ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Prawo Mojżesza

Ta historia nie kończy się happy endem – kiedy widzi się tego typu "ostrzeżenie" na okładce książki, oczekiwania wobec niej automatycznie rosną. Takie słowa sprawiają, że spodziewam się powieści, która będzie pełna emocji, którą mną wstrząśnie i najpewniej wzruszy do łez. Czy Amy Harmon spełniła moje oczekiwania wobec Prawa Mojżesza?
Mojżesz od samego początku nie miał w życiu łatwo. Kiedy miał zaledwie kilka godzin, matka narkomanka porzuciła go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Wkrótce potem znaleziono ją martwą. Mojżesz – dziecko cracku, chwilowa lokalna sensacja, przerzucany wśród dalszej rodziny jak kukułcze jajo. Zawsze samotny, milczący, spowity mrokiem, wyrósł na nastolatka z problemami. Jako 18-latek trafił ostatecznie pod skrzydła 80-letniej prababci, która była jedyną życzliwą mu osobą. To własnie za jej sprawą znalazł zatrudnienie na farmie sąsiadów, gdzie zatrząsł w posadach światem 17-letniej Georgii. 
Georgia do tej pory była odporna na uroki chłopców. Od ich towarzystwa wolała konie, które kocha całym sercem. Uwielbiała je oswajać, zjednywać sobie ich zaufanie i pędzić na ich grzbiecie. Mojżesz w pewnym sensie przypominał jednego z dzikich koni – nieujarzmiony, niespokojny, pełen pasji. Fascynował ją i przerażał jednocześnie. I chociaż czuła, że nie powinna się do niego zbliżać, ciekawość i nieznane dotąd porywy serca okazały się silniejsze od rozsądku. Zbliżyła się do niego i nie było już odwrotu.
 
Wspomniane na wstępie ostrzeżenie z okładki nie tylko sprawiło, że moje oczekiwania wobec powieści nabrały konkretnych kształtów. Pomyślałam, że skoro historia nie kończy się happy endem, oznacza to pewnie tyle, iż w życiu bohaterów wydarzy się jakaś tragedia. Od samego początku wzbudziło to moją ciekawość. Czytając, zastanawiałam się, co takiego spotka Georgię lub Mojżesza i kiedy to nastąpi. Lektura powieści, za sprawą tego krótkiego zdania z okładki i niezbyt optymistycznego prologu, była jak oczekiwanie na nieuchronną katastrofę, która uderzy z nieznanego kierunku, a im dalej zagłębiałam się w tę opowieść, tym bardziej liczyłam na to, że może jednak autorka oszczędzi bohaterom (i mnie przy okazji) cierpienia.
 
Bohaterami powieści są Georgia i Mojżesz. Ona – blondwłosa, ładna dziewczyna z dobrego domu, córka właścicieli stadniny koni, w której organizowane są turnusy hippoterapii dla dzieci i młodzieży z problemami, pasjonatka koni. On – ciemnoskóry, przystojny outsider, pracowity i utalentowany malarz, którego obrazy potrafią przerazić. Między nimi rodzi się słodko-gorzkie uczucie – ona jest skłonna oddać jemu całe serce, mimo iż ten ją odrzuca. On chciałby dać jej coś więcej, ale wie, że musi chronić dziewczynę przed mrocznym sekretem, którym naznaczone jest jego życie.
Narracja poprowadzona jest z punktu widzenia każdego z nich, dzięki czemu mamy możliwość poznania każdego z nich osobno. Możemy dowiedzieć się, co sprawia, że Georgia tak szybko zakochuje się w Mojżeszu bez pamięci i dlaczego ten trzyma ją na dystans.
 
Powieść Amy Harmon naprawdę mnie oczarowała. To historia o miłości i stracie, o życiu i śmierci, o cierpieniu i pocieszeniu, o niespełnionych obietnicach i przebaczeniu. To opowieść naznaczona bólem i smutkiem, ale także dająca nadzieję. Autorka sprawiła, iż przez moje serce przetoczył się zroszony łzami i pełen emocji huragan. Dałam się porwać uczuciom, wraz z bohaterami przeżywałam ich wzloty i upadki. Wciągnęłam się w tę historię bez reszty, w napięciu przewracając kolejne strony.
 
Prawo Mojżesza to powieść, która zachwyciła mnie nie tylko od strony emocjonalnej. Kilka jej elementów sprawiło, że książki tej długo nie zapomnę. Autorka wykreowała bardzo intrygującą historię, której trzon stanowią paranormalne zdolności Mojżesza. Nie zdradzę, jakie to zdolności, ale zaręczam, że będziecie zachwyceni tym, jak to wszystko zostało wymyślone. Za sprawą motywu hippoterapii Amy Harmon zwraca uwagę na młodzież z problemami i pokazuje, jak sobie z nią radzić. Jakby tego jeszcze było mało, w całą opowieść wpleciony jest ciekawy wątek kryminalny. Czyż to nie brzmi apetycznie?
 
Amy Harmon zawładnęła moim sercem. Prawo Mojżesza okazało się być jedną z lepszych książek, jakie ostatnio dane mi było przeczytać. Lektura jej powieści rozbudziła we mnie apetyt na więcej. Przeczytam każdą jej książkę, jaka pojawi się na polskim rynku i będę ich wyczekiwała z niecierpliwością.
zaczytana-dolina.blogspot.com Marta; 2016-08-25

Podniebny lot

W czasach, kiedy seks przestał być tematem tabu, a alkowa utraciła aurę tajemniczości nikogo nie dziwi, że i literatura zaczyna zaglądać do zmysłowego świata. Dziś powieści erotyczne nikogo nie szokują i nie wzbudzają takich emocji jak wydane w 1748 roku „Pamiętniki Fanny Hill” ukazujące losy XVIII-wiecznej kurtyzany. I choć nieprzyzwoite książki stały się elementem współczesnej rzeczywistości, a autorzy prześcigają się w pomysłach by zadowolić czytelnika i przekraczają kolejne granice, to trudno oprzeć się wrażeniu, że zapominają, iż w tej dziedzinie literatury wcale nie o zakazany owoc chodzi, lecz o jego smak.
 
„Podniebny lot” to pierwszy tom zmysłowej serii „W przestworzach” autorstwa R.K. Lilley – amerykańskiej autorki mającej na koncie kilka świetnych powieści. Główną bohaterką cyklu jest dwudziestotrzyletnia stewardesa Bianca, której życie wkracza na nowe tory gdy na jej drodze staje najprzystojniejszy miliarder o zniewalającym głosie – James Cavendish. Dziewczyna postanawia iść za głosem instynktu, ale czy gdyby wiedziała dokąd ją to zaprowadzi postąpiłaby tak samo?

Biancę i Jamesa połączyło pożądanie, które szybko przerodziło się w związek oparty na namiętności, dominacji i wyrafinowanych łóżkowych igraszkach. Ale czy można w pełni zaufać mężczyźnie szczycącemu się bogatym życiem seksualnym i składającemu tylko jedną obietnicę – niestety nie wielkiej i dozgonnej miłości?
 
Autorka zabiera czytelnika w bardzo zmysłową erotyczną podróż okraszoną dominacją, bólem i najbardziej podstawowymi indyktami. Brzmi znajomo? Tak, powieść łudząco przypomina spotkanie z Christianem Greyem, z tą tylko różnicą, że główna bohaterka ma więcej charakteru i pewności siebie niż zagubiona i infantylna Anastasia, zaś James więcej jaj, fantazji i charyzmy niż Szary. Stylu autorek nie wypada mi porównywać, ale możecie mi wierzyć, że podczas lektury „Podniebnego lotu” doświadczyłam emocji i doznań jakich oszczędziła mi E.L James.
 
Rilley jest mistrzynią budowania zmysłowego napięcia i atmosfery Nie potrzebuje wielu słów by wprowadzić czytelnika w odpowiedni nastrój i wywołać w nim określone reakcje. I nie ma znaczenia czy opisuje wyrafinowaną scenę erotyczną czy pocałunek, gdyż emocje towarzyszące bohaterom aż kipą. I co z tego, że autorka wykorzystała znane i oklepane w literaturze schematy, a nawet posunęła się do wykreowania dwudziestotrzyletniej dziewicy, która przy pierwszym stosunku pozwoziła partnerowi, na to, co nawet przez myśl nie przechodzi niektórym mężatkom z kilkunastoletnim stażem, I co z tego, że on jest piekielnie bogaty i przystojny, a historia wiedzie do nieuchronnego zakończenia, skoro towarzyszenie Biance i Jamesowi dostarcza dużo przyjemności i pobudza do marzeń.
 
Nie wiem jak wy, ale ja sięgając po literaturę erotyczną nie oczekuję olśnienia czy głębokiej refleksji lecz oderwania od rzeczywistości i przyjemnego spędzenia czasu. Lektury lekkiej i niewymagającej wysiłku, ale przy tym barwnej i interesującej. I choć największym atutem książki są emocje oraz kreacja postaci i ich burzliwej relacji, to trzeba zwrócić uwagę na fakt, iż autorka nie skupiła się wyłącznie na związku Bianci i Jamesa, ale dba o wątki poboczne i przeszłość postaci, która nie tylko dodaje historii kolorytu, ale również wywołuje ciekawość oraz poczucie niepewności i nieprzewidywalności.
 
W moim odczuciu „Podniebny lot” do bardzo dobry początek serii i jedna z lepszych powieści erotycznych jaką miałam przyjemność przeczytać. Jeżeli spotkanie z Greyem przepadło wam do gustu, to z randki z Jamsem Cavendishem wrócicie zachwyceni. Muszę jednak ostrzec, że ta powieść jest tylko dla czytelniczek odważnych, niebojących zmierzyć się z wyrafinowanym i ostrym seksem podanym w bardzo smacznej acz pikantnej formie. Polecam. 
http://nieczytam.blogspot.com/ Agnieszka T.; 2016-08-28

Pod samym niebem

Pod samym niebem jest kontynuacją serii, o której pisałam na początku lipca. Określiłam ją jako interesującą i zapewniającą rozrywkę, ale nie jakoś szczególnie genialna. Tego samego oczekiwałam po drugim tomie i muszę przyznać, że się nie zawiodłam.
 
Początek był o tyle trudny do czytania, że bez przerwy miałam wrażenie, że to już było. Rozterki głównej bohaterki były dokładnie takie same jak w poprzednim tomie: on mnie na pewno nie kocha, tylko chce się ze mną przespać, niedługo mnie rzuci. Prezentowała też dokładnie ten sam tok myślenia, co na początku znajomości. Jej nieufność była wręcz groteskowa i nawet trudnym życiem nie sposób jej wytłumaczyć - w końcu krzywdził ją tylko ojciec, życie na ulicy nie mogło być proste, ale też bez przesady, a James od początku starał się być dla niej dobry. Na szczęście dość szybko się pogodzili i choć Bianca nie przeszła jakiejś niesamowitej przemiany, to jednak troszeczkę spasowała z nieufnością, a fabuła poszła w takim kierunku, że nie było zbyt wiele miejsca na tego typu rozważania, choć wyskakiwały jeszcze kilka razy, pod koniec mam nawet wrażenie, że bohaterka zaczęła ufać Jamesowi. Daje to nadzieję na poprawę w tym względzie w kolejnym tomie.
 
Fascynującą przemianę przeszedł James. Dotąd był arogancki i pewny siebie, ale wciąż troskliwy wobec Bianki. Teraz z tego wszystkiego pozostała tylko troska, poprowadzona aż do granic przesady (może nawet obsesji), co przyczyniło się do rozwinięcia jego dominacji - zdaje się kontrolować już każdy aspekt jej życia i staje się to nieco przerażające, choć samej przemiany nie oceniałabym ani na plus, ani na minus. Jest po prostu faktem i warto przy tym zwrócić uwagę, że bardzo uzasadnionym zważywszy na okoliczności.
 
Pojawia się kilka innych postaci, które nie odgrywają szczególnie dużej roli w tym tomie, może niektóre odegrają większą w kolejnym. W tej chwili niestety nie warto zwracać na nie szczególnie dużej uwagi, ponieważ nie są ani wyjątkowe, ani ciekawie skonstruowane. W zasadzie nic dziwnego, skoro pojawiają się tylko na chwilę, jednak szkoda, że żadna nie zapada na dłużej w pamięć i nie wnosi wiele nowego.
 
Trudna przeszłość Binki odgrywała pewną rolę już w poprzednim tomie, w tym została delikatnie rozbudowana, jak cały wątek sensacyjny. Nie wychodził na pierwszy plan, ale zawsze był gdzieś z boku, rzucając cień na względnie szczęśliwe życie bohaterów i budząc niepokój w czytelniku. Trzeba przyznać, że Lilley umiejętnie go wykorzystała do budowania napięcia i zainteresowania - nawet w nudnawym początku potrafił utrzymać uwagę czytelnika. Natomiast zakończenie to sensacja w pełnym wydaniu, po raz kolejny bardzo ciekawa i sprawiająca, że nie mogę się doczekać kolejnego tomu.
 
Książka należy jednak do erotyków i trzeba przyznać, że i pod tym kątem spisuje się świetnie. Opisów jest więcej w stosunku do poprzedniego tomu, są interesujące i lepsze niż w Podniebnym locie, bo bardziej rozbudowane i zwracające uwagę na więcej aspektów - emocji i myśli, przedstawionych w bardziej realistyczny sposób. 
 
Pod samym niebem jest dobrą książką rozrywkową, lepszą nawet niż wcześniejszy Podniebny lot. Nadal jednak nie jest arcydziełem, ma na to trochę za dużo wad. Mimo to jeśli szuka się lekkiej  i pikantnej lektury na wieczór, to sprawdzi się doskonale.
coffee-kafes.blogspot.com Aleksandra; 2016-08-29

Prawo Mojżesza

To nie jest historia jak każda inna. To nie jest historia prosta i przewidywalna. Nie znajdziecie tutaj przepełnionych romantyzmem opisów, przesadnie erotycznych wątków. Ta historia, choć trudna do pojęcia, jest wzruszająca i piękna, nieprawdopodobna, ale aż nazbyt realistyczna. Ta historia nie kończy się happy endem... Ale czy na pewno?

Gdy przeczytałam o Prawie Mojżesza, nie ukrywam, wiele od niego oczekiwałam. Nastawiłam się na historię inną od wszystkich. Pierwsze strony sprawiły niestety, że zaczęłam myśleć o niej jak o wszystkich innych opowiastkach miłosnych. Główni bohaterowie poznają się już jako dzieci, od początku są sobą zafascynowani. On został znaleziony w koszu na pranie, porzucony przez matkę narkomankę, przez co nadano mu imię Mojżesz. Georgia z kolei urodziła się w kowbojskim miasteczku, wychowana na prostą dziewczynę z rancza. Nie trudno się domyślić, że szara myszka zainteresuje się tajemniczym i zamkniętym w sobie chłopakiem z trudną przeszłością i za wszelką cenę postara się do niego zbliżyć, by jakoś go uleczyć. Pomyśleć można, że po kilku dniach zalotów Mojżesz się w niej zakocha bez pamięci i będziemy czytać o bezgranicznej miłości do końca życia... Ale nie! Po opisach przystojnego młodzieńca i przeciętnej dziewczyny wszystko zaczyna się zmieniać, zwłaszcza kierunek fabuły. Nie mamy już do czynienia z banalną historią dwójki młodych ludzi, a zaczynamy obserwować ich codzienność, gdy oboje zostają zmuszeni wkroczyć w dorosłość szybciej, niż powinno się to stać. Gdy oboje muszą wziąć odpowiedzialność za swoje życie i swoje czyny. Mojżesz ma ogromny dar, który czasami jest jak przekleństwo, ale z biegiem lat staje się bardzo pomocny. Georgia również nie jest bohaterką bez charakteru. To silna kobieta, pewna siebie i zdecydowana, przede wszystkim bardzo zaradna. Jej miłość do koni pomaga jej przetrwać i... leczyć ludzi. Pewnego koszmarnego dnia Mojżesz trafia do szpitala, przez co ich kontakt się urywa, a uczucie łączące tę dwójkę nagle się zmienia.

Prawo Mojżesza to książka niepodobna do innych, jakie miałam okazję czytać. Łączy w sobie wątki prawdziwej, choć trudnej przyjaźni, miłości najsilniejszej ze wszystkich – miłości zdolnej do przebaczania, ale także wątki śmierci i straty. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że w takiej niedługiej historii Amy Harmon udało się opisać po prostu życie, które nie składa się tylko z radosnych chwil. Fakt, miałam momentami wrażenie, że przesadnie podkreśla niektóre cechy charakteru Mojżesza, żeby czytelnik przypadkiem nie zapomniał, że jest to chłopak trudny. Poza tym jego znajomość z Georgią rozwija się bardzo szybko, nie sposób wyłapać momentu przełomowego w tej relacji, co może się wiązać ze stylem bycia tej dwójki... Więc oba te minusy zanikają w całości.

Nie jestem już zaskoczona, gdy okazuje się, że nawet w krótkich książkach autorzy potrafią stworzyć więź czytelnika z bohaterami (po niektórych doświadczeniach czytelniczych stwierdzam, że czasami wychodzi to nawet lepiej, niż w tych obszernych pozycjach), i tym razem było podobnie. Już nie zastanawiałam się, co się ze mną dzieje, że łza się kręci w oku albo że mówię sobie "nie, to się nie może skończyć w ten sposób". Ale Amy Harmon to nie Mia Sheridan, której książki to wydawnictwo również wydało i która uwielbia pisać o osobach sobie przeznaczonych. Dlatego cieszę się, że udało się sprowadzić jej książki do Polski. Podoba mi się jej styl tworzenia opowieści, które bazują głównie na pytaniach typu "co ja bym zrobiła w takiej sytuacji?"... I może to jest odpowiedź na moje rozmyślania. Amy tworzy więź z czytelnikiem, bo pisze o życiu takim, jakie ono jest, ale w sposób przystępny i nieprzytłaczający. Takiej historii było mi trzeba!

Chcę też wspomnieć trochę o postaciach pobocznych, które są również istotne. Moją sympatię zdobył Tag, przyjaciel Mojżesza, który momentami rozładowywał napięcie i lubiłam, gdy się pojawiał.  Pomimo swojej sytuacji czułam jego pozytywne wibracje, które miały również wpływ na "trudnego chłopaka". Dlatego też niesamowicie się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że będzie on głównym bohaterem kolejnej książki Amy, wydawanej we wrześniu, pt. Pieśń Dawida. Rodzice Georgii i babcia Mojżesza nie byli tak wyraziści, jak opiekunowie powinni być w życiu swoich dzieci, ale spełniali swoją rolę – i to wystarczyło.
Nie wiem, czy udało mi się przekazać wam, że jestem tą książką zauroczona. To jedna z lepszych historyjek, jakie miałam możliwość czytać w tym roku. Przede wszystkim nic nie jest w niej przesadzone, a sceny intymne nie są wypychane ponad wszystko inne. Są delikatne i niedosłowne. Prawo Mojżesza to książka idealna na długi i samotny wieczór, przy której przejdzie przez was naprawdę wiele emocji i nie będziecie mogli się od niej oderwać... Mam nadzieję, bo ja tak ją odebrałam. To historia równie piękna, co okładka książki (przepraszam, musiałam!) i nie mogę znaleźć odpowiednich słów na jej opisanie. Po prostu to przeczytajcie.
askier-pisze.blogspot.com Ula MA

Prawo Mojżesza

Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył - dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny. Niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość. I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego ... I zaczęła tonąć. Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości pozbawionej spełnienia

Mojżesz to chłopak, którego ciężko zrozumieć. Już od samych narodzin nie miał łatwo. Nikt nie potrafił z nim długo wytrzymać i dlatego często zmieniał swoje miejsce zamieszkania. Jedynie prababcia zdaje się go rozumieć. Ludzie uważają, że skoro jest dzieckiem narkomanki, to sam będzie nie lepszy. Dlatego od dziecka też od nich stronił. Ma on jednak niezwykły talent. Potrafi pięknie malować i widzi to, czego nikt inny zobaczyć nie może. Kiedy poznaje Georgię mur, którym się otoczył zaczyna pękać, a on sam zaczyna marzyć o czymś, co miało być dla niego zakazane. Georgia jest zadowolona ze swojego życia. Ma wspaniałych rodziców i wielkie marzenia. Zawsze mówi prawdę w oczy i jest otwarta na innych. Jej miłością są konie i mogłaby z nimi spędzać cały swój czas. Kiedy poznaje Mojżesza jej świat wywraca się do góry nogami. Zrobi wszystko byle by się do niego zbliżyć i lepiej go poznać.

Ciężko mi się wyrazić gdy myślę o tej książce. Uczucia, które są w niej zawarte wręcz pożerają nas od środka. Autorka idealnie nakreśliła bohaterów i miłość, która się między nimi rodzić. To piękna historia o poznawaniu drugiego człowieka, a także o poznawaniu samego siebie.pp Dzięki tej książce można zrozumieć jak ciężko czasami jest nam żyć samemu ze sobą. Jak miłość może nas zmienić w całkiem innego człowieka. Potrafi sprawić, że w końcu nie będziemy poznawać samych siebie. Jednak miłość jest tego warta. Zawsze.

Amy Harmon w swojej książce pokazuje nam także jak strata bliskiej osoby może wpłynąć na nasze życie. Nic nas nie może zmienić, jak właśnie ona. Dla mnie jest to jedna z najpiękniejszych historii, jakie kiedykolwiek poznałam. Pełna emocji, bólu i miłości. Taka, która zmusza nas do przemyśleń nad naszym życiem i zachowaniem. Nad tym jak traktujemy drugiego człowieka, szczególnie tego wyobcowanego. Zdecydowanie jest to książka, którą trzeba przeczytać i zachęcam was do tego z całego serca.
http://swiat-pelen-liter.blogspot.com/
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL