ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Joga dla ciała, oddechu i umysłu. Program przywracania równowagi życiowej

Będąc w szkole średniej czułam niemalże podziw dla osób, które mówiły, że od kilku lat regularnie praktykują jogę. Wydawało mi się, że muszą mieć one maksymalnie giętkie, świetnie wygimnastykowane ciało, a także potrafią medytować. No właśnie. To medytowanie najbardziej mnie ciekawiło. Próbowałam więc sama rozpocząć przygodę z jogą- przez jakiś czas wykonywałam asany, czyli ćwiczenia, robiąc je do momentu, aż nabawiłam się małej kontuzji, a moje medytowanie polegało na siedzeniu przez kilka minut na podłodze w ciszy. Moja joga ledwo się rozpoczęła, a już się skończyła, bo tak na prawdę nie wiedziałam za bardzo, jak się za nią prawidłowo zabrać. A wystarczyło sięgnąć po dobrą książkę dotyczącą jogi i pomału, systematycznie zapoznawać się z jej treścią :-)
 
"Joga dla ciała, oddechu i umysłu" to pozycja, która pozwala zrozumieć sens jogi. Dokładnie pokazuje ona, o co tak na prawdę w niej chodzi i jakie aspekty są najważniejsze. Przedstawione jest wszystko dokładnie, zrozumiale, ale nie jest to lektura na jeden wieczór. Moim zdaniem czytać należy ją spokojnie, bez pośpiechu, często zatrzymując się i analizując przedstawioną treść. Dowiemy się w niej, że w jodze ważne są trzy elementy, tj.: asany, czyli pozycje/ ćwiczenia, pranajama, czyli oddechy i koncentracja na nich oraz medytacja.  Wszystkie one są ważne i myślenie o tym, że joga to tylko asany wykonywane w parku, jest błędne. Joga wpływa na całe nasze życie, na postrzeganie różnych spraw, a także na nasze zdrowie. Można powiedzieć, że to styl życia, który cechuje się głębokim spokojem i pełną równowagą. Jak do tego dojść, znajdziecie w tej książce ;-)

Książkę tę długo czytałam i analizowałam, być może gdybym sięgnęła po podobny przewodnik kilka lat temu, moja przygoda z jogą nie trwałaby tak krótko. Polecam ją wszystkim zainteresowanych tematem i wszystkim tym, którzy chcą odzyskać kontrolę nad swoim życiem.
wielopokoleniowo.pl Dorota Kotlińska

Making Faces

Kto z Was lubi powieści, które wzruszają do łez? Kto poszukuje historii pouczających? A może macie ochotę na życiową historię z trudnym tematem w tle? Amy Harmon przygotowała dla nas kolejną niezapomnianą porcję wrażeń.
 
Wiedziałam już po lekturze "Prawa Mojżesza" czy "Pieśni Dawida", że autorka lubi sięgać po trudne tematy i nie boi się mocno potrząsnąć czytelnikiem. Dlatego przygotowałam się na to, że i tym razem historia mną wstrząśnie. Muszę przyznać, że wielkim atutem autorki jest jej pomysłowość do kreowania postaci i wydarzeń, w jakich muszą brać udział. Jest co prawda w jej książkach sporo schematów, które się powtarzają, ale łączy się to ze sobą w przyjemną całość, więc nie mam potrzeby narzekać.
 
Obecna historia opiera się na przygodach Ambrose Youn, młodego zapaśnika, przed którym widnieje perspektywa sportowej kariery. Tylko w swojej walce ku lepszej przyszłości za bardzo się zatracił i zapomniał o tym, co go otacza. Gdzieś na drugim planie, kompletnie niezauważana przez obiekt swoich westchnień żyje Fern Taylor - sympatyczna dziewczyna, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. I choć wydawałoby się, że Fern stoi na przegranej pozycji, nieoczekiwany zwrot wydarzeń wszystko zmienia - Ambrose wyrusza na wojnę do Iraku, a doświadczenie to łamie go wewnętrznie i burzy prawidłowe postrzeganie świata. Zbyt wiele stracił, by móc podnieść się na nowo. Jednak nie wiedział też, że Fern wciąż uparcie tkwi w swoich przekonaniach. I choć uczucie tej dziewczyny jest w stanie burzyć mury, to nie jest łatwo kochać człowieka, który uważa się za bezpowrotnie przegranego.
 
Trudny, choć znany nam temat i miłość, która walczy o to by wypłynąć na powierzchnię, w połączeniu przez Amy Harmon wypadły naprawdę wzorowo. Jest w tej powieści bardzo dużo emocji, ale to przede wszystkim dlatego, że bohaterów nie da się nie lubić. Niezależnie od tego czy są to postacie główne, drugoplanowe czy tylko poboczne - wszystkie są bardzo dobrze wykreowane, wiarygodne i naprawdę sympatyczne. Bo tak naprawdę nie jest to jedynie historia o miłości - owszem, wiedzie ona tutaj prym i rozkochuje w sobie czytelnika, ale jest to przede wszystkim powieść opisująca małe miasteczko, w którym żyje piątka przyjaciół - o różnych charakterach, innych zasadach i jednym przekonaniu: że przyjaźń jest najważniejsza na świecie.

"Making Faces" to przejmująca historia o tym, co w życiu najważniejsze. Jak silna musi być dziewczyna by pokochać zranionego chłopca? Jak wielka musi być przyjaźń, by zapisać się na kartach historii? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie na stronach książki Amy Harmon. Musicie przygotować się jednak na emocjonalną podróż, która dostarczy Wam całej masy wrażeń - czasem wyciśnie z oczu łzy wzruszenia, czasem przywoła na twarz uśmiech szczęścia. Jedno jest pewne - szybko o niej nie zapomnicie. Polecam!
thievingbooks.blogspot.com ELLIE MOORE; 2017-01-13

Sny Morfeusza

Cassandra i Adam to dwójka ludzi kryjących swoją przeszłość, ale nie tylko to. Muszą kryć też swoje uczucia by żadna ze stron nie została zniszczona. Czy uda im się walka? Czy przyszłość nie jest zagrożona? Te sekrety skrywa wyżej pokazana książka. 
 
Jak dla mnie książka ta jest ciężka w czytaniu i odpycha czytelnika od dalszego czytania. Minusem również jest brak oddzielnych rozdziałów, a akcje są oddzielone "gwiazdkami (*)" i oddzielony jest tylko rozdział o nazwie "epilog". Dodatkowo powyższa pozycja jest napisana niewielką trzcionką, co dla osób o słabym wzroku jest problemem. Na plus w tej książce jest zaskakujący epilog, który wnosi dużo tajemniczości i zapowiada, że drugi tom może być ciekawy i intrygujący. Plusem jest również rozdział z perspektywy Adama, co pozwala na poznanie jego odczuć. 
Niestety książka mną nie zawładnęła, dlatego nie mogę jej polecać. 
rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika Arendarska; 2017-01-20

TukTukCinema. Czyli rzecz o Indiach, Gangesie, radości życia, wiecznie psującym się skuterze i Bolku i Lolku

O tym, że Maciąg potrafi przenieść czytelnika w inny świat wiem już od dłuższego czasu, bo jego książki chłonie się jak gąbka wodę. Tuk tuk Cinema to nietypowa opowieść o Indiach o losach spotkanych po drodze ludzi jak i losie samego Roberta. Maciąg miał jeden cel – pokazać jak największej ilości dzieciaków (i dorosłym) polskie bajki – głównie Bolka i Lolka, Reksia. Miał pokazać im wesołą rzeczywistość. Dać to, czego na co dzień zazwyczaj nie mają – zwykły uśmiech, radosnego dziecka, które przeżywa swoje wspaniałe dzieciństwo. 
Tak jak ogromne są Indie, tak wiele w nich podziałów i kontrastów. Spotkasz w nich wszystko. Bieda miesza się tu z bogactwem. Brudne slumsy z najnowszymi trendami mody. Piękne kolory ze smutkiem. Wszystko dlatego, że w zależności w jakiej części Indii jesteś – to takiego świata na jaki właśnie trafiłeś doznasz. W tej książce nie ma zachwytu nad pięknem Indii, płaczu nad biedą i rozdartego serca białoskórego faceta, który wyrwał się do tego kraju. Tu są szczere emocje, które bardzo mi się spodobały.
Autor – to człowiek z ogromnym doświadczeniem podróżniczym, ale nie tak wielkim by mówić o sobie, że jest znawcą. Sam podkreśla, że jest w Indiach już któryś raz i ciągle się ich uczy. Robert nie lituje się tu nad nikim, nie pokazuje nagich ciał palonych na brzegach Gangesu, nie dziwi go sprzątające dziecko przed domem, które powinno być w szkole. Nie dziwi go, że tyle mówi się tu o gwałtach, nie jest mu obce także słuchanie innych. Maciąg w swojej kolejnej podróży po Indiach dzieli je na części pierwsze. Sprawia, że każda chwila nie jest już tylko wspomnieniem czy przeżyciem. Zostaje ona złożona z szeregu ważnych momentów, które specjalnie zostały rozebrane na części pierwsze tylko po to by Indie jeszcze bardziej zrozumieć.

Wszystko zaczęło się w 2013 roku, gdy Robert pojechał do Nepalu – miał pokazać dzieciakom z małej szkoły kreskówki z Bolkiem i Lolkiem oraz Reksiem. Dwa lata później jechał na skuterze w Indiach wzdłuż świętego Gangesu i rozpoczął tym samym swój ważny, może najważniejszy? projekt w życiu. Mając do dyspozycji skuter i wożąc ze sobą „małe kino” miał zmienić świat dzieciaków żyjących na co dzień w różnych, często bardzo trudnych warunkach. W tonach kurzu, gdzie ekranem było prześcieradło a kable kombinowało się już od południa Maciąg stworzył nowy – lepszy świat dla indyjskich maluchów. Odrywał dzieci i także dorosłych zazwyczaj na godzinę od ich szarej rzeczywistości i dokonywał cudów.
Wywoływał uśmiech na wielu smutnych i brudnych buziach. Całkowicie za darmo. Sam za każdym razem uczestniczył w pokazie, ale nie wpatrywał się w ekran a bacznie spoglądał na twarze swoich małych bohaterów. Widział w ich oczach bardzo wiele. Nie raz został wprowadzony w skrępowanie. Ponosił także porażki, gdyż nie za każdym razem „pokaz” kończył się sukcesem. Nie poddawał się i konsekwentnie dążył do swojego celu.
I co najciekawsze, czytając tę książkę bardzo przeżywasz emocje tych dzieciaków. Przeżywasz także emocje Roberta, który drugoplanowo pokazuje ci Indie. On zrobił tu bardzo cenny zabieg. Nie napisał w oczywisty sposób o kulturze czy religii i innych ważnych aspektach tego ogromnego kraju.
Zrobił to drugoplanowo. Bardzo umiejętnie ukazał prawdziwe Indie, nie te z przewodnika. Nie te z kolorowych obrazków, nie te biedne i nie te smutne. Nie te, które opisuje każda osoba, która z nich wraca. Nie ma tu turystycznych sztucznych nadętych gierek. Tu są prawdziwe Indie, tu i teraz. Indie Roberta, które mogą być moje i twoje także, ale przeżyj je po swojemu i pozwól im żyć i być takimi jakie są.
Maciąg opisał to wszystko z porządnym wyczuciem, na odpowiednim poziomie. Sprawił, że nie będąc nigdy w tym kontrastowym kraju poczułam go bardzo blisko. Z radością czytałam o emocjach wszystkich ludzi, którzy doświadczyli na zakurzonym ekranie Bolka i Lolka czy Reksia. Ogromnie cenię Roberta za pomysł i realizację projektu. Mógł w pewnym momencie rzucić to wszystko w cholerę przecież! Każdy ma jakiś poziom wytrzymałości, a jak sam pisze – Indie powodują, że czujesz się tu inaczej i żyjesz inaczej.
Podobała mi się forma wypowiedzi Roberta w tej książce. Bezpruderyjna, ogromnie bezpośrednia, z przekleństwami (jak było trzeba!). Autor nie naciąga nas na nic, pokazuje nam swoje doświadczenia i przeżycia. On się nie bawi Indiami, on nimi żył i żyć już będzie.
Takiej przygody nie da się zapomnieć. Dziękuję Robert za wszystkie mądrości zawarte w tej książce. Za te historie, za sprawianie, że świat choć na chwilę może być lepszy. Za to, że to zrobiłeś.
kirzenska.wordpress.com

Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz - sięgnij po to. Wydanie II zmienione

„Statki w portach są bezpieczne, ale rolą statków nie jest stać w portach."  Statki w portach wyglądają pięknie, można je podziwiać, marzyć o nich, fotografować. Jednak statki nie zostały stworzone po to by na nie patrzeć, ale po to by mogły nam służyć. W działaniu. Tak samo jest z człowiekiem. Tylko działanie przynosi zmianę, a jeśli nie podejmujemy działania, to jak statki w porcie, pozostaniemy bezpieczni i nic poza tym. Zmiana często wiąże się z zagrożeniem, utratą bezpieczeństwa i niepewnością, ale to właśnie wtedy dzieją się te wszystkie wspaniałe rzeczy, za które podziwiamy ludzi odnoszących sukcesy. To wszystko dzieje się poza strefą komfortu. Jacek Walkiewicz doskonale o tym wie i potrafi to po mistrzowsku przekazać czytelnikowi.[Sylwia Michałowska, styczeń 2017]

Książka „Pełna moc życia” jest skarbnicą wiedzy o tym czego nam potrzeba by podejmować właściwe decyzje, dzięki którym możemy wykorzystywać swój wrodzony potencjał, rozwijać się, realizować plany i osiągać wyznaczone cele.  Po pierwsze- nie możemy strzelać do posłańców, po drugie musimy dostrzegać różnice pomiędzy tym co wiemy a tym co rozumiemy i po trzecie, najważniejsze, to konieczność zapamiętania na całe życie, że człowiek który jest nieświadomych swoich życiowych celów, to człowiek zdany jedynie na przypadek. Drogą do celu zawsze jest działanie, ponieważ aby realizować potencjał trzeba „iść, a nie ciągle rozważać dylematy- gdzie”[2].  Czytając książkę Jacka Walkiewicza nie tylko otrzymuje się solidną dawkę motywacji, ale zdobywa się także konkretne wskazówki i staje się przed koniecznością udzielenia odpowiedzi na wiele ważnych pytań: czy odbierasz telefony niezależnie od pory dnia i miejsca, bo „musisz”?  Czy jesteś uważny? Czy wiesz czym jest precesja? Czego jeszcze nie zrobiłeś w swoim życiu z powodu strachu? Kto Cię inspiruje? Czy myślisz że Ty możesz być źródłem inspiracji? Pytań, które zadaje Walkiewicz jest wiele, a odpowiadanie na nie pomaga dotrzeć do głęboko zakorzenionych w nas przekonań i urazów, ambicji, czy mentalnych przeszkód. Czytając książkę „Pełna moc życia” nie tylko dowiadujemy się wiele o swoich zasobach, ale także o ograniczeniach, które często są wynikiem naszego sposobu myślenia.
Walkiewicz zwraca tu uwagę na znaczenie słowa „moc” w odniesieniu do kilku ważnych elementów naszego życia- precesji (odsyłam czytelnika do zapoznania się z pojęciem, które autor wyczerpująco opisuje również w recenzowanej książce), odwagi, marzeń, zmian, decyzji, sukcesu, biznesu, wartości, przekonań, bliskości, cierpliwości i podróży. W książce pojawia się również gościnna wypowiedź syna autora, Jana Walkiewicza, który w ostatnim rozdziale opisuje swoje przemyślenia związane z doświadczeniem podróży oraz wnioskami, jakie wyciągnął lata po jej zakończeniu.
„Pełna moc życia” to wspaniała pozycja, zwłaszcza dla tych osób, które pragną dokonywać w swoim życiu zmian, chcą podążać za marzeniami, realizować cele i rozwijać się, ale czują się odrobinę zagubione w chaosie planów, które poczynili dawno temu, a do tej pory nie udało im się ich zrealizować i szukają odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Walkiewicz na stronach książki daje proste odpowiedzi, używa języka zrozumiałego dla laika. Jednocześnie książka jest ciekawa, momentami zabawna, pełna anegdot z życia autora i przepełniona typowym dla niego humorem.  Dodatkowo, książka zawiera wiele cytatów i myśli, które warto zapamiętać i wykorzystywać na co dzień by żyło się przyjemniej i by każdy nowy etap w swoim życiu zaczynać ze spokojem, pozostając w zgodzie z powiedzeniem, że kto przewiezie innego człowieka swoją łodzią na drugi brzeg, sam też tam dopływa.
Magazyn Tu i Teraz Sylwia Michałowska; 2017-01-17
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL