Recenzje
Dręczyciel
Czasami w życiu dzieją się rzeczy, których normalny człowiek nie umie przeboleć w samotności. Staje się agresywny i za wszelką cenę chce odepchnąć od siebie osoby, które kocha. Nie wiem jak bardzo byśmy się starali nie jesteśmy wstanie pomóc takiej osobie , gdy on sam nie chce otrzymać pomocy.
Płakałam przez ciebie już niezliczoną ilość razy - uniosłam ku niemu powoli środkowy
palec i zapytałam.
- Wiesz co to jest?- poklepałam środkowym palcem kąt mego oka.
- To ja,ocierająca ostatnią łzę, jaką dostaniesz.
Głównymi bohaterami książki jest Tate oraz Jered niegdyś przyjaciele teraz śmiertelni wrogowie. Wszystko zmieniło się, gdy dziewczyna wyjeżdża na rok do Francji. Gdy wraca okazuje się , że Jered zmienił stosunek co do niej. Dziewczyna jednak aby mu zaufać musi poznać jego wszystkie tajemnice, które chłopak skrywa po wizycie u swojego ojca. Tate po roku stała się waleczna i nie pozwoli sobą pomiatać. Natomiast Jered za wszelką cenę będzie chciał aby dziewczyna ponownie mu zaufała i się do niego zbliżyła. Trzeba sobie zadać natomiast jedno pytanie, czy miłość zwycięży wszystko ?
-Powiedziałam nie.
-Ale dziecko potrzebuje ojca!-zawył.
Serce zamarło mi na jego słowa. O mój Boże. Nie,nie,nie....
Nie słyszałam nigdy o tej autorce, ale po przeczytaniu „ Dręczyciela „ mogę śmiało powiedzieć, że będzie moją kolejną ulubioną autorką. Styl pisania jest przyjemny i nie męczący, wciąga od pierwszych stron. Gdy przeczytałam pierwszy rozdział książki to wiedziałam , że przepadłam i chce więcej. Cieszę się tylko, że była to sobota i nie musiałam rano wstać, bo gdy zaczęłam czytać wieczorem to odeszłam dopiero jak przeczytałam ostatnią stronę. Mam nadzieje, że wydawnictwo szybko wyda dalsze części tej serii, na które czekam z niecierpliwością. Książka nie jest tylko dla kobiet, myślę, że starsza młodzież również zatraci się bez pamięci. Polecam z całego serca każdemu.
Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza. Myślałam, że palanci jeżdżą tylko niemieckimi samochodami, ale okazało się, że dupki w Mustangach też mogą zostawić blizny.
Zaczytanamarzycielka8.blogspot.com
Making Faces
Jedno wydarzenie, a zmienia nasze myślenie oraz życie. Tak było też w przypadku Ambrose Younga. Razem ze swoimi przyjaciółmi - Jesse, Paul, Connor "Beans" i Grant - wyruszają na wojnę, która wszystko zmienia. Po drastycznym zamachu do domu powraca tylko Ambrose, który niestety nie potrafi odnaleźć się w swoim starym życiu. Jednak dzięki uporowi Fern i Bailey'a chłopak rozumie, że życie toczy się dalej i nigdy nie będzie takie jak dawniej. Ta zwykła dwójka przyjaciół dała mu do zrozumienia, że przeszłości i wspomnień nie można zamazać, bo wtedy na zawsze stracilibyśmy obraz osób, które pojawiły się w naszym życiu i których kochaliśmy, a wtedy na pewno było by jeszcze gorzej niż teraz.
Czy Ambrose powróci do zajęć z życia przed wojną? Czy Fern będzie tą, która przyniesie mu ukojenie? Czy odnajdą swoją miłość?
Tego wam nie zdradzę, ponieważ to wszystko wyjaśni wam się, gdy sięgnięcie po "Making faces".
Moim zdaniem książka bardzo realistycznie ukazuje obrazy wojny i zmagań na froncie. Dodatkowo bardzo odczuwalny jest smutek, żal, ból i cierpienie, a zakończenie doprowadza do łez. "Making faces" to rewelacyjna książka trzymająca w napięciu i do ostatniej strony czytelnik nie wie, co jeszcze się wydarzy. Największym plusem jak dla mnie są wątki wspomnień, choć czasami nie pasowały do obecnie rozgrywającej się akcji. Minusem natomiast jest prolog książki, który zapowiada, że na następnych stronach znajdziemy całkiem inną historię niż zapowiada opis książki. Pomimo tego jednego minusa książkę gorąco polecam wszystkim, a szczególnie tym, którzy nie rozumieją, że wojna potrafi nieść spustoszenie w życiu rodzin, którzy na froncie tracą swoich bliskich.
rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika Arendarska; 2017-01-09
Podniebny lot
"Zmarnowałam" na to cztery dni swoich ferii. Miała być jedna książka, a okazało się, że jest ich aż trzy. A miałam tylko przeczytać jakiś romans do poduszki... i jak zwykle wtedy, gdy najmniej się tego spodziewałam, trafiłam na prawdziwą perełkę. Ale tak jest zawsze. Coś, co sprawi nam szczęście, za każdym razem przychodzi nieoczekiwanie.
Tak samo jest niestety - a może stety -z miłością.
Ludzie, którzy mieli najmniej miłości, potrafią jej dać najwięcej. Ale to nie jest do końca takie proste, jak wydaje się być. Nie jest łatwo otworzyć się na miłość, kiedy człowiek, który powinien nas bezwarunkowo kochać, sprawiał tylko ból. Ten fizyczny, jak i ten psychiczny.
Bianca pracuje jako stewardesa w luksusowych liniach lotniczych, Jest profesjonalistką w każdym calu; pewna siebie, chłodna, kiedy trzeba, uprzejma, niewzruszona i niespoufalająca się z podróżującymi. To ważne cechy, gdyż jej głównym obowiązkiem jest umilanie czasu w szczególności gwiazdom, bogaczom i osobom z pierwszych stron gazet.
Nie przewidziała tylko jednego...
James Cavendish jest człowiekiem, który od samego początku wie, czego pragnie. Tym razem chce Bianki. Ten Pan jest Czuły, Uparty, Perwersyjny, Przystojny, Dominujący, Zaborczy... i ma najpiękniejsze turkusowe oczy jakie w życiu widzieliście. Jest jedynym znanym jej mężczyzną, który budzi coś w jej wnętrzu. Prawie bez wysiłku okręcił ją sobie wokół palca. Czy tak samo łatwo wyjdzie mu zatrzymanie jej przy sobie?
Literatura erotyczna opanowała cały świat. Głównie za sprawą Greya,
ale - proszę! - nie zestawiajcie tych serii ze sobą. Styl R. K. Lilley jest nieporównywalnie lepszy pod względem stylistycznym. BDSM jest tu głównym wątkiem, wiec to może zniechęcić niektóre osoby. Książki w pewnych momentach wydają się być brutalne i nieprzewidywalne, ale gdy popatrzy się na to z każdej strony, z szerszej perspektywy, wychodzi z tego naprawdę trzymająca w napięciu historia. W końcu to co robimy w łóżku, nie powinno być jedynym wyznacznikiem tego, jacy jesteśmy.
W tej historii podoba się mi bardzo niezależność głównej bohaterki. Pewnie pierwszą rzeczą jaka przyszła wam na myśl to pieniądze, ale nie o taką niezależność mi chodzi. Bianca sama potrafi poradzić sobie we wszystkim i nie jest jej potrzebny facet. Wiele autorek ma problemy z pokazaniem wszystkiego tego, co jest wokół postaci, tzn. gdy pojawi się wybranek - nic oprócz niego się nie liczy! To on jest od tej chwili nie tylko centrum wszechświata, ale i całym nim. (Mistrzyni w tym Katy Evans - Real xD) Tu czegoś takiego nie ma i za to seria dostaje ode mnie dużego plusa. Nie tylko dowiadujemy się o zawirowaniach miłosnych Bianki, ale także dostajemy ogrom informacji o życiu jej przyjaciół. Po prostu kocham takie książki. ♥
Teraz poluję tylko na kolejną część.
Zobaczymy czy też podbije moje serce.
Tak samo jest niestety - a może stety -z miłością.
Ludzie, którzy mieli najmniej miłości, potrafią jej dać najwięcej. Ale to nie jest do końca takie proste, jak wydaje się być. Nie jest łatwo otworzyć się na miłość, kiedy człowiek, który powinien nas bezwarunkowo kochać, sprawiał tylko ból. Ten fizyczny, jak i ten psychiczny.
Bianca pracuje jako stewardesa w luksusowych liniach lotniczych, Jest profesjonalistką w każdym calu; pewna siebie, chłodna, kiedy trzeba, uprzejma, niewzruszona i niespoufalająca się z podróżującymi. To ważne cechy, gdyż jej głównym obowiązkiem jest umilanie czasu w szczególności gwiazdom, bogaczom i osobom z pierwszych stron gazet.
Nie przewidziała tylko jednego...
James Cavendish jest człowiekiem, który od samego początku wie, czego pragnie. Tym razem chce Bianki. Ten Pan jest Czuły, Uparty, Perwersyjny, Przystojny, Dominujący, Zaborczy... i ma najpiękniejsze turkusowe oczy jakie w życiu widzieliście. Jest jedynym znanym jej mężczyzną, który budzi coś w jej wnętrzu. Prawie bez wysiłku okręcił ją sobie wokół palca. Czy tak samo łatwo wyjdzie mu zatrzymanie jej przy sobie?
Literatura erotyczna opanowała cały świat. Głównie za sprawą Greya,
ale - proszę! - nie zestawiajcie tych serii ze sobą. Styl R. K. Lilley jest nieporównywalnie lepszy pod względem stylistycznym. BDSM jest tu głównym wątkiem, wiec to może zniechęcić niektóre osoby. Książki w pewnych momentach wydają się być brutalne i nieprzewidywalne, ale gdy popatrzy się na to z każdej strony, z szerszej perspektywy, wychodzi z tego naprawdę trzymająca w napięciu historia. W końcu to co robimy w łóżku, nie powinno być jedynym wyznacznikiem tego, jacy jesteśmy.
W tej historii podoba się mi bardzo niezależność głównej bohaterki. Pewnie pierwszą rzeczą jaka przyszła wam na myśl to pieniądze, ale nie o taką niezależność mi chodzi. Bianca sama potrafi poradzić sobie we wszystkim i nie jest jej potrzebny facet. Wiele autorek ma problemy z pokazaniem wszystkiego tego, co jest wokół postaci, tzn. gdy pojawi się wybranek - nic oprócz niego się nie liczy! To on jest od tej chwili nie tylko centrum wszechświata, ale i całym nim. (Mistrzyni w tym Katy Evans - Real xD) Tu czegoś takiego nie ma i za to seria dostaje ode mnie dużego plusa. Nie tylko dowiadujemy się o zawirowaniach miłosnych Bianki, ale także dostajemy ogrom informacji o życiu jej przyjaciół. Po prostu kocham takie książki. ♥
Teraz poluję tylko na kolejną część.
Zobaczymy czy też podbije moje serce.
Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com Justyna Kosmal
Pod samym niebem
"Zmarnowałam" na to cztery dni swoich ferii. Miała być jedna książka, a okazało się, że jest ich aż trzy. A miałam tylko przeczytać jakiś romans do poduszki... i jak zwykle wtedy, gdy najmniej się tego spodziewałam, trafiłam na prawdziwą perełkę. Ale tak jest zawsze. Coś, co sprawi nam szczęście, za każdym razem przychodzi nieoczekiwanie.
Tak samo jest niestety - a może stety -z miłością.
Ludzie, którzy mieli najmniej miłości, potrafią jej dać najwięcej. Ale to nie jest do końca takie proste, jak wydaje się być. Nie jest łatwo otworzyć się na miłość, kiedy człowiek, który powinien nas bezwarunkowo kochać, sprawiał tylko ból. Ten fizyczny, jak i ten psychiczny.
Bianca pracuje jako stewardesa w luksusowych liniach lotniczych, Jest profesjonalistką w każdym calu; pewna siebie, chłodna, kiedy trzeba, uprzejma, niewzruszona i niespoufalająca się z podróżującymi. To ważne cechy, gdyż jej głównym obowiązkiem jest umilanie czasu w szczególności gwiazdom, bogaczom i osobom z pierwszych stron gazet.
Nie przewidziała tylko jednego...
James Cavendish jest człowiekiem, który od samego początku wie, czego pragnie. Tym razem chce Bianki. Ten Pan jest Czuły, Uparty, Perwersyjny, Przystojny, Dominujący, Zaborczy... i ma najpiękniejsze turkusowe oczy jakie w życiu widzieliście. Jest jedynym znanym jej mężczyzną, który budzi coś w jej wnętrzu. Prawie bez wysiłku okręcił ją sobie wokół palca. Czy tak samo łatwo wyjdzie mu zatrzymanie jej przy sobie?
Literatura erotyczna opanowała cały świat. Głównie za sprawą Greya,
ale - proszę! - nie zestawiajcie tych serii ze sobą. Styl R. K. Lilley jest nieporównywalnie lepszy pod względem stylistycznym. BDSM jest tu głównym wątkiem, wiec to może zniechęcić niektóre osoby. Książki w pewnych momentach wydają się być brutalne i nieprzewidywalne, ale gdy popatrzy się na to z każdej strony, z szerszej perspektywy, wychodzi z tego naprawdę trzymająca w napięciu historia. W końcu to co robimy w łóżku, nie powinno być jedynym wyznacznikiem tego, jacy jesteśmy.
W tej historii podoba się mi bardzo niezależność głównej bohaterki. Pewnie pierwszą rzeczą jaka przyszła wam na myśl to pieniądze, ale nie o taką niezależność mi chodzi. Bianca sama potrafi poradzić sobie we wszystkim i nie jest jej potrzebny facet. Wiele autorek ma problemy z pokazaniem wszystkiego tego, co jest wokół postaci, tzn. gdy pojawi się wybranek - nic oprócz niego się nie liczy! To on jest od tej chwili nie tylko centrum wszechświata, ale i całym nim. (Mistrzyni w tym Katy Evans - Real xD) Tu czegoś takiego nie ma i za to seria dostaje ode mnie dużego plusa. Nie tylko dowiadujemy się o zawirowaniach miłosnych Bianki, ale także dostajemy ogrom informacji o życiu jej przyjaciół. Po prostu kocham takie książki. ♥
Teraz poluję tylko na kolejną część.
Zobaczymy czy też podbije moje serce.
Tak samo jest niestety - a może stety -z miłością.
Ludzie, którzy mieli najmniej miłości, potrafią jej dać najwięcej. Ale to nie jest do końca takie proste, jak wydaje się być. Nie jest łatwo otworzyć się na miłość, kiedy człowiek, który powinien nas bezwarunkowo kochać, sprawiał tylko ból. Ten fizyczny, jak i ten psychiczny.
Bianca pracuje jako stewardesa w luksusowych liniach lotniczych, Jest profesjonalistką w każdym calu; pewna siebie, chłodna, kiedy trzeba, uprzejma, niewzruszona i niespoufalająca się z podróżującymi. To ważne cechy, gdyż jej głównym obowiązkiem jest umilanie czasu w szczególności gwiazdom, bogaczom i osobom z pierwszych stron gazet.
Nie przewidziała tylko jednego...
James Cavendish jest człowiekiem, który od samego początku wie, czego pragnie. Tym razem chce Bianki. Ten Pan jest Czuły, Uparty, Perwersyjny, Przystojny, Dominujący, Zaborczy... i ma najpiękniejsze turkusowe oczy jakie w życiu widzieliście. Jest jedynym znanym jej mężczyzną, który budzi coś w jej wnętrzu. Prawie bez wysiłku okręcił ją sobie wokół palca. Czy tak samo łatwo wyjdzie mu zatrzymanie jej przy sobie?
Literatura erotyczna opanowała cały świat. Głównie za sprawą Greya,
ale - proszę! - nie zestawiajcie tych serii ze sobą. Styl R. K. Lilley jest nieporównywalnie lepszy pod względem stylistycznym. BDSM jest tu głównym wątkiem, wiec to może zniechęcić niektóre osoby. Książki w pewnych momentach wydają się być brutalne i nieprzewidywalne, ale gdy popatrzy się na to z każdej strony, z szerszej perspektywy, wychodzi z tego naprawdę trzymająca w napięciu historia. W końcu to co robimy w łóżku, nie powinno być jedynym wyznacznikiem tego, jacy jesteśmy.
W tej historii podoba się mi bardzo niezależność głównej bohaterki. Pewnie pierwszą rzeczą jaka przyszła wam na myśl to pieniądze, ale nie o taką niezależność mi chodzi. Bianca sama potrafi poradzić sobie we wszystkim i nie jest jej potrzebny facet. Wiele autorek ma problemy z pokazaniem wszystkiego tego, co jest wokół postaci, tzn. gdy pojawi się wybranek - nic oprócz niego się nie liczy! To on jest od tej chwili nie tylko centrum wszechświata, ale i całym nim. (Mistrzyni w tym Katy Evans - Real xD) Tu czegoś takiego nie ma i za to seria dostaje ode mnie dużego plusa. Nie tylko dowiadujemy się o zawirowaniach miłosnych Bianki, ale także dostajemy ogrom informacji o życiu jej przyjaciół. Po prostu kocham takie książki. ♥
Teraz poluję tylko na kolejną część.
Zobaczymy czy też podbije moje serce.
Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com Justyna Kosmal
Sny Morfeusza
Od pierwszej książki minęło już troszkę czasu. Niestety- dopiero niedawno udało mi się sięgnąć pp kolejną książkę Kasi- "Sny Morfeusza".
K.N Haner dała się poznać z dobrej strony. Jej debiut- "Na szczycie"otrzymałam niedługo po premierze, w ramach loterii blogerów na Warszawskich Targach Książki w 2015 r.
Spodziewałam się powieści co najmniej tak samo dobrej jak ta wcześniej przeze mnie wspomniana. Niestety- srogo się zawiodłam. Ogromnie nie podobało mi się nadużywanie słowa "piszczeć". Przed oczami pojawiała mi się kobieta infantylna.
Seria E.L James o Christianie Greyu zdobyła pierwsze miejsca list bestsellerów. Dostrzegam podobieństwa między obiema seriami. Przede wszystkim- K. N Haner zdecydowała się na trylogię o Morfeuszu, a ta o Grey'u również liczy 3 tomy (jeśli nie liczyć tego widzianego oczami samego Christiana). Po drugie- obie bohaterki tak naprawdę nie mogą zdecydować się czego chcą od życia, czy zgodzić się na spełnianie perwersyjnych zachcianek partnerów. Cóż, tu przoduje Cassandra, co chwilę zmieniała zdanie, nie dało się też z nią normalnie porozmawiać.
W ogóle Cassandra to postać nietuzinkowa. Zapewnia (uwaga, cytuję), "że nie jest łatwą dziewczyną", tymczasem uprawia seks z przypadkowo poznanym w klubie mężczyzną, później z przyjacielem. Daleko mi od pruderyjności, ale to jednak dla mnie za dużo.
Czyta się nieźle, dlatego dam jeszcze szansę kolejnym częściom o Morfeuszu.
Aha, jedno co dobre to sceny erotyczne: mocno działają na wyobraźnię (i o to chodzi!). Tragiczny za to jest druk- książka wydana jest tak, jakby była rozprawą naukową: duże odstępy (interlinie), duże myślniki.
Czy ją przeczytać? Decyzja należy do Ciebie czytelniku.
K.N Haner dała się poznać z dobrej strony. Jej debiut- "Na szczycie"otrzymałam niedługo po premierze, w ramach loterii blogerów na Warszawskich Targach Książki w 2015 r.
Spodziewałam się powieści co najmniej tak samo dobrej jak ta wcześniej przeze mnie wspomniana. Niestety- srogo się zawiodłam. Ogromnie nie podobało mi się nadużywanie słowa "piszczeć". Przed oczami pojawiała mi się kobieta infantylna.
Seria E.L James o Christianie Greyu zdobyła pierwsze miejsca list bestsellerów. Dostrzegam podobieństwa między obiema seriami. Przede wszystkim- K. N Haner zdecydowała się na trylogię o Morfeuszu, a ta o Grey'u również liczy 3 tomy (jeśli nie liczyć tego widzianego oczami samego Christiana). Po drugie- obie bohaterki tak naprawdę nie mogą zdecydować się czego chcą od życia, czy zgodzić się na spełnianie perwersyjnych zachcianek partnerów. Cóż, tu przoduje Cassandra, co chwilę zmieniała zdanie, nie dało się też z nią normalnie porozmawiać.
W ogóle Cassandra to postać nietuzinkowa. Zapewnia (uwaga, cytuję), "że nie jest łatwą dziewczyną", tymczasem uprawia seks z przypadkowo poznanym w klubie mężczyzną, później z przyjacielem. Daleko mi od pruderyjności, ale to jednak dla mnie za dużo.
Czyta się nieźle, dlatego dam jeszcze szansę kolejnym częściom o Morfeuszu.
Aha, jedno co dobre to sceny erotyczne: mocno działają na wyobraźnię (i o to chodzi!). Tragiczny za to jest druk- książka wydana jest tak, jakby była rozprawą naukową: duże odstępy (interlinie), duże myślniki.
Czy ją przeczytać? Decyzja należy do Ciebie czytelniku.
recenzjeknigoholiczki.blogspot.com