Recenzje
Koszmar Morfeusza
„Koszmar Morfeusza”, zdecydowanie nie jest książką dla osób szukających cukierkowego i ckliwego romansu. To powieść wbijająca się w coraz popularniejszy na naszym rynku, gatunek literacki, jakim są dark erotyki. W tej książce nie znajdziecie tak uwielbianych, kwiatków, serduszek, czy ckliwych słów. To mroczna opowieść o miłości i nienawiści. To także książka o mafijnym świecie, w którym przemoc i brutalny seks jest zwykłą codziennością. To koszmar, który pochłonie Was bez reszty i niejedna z Was, nie zechce się z niego obudzić. Zapraszam na przedpremierową recenzję.
Od chwili przypadkowego spotkania w klubie, związek Cassandry i Adama przeszedł już wiele wzlotów oraz upadków i jeszcze wiele ich przed nimi. Relacja między nimi jest wyjątkowo gorąca oraz namiętna, ich ciała są wręcz stworzone dla siebie. Oboje wiedzą, że nie powinni się spotykać, gdyż świat, do którego należy Adam, jest brutalny i niebezpieczny, a zagrożenie czai się z każdej strony. Tylko, czy można przeciwstawić się pragnieniom i niezwykłemu przyciąganiu? Adam McKey coraz częściej nagina zasady, które obowiązują w jego świecie, a Cassandra postanawia sama uwolnić ukochanego ze szponów mafii. Czy jej się to uda? Czy warto zaczynać wojnę z mężczyzną takim, jak Eros? Czy Adamowi uda się ochronić kobietę, która zawładnęła jego duszą i sercem? O tym wszystkim musicie przekonać się sami.
K.N. Haner, to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku zadebiutowała powieścią „Na szczycie”. Obecnie na swoim koncie ma już cztery wydane książki, a „Sny Morfeusza” otrzymały status bestsellera. Prywatnie jest osobą rodzinną, wesołą i otwartą. Uwielbia pisać, czytać i gotować. Kocha polskie morze i Mazury. Marzy jej się nurkowanie na rafie koralowej u wybrzeży Australii. Mam nadzieję, że to marzenie także spełni, bo udowodniła, że marzenia się spełniają. Prywatnie jest osobą bardzo ciepłą i moją osobistą przyjaciółką ;)
„Koszmar Morfeusza” to gorąca, namiętna i zarazem mroczna powieść. Sceny seksu są naprawdę pełne nieokiełznanej namiętności, pragnienia i pożądania. Jednak, ta książka, to nie tylko seks, to także świat mrocznej i przerażającej mafii, której członkiem jest Adam McKey vel Morfeusz. Mafii, której członkowie są bezwzględni i okrutni, gdzie za łamanie reguł musi być kara.
W Miami Cassandra miała spełniać swoje marzenia. Idealna praca, idealny mężczyzna. Jednak nigdy nie przypuszczała, że przez mężczyznę, którego pokocha, wkroczy do świata, okrutnego, mrocznego, gdzie życie ściera się ze śmiercią. Bo mafia nie wybacza, mafia nie zapomina...
Jeżeli ktokolwiek liczy, że „Koszmar Morfeusza”, to erotyk jakich wiele, to jest w ogromnym błędzie. Kasia nie pisze według utartych schematów, a Koszmar jest powieścią inną i wyjątkową. I choć może nie mam wielu dark erotyków za sobą, to nie przesadzę pisząc, że dla mnie jest on najlepszy. Kasia nie boi się także pisać o tematach tabu, jakimi jest prostytucja, zmuszanie do nierządu, gwałty. Uważam, że trzeba mieć ogromny talent, by tak realistycznie i wiarygodnie opisywać rzeczy złe i przerażające, a Kasia potrafi robić to idealnie. Tej książki nie można czytać spokojnie, bo czasami klnie się na czym świat stoi, ale to przecież o to chodzi, by autor potrafił wywołać w czytelniku ogrom emocji, tych złych, jak i tych dobrych.
Oczywiście nie mogę zapomnieć o seksie, który jest w książce bardzo ważny. Sceny seksu opisane przez Kasię są gorące i nieraz miałam ochotę zamienić się z Cass i poczuć pod sobą, nad sobą, z boku, z tyłu seksowne ciało Adama McKeya ;). Niesamowita namiętność i pożądanie wylewają się z książki lawinami, doprowadzając krew do wrzenia.
Ta książka zawiera wszystko co najlepsze i porywa czytelnika w głąb fabuły. Obserwujemy namiętne zbliżenia bohaterów oraz nierówną walkę z mafią. Kto przegra, a kto zwycięży? Czy, w ogóle jest szansa, by ta dwójka była razem? Ja Wam tego nie zdradzę.
Muszę także wspomnieć o wątku, który skradł moje serce i wiele razy mnie wzruszał. Kasia w piękny sposób opisała przyjaźń. Przyjaźń między Cassandrą a Tommym, którzy poznali się przez zupełny przypadek i stali się sobie bardzo bliscy. Tommy zmaga się z nieuleczalną chorobą, a Cassandra jest w nim w tych trudnych chwilach i robi wszystko, by chłopak mógł żyć. Ale, czy da się wygrać ze śmiercią?
Na ogromne brawa zasługuje kreacja bohaterów, która wyszła autorce perfekcyjnie. Są oni barwi wyraziści i pełni skrajności. I choć ich wybory i czyny czasami doprowadzają na skraj szewskiej pasji, to nie sposób ich nie lubić. Cassandra lubi irytować swoim zachowaniem i działaniem pod wpływem chwili. Jednak, to także kobieta, która jest bardzo lojalna i opiekuńcza, co nieraz będziecie mogli zaobserwować. Natomiast Adam, to mężczyzna, którego raz się kocha, a innym razem nienawidzi. Czasami brutalny, okrutny i przerażający, a kiedy indziej kochający, czuły i troskliwy. To mężczyzna, który w odpowiednim momencie potrafi przywdziać maskę, za którą ukrywa swoją prawdziwą twarz.
Uwielbiam go, mimo jego wad.
Na uwagę zasługują także postacie drugoplanowe, a w szczególności Eros, który współpracuje z Morfeuszem. To nieobliczalny szaleniec, który za nic ma kobiety i ludzkie życie. Znienawidziłam go od razu i myślę, że z Wami będzie podobnie.
Styl jakim operuje K.N. Haner jest prosty, lekki i bardzo plastyczny. Dzięki temu książkę czyta się niesamowicie szybko, a po dobrnięciu do końca chce się zdecydowanie więcej. Szybka, pełna nagłych zwrotów akcja, to kolejny atut tej książki, w której nie ma miejsca na nudę. Gdy już myślimy, że choć na chwilę zrobi się spokojniej, autorka serwuje nam kolejną bombę. Myślę, że czerpie z tego satysfakcję, gdy nasze serca walą szalonym tempem i grozi nam stan przedzawałowy.
„Koszmar Morfeusza”, to powieść, która od pierwszych stron wciągnie Was do mrocznego świata mafii, a Adam McKey rozpali Wasze zmysły do czerwoności. Będziecie balansować na granicy miłości i nienawiści, które dzieli bardzo cienka linia. Czy jesteście gotowe poznać jego koszmar? Koszmar, z którego nie zechcecie się obudzić.
JESTEŚCIE JUŻ GOTOWE NA SPOTKANIE Z CASSANDRĄ I MORFEUSZEM? ONi CHCĄ BYŚCIE POZNAŁY ICH KOSZMAR...KOSZMAR, KTÓRY NIGDY NIE POWINIEN SIĘ WYDARZYĆ!
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/ Sylwia Stawska; 2017-02-06
Koszmar Morfeusza
Przeszłam chyba kilometry od okna do drzwi, sprawdzając czy listonosz już jest. Odświeżyłam z milion razy stronę z monitoringiem paczki, aby przeczytać jedno i to samo zdanie - przekazano do doręczenia. Jeszcze trochę, a bym wzięła różaniec i się modliła, żeby już ją mieć (no ale przy tej pozycji nie wypadało być taką świętą). No i w końcu się doczekałam. Wytulona, wygłaskana, wywąchana. Moja.
W tej części śledzimy kolejne losy Cassandry i Adama.
Mężczyzna coraz bardziej zagłębiony w działalność mafii, już nie potrafi ochronić Cass. Postanawia odsunąć się od dziewczyny dla jej własnego dobra, lecz ona nie może o nim zapomnieć i zaczyna węszyć. To skutkuje tym, że Cassandra znajduje się w niebezpieczeństwie. Przez tak wielkie uczucie jakim darzy Adama, nie rozumie, że z mafią się nie zadziera. Ona jednak jest zdeterminowana aby go stamtąd uwolnić. Nawet gdyby ceną jaką musiałaby zapłacić, byłoby jej własne życie.
W międzyczasie nadal trwają poszukiwania dawcy dla Tommy'ego, przyjaciela Cass, chorego na białaczkę.
Dziewczyna ma pełne ręce roboty. To wszystko odbija się na jej zdrowiu psychicznym.
Wyobraź sobie, że jesteś młoda, piękna, ambitna. Poznajesz faceta, który budzi w tobie takie uczucia, jakich jeszcze nigdy nie czułaś. Jednak nie wszystko jest takie piękne jak w książkach. Facet trzyma cię na dystans, coś ukrywa. Okazuje się, że został zwerbowany do mafii. Walczysz o niego, walczysz o przyjaciela, walczysz o życie, ale nikt nie walczy o ciebie. Nie masz się komu zwierzyć, rodzina cię nie chce, jesteś sama i z tego powodu podejmujesz parę złych decyzji, a później skutki jakie odczuwasz, dobijają cię jeszcze bardziej.
"Bliskość emocjonalna dla każdego jest ogromnie ważna, ale nie można okazywać jej przypadkowej osobie. To więź, której nie da się wypracować. Rodzi się ona od pierwszej chwili, pierwszego spojrzenia, dotyku, pocałunku. Czasami w ogóle. Bliskość fizyczna nie zawsze idzie w parze z tą emocjonalną. I nawet jeśli wiesz, że to uczucie nie ma przyszłości, to boleśnie zdajesz sobie sprawę, że takiej bliskości nie poczujesz już z nikim innym".
Jak wiecie, pierwszy tom nie przypadł mi do gustu. Słyszałam, że druga część będzie milion razy lepsza i rzeczywiście tak było! Takich akcji to ja się nie spodziewałam. Ciągle coś się dzieje. Tak mnie wszystko wciągnęło, że przeczytałam książkę w jeden dzień, a mój mózg prawie mi eksplodował od nadmiaru adrenaliny.
Moja niechęć do głównych bohaterów na szczęście się ulotniła. Bardziej zrozumiałam Adama i to pozwoliło mi się z nim polubić, a Cass... trochę mi jej szkoda, za dużo zwaliło jej się na głowę. Widać jej przemianę od pierwszej części i to, że zrobiła się silniejsza.
Ogólnie to nie czytałam jeszcze książki gdzie ukazane by były tak brutalne sceny i to z pewnością było czymś ciekawym, a zarazem nowym. Niektórzy może czuliby się zniesmaczeni, ale biorąc się za tę książkę trzeba mieć świadomość, że zawiera mocne sceny. Także osoby, które lubią typowo słodkie i delikatne romanse, mogą być trochę zszokowane. :D
Już po pierwszym dniu od wystartowania przedsprzedaży "Koszmar Morfeusza" stał się bestsellerem. Gratuluję Autorce tak wielkiego sukcesu i cieszę się razem z nią, bo trzymałam kciuki aby jej się udało.
Podsumowując: Koszmar Morfeusza to książka przesiąknięta mnóstwem akcji, seksem, niebezpieczeństwem, brudnymi interesami i brutalnością. Good girls go to Heaven, bad girls go to Morfeusz.
ksiazkanawsi.blogspot.com
Koszmar Morfeusza
Od premiery „Snów Morfeusza” minęło już ponad pół roku. Tyle K.N Haner kazała czekać swoim czytelnikom na poznanie dalszych losów zawiłego związku Cassandry i Adama. Będzie mrocznie i bardzo niebezpiecznie. Jesteście gotowi wejść do koszmaru na jawie?
Jeden wieczór zmienia życie Cassandry o 180 stopni. To wieczór, kiedy trafiła do klubu Mirrors, jednocześnie poznając tam Morfeusza, czyli alter ego Adama McKeya, jak się później okazało, jej przyszłego szefa. Wkroczył on w jej życie niczym tornado i zawładnął jej sercem. Adam ma jednak swoje mroczne tajemnice, do których nie chce dopuścić Cassandry, obawiając się o jej bezpieczeństwo. Jednak im bardziej poznaje dziewczynę, im więcej spędza z nią czasu, tym bardziej zaczyna naginać swoje zasady, balansując tym samym na cienkiej linie. Chce potajemnie spotykać się z Cass, jednak wie, że ze względu na jego powiązania i tajemnicze układy, jest to niebezpieczne dla nich obojga. Zaczyna się robić co raz bardziej dramatycznie, niebezpiecznie, a uczucia zaczynają być co raz silniejsze.
„Koszmar Morfeusza” to kontynuacja bestsellerowej powieści „Sny Morfeusza”, która ukazała się w lipcu zeszłego roku. Jest to jednocześnie druga część trylogii „Mafijna miłość”. Mimo, że książka swoją premierę będzie mieć dopiero 7 lutego, już po 48 godzinach od uruchomienia przedsprzedaży stała się bestsellerem Empiku. Wracamy do znanych już z poprzedniej części bohaterów, czyli Cassandry i Adama. Pojawia się jednak również kilka innych interesujących postaci.
W „Snach Morfeusza” mogliście zauważyć kilka niedociągnięć. Sięgając po drugi tom trylogii, zauważycie, że K.N. Haner wzięła sobie do serca wiele krytycznych uwag czytelników i dużo bardziej dopracowała swoją powieść. Widać to praktycznie na każdej stronie. Tak, jak poprzednio jest to typowy dark erotyk, jednak w tej części to, wg mnie, wcale nie wątki związane z relacjami łączącymi naszych bohaterów dominują w powieści. Jak najlepiej określić „Koszmar”? To powieść sensacyjna, thriller i kryminał w jednym, okraszone sporą dawką seksu, namiętności i pożądania. Będzie mrocznie, intrygująco, przerażająco, elektryzująco, namiętnie. Książka wciąga do granic możliwości. Im więcej stron macie za sobą, tym bardziej nie chcecie się od niej oderwać, musząc poznać, co było dalej, lecz jednocześnie chcecie przeciągnąć przebywanie z bohaterami jak najdłużej.
Czytając „Koszmar Morfeusza” nie da się nudzić. Nawet, jeśli znalazły się odrobinę bardziej monotonne momenty, to za chwilę K.N. Haner rzuca nam coś, co nagle postawi nas w pełny stan gotowości. Język jest prosty, często potoczny, ale jednocześnie bardzo plastyczny. Podczas lektury powieści czytelnik otrzyma cały wachlarz emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, a na sam koniec zostanie pozostawiony z zaskoczeniem, zdziwieniem i oczekiwaniem na ostatnią część trylogii.
O bohaterach można powiedzieć wiele, m.in., że jednocześnie się ich kocha i nienawidzi, ale na pewno nie to, że są płaskimi postaciami. Adam to facet, za którym obejrzałaby się chyba każda kobieta. Uwodzicielski, zimny drań, który przyciąga do siebie płeć piękną. Pod tą powłoką kryją się zarówno ogromna opiekuńczość, troska o bliskie osoby, czułość oraz namiętność, ale także brutalność, okrucieństwo i wyrachowanie. Nigdy nie wiadomo, którego Adama można się spodziewać. Czy będzie to Adam McKey czy Adam – Morfeusz, jego mroczne, przerażające wcielenie. Cassandra zaś, jednocześnie jest irytująca swoją bezmyślnością, pochopnością zachowań, a nawet wręcz głupotą, ale także zyskuje ogromną sympatię czytelnika swoją opiekuńczością, lojalnością i troską o bliskie jej sercu osoby.
Przeraża mnie intensywność tych uczuć i to, że po prostu sobie z tym nie radzę. Nie powinnam z nim być, a z drugiej strony nie potrafię żyć bez niego.
Oprócz naszej pary głównych bohaterów, autorka wprowadza kilka ciekawych postaci drugoplanowych, które dodają książce kolorytu, swoimi problemami urozmaicają całą historię, a na które warto zwrócić uwagę. Należą do nich m.in. Tommy, którego mogliście poznać już w pierwszym tomie, Valery, Anthony czy Eros, który okaże się być postacią z najgorszych koszmarów.
Autorka w swojej powieści porusza również wiele bardzo ważnych współcześnie i jednocześnie trudnych wątków. Białaczka, poszukiwanie dawcy szpiku, stręczycielstwo, sutenerstwo, porachunki mafijne, szantaże, to tematy, które m.in. znajdziecie w tej, momentami mrożącej krew w żyłach, historii.
Nie chcę być szczęśliwa… chcę mieć spokojną duszę i serce. I nawet jeśli już nigdy nie będziemy razem, to przynajmniej będę miała świadomość, że zrobiłam co mogłam, by go uratować.
Ponownie na szczególną uwagę zasługuje okładka. Tajemnicza, intrygująca twarz kobiety, z lodowato błękitnym okiem. Po raz kolejny sprawia, że obok takiej powieści stojącej na półce w sklepie, trudno się oderwać. Ma w sobie coś przyciągającego i uwodzicielskiego, a jednocześnie znakomicie oddaje mroczny klimat książki.
Ta historia jest po prostu niestabilną mieszanką wybuchową. Nigdy nie wiadomo, kiedy dojdzie do niekontrolowanej eksplozji. Właściwie na każdym kroku możemy liczyć na zaskakujący zwrot akcji. Kiedy wydaje nam się, że wiemy, czego możemy się za chwilę spodziewać, nagle dostajemy obuchem w głowę i mamy przed sobą sytuację, która zaskakuje. Tak właśnie jest od początku, aż do ostatniej strony. Dosłownie do ostatniej strony, ponieważ i tutaj na sam koniec, niczym na deser, autorka serwuje nam dodatek w postaci myśli Adama, czyli „Po drugiej stronie lustra”.
Finał historii Cassandry i Adama, czyli książka „Przebudzenie Morfeusza”, przewidziany został na wiosnę tego roku. Nie trzeba będzie na szczęście bardzo długo czekać, by dowiedzieć się, jak potoczyły się losy tej dwójki. Dla fanów serii mamy również dobrą wiadomość. Już wkrótce na naszym portalu będziecie mogli wygrać egzemplarze „Koszmaru Morfeusza”, gdyż Kulturantki objęły tę książkę patronatem medialnym, a na jej okładce znajdziecie naszą rekomendację. Bądźcie czujni i uważnie śledźcie nasz portal.
Jeden wieczór zmienia życie Cassandry o 180 stopni. To wieczór, kiedy trafiła do klubu Mirrors, jednocześnie poznając tam Morfeusza, czyli alter ego Adama McKeya, jak się później okazało, jej przyszłego szefa. Wkroczył on w jej życie niczym tornado i zawładnął jej sercem. Adam ma jednak swoje mroczne tajemnice, do których nie chce dopuścić Cassandry, obawiając się o jej bezpieczeństwo. Jednak im bardziej poznaje dziewczynę, im więcej spędza z nią czasu, tym bardziej zaczyna naginać swoje zasady, balansując tym samym na cienkiej linie. Chce potajemnie spotykać się z Cass, jednak wie, że ze względu na jego powiązania i tajemnicze układy, jest to niebezpieczne dla nich obojga. Zaczyna się robić co raz bardziej dramatycznie, niebezpiecznie, a uczucia zaczynają być co raz silniejsze.
„Koszmar Morfeusza” to kontynuacja bestsellerowej powieści „Sny Morfeusza”, która ukazała się w lipcu zeszłego roku. Jest to jednocześnie druga część trylogii „Mafijna miłość”. Mimo, że książka swoją premierę będzie mieć dopiero 7 lutego, już po 48 godzinach od uruchomienia przedsprzedaży stała się bestsellerem Empiku. Wracamy do znanych już z poprzedniej części bohaterów, czyli Cassandry i Adama. Pojawia się jednak również kilka innych interesujących postaci.
W „Snach Morfeusza” mogliście zauważyć kilka niedociągnięć. Sięgając po drugi tom trylogii, zauważycie, że K.N. Haner wzięła sobie do serca wiele krytycznych uwag czytelników i dużo bardziej dopracowała swoją powieść. Widać to praktycznie na każdej stronie. Tak, jak poprzednio jest to typowy dark erotyk, jednak w tej części to, wg mnie, wcale nie wątki związane z relacjami łączącymi naszych bohaterów dominują w powieści. Jak najlepiej określić „Koszmar”? To powieść sensacyjna, thriller i kryminał w jednym, okraszone sporą dawką seksu, namiętności i pożądania. Będzie mrocznie, intrygująco, przerażająco, elektryzująco, namiętnie. Książka wciąga do granic możliwości. Im więcej stron macie za sobą, tym bardziej nie chcecie się od niej oderwać, musząc poznać, co było dalej, lecz jednocześnie chcecie przeciągnąć przebywanie z bohaterami jak najdłużej.
Czytając „Koszmar Morfeusza” nie da się nudzić. Nawet, jeśli znalazły się odrobinę bardziej monotonne momenty, to za chwilę K.N. Haner rzuca nam coś, co nagle postawi nas w pełny stan gotowości. Język jest prosty, często potoczny, ale jednocześnie bardzo plastyczny. Podczas lektury powieści czytelnik otrzyma cały wachlarz emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, a na sam koniec zostanie pozostawiony z zaskoczeniem, zdziwieniem i oczekiwaniem na ostatnią część trylogii.
O bohaterach można powiedzieć wiele, m.in., że jednocześnie się ich kocha i nienawidzi, ale na pewno nie to, że są płaskimi postaciami. Adam to facet, za którym obejrzałaby się chyba każda kobieta. Uwodzicielski, zimny drań, który przyciąga do siebie płeć piękną. Pod tą powłoką kryją się zarówno ogromna opiekuńczość, troska o bliskie osoby, czułość oraz namiętność, ale także brutalność, okrucieństwo i wyrachowanie. Nigdy nie wiadomo, którego Adama można się spodziewać. Czy będzie to Adam McKey czy Adam – Morfeusz, jego mroczne, przerażające wcielenie. Cassandra zaś, jednocześnie jest irytująca swoją bezmyślnością, pochopnością zachowań, a nawet wręcz głupotą, ale także zyskuje ogromną sympatię czytelnika swoją opiekuńczością, lojalnością i troską o bliskie jej sercu osoby.
Przeraża mnie intensywność tych uczuć i to, że po prostu sobie z tym nie radzę. Nie powinnam z nim być, a z drugiej strony nie potrafię żyć bez niego.
Oprócz naszej pary głównych bohaterów, autorka wprowadza kilka ciekawych postaci drugoplanowych, które dodają książce kolorytu, swoimi problemami urozmaicają całą historię, a na które warto zwrócić uwagę. Należą do nich m.in. Tommy, którego mogliście poznać już w pierwszym tomie, Valery, Anthony czy Eros, który okaże się być postacią z najgorszych koszmarów.
Autorka w swojej powieści porusza również wiele bardzo ważnych współcześnie i jednocześnie trudnych wątków. Białaczka, poszukiwanie dawcy szpiku, stręczycielstwo, sutenerstwo, porachunki mafijne, szantaże, to tematy, które m.in. znajdziecie w tej, momentami mrożącej krew w żyłach, historii.
Nie chcę być szczęśliwa… chcę mieć spokojną duszę i serce. I nawet jeśli już nigdy nie będziemy razem, to przynajmniej będę miała świadomość, że zrobiłam co mogłam, by go uratować.
Ponownie na szczególną uwagę zasługuje okładka. Tajemnicza, intrygująca twarz kobiety, z lodowato błękitnym okiem. Po raz kolejny sprawia, że obok takiej powieści stojącej na półce w sklepie, trudno się oderwać. Ma w sobie coś przyciągającego i uwodzicielskiego, a jednocześnie znakomicie oddaje mroczny klimat książki.
Ta historia jest po prostu niestabilną mieszanką wybuchową. Nigdy nie wiadomo, kiedy dojdzie do niekontrolowanej eksplozji. Właściwie na każdym kroku możemy liczyć na zaskakujący zwrot akcji. Kiedy wydaje nam się, że wiemy, czego możemy się za chwilę spodziewać, nagle dostajemy obuchem w głowę i mamy przed sobą sytuację, która zaskakuje. Tak właśnie jest od początku, aż do ostatniej strony. Dosłownie do ostatniej strony, ponieważ i tutaj na sam koniec, niczym na deser, autorka serwuje nam dodatek w postaci myśli Adama, czyli „Po drugiej stronie lustra”.
Finał historii Cassandry i Adama, czyli książka „Przebudzenie Morfeusza”, przewidziany został na wiosnę tego roku. Nie trzeba będzie na szczęście bardzo długo czekać, by dowiedzieć się, jak potoczyły się losy tej dwójki. Dla fanów serii mamy również dobrą wiadomość. Już wkrótce na naszym portalu będziecie mogli wygrać egzemplarze „Koszmaru Morfeusza”, gdyż Kulturantki objęły tę książkę patronatem medialnym, a na jej okładce znajdziecie naszą rekomendację. Bądźcie czujni i uważnie śledźcie nasz portal.
Kulturantki.pl Kasia; 2017-01-31
Mój kawałek raju, czyli jak wybrać dobre życie
„Mój kawałek raju” to ciekawa i inspirująca książka. Obejmuje ona takie tematy jak na przykład stres, poczucie własnej wartości, relaksacja.
Wśród tekstu książki znaleźć można różne ciekawe cytaty, wplecione w nazwijmy to „tekst główny”. Publikacja napisana jest przystępnie dla odbiorcy, łatwo się ją czyta. Zastosowano również różne wyróżnienia tekstu typu kursywa, pogrubienia czy jak się wydaje inny kolor czcionki bądź jej rodzaj, moje oko chyba nie jest wystarczająco czujne bym mogła z całą pewności określić co zostało zastosowane. Sama czcionka jest czytelna, ani za duża ani za mała. Ma ona około 90 stron tekstu.
Odnaleźć tu można mały błąd w druku – zjedzoną literkę. To jednak nieznaczne uchybienie.
Szukałam inspiracji i ją tu odnalazłam. Choć się tego nie spodziewałam. W książce tej można znaleźć dotknięcie takich tematów jak: relaksacja a właściwie techniki relaksacyjne w tym muzykoterapia czy aromaterapia, stres, wypalenie zawodowe, poczucie własnej wartości, autosugestia, używa się tu również afirmacji. Jest tu też kilka zaproponowanych ćwiczeń – są one wyróżnione w tekście, pewne pytania, na które czytelnik może sobie odpowiedzieć są też w „teksie głównym”.
Może nie ze wszystkim się zgadzam w 100%, niektórzy czytelnicy mogą mieć pewne ‘ale’ co do pewnych kwestii szczególnie dotyczących autosugestii, jest to jednak dobra książka, która trafiła w moje ręce we właściwym momencie, właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Inspiruje do działania, stawiania sobie realnych celów, ale również przypomina by nie zapomnieć o odpoczynku, relaksie.
W skali od 0 do 10 daje jej 8. Nie jest to jakieś wielkie opracowanie. W krótki sposób przedstawia chociażby jak ważna jest harmonia w naszym życiu, że każdy z nas pragnie szczęścia choć może go inaczej definiować i że siedząc na pewno nie stworzymy „swojego kawałka raju”.
Wśród tekstu książki znaleźć można różne ciekawe cytaty, wplecione w nazwijmy to „tekst główny”. Publikacja napisana jest przystępnie dla odbiorcy, łatwo się ją czyta. Zastosowano również różne wyróżnienia tekstu typu kursywa, pogrubienia czy jak się wydaje inny kolor czcionki bądź jej rodzaj, moje oko chyba nie jest wystarczająco czujne bym mogła z całą pewności określić co zostało zastosowane. Sama czcionka jest czytelna, ani za duża ani za mała. Ma ona około 90 stron tekstu.
Odnaleźć tu można mały błąd w druku – zjedzoną literkę. To jednak nieznaczne uchybienie.
Szukałam inspiracji i ją tu odnalazłam. Choć się tego nie spodziewałam. W książce tej można znaleźć dotknięcie takich tematów jak: relaksacja a właściwie techniki relaksacyjne w tym muzykoterapia czy aromaterapia, stres, wypalenie zawodowe, poczucie własnej wartości, autosugestia, używa się tu również afirmacji. Jest tu też kilka zaproponowanych ćwiczeń – są one wyróżnione w tekście, pewne pytania, na które czytelnik może sobie odpowiedzieć są też w „teksie głównym”.
Może nie ze wszystkim się zgadzam w 100%, niektórzy czytelnicy mogą mieć pewne ‘ale’ co do pewnych kwestii szczególnie dotyczących autosugestii, jest to jednak dobra książka, która trafiła w moje ręce we właściwym momencie, właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Inspiruje do działania, stawiania sobie realnych celów, ale również przypomina by nie zapomnieć o odpoczynku, relaksie.
W skali od 0 do 10 daje jej 8. Nie jest to jakieś wielkie opracowanie. W krótki sposób przedstawia chociażby jak ważna jest harmonia w naszym życiu, że każdy z nas pragnie szczęścia choć może go inaczej definiować i że siedząc na pewno nie stworzymy „swojego kawałka raju”.
swiatairi.blogspot.com Marta Tomczak
Nie interesuje mnie bycie zwykłym człowiekiem
Na książkę Michała Wawrzyniaka „Nie interesuje mnie bycie zwykłym człowiekiem” czekałam niecierpliwie od 8 miesięcy, odkąd obejrzałam Moje lustro #21. Od razu złapałam się na ten tytuł, bo kogo jak kogo, ale mnie nie interesuje bycie zwykłym człowiekiem.
Kim jest „zwykły człowiek”, którym nie chcę być? To ktoś, kto pozwala, by życie uciekało mu przez palce. Nie wykorzystuje swojego potencjału i godzi się na byle jakie życie. Nie tylko nic z nim nie robi, ale wiecznie narzeka i podcina skrzydła innym. To ktoś, dla kogo szklanka jest zawsze do połowy pusta. Ktoś, kto odpuszcza zamiast walczyć.
Michał Wawrzyniak w swojej trzeciej książce jak zwykle nie przebiera w słowach. Mówi to, co myśli i chwała mu za to. Zapewne nie każdy lubi Kołcza Majka. Nie każdemu odpowiada jego bezpośredniość i oryginalny styl. Bywa wulgarny i jest przeciwieństwem wymuskanego celebryty. I ja właśnie to w nim lubię i bardzo go szanuję. Staram się być na bieżąco z jego filmami, bo w prostych słowach potrafi dać takiego kopniaka motywacyjnego, że naprawdę zaczynam wierzyć, że zawsze i wszędzie mogę wszystko.
„Nie interesuje mnie bycie zwykłym człowiekiem” – 5 rad od Kołcza Majka
W książce „Nie interesuje mnie bycie zwykłym człowiekiem” zaznaczyłam kilka fragmentów, z którymi się całkowicie utożsamiam. Może i Tobie dadzą do myślenia?
„Warto być kimś, kto zapala pasją, a nie gasi hejtem, oraz taką osobą, która nie obwinia innych o swoje błędy ani nie oczekuje, że ktoś coś dla niej zrobi.”
Na świecie jest dosyć nienawiści, złości i podkładania sobie nóg. Człowiek „niezwykły” dąży do ambitnych celów, ale nie po trupach. Wręcz przeciwnie. Swoją osobą pomaga rozpalać pasję w innych. Pomaga, zamiast dołować. Wyciąga rękę, zamiast bić leżącego. Właśnie kimś takim warto być – dawać przykład, że można, i inspirować innych.
„Człowiek, który nie CZYTA, nie OGLĄDA, nie PRZEŻYWA, ma tylko jedno życie.”
Nie ufam ludziom, którzy nie czytają książek. No dobra, mój mąż nie czyta, ale biorę poprawkę na ten typ faceta. Czytanie rozwija, pobudza wyobraźnię! Pozwala przenieść się w inny świat, popłakać się nad nie swoimi problemami, poczuć dramatyczną miłość rodem z Harlequina i na chwilę zupełnie odpłynąć. Książki inspirują. Tak samo filmy, seriale, a nawet bajki i każdy inny przejaw kultury. Rezygnacja z tego jest rezygnacją z fascynujących odsłon życia.
„Życie nie jest i nigdy nie będzie sprawiedliwe. Raz nas nagradza, innym razem wali prosto w ryj.”
Nawet najlepsi mają często pod górkę. Właśnie takie chwile pozwalają im osiągać coraz większe sukcesy. Czasem trzeba upaść, żeby podnieść się silniejszym. Bo życie nie jest sprawiedliwe, i czasem musi przywalić w ryj, żeby potem mogło być lepiej. Nie miej więc pretensji do świata, gdy coś, nawet po raz kolejny, Ci się nie uda. Wstawaj, popraw koronę i zasuwaj dalej.
„Nikt w Ciebie wierzyć nie musi, Ty tylko masz robić swoje. Nie poddawać się swojemu strachowi, wytrzymywać ból i iść po prostu dalej. Każdego dnia krok po kroku dalej.”
Małymi kroczkami. Właśnie tak dąży się do celu i odnosi sukces. Twoje działania nie są uzależnione od oklasków otoczenia. Doping jest zawsze budujący, ale to Ty masz w sobie znaleźć siłę, która będzie pchać Cię do przodu. Nie poddawaj się, nie rozglądaj na boki, tylko rób swoje. Krok po kroku, aż Twój cel pojawi się na horyzoncie.
„Masz wpływ tylko na swoje decyzje.
Masz wpływ na to, czy coś robisz, czy odpuszczasz.
Masz wpływ na to, jak się czujesz z tym, co robisz.
Zaakceptuj fakt, że „jest jak jest”, i zacznij działać odpowiednio do miejsca, czasu oraz swoich możliwości. To wszystko!”
Jest jak jest. Gdy tylko to zaakceptujesz, Twoje życie stanie się łatwiejsze.
Nie masz wpływu na wszystko. Nie Ty decydujesz o pogodzie, podatkach i kursie złotego. Jedyne na co masz wpływ, to Ty – Twoje działania, decyzje i uczucia. A to naprawdę wiele. Korzystaj z tego co masz w danej chwili i zrób z tego dobry pożytek. Przestań obwiniać innych – rodzinę, geny, polityków i papieża. A przede wszystkim przestań obwiniać samą siebie. Akceptuj otoczenie takim, jakim jest, wybieraj właściwych ludzi i żyj. Rób swoje.
Nie każdy z nas musi rezygnować z bycia zwykłym człowiekiem. Nie każdy ma takie ambicje. Nie każdy wie, że może, nie każdemu się chce, nie każdy ma odwagę i siłę, by to zrobić. Może wcale nie potrzebujesz czuć tego poweru. Może wolisz żyć sobie spokojnie, po cichutku, stabilnie. Masz do tego święte prawo. Ale gdy odkryjesz w sobie potencjał, nie zmarnuj go. Bo wcale nie musisz być zwykłym człowiekiem.
Freelance Mama Brzozowska Ewa