ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Prawo Mojżesza

Gdy wzięłam do ręki książkę „Prawo Mojżesza”, obawiałam się, że dostanę kolejną rzewną historię o nastolatce, która zakochuje się w przystojnym i tajemniczym chłopaku i zmienia całe swoje życie. Nie mówię, że te historie są złe, ale powstają jak grzyby po deszczu i wypełniają księgarnie swoimi romantycznymi tytułami. „Prawo Mojżesza” mnie zaintrygowało. Mojżesz, dziecko cracku, dziecko porzucone, dziecko które nie umie kochać, a znajduje miłość…
Georgia lubiła swoje konie, im bardziej żywiołowe, krnąbrne tym bardziej je kochała. Chciała je poskramiać i nimi kierować, a jak któryś z nich się opierał, tym większą satysfakcję miała gdy starała się go ujeżdżać. Nic więc dziwnego, że gdy w jej miasteczku pojawił się tajemniczy Mojżesz, ze swoją niechlubną historią narodzin i oziębłym stosunkiem do każdego człowieka, ta straciła dla niego głowę. Mojżesz był porzuconym i niechcianym dzieckiem, znalezionym w koszu na bieliznę w pralni. Ledwo przeżył jako niemowlę, a dalej było już tylko gorzej. Oddawany z rodziny do rodziny z rąk do rąk, jego matka zmarła niedługo po tym jak wydała go na świat. Mojżesz nie potrafił usiedzieć w miejscu, miał problemy z uwagą i koncentracją i malował… malował wszystko i wszędzie. Wielokrotnie oskarżany o niszczenie mienia publicznego, nastoletni chłopak trafia pod opiekę do swojej prababci Kathleen. Zamknięty w sobie i ponury od razu zwraca uwagę Georgii. Ona w jego obrazach nie widzi aktów wandalizmy tylko piękno. Jednak dotarcie do chłopaka nie jest łatwe. Mojżesz odrzuca Georgię przy każdej próbie zbliżenia. Ich nastoletnie światy splatają się, przyciągają i odpychają jednocześnie. Są jak dwa żywioły…
Problem jednak zaczyna się, gdy chłopak niszczy kolejne mienie, malując twarz nieznanej nikomu dziewczyny, która jak się później okazuje zaginęła. Skąd Mojżesz ją znał, dlaczego ją namalował? Podejrzliwi mieszkańcy miasta powoli skłaniają się ku oskarżeniu chłopaka o porwanie, albo co najgorsza zabicie dziewczyny. Jedynie Georgia próbuje dowiedzieć się jaką tajemnicę skrywa, nie wie jednak, jak wiele bólu jej to przyniesie.
Na początku historia wydawała mi się jednym z tych romansów serwowanych dla nastolatków. Dobrze napisany, z ciekawymi postaciami, ale nie wnoszący nic nowego do literatury, ot dla porównania jak „Urodzona o północy” czy „Serce w kawałkach”. Pocałunki Mojżesza i Georgii opisywane były tak wieloma epitetami, z taką niezwykłością i zaangażowaniem przez autorkę, że powodowało to u mnie tylko lekkie westchnienie znużenia:

„Jej usta były mokre i chłodne. Wyobrażałem sobie, że moje też takie są. Ale ciepło w środku przywitało mnie jak gorący uścisk. Zatopiłem się w jej miękkość z westchnieniem, którym czułbym się zażenowany, gdyby nie to, ze ona odpowiedziała mi takim samym westchnieniem.” s. 67.

I tak właśnie Georgia i Mojżesz krążą wokół siebie jak naturalne satelity, zderzając się coraz to, powodując feerię iskier i nierzadko spustoszeń we własnych umysłach. Ta książka byłaby doprawdy trudna dla mnie do skończenia, gdyby nie pewien przełom który pojawił się mniej więcej w połowie. I po tym właśnie ja jako czytelniczka, kompletnie utonęłam w kartach opowiadanej przez Amy Harmon powieści.
A więc mamy dwoje ludzi, jedno od drugiego jest bardziej niezwykłe. Georgia imponuje mi swoją pogodą ducha, a Mojżesz pracowitością i oddaniem. Gorgia denerwuje mnie swoją naiwnością, a Mojżesz zachowaniem, czasami wręcz okrutnym, wobec dziewczyny. Jego talent jest fascynujący i przerażający, jej sposób postrzegania świata jest prosty i nieskomplikowany. W tle mamy ranczo, kowbojski nastrój, konie i zaginione dziewczyny, których jest więcej niż tylko ta, którą namalował Mojżesz. A to wszystko napisane jest prostym, ładnym językiem, który łatwo się czyta. Druga część historii jest mi o wiele bardziej bliższa. Jest poważniejsza i nie ma w niej już tyle młodzieńczego szaleństwa, są za to konsekwencje i trudy codzienności.
Na okładce można przeczytać „Ta historia nie kończy się happy endem”, a więc jak się kończy? Tego nie zdradzę, ale jak dla mnie jest bliska prawdziwemu życiu, choć powstała tylko w głowie autorki i na kartach książki.
Gorąco polecam książkę, zarówno wszystkim nastolatkom, jak i kobietom trochę starszym niż te „naście” lat. Proste historie w których jest trochę miłości, trochę bólu, trochę straty, trochę radości, bardzo mocno przypominają codzienne życie, czyż nie?
moznaprzeczytac.pl Paulina; 2016-08-30

Prawo Mojżesza

Mojżesz Wright został znaleziony w koszu w pralni Quick Wash, mając jedynie kilka miesięcy. Stawał się małą-wielką sensacją wszystkich miasteczek, do których trafiał dzieciństwie, wychowując się u obcych rodzin. Ludzie twierdzili, że jego matka była narkomanką, więc nazywano go dzieckiem cracku.
Kilkanaście lat później osiemnastoletni Mojżesz trafił do domu prababci w Levan, a stamtąd na rodzinną farmę siedemnastoletniej Georgii. Był małomówny, nieprzenikniony, trochę egzotyczny i budził w dziewczynie zarazem przerażenie i fascynację. W ten sposób zaczęła się ich wspólna historia, pełna bólu, żalu i strat. W końcu niektóre opowieści nie kończą się happy endem, a ta do właśnie takich należy.
 
Najsłynniejsza powieść Amy Harmon, bestsellerowej autorki, której książki szczytują na listach New York Timesa, przyciągnęła moją uwagę nieszczęśliwym zakończeniem. Rzadko czytam tego typu książki, ale byłam bardzo ciekawa jak pisarka pokieruje losy bohaterów i czy w jakiś sposób odróżni to Prawo Mojżesza od wszystkich podobnych do siebie romansów. Po przeczytaniu książki dochodzę do wniosku, że to trochę zbyt wyszukane nadzieje: Prawo Mojżesza nie zaskakuje niczym nowym, ale jednocześnie posiada wszystkie elementy, które czynią z powieści niezłą lekturę new adult. Historia skupia się na dwójce nastolatków u progu dorosłości, którzy zbliżają się do siebie pomimo sprzeczności charakterów. On – jest rozbity i zagubiony. Ona – pełna nadziei i zawsze radosna. Wie, że nie powinna zakochiwać się w Mojżeszu, ale nie może tego powstrzymać. On z kolei nie jest w stanie tego zrobić. Do pełnego uczucia między tą dwójką Harmon przechodzi bardzo szybko – właściwie byłam zaskoczona, że tak szybko – ale nie znaczy to, że wątkowi romantycznemu zabrakło rozmachu czy sensu. Autorka daje czytelnikowi szansę poznać swoich bohaterów i polubić ich, ale jednocześnie prowadzi fabułę do przodu. Część, w której bohaterowie nadal mają po -naście lat jest niewielka, jako że Prawo Mojżesza to bardziej powieść o wkraczaniu w dorosłość i mierzeniu się z jej naturą.
 
Wraz z przeskokiem czasowym w fabule, książka nabiera raczej ponurych barw. Dokładnie tak, jak sugeruje opis, jest pełna bólu, rozczarowań i utraconej miłości. Prawo Mojżesza to smutna i poruszająca powieść, idealnie wpisująca się w ramy new adult, w którym – jak wiadomo – króluje cierpienie. Druga połowa książki to niemal skok na głęboką wodę – autorka nie oszczędza swoich bohaterów; moment, w którym pojawia się promyk nadziei, nie trwa długo. Tak, jak zaznacza w prologu główna bohaterka, ta historia nie skończy się happy endem.
 
Amy Harmon stworzyła wciągającą, poruszającą i niezwykle emocjonalną powieść. Warto zaznaczyć, że Prawo Mojżesza nie jest, wbrew tytułowi, książką pełną religijności, ale w dużej mierze porusza tematy życia i śmierci, a przede wszystkim utraty ukochanych ludzi. Dobrze wykreowani bohaterowie, wciągająca fabuła i, przede wszystkim, wielka ilość emocji – to wszystko sprawia, że na koniec lata Prawo Mojżesza to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów new adult.
ksiazkozercy9.blogspot.com

Prawo Mojżesza

Po takim opisie i takiej okładce, chyba nikogo nie dziwi, że od razu, bez najmniejszego wahania, zdecydowałam się na to, aby zapoznać się z treścią tej pozycji. Przyznam szczerze, że sformułowania takie jak "ta historia nie kończy się happy endem", albo "zatracisz się bez reszty", to w mojej głowie pojawiały się różne scenariusze: czyżby w końcu było Young Adult, w którym para nie będzie na końcu razem? Pod względem moich domysłów... odrobinę się zawiodłam. Tylko odrobinę, ponieważ sama fabuła tej książki i tak była dosyć oryginalna. Na tyle mnie wciągnęła, że z chęcią zapoznam się także z kolejnymi tomami, jakie podobno mają pojawić się w tej serii - z tym, że wiem już, iż kolejna część nie będzie tyczyła się Mojżesza i Georgii, a przyjaciela Mojżesza.

Georgia to typowa dziewczyna ze wsi - cóż, może raczej z rodeo. Interesuje się końmi i ujeżdżaniem nieujarzmionych zwierząt. Jest uparta, szczera, bezpośrednio i czasami zachowuje się wręcz impulsywnie i naiwnie. Nie zachowuje się też jak osoba pochodząca ze stanu inteligencji: czasem używa słów w stylu "se" zamiast "sobie" - wiadomo, chodziło o podkreślenie miejsca, w którym się urodziła, wychowała i dorastała. Mimo wszystko odbieram Georgię jako wyjątkowo pozytywną postać, która swoim charakterkiem, siłą i optymizmem potrafiła pokochać nawet osobę, która była dzieckiem narkomanki, co automatycznie powodowało u takiej osoby wiele problemów zdrowotnych. Taką osobą właśnie był Mojżesz.
 
Mojżesz to dopiero ciekawa i wyjątkowa postać! Przede wszystkim jest on trochę zamknięty w sobie i wycofany. Często miewa różnego rodzaju "natchnienia", które w formie malowideł pozostawia na murach, ścianach i różnorakich budynkach, za co często jest karany i zawieszany w szkole. W chwili, w której go poznajemy, przeprowadza się on w końcu do swojej babci, która pomimo swojego wieku, jako jedyna jego żyjąca krewna, dostrzegała, że Mojżesz ma potencjał i nie jest złym chłopakiem. Przede wszystkim warto jednak zaznaczyć, że główny bohater nie jest do końca zwykłą, przeciętną osobą - i to nie tylko ze względu na jego wyjątkowy talent malarski, ale na niezwykłą umiejętność paranormalną, która z jednej strony sprawiała, że fabuła była o wiele ciekawsza, a z drugiej... nie pasowała mi do gatunku Young Adult, pod którym zaklasyfikowałam tę powieść.

Podobało mi się to, iż jest tu sporo wydarzeń, akcja nie jest melancholijna i jednostajna, tylko zmienia się jak w kalejdoskopie i naprawdę potrafi wciągnąć i zauroczyć czytelnika. W tej pozycji nie tylko mamy wątek związany z narkotykami, miłością, stratą, cierpieniem, bólem, ale przede wszystkim pojawiają się też motywy typowe dla kryminałów, odrobina fantastyki, a nawet opis pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Nie można więc powiedzieć, że autorka nie miała pomysłu na tę książkę - miała i całkiem dobrze go wykorzystała, tworząc naprawdę coś, co warto przeczytać. Warto także dodać, iż taki miks pomysłów sprawia, że ta pozycja spodoba się naprawdę różnym czytelnikom. 

Jeśli chodzi o okładkę, to jak już wspomniałam - jest tak urzekająca, że po prostu zwala mnie z nóg i sprawia, że nie mogę przestać się na nią patrzeć. Jest po prostu prześliczna! Z tego, co wiem, to kolejny tom będzie utrzymany w podobnym stylu, z czego naprawdę się cieszę, bo to zdecydowanie piękna perełka, która będzie cudownie wyglądała w każdej biblioteczce! Co więcej, należy jasno powiedzieć, że polska wersja okładki jest znacznie lepsza od zagranicznych!
 
Amy Harmon używa prostych słów, tworząc niezwykłą, oryginalną historię, która zdecydowanie potrafi rozkochać w sobie niejednego czytelnika. Barwne opisy, ciekawe dialogi, od których często aż szybciej bije serce i "to coś", co powinna mieć w sobie każda dobra powieść. Zdecydowanie Amy Harmon jest utalentowaną pisarką, z której książkami warto się zapoznać.

Jeśli jeszcze nie jesteście pewni tego, czy powinniście sięgnąć po "Prawo Mojżesza", to przeczytajcie tę recenzję jeszcze raz! Jestem pewna, że jeśli tylko dacie szanse tej powieści, to się nią nie rozczarujecie. Ja nie żałuję ani sekundy, którą spędziłam przy czytaniu tej perełki. Co jak co, ale możecie mi zaufać i już zacząć szukać "Prawa Mojżesza" w swojej okolicy! 
Naszksiazkowir.blogspot.com/ Iwi z nasz książkowir; 2016-08-29

Prawo Mojżesza

Bohaterem tej powieści nie jest boski, popularny w szkole, idealny nastolatek, do którego wzdychają wszystkie, okoliczne dziewczyny. To samotnik, trudny przypadek skrywający w sobie umiejętność, która go wyniszcza. Chociaż tytułowy, enigmatyczny i zagadkowy Mojżesz od czasu do czasu przejmuje stery narracji, historia często pokazywana jest także z perspektywy Georgi, chwilami natarczywej – jednak nie naiwnej, idącej za ciosem, będącej w stanie udźwignąć o wiele więcej, aniżeli mogłoby się na początku wydawać. Taki duet, zbudowany na bazie oryginalnej konstrukcji ludzi prostych, a jednak zarazem wyjątkowych, tworzy wybuchową mieszankę ogromnych wrażeń. Oboje dostarczają czytelnikowi gigantycznej porcji emocji, do tego stopnia, że chwilami trudno to wszystko przełknąć.

Akcję powieści można byłoby nazwać „wędrowną”. W dużej mierze rozgrywana jest ona w towarzystwie koni, w przydomowej stajni Georgi, ale także w chatce Mojżesza, w szpitalu czy niedaleko przystanku. Autorka książki, kreując historię o skomplikowanej miłości, w której nic nie jest słodkie, ani też nic oczywiste, nie zapomniała o rozbudowanym tle głównych wydarzeń. Mamy tutaj istotne wątki poboczne, motyw paranormalny, rodzinne relacje, ale także i element wyjęty rodem z bogatego w przestępstwa kryminału. U boku tej powieści nie można się nudzić, więc absolutnie nie nastawiajcie się na słodką i beztroską powieść o rodzącym się uczuciu. To nie ta bajka.​

Zdecydowanie podoba mi się także styl, jakim ta książka została napisana. Plastyczny język, barwne opisy, wiarygodne dialogi i wplatane w tekst złote myśli, które wyłapuje się i czyta raz po raz rozgryzając ich znaczenie. Interesujące zakończenia kolejnych działów sprawiają, że trudno odłożyć tę książkę na bok. A fakt, że bardzo daleko jej do przewidywalności, dodatkowo wzmaga apetyt poznania dalszego ciągu. Cóż tu dużo pisać – jest świetnie.
 
„Prawo Mojżesza” to nie jest łatwa do udźwignięcia powiastka. Jeżeli nie lubicie głębokich emocji i przeżywania ludzkich tragedii, lepiej się za nią nie zabierajcie, chociaż już z góry zapowiadam, że wiele stracicie. Chociaż nawet sama okładka zapowiada, że brak tutaj happy endu, uwierzcie, nie jest tak źle. Niemniej jednak smutek jest częstym towarzyszem czytelnika i nie da się go odgonić. Warto jednak uzbroić się w zapas łez i zmierzyć się z tą treścią. Bo takie perełki warto wyłapywać i chłonąć.
 
PODSUMOWANIE:
Gorzka powieść o odnajdywaniu własnego miejsca na ziemi. Historia bogata w cierpienie i łzy, ale także nadzieję, a ta ostatnia spotęgowane ma tutaj znaczenie. Nieprzewidywalna, nieschematyczna, genialna. Taka, dla której warto zarwać noc. Polecam „Prawo Mojżesza” wszystkim tym, którym przejadły się już romantyczne i słodkie love stories. Jeżeli szukacie czegoś niebanalnego, z całą pewnością mogę obwieścić – właśnie znaleźliście. Ja jestem tą książką zauroczona, oszołomiona, ale przede wszystkim zachwycona. Autorka skrywała najwyraźniej w swojej wyobraźni kufer z wyjątkowymi pomysłami i dziękuję jej za to, że postanowiła go przed nami otworzyć.
http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/ WERKA777; 2016-08-29

Sweet Ache. Krew gęstsza od wody. Seria Driven

„Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” to kolejna z dodatkowych powieści napisanych przez K. Bromberg w ramach serii Driven. Chcecie dowiedzieć się, czym może się skończyć zwyczajny zakład między dwoma kumplami z zespołu? Przeczytajcie recenzję a następnie sięgnijcie sami po tę pełną emocji książkę.
Quinlan Westin, siostra rajdowego kierowcy Coltona Donavana, jest studentką studiów doktoranckich na miejscowej uczelni. W związku z problemami z pisaniem pracy doktorskiej, zgadza się wyświadczyć przysługę swojej promotorce, po to, by uzyskać kilka tygodni dodatkowego czasu na oddanie pracy. Przez kilka zajęć ma pełnić funkcję asystentki gościnnego wykładowcy, który będzie prowadził na ich uczelni seminarium na temat seksu, narkotyków i rock and rolla. Nie jest szczególnie szczęśliwa z tego powodu, jednak czego nie robi się dla kariery.
Hawkin Play, sławny lider rockowej kapeli Bent, po raz kolejny daje się wykorzystać swojemu bratu i bierze na siebie jego narkotykowy wybryk. Niestety tym razem grozi mu więzienie, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość jego zespołu. Aby przypodobać się sędziemu i nie trafić za kratki, zgadza się poprowadzić serię wykładów na miejscowej uczelni. To właśnie tam wpada na Quinlan, która okazuje się być jego asystentką. Zadziorność i opór dziewczyny są przyczyną zawarcia zakładu, pomiędzy Hawkinem a kumplem z zespołu. Na czym ma on polegać? Oczywiście na uwiedzeniu dziewczyny i zaciągnięciu jej do łóżka. Jednak Quin nie ma ochoty stać się kolejną ofiarą i przygodą rockmana, więc wygranie zakładu okazuje się być dużo trudniejsze niż Hawkinowi mogłoby się wydawać. Sprawy komplikują się, gdy nieoczekiwanie między tą dwójką zaczynają rodzić się uczucia, a w sprawy między nimi zaczyna mieszać się Hunter, bliźniaczy brat Hawkina, skłonny zrobić wszystko by tylko wykorzystać brata i mu dopiec.

Sięgając po „Sweet Ache. Krew gęstsza niż woda”, tak jak przy poprzedniej książce K. Bromberg „Slow Burn. Kropla drąży skałę” nie musicie znać podstawowej trylogii Driven. Powtórzę jednak to, co pisałam poprzednio, że znając początki, więcej zrozumiecie. Chociażby relacje między Quinlan a jej bratem Coltonem, czy też zatarg między Coltonem a walczącym o względy dziewczyny, pojawiającym się w książce, Lukiem. Poza tym cała seria jest tak ciekawą i wbrew pozorom nietypową historią, że warto po nią sięgnąć.
Na szczególną uwagę zasługuje styl autorki. Z książki na książkę widać jej rozwój, każda kolejna historia jest coraz lepsza i bardziej dopracowana. Zapewne wpływ na to mają również fani, których uwagi są bardzo chętnie przyjmowane i wprowadzane przez Kristy Bromberg. Warto poświęcić swój czas i sięgnąć po serię Driven, bo ta z pozoru skupiająca się wyłącznie na erotyzmie historia, okazuje się być znakomitą, dającą do myślenia rozrywką. Tak, jak poprzednio w „Slow Burn”, autorka nie boi się poruszać trudnych tematów. Tym razem jest to m.in. choroba Alzheimera.
Czy można napisać powieść erotyczną, która jednocześnie również bawi i wzrusza? K. Bromberg się to zdecydowanie udało. „Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” spowoduje, że będziecie się śmiać do łez, a chwilę po tym ocierać łzy ze wzruszenia lub przeżywając wraz z bohaterami trudne chwile. Uśmiechać się do kolejnych stron książki oraz odczuwać dreszczyk emocji z powodu buchającej ze stron powieści namiętności i pożądania pomiędzy Quinlan i Hawkinem. K. Bromberg swoimi słowami spowoduje też, że uzależnicie się od jej powieści niczym od narkotyków i będziecie chcieli jeszcze więcej. Jesteście gotowi sięgnąć po tę elektryzującą namiętnością powieść, pełną radości, szczęścia, ale także i bólu oraz bagażu doświadczeń z przeszłości?

Nie myślcie sobie, że to koniec przygody z K. Bromberg. Już niedługo na naszych łamach będziecie mogli poznać Tannera Thomasa, brata Rylee, bohatera powieści „Hard Beat. Taniec nad otchłanią”. Śledźcie nas uważnie, a na pewno tego nie przegapicie.
Kulturantki.pl Kasia; 2016-08-26
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL