Recenzje
Driven. Namiętność silniejsza niż ból
W szponach pożądania
On jest niegrzecznym chłopcem, który na swoim koncie ma tyle samo zer, co złamanych serc. Ona jest dziewczynką z dobrego domu, pilną uczennicą, niekiedy zmagającą się z niskim poczuciem własnej wartości, z kompleksami. Łączy ich dziki seks, uprawiany w każdej pozycji i miejscu, ale z czasem bohaterowie przekonują się, że oprócz zespolenia ciał pojawia się między nimi również uczucie. Pojawia się miłość, choć tego faktu długo nie chcą zaakceptować… Do tego w rzeczywistości sprowadza się fabuła powieści erotycznych, które po sukcesie powieści E.L. James zaczęły masowo zalewać półki księgarskie.
Powieść K. Bromberg nie jest wyjątkiem – opublikowana nakładem wydawnictwa Septem trylogia Driven to historia skomplikowanej relacji, pożądania, ale też mrocznej przeszłości, o której bohaterom nie udaje się zapomnieć. To właśnie przeszłość i nękające parę demony sprawiają, że tom pierwszy serii, Driven. Namiętność silniejsza niż ból, jest książką frapującą, kryjącą w sobie nieco więcej niż akty seksualne i próby dominacji nad drugą osobą. Polecić ją można wszystkim miłośnikom gatunku, którzy pragną poczuć napięcie pomiędzy Rylee Thomas a Coltonem Donavanem, którzy – dzięki wyobraźni, pragną znaleźć się na miejscu bohaterki.
Rylee można śmiało nazwać nie tyle kobietą sukcesu, ile osobą kochającą swoją pracę i sieroty, które ma pod opieką. Jako przedstawicielka Corporate Cares - organizacji otaczającej opieką pozbawione rodziny dzieci, tworzącej małe społeczności, stanowiące namiastkę prawdziwej rodziny, robi wszystko, by jej podopiecznym niczego nie zabrakło. Oddaje im swoją miłość, bezwarunkowe poświęcenie, ale dba też o stronę finansową przedsięwzięcia. Przyjęcie organizowane w teatrze jest tylko jednym ze sposobów na pozyskanie sponsorów, podobnie jak aukcja randkowa, która ma się w trakcie imprezy odbyć. I kiedy wszystko zmierza do szczęśliwego finału, a przyjecie zdaje się być prawdziwym sukcesem, mają miejsce dwa wydarzenia, które na zawsze zmieniają nie tylko sytuację Corporate Cares, ale przede wszystkim samej Rylee. Otóż kobieta przypadkowo zatrzaskuje się w komórce na zapleczu teatru, a uwalniający ją ze szponów klaustrofobicznego więzienia mężczyzna jest prawdziwym demonem seksu, czemu daje wyraz już w pierwszych minutach rozmowy, przerywanej namiętnymi pocałunkami. Na domiar złego dziewczyna jest zmuszona zastąpić jedną z ochotniczek, która miała uczestniczyć w aukcji. Tym sposobem nie tylko bierze udział w upokarzającej dla niej zabawie, ale też zostaje wylicytowana za niebagatelną kwotę dwudziestu pięciu tysięcy dolarów. Kandydatem na randkowego partnera okazuje się być nie kto inny, lecz tajemniczy wybawiciel, Colton Donavan, znany kierowca rajdowy, stojący na czele CDEnterprises.
Wyczuwalne napięcie seksualne pomiędzy Rylee a Coltonem czyni ich znajomość niezwykle interesującą - szczególnie, że kobieta nie akceptuje ani aroganckiego zachowania Coltona, ani jego stylu życia. Jest on bowiem znany z tego, że notorycznie porzuca swoje partnerki. Sam zresztą nie ukrywa tego, że nie chce być z nikim w związku, że nie pragnie żony czy dzieci, a zależy mu wyłącznie na dobrym seksie. Rylee z kolei, konserwatywna i zachowawcza w swoim podejściu do życia, pragnie właśnie stabilizacji. Do tego dążyła w związku z Maxem, z którym była nawet zaręczona, nim nie zginął on w katastrofie samochodowej. Wydaje się jednak, że próby ignorowania Coltona i obrona przed pożądaniem ogarniającym jej ciało na widok mężczyzny są z góry skazane na porażkę. Colton obrał ją bowiem za cel, zapewniając sobie towarzystwo kobiety solidnym datkiem – jego firma zaproponowała wyłożenie połowy kwoty, brakującej do budowy obiektów będących w planach Corporate Cares. Warunek jest jednak jeden: to Rylee ma pełnić funkcję łącznika pomiędzy firmami i uczestniczyć wraz z Coltonem w imprezach promujących działalność charytatywną.
Colton szybko się jednak orientuje, że w sieć, którą zarzucił na Rylee, wpada również on sam. Rylee traci swoje opanowanie i poddaje się obezwładniającemu pożądaniu, ale też kruszą się mury, jakie wzniósł dla swej obrony Colton. Wciąż jednak dręczą go demony przeszłości, z okresu dzieciństwa, a swoją historią nie chce się z nikim dzielić. Nawet z Rylee, która jako jedna odnalazła drogę do jego wnętrza…
Jak zakończy się ta opowieść? Pierwszy tom nie daje odpowiedzi na to pytanie, podsyca jedynie ciekawość mocnym zakończeniem, które sprawia, że z biciem serca wyczekujemy na dalszą część opowieści o losach bohaterów. To napięcie i ciekawość towarzyszą nam podczas lektury nieustannie, sprawiając iż nawet irytujące niekiedy, stale powracające w dialogach zwroty („nara”, „boeing bagażu”, „no weź”) przestają przeszkadzać w odbiorze powieści. I choć zapewne wiele można książce zarzucić – nic nie wnoszące rozmowy, nieustanne roztrząsanie tych samych kwestii, odrealnienie historii, to jednak czy naprawdę sięgając po erotyk czytelnicy chcą zajmować się takimi detalami, czy raczej wolą koncentrować się na pożądaniu i ekstatycznych uniesieniach? Jedno jest pewne: erotycznego napięcia i niesłabnącego pożądania książce odmówić nie można…
On jest niegrzecznym chłopcem, który na swoim koncie ma tyle samo zer, co złamanych serc. Ona jest dziewczynką z dobrego domu, pilną uczennicą, niekiedy zmagającą się z niskim poczuciem własnej wartości, z kompleksami. Łączy ich dziki seks, uprawiany w każdej pozycji i miejscu, ale z czasem bohaterowie przekonują się, że oprócz zespolenia ciał pojawia się między nimi również uczucie. Pojawia się miłość, choć tego faktu długo nie chcą zaakceptować… Do tego w rzeczywistości sprowadza się fabuła powieści erotycznych, które po sukcesie powieści E.L. James zaczęły masowo zalewać półki księgarskie.
Powieść K. Bromberg nie jest wyjątkiem – opublikowana nakładem wydawnictwa Septem trylogia Driven to historia skomplikowanej relacji, pożądania, ale też mrocznej przeszłości, o której bohaterom nie udaje się zapomnieć. To właśnie przeszłość i nękające parę demony sprawiają, że tom pierwszy serii, Driven. Namiętność silniejsza niż ból, jest książką frapującą, kryjącą w sobie nieco więcej niż akty seksualne i próby dominacji nad drugą osobą. Polecić ją można wszystkim miłośnikom gatunku, którzy pragną poczuć napięcie pomiędzy Rylee Thomas a Coltonem Donavanem, którzy – dzięki wyobraźni, pragną znaleźć się na miejscu bohaterki.
Rylee można śmiało nazwać nie tyle kobietą sukcesu, ile osobą kochającą swoją pracę i sieroty, które ma pod opieką. Jako przedstawicielka Corporate Cares - organizacji otaczającej opieką pozbawione rodziny dzieci, tworzącej małe społeczności, stanowiące namiastkę prawdziwej rodziny, robi wszystko, by jej podopiecznym niczego nie zabrakło. Oddaje im swoją miłość, bezwarunkowe poświęcenie, ale dba też o stronę finansową przedsięwzięcia. Przyjęcie organizowane w teatrze jest tylko jednym ze sposobów na pozyskanie sponsorów, podobnie jak aukcja randkowa, która ma się w trakcie imprezy odbyć. I kiedy wszystko zmierza do szczęśliwego finału, a przyjecie zdaje się być prawdziwym sukcesem, mają miejsce dwa wydarzenia, które na zawsze zmieniają nie tylko sytuację Corporate Cares, ale przede wszystkim samej Rylee. Otóż kobieta przypadkowo zatrzaskuje się w komórce na zapleczu teatru, a uwalniający ją ze szponów klaustrofobicznego więzienia mężczyzna jest prawdziwym demonem seksu, czemu daje wyraz już w pierwszych minutach rozmowy, przerywanej namiętnymi pocałunkami. Na domiar złego dziewczyna jest zmuszona zastąpić jedną z ochotniczek, która miała uczestniczyć w aukcji. Tym sposobem nie tylko bierze udział w upokarzającej dla niej zabawie, ale też zostaje wylicytowana za niebagatelną kwotę dwudziestu pięciu tysięcy dolarów. Kandydatem na randkowego partnera okazuje się być nie kto inny, lecz tajemniczy wybawiciel, Colton Donavan, znany kierowca rajdowy, stojący na czele CDEnterprises.
Wyczuwalne napięcie seksualne pomiędzy Rylee a Coltonem czyni ich znajomość niezwykle interesującą - szczególnie, że kobieta nie akceptuje ani aroganckiego zachowania Coltona, ani jego stylu życia. Jest on bowiem znany z tego, że notorycznie porzuca swoje partnerki. Sam zresztą nie ukrywa tego, że nie chce być z nikim w związku, że nie pragnie żony czy dzieci, a zależy mu wyłącznie na dobrym seksie. Rylee z kolei, konserwatywna i zachowawcza w swoim podejściu do życia, pragnie właśnie stabilizacji. Do tego dążyła w związku z Maxem, z którym była nawet zaręczona, nim nie zginął on w katastrofie samochodowej. Wydaje się jednak, że próby ignorowania Coltona i obrona przed pożądaniem ogarniającym jej ciało na widok mężczyzny są z góry skazane na porażkę. Colton obrał ją bowiem za cel, zapewniając sobie towarzystwo kobiety solidnym datkiem – jego firma zaproponowała wyłożenie połowy kwoty, brakującej do budowy obiektów będących w planach Corporate Cares. Warunek jest jednak jeden: to Rylee ma pełnić funkcję łącznika pomiędzy firmami i uczestniczyć wraz z Coltonem w imprezach promujących działalność charytatywną.
Colton szybko się jednak orientuje, że w sieć, którą zarzucił na Rylee, wpada również on sam. Rylee traci swoje opanowanie i poddaje się obezwładniającemu pożądaniu, ale też kruszą się mury, jakie wzniósł dla swej obrony Colton. Wciąż jednak dręczą go demony przeszłości, z okresu dzieciństwa, a swoją historią nie chce się z nikim dzielić. Nawet z Rylee, która jako jedna odnalazła drogę do jego wnętrza…
Jak zakończy się ta opowieść? Pierwszy tom nie daje odpowiedzi na to pytanie, podsyca jedynie ciekawość mocnym zakończeniem, które sprawia, że z biciem serca wyczekujemy na dalszą część opowieści o losach bohaterów. To napięcie i ciekawość towarzyszą nam podczas lektury nieustannie, sprawiając iż nawet irytujące niekiedy, stale powracające w dialogach zwroty („nara”, „boeing bagażu”, „no weź”) przestają przeszkadzać w odbiorze powieści. I choć zapewne wiele można książce zarzucić – nic nie wnoszące rozmowy, nieustanne roztrząsanie tych samych kwestii, odrealnienie historii, to jednak czy naprawdę sięgając po erotyk czytelnicy chcą zajmować się takimi detalami, czy raczej wolą koncentrować się na pożądaniu i ekstatycznych uniesieniach? Jedno jest pewne: erotycznego napięcia i niesłabnącego pożądania książce odmówić nie można…
granice.pl Justyna Gul
Eden. Nowy początek
„Eden. Nowy początek” Mii Sheridan to drugi i ostatni tom wciągającego cyklu „A Sign of Love”.
Powiem wam szczerze, że nie mogłam spokojnie zasnąć zanim nie przeczytałam tej książki do końca.
Po emocjonującej końcówce ” Calder. Narodziny odwagi ” nie mogłam doczekać się chwili, kiedy poznam dalsze losy moich ukochanych bohaterów. Teraz jestem kompletnie spełniona czytelniczo i moje serce zostało napełnione ogromną dawką miłości, nadziei i siły odwagi.
Fabuła i styl:
Muszę przyznać, że ” Eden. Nowy początek ” czytało mi się naprawdę bardzo dobrze i szybko. Wszystko to, dzięki jej fabule, która okazała się historią pełną emocji i wewnętrznego piękna.
Co ważne…
Akcja książki rozgrywa się w niezwykle płynnym i lekkim tempie, który z pewnością nie ma w sobie zbyt ostrej dynamiki.
Jest za to miła w odczuciu charmonia, która sprawia, że książka ma w sobie coś uspokajającego i dającego nadzieję.
Nic więc dziwnego, że jestem niezwykle zauroczona kontynuacją historii Eden i Caldera. Ta książka jest właśnie taka, jaka być powinna. Delikatna, pełna refleksji i spokoju, który koi rozpaczone smutkiem serca.
Bohaterowie:
Moja miłość do głównych bohaterów nadal płonie i z każdym nowym rozdziałem rozpala się w moim sercu coraz bardziej.
W książce „Calder. Narodziny odwagi” poznałam Eden, Caldera i Xadera jako odważnych, pełnych nadziei i miłości ludzi, którzy walczą o własne przeznaczenie.
Natomiast w książce ” Eden. Nowy początek ” poznałam ich od nowa, z innej, ale również wspaniałej strony.
W tym nowym rozdziale ich życia, odkryłam w nich ogromną wole życia, siłę nadziei i moc prawdziwej miłość.
Szata graficzna:
Kolejny raz jestem oczarowana okładką, jak najcudowniejszymi słodyczami świata.
Okładka „Eden. Nowy początek” jest po prostu przepiękna. Zachwyciła mnie ona swoją delikatnością, zmysłowością i niespotykaną dotąd prostotą.
Muszę przyznać, że razem z okładką książki „Calder. Narodziny odwagi” tworzą one naprawdę przepiękną całość, która pomimo swojej szarości, potrafią zachwycić oczy cudownym ciepłem prawdziwej miłości.
Podsumowanie :
„Eden. Nowy początek” to wzruszająca historia o prawdziwej miłości, która jest w stanie przetrwać każdą, nawet najgorszą burzę w życiu.
I choć droga do niej nie zawsze jest usłana różami, to jednak jej bolesne ciernie sprawiają, że doceniam w niej jej piękno i siłę.
Historia Eden i Caldera jest pięknym przykładem na to, że siła miłości nie zna żadnych granic. Jest silniejsza od śmierci i wytrwalsza od bólu.
Dlatego zawsze warto mieć nadzieję, bo nigdy nie wiadomo, co czeka na nas za życiowym zakrętem.
Powiem wam szczerze, że nie mogłam spokojnie zasnąć zanim nie przeczytałam tej książki do końca.
Po emocjonującej końcówce ” Calder. Narodziny odwagi ” nie mogłam doczekać się chwili, kiedy poznam dalsze losy moich ukochanych bohaterów. Teraz jestem kompletnie spełniona czytelniczo i moje serce zostało napełnione ogromną dawką miłości, nadziei i siły odwagi.
Fabuła i styl:
Muszę przyznać, że ” Eden. Nowy początek ” czytało mi się naprawdę bardzo dobrze i szybko. Wszystko to, dzięki jej fabule, która okazała się historią pełną emocji i wewnętrznego piękna.
Co ważne…
Akcja książki rozgrywa się w niezwykle płynnym i lekkim tempie, który z pewnością nie ma w sobie zbyt ostrej dynamiki.
Jest za to miła w odczuciu charmonia, która sprawia, że książka ma w sobie coś uspokajającego i dającego nadzieję.
Nic więc dziwnego, że jestem niezwykle zauroczona kontynuacją historii Eden i Caldera. Ta książka jest właśnie taka, jaka być powinna. Delikatna, pełna refleksji i spokoju, który koi rozpaczone smutkiem serca.
Bohaterowie:
Moja miłość do głównych bohaterów nadal płonie i z każdym nowym rozdziałem rozpala się w moim sercu coraz bardziej.
W książce „Calder. Narodziny odwagi” poznałam Eden, Caldera i Xadera jako odważnych, pełnych nadziei i miłości ludzi, którzy walczą o własne przeznaczenie.
Natomiast w książce ” Eden. Nowy początek ” poznałam ich od nowa, z innej, ale również wspaniałej strony.
W tym nowym rozdziale ich życia, odkryłam w nich ogromną wole życia, siłę nadziei i moc prawdziwej miłość.
Szata graficzna:
Kolejny raz jestem oczarowana okładką, jak najcudowniejszymi słodyczami świata.
Okładka „Eden. Nowy początek” jest po prostu przepiękna. Zachwyciła mnie ona swoją delikatnością, zmysłowością i niespotykaną dotąd prostotą.
Muszę przyznać, że razem z okładką książki „Calder. Narodziny odwagi” tworzą one naprawdę przepiękną całość, która pomimo swojej szarości, potrafią zachwycić oczy cudownym ciepłem prawdziwej miłości.
Podsumowanie :
„Eden. Nowy początek” to wzruszająca historia o prawdziwej miłości, która jest w stanie przetrwać każdą, nawet najgorszą burzę w życiu.
I choć droga do niej nie zawsze jest usłana różami, to jednak jej bolesne ciernie sprawiają, że doceniam w niej jej piękno i siłę.
Historia Eden i Caldera jest pięknym przykładem na to, że siła miłości nie zna żadnych granic. Jest silniejsza od śmierci i wytrwalsza od bólu.
Dlatego zawsze warto mieć nadzieję, bo nigdy nie wiadomo, co czeka na nas za życiowym zakrętem.
blackcrow87.wordpress.com
Podniebny lot
Osiemdziesiąt procent fabuły to sklejki z innych romansów erotycznych. Mamy wielbiciela BDSM, niedoświadczoną seksualnie kobietę oraz miłość, która opiera się głównie na seksie. Seks, choć ,,mocny" - w końcu mamy znowu do czynienia z BDSM, nie jest aż tak interesujący. Czytelnik nie odczuwa emocji, tylko czyste zainteresowanie tym, co dzieje się w książce. Jednak przyznam, że to jedna z tych powieści, które czyta się szybko i dość przyjemnie, bowiem należy ona do książek, po jakie sięga się po trudnym dniu, aby się zrelaksować.
Plusem jest dobrze dopracowana przeszłość głównej bohaterki. Sam James Cavendish, choć jest naprawdę interesującym (i przystojnym oraz niegrzecznym) mężczyzną, w pierwszej części za wiele o nim nie wiemy. Co prawda, powoli poznajemy jego przeszłość, ale bardziej zagadkową postacią jest dla nas Bianca. Mimo, że jest ona osobą niedoświadczoną w sferze uczuciowej i seksualnej, przez co nie jest jej łatwo być w nowym związku, poznajemy jej silną osobowość. Z jednej strony jest nieco słaba, z drugiej zaś mocno trzyma za stery swojego życia. Nie jest głupiutką dziewczynką, tylko skrzywdzoną kobietą, która potrafi logicznie myśleć. To właśnie to spowodowało, że byłam ciekawa, jak się rozwinie sytuacja.
Najważniejszą pozytywną cechą książki było to, że Bianca, która zgodziła się na związek oparty wyłącznie na seksie, nie próbowała w jakiś sposób zmanipulować Jamesa, aby zmienić jego postanowienie. To ona właściwie twardo trzymała się tego, żeby nie rozwinąć związku. Nie snuła marzeń na temat domku z białym płotem, dogiem i gromadką dzieci. Usłyszawszy od niego, że oczekuje on tylko seksu, zaakceptowała jego zdanie i w tym kierunku podążały jej myśli. Gdy tylko zbaczała z toru, natychmiast powracała myślami na odpowiedni tor. To on zaś był tym niezdecydowanym, co - na miejscu głównej bohaterki - niezmiernie mnie wkurzało i z chęcią potrząsnęłabym nim, aby w końcu się zdecydował.
Reasumując, książkę oceniam dobrze, jednak nie jest to lektura wysokich lotów. Jestem jednak miłośniczką romansu erotycznego, więc szufladkuję ją w przedziale ,,dla zabicia czasu". Jeśli więc lubicie książki w tym klimacie i macie ochotę na coś lekkiego, przy którym odetniecie się myślami od realnego świata - polecam, lecz to tylko na tyle. Osobiście miło spędziłam czas przy tej książce i na pewno sięgnę po kolejne książki autorki.
Plusem jest dobrze dopracowana przeszłość głównej bohaterki. Sam James Cavendish, choć jest naprawdę interesującym (i przystojnym oraz niegrzecznym) mężczyzną, w pierwszej części za wiele o nim nie wiemy. Co prawda, powoli poznajemy jego przeszłość, ale bardziej zagadkową postacią jest dla nas Bianca. Mimo, że jest ona osobą niedoświadczoną w sferze uczuciowej i seksualnej, przez co nie jest jej łatwo być w nowym związku, poznajemy jej silną osobowość. Z jednej strony jest nieco słaba, z drugiej zaś mocno trzyma za stery swojego życia. Nie jest głupiutką dziewczynką, tylko skrzywdzoną kobietą, która potrafi logicznie myśleć. To właśnie to spowodowało, że byłam ciekawa, jak się rozwinie sytuacja.
Najważniejszą pozytywną cechą książki było to, że Bianca, która zgodziła się na związek oparty wyłącznie na seksie, nie próbowała w jakiś sposób zmanipulować Jamesa, aby zmienić jego postanowienie. To ona właściwie twardo trzymała się tego, żeby nie rozwinąć związku. Nie snuła marzeń na temat domku z białym płotem, dogiem i gromadką dzieci. Usłyszawszy od niego, że oczekuje on tylko seksu, zaakceptowała jego zdanie i w tym kierunku podążały jej myśli. Gdy tylko zbaczała z toru, natychmiast powracała myślami na odpowiedni tor. To on zaś był tym niezdecydowanym, co - na miejscu głównej bohaterki - niezmiernie mnie wkurzało i z chęcią potrząsnęłabym nim, aby w końcu się zdecydował.
Reasumując, książkę oceniam dobrze, jednak nie jest to lektura wysokich lotów. Jestem jednak miłośniczką romansu erotycznego, więc szufladkuję ją w przedziale ,,dla zabicia czasu". Jeśli więc lubicie książki w tym klimacie i macie ochotę na coś lekkiego, przy którym odetniecie się myślami od realnego świata - polecam, lecz to tylko na tyle. Osobiście miło spędziłam czas przy tej książce i na pewno sięgnę po kolejne książki autorki.
stanzaczytany.blogspot.com Aleksji; 2016-08-14
Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven
Jak można było się spodziewać, po jednej pijackiej nocy, gdy przyjaciele poszli ze sobą do łóżka, ich nastawienie do siebie się zmieniło. Chociaż Haddie kategorycznie odmawia sobie miłości, pragnąc jedynie seksu, nie może przejść obojętnie obok Becketta. On zaś nie pozwala jej o sobie zapomnieć. On chce, żeby zauważyła ich możliwą wspólną przyszłość, jednak ona obawia się. Obawia się życia, obawia się tego, co może kryć się w jej organizmie. Po śmierci siostry stała się paranoiczką. I nie mówię, że to jest coś złego - wprost przeciwnie. Jej zachowanie jest wytłumaczalne. Boi się, że sama będzie miała raka i umrze, pozostawiając po sobie ból i kolejne cierpienie, z jakim musieliby zmierzyć się jej bliscy. To dlatego odpycha od siebie miłość, gdy ta puka do drzwi jej serca.
Ponadto pragnę zauważyć, że autorka poruszyła bardzo ważny temat. Wiem, że dla niektórych zachowanie głównej bohaterki będzie nieco oklepane, jednak... Tak wygląda autentyczność. Sama jestem osobą, która woli zachowywać własne problemy dla siebie, aby moi bliscy nie musieli również się denerwować zaistniałą sytuacją. Tutaj zaś widzimy nie tylko konflikt wewnętrzny Haddie, która zachowuje swój stan zdrowia dla siebie, ale i spostrzeżenie drugiej osoby. To dzięki temu widać wyraźnie racje dwóch stron. Z jednej strony rozumiemy oraz akceptujemy Haddie i jej problem składający się ze strachu, ale i również przeczymy jej postępkom. K. Bromberg pokazała nam, że bliscy są dla nas najważniejszą podporą w trudnych chwilach i to dzięki nim będzie nam łatwiej przejść przez ciężki etap życiowy.
K. Bromberg kolejny raz zaporcjowała nam wybuch wulkanu emocji. Myślałam, że temat będzie oklepany, jednak ponownie zmierzyłam się prawdziwym życiowym tematem. Tkwiłam w niewiedzy i strachu, co zgutuje nam autorka. Myślę, że udało jej się napisać dobrą powieść, na mierze swoich poprzednich. Choć jest dużo scen erotycznych - w końcu to romans erotyczny - nie na tym skupiamy swe czytelnicze zaciekawienie. Pozytywnie zaskoczyła mnie ta część, bo choć wiele razy czytałam już na temat problemów z utrzymaniem czystych relacji z przyjacielem, z którym poszło się do łóżka, tutaj zaowocowała dość lepszy pomysł na fabułę. A epilog... Cóż. Z początku zmroził mi krew w żyłach. Tylko tyle wyznam. :D
Co tu jeszcze dużo mówić? Zachęcam Was do sięgnięcia po książki K. Bromberg. Jeśli lubicie mocne romanse erotyczne oraz dobrą fabułę, nie zastanawiajcie się długo. Ja zaś czekam na kolejne książki autorki.
Ponadto pragnę zauważyć, że autorka poruszyła bardzo ważny temat. Wiem, że dla niektórych zachowanie głównej bohaterki będzie nieco oklepane, jednak... Tak wygląda autentyczność. Sama jestem osobą, która woli zachowywać własne problemy dla siebie, aby moi bliscy nie musieli również się denerwować zaistniałą sytuacją. Tutaj zaś widzimy nie tylko konflikt wewnętrzny Haddie, która zachowuje swój stan zdrowia dla siebie, ale i spostrzeżenie drugiej osoby. To dzięki temu widać wyraźnie racje dwóch stron. Z jednej strony rozumiemy oraz akceptujemy Haddie i jej problem składający się ze strachu, ale i również przeczymy jej postępkom. K. Bromberg pokazała nam, że bliscy są dla nas najważniejszą podporą w trudnych chwilach i to dzięki nim będzie nam łatwiej przejść przez ciężki etap życiowy.
K. Bromberg kolejny raz zaporcjowała nam wybuch wulkanu emocji. Myślałam, że temat będzie oklepany, jednak ponownie zmierzyłam się prawdziwym życiowym tematem. Tkwiłam w niewiedzy i strachu, co zgutuje nam autorka. Myślę, że udało jej się napisać dobrą powieść, na mierze swoich poprzednich. Choć jest dużo scen erotycznych - w końcu to romans erotyczny - nie na tym skupiamy swe czytelnicze zaciekawienie. Pozytywnie zaskoczyła mnie ta część, bo choć wiele razy czytałam już na temat problemów z utrzymaniem czystych relacji z przyjacielem, z którym poszło się do łóżka, tutaj zaowocowała dość lepszy pomysł na fabułę. A epilog... Cóż. Z początku zmroził mi krew w żyłach. Tylko tyle wyznam. :D
Co tu jeszcze dużo mówić? Zachęcam Was do sięgnięcia po książki K. Bromberg. Jeśli lubicie mocne romanse erotyczne oraz dobrą fabułę, nie zastanawiajcie się długo. Ja zaś czekam na kolejne książki autorki.
stanzaczytany.blogspot.com Aleksji; 2016-08-15
Stinger. Żądło namiętności
Oto kolejna powieść Mia Sheridan, którą jestem zachwycona. Ta autorka zdecydowanie wie jak wywołać w czytelniku wszystkie emocje. Był śmiech, był zachwyt, ale były i łzy.
"Chciałam spędzić z nim czas, ale chciałam też mieć z tego przyjemność. A nie wiedziałam, jak "dać się porwać", dopóki nie poprosił, żebym zdała się na niego.Tego właśnie potrzebowałam - żeby ktoś zaproponował mi przejęcie kontroli, abym chwilowo mogła z niej zrezygnować. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, całe moje życie opierało się na ścisłej kontroli. Nigdy nie próbowałam żyć inaczej".
Los jednak sprawia, że na pięć lat ich życia mijają się ze sobą. Może wtedy, jeśli by powiedzielisobie, że nie chcieli tego tak zakończyć, ich los potoczyłby się inaczej?
Pomimo rozstania oboje nie potrafili o sobie zapomnieć. On skończył z graniem w porno i został komandosem, ona postanowiła zostać prokuratorem.
"Po raz pierwszy w życiu czułem, że mam do zaoferowania coś więcej niż tylko ciało. Ale te pragnienia były jak miecz obosieczny - sprawiały, że jak nigdy dotąd czułem, że żyję, a jednocześnie budziły żal świadomością, że nigdy nie przeżyję takich rzeczy z tą dziewczyną".
Spotykają się po pięciu latach w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Czy los, tym razem będzie im sprzyjał?
Cieszę się, że autorka stworzyła powieść nie tylko ociekającą seksem na każdej stronie, ale taką, w której wciąż się coś dzieje. Bohaterowie są jak najbardziej realni, wszystko to przez co musieli przejść, przeżywałam razem z nimi. Zdecydowanie nie są to postacie przerysowane, zbyt wyidealizowane. Bardzo podobało mi się to, iż autorka z aktora porno, postanowiła zrobić komandosa - postać, która przemienia się diametralnie, chcąc nießć pomoc innym. Nie zabrakło również cudownych scen namiętności pomiędzy Calderem i Grace, które są wspaniałym dopełnieniem książki.
"Boże, mimo upływu takiego czasu w dalszym ciągu nie był mi obojętny. Ale, do cholery, która kobieta pozostałaby obojętna? Jeśli pięć lat temu wydawało mi się, że Carson jest przystojny, to teraz był gorący jak piekło".
Stinger. Żądło namiętności to powieść, która zapadnie nam głęboko w głowie i sprawi, iż uczucia w naszym życiu będą na porządku dziennyn. Pamiętajmy, że w życiu spotykamy czasem przypadkowe osoby, które mogą zmienić bieg naszego życia, jednak tylko i wyłącznie od nas zależy jak się ono potoczy.
Zachęcam do przeczytania.
Grace to dziewczyna, która ma w swoim życiu wyznaczone cele, do których relalizacji skrupulatnie dąży.
Carson to aktor w branży porno, który zawsze żyje dniem dzisiejszym.
Czy zdarzyło się Wam, że spotkaliście kiedyś na swojej drodze całkowicie odmienną osobę od siebie, która zaprzeczała każdemu waszemu poglądowi, a jednak coś przyciągało Was do niej niczym magnes? Czy warto dać się ponieść chwili i oddać kontrolę nad swoim ciałem i umysłem przypadkowo poznanej osobie? Mówą, że do "odważnych świat należy", a więc może i warto? Czasem zwykła przypadkowa osoba, zwykły dzień czy dwa, może odmienić całe nasze dotychczasowe życie, a nawet mieć wpływ na naszą przyszłość. Pewnie pomyślicie sobie: kto by pomyślał? A jednak! Takie rzeczy się zdarzają.
"Chciałam spędzić z nim czas, ale chciałam też mieć z tego przyjemność. A nie wiedziałam, jak "dać się porwać", dopóki nie poprosił, żebym zdała się na niego.Tego właśnie potrzebowałam - żeby ktoś zaproponował mi przejęcie kontroli, abym chwilowo mogła z niej zrezygnować. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Jeśli się nad tym dobrze zastanowić, całe moje życie opierało się na ścisłej kontroli. Nigdy nie próbowałam żyć inaczej".
Los jednak sprawia, że na pięć lat ich życia mijają się ze sobą. Może wtedy, jeśli by powiedzielisobie, że nie chcieli tego tak zakończyć, ich los potoczyłby się inaczej?
Pomimo rozstania oboje nie potrafili o sobie zapomnieć. On skończył z graniem w porno i został komandosem, ona postanowiła zostać prokuratorem.
"Po raz pierwszy w życiu czułem, że mam do zaoferowania coś więcej niż tylko ciało. Ale te pragnienia były jak miecz obosieczny - sprawiały, że jak nigdy dotąd czułem, że żyję, a jednocześnie budziły żal świadomością, że nigdy nie przeżyję takich rzeczy z tą dziewczyną".
Spotykają się po pięciu latach w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Czy los, tym razem będzie im sprzyjał?
Cieszę się, że autorka stworzyła powieść nie tylko ociekającą seksem na każdej stronie, ale taką, w której wciąż się coś dzieje. Bohaterowie są jak najbardziej realni, wszystko to przez co musieli przejść, przeżywałam razem z nimi. Zdecydowanie nie są to postacie przerysowane, zbyt wyidealizowane. Bardzo podobało mi się to, iż autorka z aktora porno, postanowiła zrobić komandosa - postać, która przemienia się diametralnie, chcąc nießć pomoc innym. Nie zabrakło również cudownych scen namiętności pomiędzy Calderem i Grace, które są wspaniałym dopełnieniem książki.
"Boże, mimo upływu takiego czasu w dalszym ciągu nie był mi obojętny. Ale, do cholery, która kobieta pozostałaby obojętna? Jeśli pięć lat temu wydawało mi się, że Carson jest przystojny, to teraz był gorący jak piekło".
Stinger. Żądło namiętności to powieść, która zapadnie nam głęboko w głowie i sprawi, iż uczucia w naszym życiu będą na porządku dziennyn. Pamiętajmy, że w życiu spotykamy czasem przypadkowe osoby, które mogą zmienić bieg naszego życia, jednak tylko i wyłącznie od nas zależy jak się ono potoczy.
Zachęcam do przeczytania.
czytaninka.blogspot.com Grażyna Wróbel; 2016-08-31