ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Making Faces

Wiem, co wam przychodzi do głowy, gdy patrzycie na okładkę tej książki. Ale uwierzcie mi na słowo - Making faces nie jest typowym romansem. Owszem, takowy wątek odgrywa dość ważną rolę w całej powieści, jednak najważniejsza jest płynąca z niej lekcja. Nie jest to bynajmniej coś nachalnego - nie ma się wrażenia, że autorka na siłę stara się czegoś nas nauczyć i wymusza na nas dane reakcje. Wszystko jest poprowadzone sprawnie i delikatnie. Główną rolę gra tu wątek walki o lepsze jutro, zmaganie się z przeszłością, utratą i poczuciem winy oraz coś, co mnie zachwyciło, bo poruszanie tego w książkach jako jeden z głównych tematów zdarza się stosunkowo rzadko - mianowicie niepełnosprawność.
 
Gdy się komuś długo przyglądasz, przestajesz widzieć doskonały nos albo proste zęby. Przestajesz widzieć bliznę po trądziku i dołek na brodzie. Te cechy zaczynają się zamazywać, a ty nagle widzisz kolory i to, co kryje się w środku, a piękno nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Ciężko mi pisać tę recenzję, przyznaję. Dopiero co skończyłam czytać tę książkę i jeszcze nie pozbierałam swojego serca z podłogi. Mam w głowie mnóstwo myśli, dlatego chcę je przelać tutaj. O twórczości Amy Harmon wiele się ostatnio słyszy - jej najpopularniejsze tytuły to Prawo Mojżesza oraz Pieśń Dawida. Te książki jednak nie zainteresowały mnie tak jak Making faces. Sięgając po ten twór, nie spodziewałam się, że spotkam się z wątkiem niepełnosprawności i byłam z początku lekko zdezorientowana. Podjęcie się dwóch tak trudnych tematów, jak właśnie utrata przyjaciół w wojnie oraz niepełnosprawność wymaga dużej wiedzy i wrażliwości, czego autorce nie brakuje. Żeby nie było niedomówień - obie te rzeczy nie spotkały jednej osoby. Bailey to wiecznie uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony kuzyn Fern, który przez całe swoje życie zmaga się z dystrofią mięśniową i jest praktycznie przykuty do wózka. Mimo tego nie brakuje mu chęci do życia, co ma odzwierciedlenie w latach, które już przeżył. Większość dzieciaków z tą przypadłością nie dożywała takiego wieku, jaki osiągnął Bailey - był on bowiem w wieku naszej głównej bohaterki i ani myślał schodzić z tego świata. Uważam go za jedną z lepszych postaci.
Kiedyś bałem się, że pójdę do piekła. Ale teraz w nim jestem i wcale nie wydaje się takie straszne.

Cała powieść rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych - mamy przeszłość i teraźniejszość. Aktualne wydarzenia przeplatają się ze wspomnieniami pisanymi kursywą, aby łatwiej było nam się w nich połapać oraz abyśmy zrozumieli niektóre dylematy czy wybory bohaterów. Fabuła jest przedstawiana w 3 osobie, co zazwyczaj powoduje u mnie dyskomfort, jednak tutaj dość szybko się do tego przyzwyczaiłam i przestałam zwracać na to uwagę. Autorka ma swobodny i przystępny styl pisania, dzięki czemu zanim się obejrzymy, już kończymy ostatni rozdział. Z jednej strony postrzegam to jako plus, natomiast z drugiej aż mi przykro, że tak szybko dotarłam do końca.
 
Bardzo przypadła mi do gustu postać Ambrose'a. Spodziewałam się typowego samca alfa, jakiego zazwyczaj spotykamy w tego rodzaju książkach, natomiast dostałam spokojnego, ciekawego świata i mądrego chłopaka, który na długo pozostanie w moim sercu. Sam wątek wojny był świetnie rozegrany, ponieważ akcja w książce rozpoczyna się w 2001 roku oraz opisuje zamach na World Trade Center, tym samym ukazując początek wojny. Mamy tu również pokazane okrucieństwo i niesprawiedliwość naszego świata - żołnierze giną za kraj, zostawiają rodzinę, dzieci, cierpią, aby nam mogło być dobrze.
 
Making faces porusza również temat samoakceptacji oraz akceptacji innych ze względu na wygląd. Brakowało mi tego w literaturze. Wątek miłosny też został zgrabnie poprowadzony, a ja czasem rumieniłam się przy czytaniu. Ambrose był absolutnie przekochany, a Fern urocza i prawdziwa - wiele dziewczyn mogłoby się z nią utożsamić. Polecam tę książkę dosłownie każdemu. Jest to kawał naprawdę dobrej literatury.
Książkowy zakątek Paulina Buchalik

Prawo Mojżesza

Los. Najpierw daje, później zabiera. Albo zabiera zanim w ogóle coś da. A życie...? Szuka, znajduje, uderza, łamie. A ty pękasz, bo dostajesz mocniej niż jesteś w stanie znieść. 
 
Mojżesz rozpadł się jako niemowlak, porzucony w koszu na pranie. Nie kochany i niechciany. Bliski śmierci. Dziecko cracku. Chłopak z problemami. Problem sam w sobie. Osobliwy, cichy, tajemniczy, dla wielu niebezpieczny. Ale nie dla Georgi – młodej, energicznej kowbojki. Mojżesz intryguje ją od samego początku, a dziewczyna wbrew wszystkiemu pragnie go rozgryźć oraz poznać jego sekrety. Jednak próba sklejenia chłopaka może złamać ją samą. Los zabiera, życie łamie, a miłość...? 
 
„W każdej opowieści najtrudniejsze są pierwsze słowa.
[…]
Jeśli powiem ci z góry, na samym początku, że go straciłam, łatwiej będzie ci to znieść. Będziesz wiedzieć, że do tego dojdzie, i będziesz cierpieć. Poczujesz ból w klatce piersiowej i wszystko będzie się tobie skręcać z niepokoju. Ale będziesz o tym wiedzieć i się do tego przygotujesz. To mój dar dla ciebie. Ja nie miałam tyle szczęścia. Nie byłam na to przygotowana.”
Autorce nie wiele było trzeba, by wciągnąć czytelnika w swoją opowieść i zachęcić do czytania historii, którą stworzyła. Już sam Prolog okazuje się skokiem w głęboką wodę – emanuje niezwykłą emocjonalnością, zdaje się być zapowiedzią historii, która wraz z kolejnymi rozdziałami będzie pustoszyć serce czytelnika, niszcząc jego pancerz. Głęboki i szczery wstęp, w którym główna bohaterka bezpośrednio zwraca się do odbiorcy, odsłaniając przed nim swoje uczucia, dzieląc się bólem oraz wątpliwościami, to niemal jasny sygnał, że książka ta, to strzał w dziesiątkę, że autorka ma dobry plan, na to jak poprowadzić swoją opowieść. Do tego dochodzą magiczne słowa, które trafiają głębiej oraz wyrażają więcej i są jednocześnie dodatkowym sygnałem mówiącym, iż Amy Harmon, nie będzie się z nami pieścić, tylko uderzy z grubej rury, zapewni chwile pełne wrażeń – takie, przez które nagle wszystko straci sens, kolory i znaczenie, takie, po których nie będziemy wiedzieć, co ze sobą zrobić. Ten szczery Prolog daje nadzieję, że „Prawo Mojżesza”, to powieść niezapomniana, więc moje rozczarowanie było niemałe, gdy to wszystko okazało się kłamstwem, a sam wstęp jedynie pokazówką, zachęcającą do zapoznania się z całą historią o Georgi i Mojżeszu. Reszta rozdziałów wydaje się jakby z innej książki, pisana przez kogoś innego, niedorastająca do kostek krótkiemu Prologowi. 
 
„Boisz się prawdy, Georgio. A ludzie, którzy boją się prawdy, nigdy jej nie odkrywają.”
 
Jak wspominałam wyżej, oczekiwałam głębokiej historii o trudnej miłości i choć być może „Prawo Mojżesza” o tym mówi, to nie w tak szczery oraz intensywny sposób, jak można by się spodziewać. Początkowa część opowieści została pozbawiona jakiejkolwiek spójności. Losy bohaterów nie kleiły się, rozdziały były zbyt krótkie, wydarzenia opisane jedynie powierzchownie, a to tworzyło niepotrzebne luki, przez co czytelnik nie potrafi całym sobą oddać się lekturze, co powadzi do utrudnienia nawiązania więzi z głównymi bohaterami. Harmon bardzo starannie podeszła do stworzenia głównych bohaterów, tak by nadać im cechy wyjątkowe, wykreować postacie wyraziste i autentyczne. I być może jej się to udało, ukształtowała dwa specyficzne charaktery – dziewczynę o lekkim podejściu do życia, która pragnie chwytać dzień, strach i niepewność pozostawić za sobą i iść do przodu z głową pełną marzeń. Stworzyła Georgię, zakochaną w koniach, z pozoru twardą, jednakże przede wszystkim naiwną nastolatkę. Oraz Mojżesza. Chłopaka z problemami – egzotycznego i urodziwego. Tajemniczego, fascynującego, jednak budzącego lęk młodego mężczyznę z pasją do malowania. I to właśnie zamiłowanie Mojżesza do tworzenia obrazów odgrywa w powieści dość istotną rolę. Stanowi podstawę wątku, który z ogromną chęcią wykreśliłabym za pomocą markera ze swojego egzemplarza powieści. Ale cóż... nie wiele by wtedy zostało z całej historii. Niestety, autorka zdecydowała się na zabieg, który stanowi główny powód, dlaczego jej powieść jest dla mnie tak bardzo przeciętna. Nie jestem w stanie zaakceptować wprowadzenia elementów paranormalnych do książki, która miała być tak szczerym i autentycznym obrazem skomplikowanego uczucia. Obecność duchów to wszystko zniszczyła, a powieść automatycznie straciła wiarygodności. Czytelnik wręcz może poczuć się, jak podczas czytania taniego Paranormal romance dla nastolatek. Może dodaje to oryginalności, ale właśnie ta nieszablonowość sprawia, że „Prawo Mojżesza” nie trafi do każdego. Do mnie niestety ta książka nie trafiła. 
„Ale obrazy Mojżesza takie właśnie były: wspaniałe i straszne. Wspaniałe, gdyż wskrzeszały wspomnienia, a straszne – z tego samego powodu. Czas przytłumia wspomnienia, łagodzi ostre krawędzie śmierci, lecz obrazy Mojżesza emanowały życiem i przypominały nam o naszej stracie.” 
„Książka o „przed” i „po”, o zaczynaniu od nowa i o wieczności. Historia pełna skaz i pęknięć, szaleństw i dziur. Przede wszystkim historia o miłości” - właśnie takie słowa można odnaleźć w książce i niezaprzeczalnie, jest to powieść o miłości, a nawet o nowym początku, ale to nie na taką miłość i nie na taki początek osobiście liczyłam. Zaliczyłam zawód, bo niezaprzeczalne jest również, że opowieść Amy Harmon jest pełna skaz, pęknięć, szaleństw i dziur – za dużo luk, aby ulepić z tego zgrabną i wartościową powieść. Nie jestem w stanie polecić historii Mojżesza i Georgii, jednak mimo wszystko mam nadzieję, że moja opinia zaciekawiła Was na tyle, że jednak postanowicie przekonać się na własnej skórze, ile jest ona warta☺
 
be-here-now-and-forever.blogspot.com Minni

CO-DZIENNIK

"Wyobraź sobie, że w wyniku nieznanych okoliczności jesteś na jachcie, który ma ograniczoną powierzchnię. Kogo nie może tam zabraknąć? Jak dasz odczuć osobom, które ze sobą zabierasz w rejs, że są dla Ciebie najważniejsze?"
 
 
Świat wciąż tylko goni, goni i goni do przodu nie dając nam ani chwili na wytchnienie. Ciągle tylko praca, praca, praca... albo nauka i nauka. A po tym wszystkim obowiązki domowe lub inne dodatkowe zajęcia. W tym całym zabieganiu nie ma czasu na refleksję, relaks, leniuchowanie czy spędzenie miłego czasu w gronie bliskich. W takim życiu czasami można zagubić własne wartości i cele. 
"Na początku było Słowo (...). Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało."
 
Co-dziennik to książka, która z pewnością pozwala zatrzymać się i zastanowić nad życiem, nad życiowymi celami, nad wszystkim. Zawiera zbiór zadań na każdą porę roku, na każdy dzień. Pytania w nim zawarte skłaniają do twórczego myślenia, a czasami do tego najprostrzego. "Jakie zapachy uwielbiasz z rana?" "Jakie jest Twoje podejście do dotyku?"  Trudne?- Nie. Inspirujące?- Tak. Dzięki tym pytaniom z pewnością można oderwać się od rzeczywistości, spojrzeć na świat oczami dziecka, zastanowić się nad definicją szczęścia i szaleństwa i nad tym co jest dla nas najważniejsze na świecie. Taki dziennik z pewnością pomoże rozwiązać problemy z pozoru trudne, jednak w rzeczywistości dosyć łatwe, a także pomóc w osiągnięciu celu, a jeżeli nawet nie, to na pewno umili czas w dążeniu do niego. Co-dzienik może być także świetnym prezentem dla kogoś bliskiego. 
Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł

CO-DZIENNIK

"Wyobraź sobie, że w wyniku nieznanych okoliczności jesteś na jachcie, który ma ograniczoną powierzchnię. Kogo nie może tam zabraknąć? Jak dasz odczuć osobom, które ze sobą zabierasz w rejs, że są dla Ciebie najważniejsze?"
 
 
Świat wciąż tylko goni, goni i goni do przodu nie dając nam ani chwili na wytchnienie. Ciągle tylko praca, praca, praca... albo nauka i nauka. A po tym wszystkim obowiązki domowe lub inne dodatkowe zajęcia. W tym całym zabieganiu nie ma czasu na refleksję, relaks, leniuchowanie czy spędzenie miłego czasu w gronie bliskich. W takim życiu czasami można zagubić własne wartości i cele. 
"Na początku było Słowo (...). Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało."
 
Co-dziennik to książka, która z pewnością pozwala zatrzymać się i zastanowić nad życiem, nad życiowymi celami, nad wszystkim. Zawiera zbiór zadań na każdą porę roku, na każdy dzień. Pytania w nim zawarte skłaniają do twórczego myślenia, a czasami do tego najprostrzego. "Jakie zapachy uwielbiasz z rana?" "Jakie jest Twoje podejście do dotyku?"  Trudne?- Nie. Inspirujące?- Tak. Dzięki tym pytaniom z pewnością można oderwać się od rzeczywistości, spojrzeć na świat oczami dziecka, zastanowić się nad definicją szczęścia i szaleństwa i nad tym co jest dla nas najważniejsze na świecie. Taki dziennik z pewnością pomoże rozwiązać problemy z pozoru trudne, jednak w rzeczywistości dosyć łatwe, a także pomóc w osiągnięciu celu, a jeżeli nawet nie, to na pewno umili czas w dążeniu do niego. Co-dzienik może być także świetnym prezentem dla kogoś bliskiego. 
Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł

Koszmar Morfeusza

 "Opieram się o ściankę przy drzwiach i patrzę na niego. Kilka chwil razem, a mnie znowu chce się żyć. Nadzieja wróciła, ale nigdy więcej nie chcę przeżywać tego, co czułam przez cały tydzień, gdy myślałam, że to koniec."
 
 
Cassandra wciąż jest zakochana w Adamie. Pomimo, że Adam nie wierzy w takie uczucia, jest do niej bardzo przywiązany. Nie da się jednak zaprzeczyć, że od przypadkowego spotkania w klubie, tych dwoje łączy coś niezwykłego. Niestety to nie jedyne ich problemy. Adam prowadzi podwójne życie. Kilka razy w tygodniu staje się Morfeuszem, członkiem mafii "testującym"kobiety...
 "Czuję znowu ten zapach, który pamiętam z chwili, gdy go poznałam. Czekolada i alkohol. Zamykam oczy, napawając się jego bliskością."
 
Związek Adama i Cassandry przechodzi róże fazy, ale wciąż pozostaje nierozerwalny. Choć oboje są świadomi zagrożeń, jakie niosą ze sobą potajemne spotkania, nie potrafią się siebie wyrzec. Adam zaczyna naginać twarde zasady rządzące jego światem, a Cassandra coraz naiwniej wierzy w uwolnienie ukochanego z sideł złowrogiej organizacji. Im więcej sekretów zostaje ujawnionych, tym większe niebezpieczeństwo grozi kochankom. Bardzo szybko okaże się, że namiętna miłość potrafi być bardzo destrukcyjna...

"Patrzę w te błękitne oczy i mam w głowie pustkę. Niby troszkę już o nim wiem, a mam wrażenie, że w ogóle go nie znam. Jest bardzo zmienny i nieobliczalny, co sprawia, że pragnę go jeszcze bardziej."
 
Poprzednia część, jak wiecie, nie skradła mojego serca. Co prawda nie była zła, ale czegoś mi w niej brakowało, a przede wszystkim irytowało mnie zachowanie zarówno Cassandry jak i Adama. Tym razem również Cass działała mi na nerwy, chyba nawet jeszcze bardziej niż w poprzednim tomie. Adam z kolei tym razem bardziej przypadł mi do gustu. W tej części jawi się jako mężczyzna zdecydowany, opanowany i podejmuje lepsze decyzje. Teraz lepiej go rozumiem i motywy jego postępowania. Niestety Cassandra stała się (o ile to tylko możliwe) jeszcze bardziej kapryśna, samolubna i naiwna. Przez to wszystko ciągle tylko pakuje się w kłopoty i brnie w nie coraz głębiej. Czasami aż ma się ochotę potrząsnąć nią, aby opanowała się i zaczęła myśleć racjonalnie. Jest to chyba jedyna główna bohaterka, która aż tak nie przypadła mi do gustu, a szkoda, bo to w dużej mierze psuje efekt powieści.

Pomimo tamtego małego minusu, książka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Działo się w niej o wiele więcej niż w poprzednim tomie. Powstało kilka ciekawych wątków, które wprowadziły ciekawy akcent. Wszystko wskazuje na to, że z każdym tomem jest coraz lepiej. Nie pozostaje więc nic innego jak tylko czekać na kolejną część.

 

 
Recenzjekrolewskie.blogspot.com Patrycja Sudoł

Szkoła programisty PLC. Sterowniki Przemysłowe

Sterowniki PLC już od połowy XX wieku zajmują się sterowaniem maszyn i linii technologicznych w różnego rodzaju fabrykach. Zastanawiasz się, w jaki sposób dostaniesz się do fabryki w celu uruchomienia takiej aplikacji?Wiem, że zdajesz sobie sprawę, iż początkujący programista może mieć trudności z pracą na rzeczywistym obiekcie. Jednak narzędzie Factory IO bardzo dokładnie odwzorowuje obiekt, na którym trwają zazwyczaj prace uruchomieniowe. W tej książce będziemy korzystać z tego narzędzia, więc poczujesz się jak prawdziwy programista PLC. Nie zauważysz żadnej różnicy z punktu widzenia twórcy kodu programu. 

Przygotowałem dla Ciebie nową książkę, która ma na celu przedstawienie kompletnego procesu tworzenia aplikacji. W ramach lektury zostanie wykonany w praktyce kompletny projekt przemysłowej linii transportującej palety na przenośnikach rolkowych.

Niniejsza publikacja została przygotowana w taki sposób, w jaki w realiach firmy są przygotowywane i realizowane projekty. Zaczniemy od zapoznania się ze sprzętem, poznania jego budowy i działania. Książka opiera się na sterowniku PLC rodziny SIMATIC S7-1200 firmy Siemens. W dalszej części znajduje się opis elementów składowych, w tym przypadku linii przemysłowej. Następnie są przedstawione założenia projektowe, czyli opis tego, co powinna wykonywać i jak działać aplikacja.

Kolejny ważny krok, który jest jeszcze w tej chwili pomijany przez większość osób, to inżynieria oprogramowania. W dużym skrócie jest to opracowanie na papierze analizy pracy linii i ostatecznego algorytmu pod kątem implementacji w sterowniku PLC. W tej książce znajdziesz opis, jak to wszystko jest realizowane.

Dalsza część książki zawiera praktyczną ilustrację procesu realizacji kodu programu, którego celem jest wykonanie założeń projektowych. Przedstawiona linia technologiczna jest dość rozbudowana, więc jest także potrzebna wiedza teoretyczna. Aby Czytelnik mógł lepiej przyswoić zagadnienia, książka została przygotowana w formie lekcji. Przed realizacją danego punktu z założeń projektowych jest przedstawiany teoretyczny opis informacji, które są niezbędne do praktycznego wykonania tego punktu. Lekcje zostały tak przygotowane, że materiał jest przedstawiany od najłatwiejszych i najważniejszych zagadnień do najtrudniejszych. W każdej lekcji znajdują się również wskazówki na temat tego, jak sprawdzić poprawność wykonywania utworzonego kodu programu. Kod programu jest pisany w języku wysokiego poziomu, czyli w języku SCL.

Publikacja zawiera także rozdział odnoszący się do bezpieczeństwa maszyn i procesów. Większość młodych programistów? automatyków nie spotkało się podczas swojej edukacji z takim zagadnieniem. Jest to ważne zagadnienie, ponieważ firmy potrzebują maszyn spełniających odpowiednie normy. Z tej książki dowiesz się najważniejszych informacji na ten temat.

Książka przedstawia nowe podejście do realizacji projektów z dziedziny automatyki, które już wkrótce będzie standardem. Wyprzedź konkurencję i sprawdź, jak można szybko i z wysoką jakością pisać kod programu.

Podczas lektury tej książki poznasz jak wygląda:
  • Budowa i działanie sterownika Siemens S7-1200
  • Korzystanie z oprogramowania TIA Portal i FactoryIO
  • Konfiguracja narzędzi wykorzystywanych przez programiste PLC
  • Podstawy projektowania linii technologicznych Inżynieria oprogramowania i dobre praktyki programistyczne
  • Konstrukcje języka SCL i struktury danych
  • Korzystanie z urządzeń zewnętrznych
  • Testowanie aplikacji i eliminacja błędów
  • Zagadnienia związane z oceną ryzyka i bezpieczeństwem maszyn

Zapoznaj się ze spisem treści tej książki. Jeżeli chcesz poznać praktyczne zagadnienia związane z programowaniem sterownika PLC oraz ich wykorzystaniem podczas realizacji projektów w zakładach przemysłowych, to w takim razie ta publikacja jest dla Ciebie. Wejdź na stronę wydawnictwa Helion i zamów już teraz książkę Szkoła programisty PLC. Sterowniki Przemysłowe.
Energoelektronika.pl
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL