnie zdziwiły, bo jak wcześniej nie było aż takiej schematyczności, to na końcu pojawił się nudny wątek, który nie raz się pojawiał.
A fabuła, pomijając początek, była o wiele lepsza od tej, która pojawiła się w pierwszej części.
Rozkręciło się i było jeszcze ciekawiej.
Były moment zaskoczenia i zdziwienia i nie było schematyczności oraz twardego wzorowania się na innych książkach, a to mi się bardzo podobało. Końcówki się nie spodziewałam, ale to co się w niej wydarzyło było przeze mnie wyczekiwane. Domyśliłam się jednego wątku, ale nie sądziłam, że ten moment nastąpi dopiero na końcu. I właśnie ostatnie rozdziały trochę mnie zdziwiły, bo jak wcześniej nie było aż takiej schematyczności, to na końcu pojawił się nudny wątek, który nie raz się pojawiał.
I oczywiście musiała być wstrętna ex, która myśli, że może mieć wszystko i uprzykrza życie.
Niemniej jednak nadal zastanawiam się, co dzieje się z ojcem Bianki, który pojawił się w pierwszej części. Ciekawi mnie on i jeszcze kilka wątków, dlatego chętnie poznam kolejny tom.
A co do bohaterów...
James jest tak niesamowicie kochany i pokazuje to na każdym kroku. Stanowczo pokazuje czego chce, a jego zazdrość jest momentami wręcz komiczna, ale jednocześnie słodka. Coś w stylu "Bianka jest moja, nie możesz jej ruszyć chociaż palcem, bo złamię Ci rękę". Jest fantastyczną postacią i uwielbiam go, jego zmienność, poczucie humoru i tajne spiskowanie z przyjacielem Bianki, po którym szczerzy się zadziornie.
Natomiast Bianka zaczęła mnie wkurzać, chociaż ją lubię. Sama nie wie czego chce "Nie chcę od niego prezentów, ale i tak je przyjmę, nie będę się kłócić" To chcesz je, czy nie chce? No bo ja jeśli czegoś nie chce, to stanowczo mówię nie i oddaje prezenty. To samo jest z jej uczuciami, sama nie wie czego chce i co czuje. Twierdzi, że ufa Jamesowi, a za chwila okazuje się, że jednak mu nie ufa. Mówi, że nie chce z nim mieszkać, a za chwilę zmienia zdanie. Kobiety zmienne są, fakt, ale że aż tak?
James jest tak niesamowicie kochany i pokazuje to na każdym kroku. Stanowczo pokazuje czego chce, a jego zazdrość jest momentami wręcz komiczna, ale jednocześnie słodka. Coś w stylu "Bianka jest moja, nie możesz jej ruszyć chociaż palcem, bo złamię Ci rękę". Jest fantastyczną postacią i uwielbiam go, jego zmienność, poczucie humoru i tajne spiskowanie z przyjacielem Bianki, po którym szczerzy się zadziornie.
Natomiast Bianka zaczęła mnie wkurzać, chociaż ją lubię. Sama nie wie czego chce "Nie chcę od niego prezentów, ale i tak je przyjmę, nie będę się kłócić" To chcesz je, czy nie chce? No bo ja jeśli czegoś nie chce, to stanowczo mówię nie i oddaje prezenty. To samo jest z jej uczuciami, sama nie wie czego chce i co czuje. Twierdzi, że ufa Jamesowi, a za chwila okazuje się, że jednak mu nie ufa. Mówi, że nie chce z nim mieszkać, a za chwilę zmienia zdanie. Kobiety zmienne są, fakt, ale że aż tak?
Stefan chociaż jest orientacji homoseksualnej, to nie odpychały mnie jego relacje z mężczyzną. Autorka jedynie zrobiła ich zarys, nie przesadziła, dlatego też świetnie się czytało. Wszystko było delikatne.
A co podobało mi się najbardziej?
Bardzo podobało mi się, że wątek miłosny był uroczy i nieprzesadzony, a sceny erotyczne nie odpychały. Czuć namiętność i pożądanie, które zostały niesamowicie oddane w tej książce. Nie brakuje opiekuńczości, zazdrości, która występuje w każdym związku. I chociaż ich zazdrość jest dość mocna, to jakoś mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że mogłam się pośmiać.
Po trzeci tom z pewnością sięgnę, chociażby dla samego Jamesa.
A co podobało mi się najbardziej?
Bardzo podobało mi się, że wątek miłosny był uroczy i nieprzesadzony, a sceny erotyczne nie odpychały. Czuć namiętność i pożądanie, które zostały niesamowicie oddane w tej książce. Nie brakuje opiekuńczości, zazdrości, która występuje w każdym związku. I chociaż ich zazdrość jest dość mocna, to jakoś mi to nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że mogłam się pośmiać.
Po trzeci tom z pewnością sięgnę, chociażby dla samego Jamesa.
bookparadisebynatalia.blogspot.com
Prawo Mojżesza
O joj...dawno nie było u mnie żadnego posta, ale kompletnie nie wiedziałam jak zabrać się za tą recenzję i zresztą nadal nie wiem xD No, ale cóż tłumaczyć się nie będę, po protu: "moja wina, moja wina, moja bardzo..." Hmm..tak trochę religijnie wyszło - tak adekwatnie do tytułu, co? xD
No, ale przejdźmy do recenzji :)
Prawo Mojżesza...Hmmm...przyznam, że spodziewałam się czegoś innego, ale sama nie wiem czego. Ale powiem wam, że książka bardzo mi się spodobała. Nie przepadam za obyczajówkami, gdyż mało się tam dzieje i są strasznie przesłodzone, a ta taka nie była. A wręcz przeciwnie.
Ale zacznijmy od początku.
Prawo Mojżesza to ciekawa romantyczna i młodzieżowa książka połączona z wątkiem paranormalnym i kryminalnym. Właśnie to mnie głównie w niej zachwyciło. Niby mamy ten sztampowy wątek miłości między głównymi bohaterami, który od samego początku wiemy, że się wydarzy, ale przy okazji mamy coś innego. Przy okazji mamy tu też ciekawy wątek paranormalny, którego wam tu nie zdradzę, gdyż myślę, że spoiler to nie jest, ale jest to dość ważna część książki, którą myślę, że lepiej odkryć samemu. Do tego w książce znajdziemy też mały wątek kryminalny. Mamy tu przedstawione liczne morderstwa i to jest dość dziwny temat w przypadku tej książki, gdyż z jednej strony jest to jeden z główniejszych elementów książki, ale i przy okazji jest o nim wspominane no tak nie za często, a do tego malutko, ale koniec końców ten wątek jest dość mocno naszkicowany.
Książka podzielona jest na dwie części. Ta "Przed" czyli opowiadająca o jeszcze młodych głównych bohaterach. Oraz ta "Po", czyli część, która dzieje się siedem lat po skończeniu pierwszej części. Dzięki temu możemy dowiedzieć się i zobaczyć, jak zmienili się nasi bohaterowie przez ten czas. Był to naprawdę świetny zabieg. Do tego...jak by to powiedzieć, żeby nic wam nie zdradzić? Nie! No nie da się tego opisać bez spoilerowania xD Po prostu w drugiej części zdarzyła się pewna rzecz o której jeden z naszych głównych bohaterów nie wiedział, przez to dowiadujemy się z nim o tym wydarzeniu od początku do końca (liczę, że nic wam nie zdradziłam)
Książka pisana jest z dwóch perspektyw. Perspektywa Mojżesza i Georgii. Obie były naprawdę ciekawie i ja osobiście bardzo lubię, jak perspektywy są pisane właśnie z obu stron. Przez to możemy poznać myśli, opinie i przeczucia obu postaci.
Jeśli chodzi o bohaterów, to moim zdaniem autorka bardzo ciekawie ich wykreowała. Może zacznę od głównego bohatera. Mojżesz jest czarnoskórym chłopakiem, który w wieku niemowlęcym został zostawiony przez matkę w pralni w koszu wiklinowym. Z tego właśnie powodu został nazwany "Mojżesz", gdyż jego Bibilijny odpowiednik przeżył podobną historię. Mojżesz jest zamkniętym w sobie artystą, który z biegiem historii nie tyle co się zmienia, co bardziej pokazuje swoje prawdziwe ja. Jeśli chodzi o jego kolor skóry, to jakoś przez cały czas wyobrażałam sobie go jako "białasa" xD z czarnymi włosami do uszu i lekkim zarostem. Czyli coś całkowicie innego niż ten przedstawiony w książce. Nie wiem czemu, po prostu taki wygląd mi bardziej do jego osobowości pasuje xD
Jeśli chodzi o Georgię to jest to zwykła nastolatka, która zajmuje się końmi. Jest to mądra i ciekawa życia dziewczyna. W sumie nie wiem co bym mogła jeszcze o niej napisać :P Ale powiem wam, że wydaje mi się, że jest to jedna z tych bohaterek, które nie denerwują czytelnika. Nie podejmowała żadnych głupich decyzji, jak coś myślała to i to mówiła.
Jeśli chodzi o pobocznych bohaterów, to oni nie pojawiali się za często, ale mimo to bardzo je polubiłam.
Rodzice Georgi są to takie typowe ciepłe papucie, które zajmują się domem i podwórkiem oraz kochają swoją córkę bezgranicznie i zrobią dla niej wszystko.
Bardzo spodobała mi się również babcia Mojżesza. Ona to już kompletnie mało się pokazywała, ale biło od niej takie ciepło. Takie babcine i szamańskie XD Wiem, umiem świetnie opisywać czyjś charakter :P
Postaci zbyt dużo nie mamy, ale moim zdaniem to i lepiej, gdyż ni musimy się martwić milionem imion, a i te postacie nam w zupełności wystarczą.
Bardzo spodobał mi się również styl pisania autorki. Jest lekki i przyjemny. Do tego pisze bardzo subtelnie. Dlatego wszelki sceny całuśne były napisane tak, że o boże <3 No właśnie w ogóle ich nie było praktycznie. Znaczy były! Ale tak opisane, że jak by ich nie było. #masłomaślane. Po prostu autorka nie skupiła się tu głównie na wątku miłosnym między dwójką głównych bohaterów, ale na przemianie i docieraniu do ludzi. Ważną częścią książki były konie. Georgia oraz jej rodzina, prowadzili zajęcia dla dzieci niepełnosprawnych, oraz docierają do tych trudnych koni. Przez to autorka chciała pokazać jak nie wiele różnimy się od tych zwierząt i, że do ludzi również da się tak dotrzeć. Przynajmniej takie było moje odczucie.
Jak pisałam wcześniej książka nie jest zwyczajną obyczajówką, gdyż ma w sobie też wątki paranormalne i kryminalne, ale to nie wszystko. Jest wyjątkowa również dlatego iż porusza ważne wątki. Pokazuje wiele nastoletnich problemów. Problemów dorastania itp. Dlatego nie był to typowy odmóżdżacz robiący papkę z mózgu.
Książka to jeden wielki kogiel mogiel. raz jest radośnie, raz smutno i tak w kółko. Nawet zakończenie jest z jednej strony szczęśliwe, a z drugiej smutne.
Zazwyczaj obyczajówki niezbyt mnie ciekawią, gdyż nie ma tam ciągłej akcji i SMOKÓW!!! xD Ale tą mi się naprawdę miło i szybko czytało.
A i jeszcze zapomniała bym o najważniejszym. Czyli o okładce! Która jest moim zdaniem prześliczna. Ja uwielbiam okładki minimalistyczne, a ta właśnie taka jest. i do tego niebieska!!! Ale powiem wam, że jak bym tak miała wybrać, która mi się bardziej podoba, to bym nie potrafiła podjąć tej decyzji. Gdyż obie są moim zdaniem bardzo ładne i warte uwagi :D Tylko w tej zagranicznej bym tą gębule wywaliła,a le ogólnie jest super :)
Podsumowując:
Książka nie jest zwykłą obyczajówką. Zawiera również wątki paranormalne i kryminalne. Autorka ma lekki i ciekawy styl pisania. Wykreowała pełnowymiarowe postacie. Świetnie sobie z nimi poradziła, przez to nawet te drugoplanowe, które pojawiają się raz na ruski rok zdobyły moją sympatię. Książka podzielona jest na dwie części, a rozdziały prowadzone są z perspektywy Mojżesza i Georgi. Książka nie jest typowym gulaszem (tak nazwałam książkę, która robi paciaję z mózgu xD) tylko wartościową książką. Książka naprawdę mi się spodobała i może nie będzie to moja ulubiona książka, ale zdecydowanie trafi na 2 miejsce moich ulubionych książek obyczajowych :)
No, ale przejdźmy do recenzji :)
Prawo Mojżesza...Hmmm...przyznam, że spodziewałam się czegoś innego, ale sama nie wiem czego. Ale powiem wam, że książka bardzo mi się spodobała. Nie przepadam za obyczajówkami, gdyż mało się tam dzieje i są strasznie przesłodzone, a ta taka nie była. A wręcz przeciwnie.
Ale zacznijmy od początku.
Prawo Mojżesza to ciekawa romantyczna i młodzieżowa książka połączona z wątkiem paranormalnym i kryminalnym. Właśnie to mnie głównie w niej zachwyciło. Niby mamy ten sztampowy wątek miłości między głównymi bohaterami, który od samego początku wiemy, że się wydarzy, ale przy okazji mamy coś innego. Przy okazji mamy tu też ciekawy wątek paranormalny, którego wam tu nie zdradzę, gdyż myślę, że spoiler to nie jest, ale jest to dość ważna część książki, którą myślę, że lepiej odkryć samemu. Do tego w książce znajdziemy też mały wątek kryminalny. Mamy tu przedstawione liczne morderstwa i to jest dość dziwny temat w przypadku tej książki, gdyż z jednej strony jest to jeden z główniejszych elementów książki, ale i przy okazji jest o nim wspominane no tak nie za często, a do tego malutko, ale koniec końców ten wątek jest dość mocno naszkicowany.
Książka podzielona jest na dwie części. Ta "Przed" czyli opowiadająca o jeszcze młodych głównych bohaterach. Oraz ta "Po", czyli część, która dzieje się siedem lat po skończeniu pierwszej części. Dzięki temu możemy dowiedzieć się i zobaczyć, jak zmienili się nasi bohaterowie przez ten czas. Był to naprawdę świetny zabieg. Do tego...jak by to powiedzieć, żeby nic wam nie zdradzić? Nie! No nie da się tego opisać bez spoilerowania xD Po prostu w drugiej części zdarzyła się pewna rzecz o której jeden z naszych głównych bohaterów nie wiedział, przez to dowiadujemy się z nim o tym wydarzeniu od początku do końca (liczę, że nic wam nie zdradziłam)
Książka pisana jest z dwóch perspektyw. Perspektywa Mojżesza i Georgii. Obie były naprawdę ciekawie i ja osobiście bardzo lubię, jak perspektywy są pisane właśnie z obu stron. Przez to możemy poznać myśli, opinie i przeczucia obu postaci.
Jeśli chodzi o bohaterów, to moim zdaniem autorka bardzo ciekawie ich wykreowała. Może zacznę od głównego bohatera. Mojżesz jest czarnoskórym chłopakiem, który w wieku niemowlęcym został zostawiony przez matkę w pralni w koszu wiklinowym. Z tego właśnie powodu został nazwany "Mojżesz", gdyż jego Bibilijny odpowiednik przeżył podobną historię. Mojżesz jest zamkniętym w sobie artystą, który z biegiem historii nie tyle co się zmienia, co bardziej pokazuje swoje prawdziwe ja. Jeśli chodzi o jego kolor skóry, to jakoś przez cały czas wyobrażałam sobie go jako "białasa" xD z czarnymi włosami do uszu i lekkim zarostem. Czyli coś całkowicie innego niż ten przedstawiony w książce. Nie wiem czemu, po prostu taki wygląd mi bardziej do jego osobowości pasuje xD
Jeśli chodzi o Georgię to jest to zwykła nastolatka, która zajmuje się końmi. Jest to mądra i ciekawa życia dziewczyna. W sumie nie wiem co bym mogła jeszcze o niej napisać :P Ale powiem wam, że wydaje mi się, że jest to jedna z tych bohaterek, które nie denerwują czytelnika. Nie podejmowała żadnych głupich decyzji, jak coś myślała to i to mówiła.
Jeśli chodzi o pobocznych bohaterów, to oni nie pojawiali się za często, ale mimo to bardzo je polubiłam.
Rodzice Georgi są to takie typowe ciepłe papucie, które zajmują się domem i podwórkiem oraz kochają swoją córkę bezgranicznie i zrobią dla niej wszystko.
Bardzo spodobała mi się również babcia Mojżesza. Ona to już kompletnie mało się pokazywała, ale biło od niej takie ciepło. Takie babcine i szamańskie XD Wiem, umiem świetnie opisywać czyjś charakter :P
Postaci zbyt dużo nie mamy, ale moim zdaniem to i lepiej, gdyż ni musimy się martwić milionem imion, a i te postacie nam w zupełności wystarczą.
Bardzo spodobał mi się również styl pisania autorki. Jest lekki i przyjemny. Do tego pisze bardzo subtelnie. Dlatego wszelki sceny całuśne były napisane tak, że o boże <3 No właśnie w ogóle ich nie było praktycznie. Znaczy były! Ale tak opisane, że jak by ich nie było. #masłomaślane. Po prostu autorka nie skupiła się tu głównie na wątku miłosnym między dwójką głównych bohaterów, ale na przemianie i docieraniu do ludzi. Ważną częścią książki były konie. Georgia oraz jej rodzina, prowadzili zajęcia dla dzieci niepełnosprawnych, oraz docierają do tych trudnych koni. Przez to autorka chciała pokazać jak nie wiele różnimy się od tych zwierząt i, że do ludzi również da się tak dotrzeć. Przynajmniej takie było moje odczucie.
Jak pisałam wcześniej książka nie jest zwyczajną obyczajówką, gdyż ma w sobie też wątki paranormalne i kryminalne, ale to nie wszystko. Jest wyjątkowa również dlatego iż porusza ważne wątki. Pokazuje wiele nastoletnich problemów. Problemów dorastania itp. Dlatego nie był to typowy odmóżdżacz robiący papkę z mózgu.
Książka to jeden wielki kogiel mogiel. raz jest radośnie, raz smutno i tak w kółko. Nawet zakończenie jest z jednej strony szczęśliwe, a z drugiej smutne.
Zazwyczaj obyczajówki niezbyt mnie ciekawią, gdyż nie ma tam ciągłej akcji i SMOKÓW!!! xD Ale tą mi się naprawdę miło i szybko czytało.
A i jeszcze zapomniała bym o najważniejszym. Czyli o okładce! Która jest moim zdaniem prześliczna. Ja uwielbiam okładki minimalistyczne, a ta właśnie taka jest. i do tego niebieska!!! Ale powiem wam, że jak bym tak miała wybrać, która mi się bardziej podoba, to bym nie potrafiła podjąć tej decyzji. Gdyż obie są moim zdaniem bardzo ładne i warte uwagi :D Tylko w tej zagranicznej bym tą gębule wywaliła,a le ogólnie jest super :)
Podsumowując:
Książka nie jest zwykłą obyczajówką. Zawiera również wątki paranormalne i kryminalne. Autorka ma lekki i ciekawy styl pisania. Wykreowała pełnowymiarowe postacie. Świetnie sobie z nimi poradziła, przez to nawet te drugoplanowe, które pojawiają się raz na ruski rok zdobyły moją sympatię. Książka podzielona jest na dwie części, a rozdziały prowadzone są z perspektywy Mojżesza i Georgi. Książka nie jest typowym gulaszem (tak nazwałam książkę, która robi paciaję z mózgu xD) tylko wartościową książką. Książka naprawdę mi się spodobała i może nie będzie to moja ulubiona książka, ale zdecydowanie trafi na 2 miejsce moich ulubionych książek obyczajowych :)
pomiedzy-wersami.blogspot.com kremciowata; 2016-11-22
Supergeny. Uwolnij potencjał swojego DNA, by cieszyć się dobrym zdrowiem i samopoczuciem
Skarżysz się na złe geny, które odziedziczyłeś po swoich przodkach? Mamy dla Ciebie dobrą informację – geny przestały być przekleństwem, na które nie mamy wpływu. Istnieje szereg możliwości, które pozwolą nam na nie wpłynąć. W jaki sposób? Tego uczą nas Dr Deepak Chopra i Dr Rudolph E. Tanzi w swojej książce „Supergeny. Uwolnij potencjał swojego DNA, by cieszyć się dobrym zdrowiem i samopoczuciem”.
Każdy z nas chciałby móc pochwalić się dobrym zdrowiem oraz szczęśliwym życiem. Jednak w świecie nagle pojawiających się informacji, które równie szybko okazują się być nieaktualne, trudno zdecydować, co jest prawdą. Nic więc dziwnego, że dużym zainteresowaniem cieszą się książki związane ze zdrowym stylem życia, pisane zazwyczaj przez specjalistów różnej maści, którzy wydają nam się wiarygodni. W tym nurcie dość nietuzinkową pozycją są „Supergeny”. Wcześniej wspomniany duet doktorski postanowił podzielić się swoimi wnioskami z badań dotyczących DNA. Lata skupienia przyniosły im odkrycie, że wbrew panującej opinii geny nie są czymś niezmiennym i danym raz na zawsze. Mało tego, geny ulegają ciągłej przemianie pod wpływem sposobu naszego życia. Biorąc pod uwagę takie zachowania, jak stres, jedzenie niezdrowych potraw czy niewystarczająca ilość snu, nie muszę chyba dodawać, że nie dajemy im dobrego przykładu. Właśnie w walce z tymi nawykami ma wspomóc nas ta książka.
Pierwsza część wydawnictwa zawiera przybliżenie samego zjawiska genetyki, chociaż jest to temat zawiły autorom udało się wyłożyć go w sposób dość przystępny, choć dla wielu pierwszym skojarzeniem podczas zgłębiania tego rozdziału będzie najpewniej lekcja biologii w liceum. W kolejnych częściach omówione zostały poszczególne elementy naszego życia, które wpływają na stan naszego zdrowia. Są to między innymi dieta, sport, sen czy medytacja. Każde z tych zagadnień zostało omówione przez autorów z podaniem zmian, które mogą nam pomóc lepiej żyć. Zmiany podzielone zostały na trzy stopnie trudności dzięki czemu nie musimy od razu skakać na głęboką wodę. Jeśli zgodnie z zaleceniami autorów przetestujemy podane propozycje wprowadzając po jednej zmianie tygodniowo, otrzymamy 52 zmiany rocznie, a to robi wrażenie. Kluczową kwestią powiązaną z genomem jest również obecność bakterii w naszym ciele. Znajdują się one między innymi w naszym żołądku. Mają one niebagatelny wpływ na działanie naszego organizmu, a ważą prawie tyle co nasz mózg. Nie martwcie się jednak, dbają one o nas, dlatego warto je utrzymywać przy życiu i w dobrych warunkach.
„Supergeny” to doskonała pozycja dla tych, którzy pragną wprowadzić zmiany w swoim życiu i to na wielu polach. Nikt nie powiedział oczywiście, że musimy od razu zaczynać wzmożone ćwiczenia czy przechodzić na wegetarianizm, jednak warto wiedzieć, w jaki sposób poszczególne elementy naszego stylu życia mogą przełożyć się na nasze samopoczucie.
Każdy z nas chciałby móc pochwalić się dobrym zdrowiem oraz szczęśliwym życiem. Jednak w świecie nagle pojawiających się informacji, które równie szybko okazują się być nieaktualne, trudno zdecydować, co jest prawdą. Nic więc dziwnego, że dużym zainteresowaniem cieszą się książki związane ze zdrowym stylem życia, pisane zazwyczaj przez specjalistów różnej maści, którzy wydają nam się wiarygodni. W tym nurcie dość nietuzinkową pozycją są „Supergeny”. Wcześniej wspomniany duet doktorski postanowił podzielić się swoimi wnioskami z badań dotyczących DNA. Lata skupienia przyniosły im odkrycie, że wbrew panującej opinii geny nie są czymś niezmiennym i danym raz na zawsze. Mało tego, geny ulegają ciągłej przemianie pod wpływem sposobu naszego życia. Biorąc pod uwagę takie zachowania, jak stres, jedzenie niezdrowych potraw czy niewystarczająca ilość snu, nie muszę chyba dodawać, że nie dajemy im dobrego przykładu. Właśnie w walce z tymi nawykami ma wspomóc nas ta książka.
Pierwsza część wydawnictwa zawiera przybliżenie samego zjawiska genetyki, chociaż jest to temat zawiły autorom udało się wyłożyć go w sposób dość przystępny, choć dla wielu pierwszym skojarzeniem podczas zgłębiania tego rozdziału będzie najpewniej lekcja biologii w liceum. W kolejnych częściach omówione zostały poszczególne elementy naszego życia, które wpływają na stan naszego zdrowia. Są to między innymi dieta, sport, sen czy medytacja. Każde z tych zagadnień zostało omówione przez autorów z podaniem zmian, które mogą nam pomóc lepiej żyć. Zmiany podzielone zostały na trzy stopnie trudności dzięki czemu nie musimy od razu skakać na głęboką wodę. Jeśli zgodnie z zaleceniami autorów przetestujemy podane propozycje wprowadzając po jednej zmianie tygodniowo, otrzymamy 52 zmiany rocznie, a to robi wrażenie. Kluczową kwestią powiązaną z genomem jest również obecność bakterii w naszym ciele. Znajdują się one między innymi w naszym żołądku. Mają one niebagatelny wpływ na działanie naszego organizmu, a ważą prawie tyle co nasz mózg. Nie martwcie się jednak, dbają one o nas, dlatego warto je utrzymywać przy życiu i w dobrych warunkach.
„Supergeny” to doskonała pozycja dla tych, którzy pragną wprowadzić zmiany w swoim życiu i to na wielu polach. Nikt nie powiedział oczywiście, że musimy od razu zaczynać wzmożone ćwiczenia czy przechodzić na wegetarianizm, jednak warto wiedzieć, w jaki sposób poszczególne elementy naszego stylu życia mogą przełożyć się na nasze samopoczucie.
Monika Matura; 2016-11-18
Zaatakuj swój dzień, zanim on zaatakuje Ciebie! Sprytne zarządzanie czasem w biznesie i na co dzień
Jestem zorganizowaną osobą (mogę tak powiedzieć po latach praktyki i książkach, które pomogły mi to osiągnąć), więc każda kolejna pozycja jest przeze mnie traktowana jako drobne uzupełnienie. Omawiana pozycja mogłaby stanowić rewolucję dla osoby, która dopiero zaczyna robić porządki z własnym życiem i nijak nie przesadzam. Dla mnie jest z kolei kolejną cegiełką posiadanej już wiedzy. Książka w zaskakująco prosty sposób wykłada niezwykle cenną wiedzę. To w zasadzie jej największy plus – jest lekka i przyjemna w odbiorze, a jej bardzo dobra treść jest bardzo dobrze skondensowana. Stąd bez wahania polecam ją dalej!
Ps. Zabawne, że autorzy podają tu metody, które normalnie widywałem jako całe książki, a oni opisują je w kilku zdaniach.
Ps. Zabawne, że autorzy podają tu metody, które normalnie widywałem jako całe książki, a oni opisują je w kilku zdaniach.
jakzarabiacpieniadze.com.pl Mateusz Kiszło; 2016-08-03