Recenzje
Metoda Lean Startup. Wykorzystaj innowacyjne narzędzia i stwórz firmę, która zdobędzie rynek
Kolejna książka, którą na dniach przeczytałem to Metoda Lean Startup – wykorzystaj innowacyjne narzędzia i stwórz firmę. Która zdobędzie rynek. Napisana przez Eric Ries.
Przede wszystkim książka jest przeznaczona dla tych, co chcą rozwijać firmy nie tylko małe w fazie rozwoju ale również też te duże. Dlaczego sięgnąłem po tę książkę? Ponieważ blog traktuję jak małą firmę. Ponoszę pewne koszta oraz osiągam zyski. Aby móc go rozwijać muszę opanować pewne dziedziny wiedzy, które przyczynią się do wyróżnienia się wśród tysięcy innych blogów.
W tym właśnie pomaga ta książka. Autor lekko zmodyfikował filozofię Lean manufacturing pod firmy w początkowej fazie rozwoju. Dlatego znajdziesz tutaj bardzo wiele odwołani do terminologii Lean. Dlatego sięgając po tę książkę zalecam zapoznanie się Lean manufacturing abyś znał takie pojęcia jak 5 WHY, kanban, keizen, genchi genbutsu, just in time, flow, pull, specify value itd.
Więc czym jest Lean Startup
Lean Startup to nowe spojrzenie na tworzenie nowych innowacyjnych produktów, które kładzie jednoczesny nacisk na szybką iterację i pozyskiwanie opinii klientów, wielką wizję i równie wielką ambicję.
Autor nawiązuje do wielu praktycznych przykładów z życia i opisuje różne strategie w takich firmach jak IMVU, Dropbox czy Groupon. Z książki dowiesz się jak rozwijać firmę oraz w jaki sposób czerpać wiedzę aby rozwój był trwały. A w tym właśnie ma pomóc Lean.
W ramach filozofii Lean wartość definiuje się jako oferowanie korzyści klientowi – wszystko inne jest marnotrawstwem.
Z książki bardzo dużo dowiesz się w jaki sposób używać 5 WHY, które działania kredują wartość a które są czystym marnotrawstwem.
Co dała mi książka
Dzięki przeczytaniu książki już wprowadziłem pierwszą modyfikację do bloga a mianowicie jakiś czas temu zacząłem tworzyć poradnik na temat emerytury w UK i postanowiłem od razu zakomunikować na blogu o tym tak jak startupy tworzą minimalnie satysfakcjonujący produkt.
Również zamierzam w tym roku skupić się na płatnym motorze wzrostu w tych segmentach, na których zarabiam na blogu. Dzięki temu zyskam większy ruch a koszt reklamy powinien zwrócić się właśnie dzięki temu, że nowych czytelników będę kierował tam, gdzie uzyskuje największy dochód.
W książce znajdziesz również wiele informacji na temat procesu uczenia się oraz jak rozwijać kulturę innowacyjności. Już któraś osoba podkreśla jak ważne są szkolenia, nawet w firmie, która dopiero rozwija się.
A czy ty wiesz które działania kreują wartość a które stanowią marnotrawstwo w Twoich przedsięwzięciach?
moneygrabbing.co.uk Radosław Salak
Metoda Lean Startup. Wykorzystaj innowacyjne narzędzia i stwórz firmę, która zdobędzie rynek
Kolejna książka, którą na dniach przeczytałem to Metoda Lean Startup – wykorzystaj innowacyjne narzędzia i stwórz firmę. Która zdobędzie rynek. Napisana przez Eric Ries.
Przede wszystkim książka jest przeznaczona dla tych, co chcą rozwijać firmy nie tylko małe w fazie rozwoju ale również też te duże. Dlaczego sięgnąłem po tę książkę? Ponieważ blog traktuję jak małą firmę. Ponoszę pewne koszta oraz osiągam zyski. Aby móc go rozwijać muszę opanować pewne dziedziny wiedzy, które przyczynią się do wyróżnienia się wśród tysięcy innych blogów.
W tym właśnie pomaga ta książka. Autor lekko zmodyfikował filozofię Lean manufacturing pod firmy w początkowej fazie rozwoju. Dlatego znajdziesz tutaj bardzo wiele odwołani do terminologii Lean. Dlatego sięgając po tę książkę zalecam zapoznanie się Lean manufacturing abyś znał takie pojęcia jak 5 WHY, kanban, keizen, genchi genbutsu, just in time, flow, pull, specify value itd.
Więc czym jest Lean Startup
Lean Startup to nowe spojrzenie na tworzenie nowych innowacyjnych produktów, które kładzie jednoczesny nacisk na szybką iterację i pozyskiwanie opinii klientów, wielką wizję i równie wielką ambicję.
Autor nawiązuje do wielu praktycznych przykładów z życia i opisuje różne strategie w takich firmach jak IMVU, Dropbox czy Groupon. Z książki dowiesz się jak rozwijać firmę oraz w jaki sposób czerpać wiedzę aby rozwój był trwały. A w tym właśnie ma pomóc Lean.
W ramach filozofii Lean wartość definiuje się jako oferowanie korzyści klientowi – wszystko inne jest marnotrawstwem.
Z książki bardzo dużo dowiesz się w jaki sposób używać 5 WHY, które działania kredują wartość a które są czystym marnotrawstwem.
Co dała mi książka
Dzięki przeczytaniu książki już wprowadziłem pierwszą modyfikację do bloga a mianowicie jakiś czas temu zacząłem tworzyć poradnik na temat emerytury w UK i postanowiłem od razu zakomunikować na blogu o tym tak jak startupy tworzą minimalnie satysfakcjonujący produkt.
Również zamierzam w tym roku skupić się na płatnym motorze wzrostu w tych segmentach, na których zarabiam na blogu. Dzięki temu zyskam większy ruch a koszt reklamy powinien zwrócić się właśnie dzięki temu, że nowych czytelników będę kierował tam, gdzie uzyskuje największy dochód.
W książce znajdziesz również wiele informacji na temat procesu uczenia się oraz jak rozwijać kulturę innowacyjności. Już któraś osoba podkreśla jak ważne są szkolenia, nawet w firmie, która dopiero rozwija się.
A czy ty wiesz które działania kreują wartość a które stanowią marnotrawstwo w Twoich przedsięwzięciach?
moneygrabbing.co.uk Radosław Salak
Piekło - niebo. Zrozumieć Koreę
Na pewno wielu z nas nie raz zastanawiało się jak toczy się życie w Korei Północnej i Południowej, czym one dwie się od siebie różnią, jak to jest w tej komunistycznej Korei, gdzie rządzą dyktatorzy. Jak poznać ich kulturę i obyczaje, kiedy wszystko to jest dla nas niedostępne i wiemy tylko tyle ile dowiemy się z mediów – czyli skrawki informacji.
Książka Piekło – niebo, zdecydowanie przybliży nam życie w Korei, trochę historii, ich stosunki międzynarodowe, kulturę i obyczaje. Ten kto do tej pory chciał się tych wszystkich rzeczy dowiedzieć a za bardzo nie wiedział gdzie ich szukać – ma doskonałą okazję dzięki tej książce.
Osobiście zainteresowała mnie kwestia cenzury i propagandy w Korei Północnej. Jak wszyscy pewnie wiecie już od wielu lat rządzi tam rodzina Kim Dzong Una – teraz to on zasiada na tronie dyktatury jako najmłodszy rządzący, któremu przyszło zarządzać krajem świeżo po studiach za granicą, gdzie do tej pory dbał tylko o dobrą zabawę i szybkie samochody. Pomimo jednak tego, że w tak młodym wieku przyszło mu objąć dyktaturę, wszystko wypada całkiem dobrze, radzi sobie naprawdę nie najgorzej.
Jak w takim razie wypada Korea Południowa? Pewnie większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że jest to już najbardziej rozwinięty kraj, wyprzedza nawet Japonię. I jak to możliwe, że dwa tak bliskie sobie kraje są za razem tak bardzo sobie dalekie? Że się nie lubią i, że najchętniej toczyłyby ze sobą nieustanne wojny? A czy byliście świadomi tego, że Korea Północna porywa Europejczyków i Japończyków? Zastanawiacie się po co i dlaczego? Tej odpowiedzi poszukajcie sami w książce.
Książka jest naprawdę godna polecenia. Do tej pory tajemnicza Korea Północna, bo o Południowej już co nieco wiemy, staje się dla nas dużo bliższa, możemy zobaczyć jak władza tam działa, jak przekonują obywateli do wierności, a także jakie przywileje ma dyktatura. Zawsze zastanawiało mnie jak to jest możliwe, że dyktator lata sobie samolotami, opływa w dostatek i wygodę, a żyją w państwie tacy ludzie, którzy robią wielkie wysiłki aby dotrwać do dnia następnego. Powiem jeszcze tylko, że perfekcyjnie dopełniają wszystko w książce zdjęcia.
Książka Piekło – niebo, zdecydowanie przybliży nam życie w Korei, trochę historii, ich stosunki międzynarodowe, kulturę i obyczaje. Ten kto do tej pory chciał się tych wszystkich rzeczy dowiedzieć a za bardzo nie wiedział gdzie ich szukać – ma doskonałą okazję dzięki tej książce.
Osobiście zainteresowała mnie kwestia cenzury i propagandy w Korei Północnej. Jak wszyscy pewnie wiecie już od wielu lat rządzi tam rodzina Kim Dzong Una – teraz to on zasiada na tronie dyktatury jako najmłodszy rządzący, któremu przyszło zarządzać krajem świeżo po studiach za granicą, gdzie do tej pory dbał tylko o dobrą zabawę i szybkie samochody. Pomimo jednak tego, że w tak młodym wieku przyszło mu objąć dyktaturę, wszystko wypada całkiem dobrze, radzi sobie naprawdę nie najgorzej.
Jak w takim razie wypada Korea Południowa? Pewnie większość z Was zdaje sobie sprawę z tego, że jest to już najbardziej rozwinięty kraj, wyprzedza nawet Japonię. I jak to możliwe, że dwa tak bliskie sobie kraje są za razem tak bardzo sobie dalekie? Że się nie lubią i, że najchętniej toczyłyby ze sobą nieustanne wojny? A czy byliście świadomi tego, że Korea Północna porywa Europejczyków i Japończyków? Zastanawiacie się po co i dlaczego? Tej odpowiedzi poszukajcie sami w książce.
Książka jest naprawdę godna polecenia. Do tej pory tajemnicza Korea Północna, bo o Południowej już co nieco wiemy, staje się dla nas dużo bliższa, możemy zobaczyć jak władza tam działa, jak przekonują obywateli do wierności, a także jakie przywileje ma dyktatura. Zawsze zastanawiało mnie jak to jest możliwe, że dyktator lata sobie samolotami, opływa w dostatek i wygodę, a żyją w państwie tacy ludzie, którzy robią wielkie wysiłki aby dotrwać do dnia następnego. Powiem jeszcze tylko, że perfekcyjnie dopełniają wszystko w książce zdjęcia.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2017-01-08
Utracony świat. Podróże Leona Barszczewskiego po XIX-wiecznej Azji Środkowej
Eksplorator
Postać carskiego oficera i badacza Azji Środkowej Leona Barszczewskiego jest podręcznikowym przykładem, kim jest eksplorator: to poszukiwacz, odkrywca, naukowiec. Pozostaje po nim materiał źródłowy, który służył innym do pogłębienia wiedzy o każdej dziedzinie życia na nieznanych ziemiach. Nieprzecenioną zasługą kapitana Barszczewskiego, stacjonującego ponad dwadzieścia lat w Samar-kandzie, było podjęcie badań terenowych obejmujących hydrologię, geologię, etnografię, botanikę, zoologię, glacjologię. Dla Europejczyków Góry Samarkandzkie, lodowce Pamiru czy dzikie pogranicze afgań-skie były z jednej strony fascynujące ze względu na historyczną przeszłość (Barszczewski odkrył m.in. ruiny starych osad), ale jeszcze bardziej interesujące rządy i wywiady Rosji czy Anglii, poszukujące lądowej drogi do Indii, przez wrogie pustkowia gór Tienszan. Wysyłany tam przez armię Barszczewski miał znaleźć szlak, który umożliwiłby carowi ekspansję.
Lata spędzone na wielomiesięcznych wyprawach przyniosły ogromny materiał, który Barszczewski opisał, wystawił w formie artefaktów w samarkandzkim muzeum, w formie fotografii ukazał odchodzący w przeszłość świat tamtych krain. Książka zawiera dziesiątki tych fotografii, choć ich liczba nie jest walorem publikacji: warto było umieścić ich mniej, ale większych. Praca oparta na skumulowanym, ale jakościowo nierównym materiale pamiętnikarskim zachęca do lektury, ale i tu nadmiar wiadomości nie pozwala właściwie ocenić postaci. Barszczewski i jego dorobek bez wątpienia zasługują na (popularno) naukowe opracowanie, prezentujące zakres jego badań i odkryć oraz ich znaczenia dla nauki. Czytelnik tymczasem zyskuje szereg drobiazgowych wspomnień, często konfabulacji, powtórzeń i niewielkiej wartości przedruków z ówczesnej prasy. Co i tak nie przesłania ludzkiego wymiaru badacza godnego przywrócenia naszej pamięci.
Postać carskiego oficera i badacza Azji Środkowej Leona Barszczewskiego jest podręcznikowym przykładem, kim jest eksplorator: to poszukiwacz, odkrywca, naukowiec. Pozostaje po nim materiał źródłowy, który służył innym do pogłębienia wiedzy o każdej dziedzinie życia na nieznanych ziemiach. Nieprzecenioną zasługą kapitana Barszczewskiego, stacjonującego ponad dwadzieścia lat w Samar-kandzie, było podjęcie badań terenowych obejmujących hydrologię, geologię, etnografię, botanikę, zoologię, glacjologię. Dla Europejczyków Góry Samarkandzkie, lodowce Pamiru czy dzikie pogranicze afgań-skie były z jednej strony fascynujące ze względu na historyczną przeszłość (Barszczewski odkrył m.in. ruiny starych osad), ale jeszcze bardziej interesujące rządy i wywiady Rosji czy Anglii, poszukujące lądowej drogi do Indii, przez wrogie pustkowia gór Tienszan. Wysyłany tam przez armię Barszczewski miał znaleźć szlak, który umożliwiłby carowi ekspansję.
Lata spędzone na wielomiesięcznych wyprawach przyniosły ogromny materiał, który Barszczewski opisał, wystawił w formie artefaktów w samarkandzkim muzeum, w formie fotografii ukazał odchodzący w przeszłość świat tamtych krain. Książka zawiera dziesiątki tych fotografii, choć ich liczba nie jest walorem publikacji: warto było umieścić ich mniej, ale większych. Praca oparta na skumulowanym, ale jakościowo nierównym materiale pamiętnikarskim zachęca do lektury, ale i tu nadmiar wiadomości nie pozwala właściwie ocenić postaci. Barszczewski i jego dorobek bez wątpienia zasługują na (popularno) naukowe opracowanie, prezentujące zakres jego badań i odkryć oraz ich znaczenia dla nauki. Czytelnik tymczasem zyskuje szereg drobiazgowych wspomnień, często konfabulacji, powtórzeń i niewielkiej wartości przedruków z ówczesnej prasy. Co i tak nie przesłania ludzkiego wymiaru badacza godnego przywrócenia naszej pamięci.
Tygodnik Angora Ł. AZIK; 2017-01-08
Utracony świat. Podróże Leona Barszczewskiego po XIX-wiecznej Azji Środkowej
Mam przed sobą książkę niezwykłą, która bez wątpienia ma dwóch bohaterów. Pierwszy – to jej Autor: Igor Strojecki, drugi – to jego pradziad, Leon Barszczewski.
Igor Strojecki dokonał rzeczy mozolnej, drobiazgowej i trudnej – odnalazł i zebrał spuściznę swego sławnego ( a dziś - niestety – zapomnianego) przodka, z niezwykłą starannością ją uporządkował, opracował i opublikował w postaci książki pod znamiennym tytułem „Utracony świat”!
Życiem i tym, co osiągnął oraz pozostawił po sobie Leon Barszczewski można by obdzielić kilka osób! Jako oficer armii carskiej ( pamiętajmy, że mowa o czasach, gdy Polska jest pod zaborami) przeniesiony zostaje do Turkiestanu, gdzie pozostaje 21 lat (1876-97)z pasją oddając się poznawaniu i eksploracji rozległych i w większości jeszcze niezbadanych terenów Azji Środkowej; Pamir, Ałtaj, Buchara, Samarkanda, Turkiestan , ale i Afganistan, Chiny i Mongolia – przemierzył je w trakcie kilkudziesięciu ekspedycji wzdłuż i wszerz. W wielu z tych miejsc był pierwszym Europejczykiem, który pojawił się w zagubionych pośród dzikich, majestatycznych gór kiszłakach ( wioskach). [W jednej z nich napotka chatkę buddyjskiego kapłana, który widzi człowieka pierwszy raz od… pięćdziesięciu lat!] Wykonując polecenia wojskowe bada możliwość górskiego przejścia między Afganistanem i Indiami. Penetrując azjatyckie góry wielokrotnie korygował dotychczasowe mapy, nanosił nowe drogi, badał górskie jeziora i źródła, przede wszystkim jednak oddając się największej pasji swego życia – odkrywaniu i badaniu środkowoazjatyckich lodowców. Leon Barszczewski jest ich pierwszym pozaeuropejskim badaczem i najwybitniejszym dziewiętnastowiecznym znawcą.
Z kolejnych wypraw przywozi okazy flory i fauny (czosnek Barszczewskiego, który rozkwita na wiosnę białym kobiercem pośród leśnego runa nosi nazwę na cześć jego odkrywcy), równolegle z geograficznymi prowadzi też badania geologiczne i archeologiczne. Zbiór jego wykopalisk z okolic Samarkandy w XIX wieku uznawany był za największą prywatną kolekcję starożytności regionu Azji Środkowej, którą jeszcze za życia przekazał nieodpłatnie do Muzeum Historii Samarkandy.
Łatwiej byłoby napisać, czym się Barszczewski nie zajmował, bo interesowało go absolutnie wszystko! Na jednej ze stron książki aż jedenaście(!) linijek zajmuje wyliczenie tego, co Barszczewski odkrył w samym tylko okręgu Samarkandy; złoża rudy żelaza i ołowiu, srebro i węgiel kamienny, turkusy i kryształy górskie, złoto i wiele, wiele, wiele innych.
Barszczewski biegle władał rosyjskim, turkmeńskim, tadżyckim, arabskim i uzbeckim, poznał też lokalne języki i ich narzecza, co pozwoliło mu nawiązywać bliższe relacje z półdzikimi ludami azjatyckiego świata na końcu ówczesnej cywilizacji.
Leon Barszczewski to nie tylko podróżnik i badacz, ale przede wszystkim piękny człowiek. Jako pierwszy bodaj Europejczyk zwraca uwagę i jest pełen współczucia dla trudnego położenia muzułmańskich kobiet, ze swych oszczędności pomaga polskiej diasporze ( byli zesłańcy, po zsyłce osiedleni w Turkiestanie) doposażyć kościół katolicki. W swych wędrówkach nigdy nie pozostaje obojętny na los potrzebującego człowieka i gdy zachodzi taka potrzeba, przerywa pracę badawczą i leczy mieszkańców wysokogórskich wiosek dzieląc się z nimi chininą i tym, co akurat posiada. Sam zresztą w swych Dziennikach (nielicznych, które ocalały) tak o sobie pisał bez cienia kokieterii: „Wiele razy wychodziłem cało z opresji, ale mój stosunek do mieszkańców był zawsze serdeczny, starałem się wniknąć w ich życie, zwyczaje i obrzędy, wierzenia i przesądy. Zjednałem sobie wśród nich wielu prawdziwych przyjaciół”. Chyba największym z nich był Tadżyk Jakub, który oddał Barszczewskiemu 19 lat swego życia jako jego niestrudzony przewodnik i wierny towarzysz wszystkich ekspedycji. Tak po latach wspominał swego pana: „Nigdy nie dał mi odczuć swej wyższości, (jego) skromność wprawiała mnie w zdumienie. Tylko człowiek prawdziwie wielki mógł być tak prostym, skromnym, uprzejmym, a jednocześnie ujmującym”.
Na okładce książki czytam, że Leon Barszczewski to bohater londonowski, to polski Indiana Jones. Trafne porównania! Ja dodałabym jeszcze: człowiek renesansu – niepospolity umysł o niewiarygodnie szerokich horyzontach, a przy tym pracowity i niezłomny.
Na koniec należy jeszcze wspomnieć , że poza rozlicznymi zainteresowaniami i poza miłością do lodowców, wielką pasją Leona Barszczewskiego była fotografia. Książkę ubogacają jego liczne zdjęcia, które dają wyobrażenie i przedsmak tego, jak przepotężną i groźną, ale i bajecznie piękną częścią naszego globu jest Azja Środkowa. Jego spuścizna fotograficzna, mimo że w większości zaginęła w zawierusze dwóch wojen światowych, stanowi dziś unikalny dokument życia codziennego i społecznego mieszkańców Azji Centralnej w XIX wieku. Dwadzieścia jeden lat spędzonych na środkowoazjatyckich ziemiach zaowocowało tysiącami klisz ilustrujących piękno gór, dolin, rzek, lodowców. Do dziś dotrwało ich zaledwie kilkaset. Podobnie z jego szkicami, notatkami i dziennikami – świata, który Barszczewskiego fascynował i który dokumentował, już nie ma, stąd tytuł – „Utracony świat” – zatrzymany jedynie na kliszach w kolorze sepii.
„Utracony świat. Leona Barszczewskiego podróże po XIX wiecznej Azji Środkowej” nie jest lekturą łatwą, polecam ją jednak miłośnikom biografii ludzi niezwykłych i przez szacunek dla benedyktyńskiej pracy jej Autora – Igora Strojeckiego.
Na koniec raz jeszcze oddam głos Leonowi Barszczewskiemu. Niech jego słowa staną się dla nas u progu nowego 2017 roku przyczynkiem do refleksji: „Wszystko można pokonać na świecie dobrym słowem i serdeczną prostotą, nie zaś dumą i pychą”.
http://mumagstravellers.blogspot.com/ Majka Em; 2017-01-08
Stinger. Żądło namiętności
Mia Sheridan zdobyła serca wielu polskich czytelniczek dzięki wzruszającemu "Bez słów". Sięgając po "Stingera", spodziewałam się zwykłego erotycznego romansu. I nie mogłam się bardziej pomylić.
Grace Hamilton jest prawniczką. Na co dzień zorganizowana, ogarnięta kobieta odrzuca jednak swój rozsądek na bok, gdy poznaje aktora porno - Carsona Stingera. Trudno byłoby znaleźć bardziej różniącego się od niej charakterem mężczyznę, jednak tej dwójce udaje się jakoś dogadać. W końcu zawierają układ - spędzą ze sobą jeden weekend, na który mają rezerwacje w tym samym hotelu. Potem ich drogi się rozejdą. Kilkanaście godzin rozkoszy nie tylko seksualnych, lecz i umysłowych.
Tylko co dalej? Czy mają szansę na wspólną przyszłość?
Tak jak wspominałam we wstępie, spodziewałam się romansu erotycznego. Z dużą dawką erotyki - w końcu podtytuł głosi "Żądło namiętności". Pal licho, że brzmi to okropnie (i gdyby nie znana mi autorka, to pewnie nie zdecydowałabym się na lekturę), ale niestety ma się też nijak do fabuły. Jakiejkolwiek żądzy i namiętności było tu naprawdę tyle, co kot napłakał. A jak już była, to wiało nudą. Nie da się tego inaczej określić i naprawdę bardzo mi z tego powodu przykro, gdyż chciałam, żeby ta książka mnie choć trochę rozgrzała i niestety się zawiodłam.
Wiele osób doceniło poruszenie wątków politycznych i zaznaczenie walki o słuszną sprawę w drugiej połowie książki. Niestety dla mnie obie połowy tej powieści nie miały logicznego powiązania. Wątki poruszone przy okazji wprowadzenia nowej twarzy Carsona były ciekawe - to uczciwie przyznaję, jednak kompletnie nie mogłam zrozumieć jego motywacji do powzięcia takich działań. Mia Sheridan próbowała wszystko wyjaśnić, lecz niestety coś nie zagrało tak, jak powinno i wyszło średnio.
Mimo to z dwójki głównych bohaterów bardziej polubiłam Carsona. Może dlatego, że wydawał się całkiem seksownym facetem. Może po prostu nie spodziewałam się po jego postaci niczego wielkiego, więc nie mógł mnie zbyt mocno zawieść. Nie to, co Grace. Och, kobito, gdybyś Ty tylko miała więcej rozumu!
Po języku nie spodziewajcie się cudów. To Mia Sheridan i jej erotyk. Poezji tu nie znajdziecie.
Podsumowując, "Stinger" to jedna z tych powieści, które chciałabym wyrzucić z pamięci. Nie żałuję lektury, ale z pewnością nie zostawię sobie tej książki na półce na zbyt długo.
Ksiazkowe.pl Natalia Pych; 2016-10-20