Recenzje
13 lekcji jogi
O jodze jest bardzo dużo publikacji – część jest skierowana do osób na zaawansowanym poziomie praktyki, część do nauczycieli jogi, a część to książki lżejsze, popularyzujące jogę, zachęcające do rozpoczęcia praktyki. „13 lekcji jogi” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Niech Was jednak to nie zmyli – to że jest ona lekka w formie, nie oznacza, że mniej wymaga od czytelnika!
Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.
„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”
Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.
Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.
„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”
Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:
Co pamiętasz z tego rozdziału?
Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?
Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.
Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?
„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.
Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.
„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”
Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.
Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.
„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”
Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:
Co pamiętasz z tego rozdziału?
Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?
Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.
Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?
„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.
Kulturantki.pl Ewa Mikosz - Malara
13 lekcji jogi
O jodze jest bardzo dużo publikacji – część jest skierowana do osób na zaawansowanym poziomie praktyki, część do nauczycieli jogi, a część to książki lżejsze, popularyzujące jogę, zachęcające do rozpoczęcia praktyki. „13 lekcji jogi” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Niech Was jednak to nie zmyli – to że jest ona lekka w formie, nie oznacza, że mniej wymaga od czytelnika!
Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.
„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”
Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.
Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.
„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”
Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:
Co pamiętasz z tego rozdziału?
Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?
Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.
Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?
„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.
Zacznijmy od samej autorki: Agnieszka Passendorfer to dziennikarka, coach oraz nauczycielka jogi (można się pod jej okiem uczyć w dwóch studiach jogi w Warszawie). Po lekturze „13 lekcji jogi” bardzo łatwo można określić jej osobowość: Agnieszka jest otwarta, energiczna i pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.
„Joga zmienia. To niebezpieczne. Grzmią o tym (niektórzy) księża na ambonach, co możesz sobie sprawdzić na YouTubie. Martwią się tym katolicy. I mięsożercy. I macho. Nie chcą praktyki, bo boją się, że jak zaczną ćwiczyć jogę, staną się metroseksualni. Będą nosić leginsy Onzie w pawie. Przejdą na weganizm. Nie dostaną rozgrzeszenia. Są przekonani, że joga jest niejako w komplecie z kadzidełkami, parówkami tofu, podróżą do Indii i biciem pokłonów facetowi z głową słonia.”
Sama książka „13 lekcji jog” to ciekawy eksperyment, który absolutnie polecam osobom, które jeszcze nigdy nie praktykowały, ale z całą pewnością osoby już posiadające doświadczenie mogą wynieść z lektury coś dla siebie. Dlaczego 13 lekcji? 13 lekcji odpowiada 13-u miesiącom księżycowym w roku (każdy miesiąc księżycowy ma 28 dni). Książka to forma kalendarza podzielonego na 13 miesięcy księżycowych – każdy miesiąc to czas na nową lekcję, podczas której, dzięki praktyce jogi, można zmienić swoje życie na lepsze.
Podczas tych kilkunastu lekcji, autorka dzieli się z czytelnikami swoimi osobistymi przeżyciami, opisuje przykłady pozytywnego wpływu jogi na jej życie, udowadniając na swoim przykładzie, że regularna praktyka przynosi wieloaspektowe korzyści. Autorka w swojej książce dzieli się też swoimi wzlotami i porażkami, pokazując że mimo niepowodzeń, na matę do jogi zawsze warto wrócić.
Książka została wzbogacona o „zadania domowe” po każdej z lekcji, co sprawia że czytelnik ma chwilę na własną refleksję nad wieloma kwestiami poruszanymi w tej książce – miejsce na notatki pozwala spisać własne przemyślenia. Bardzo cenne są szczegółowe opisy prawidłowego wykonania asan opatrzone zdjęciami. Ciekawym dodatkiem są również przepisy kulinarne. Znajdziemy także QR kody do filmików na Youtube z jogą polecanych przez autorkę.
„Praca domowa: Znajdź w sobie coś, co przypomni ci w chwilach kryzysu, że… joga istnieje. To może być twoje selfie w pozycji jogi na smartfonie. Albo jakaś piękna złota myśl zapisana na kartce i mieszkająca w portfelu lub na lodówce. Ma Ci przypominać, że warto wracać na matę. Następnego dnia. W następnym tygodniu. Ale też po roku czy kilku latach przerwy. To się zdarza. Te przerwy. I nie są one powodem do tego, by całkowicie porzucić jogę. Pomyśl, że jak będziesz zwlekać, to ta przerwa będzie jeszcze dłuższa. A jak podejmiesz decyzję o powrocie, być może już dzisiaj poczujesz jej pozytywne efekty. I zadowolenie z siebie.”
Książka ma też formę pamiętnika, w którym czytelnik odpowiada na pytania autorki, np.:
Co pamiętasz z tego rozdziału?
Co chcesz pamiętać z tego rozdziału?
Co sobie postanawiasz w tym miesiącu? Pamiętaj, aby twój cel był ambitny, ale… realny.
Jak wyglądała twoja joga dzisiaj? Jak się z tym czujesz?
„13 lekcji jogi” to pozycja nieco inna niż wszystkie, dlatego warta uwagi. Napisana z humorem oraz życzliwością, dlatego lektura jest bardzo przyjemna i zdecydowanie potrafi przywrócić dobry humor. Historia Agnieszki jest inspirująca, mobilizująca oraz napawająca optymizmem – po lekturze jej książki na pewno zechcecie jogi spróbować.
Kulturantki.pl Ewa Mikosz - Malara
Zakochaj się w bieganiu!
Zdecydowałeś się zacząć biegać, ale nie wiesz jak to robić prawidłowo? A może biegasz już od pewnego czasu, wkręciłeś się w ten sport i myślisz o poprawie swoich wyników? Ba! Nawet o starcie w zawodach? Jakikolwiek powód był podstawą do powzięcia takiej decyzji, z pewnością masz różne wątpliwości i niezliczoną ilość pytań. Odpowiedzi na nie wszystkie udzieliła Panna Anna - znana blogerka, która wiedzą i doświadczeniem dzieli się w książce o wdzięcznym tytule "Zakochaj się w bieganiu!".
"Zakochaj się w bieganiu!? to pierwsza książka Anny Szczypczyńskiej, znanej w środowisku biegowym bardziej jako Panna Anna, w której opowiada o własnych doświadczeniach sportowych, ale i faktach z życia prywatnego. Odnajdziemy w niej także odpowiedzi na wiele nurtujących pytań, porady dotyczące między innymi przygotowania do treningu, czy startu w zawodach, a nawet przepisy kulinarne. Jednym słowem - multiporadnik. Zatem czytamy!
Anna Szczypczyńska to autorka bloga Panna Anna Biega, na którym zaraża miłością do biegania poprzez dozowanie po trochu i motywacji, i pozytywnej energii. Poza blogiem udziela się pisząc artykuły i felietony między innymi dla "National Geographic Traveller" i "Be Active". Ukończyła kurs na trenera osobistego w prestiżowej Premier London Academy, stąd zna tajniki prawidłowego odżywiania i metod treningowych. Zaś jej zamiłowanie do podróży idealnie współgra z pasją do biegania ? startowała w zawodach biegowych w różnych zakątkach świata. Prywatnie mama Neli.
"Zakochaj się w bieganiu!" - książka dla każdego
"Napisałam tę książkę w taki sposób, by przydała się osobom na różnych etapach: zarówno tym, którzy dopiero przymierzają się do pierwszych treningów, jak i tym, którzy biegają już od jakiegoś czasu, ale szukają sposobu na to, by poprawić swoje wyniki, unikając kontuzji, urozmaicić sobie życie poprzez ciekawe zawody i coraz to większe wyzwania(?) Chciałam Ci pokazać, że bieganie to coś więcej niż sport. To silne emocje, poznawanie samego siebie, szlifowanie charakteru, ale też fantastyczni ludzie, smaczne jedzenie, ciekawe miejsca, podróże, miłość, przyjaźń, pasja ? to sposób na życie!" - str. 6-7
Tak, jak prowadzony przez Annę blog pełen jest pasji, tak też została napisana przez nią książka. Autorka zwraca się w niej do czytelnika poprzez bezpośrednie sformułowania "Ci" czy "Tobie", co sprawia, iż odnosi się nieodparte wrażenie uczestnictwa w rozmowie, jakby te wszystkie słowa kierowane były wprost do nas. Taki zabieg sprawia, iż wyrazy po prostu się chłonie, a przekaz faktycznie pozostaje w pamięci. Co ważne, książka napisana została swobodnym stylem, w bardzo przejrzysty sposób, dzięki czemu czyta się ją łatwo i przyjemnie. Zawiera ona konkretne porady, nie żadne tam "lanie wody", bowiem jak zaznaczyła sama autorka, jej celem jest ustrzec biegaczy przed popełnieniem błędów, która ona popełniła i udzielić informacji, których kiedyś ona sama szukała.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że oczywiście książka dotyczy zamiłowania do sportu, jakim jest bieganie, lecz Ania pragnie nam także przekazać głębszy sens - bieganie potrafi odmienić życie, a na zmiany nigdy nie jest za późno. Blokady na przemiany tworzymy my sami, bo tłumaczymy się przed sobą, że nie mamy czasu na nie, że mamy za dużo obowiązków i tak bez końca. Warto czasem jednak zastanowić się nad pragnieniami, nad tym, co rzeczywiście nam przeszkadza i po prostu zacząć działać. Czas ucieka, a nic samo się nie zrobi.
Książka podzielona jest na rozdziały, w chronologiczny sposób, tak by krok po kroku przeprowadzić osobę rozpoczynająca przygodę z bieganiem po procesie adaptacji w sporcie. Autorka wspiera nas swoim doświadczeniem w doborze odzieży czy butów, przeprowadza przez cykl wdrażania się w bieganie, podpowiada co warto jeść i jak to wszystko połączyć z codziennym życiem - bo to nie jest łatwe. Przynajmniej nie na początku. W gąszczu obowiązków prościej jest sobie odpuścić i powiedzieć "to nie dla mnie", ale tu Ania wprost krzyczy, że trzeba tylko chcieć, nie ma wymówek, ważna jest organizacja czasu. Ta książka jest napisana przez kobietę dla kobiet, dlatego autorka omawia też bardzo ważną dla pań kwestię - ciąża a bieganie. Rozwiewa tam wszelkie wątpliwości na temat tego, co można a czego nie, na tym etapie życia, choć tak naprawdę sens całości, który przekazuje nam autorka jest ponad podziałami płciowymi.
Jak już wspomnieliśmy wcześniej książka podzielona jest na pięć rozdziałów:
Jest jeszcze jeden duży plus, za który książka podoba nam się jeszcze bardziej. Mianowicie, prócz konkretnych porad opisanych przez autorkę, pomocne są zamieszczone przy danym zagadnieniu ilustracje czy tabele. I tak dla przykładu w rozdziale "Trening" umiejscowione są modelowe rozpiski planów treningowych, zaś przy przykładach opisujących ćwiczenia rozciągające umieszczono ilustracje mające na celu zobrazować prawidłowe wykonanie tych ćwiczeń. Z kolei w rozdziale na temat diety zawarto przepisy, zarówno na smaczne, jak i zdrowe dania, ale także i na desery! Mniam!
Autorka niejednokrotnie posiłkuje się specjalistyczną wiedzą fachowców, wplatając ich podpowiedzi do treści książki. Jej wiedza i doświadczenie w bieganiu to jedno, pasja którą zaraża ma ogromne znaczenie, ale jak sama podkreśla, to dzięki właśnie tym ludziom posiada obecne doświadczenie i wiedzę, i nadal z ich pomocy korzysta. Z pewnością dzięki wypowiedziom fachowców książka nabiera jeszcze bardziej rzetelnego charakteru.
"Mięśnie głębokie, które są bardzo ważne dla utrzymania prawidłowej postawy ciała oraz odpowiadają za stabilizację naszego szkieletu, to są te partie, którym biegacze powinni poświęcić najwięcej uwagi" - Magdalena Jaskólska, specjalizuje się w treningu uzupełniającym dla biegaczy, organizatorka zajęć Power Training, str. 87
"Rozciągamy się przede wszystkim po to, by uelastycznić mięśnie. Dzięki temu przyspieszamy ich regenerację, mamy większy zakres ruchu, a co za tym idzie ? dłuższy krok. I może na co dzień nie robi nam to wielkiej różnicy, jednak na zawodach te kilka centymetrów trzeba przemnożyć przez kilometry, które mamy do pokonania, a wówczas dłuższy krok oznacza lepszy wynik" - Łukasz Jóźwiak, trener, str. 53
Dodatkowym atutem książki są liczne, barwne zdjęcia - głównie autorki z różnych sytuacji życiowych, które odzwierciedlają między innymi jej spontaniczność i wigor życiowy, ale i ze zdarzeń biegowych obrazujące, jak fantastycznych emocji dostarcza bieganie, a także przedstawiające piękno natury. Książkę możemy przeczytać dzięki wydawnictwu Helion, liczy ona 216 stron i oprawiona jest w miękką okładkę. Jej cena to 39,90 złotych.
Podsumowanie
Nasza ocena: 8.7/10
"Zakochaj się w bieganiu!" jest pozycją, którą warto mieć w swojej biblioteczce. Po pierwsze dlatego, że łatwiej będzie nam uwierzyć we własne możliwości po przeczytaniu losów bohaterki-autorki, która nie jest wyimaginowaną postacią, ale istniejącym człowiekiem, kobietą z krwi i kości, która miała dylematy podobne do naszych. Po drugie dlatego, że na podstawie własnych prób i błędów autorka dzieli się dokładnymi radami. Treść poradnika jest spójna i konkretna - otwieramy na przykład rozdział "Przygotowanie do treningu" i są tam istotne informacje. Po trzecie, każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju, więc inaczej też spostrzega tę samą rzecz. I tak, w przypadku wpływu biegania na życie codzienne warto spojrzeć na to z innej perspektywy niż nasza. Może czegoś się nauczymy, szerzej spojrzymy na otaczający świat? Kolejny powód, to przepisy-propozycje na smakowite i zdrowe dania. A wszystko to okraszone sporą ilością zdjęć i ilustracji.
"Zakochaj się w bieganiu!? to pierwsza książka Anny Szczypczyńskiej, znanej w środowisku biegowym bardziej jako Panna Anna, w której opowiada o własnych doświadczeniach sportowych, ale i faktach z życia prywatnego. Odnajdziemy w niej także odpowiedzi na wiele nurtujących pytań, porady dotyczące między innymi przygotowania do treningu, czy startu w zawodach, a nawet przepisy kulinarne. Jednym słowem - multiporadnik. Zatem czytamy!
Anna Szczypczyńska to autorka bloga Panna Anna Biega, na którym zaraża miłością do biegania poprzez dozowanie po trochu i motywacji, i pozytywnej energii. Poza blogiem udziela się pisząc artykuły i felietony między innymi dla "National Geographic Traveller" i "Be Active". Ukończyła kurs na trenera osobistego w prestiżowej Premier London Academy, stąd zna tajniki prawidłowego odżywiania i metod treningowych. Zaś jej zamiłowanie do podróży idealnie współgra z pasją do biegania ? startowała w zawodach biegowych w różnych zakątkach świata. Prywatnie mama Neli.
"Zakochaj się w bieganiu!" - książka dla każdego
"Napisałam tę książkę w taki sposób, by przydała się osobom na różnych etapach: zarówno tym, którzy dopiero przymierzają się do pierwszych treningów, jak i tym, którzy biegają już od jakiegoś czasu, ale szukają sposobu na to, by poprawić swoje wyniki, unikając kontuzji, urozmaicić sobie życie poprzez ciekawe zawody i coraz to większe wyzwania(?) Chciałam Ci pokazać, że bieganie to coś więcej niż sport. To silne emocje, poznawanie samego siebie, szlifowanie charakteru, ale też fantastyczni ludzie, smaczne jedzenie, ciekawe miejsca, podróże, miłość, przyjaźń, pasja ? to sposób na życie!" - str. 6-7
Tak, jak prowadzony przez Annę blog pełen jest pasji, tak też została napisana przez nią książka. Autorka zwraca się w niej do czytelnika poprzez bezpośrednie sformułowania "Ci" czy "Tobie", co sprawia, iż odnosi się nieodparte wrażenie uczestnictwa w rozmowie, jakby te wszystkie słowa kierowane były wprost do nas. Taki zabieg sprawia, iż wyrazy po prostu się chłonie, a przekaz faktycznie pozostaje w pamięci. Co ważne, książka napisana została swobodnym stylem, w bardzo przejrzysty sposób, dzięki czemu czyta się ją łatwo i przyjemnie. Zawiera ona konkretne porady, nie żadne tam "lanie wody", bowiem jak zaznaczyła sama autorka, jej celem jest ustrzec biegaczy przed popełnieniem błędów, która ona popełniła i udzielić informacji, których kiedyś ona sama szukała.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że oczywiście książka dotyczy zamiłowania do sportu, jakim jest bieganie, lecz Ania pragnie nam także przekazać głębszy sens - bieganie potrafi odmienić życie, a na zmiany nigdy nie jest za późno. Blokady na przemiany tworzymy my sami, bo tłumaczymy się przed sobą, że nie mamy czasu na nie, że mamy za dużo obowiązków i tak bez końca. Warto czasem jednak zastanowić się nad pragnieniami, nad tym, co rzeczywiście nam przeszkadza i po prostu zacząć działać. Czas ucieka, a nic samo się nie zrobi.
Książka podzielona jest na rozdziały, w chronologiczny sposób, tak by krok po kroku przeprowadzić osobę rozpoczynająca przygodę z bieganiem po procesie adaptacji w sporcie. Autorka wspiera nas swoim doświadczeniem w doborze odzieży czy butów, przeprowadza przez cykl wdrażania się w bieganie, podpowiada co warto jeść i jak to wszystko połączyć z codziennym życiem - bo to nie jest łatwe. Przynajmniej nie na początku. W gąszczu obowiązków prościej jest sobie odpuścić i powiedzieć "to nie dla mnie", ale tu Ania wprost krzyczy, że trzeba tylko chcieć, nie ma wymówek, ważna jest organizacja czasu. Ta książka jest napisana przez kobietę dla kobiet, dlatego autorka omawia też bardzo ważną dla pań kwestię - ciąża a bieganie. Rozwiewa tam wszelkie wątpliwości na temat tego, co można a czego nie, na tym etapie życia, choć tak naprawdę sens całości, który przekazuje nam autorka jest ponad podziałami płciowymi.
Jak już wspomnieliśmy wcześniej książka podzielona jest na pięć rozdziałów:
- przygotowanie do treningu
- trening
- dieta
- ciąża
- motywacja
Jest jeszcze jeden duży plus, za który książka podoba nam się jeszcze bardziej. Mianowicie, prócz konkretnych porad opisanych przez autorkę, pomocne są zamieszczone przy danym zagadnieniu ilustracje czy tabele. I tak dla przykładu w rozdziale "Trening" umiejscowione są modelowe rozpiski planów treningowych, zaś przy przykładach opisujących ćwiczenia rozciągające umieszczono ilustracje mające na celu zobrazować prawidłowe wykonanie tych ćwiczeń. Z kolei w rozdziale na temat diety zawarto przepisy, zarówno na smaczne, jak i zdrowe dania, ale także i na desery! Mniam!
Autorka niejednokrotnie posiłkuje się specjalistyczną wiedzą fachowców, wplatając ich podpowiedzi do treści książki. Jej wiedza i doświadczenie w bieganiu to jedno, pasja którą zaraża ma ogromne znaczenie, ale jak sama podkreśla, to dzięki właśnie tym ludziom posiada obecne doświadczenie i wiedzę, i nadal z ich pomocy korzysta. Z pewnością dzięki wypowiedziom fachowców książka nabiera jeszcze bardziej rzetelnego charakteru.
"Mięśnie głębokie, które są bardzo ważne dla utrzymania prawidłowej postawy ciała oraz odpowiadają za stabilizację naszego szkieletu, to są te partie, którym biegacze powinni poświęcić najwięcej uwagi" - Magdalena Jaskólska, specjalizuje się w treningu uzupełniającym dla biegaczy, organizatorka zajęć Power Training, str. 87
"Rozciągamy się przede wszystkim po to, by uelastycznić mięśnie. Dzięki temu przyspieszamy ich regenerację, mamy większy zakres ruchu, a co za tym idzie ? dłuższy krok. I może na co dzień nie robi nam to wielkiej różnicy, jednak na zawodach te kilka centymetrów trzeba przemnożyć przez kilometry, które mamy do pokonania, a wówczas dłuższy krok oznacza lepszy wynik" - Łukasz Jóźwiak, trener, str. 53
Dodatkowym atutem książki są liczne, barwne zdjęcia - głównie autorki z różnych sytuacji życiowych, które odzwierciedlają między innymi jej spontaniczność i wigor życiowy, ale i ze zdarzeń biegowych obrazujące, jak fantastycznych emocji dostarcza bieganie, a także przedstawiające piękno natury. Książkę możemy przeczytać dzięki wydawnictwu Helion, liczy ona 216 stron i oprawiona jest w miękką okładkę. Jej cena to 39,90 złotych.
Podsumowanie
Nasza ocena: 8.7/10
"Zakochaj się w bieganiu!" jest pozycją, którą warto mieć w swojej biblioteczce. Po pierwsze dlatego, że łatwiej będzie nam uwierzyć we własne możliwości po przeczytaniu losów bohaterki-autorki, która nie jest wyimaginowaną postacią, ale istniejącym człowiekiem, kobietą z krwi i kości, która miała dylematy podobne do naszych. Po drugie dlatego, że na podstawie własnych prób i błędów autorka dzieli się dokładnymi radami. Treść poradnika jest spójna i konkretna - otwieramy na przykład rozdział "Przygotowanie do treningu" i są tam istotne informacje. Po trzecie, każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju, więc inaczej też spostrzega tę samą rzecz. I tak, w przypadku wpływu biegania na życie codzienne warto spojrzeć na to z innej perspektywy niż nasza. Może czegoś się nauczymy, szerzej spojrzymy na otaczający świat? Kolejny powód, to przepisy-propozycje na smakowite i zdrowe dania. A wszystko to okraszone sporą ilością zdjęć i ilustracji.
Bieganieuskrzydla.pl
Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie
Nie trzeba być Duńczykiem, żeby zrozumieć, czym jest hygge, i czerpać radość z jego praktykowania. Wszyscy znamy ogólne wartości, które leżą u podstaw hygge, takie jak przynależność, zaufanie, więź, wspólnota, wzajemność, pobratymstwo, bezpieczeństwo, dom, zadowolenie, autentyczność, obecność i miłość.Istotą hygge jest poczucie przynależności i więzi. Najczęściej kojarzymy je z przebywaniem w towarzystwie innych osób, ale można również z przyjemnością praktykować hygge w samotności. Hygge zaspokaja nasze naturalne pragnienie przynależności. Kiedy praktykujemy hygge, przypominamy ważki: każdy z nas promienieje indywidualnym blaskiem, ale jednocześnie tworzymy jeden piękny obraz, który odzwierciedla nasze silne pragnienie zbiorowej harmonii. Ta praktyka łączy nasze indywidualne przeżycia, poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, zbiorowe ideały, a także wymierne cechy obiektów, miejsc i przestrzeni. Hygge można odnaleźć w miejscach, w których czujemy się najlepiej z własnym człowieczeństwem, które dają nam kontekst, tożsamość, więź i historię. Przywołujemy hygge na huśtawce przed domem, w fotelu, na schodach prowadzących do domu i we własnym łóżku, w miejscowych barach, w świetlicach wiejskich i w księgarniach. Życie w Danii kręci się wokół wspólnoty, a Duńczycy mają silne poczucie więzi z własnym domem, ulicą i krajem. Hygge to zjawisko, które odzwierciedla sposób, w jaki zakorzeniamy się w tym świecie. Poczucie wzajemnego połączenia jest klejem, który spaja nas w doświadczaniu hygge ? w relacjach z innymi i z danym miejscem. Kiedy praktykujemy hygge, czujemy się mocno zakorzenieni i obecni w teraźniejszości. Ogromną radość sprawia świadomość, że jesteśmy we właściwym miejscu. Nasze dusze cieszą się z przewidywalnego rytmu powracania do znajomych miejsc, które dają nam komfort. Przykładem takiego miejsca może być lokalna kawiarnia, ulubione drzewo, ciche mieszkanie naszej cioci albo jezioro, w którym lubimy popływać. Rutyna kształtująca nasze dni pomaga nam się zakorzenić ? zarówno w miejscach, które odwiedzamy, jak i w rytuałach dających nam chwilę wytchnienia. Wypicie porannej herbaty z ulubionego kubka i zatrzymanie się u znajomego na kieliszek wina w drodze z pracy do domu wzmacniają nasze poczucie zakorzenienia. Zwracanie uwagi na cechy charakterystyczne danego miejsca i obserwowanie zmian zachodzących wraz z mijającymi porami roku sprawia, że czujemy się integralną częścią naszego otoczenia. Kiedy gromadzimy się w duchu hygge ? zarówno wtedy, gdy robimy grill na plaży, jak i wtedy, gdy siedzimy przy stole w barze w zimny jesienny wieczór ? czujemy się zakorzenieni w jednym miejscu. Kiedy praktykujemy hygge, dzielimy się ze sobą pozytywnymi uczuciami i dajemy innym zachętę, starając się, aby tak samo jak my poczuli się częścią tego wszystkiego. Angażujemy się w działania, które dają nam ciepło, schronienie, opiekę i komfort. Czasami jest to coś tak prostego jak zapalenie świecy podczas kolacji, zsunięcie krzeseł tak, aby siedzieć razem podczas wspólnego posiłku, czy przyniesienie ciasta do pracy, żeby zachęcić kolegów i koleżanki do zrobienia krótkiej przerwy na kawę i coś słodkiego. Fragment pochodzi z książki ? Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie?, Wydawnictwo Sensus, 2017, s.304
SENS Monika Stachura
Twoja firma w social mediach. Podręcznik marketingu internetowego dla małych i średnich przedsiębiorstw
Książka "Twoja firma w social mediach" powinna zachęcić nawet najbardziej sceptycznych.
Takie zadanie postawił sobie autor ? Marcin Żukowski, doświadczony praktyk na co dzień pracujący w agencji interaktywnej Mint Media. Skierował swoją książkę do szefów i odpowiedzialnych za promocję małych i średnich przedsiębiorstw. Nie wszyscy z nich to młodzi startupowcy, świetnie czujący internet. Wielu wywodzi się ze starszego pokolenia, które do końca jeszcze do internetu nie jest przekonane. I do nich właśnie pisze autor, pokazując, że media społecznościowe to nie tylko coś, w co bawią się ich dzieci, ale potężne i skuteczne narzędzie komunikacji biznesowej firmy.
Stare a nowe media
Pierwsza część książki Twoja firma w social mediach ma za zadanie zaznajomić czytelnika z mediami społecznościowymi - ich historią, zasadami funkcjonowania czy różnymi typami serwisów. Porównuje je ze "starymi" mediami typu prasa, radio czy telewizja. Podkreśla, że choć na media społecznościowe stać nawet małe podmioty (co z mediami tradycyjnymi nie zawsze było możliwe), działania w nich prowadzone nie są całkowicie bezkosztowe. Pokazuje również, w których obszarach biznesu media społecznościowe mogą pomóc.
Najpierw obserwuj, potem działaj
Media społecznościowe wymagają też starannego przygotowania - przeanalizowania swoich grup docelowych, ale również poobserwowania specyfiki komunikacji w tym kanale, w czym dobrze pomaga monitoring mediów. Autor charakteryzuje niektóre narzędzia monitoringu mediów dostępne na polskim rynku - Brand24, Newspoint, Sentione i porównuje je ze sobą.
Najpopularniejsze platformy social media
Spora część książki Twoja firma w social mediach to przegląd platform społecznościowych i ich możliwości marketingowych - zarówno pod kątem publikowania treści, prowadzenia własnych profili jak również współpracy z liderami opinii. Autor zaczyna od Facebooka, przechodzi do Twittera i YouTube, omawia współpracę z blogerami i youtuberami. Charakteryzuje również serwis Pinterest i serwisy mikrowideo takie jak Snapchat i Vine. Przygląda się też mediom społecznościowym dla profesjonalistów - GoldenLine, LinkedIn i Slideshare. Na koniec próbuje przewidzieć najważniejsze trendy związane z mediami społecznościowymi.
Oko praktyka
Książkę "Twoja firma w social mediach" przeczytałam dość szybko - jej zaletą jest lekki i przystępny sposób pisania. Czytelnik znajdzie tu przede wszystkim praktyczne spostrzeżenia i wskazówki, co jest dużą zaletą wydawnictwa. To czego mi natomiast brakowało, to zrzutów z omawianych przykładów (wiem, wiem, koszty, prawa autorskie, itp.) i bibliografii (odesłania pojawiające się w tekście odsyłają głównie do artykułów z internetu). Książkę poleciłabym początkującym ? dokładnie tym osobom, które jako grupę docelową określił sam autor, a także studentom. Za książkę dziękuję wydawnictwu Helion.
Takie zadanie postawił sobie autor ? Marcin Żukowski, doświadczony praktyk na co dzień pracujący w agencji interaktywnej Mint Media. Skierował swoją książkę do szefów i odpowiedzialnych za promocję małych i średnich przedsiębiorstw. Nie wszyscy z nich to młodzi startupowcy, świetnie czujący internet. Wielu wywodzi się ze starszego pokolenia, które do końca jeszcze do internetu nie jest przekonane. I do nich właśnie pisze autor, pokazując, że media społecznościowe to nie tylko coś, w co bawią się ich dzieci, ale potężne i skuteczne narzędzie komunikacji biznesowej firmy.
Stare a nowe media
Pierwsza część książki Twoja firma w social mediach ma za zadanie zaznajomić czytelnika z mediami społecznościowymi - ich historią, zasadami funkcjonowania czy różnymi typami serwisów. Porównuje je ze "starymi" mediami typu prasa, radio czy telewizja. Podkreśla, że choć na media społecznościowe stać nawet małe podmioty (co z mediami tradycyjnymi nie zawsze było możliwe), działania w nich prowadzone nie są całkowicie bezkosztowe. Pokazuje również, w których obszarach biznesu media społecznościowe mogą pomóc.
Najpierw obserwuj, potem działaj
Media społecznościowe wymagają też starannego przygotowania - przeanalizowania swoich grup docelowych, ale również poobserwowania specyfiki komunikacji w tym kanale, w czym dobrze pomaga monitoring mediów. Autor charakteryzuje niektóre narzędzia monitoringu mediów dostępne na polskim rynku - Brand24, Newspoint, Sentione i porównuje je ze sobą.
Najpopularniejsze platformy social media
Spora część książki Twoja firma w social mediach to przegląd platform społecznościowych i ich możliwości marketingowych - zarówno pod kątem publikowania treści, prowadzenia własnych profili jak również współpracy z liderami opinii. Autor zaczyna od Facebooka, przechodzi do Twittera i YouTube, omawia współpracę z blogerami i youtuberami. Charakteryzuje również serwis Pinterest i serwisy mikrowideo takie jak Snapchat i Vine. Przygląda się też mediom społecznościowym dla profesjonalistów - GoldenLine, LinkedIn i Slideshare. Na koniec próbuje przewidzieć najważniejsze trendy związane z mediami społecznościowymi.
Oko praktyka
Książkę "Twoja firma w social mediach" przeczytałam dość szybko - jej zaletą jest lekki i przystępny sposób pisania. Czytelnik znajdzie tu przede wszystkim praktyczne spostrzeżenia i wskazówki, co jest dużą zaletą wydawnictwa. To czego mi natomiast brakowało, to zrzutów z omawianych przykładów (wiem, wiem, koszty, prawa autorskie, itp.) i bibliografii (odesłania pojawiające się w tekście odsyłają głównie do artykułów z internetu). Książkę poleciłabym początkującym ? dokładnie tym osobom, które jako grupę docelową określił sam autor, a także studentom. Za książkę dziękuję wydawnictwu Helion.
annamiotk.pl Anna Miotk