Recenzje
Grafika wektorowa. Szkolenie podstawowe. Wydanie II
„Grafika wektorowa. Szkolenie podstawowe. Wydanie II” jest książką przeznaczoną specjalnie dla osób chcących zdobyć umiejętności w posługiwaniu się grafiką wektorową. Jest to przewodnik, który pomoże początkującym twórcom zacząć tworzenie zaawansowanych i rozbudowanych projektów. Poznamy także liczne techniki i instrukcje, które są obowiązkową wiedzą z dziedziny grafiki. W niniejszej pozycji znajdziemy wiele porad i trików, dzięki, którym nasza kreatywność i pomysłowość będzie mogła rozkwitnąć.
Von Glitschka w prosty i rzetelny sposób opisał, w jaki sposób możemy stworzyć swoją pierwszą grafikę wektorową. Wszystko zostało zwięźle opisane i opatrzone licznymi ilustracjami przykładowymi. Wiedza zawarta w tej książce pozwoli lepiej zabrać się za wykonywanie swoich pierwszych projektów. Autor opisuje liczne instrukcje i techniki, na podstawie których wykonywanie nawet zaawansowanych prac stanie się dużo łatwiejsze. Von Glitschka sprawił, że grafika wektorowa stała się przystępniejsza i łatwiejsza w codziennym stosowaniu.
Lektura tej książki sprawi, że czytelnik po wykonaniu zawartych w niej ćwiczeń będzie potrafił realizować swoje nawet najbardziej zaawansowane zamysły artystyczne. Przewodnik ten pokazuje, że wykonywanie rysunków na papierze jest nadal istotnym elementem, bez którego nie może się obejść profesjonalny grafik. Informacje zawarte w tej książce pomogą wielu osobom, bez znaczenia na używany program graficzny. Jeżeli wykorzystujesz do swojej pracy, chociażby CorelDRAW, Inkscape'a czy Adobe Illustratora to ten poradnik jest jak najbardziej dla ciebie. Zawarte w tej książce porady są uniwersalne i przydadzą się każdej osobie chcącej stworzyć swoje doskonałe i doszlifowane prace.
Po lekturze tego poradnika nie zawiodłem się i wyniosłem dzięki niej sporą porcję przydatnej wiedzy. Von Glitschka pisze prostym i zwięzłym językiem, dzięki czemu w szybki sposób możemy przyswoić sobie przytaczane porady. Nauka grafiki wektorowej może być łatwa i przyjemna, jeżeli mamy pod ręką poradniki takie jak ten. Książka zawiera wiele klarownych i kolorowych ilustracji, dzięki którym w łatwiejszy sposób przyswoimy sobie zawarte porady i techniki. Polecam lekturę tej książki. Powinna pomóc Wam stworzyć swoje pierwsze zdumiewające prace z użyciem grafiki wektorowej.
Von Glitschka w prosty i rzetelny sposób opisał, w jaki sposób możemy stworzyć swoją pierwszą grafikę wektorową. Wszystko zostało zwięźle opisane i opatrzone licznymi ilustracjami przykładowymi. Wiedza zawarta w tej książce pozwoli lepiej zabrać się za wykonywanie swoich pierwszych projektów. Autor opisuje liczne instrukcje i techniki, na podstawie których wykonywanie nawet zaawansowanych prac stanie się dużo łatwiejsze. Von Glitschka sprawił, że grafika wektorowa stała się przystępniejsza i łatwiejsza w codziennym stosowaniu.
Lektura tej książki sprawi, że czytelnik po wykonaniu zawartych w niej ćwiczeń będzie potrafił realizować swoje nawet najbardziej zaawansowane zamysły artystyczne. Przewodnik ten pokazuje, że wykonywanie rysunków na papierze jest nadal istotnym elementem, bez którego nie może się obejść profesjonalny grafik. Informacje zawarte w tej książce pomogą wielu osobom, bez znaczenia na używany program graficzny. Jeżeli wykorzystujesz do swojej pracy, chociażby CorelDRAW, Inkscape'a czy Adobe Illustratora to ten poradnik jest jak najbardziej dla ciebie. Zawarte w tej książce porady są uniwersalne i przydadzą się każdej osobie chcącej stworzyć swoje doskonałe i doszlifowane prace.
Po lekturze tego poradnika nie zawiodłem się i wyniosłem dzięki niej sporą porcję przydatnej wiedzy. Von Glitschka pisze prostym i zwięzłym językiem, dzięki czemu w szybki sposób możemy przyswoić sobie przytaczane porady. Nauka grafiki wektorowej może być łatwa i przyjemna, jeżeli mamy pod ręką poradniki takie jak ten. Książka zawiera wiele klarownych i kolorowych ilustracji, dzięki którym w łatwiejszy sposób przyswoimy sobie zawarte porady i techniki. Polecam lekturę tej książki. Powinna pomóc Wam stworzyć swoje pierwsze zdumiewające prace z użyciem grafiki wektorowej.
fantasy-bestiarium.blogspot.com DarkLight; 2017-02-08
Koszmar Morfeusza
„Koszmar Morfeusza” to druga część trylogii Mafijna miłość i kontynuacja losów bohaterów poznanych w „Snach Morfeusza”. Poprzednia książka zakończyła się w zaskakujących okolicznościach i bardzo trudno było mi utrzymać ciekawość na wodzy. Na szczęście K.N. Haner nie kazała długo czekać i już na kilkanaście dni przed premierą ( 7 luty ) pozwoliła mi cieszyć się kolejną przygodą nietypowej pary połączonej niebezpiecznym uczuciem.
Cass i Adam igrają z ogniem. Nie mogą oprzeć się kumulującemu pożądaniu i dość często ulegają swoim żądzom. Nie podoba się to tajemniczej organizacji, do której należy Adam. W coraz bardziej brutalny sposób egzekwują swoje prawa. Mimo grożących niebezpieczeństw, Cassandra i Adam, nie potrafią bez siebie żyć. Czy uda im się uciec przed przeszłością, mafią i zapanować nad swoim życiem?
Wydawało mi się, że „Sny Morfeusza” były naszpikowane akcją i sytuacjami, które w eufemiczny sposób można nazwać ryzykownymi. Myliłam się! „Koszmar Morfeusza” znacznie bardziej podnosi ciśnienie i zmusza do lektury bez względu na czas i miejsce. Akcja powieści jest bardziej mroczna, tajemnicza, bezwzględna i bezlitosna. K.N. Haner zaprasza nas do świata, którym rządzi seks, strach i ludzie pozbawieni skrupułów oraz wszelkich hamulców. Po lekturze książki inaczej spojrzycie na żądzę. Autorka trafnie również nakreśliła współczesny erotyzm, niewolnictwo, handel żywym towarem i wszelkie niebezpieczeństwa, które się z nimi wiążą.
W życiu Cass i Adama sporo się zmienia. Ich codzienność to ciągła walka pomiędzy tym co dobre, co złe, co ważne, co błahe, co moralne, a co kulturowo nieakceptowalne. Czyni to ich relację burzliwą, zmienną i co zrozumiałe, bardzo ekscytującą. Do czasu. Kiedy w ich świat wkracza brutalność i niebezpieczeństwo, zmieniają się zasady gry, zmieniają się role, priorytety.
Poznajemy drugie oblicze Adama. Bardziej ludzkie. Więcej w nim z człowieka, który nie boi się okazać uczuć. Jest opiekuńczy, czuły, wrażliwy. Potrafi też okazać żal, współczucie, strach. Również Cass zyskała więcej cech, które pozwoliły mi zmienić do niej stosunek. Może nie stałaby się moją przyjaciółką, ale byłam w stanie poznawać ją, bez przewracania oczami ;) Nie wszystkie jej zachowania mi się podobały, czasem były dla mnie niezrozumiałe. Jednak pozostała spójna ze swoim wizerunkiem, a kosmetyczne zabiegi autorki mocno ją urealniły. Szczególnie wątek dotyczący Tommy' ego przekonał mnie, że Cass nie jest taką głupią, napaloną gąską.
„Koszmar Morfeusza” udowodnił również, że K.N. Haner, a przede wszystkim jej wyobraźnia nie zna granic. Bardzo przekonująco nakreśliła zarówno sceny erotyczne, jak i te mroczne, mające związek z mafią, przestępczością. Pozwoliła się odprężyć, wzruszyć, a przede wszystkim poczuć napięcie i złowrogą atmosferę, która była udziałem bohaterów.
aleksandrowemysli.blogspot.com/ ALEKSANDROWE MYŚLI; 2017-02-08
Making Faces
Sięgnięcie po nową książkę Amy Harmon wydawało się bardzo naturalną czynnością. Autorka, dzięki swoim dwóm poprzednim powieściom (Prawo Mojżesza i Pieśń Dawida), zdobyła nie tylko moje serce, ale również historie przez nią napisane zajmują najwyższe półki. Nie przeczę, że trochę obawiałam się Making Faces, które, sądząc po opisie, zapowiadało nieco schematyczną lekturę, ale wiedziałam też, że jestem w stanie przez to przebrnąć, ponieważ wyszło to spod pióra Harmon.
Na początku nie byłam przekonana do historii Fern i Ambrose'a, ale przy samej powieści: chęci jej poznania i zostanie przy niej dłużej, zatrzymała mnie zapowiedź paczki przyjaciół, której wątek śledziłam z wręcz obsesyjną dokładnością. Opis Making Faces prezentował się zbyt schematycznie, żebym mogła zacząć czytać ją bez uprzedzeń, ale mimo wszystko byłam pozytywnie nastawiona. Na początku główna bohaterka nie przemawiała do mnie, ale było to dosłownie przez kilka stron, kiedy to Harmon zaczęła rozkręcać akcji. I wtedy się zaczęło...
To co autorka zrobiła, jak potraktowała piątkę przyjaciół, złamało mi serce. Zazwyczaj pisarze unikają tak bolesnego tematu jak śmierć i strata, a jeśli już to poruszają, to w bardzo umiarkowanym stopniu. Harmon dowiodła już, że tak naprawdę nie boi się podjąć tego wyzwania i naprawdę potrafi zniszczyć życie niejednego czytelnika. Prawdę powiedziawszy, nie czytałam jeszcze piękniejszej historii o miłości, przyjaźni i stracie. Oczywiście, znajdą się i tacy, którzy będą oponować, ale dla mnie Making Faces odmieniło moje życie.
Fern nie była piękną, zabójczą dziewczyną, która tylko wmawiała sobie, że jest przeciętna. Nie była też osiemnastolatką, która dla tego jedynego, wyglądała jak gwiazda filmowa albo modelka bielizny. Nie, Fern była całkiem zwyczajna - wiedziała o tym ona, jej przyjaciel, mama, ukochany i cała reszta miasteczka. I właśnie to mnie najbardziej zaintrygowało. Wiadomo, będzie miłość między głównymi bohaterami, ale czegoś takiego się nie spodziewałam. Autorka uczyniła z tej dziewczyny prawdziwą, namacalną istotę, która ma gorsze dni, której makijaż uwydatnia zalety, ale również cieszy się życiem. Fern jest postacią, która wiele zmienia. Jej osoba jest starannie scharakteryzowana, dająca coś w rodzaju nadziei, ale również wewnętrznego spokoju. Ta bohaterka po prostu daje nadzieję i szczęście samą swoją obecnością.
Ambrose jest typem bohatera łamiącego serce, ale nie swoim bezpośrednim czynem, ale raczej tym co stało się "po". Brose, na początku silny, odważny, dla niektórych był nawet superbohaterem, wzorem do naśladowania, ostoją, okazał się podatny na zranienia tak samo jak inni, może nawet bardziej. Nie wiem skąd autorka pozyskiwała informacje, ale wyszło jej to niezwykle realistycznie. Każda jej postać miała swój cel, który w pewnym sensie przedstawiał różne sytuacje życiowe i filozoficzne podejście do świata.
Czasem zdarzyło mi się przerwać lekturę, żeby pomyśleć o bólu, który dotknął tego silnego, młodego człowieka. Myślę, że autorka nie napisała tylko banalnego romansu, ale również miała ona charakter moralistyczny. Harmon stworzyła powieść, która z jednej strony podnosi na duchu, siłę miłości, przyjaźni oraz to, że zawsze liczy się wnętrze, ale również kruchość życia, niesprawiedliwość losu, co wielokrotnie już świetnie pokazała.
Historia Making Faces została przekazana narracją trzecioosobową, co mnie trochę zaskoczyło. Harmon pozwoliła w pewien sposób odgrodzić się od bezpośredniej integracji czytelnika z bohaterami, co wyszło bardzo realistycznie, jakbyśmy stali obok i patrzyli na wydarzenia, nie mając na nie wpływu, pozwalając bohaterom radzić sobie samym. Ciężko mi stwierdzić, jakim językiem napisana została powieść. Lekkim i prostym, ponieważ taki się wydawał, ale brakuje tu jeszcze jednego epitetu: emocjonalny? Pewne rzeczy wykluczają się w książkach tej pisarki, ale wiem jedno: nie ma lepiej od niej, kiedy pisze o miłości, śmierci, stracie i nadziei.
Może moja banalność osiągnie najwyższy level, kiedy napiszę, że gorąco polecam Making Faces oraz inne książki autorki. Nie ma drugiej takiej i teraz to widzę. Amy Harmon dokonała niemożliwego - stworzyła nową historię miłosną, ale jednocześnie tak boleśnie prawdziwą i rzeczywistą.
wachajac-ksiazki.blogspot.com Marta Musialska
Narzędzia Google dla e-commerce
„Narzędzia Google dla e-commerce” jest to książka autorstwa Krzysztofa Marca, która pomoże początkującym e-przedsiębiorcom oraz praktykom e-commerce w odnoszeniu lepszych wyników w sieci. Autor pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy kierujące wyszukiwaniami Google, jak również, jak w skuteczniejszy sposób trafiać do większej rzeszy odbiorców. E-przedsiębiorcy, którzy nie potrafią w umiejętny sposób korzystać z narzędzi typu Google Adwords czy Google Analytics, po prostu są niewidoczni w sieci. Lektura tej książki pomoże początkującym praktykom e-commerce w odnoszeniu pierwszych, spektakularnych sukcesów.
Widoczność w wyszukiwarce zależy od wielu czynników i trików, które mogą pomóc nam skutecznie współpracować z Google. Umiejętne stosowanie Google Search Console umożliwi szybsze znajdowanie interesujących nas fraz oraz pomoże skuteczniej docierać do potencjalnych klientów, jak i efektywniej monitorować ich zachowania w sieci. Stosowanie się do porad zawartych w niniejszej książce poprawi pozycję naszej witryny w wynikach wyszukiwania Google. Planowanie i prowadzenie własnej witryn, dzięki tym poradom, może stać się dużo łatwiejsze i efektywniejsze.
Autor niniejszej publikacji opisuje sposoby i techniki, dzięki którym będziemy mogli zbudować własną, skrojoną pod indywidualne potrzeby kampanię reklamową AdWords. Krzysztof Marzec opisuje również, w jaki sposób mierzyć efekty tej kampanii, aby skuteczniej ją wykorzystać. Optymalizacja SEO również jest istotną kwestią w życiu e-przedsiębiorcy i dlatego również te zagadnienia zostały poruszone w publikacji. Zakończywszy lekturę książki będziemy potrafili tworzyć bardziej skuteczne strategie e-commerce i optymalizować działania w zakresie rozbudowanej analityki wyników Google.
Narzędzia Google są niezwykle istotne w dziedzinie e-commerce, dlatego lektura tej książki może przynieść sporo nowych pomysłów i rozwiązań dla e-przedsiębiory. Krzysztof Marzec podaje zwięzłe i klarowne rozwiązania, które w szybki i efektywny sposób mogą pomóc nam w prowadzeniu swoich witryn internetowych. Pozycja ta jest godna uwagi w szczególności dla osób zaczynających swoją przygodę z narzędziami Google. Nawet bardziej zaawansowani użytkownicy Google Adwords oraz Google Analytics powinni znaleźć tu sporo ciekawostek, które mogą poszerzyć ich wiedzę z zakresu e-commerce. Polecam.
Widoczność w wyszukiwarce zależy od wielu czynników i trików, które mogą pomóc nam skutecznie współpracować z Google. Umiejętne stosowanie Google Search Console umożliwi szybsze znajdowanie interesujących nas fraz oraz pomoże skuteczniej docierać do potencjalnych klientów, jak i efektywniej monitorować ich zachowania w sieci. Stosowanie się do porad zawartych w niniejszej książce poprawi pozycję naszej witryny w wynikach wyszukiwania Google. Planowanie i prowadzenie własnej witryn, dzięki tym poradom, może stać się dużo łatwiejsze i efektywniejsze.
Autor niniejszej publikacji opisuje sposoby i techniki, dzięki którym będziemy mogli zbudować własną, skrojoną pod indywidualne potrzeby kampanię reklamową AdWords. Krzysztof Marzec opisuje również, w jaki sposób mierzyć efekty tej kampanii, aby skuteczniej ją wykorzystać. Optymalizacja SEO również jest istotną kwestią w życiu e-przedsiębiorcy i dlatego również te zagadnienia zostały poruszone w publikacji. Zakończywszy lekturę książki będziemy potrafili tworzyć bardziej skuteczne strategie e-commerce i optymalizować działania w zakresie rozbudowanej analityki wyników Google.
Narzędzia Google są niezwykle istotne w dziedzinie e-commerce, dlatego lektura tej książki może przynieść sporo nowych pomysłów i rozwiązań dla e-przedsiębiory. Krzysztof Marzec podaje zwięzłe i klarowne rozwiązania, które w szybki i efektywny sposób mogą pomóc nam w prowadzeniu swoich witryn internetowych. Pozycja ta jest godna uwagi w szczególności dla osób zaczynających swoją przygodę z narzędziami Google. Nawet bardziej zaawansowani użytkownicy Google Adwords oraz Google Analytics powinni znaleźć tu sporo ciekawostek, które mogą poszerzyć ich wiedzę z zakresu e-commerce. Polecam.
fantasy-bestiarium.blogspot.com DarkLight; 2017-02-08
Pokusy i łakocie. Kochanie, jeszcze tu jestem!
Kilka dni temu na blogu pojawiła się moja recenzja książki "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości", stanowiącej pierwszy tom trylogii Chocolate Lovers. Tym razem chciałabym pokrótce omówić kolejne części tejże serii, a mianowicie: "Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna" oraz "Pokusy i łakocie. Kochanie, jeszcze tu jestem!", które mnie w pewnym sensie rozczarowały. Zdecydowałam, że opinie o tychże pozycjach zamieszczę w jednym poście, bowiem, gdybym miała recenzować poszczególne z nich, to wówczas nie tylko takowe oceny składałaby się z zaledwie paru zdań, ale też musiałabym wiele informacji powtórzyć. Zapraszam zatem na moją - niekoniecznie - pozytywną opinię o serii :)
Tara Sivec - amerykańska pisarka, żona, matka. Mieszka w Ohio z mężem i dwójką dzieci. Po kilkunastu latach pracy jako broker chwyciła za pióro z postanowieniem napisania pierwszej powieści. Jest autorką kilku światowych bestsellerów, między innymi serii Chocolate Lovers, której pierwszy tom "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości" zyskał uznanie czytelników i zdobył wiele nagród literackich. (źródło: okładka książki "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości")
"Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna" (tom II)
Mija kilka lat, odkąd Claire i Carter spotkali się przypadkowo na imprezie i spędzili namiętną, upojną noc. Claire, będąc wówczas młodą studentką zaszła w ciążę, a po dziewięciu miesiącach na świat przyszedł jej synek - Gavin. Niestety, pomimo wszelkich starań, kobieta nie mogła odnaleźć nieznajomego - ojca ich dziecka. Jednak po kilku latach dostrzegają siebie w barze, w którym Claire pracowała. Od tamtej pory stają się nierozłączni, spędzają ze sobą mnóstwo czasu. Carter okazuje się być wspaniałym i odpowiedzialnym ojcem oraz idealnym partnerem. Podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu, Claire z synkiem przeprowadzają się do Cartera. On nadal pracuje w branży samochodowej, a Claire skupia się na wymyślaniu i przygotowywaniu słodkości do swojego niedawno otwartego sklepu ze smakołykami. Wydawałoby się, że wszystko między nimi cudownie się układa, że bardzo się kochają. Aczkolwiek każde z nich odnosi wrażenie, że łączące ich uczucie traci na sile. Carter coraz częściej myśli o oświadczeniu się swojej partnerce i nieustannie wpada na ciekawe (według niego) pomysły i koncepcje, ale niestety za każdym razem ponosi klęskę. Natomiast Claire zaczyna wątpić w to, że kiedykolwiek otrzyma od ukochanego mężczyzny pierścionek zaręczynowy i stanie przed ołtarzem...
"Pokusy i łakocie. Kochanie, jeszcze tu jestem!" (tom III)
Drew i Jenny (najlepsi przyjaciele Cartera i Claire) są rodzicami dwójki małych dzieci: kilkuletniej córki (Veronica) i oraz niespełna trzymiesięcznego synka (Billy). Mężczyzna sporo czasu spędza w pracy, głównie na nocnych zmianach. A po powrocie do domu przesypia kilka godzin. Zatem opieka nad dziećmi i wszystkie obowiązki domowe spadają na Jenny, która ponadto pomaga swojej przyjaciółce w promocji sklepu "Pokusy i łakocie". Kobieta jest zmęczona, wyczerpana, a jej jedynym pragnieniem każdego dnia jest sen. Poza tym czuje się nieatrakcyjna i poniekąd samotna. Twierdzi, że Drew w ogóle jej nie docenia, nie stara się jej pomóc, a ją zwyczajnie przytłaczają codzienne obowiązki i problemy. Dodatkowo mężczyzna nieustannie namawia ją na intymne igraszki, a ona bynajmniej nie ma na to ochoty. Woli ten czas przeznaczyć na odpoczynek i wpaść w objęcia Morfeusza...
Bohaterami wszystkich tomów trylogii jest grupa przyjaciół: Claire, Carter, Liz, Jim, Jenny i Drew oraz ich urocze, niesforne, ciekawe i pomysłowe dzieci. Claire i Liz są współwłaścicielkami firmy "Pokusy i łakocie" - sklepu składającego się z dwóch pomieszczeń: w jednym z nich serwowane są same słodkie pyszności, a w drugim oferowane są gadżety erotyczne. W prowadzeniu biznesu, który z każdym dniem zyskuje coraz to nowych klientów i sympatyków, kobietom pomaga Jenny, zajmująca się marketingiem i promocją. Przyjaciółki uwielbiają spędzać ze sobą czas, prowadzą długie rozmowy na każdy temat, dzielą się doświadczeniami (głównie w kwestiach intymnych), poddają się wielu szaleństwom, pomagają sobie nawzajem i okazują wsparcie w trudnych momentach, a także uwielbiają popadać w tarapaty. Natomiast mężczyźni pracują w przedsiębiorstwie samochodowym, często na nocnych zmianach. Wtedy zazwyczaj wpadają na dziwne pomysły, przedstawiają swoje przemyślenia i spostrzeżenia oraz wysnuwają dość ciekawe wnioski, przede wszystkim dotyczące zachowań kobiet. Ponadto zdarza im się przejmować opiekę nad dziećmi, kiedy kobiety postanawiają wyjść na imprezę czy po prostu spotkać się na kawkę. Tworzą zgraną paczkę przyjaciół, których od początku poniekąd obdarzyłam sympatią, w szczególności ze względu na to, iż każda z tych osób charakteryzuje się ogromnym poczuciem humoru, dystansem do wielu spraw, otwartością, swobodnym stylem bycia oraz lekkim podejściem do życia. Aczkolwiek chwilami miałam wrażenie, jakbym miała do czynienia z nastolatkami, a nie dojrzałymi, dorosłymi ludźmi, a tym bardziej rodzicami małych dzieci. Bywali lekkomyślni, infantylni, wulgarni, a poza tym dosłownie wszystko zaczęło im się kojarzyć z seksem, co w pewnym momencie zaczęło mnie irytować, bowiem ileż można nawijać o ekscesach łóżkowych i opowiadać o działaniu wszelakich przyrządów do zaspokajania intymnych potrzeb. Praktycznie na każdej przewracanej kartce nawiązywano do seksu i każda strona urozmaicana była słownictwem do niego nawiązującym.
Fabuła ukazana w każdym z tomów jest banalna, nieskomplikowana i przewidywalna. Owszem bywały fragmenty wywołujące zaskoczenie i zaszokowanie, jednak były to raczej sceny z udziałem dzieci w roli głównej (np. malowanie twarzy czarnym niezmywalnym markerem). Oczywiście pojawiało się mnóstwo wydarzeń, które wywoływały lekki uśmiech na twarzy, a nawet doprowadzały do tego, że płakałam ze śmiechu i musiałam przerwać lekturę, ażeby dojść do normalnego stanu i kontynuować czytanie. Takich sytuacji było wiele, m.in.: wieczór panieński jednej z bohaterek, zastosowanie gazu łzawiącego i paralizatora, śledztwo prowadzone przez ojca Drew, korzystanie z poradnika "Jak sprawić, by w twoim małżeństwie znów zapłonął ogień", poród widziany oczami mężczyzny, sposób na chrapiącego faceta czy zawody z użyciem pewnego erotycznego gadżetu. Brakowało mi natomiast fragmentów, skupiających się na przygotowywaniu wypieków serwowanych w sklepie jednej z bohaterek. Jeżeli już pojawiały się jakiekolwiek sceny właśnie w tymże miejscu, to na pewno nie dotyczyły one przyrządzania słodkości. Niestety odnotowałam też momenty znudzenia i znużenia (już pod koniec drugiego tomu). Wówczas zaczęłam się zastanawiać, co mnie podkusiło, aby sięgnąć po tę trylogię. A w trakcie lektury trzeciego tomu pragnęłam tylko jednego, aby po prostu jak najszybciej dotrzeć do ostatniej strony i zwyczajnie odłożyć książkę na półkę.
Każda z powieści napisana jest prostym, lekkim i zrozumiałym, a chwilami wręcz trywialnym i prymitywnym językiem. Dialogi są z reguły zabawne, ale w wielu przypadkach również wulgarne i pozbawione jakiegokolwiek sensu. Zastosowano narracje pierwszoosobowe. Historie ukazane zostały zarówno z perspektywy kobiet (Claire - II tom, Jenny - III tom), jak i mężczyzn (Carter - II tom, Drew - III tom). Dzięki tym zabiegom możemy bardzo dokładnie poznać problemy, rozterki oraz refleksje poszczególnych postaci. Dodatkowo duża czcionka oraz krótkie kilkustronicowe rozdziały zdecydowanie wpływały na szybkość czytania (na szczęście). Niewątpliwie atutem trylogii są ekspresyjne, jaskrawe, przyciągające wzrok okładki (pomijając oprawę pierwszego tomu, która moim zdaniem jest najsłabsza i kompletnie odbiega od pozostałych dwóch).
Podsumowując, "Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna" oraz "Pokusy i łakocie. Kochanie, jeszcze tu jestem!" to czytadła idealne na leniwe i ponure dni, mogące zapewnić dobrą rozrywkę i dostarczyć mnóstwo pozytywnej energii. To też jedne z tych niewymagających i niewnoszących nic wartościowego do życia książek, o których się zapomina po odłożeniu ich na półkę
Fabuła ukazana w każdym z tomów jest banalna, nieskomplikowana i przewidywalna. Owszem bywały fragmenty wywołujące zaskoczenie i zaszokowanie, jednak były to raczej sceny z udziałem dzieci w roli głównej (np. malowanie twarzy czarnym niezmywalnym markerem). Oczywiście pojawiało się mnóstwo wydarzeń, które wywoływały lekki uśmiech na twarzy, a nawet doprowadzały do tego, że płakałam ze śmiechu i musiałam przerwać lekturę, ażeby dojść do normalnego stanu i kontynuować czytanie. Takich sytuacji było wiele, m.in.: wieczór panieński jednej z bohaterek, zastosowanie gazu łzawiącego i paralizatora, śledztwo prowadzone przez ojca Drew, korzystanie z poradnika "Jak sprawić, by w twoim małżeństwie znów zapłonął ogień", poród widziany oczami mężczyzny, sposób na chrapiącego faceta czy zawody z użyciem pewnego erotycznego gadżetu. Brakowało mi natomiast fragmentów, skupiających się na przygotowywaniu wypieków serwowanych w sklepie jednej z bohaterek. Jeżeli już pojawiały się jakiekolwiek sceny właśnie w tymże miejscu, to na pewno nie dotyczyły one przyrządzania słodkości. Niestety odnotowałam też momenty znudzenia i znużenia (już pod koniec drugiego tomu). Wówczas zaczęłam się zastanawiać, co mnie podkusiło, aby sięgnąć po tę trylogię. A w trakcie lektury trzeciego tomu pragnęłam tylko jednego, aby po prostu jak najszybciej dotrzeć do ostatniej strony i zwyczajnie odłożyć książkę na półkę.
Każda z powieści napisana jest prostym, lekkim i zrozumiałym, a chwilami wręcz trywialnym i prymitywnym językiem. Dialogi są z reguły zabawne, ale w wielu przypadkach również wulgarne i pozbawione jakiegokolwiek sensu. Zastosowano narracje pierwszoosobowe. Historie ukazane zostały zarówno z perspektywy kobiet (Claire - II tom, Jenny - III tom), jak i mężczyzn (Carter - II tom, Drew - III tom). Dzięki tym zabiegom możemy bardzo dokładnie poznać problemy, rozterki oraz refleksje poszczególnych postaci. Dodatkowo duża czcionka oraz krótkie kilkustronicowe rozdziały zdecydowanie wpływały na szybkość czytania (na szczęście). Niewątpliwie atutem trylogii są ekspresyjne, jaskrawe, przyciągające wzrok okładki (pomijając oprawę pierwszego tomu, która moim zdaniem jest najsłabsza i kompletnie odbiega od pozostałych dwóch).
Podsumowując, "Pokusy i łakocie. Rodzina nie do końca idealna" oraz "Pokusy i łakocie. Kochanie, jeszcze tu jestem!" to czytadła idealne na leniwe i ponure dni, mogące zapewnić dobrą rozrywkę i dostarczyć mnóstwo pozytywnej energii. To też jedne z tych niewymagających i niewnoszących nic wartościowego do życia książek, o których się zapomina po odłożeniu ich na półkę
Wielbicielka-ksiazek.blogspot.com Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska