ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Indonezja. Po drugiej stronie raju

Co jest po drugiej stronie raju? Jak wygląda drugie oblicze egzotycznej Indonezji?

Anna Jaklewicz podczas prawie dwuletniej samotnej podróży poznała odpowiedzi na te pytania. Autorka zabiera nas w głąb indonezyjskiego świata, położonego z dala od turystycznych kurortów. Opisuje swoją samotną podróż, podczas której brała udział w szamańskich rytuałach, ceremoniach pogrzebowych, mieszkała z morskimi cyganami w domach na palach i z ludźmi lasu w głębi dżungli. Próbowała zrozumieć i opisać ich świat, unikając jednoznacznych ocen.

Z tej podróży przywiozła wiele pytań. Czy istnieje piąta płeć? Jak indonezyjskie duchy pomagają swatać? Do czego służą cukierki z cyjanku potasu? Kto pokłada bomby w oceanie? Jak wiele krwi przelano za goździki i gałkę muszkatołową? Czy można mieszkać trzy lata ze zmarłym? Dlaczego bawół jest droższy od samochodu? Ile talerzy warta jest śmierć dziecka?

Książka, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Bezdroża to mistrzowskie połączenie autorefleksyjnej prozy podróżniczej, pasjonującego szkicu antropologicznego i frapującego reportażu. 
http://www.udziewczyn.pl

TukTukCinema. Czyli rzecz o Indiach, Gangesie, radości życia, wiecznie psującym się skuterze i Bolku i Lolku

Za oknami nadal zima. Każdy z nas czeka już na pierwsze wiosenne promienie słońca i świergot ptaków. W oczekiwaniu na te miłe chwile warto przenieść się może (przynajmniej myślami) w egzotyczne miejsca. Dzisiaj zapraszam Was w podróż do kolorowych Indii, wraz z Robertem Maciągiem, autorem książki „Tuk tuk Cinema”.
 
Robert „Robb” Maciąg to zapalony podróżnik, ale również totalny rowerowy freak. Gdy nie podróżuje, prowadzi bloga oraz zajęcia etnograficzne dla najmłodszych. Razem z żoną w pierwszą podróż po Indiach wybrali się samodzielnie złożonymi rowerami. To jednak nie o tej podróży jest dzisiejsza książka. Robb zdecydował się bowiem odwiedzić Indie ponownie, tym razem z bardzo szlachetnym i mądrym celem. Postanowił wyświetlać polskie bajki (Reksio, Bolek i Lolek) w swoim obwoźnym kinie. Uważacie pomysł za szalony? Być może, ale czy nie ma w tym czegoś pięknego?
 
Liczy się pomysł. Ten okazał się trafiony w dziesiątkę. Kaprys młodego podróżnika, by przejechać Indie tuk tukiem pokazując ludziom polskie bajki przerodził się w przygodę życia. Maciąg wyświetlał swoje filmy tam, gdzie byli chętni do oglądania. W domach dziecka, w szkołach. Bawili się przy nich świetnie również dorośli. Ach skąd to znamy? Każdy z nas nie raz śmieje się pod nosem oglądając bajkę z własnym szkrabem..
 
Zazwyczaj, gdy wyjeżdżamy w dalekie podróże jesteśmy nastawieni na czerpanie przyjemności. Chcemy jak najwięcej zobaczyć, dotknąć, poczuć. Maciąg pokazuje nam, że przy okazji możemy również dać coś namacalnego i niezapomnianego ludziom, w kraju gdzie przebywamy. Indyjskie dzieci rzadko kiedy posiadają telewizor, frajda z oglądanych bajek była więc ogromna.
 
Podróżnik opisuje nam swoją podróż krok po kroku. Od przygotowań, przez zakup tuk tuka(co wcale nie jest sprawą łatwą, prostą i przyjemną) w Indiach, aż po opisanie kolejnych etapów swojego projektu. To, co trzeba szczególnie docenić w książce, to niezwykle obrazowy styl pisania. Zapewniam Was, że podczas lektury, w waszej głowie zawitają kolorowe Indie.
 
„Z podróży można przywieźć prawie wszystko. Wspomnienia, gigabajty zdjęć, filmy, smakołyki, nagrania z dyktafonu i tym podobne. Na szczęście nie można jeszcze przywieźć zapachów.”
 
W książce poznajemy różne oblicza Indii. Mamy Indie biedne i bogate, piękne i mniej urodziwe. Ta niejednoznaczność świetnie oddaje złożoność tego kraju. Kilka rzeczy się jednak nie zmienia. Śmiech dzieci z zabawnych scen Bolka i Lolka, ludzie tam mają podobne do naszych zmartwienia i radości. Wszystko to poznajemy dzięki wnikliwemu reportażowi Maciąga.
 
Często jest tak, że książki podróżnicze po jakimś czasie nudzą czytelnika. Siedzimy w fotelu, jest niby fajnie, ale obraz za oknem się nie zmienia. Maciąg oprócz tego, że w barwny i wyostrzający zmysły sposób próbuje zabrać nas w swą podróż ze sobą, na dodatek jest mega zabawnym człowiekiem. Nie raz zdarzało mi się zaśmiewać z jego komentarzy różnych zastanych sytuacji. Tym więc, którzy obawiają się nudy, mówię, że z Robertem nudzić się nie da.
 
Muszę Wam również podpowiedzieć, że książka jest cudownie wydana. Już sama okładka kusi oko. W środku jest tylko lepiej. Książka zawiera bardzo dużo zdjęć z indyjskiej podróży autora oraz cudowne ornamenty ozdobne. Całość wydana jest na śliskim, kredowym papierze. Jakość pierwsza klasa.
 
Podsumowując, jeśli masz dość zimy, chcesz pobiec myślami gdzieś daleko, a nie bardzo możesz wziąć urlop i uciec na Malediwy, wybierz się z Robertem Maciągiem na szaloną wyprawę tuk tukiem po cudownych Indiach. To jak wskakujesz?
Sztukater.pl

CO-DZIENNIK

Czy czujesz się czasem tak naprawdę źle?
Czy życie potrafi Cię przytłoczyć?
Czy wciąż czegoś szukasz?
Czy potrafisz okazywać emocje?
Czy chcesz się poczuć lepiej z samym sobą?

Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, Drogi Czytelniku, CO-DZIENNIK jest zdecydowanie książką dla Ciebie. Ale jest to książka nietypowa o tyle, że Czytelnik sam wypełnia ją treścią.

Gdy przebrzmią już postanowienia noworoczne, czyli zwykle po pierwszym tygodniu stycznia, możemy sięgnąć po coś w czym wytrwamy, choć będzie to wymagające – podkreśla autorka, po czym dodaje: – Mam w sobie ogromną wiarę, że można w tej książce znaleźć jedno pytanie, zadanie dla siebie, które sprawi, że staniemy się lepsi dla siebie samych i równocześnie dla innych. To nie jest książka do przeczytania – to książka, którą należy przeżyć.

Jak to działa?
CO-DZIENNIK składa się z 365 stron. Na każdej z nich znajdziesz różnego rodzaju zadania i pytania, na które musisz (chcesz) odpowiedzieć. Niektóre pytania mogą brzmieć banalnie. Ale odpowiedzi na nie już takie nie są.
Np.: „Czym jest szczęście”?
Albo „W co jesteś niezaangażowany”?

Natomiast zadania bywają… trudne. Ale też warto je wykonać.
Np. „Dzisiaj. Weź paczkę chusteczek lub inny drobny przedmiot i zamień się z kimś. Powtórz to 10 razy. Wymiany odnotuj. Z czym zostałeś do 24 godzinach”?
Albo „Dzisiaj. Nie patrz od teraz przez 24 godziny na zegarek”.
Choć opisowa zawartość książki nie jest zbyt rozległa, publikacja ta może przynieść czytelnikowi wiele korzyści. Przede wszystkim „Co-dziennik” uczy dyscypliny – wyrabia nawyk poświęcania czasu samemu sobie. Poza tym jednak uczy uważności, pobudza wyobraźnię, pozwala przełamywać stereotypy i myślowe schematy, czy chociażby pozwala na zapisywanie własnych wspomnień. Długo jeszcze można by wymieniać…

Łatwe? Trudne? CO-DZIENNIK jest przepełniony takimi zadaniami i pytaniami. Skłania do refleksji nad sobą, a co najważniejsze, zmusza do aktywnego przyjrzenia się sobie, swojemu życiu i daje możliwość spojrzenia z perspektywy na swój świat. A co najlepsze – daje pole do wewnętrznej zmiany na lepsze.

Mogłabym jeszcze sporo napisać o tej nietypowej książce. Ale musiałabym Ci zdradzić więcej pytań i zadań, a naprawdę nie chcę tego robić. Powiem tylko jedno – już dawno nie trafiłam na książkę, która AŻ TAK skłoniłaby mnie do refleksji nad sobą i swoim życiem. Jednym słowem – polecam.

To nie jest książka do czytania. To książka do PRZEŻYCIA.
http://psycholog-pisze.pl/ Monika Kotlarek

CO-DZIENNIK

Czy czujesz się czasem tak naprawdę źle?
Czy życie potrafi Cię przytłoczyć?
Czy wciąż czegoś szukasz?
Czy potrafisz okazywać emocje?
Czy chcesz się poczuć lepiej z samym sobą?

Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, Drogi Czytelniku, CO-DZIENNIK jest zdecydowanie książką dla Ciebie. Ale jest to książka nietypowa o tyle, że Czytelnik sam wypełnia ją treścią.

Gdy przebrzmią już postanowienia noworoczne, czyli zwykle po pierwszym tygodniu stycznia, możemy sięgnąć po coś w czym wytrwamy, choć będzie to wymagające – podkreśla autorka, po czym dodaje: – Mam w sobie ogromną wiarę, że można w tej książce znaleźć jedno pytanie, zadanie dla siebie, które sprawi, że staniemy się lepsi dla siebie samych i równocześnie dla innych. To nie jest książka do przeczytania – to książka, którą należy przeżyć.

Jak to działa?
CO-DZIENNIK składa się z 365 stron. Na każdej z nich znajdziesz różnego rodzaju zadania i pytania, na które musisz (chcesz) odpowiedzieć. Niektóre pytania mogą brzmieć banalnie. Ale odpowiedzi na nie już takie nie są.
Np.: „Czym jest szczęście”?
Albo „W co jesteś niezaangażowany”?

Natomiast zadania bywają… trudne. Ale też warto je wykonać.
Np. „Dzisiaj. Weź paczkę chusteczek lub inny drobny przedmiot i zamień się z kimś. Powtórz to 10 razy. Wymiany odnotuj. Z czym zostałeś do 24 godzinach”?
Albo „Dzisiaj. Nie patrz od teraz przez 24 godziny na zegarek”.
Choć opisowa zawartość książki nie jest zbyt rozległa, publikacja ta może przynieść czytelnikowi wiele korzyści. Przede wszystkim „Co-dziennik” uczy dyscypliny – wyrabia nawyk poświęcania czasu samemu sobie. Poza tym jednak uczy uważności, pobudza wyobraźnię, pozwala przełamywać stereotypy i myślowe schematy, czy chociażby pozwala na zapisywanie własnych wspomnień. Długo jeszcze można by wymieniać…

Łatwe? Trudne? CO-DZIENNIK jest przepełniony takimi zadaniami i pytaniami. Skłania do refleksji nad sobą, a co najważniejsze, zmusza do aktywnego przyjrzenia się sobie, swojemu życiu i daje możliwość spojrzenia z perspektywy na swój świat. A co najlepsze – daje pole do wewnętrznej zmiany na lepsze.

Mogłabym jeszcze sporo napisać o tej nietypowej książce. Ale musiałabym Ci zdradzić więcej pytań i zadań, a naprawdę nie chcę tego robić. Powiem tylko jedno – już dawno nie trafiłam na książkę, która AŻ TAK skłoniłaby mnie do refleksji nad sobą i swoim życiem. Jednym słowem – polecam.

To nie jest książka do czytania. To książka do PRZEŻYCIA.
http://psycholog-pisze.pl/ Monika Kotlarek

Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz - sięgnij po to. Wydanie II zmienione

„Pełna MOC życia to książka inspirująca, pełna humoru i życiowych przykładów. To książka, którą niektórzy czytają jednym tchem przez całą noc, a inni delektują się poszczególnymi rozdziałami.
Miła dla oka czcionka, bardzo dobry rytm zdań, forma zwracania się do czytelnika sprawiająca wrażenie rozmowy z nim. Ponadto oryginalna grafika i ilustracje, wyróżnione inspiracje, sugerowana bibliografia i tzw. rozmyślnik czynią z niej niezwykłą i unikalną pozycje wśród wszystkich, dostępnych książek o charakterze inspirująco – motywujących. Każda książka jest numerowana. Aby nie była jedną z tysięcy. Tylko tą jedną, jedyną, napisaną specjalnie dla Ciebie”. Trzeba przyznać, że wydawca potrafi zareklamować książkę autorstwa Jacka Walkiewicza. Po przeczytaniu takiego opisu nie pozostaje nic innego, jak tylko sięgnąć po lekturę. Jakie są moje wrażenia?
 
Ostatnio bardzo brakuje mi motywacji do robienia czegokolwiek. Czytam poradniki i w nich szukam inspiracji. Nie wiem, gdzie się uchowałam, ale nie słyszałam wcześniej o Jacku Walkiewiczu. W każdym razie muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z nim uważam za udane. Jego książkę pochłonęłam w tempie ekspresowym i muszę przyznać, że dała mi kopa. Może nie od razu zostanę prezydentem, ale przynajmniej już wiem, co mogę zrobić, żeby znów zacząć działać. Co prawda w paru miejscach autor się powtórzył, lecz jestem w stanie mu to wybaczyć.
 
Autor nie buja w obłokach. Ma bardzo życiowe podejście do tego, o czym pisze. Wie, że jesteśmy tylko ludźmi i pewne rzeczy mogą nas po prostu przerosnąć. Opisuje własne doświadczenia i dzieli się z czytelnikami wnioskami, jakie z nich wyciągnął. Co my zrobimy z tą wiedzą – to już nasza sprawa. Pokazuje, że warto dokonywać zmian. Stojąc uparcie w jednym miejscu niczego nie osiągniemy.
 
Dopóki człowiek ma marzenia, walczy. Czuje w swoim życiu sens. Jacek Walkiewicz uświadamia nam, że warto dążyć do tego, by je spełnić. Łatwo nie będzie, za to jaka czeka nas satysfakcja, gdy uda nam się dojść do celu.
 
Jacek Walkiewicz ma lekkie pióro. Wydawało mi się, że stoi obok mnie i opowiada mi o tym, co zrobić, żeby chciało mi się codziennie podnieść pośladki z łóżka. Nie chciałam kończyć jego książki, ale w końcu musiało to nastąpić. Nie żałuję ani jednej chwili, którą poświęciłam na lekturę. Mam nadzieję, że wyciągnę z niej odpowiednie wnioski.
 
To nie jest wyłącznie sucha teoria. Jako przykłady służą sceny z życia wzięte. Wszystko jest napisane z lekkim przymrużeniem oka. Nie miałam wrażenia, że słucham nauczyciela. Wydawało mi się, że rady daje mi mój dobry znajomy. Takie właśnie powinny być poradniki. Wtedy aż chce się zrobić to, co mówi ich autor. W innym przypadku możemy czuć się jak uczniowie, którzy za karę słuchają nudnego wykładu i nie wyniesiemy z tego nic pożytecznego.
 
Nie wiem, czy znacie Jacka Walczaka. Jeśli nie, możecie spróbować zapoznać się z jego poradnikiem, choćby tylko po to, żeby znaleźć w nim jedno zdanie, jakie warto zapamiętać. To już jest sukces. Przynajmniej moim zdaniem. Jeżeli jesteście w takiej sytuacji, że chcecie coś zmienić, a nie bardzo wiecie, jak się za to zabrać, może temu autorowi uda się wam pomóc. Spróbujcie. W gruncie rzeczy nie ryzykujecie zbyt wiele.
Sztukater.pl Pani M

Oby w piekle podawali piwo

Pozwólcie, że opowiem dziś o pewnym bestsellerze „New York Timesa”.
Na okładce czytamy: "Może uczysz się, a może już pracujesz. Pewnie płacisz podatki, chodzisz na wybory i czasami nawet robisz coś dla ogółu. Pomagasz sąsiadce. Chronisz przyrodę i bierzesz odpowiedzialność za swoje czyny. Segregujesz śmieci. Słowem — jesteś świadomym obywatelem. Masz cel, który starasz się zrealizować. Twoje życie jest uporządkowane i podporządkowane zasadom, które akceptujesz i które akceptuje społeczeństwo. A przecież wcale nie musisz tak żyć! Tę książkę najlepiej po prostu odłożyć na półkę. Nie nauczysz się z niej niczego pożytecznego. To opowieść o całkowicie nagannym życiu, pełnym pijaństwa i dość przypadkowego seksu, za to pozbawionym jakichkolwiek celów i zasad. Napisana dosadnym, ostrym językiem, lekka i dowcipna. Nie znajdziesz tu recepty na sukces, ale możesz liczyć na niespotykaną, choć zupełnie nieakceptowalną społecznie rozrywkę. Jeśli jednak upierasz się przy szukaniu głębszego sensu tej opowieści, możesz potraktować ją jako manifest wolności i bunt przeciwko systemowi". Brzmi kontrowersyjnie. Przynajmniej w moim przekonaniu.
 
Tucker Max, autor książki, według wydawcy i samego siebie jest kompletnym gnojkiem, pijakiem i kobieciarzem. Brak mu choćby cienia empatii. To egoista, narcyz i erotoman. Upija się w każdych warunkach (najchętniej na cudzy koszt), zaczepia nieodpowiednie osoby (zanim to sobie przemyśli) i uprawia seks z każdą kobietą (którą zdoła do tego namówić). Jest mu z tym wszystkim dobrze i nie ma zamiaru niczego zmieniać. Innymi słowy, to człowiek szczęśliwy i spełniony. W końcu jeśli piekło istnieje, to na pewno serwują tam piwo!
Uwierzcie mi, w życiu czytałam wiele mniej lub bardziej kontrowersyjnych książek, ale z przejściem przez tę miałam ogromne problemy. Nie do końca wiem, z czego to wynika. Starałam się podejść do historii z dystansem i z przymrużeniem oka, lecz nie byłam w stanie tego zrobić. To mnie przerosło. Niespecjalnie przemówił do mnie język, jakim posługiwał się autor.
 
Nie mogłam narzekać na nudę, to na pewno. Działo się sporo rzeczy, niekoniecznie przeznaczonych dla oczu niepełnoletnich czytelników. Tak, wiem, zabrzmiałam jak moherowa ciocia i zdaję sobie z tego sprawę, ale nie chciałabym, żeby moje nastoletnie dziecko czytało książki, w których alkohol leje się strumieniami, a przez łóżka bohaterów przewija się wiele kobiet. Jestem dość luzacka, lecz nie na tyle.
Nie jestem konserwatywną czytelniczką, lecz publikacja "Oby w piekle podawali piwo" niespecjalnie przypadła mi do gustu. To nie są moje klimaty. Jak dla mnie była zbyt obcesowa (nie wierzę, że to piszę... ja, człowiek, który nie o takich książkach prace dyplomowe pisał). Tuckera Maxa trudno polubić. Jest kontrowersyjną postacią. Nie ma żadnych wyrzutów sumienia i w sumie nawet może pójść do piekła. Co mu tam, byleby tylko w piekle podawali piwo. Więcej mu do szczęścia nie potrzeba.
Musicie sami odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcecie przeczytać tę książkę. Jeśli nie przeszkadzają wam seks, alkohol i bohater, który ma tyle za uszami, że cud, iż udaje mu się jakoś trzymać głowę - możecie śmiało sięgnąć po "Oby w piekle podawali piwo". Mnie ta książka nie przypadła specjalnie do gustu, ale nie uważam, że jest zła. Tego o niej powiedzieć nie mogę. Byłoby to z mojej strony nie w porządku.
Sztukater.pl Pani M
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL