ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

CO-DZIENNIK

Dzień dobry... i słoneczny! Jak się dzisiaj czujecie? Postanowiłam trochę usystematyzować swoją pracę z tym blogiem. Postaram się nie wstawiać postów codziennie (choć niesamowicie mnie korci!), tylko co drugi dzień. Ponadto chciałabym zamiennie wstawiać recenzję – post „okołoksiążkowy”. Jestem ciekawa czy macie coś przeciwko temu, aby od czasu do czasu pojawił się wpis bezpośrednio nie związany z książkami? Dajcie znać! Niedawno rynek opanowały książki takie jak „Zniszcz ten dziennik”, „To nie książka”, „Książka bez sensu”, „Nie jedz tej książki” i tym podobne. Owszem, kupiłam kilka publikacji z tej serii, jednak były one składane w ramach prezentu młodszej siostrzyczce. Dziś przychodzę do Was z podobną propozycją, którą postanowiłam zostawić dla użytku własnego. Dlaczego? Bo jej potrzebuję. Ostatnio zdarzają mi się gorsze dni. Dni pozbawione emocji, pełne odrętwienia. Mieszają się one razem z dniami nazbyt emocjonalnymi, gdzie te uczucia biorą górę, nawet nad zdrowym rozsądkiem. W tym momencie chciałam postawić na coś, co odciągnie moje myśli od tych wszystkich negatywów. „Co-dziennik” to zbiór przeróżnych zadań, które nie tylko rozwijają wyobraźnię, ale i uczą. Te zadania nie polegają na niszczeniu go, o nie. Wydaje się, że jest to publikacja skierowana już do nieco starszych użytkowników, którzy wciąż czują w sobie dziecko. Zadania te można sobie dawkować tak, jak zostało to przykazane książce – każdego dnia jeden wpis. Można również nadrabiać bądź odrzucić na moment, ochłonąć i wrócić po czasie. Do tego dziennika w każdej chwili możesz wrócić. Możesz z refleksją przeglądać kolejne kartki, przypominając sobie dane sytuacje. Może za kilka lat będziesz chciał sprawdzić, jakie wartości miały dla Ciebie znaczenie w tym jednym, konkretnym roku? Chcesz zrobić podsumowanie całego roku? Co najlepiej Ci w tym pomoże – jeśli nie notatki, które robiłeś każdego dnia, opisując zarówno siebie jak i swoje otoczenie? Czy wiesz ile jest zabawy w definiowaniu szczęścia? Możesz w ten sposób docenić najdrobniejszy szczegół, każdą rosę na listku, każdy promień słońca, który otula Twoją twarz. Podaruj sobie uśmiech, chociaż jeden. Słowo stanowi podstawę. Podstawę komunikacji, podstawę wszystkie, co nas otacza. Słowem możesz zranić, możesz również uszczęśliwić. A czym ono jest dla Ciebie? Poczuj się jak dziecko! Uwolnij swoją wyobraźnię i przenieś ją na kartki tego oto dziennika, poznaj otaczający Cię świat, zdefiniuj siebie i określ swoje cele. Wypisz miejsca, w których udało Ci się znaleźć miłość. W domu? W pracy? A może w książce? Ja ostatnio znalazłam miłość w autobusie. Starsza Pani i Pan, a między nimi cudowna więź. Mój ulubiony moment. Obraź się na siebie o coś. Zrób sobie awanturę. Okej, ale co potem? Potem się przeproś. I zacznij żyć ze sobą w zgodzie. Myślę, że każdy z nas doświadczył kiedyś smutku. Takiego dojmującego, pod wpływem którego załamał się głos i pojawiły się mroczki przed oczami. Mówi się, że każdy ma swój własny koniec świata. A czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda taki smutek? Z czego się składa? Co byłoby Twoim końcem świata? Ile razy chcesz żyć i po co? Wypisz, a później staraj się zrobić to za pierwszym razem, przy pierwszym życiu. Niestety drugiej szansy możesz już nie mieć. To książka przydatna. Nie tylko bawi, ale i wzrusza. Czasami coś wypomni, czasami zmusi do głębszych przemyśleń, ale i oczyści umysł z toksyn. Rysunki znajdujące się na poszczególnych stronach sprawiają, że to co robisz – robisz z przyjemnością. A teraz pozostawię Cię z pewnym pytaniem, które postawiła na okładce autorka... Gdybyś mógł mieć wszystko, czego byś naprawdę chciał?
zksiazkadolozka.blogspot.com Klaudia Nadolna

CO-DZIENNIK

Dzień dobry... i słoneczny! Jak się dzisiaj czujecie? Postanowiłam trochę usystematyzować swoją pracę z tym blogiem. Postaram się nie wstawiać postów codziennie (choć niesamowicie mnie korci!), tylko co drugi dzień. Ponadto chciałabym zamiennie wstawiać recenzję – post „okołoksiążkowy”. Jestem ciekawa czy macie coś przeciwko temu, aby od czasu do czasu pojawił się wpis bezpośrednio nie związany z książkami? Dajcie znać! Niedawno rynek opanowały książki takie jak „Zniszcz ten dziennik”, „To nie książka”, „Książka bez sensu”, „Nie jedz tej książki” i tym podobne. Owszem, kupiłam kilka publikacji z tej serii, jednak były one składane w ramach prezentu młodszej siostrzyczce. Dziś przychodzę do Was z podobną propozycją, którą postanowiłam zostawić dla użytku własnego. Dlaczego? Bo jej potrzebuję. Ostatnio zdarzają mi się gorsze dni. Dni pozbawione emocji, pełne odrętwienia. Mieszają się one razem z dniami nazbyt emocjonalnymi, gdzie te uczucia biorą górę, nawet nad zdrowym rozsądkiem. W tym momencie chciałam postawić na coś, co odciągnie moje myśli od tych wszystkich negatywów. „Co-dziennik” to zbiór przeróżnych zadań, które nie tylko rozwijają wyobraźnię, ale i uczą. Te zadania nie polegają na niszczeniu go, o nie. Wydaje się, że jest to publikacja skierowana już do nieco starszych użytkowników, którzy wciąż czują w sobie dziecko. Zadania te można sobie dawkować tak, jak zostało to przykazane książce – każdego dnia jeden wpis. Można również nadrabiać bądź odrzucić na moment, ochłonąć i wrócić po czasie. Do tego dziennika w każdej chwili możesz wrócić. Możesz z refleksją przeglądać kolejne kartki, przypominając sobie dane sytuacje. Może za kilka lat będziesz chciał sprawdzić, jakie wartości miały dla Ciebie znaczenie w tym jednym, konkretnym roku? Chcesz zrobić podsumowanie całego roku? Co najlepiej Ci w tym pomoże – jeśli nie notatki, które robiłeś każdego dnia, opisując zarówno siebie jak i swoje otoczenie? Czy wiesz ile jest zabawy w definiowaniu szczęścia? Możesz w ten sposób docenić najdrobniejszy szczegół, każdą rosę na listku, każdy promień słońca, który otula Twoją twarz. Podaruj sobie uśmiech, chociaż jeden. Słowo stanowi podstawę. Podstawę komunikacji, podstawę wszystkie, co nas otacza. Słowem możesz zranić, możesz również uszczęśliwić. A czym ono jest dla Ciebie? Poczuj się jak dziecko! Uwolnij swoją wyobraźnię i przenieś ją na kartki tego oto dziennika, poznaj otaczający Cię świat, zdefiniuj siebie i określ swoje cele. Wypisz miejsca, w których udało Ci się znaleźć miłość. W domu? W pracy? A może w książce? Ja ostatnio znalazłam miłość w autobusie. Starsza Pani i Pan, a między nimi cudowna więź. Mój ulubiony moment. Obraź się na siebie o coś. Zrób sobie awanturę. Okej, ale co potem? Potem się przeproś. I zacznij żyć ze sobą w zgodzie. Myślę, że każdy z nas doświadczył kiedyś smutku. Takiego dojmującego, pod wpływem którego załamał się głos i pojawiły się mroczki przed oczami. Mówi się, że każdy ma swój własny koniec świata. A czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda taki smutek? Z czego się składa? Co byłoby Twoim końcem świata? Ile razy chcesz żyć i po co? Wypisz, a później staraj się zrobić to za pierwszym razem, przy pierwszym życiu. Niestety drugiej szansy możesz już nie mieć. To książka przydatna. Nie tylko bawi, ale i wzrusza. Czasami coś wypomni, czasami zmusi do głębszych przemyśleń, ale i oczyści umysł z toksyn. Rysunki znajdujące się na poszczególnych stronach sprawiają, że to co robisz – robisz z przyjemnością. A teraz pozostawię Cię z pewnym pytaniem, które postawiła na okładce autorka... Gdybyś mógł mieć wszystko, czego byś naprawdę chciał?
zksiazkadolozka.blogspot.com Klaudia Nadolna

Delicje i łakocie

Słodkości są moją słabością, uwielbiam je robić i jeść. Chyba bym nie umiała bez nich żyć, przynajmniej raz w tygodniu po prostu muszę je mieć. I bardzo lubię książki pełne przepisów na ciasta i desery. "Delicje i łakocie" Pauliny Krajewskiej to książka, którą chciałabym wam pokazać. Już sama okładka zachęca do zajrzenia do środka. Paulina prowadzi bloga kulinarnego Just My Delicious. Cała książka podzielona jest na trzy części - małe łakocie, większe łakocie i łakocie do picia. Małe łakocie to bardzo dużo przepisów na małe, pysznie wyglądające słodkości. Zdjęcia wyglądają bardzo apetycznie a czytając przepis od razu ma się ochotę zakasać rękawy i zabrać się do pracy. Kokosowe batony w czekoladzie, trufle owsiane, galaretki w cytrynie, lizaki, lody z zielonej herbaty, pieczone kulki z batatów, smażone bezy, trufle z białej czekolady czy zabaglione. Jest naprawdę w czym wybierać. Desery, ciasta i inne słodkości zdecydowanie lepiej smakują jak je przygotujemy sami. Ja zdecydowanie wybieram te domowe a nie sklepowe. Zresztą odnajduję wielką przyjemność w ich przygotowywaniu. Słodkości przedstawione w tej książce nie są trudne do zrobienia, bardzo często błyskawiczne. W wielu przypadkach jest podana dodatkowo wersja light. Większe łakocie to blok czekoladowy, banany zapiekane z czekoladą w cieście francuskim, japoński tost miodowy, kruszonka z jabłkami, pudding ryżowy, suflet czekoladowy czy tort naleśnikowy. Wszystkie przepisy są napisane w prosty i zrozumiały sposób i używamy składników, które znajdziemy bez problemu w sklepach. Każdy sobie poradzi z ich przygotowaniem bez wysiłku. Takie słodkości są niezastąpione, gdy najdzie nas nagła ochota na deser lub musimy szybko coś przygotować dla gości. Łakocie do picia to kilka przepisów na pyszne napoje, koktajle czy smoothie. Jest przepis na białą czekoladę z malinami na gorąco, grzaniec bezalkoholowy, likier karmelowy, mleko z imbirem, koktajl z natki pietruszki czy smoothie jagodowe. Ja już zaznaczyłam kilka przepisów do wypróbowania i z pewnością podzielę się nimi na blogu.
kulinarnamaniusia.pl Marzena Szkodzińska

Dręczyciel

Między przyjaźnią, miłością, a nienawiścią jest bardzo cieniutka granica. Czasami tak cienka, że nie potrafimy jej zauważyć. Jedno słowo, jeden gest mogą wszystko zniszczyć. Wtedy tak łatwo zatracić się w swojej nienawiści, zacząć się nią dławić. I jak bardzo trzeba kochać aby przebić się przez paraliżujące uczucie jakim jest właśnie nienawiść? I czy aby na pewno potrafimy wszystko wybaczyć? Tate to młoda i ładna dziewczyna. Niestety w szkole jest nieustannie gnębiona i poniżana przez Jereda, swojego byłego przyjaciela i najbliższego sąsiada. Chłopak z dnia na dzień zaczął uprzykrzać dziewczynie życie, niszczyć je. Przytłoczona tym wszystkim Tate postanowiła na rok wyjechać do Paryża gdzie psychicznie mogła odpocząć i złapać trochę wytchnienia. Ten wyjazd sprawił, że wróciła pewniejsza siebie, znała swoją wartość i nie bała się konfrontacji ze swoimi demonami, a zwłaszcza jednym - Jeredem. Jednak walka z osobą, która była jej najbliższym przyjacielem wcale nie należy do najprzyjemniejszych. Wspomnienia, które są jedyną deską ratunkową dla obrazu prawdziwego Jereda sprawiają, że ból jest jeszcze większy. Świadomość utraconej przyjaźni wcale nie jest prosta. Jednak Tate nie zna przyczyny, która spowodowała tak drastyczną zmianę w zachowaniu chłopaka. Nie wie dlaczego ich relacja tak bardzo się skomplikowała... Książka od samego początku porywa czytelnika w mroczy świat niesprawiedliwości i znęcania się nad swoją ofiarą. Nie da się ukryć, że Tate jest ofiarą Jereda. Czujemy to od pierwszych stron, czujemy pojawiający się smutek u naszej bohaterki, ośmieszenie i upokorzenie na każdym kroku. Poznajemy zdesperowaną nastolatkę, która za wszelką cenę chce uciec z piekła, w którym się znalazła. Rok później poznajemy silniejszą i bardziej pewną swojej osoby Tate, która z brzydkiego kaczątka przekształciła się w pięknego łabędzia. Jej rówieśnicy również to zauważyli, wrogowie także. Dość spora metamorfoza dziewczyny i postanowienie, że od tej pory nie pozwoli siebie upokarzać sprawia, że wojenna ścieżka z Jeredem się ponownie nasila. Konflikt ponownie wraca, a my czujemy niepewność i dreszcz przerażenia na plecach. Czasami nieracjonalne i irytujące zachowanie dziewczyny przyprawiało mnie o zawroty głowy. Nie potrafiłam zrozumieć wszystkich jej decyzji. Z jednej strony tęskniła za swoim największym przyjacielem, z drugiej strony się go panicznie bała. Uwięziona w emocjonalnym pasie nie potrafiła trzymac sie swoich wewnetrznych postanowień. Systematycznie stawała na drodze Jereda i prowokowała go swoim zachowaniem. Jered jest dla nas na początku bardzo mroczą i tajemniczą postacią. Łatwo złapac dystans do jego osoby, a może nawet niechęć. Jednak kiedy wydarzenia ulegaja zmianie czytelnik zauważa całkiem innego chłopaka - chłopaka pełnego bólu, rozczarowania, tajemnic, samotności. Fabuła jest w kilku momentach przewidywalna - nie da się ukryć, że bardzo szybko domyślimy się mniej więcej zakończenia książki. Jednak książka jest napisana w tak przyjemny sposób, że kilkakrotnie nie umiałam się oderwać od wydarzeń. Przeplata ze sobą przyjaźń, miłość i nienawiść ukazująć jak szybko te uczucia mogą się zmieniać. Z drugiej strony uświadamia nas jaką moc i znaczenie mają wszystkie z tych uczuć, jak niewiele wystarczy aby zranić kogoś, kto był nam bliski. Zdecydowanym plusem jest to, że w książce ciągle się coś dzieje, nie ma zbyt długich opisów i okresów zawieszenia akcji. Okładka również wkomponowała się w mój klimat. Uwielbiam tak przyciągające i emanujące energią książki. Podsumowując trzeba mieć na uwadze, że mamy tutaj do czynienia z nastolatkami, którzy pełni są buzujących w nich hormonów i emocji. Ich zachowania nie do końca są racjonalne, często mogą być dla nas Czytelników irracjonalne i najzwyczajniej niezrozumiałe. Mogą irytować i śmieszyć.Wielokrotnie na pewno nas zadziwią swoją "pomysłowością". Jest to lekka lektura, która bardzo szybko i przyjemnie się czyta. W sam raz na wieczorną porę pod ciepłym kocem z ciepłym kubkiem w ręce.
Zaczytana wiedźma Urszula Wesołowska

Koszmar Morfeusza

Jak wiele kobieta jest w stanie poświęcić dla miłości i czy naprawdę warto jeśli nigdy nie usłyszy „ja Ciebie też”… Cassandra Givens wplątała się niebezpieczny i pełen namiętności romans z Adamem, swoim szefem. Wspólna przyszłość może i nie byłaby aż tak bardzo nierealnym celem gdyby nie drugie, mroczne oblicze mężczyzny- Morfeusz. McKey tkwi po uszy w organizacji, której nie może opuścić, chyba, że w foliowym worku. Nie może stworzyć nawet normalnego związku, bez narażania swojej wybranki na śmiertelne niebezpieczeństwo. Cassandra angażuje się jednak coraz bardziej w ich związek pełen uniesień i rozkoszy, ale także słonych łez, a wybranek, dla którego gotowa jest poświęcić nawet samą siebie nie chce, albo nie potrafi jej uczuć odwzajemnić. W tym tomie, tak jak w poprzednim dzieje się dużo i szybko. Nie zabraknie dramatycznych zwrotów akcji, brutalności, gwałtownych uniesień i chwil prawdziwego przerażenia, a szczęśliwe zakończenie stanie się nagle bardzo odległe i niemal całkowicie zniknie z horyzontu. Autorka zapuściła naprawdę ostre pazurki i pokazuje jaka potrafi być bezwzględna i brutalna wobec swoich bohaterów. Niejednokrotnie słyszałam, że ten tom wypada o niebo lepiej od poprzedniego, ale jeśli mam być szczera, nie dostrzegłam większych zmian jeśli chodzi o sposób prowadzenia historii, styl, dialogi czy bohaterów. Jedynka podobała mi się i z dwójką spędziłam ponowie porównywalnie miłe chwile. Czy milsze? Niekoniecznie. Ale w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowana lekturą. „Pragnę go, kocham i nienawidzę jednocześnie. Czuję do niego wszystko, co tylko można czuć. Paleta emocji od najjaśniejszych kolorów do tych najbardziej mrocznych. Przeraża mnie intensywność tych uczuć i to, że po prostu sobie z tym nie radzę. Nie powinnam z nim być, a drugiej strony nie potrafię żyć bez niego.” Na pierwszy rzut oka widać jednak, że zmieniła się erotyczna strona tej serii. W jedynce, autorka postawiła na ilość, splatając seks w niemal każdą scenę, co dość szybko stało się męczące i nużące, a więc efekt był dokładnie odwrotny od zamierzonego. Tym razem muszę jednak pogratulować autorce oryginalności, bo wskoczyła na zupełnie nowy poziom jeśli chodzi o „te sceny”. Totalnie nie byłam przygotowana na tak mocne, odważne i kontrowersyjne opisy. Erotyka w tej serii wkroczyła w bardziej mroczne i dzikie rejony, a zachowanie bohaterki może niejedną osobę zbulwersować i zaszokować. Jako ciekawostkę dodam jednak, że pomimo wszystko Cassandra wreszcie nauczyła się mówić „nie” i korzystała z tej nowej zalety zaskakująco często, dzięki czemu nieco zyskała w moich oczach. Autorce trzeba przyznać, że potrafi pisać wciągające historie, które dosłownie się pochłania. Jedni ją kochają i niemal spijają każde słowo z jej ust, inni z kolei nienawidzą i plują bezsensownym jadem. Ja nie należę do żadnej z tych kategorii, ale bardzo polubiłam pióro autorki i chętnie do niego wrócę, bo jej książki w niczym nie ustępują bestsellerom zza oceanu. Historia Cass i Adama spodoba się czytelniczkom zachwyconym „Stingerem” czy „Barwami miłości”. O CZYM? „Koszmar Morfeusza”, to ciekawa powieść erotyczna z mrocznym mafijnym wątkiem. Gorąca, bezpruderyjna, całkowicie pozbawiona hamulców historia idealna do wieczornego czytania w łóżku przy lampce wina. Ma też drugie, wzruszające i smutne oblicze, bo choć to romans i miłość wylewa się z kartek, to jest to takie smutne i samotne uczucie, nie do końca odwzajemnione i bez szans na happy end. Nie mogę się doczekać zakończenia tej historii.
beauty-little-moment.blogspot.com Patka

Making Faces

Są takie historie, które nigdy nie powinny się wydarzyć, są takie słowa, które nigdy nie powinny paść, są łzy, które nigdy nie powinny być uronione, są uczucia, które tak bardzo bolą i są rozstania, na które nigdy nie jesteśmy gotowi. I powroty, które nigdy nie są łatwe... Są też historie, które bardzo bolą. Do takich zalicza się historia Fern, Ambrosa i ich najbliższych przyjaciół. Historia młodych ludzi, która miała być wielką przygodą, z której mieli wrócić bohaterowie. Jednak tak się nie stało... W małym i cichym miasteczku grupa pięciu przyjaciół, młodych chłopaków z drużyny zapaśniczej wyrusza na wojnę do Iraku. To miało być tylko pół roku, potem każdy z nich miał wrócić do swojego życia. Jednak do rodzinnego miasteczka wraca tylko jeden - Ambrose Young - kiedyś ikona szkolnej drużyny,dzisiaj młody mężczyzna obwiniający się o śmierć najbliższych. Emocjonalny wrak człowieka. Ambrose miał bardzo duże szanse na karierę sportową, był popularnym chłopakiem i całkiem naturalnym wydaje się, że nie zauważył zwykłej, szarej rówieśniczki Fern, która już wtedy się w nim podkochiwała. Jednak podczas pobytu w Iraku odniósł dość spore obrażenia, zwłaszcza wizualne. Mimo, że wiele rzeczy uległo zmianie, uczucie dziewczyny pozostało niezmienne. Jednak miłość do osoby, która ma poranioną duszę nie jest łatwa. Jednak dobro i nadzieja Fern sprawiają, że mur i skorupa powoli zaczynają się kruszyć... Nie będę Wam dzisiaj zawracała głowy sylwetka bohaterów, pomysłem na fabułę, stylem autorki i tymi innymi przyziemnymi rzeczami jakimi zazwyczaj Was zanudzam. To bardzo smutna, wzruszająca i bolesna historia młodych ludzi, przesiąknięta niesprawiedliwością, rozczarowaniem, bezradnością, poczuciem winy i stratą. To historia przesiąknięta łzami, nie tylko tymi literackimi bohaterów, ale także moimi. Nie jest łatwo mnie wzruszyć, jednak tutaj... tutaj płakałam kilkakrotnie. Wyłam niczym zawodowa płaczka i nie umiałam uspokoić swoich emocji. Rozpadłam się na emocjonalne cząstki elementarne. "Pomyśl. Nie ma smutku, jeśli wcześniej nie było radości. Nie odczułabym tej straty, gdybym go nie kochała. Nie mogłabym wyleczyć się z tego bólu nie wyrzucając (go) z mojego serca. Dlatego wole ten ból, niz gdybym miała nigdy go nie poznać." Akceptacja samego siebie, z własnymi słabościami i ułomnościami wcale nie jest łatwa, a właśnie z tym musiał się zmierzyć każdy z naszych bohaterów. Przejśc długą wewnętrzną drogę, przewartościować się i zaakceptować to czego nie można zmienić. Bardzo łatwo jest usiąść, płakać i użalać się nad sobą. Najtrudniej jest jednak zmierzyć się z tym czego nie możemy zmienić. W to wszystko wkomponowana jest miłość, bardzo trudna, pełna wyrzeczeń, cierpliwości i poświęcenia. "Gdy się komuś długo przyglądasz, przestajesz widzieć doskonały nos albo proste zęby. Przestajesz widzieć bliznę po trądziku i dołek na brodzie. Te cechy zaczynają się zamazywać, a ty nagle widzisz kolory i to, co kryje się w środku, a piękno nabiera zupełnie nowego znaczenia." Z czystym sumieniem polecam Wam tą historię. I polecam Wam równiez łzy i własna refleksję. Bo można pisać wiele pięknych słów, ale refleksja zawsze będzie indywidualna. Nawet jesli nie spodoba Wam się fabuła, historia to emocje, przemyślenia będą bardzo wartościowe, pełne wartości życiowych. Zwyczajnie złapałam kaca książkowego. "Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie? Czy stworzył nogi, które nie chodzą, i oczy, które widzą źle? Czy kręci loki na mojej głowie, tworząc z nich dziką burzę? Czy zatyka uszy głuchemu, robiąc to wbrew ludzkiej naturze? Czy mój wygląd to przypadek, czy okrutne zrządzenie losu? Czy mogę obwiniać Go za to, czego u siebie nie znoszę? Za wady, które mnie prześladują w najgorszych snach, Za brzydotę, której nie znoszę, za nienawiść i za strach? Czy czerpie z tego jakąś przyjemność, że wyglądam aż tak źle? Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?"
Zaczytana wiedźma Urszula Wesołowska
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL