Recenzje
Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy
Drugie oblicze Moskwy
Moskwa – największe miasto Europy, istniejące od kilkanastu stuleci, ciągle w rozbudowie, wielu osobom kojarzy się z tajemnicami. Jednak nie o tajemnicach na szczytach władzy pisze Maciej Jastrzębski, a o samym mieście, a właściwie jego podziemiach, z którymi związane są legendy, klątwy i przesądy.
Autor zabiera nas w niesamowitą podróż, pokazując podszewkę ogromnego tworu, jakim jest stolica Rosji. Szukając tajemniczej biblioteki bizantyjskich cesarzy, która jakoby miała przejść we władanie Iwana Groźnego, pokazuje nam zarówno podziemia miasta, jak i cząstkę rosyjskiej duszy i mentalności (chociażby poprzez historie o rosyjskim półświatku czy też o współczesnych utrzymankach). Cel opowieści jest jasny – pokazać dwa oblicza Moskwy: to powszechnie znane oraz to ukryte, ale przez to wcale nie mniej realne. Okazuje się, że na terenie rosyjskiej stolicy, uchodzącej za niezwykle kosmopolityczną, nadal można spotkać wielu ludzi, którzy klęski i niepowodzenia przypisują czemuś metafizycznemu, klątwie, idą przez życie opierając się na zabobonach i wcale im to nie przeszkadza w byciu gorliwymi wyznawcami prawosławia.
Ale autor serwuje nam nie tylko legendy i przesądy. Prowadzi bardzo ciekawe rozmowy oraz uczestniczy w wyprawach mających na celu zbadanie, czy faktycznie Moskwa skrywa prawdziwe tajemnice. Czy istnieje druga (tajna) linia metra? Czy jest używana? Czy w podziemiach mieszkają ludzie? A może zmutowane zwierzęta? Maciej Jastrzębski dociera do środowiska moskiewskich diggerów i uchyla nieco rąbka tajemnicy, która tak bardzo zawładnęła umysłami szerokiej publiczności, chociażby dzięki serii „Metro” Dmitrija Glukhovsky’ego.
Po przeczytaniu tej książki mamy ochotę na więcej. Autor potrafi niezwykle zaciekawić tematem, zarówno poprzez formę, która raz jest bardziej reportażem, aby następnie przejść w esej lub pamiętnik, oraz poprzez treść, w której odkrywa przed nami kilka sekretów Moskwy (zbyt mało jednak, aby zadowolić dociekliwego czytelnika). „Rubinowe oczy Kremla” to pozycja która zaciekawi nie tylko rusofilów, ale każdego kto lubi odkrywanie tajemnic oraz ciekawy reportaż w stylu Kapuścińskiego. Na pewno sięgnę po inne książki tego autora, gdyż czyta się go naprawdę świetnie.
Bookhunter.pl Emaleth; 2017-06-18
Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy
Według badań Rosjanie rocznie wydają około 30 mld dolarów na usługi wróżek, jasnowidzów, znachorów i okultystów, 52 % badanych wierzy w różnego rodzaju przepowiednie. Skłonność moskwian do dawania wiary we wszystko, co tajemnicze i niewytłumaczone jest porażająca. Niezwykłą popularnością cieszą się w Rosji tzw. miejskie legendy, a na podstawie wielu z nich powstały reportaże telewizyjne i filmy. Z pomocy moskiewskich diggierów, którzy wiedzą niemal wszystko o sekretach podziemnej Moskwy, korzystają nawet służby państwowe.
Takiego tematu nie mógł oczywiście zignorować Maciej Jastrzębski, korespondent Polskiego Radia w Rosji, autor kilku publikacji związanych właśnie z tym krajem. Przy pomocy wieloletniego przyjaciela, wujka Borki i jego niezliczonych znajomych, autor miał okazję naprawdę dogłębnie zbadać temat moskiewskich legend. Wszyscy fani fantastyki postapokaliptycznej, w pierwszej kolejności pomyślą o Metrze-2 rozpalającym zmysły nie tylko bibliofilom. Oczywiście autor nie mógł pominąć tego tematu na mapie swoich wypraw. Nie zabrakło także schronów Stalina, zaginionej bizantyjskiej biblioteki Iwana Groźnego, tuneli łączących Kreml z lotniskiem Wnukowo czy Placu Maneżowego owianego licznymi przesądami.
Wszystkie swoje spotkania ze znawcami danej legendy Jastrzębski opisuje w formie reportażu, którego ramy bardzo swobodnie łączą się z powieściową fabułą. Badając fobie i lęki Rosjan patrzy na temat wieloogniskowo, nie zapominając o teraźniejszym kontekście każdej historii. Badając przeszłość moskwian jednocześnie ukazuje ich dzisiejsze oblicze, stara się złapać tę niewytłumaczalną aurę, która niewątpliwe jest w stolicy Rosji wyczuwalna.
Rubinowe oczy Kremla to kolejna pasjonująca opowieść o Rosji autorstwa Jastrzębskiego. Niewątpliwie zapisuje się on, obok Jacka Hugo-Badera, jako niestrudzony badacz stanu umysłu, jakim jest Rosja. Polecam!
Opętani Czytaniem Weronika Baran; 2017-06-15
Przyrodni brat
Muszę przyznać, że już kilkakrotnie natrafiłam w literaturze na motyw miłości między przybranym rodzeństwem. Takiej niby zakazanej, ale jednak nie niemożliwej. Byłam bardzo ciekawa, jak do tematu podeszła Penelope Ward w książce „Przyrodni brat”? Czy powieść nie jest kolejnym tanim romansidłem, które nic nie wnosi?
Zaczęło się dość schematycznie. Greta mieszka z mamą i ojczymem i tworzą razem całkiem zgraną rodzinę. Syn Randy'ego z poprzedniego małżeństwa ma z nimi zamieszkać przez rok, bo jego matka musiała wyjechać w zagraniczną delegację. Szybko okazuje się, że Greta i Elec są jak woda i ogień. Ona ułożona, miła, sympatyczna i chętna do pomocy, on wściekły na cały świat, zamknięty w sobie i zbuntowany. Ich pierwsze spotkanie nie wypada najlepiej. Greta za wszelką cenę chce być miła, a Elec odpłaca jej tylko impertynenckimi odzywkami, czym ściąga na siebie gniew ojca. Między Randym a jego synem nie układa się najlepiej, ojciec jest rozczarowany postawą syna, jego wyglądem, zachowaniem i podejściem do życia. Elec nie robi nic, by to zmienić, a wręcz przeciwnie – każdym słowem i gestem utwierdza ojca w przekonaniu, że właściwie go ocenił.
Już pierwszego dnia Grata wpada w łazience na nagiego Eleca. Jest zupełnie zahipnotyzowana jego widokiem, tym, że pierwszy raz ma okazję widzieć nagiego mężczyznę. Zamiast przeprosić i wyjść, taksuje go wzrokiem. Elec wcale nie jest tym zażenowany, wykorzystuje sytuację, by po raz kolejny zakpić z siostry. Chłopak robi wszystko, by Greta go znienawidziła, rani ją słowami, wpędza w zakłopotanie, sprowadza do domu co rusz to nowe dziewczyny, zabawki na jedną noc, jednak jego przybrana siostra łatwo się nie poddaje. Chce poznać Eleca, takim jak jest naprawdę, a nie tylko takiego, na jakiego pozuje...
Chociaż opis fabuły trąci trochę zwykłym romansem, to książka wcale nie jest banalna. Oprócz skomplikowanej miłości mamy tu wiele innych uczuć, tajemnic i dramatów. Czytamy o rozwodach, niełatwych relacjach w nowych rodzinach, o radzeniu sobie z rozstaniami, o nałogach i buncie. Pozory często mylą, a zbuntowany nastolatek wcale nie jest złym dzieciakiem, a tylko próbuje na siebie zwrócić uwagę. Może zbyt wiele się od niego oczekuje, a może sam zbyt wiele od siebie wymaga, próbuje sprostać trudnej sytuacji, która go przerasta. Nie zabrakło tu pikantnych scen, które zdecydowanie podgrzewają atmosferę. Było też sporo zabawnych momentów, ale też i takich bardzo wzruszających. Rozkleiłam się zupełnie w trakcie tej lektury, przygniótł mnie ciężar emocji, od których do teraz trudno jest mi się uwolnić. Lektura dała do myślenia, skłoniła do rozważań nad życiowymi wyborami, nam tym, jak dzieci ciężko znoszą rozwody, jak niekiedy muszą się stać podporą dla zranionych rodziców, chociaż mogłoby się wydawać, że powinno być odwrotnie. Gretę i Eleca poznajemy, gdy mają po osiemnaście lat, a potem wracamy do nich po kolejnych siedmiu latach. Całą historię opowiada Greta i to ona najbardziej się przed nami odsłania, jednak później mamy też okazję poznać wersję Eleca. Czytamy fragmenty jego autobiograficznej powieści, w której wyjawia najgłębiej skrywane tajemnice.
Książkę czytało mi się rewelacyjnie, wciągnęła mnie od pierwszej strony i do ostatniej zupełnie pochłonęła moją uwagę. Napisana jest lekkim, przystępnym językiem, dzięki czemu lektura jest prawdziwą przyjemnością i relaksem. Bohaterowie książki budzą sympatię, z przyjemnością śledziłam ich perypetie i byłam niezmiernie ciekawa finału tej historii. Mam natomiast drobną uwagę do tytuły, który jest mylący. Elec nie jest przyrodnim a przybranym bratem, niby drobiazg, ale znacząco zmienia sytuację.
Bez wahania polecam Wam tę lekturę, jednak ostrzegam, że trudno jest się od niej oderwać, więc lepiej wygospodarować więcej wolnego czasu, by nie musieć jej odkładać. „Przyrodni brat” zapewnia dużo emocji, wzruszeń i skłania do refleksji, a do tego to świetna rozrywka i relaks. Czegóż chcieć więcej?
korcimnieczytanie.blogspot.com Kornelia Pikulik-Czyż; 2017-06-18
Psychologia relacji, czyli jak budować świadome związki z partnerem, dziećmi i rodzicami
Jest to druga książka Mateusza, jaką mam okazje czytać. Jeśli chodzi o samego autora, kojarzy mi się z człowiekiem,który ma ogromną wiedzę odnośnie szybkiego uczenia się języków obcych, jak i samorealizacji. Mateusz Grzesiak ma doskonałe pojęcie również w kwestii szeroko pojętych relacji z ludźmi. Przejdę jednak do przedstawienia Wam zarysu poradnika.
Każdy z nas przychodząc na świat, tworzy własną osobowość ,dzięki rodzicom.W późniejszych etapach naszego życia wchodzimy w role partnera, ojca,matki czy też kochanki. Każda z ról ma plusy i minusu.Tworząc więź na samym początku relacji, wszystko rozwija się pozytywnie i kolorowo z czasem pojawiają się schody,z którymi trzeba sobie poradzić.
Tworzenie relacji z innym człowiekiem nie należy jednak do prostych zadań.W komunikowaniu się przychodzi nam właśnie Mateusz Grzesiak,który przygotował proste narzędzia do tego, by stworzyć relacje,które w żaden sposób nie będą niszczyć naszej psychiki i nas samych.
Narzędzia znajdujące się w tej książce to proste ćwiczenia i informację,które pomogą w komunikowaniu się na każdej płaszczyźnie interpersonalnej.
Zabierając się do przeczytania tej książki ,byłam dość sceptycznie nastawiana ze względu na to ,że miała okazję czytać 100Hapyydays.Nie było w tej pozycji nic ,co byłoby dla mnie odkrywcze.Jednak z ta książka mile mnie zaskoczyła. Zatraciłam się w niej od pierwszych stron.
Wielkim plusem jak dla mnie autor w bardzo rzetelny sposób z punktu widzenia psychologicznego opisał jak stworzyć świadome relacje partnerskie. Zostały opisane praktycznie wszystkie istotne role, jakie tworzymy na każdym etapie życia.Autor dość dobrze poprzez książkę wchodzi w psychikę czytelnika i rozwiewa każdą wątpliwość.Tą książkę każdy z nas powinien przeczytać ,a przy okazji podrzucić swojej drugiej połówce co sama uczyniłam.
Polecam serdecznie.
angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com Angelika S; 2017-06-12
Sekrety szpiegów. Techniki, które pomogą Ci zachować czujność i przetrwać w sytuacji zagrożenia
Po atakach terrorystycznych i klęskach żywiołowych wielu z nas zrozumiało, że w sytuacji kryzysu musi liczyć przede wszystkim na siebie. Ale bez paniki. Nie jest tak, że nic nie możemy zrobić! "Sekrety szpiegów. Techniki, które pomogą ci zachować czujność i przetrwać w sytuacji zagrożenia", to mocna lektura na nasze czasy.Czasy zagrożenia.
Jason Hanson jest byłym agentem CIA. Podczas swoich misji wiele razy musiał wydostawać się z opresji. Jego umiejętności i techniki przetrwania mogą okazać się zbawienne w życiu codziennym. Hanson dzieli się swoim doświadczeniem, przy czym wcale nie próbuje nas przekonać, że musimy skakać ze spadochronem z płonącego samolotu albo w sekundę uwalniać się z kajdanek. Wystarczy, że będziemy uważnie rozglądać się dookoła, racjonalnie określać ryzyko i zagrożenie, unikać konfrontacji i co najważniejsze będziemy przygotowani na to, że przykra niespodzianka może na nas czekać za najbliższym rogiem.
Zna się na tym, o czym pisze. W końcu jest specjalistą ds. bezpieczeństwa. Doradza w zakresie protokołów bezpieczeństwa firmom z listy "Fortune 500", prowadzi firmę zajmującą się ochroną osób na stanowiskach kierowniczych i działaniami detektywistycznymi.
Po przeczytaniu książki będziemy wiedzieć, jak szybko uwolnić się z więzów taśmy klejącej lub liny. Umieli rozpoznać, czy ktoś nas okłamuje lub za pomocą socjotechniki próbuje wplątać w groźną sytuację.
- Umiejętnościom, które poznasz, musi jednak towarzyszyć coś równie ważnego - coś, co nazywam inteligencją przetrwania - tłumaczy Hanson. - Inteligencja przetrwania to, krótko mówiąc, pewność, że jesteś w stanie odpowiednio zareagować w każdej sytuacji kryzysowej. Że w ekstremalnych warunkach działasz szybko i inteligentnie, wykorzystując narzędzia będące akurat do dyspozycji. Że jesteś przygotowany i umiesz zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie.
Hanson opracował siedem prostych zasad, dzięki przestrzeganiu których można skutecznie chronić siebie i swoich bliskich. Po pierwsze: nie zgrywaj bohatera. Naucz się unikania potencjalnej konfrontacji. Po drugie: pamiętaj, że ruch ratuje życie. - Niezależnie od tego, czy jest to huragan, katastrofa samolotu, czy atak terrorystyczny - przeżywają ci, którzy pozostają w ruchu - tłumaczy. W warunkach zagrożenia powinien być absolutnym priorytetem. - Nic, czego się nauczysz, nie zapewni ci bezpieczeństwa, jeżeli nie będziesz świadomy tego, co dzieje się wokół ciebie. Gdy idąc ulicą, będziesz wpatrywać się w ekran smartfona - pisze i trafia w punkt. Wystarczy podnieść na moment wzrok z nad swojej komórki i rozejrzeć się dookoła. Świadomość sytuacyjna to coś, co pozwala zejść z linii ataku, zanim do niego dojdzie, lub przejść na drugą stronę ulicy, zanim ktoś nas napadnie. Jeśli mimo wszystko do tego dojdzie, nie bądźmy bezbronni. Okazuje się, że parę nieskomplikowanych drobiazgów może uratować nam życie.
Gdyby ktoś się zastanawiał, co za szalone gadżety trzyma w zanadrzu agent CIA - zegarki z piłami tarczowymi, urządzenia podsłuchowe ukryte w długopisach albo jeszcze lepiej, wyrzutnie rakiet w papierosach - może poczuć się rozczarowany. Wsuwka - prosta, niedroga i lekka jak piórko - linka spadochronowa, długopis mogą nam pomóc w wielu kryzysowych sytuacjach. Jason Hanson tłumaczy jak ich używać, poleca też zainwestowanie w tak zwany długopis taktyczny. - Jest jednym z moich ulubionym narzędzi samoobrony i zawsze mam go przy sobie - mówi. - Długopis taktyczny na pierwszy rzut oka przypomina zupełnie zwyczajny długopis. Można nim pisać za pomoc wkładu z tuszem, jaki dostaniemy w każdym sklepie z artykułami biurowymi. Ale z powodzeniem będzie go można użyć do powstrzymania atakującego. - Długopisy taktyczne noszą ze sobą tysiące osób, które szkoliłem, poczynając od studentów i pracowników rządowych, po turystów podróżujących za granicę. Produkowane są z aluminium lotniczego i mają szpiczastą końcówkę. Którą można posłużyć się do zatrzymania atakującego albo do wybicia szyby w samochodzie podczas wypadku, gdy trzeba będzie się z niego wydostać, zanim znajdzie się pod wodą. Wiem także z własnego doświadczenia, jak bardzo boli uderzenie takim długopisem. W przypadku ataku ostre ukłucie w okolice oczu, nerek czy pachwin, może otworzyć nam drogę do ucieczki.
Sytuacje kryzysowe to coś, co zwykle uważamy za kłopoty innych - dopóki nie przytrafiają się nam samym. Jak ustalić, czy pozornie normalna sytuacja nie staje się niebezpieczna? Zabezpieczyć się w samolocie, taksówce, hotelu. Wreszcie - jak zabezpieczyć własny dom, albo uruchomić awaryjnie auto - spinając przewody. O tym wszystkim pisze Jason Hanson. Warto sięgnąć po jego książkę i wiedzieć. Zamiast zastanawiać się co można było zrobić inaczej albo dlaczego doszło do bezsensownej tragedii. Najważniejsze, to zminimalizować ryzyko.
ksiazki.wp.pl (DEPRECATED) Rachela Berkowska; 2017-06-19