Recenzje
Częstotliwość serca. Jak żyć w zgodzie z samym sobą i ze światem
Jak wiecie, leczenie naturalne jest moją pasją, ale i potrzebą od roku. W ten sposób leczę męża chorego na raka. Z pewnością popełniam wiele błędów, ale moja wiedza jest już całkiem spora. Książka "Częstotliwość serca. Jak żyć w zgodzie z samym sobą i ze światem" sprawiła, że spojrzałam na te sprawy z jeszcze innego punktu widzenia...
Nasze życie to jeden wielki pęd. Biegamy, biegamy i biegamy, czasem nawet nie wiedząc za czym. kariera, pieniądze, dzieci, zakupy... codzienność.Zapominamy w tym wszystkim o samych sobie, o tym by zatrzymać się na chwilę, usiąść i pomyśleć. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że pewne rzeczy powinniśmy zacząć zanim będzie za późno, a pęd życia na pewno temu nie sprzyja. O czym mówię? O zdrowiu.
"Posłuchaj mądrych rad cuanderos i żyj zdrowo, spokojnie, szczęśliwie... Kim są cuanderos? To uzdrowiciele z Ameryki Środkowej — ludzie, którzy potrafią wyleczyć najróżniejsze choroby ciała i duszy, spadkobiercy wielowiekowej tradycji, z pokolenia na pokolenie przekazujący sobie praktyki szamańskie, zielarskie, cielesne i duchowe. W Meksyku jest ich cztery razy więcej niż lekarzy, a ich niezwykłe metody naprawdę działają. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o naturalnych terapiach, a także o tym, jak rozwiązywać swoje problemy na poziomie duchowym i uczynić swoje życie szczęśliwszym, otwórz się na świat cuanderos. Doskonałym przewodnikiem po tej zadziwiającej, fascynującej krainie będzie Iliana Ramírez Rangel, trzeźwo myśląca doktor farmacji, pochodząca z rodziny meksykańskich uzdrowicieli. Częstotliwość serca to książka, która nauczy Cię nie tylko stosować naturalne terapie — oczyszczające, relaksacyjne czy tonizujące — lecz także dostrajać się do pulsu wszechświata. Dowiesz się, czym są choroby i dlaczego tak ważna jest odpowiednia harmonizacja energii. Nauczysz się regulować częstotliwość swojego serca, dbać o jego właściwą komunikację z mózgiem, doceniać rolę intuicji. Zobaczysz, jak kolosalne znaczenie ma oddychanie i jak wygląda medytacja w ujęciu cuanderos. Poznasz także medytacje i rytuały uzdrawiające, a potem zaczniesz pracować ze snem i intuicją. Skorzystaj z bogatej tradycji starożytnych uzdrowicieli, których mądrość przetrwała do dziś. Spróbuj odnaleźć kontakt ze swoim wyższym „ja” i zacznij żyć pełnią życia.Iliana Ramírez Rangel — urodzona w Meksyku doktor farmakologii, która obrała za przedmiot badań tradycyjne systemy wierzeń szamańskich oraz charakterystyczne dla nich rytuały i metody działania. Łącząc namacalny świat nauki ze światem duchowym, praktycznie niedostępnym dla europejczyków, umożliwia Czytelnikowi niezwykłą podróż w głąb jego własnej świadomości, prowadzącą do pełniejszego poznania samego siebie"
Jak wiecie mam mieszane uczucia odnośnie lekarzy i medycyny jaką stosują. Nie wykluczam jej, ale staram się leczyć mądrze i świadomie. Nie wiem czy wiecie, ale w Ameryce Środkowej więcej jest szamanów i zielarzy, którzy z powodzeniem leczą nie tylko ciało, ale i duszę, niż lekarzy medycyny. Dlaczego tak jest? Powód jest prosty - leczenie naturalne, które stosują działa nie niszcząc przy tym organizmu. Wiadomo, że wszystkiego nie wyleczymy naturalnie, ale z pewnością możemy w ten sposób wspomóc swój organizm. O takich właśnie metodach leczenia dowiecie się z tej książki. Jednak oprócz leczenia, dowiecie się też jakie metody relaksacyjne i oczyszczające stosują cuanderos. Ci mądrzy ludzie potrafią też nauczyć każdego jak ma dbać o prawidłową komunikację serca z mózgiem. Co jeszcze? Doktor Iliana Ramirez, która napisała "Częstotliwość serca" pokazuje też metody pracy ze snem czy medytację. Trudno opisać mi to, co znalazłam w książce - w każdym razie wiem, że sporo jeszcze pracy przede mną, by odnaleźć wewnętrzną równowagę i właściwe "ja".
http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/ Joanna Balcar-Palinker; 2017-07-27
Alchemia duchowego rozwoju. Inteligencja duchowa dla zaawansowanych
"Alchemia duchowego rozwoju. Inteligencja duchowa dla zaawansowanych" to jedna z trudniejszych książek, jakie przyszło mi przeczytać w ostatnim czasie. Trudniejszych, ale dających sporo do myślenia, jak również wiele wyjaśniających.
"Myślenie o tym, że może istnieć meta system - coś co łączyło by w sobie wszystkie duchowe ścieżki, modele człowieczego rozwoju, mistykę wschodu i zachodu, filozofię wszystkich stron świata - z pozoru wydaje się absurdalne. Jednak poczucie absurdu mija, kiedy zaczynamy poznawać arkana alchemii. Kiedy widzimy alchemię i jej dokonania z tej samej perspektywy, którą odkrył Carl Gustav Jung: modelu opisującego przemianę, która miała się dokonać we wnętrzu alchemika. Bo właśnie tym jest prastara alchemia: metamodelem duchowego rozwoju, z którego czerpały później właściwie wszystkie religie współczesnego świata.Według zarówno alchemików, jak i wielu starożytnych mędrców, naszym duchowym rozwojem rządzą trzy kluczowe procesy: czernienie (nigredo) - stan zastany, to co nas blokuje, utrudnia życie i sprawia, że nie możemy być w pełni szczęśliwi; wybielenie (albedo) - proces czyszczenia, pozbywania się blokad oparty na dwóch filarach: medytacji (meditatio) i pracy z własną wyobraźnią (imaginatio) i w końcu czerwienienie (rubedo), gdzie ciężki pierwiastek o niskiej wartości staje się złotem - bezcennym kruszcem duchowego rozkwitu.Niniejsza książka jest efektem z górą dwudziestu pięciu lat poszukiwań, w czasie których autor śledząc dokonania wielu religii, systemów filozoficznych i modeli duchowych starał się znaleźć odpowiedź na dwa zaledwie pytania: czy istnieje ponadreligijny model duchowego rozwoju człowieka, który w jasny i logiczny sposób opisywałby możliwości eksploracji naszej duchowości, a jeśli tak, to co należy zrobić, jakie narzędzia zastosować, by ten model wprowadzić w nasze życie, by móc duchowo wzrastać. Książka „Alchemia duchowego rozwoju” zawiera odpowiedzi na powyższe pytania.Jarosław Gibas - socjolog, dawniej dziennikarz i publicysta, obecnie nauczyciel. Autor kilku książek z obszaru inteligencji duchowej i emocjonalnej, mindfulness oraz psychologii transpersonalnej. Prywatnie entuzjasta dużych motocykli. Mieszka z żoną w Katowicach."
Zawsze daleka byłam od sięgania po poradniki. W życiu kierowałam się zasadą "prób i błędów", ale nadeszły takie chwile, kiedy to ktoś inny musiał znaleźć kilka rozwiązań za mnie. To o czym jest ten poradnik, świetnie pokazuje nam wyżej zamieszczony opis. Ja sama inaczej bym tego nie ujęła. Książka to seria przemyśleń autora, popartych wieloma badaniami i spostrzeżeniami o tym, co robić by nasz duchowy rozwój mógł kwitnąć. Autor prowadzi nas przez trzy etapy, począwszy od tego, co nas blokuje wewnętrznie i nie pozwala iść na przód, przez powolne oczyszczanie się i pozbywanie się tychże blokad, a skończywszy na pełnym odblokowaniu, które daje nam wyzwolenie duchowe. Pokazuje nam też co zrobić, by przejść z powodzeniem przez te trzy etapy.
Przyznam się szczerze, że przeczytanie całości zajęło mi ładnych kilka godzin, mimo, że książka do najgrubszych nie należy. Jest jednak napisana trudnym językiem, z którym zwykły śmiertelnik taki, jak ja nie radzi sobie do końca. Dlatego też bywało i tak, że musiałam sięgać w czeluście wikipedii, żeby zrozumieć niektóre słowa, jednak kiedy już je zrozumiałam, wyłonił mi się obraz czegoś, co dało mi całkiem nowe spojrzenie na świat i na siebie samą. Tak, jak musiałam zrozumieć "Alchemię...", tak musiałam zrozumieć i siebie samą. Jedno i drugie jest dość trudne :).
Polecam książkę osobom szukającym odpowiedzi na pytania dotyczące własnego ja inie obawiające się trudnego, literackiego języka.
http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/ Joanna Balcar-Palinker; 2017-06-18
Dręczyciel
Tate i Jared przyjaźnili się od dzieciństwa, lecz pewnego dnia wszystko się zmieniło. Chłopak zaczął uprzykrzać jej życie. Dziewczyna musiała zmierzyć się z wieloma niemiłymi sytuacjami, nieprawdziwymi plotkami na jej temat i poniżaniem przez szkolne towarzystwo. Po roku spędzonym we Francji, Tate obiecuje sobie, że nie pozwoli sobą pomiatać. Co jeśli dziewczyna zakocha się w swoim najgorszym wrogu?
Dręczyciel to najnowsza książka zachwalanej Penelope Douglas. Byłam bardzo zainteresowana twórczością tej autorki, więc gdy nadarzyła się okazja lektury jednej z jej powieści - od razu byłam na tak. Czy historia Tate i Jareda jest warta uwagi?
Penelope Douglas potrafi poprowadzić fabułę w oryginalny sposób i zaskakuje różnorodnymi sytuacjami. Nie mogłam oderwać się od powieści tej autorki ze względu na przyjemny język. Utwór przeczytałam od razu i nie mogłam uwierzyć, że to już koniec.
Powieść przedstawia historię dręczonej przez byłego przyjaciela dziewczyny, która postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Ciekawie przedstawione są tutaj powody nękania głównej bohaterki. Czytelnik otrzymuje je w trakcie czytania, lecz dopiero zakończenie daje nam cały widok na sprawę. Autorka wprowadziła również wątek związany z rodziną, który ma wpływ na całokształt historii.
Bardzo polubiłam Tate. Bohaterka potrafiła obrócić sytuację na swoją korzyść i niejednokrotnie pokazała, że jest wyrozumiałą osobą. Intrygujący był Jared. Na samym początku nie przekonał mnie do siebie, ale z każdym rozdziałem coraz bardziej go lubiłam.
Dręczyciel zaskakuje nagłymi zwrotami akcji i intryguje barwną historią, od której nie sposób się oderwać. Penelope Douglas pozytywnie mnie zaskoczyła i zapewniła nieziemską rozrywkę. Czytelnicy, którzy lubią nieschematyczne romanse i trzymające w napięciu dramatyczne sytuacje powinni być zachwyceni powieścią tej autorki. Ja jestem zadowolona z lektury. Jesteście gotowi poznać prawdziwą twarz dręczyciela?
http://weronine-library.blogspot.com Weronika Zygmunt; 2017-07-25
Dance, sing, love. Miłosny układ
Uwielbiam książki o tańcu. Jednak czytanie ich nie przychodzi łatwo. Czytelnik musi wyobrazić sobie zarówno każdy ruch tancerza, jak i rytm utworu, do którego ułożona jest choreografia. Chciałabym, aby każda taka historia była zekranizowana, abym po przeczytaniu mogła sprawdzić, czy dobrze wszystko sobie wyobraziłam.
"Dance, sing, love. Miłosny układ" było początkowo pisane w popularnym serwisie Wattpad. Opowieść ta cieszyła się takim zainteresowaniem, że postanowiono wydać ją w wersji papierowej. Ponad 2 miliony odsłon mówi samo za siebie.
Poznajcie Liv — zawodową tancerkę. Tańczy nieprzerwanie od dziecka, to jej całe życie. Aktualnie należy do grupy tanecznej, która dostaje propozycję udziału w trasie koncertowej sławnego Jamesa Sheridana. Zaczynają się długie i męczące godziny treningów, pełne łez i potu.
Kiedy Liv po raz pierwszy widzi Jamesa, już wie, że go nie polubi. Zupełnie nie zwraca uwagę na tancerzy, traktuje ich jak powietrze. Na każdą próbę przychodzi skacowany i ma lekceważące podejście do wszystkiego. Uważa się za lepszego od innych i pomiata ludźmi. Tak, zdecydowanie dziewczyna nie pała do niego sympatią i nic dziwnego. Wyobraźcie więc sobie szok Liv, kiedy James życzy sobie, aby ta oprowadziła go po Rzymie. Zgadza się, bo przecież gwiazdor może ją łatwo zwolnić, ale jeszcze nie wie, co z tym się wiąże.
Sheridan wykorzystuje fakt, że Liv zna biegle włoski do podrywania spotykanych kobiet. Livia jest jego tłumaczem. Kiedy późnym wieczorem zmusza ją do pójścia do klubu i picia, ta odmawia, widząc, że jutro z rana czeka ją kolejny trening. Niestety, James jest umiejętnym szantażystą i wkrótce Liv jest całkiem pijana.
Kiedy następnego dnia budzi się z bólem głowy, a na próbie nic jej nie wychodzi, jej nienawiść do Sheridana jest jeszcze większa, chociaż myślała, że to już niemożliwe.
Rozpieszczony, bezczelny piosenkarz i niepewna siebie, utalentowana tancerka. Nienawidzą się, ale są skazani na siebie przez długie miesiące trasy koncertowej. Tańczą razem, piją, zwiedzają europejskie miasta. W świetle ulicznych latarni potrafią się dogadać, nie to, co za dnia. Ich rozmowy są pełne zaczepek i sarkazmu, ale bawią czytelnika. Te noce zbliżają Jamesa i Liv do siebie. I mimo że Sheridan ma sławną dziewczynę, którą kocha (co ciągle powtarza), a Livia została zdradzona już dwa razy, to dochodzi do pocałunku między nimi.
Jednak doskonale zdawałam sobie sprawę, że byłam dla niego tylko rozrywką, dziewczyną do towarzystwa i to dosłownie. Laską, z którą można się napić, pobawić, a potem o niej zapomnieć. Nie oczekiwałam od niego niczego (...).
Jednak trasa szybko się kończy, a ta dwójka wraca do swojego poprzedniego życia.
Momentami wydawało mi się, że Livia postępuje głupio i daje się wykorzystywać, pozwala bawić się sobą, nie zważając na swoje uczucia i spore szanse na złamane serce. Chciałam nią potrząsnąć i zapytać, co wyprawia ze swoim życiem. Cóż, wczułam się w tę historię i polubiłam Livię. :)
Miłość w świecie błysków i fleszy, drogich szampanów i uroczystych gal. Miłość zabroniona, trudna i niemożliwa.
Próbowałam się opierać, walczyć z uczuciami, jakie we mnie narastały z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Miesiąc po miesiącu. Bezskutecznie. I w końcu przepadłam.
Taniec był dla mnie wszystkim... Dopóki James nie wkroczył do mojego życia.
Tańcz, śpiewaj, kochaj!
Layla Wheldon — to pseudonim Sandry Sotomskiej na portalu dla młodych twórców wattpad.com, na którym publikuje od 2015 roku. Choć na co dzień studiuje informatykę, jej pasją jest pisanie — pisze od kilku lat. Układ na szczęście to jej debiut pisarski. Książka przez długi czas utrzymywała się na wattpad.com jako nr 1 w Romansach i osiągnęła rekordową liczbę odsłon — ponad 2 miliony. W przygotowaniu są kolejne tomy serii Dance & Sing & Love.
Ta historia jest pełna kontrastowych uczuć, nagłych zwrotów akcji i niezwykłych splotów wydarzeń. Książka zakończyła się w takim momencie, że byłam zła na autorkę i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu. To nieskomplikowany romans, który idealnie nada się na wakacyjne wieczory. Wciąga natychmiastowo. Wyzwala wiele emocji. Najpierw nie znosiłam Jamesa tak samo, jak Liv, po jakimś czasie go uwielbiałam, a potem złamał mi serce. Z całego serca polecam Wam tę książkę.
Karolina Łukawska Karolina Łukawska
O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek
Ach te poradniki. Lubicie je czytać? Ja raczej nie bardzo. Mam jednak ostatnio ogromne szczęście trafiać na takie,które napisane są w ciekawy i oryginalny sposób, co pozwala mi poznać i zrozumieć wiele spraw, nie ubolewając nad tym, że czytam poradnik.
Pamiętacie zapewne, jak Wasze mamy często mówiły do znudzenia, że przy stole się nie rozmawia, tym bardziej z pełną buzią, albo, że sztućce układamy w ten, anie inny sposób? Ja pamiętam. pamiętam też, jak mnie to strasznie denerwowało. jednak pewne zasady zostały we mnie zakorzenione i okazało się, że wielokrotnie w życiu pozwoliły mi nie dać przysłowiowej "plamy".
Kiedy sięgnęłam po "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek" miałam nadzieję, że wiem już wszystko, a jednak nie do końca miałam rację, bo dobre maniery to nie tylko odpowiedni układ sztućców, ale i nasze zachowanie i traktowanie innych. Autorzy pokazują nam na zasadzie dialogu między sobą (świetny zabieg) wiele czasem kontrowersyjnych rzeczy. Bo któż z nas nie zastanawiał się jak powiedzieć i czy powiedzieć komuś, że ma brzydki zapach? Albo, w jaki sposób przyjąć prezent, który nam się nie podoba i nie urazić darczyńcy? Zaskoczyło mnie tutaj tez kilka spraw. Zawsze starałam się czy to w hotelu czy restauracji być pomocną obsłudze, bo przecież maja oni i tak dużo pracy. Wedle autorów okazuje się jednak, że tym sposobem bardziej im przeszkadzałam niż pomagałam, bo każdy zna swoje obowiązki i spełnia je w swój określony sposób. To tak, jak w domu - nie lubicie gdy ktoś chce Wam np. posprzątać kuchnię (ktoś obcy) i niby to robi, ale nie wie gdzie są talerze,gdzie kubki, a gdzie sztućce i kładzie je gdzie popadnie. Zamiast pomóc, przysparza nam tylko dodatkowej pracy.
Takich sytuacji znajdziecie w książce wiele, a wszystkie opisane w lekki i humorystyczny sposób. Czyta się szybko i przyjemnie, chwilami z wielkim zaskoczeniem. Widać też różnicę zdań między Panią Renatą, a Panem Tomaszem (autorami), bo jedno z nich jest bardziej liberalne, a drugie tradycyjne jeżeli chodzi o zasady dobrego wychowania. Nie od dziś przecież wiadomo, że kobiety i mężczyźni to dwa inne światy :). To również mi się spodobało, bo dodaje książce świeżości i czyni ją inną od tego typu poradników.
Powiem szczerze, że jeszcze nigdy żaden poradnik nie wciągnął mnie do tego stopnia, że chciałabym przeczytać kontynuację, która jak najbardziej miałaby rację bytu, bo wszystkich zasad dobrych manier nie da się opisać na kilkudziesięciu stronach. Polecam !!!
http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/ Joanna Balcar-Palinker; 2017-06-18