ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy

Każdy kraj ma swoje legendy. Rosja ma jednak szczególną – o tajemnej komnacie, znajdującej się pod Kremlem, kryjącej bizantyjską bibliotekę pełną cennych woluminów. Ta przekazywana przez kolejne pokolenia opowieść jest symbolem wszechobecnych w tym kraju przesądów. Maciej Jastrzębski zastanawia się, czym jest to spowodowane, zapraszając nas w podróż po Moskwie, której nie zobaczymy w telewizyjnych relacjach czy folderach turystycznych. To miasto pełne ludzi, którzy bardziej niż lekarzowi, wierzą znachorom, a życiowe powodzenie uzależniają od tego, co powie im wróżka. Od lat szukają tajnej linii metra i wspomnianej komnaty, pełnej skarbów z przeszłości. Tu magia i ludowe podanie wygrywają nie tylko z oficjalnym przekazem, ale też ze zdrowym rozsądkiem. To już kolejna książka tego autora, od lat niestrudzenie relacjonującego dla nas w radiowych serwisach informacyjnych najważniejsze wydarzenia z Rosji. Zdążył więc od podszewki poznać mentalność Rosjan i tę słynną „rosyjską duszę”. Jego publikacje układają się już w pewien cykl, który zapewne będzie miał swoją kontynuację. Książkę czyta się z ogromnym zaciekawieniem. Każde kolejne zdanie dostarcza interesujących informacji o kraju, który od wieków budzi w nas mieszane uczucia. Po raz kolejny potwierdza się teza o bezwzględnej władzy i wspaniałym narodzie, który od wieków ugina się od jej brzemieniem. Przekleństwo ostatniego pogańskiego kapłana zdaje się działać tam także w XXI wieku… Maciej Jastrzębski pokazuje tu swą mistrzowską umiejętność snucia opowieści, która jest swobodną gawędą, wciągającą czytelnika w podziemny nurt rosyjskiej stolicy. Jego tkankę stanowią zwykli ludzie, na co dzień zajęci swoimi sprawami i dalecy od trybów wielkiej polityki. Ich lęki i obawy są skoncentrowane na tym, co stanowi o ich prywatnym poczuciu bezpieczeństwa. Dziennikarz trafia więc w sedno prawdy o współczesnej Moskwie, gdzie centrum stanowi polityka Kremla, ale w jego cieniu kwitnie codzienne życie. Reportaż Macieja Jastrzębskiego ociera się tu o literaturę, gdyż kreśli interesujące typy ludzkie i snuje fascynującą, opartą na faktach historię z wątkiem tajemnicy, którą trzeba rozwikłać. Polecam tę lekturę wszystkim, którzy sądzą, że o Rosji wciąż wiedzą za mało, a także tym, którzy są pewni, że wiedzą już wszystko.
urodaizdrowie.pl

Making Faces

Na poczatku jeżeli mogę mieć do was prośbę to brzmi ona - nie czytajcie pełnego opisu tej książki (ten wyżej jest lekko okrojony przeze mnie). Moim zdaniem jego treść zdradza wiele z fabuły, a to tylko może odebrać radość z lektury. Warto zabrać się za czytanie tej historii bez zbędnych opisów. To naprawdę może pomóc lepiej zrozumieć sens tej książki. Making Faces to jedna z tych historii, które czyta się dla przyjemności czytania. Poprzez zagłębianie się w lekturę książki nie pragniemy odkryć zakończenia, ponieważ już na początku łatwo domyślić się, że ta opowieść zakończy się happy endem. W trakcie czytania autorka zaskakuje nas i nie rzadko też rani swoich bohaterów, doprowadzając czytelnika do łez. Making Faces jest książką bardzo romantyczną i tragiczną zarazem. Autorka przedstawia tutaj historię nie tylko Ambrosena oraz Fern, ale także ich przyjaciół : Bailey'go, Rity, Beansa, Jesse'go, Granta i wielu innych. "Każdy jest dla kogoś głównym bohaterem"* Autorka w swojej książce porusza kilka ważny kwestii, na które być może w tej chwili zawracamy coraz mniej uwagi. Making Faces to objętościowo niepozorna książka i można się bardzo zdziwić jak wiele cennych rad i refleksji może ona w sobie zawierać. Bohaterowie historii są młodymi ludźmi o wielkich sercach i bardzo dużym bagażu doświadczeń nie tylko emocjonalnych, ale również fizycznych. Fern to dziewczyna wiecznie zakochana w postaciach z uwielbianych przez nią książek. Sama również próbuje pisać własne love story. Bailey to bardzo pozytywny młody człowiek o wielkim sercu. Jest miłośnikiem zapasów, które to zawody bardzo wnikliwie analizuje i zagłębia ich tematykę. Chłopak boryka się z poważną chorobą, która z dnia na dzień odbiera mu coraz więcej sił. Mimo wszystko nie poddaje się on i na każdej ze stron Making Faces możemy odnaleźć dawkę jego pozytywnej energii. Ambrosen to totalne przeciwieństwo mizernego Bailey'go. Jest wysportowanym zapaśnikiem, który odnosi wiele sukcesów na zawodach stanowych i jest dumą miasteczka. Niestety nawet jego dopada zły los i chłopak musi nauczyć się żyć na troszkę innych warunkach. Mogę jednak zapewnić, że żadne z nich nie podda się bez walki. Książka porusza istotny problem, jaki pojawia się po traumatycznych wydarzeniach w życiu człowieka. Nie każdy z nich jest taki sam. Możemy tu porównać (choć to nie jest określenie adekwatne do sytuacji bohaterów) Bailey'go i Ambrosena. Pierwszy z nich boryka się ze swoją chorobą od urodzenia. Od najmłodszych lat jest przygotowywany przez rodziców i przyjaciół na tę najgorszą możliwość, jest dzięki temu świadomy swojego losu oraz ulotności szczęścia. Niesamowite jest jak on mimo wszystko potrafi cieszyć się z najprostszych rzeczy i jak łatwe wydają mu się sprawa, które dla innych bohaterów mają zupełnie inny poziom trudności. Bailey to jeden z najodważniejszych bohaterów literackich, jakich miałam okazję poznać. Ambrosen natomiast od zawsze był duży, zdrowy i najlepszy. Trudno mu więc pogodzić się z tym co go spotkało i z tym jak obecnie wygląda. Jeszcze gorsze są wyrzuty sumienia, które go dręczą, a na nie ma lekarstwa. Oni obaj borykają się z poważnymi problemami, ale w tym przypadku to Bailey jest nauczycielem, który wskazuje drogę do akceptacji swojego losu Ambrosenowi. W Making Faces pierwsze skrzypce gra przyjaźń - głęboka i prawdziwa. Wiele lat temu połączyła ona Fern i Bailey'ego, a z czasem dołączył do nich Ambrosen. Każdy z bohaterów przeżywa swoje wzloty i upadki, razem jednak mają wielką moc, ale niestety los jest dla nich okrutny. Nie mogę zdradzić wam co wydarzy się na kartach tej książki, ale jestem pewna, że poruszy to nawet najtwardsze serca. Taka właśnie jest powieść Amy Harmon - oplata czytelnika swoją prostotą, a następnie uderza w samo serce i wyciska największe łzy.
Recenzje-sophie.blogspot.com Gabriela Wnuk; 2017-06-04

Prawo Mojżesza

Zwróciłam na nią uwagę już jakiś czas temu na zagranicznym portalu i już w tedy wiedziałam, że są dwie opcje - albo zachwyca, albo rozczarowuje. Gdy dotarła do mnie wiadomość, że zostaje wydana w Polsce dosłownie biegłam do Wydawcy by móc ją zrecenzować. Czy historia sprostała moim wygórowanym oczekiwaniom? Zacznijmy najpierw od treści. Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość. I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć. Znam już Amy Harmon - jej Making Faces zatrzęsło moim światem i w sumie to jakoś czułam, że "Prawo Mojżesza" nie będzie zwykłym, przewidywalnym New Adult i teraz jestem przekonana, że żadna z książek tej autorki nie może uchodzić za przeciętną. Z początku troszeczkę przerażał mnie opis na okładce: Ta historia nie kończy się happy endem. Bałam się złamanego serca, ale z drugiej strony pragnęłam wstrząsu i łez. Chciałam wyjść poza ramy przeciętności i tego co już w literaturze było i tak naprawdę już mi się przejadło.... Jeżeli macie tak samo - to zapraszam Was do lektury "Praw Mojżesza" Ta powieść to istny powiew świeżości w tym co już oklepane i wałkowane - ta historia to coś zupełnie innego i jeżeli postanowicie zaryzykować złamanym sercem - to jestem przekonana, że nie pożałujecie. Autorka pokazała z jakim kunsztem pisze. Stworzyła piękną historię nie tyle o miłości, ale historię przemiany, bólu, niesprawiedliwości. Oczywiście miłość jest tu ważna - ze względu na wiarę w drugą osobę i jej moc uleczania, ale tak naprawdę ja zwróciłam uwagę na wątki poboczne. Widać tu jak na dłoni jak ograniczone społeczeństwo, które nie rozumie lub nie chce do siebie dopuścić pewnych informacji łatwo ocenia. Jak szufladkuje i jak mocno krzywdzi. Autorka pokazuje nam tu jak cienka granica jest pomiędzy szaleństwem, a geniuszem. To niewzywanie mądra i głęboka historia, która uczy i uświadamia błędy ludzkie i to jak potrafimy być niesprawiedliwi. Jak nasza natura jest chora i pełna zadufania i tak naprawdę nigdy nie patrzymy na siebie - tylko na innych. Tak jak wspomniałam "Prawo Mojżesza" to historia miłosna - piękna i wyjątkowa. Budująca, dająca nadzieję. Tak naprawdę to ona ratuje Mojżesza. Napełnia nadzieją i skłania do ofiary. To dzięki niej zmiana się, ewoluuje by stać się pięknym dojrzałym mężczyzną, który postanawia walczyć o swoje szczęście. To dzięki niej dostrzega, że mimo pęknięć jest wart więcej niż mówią inni, a Georgia zrobi dla niego dosłownie wszystko. Jest jak ćma, która leci do płomienia. Ta powieść jest pełna niespodzianek - i gdy już uspokajałam skołatane nerwy - twierdząc w duchu - teraz to już może być tylko lepiej, autorka raz po raz zaskakiwała i znów wyrzucała mnie poza ramy przeciętności. Nic tu nie jest proste, przyziemne, oczywiste. Co rozdział będziecie zaskakiwani, a wątek kryminalny będzie Was trzymał w napięciu do ostatnich stron. Bohaterowie są wręcz genialni - głębocy pełni emocji, wyjątkowi. Gdy czytałam tą historię czułam się tak jakbym czytała pamiętnik - prywatne, emocjonalne zapiski dwojga młodych cierpiących ludzi. Na ogromne wyróżnienie zasługą bohaterowie drugoplanowi - to oni dopełniają całość- tworząc wyjątkową książkę, a i dają zalążek do kolejnego tomu. Możecie zapytać - skąd ta ponad przeciętność? Otóż Mojżesz widzi więcej niż przeciętny człowiek. Widzi rzeczy, osoby, które nie ogarnia ludzki mózg - przez co jest skreślany, ludzie się go boją, nie rozumieją, odtrącają. Autorka opiera się na elementach paranormalnych by wskazać nam czytelnikom ograniczenia z zamkniętego, ograniczonego umysłu. Jest tu pełno magii, wiary. Sięgając po tą historię musicie mieć świadomość, że znajdzie tu elementy nadprzyrodzone - co mi osobiście bardzo się podobało. To wyjątkowa i piękna historia, która wyryła się w moim sercu na długo - dzięki niej patrzę na świat inaczej i Wam też tego życzę. POLECAM
kasikrecenzuje.blogspot.com/ Katarzyna Sikora; 2016-08-29

O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek

Książkę „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek” autorstwa Renaty Mazurowskiej i Tomasza Sobierajskiego poleciła mi koleżanka. Sięgnęłam chętnie po tę lekturę. Niedawno na blogu poruszałam przecież temat taktownego zachowania. Jedni z Was z moimi spostrzeżeniami się zgadzali, inni nie przyznali mi racji. Ilu ludzi, tyle opinii. Tym bardziej cieszę się, że książka, która jest współczesnym elementarzem savoir-vivre trafiła do moich rąk. Odetchnęłam z ulgą, bo większość opisanych w książce zasad była mi znana, ale też niektóre kwestie stały się dzięki niej jaśniejsze. Lektura tej książki to czysta przyjemność! Po pierwsze napisana jest w postaci dialogu pomiędzy autorami, więc czyta się ją lekko i przyjemnie. Po drugie podzielona jest na tematyczne rozdziały. Po trzecie nie brakuje w niej humoru i ciekawych anegdot z życia autorów. Dialog prowadzony jest w taki sposób, aby wyjaśnić wszelkie zawiłości danego tematu, np. przyjmowania gości, witania się, czy sąsiedzkiej koegzystencji. Jednocześnie odnosiłam wrażenie, że pani Renata reprezentuje bardziej liberalne podejście do kwestii bon tonu, a pan Tomasz to przedstawiciel tradycyjnego. I muszę przyznać, że bliżej mi do tradycyjnej szkoły, jeżeli chodzi o zasady dobrego wychowania. Nie przepadam za wszechobecnym spoufalaniem się, tykaniem i przyzwalaniem na chamstwo. Książka zaczyna się od rozdziału zatytułowanego „Na co komu zasady”. Pan Tomasz rozmawia w nim ze swoim ojcem Jerzym Sobierajskim, który mówi bardzo ważne słowa: "Dobre wychowanie to nie jest jedynie kwestia tego, jak siedzieć przy stole i trzymać sztućce. To przede wszystkim sposób, w jaki się odnosisz do innych, szczególnie tych, którzy na drabinie społecznej są niżej od ciebie." (O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek, Renata Mazurowska, Tomasz Sobierajski, Helion, 2017, str. 12) Bardzo mądre i warte zapamiętania słowa, prawda? Kolejne rozdziały są poświęcone, m.in. wspólnej przestrzeni — czyli mowa o tym, czego nie wypada robić, np. na klatce schodowej i dlaczego wystawianie worka ze śmieciami za próg naszego mieszkania nie jest w dobrym tonie. Autorzy zastanawiają się też, co dziś oznacza być damą i dżentelmenem i na ile te pojęcia się zdewaluowały. Doradzają, jak się ubrać w zależności od okoliczności. Zdradzają, czy warto zwracać komuś uwagę, że brzydko pachnie oraz jak to zrobić, aby pozostać taktownym. Przekonują, że warto się kłaniać sąsiadom, a stół to w domu mebel święty. Mówią jak przyjmować prezenty — nawet te nietrafione. Uczą jak gościć innych z honorami i kiedy przejść na „ty”. Wreszcie dzielą się z czytelnikiem tajną wiedzą dotyczącą sztuki powitań i pożegnań — mówią, kto wyciąga do kogo pierwszy dłoń i dlaczego. A także zastanawiają się, czy przeklinanie w towarzystwie przystoi, a jeżeli tak to czy kląć na niby, mówiąc: „motyla noga!”, czy może pieprzne i siarczyście. Dla mnie najbardziej pouczający był rozdział „Stół jest święty” dotyczący etykiety obowiązującej przy jedzeniu. W moim domu rodzinnym posiłki zawsze jadaliśmy przy dużym stole. A te odświętne – przy dębowym, okrągłym stole z toczonymi nogami w pokoju frontowym vel stołowym. Babcia pilnowała, żebym miała łokcie na stole, siedziała prosto i nie pokładała się na blacie. Kiedy przychodzili do nas goście — wyciągane były z kredensu srebrne sztućce, wykrochmalone serwetki i najlepsza zastawa. Chodziło o to, żeby gość czuł się wyjątkowy. I oczywiście nikt w naszym domu nie musiał ściągać butów, a wszelkie podobne zapędy były natychmiast powstrzymywane. Sama też butów u nikogo nie ściągam i uważam, że siedzenie w skarpetach w obcym domu jest po prostu żenujące. Oczywiście są drobne wyjątki, gdzie można, a nawet powinno się od tej zasady zrobić odstępstwo. Ale wtedy warto zabrać ze sobą drugą parę butów. Z książki zapamiętam bez wątpienia te trzy rady: - Wykrochmalona serwetka na stole położona obok talerza jest po to, aby ją używać: zaczynając posiłek, kładziemy ją sobie na kolanach, a nie, np. na dekolcie. Służy nam do tego, aby wytrzeć w nią palce, czy usta. Robimy to dyskretnie. A kiedy odchodzimy od stołu, ale jeszcze nie skończyliśmy jedzenia, to odkładamy ją na krześle — nigdy na stole, bo to znak dla kelnera lub gospodarza, że zakończyliśmy posiłek. - Będąc w restauracji, pozwalamy się rozpieszczać, a to znaczy, że nie pomagamy kelnerowi: nie nalewamy sobie sami wody i wina, nie zbieramy naczyń i nie układamy ich na stercie. Dlaczego? Kelner poczuje się nieswojo, poza tym ma własny system sprzątania ze stołu, a my zamiast pomóc, tylko go burzymy. I nie zostawiajmy sobie sztućców do kolejnego dania — dostaniemy czyste. - Jeżeli nie wiemy, których sztućców użyć, zaczynajmy od tych położonych od zewnętrznej strony talerza, bo w takiej kolejności będą się na stole pojawiać dania. (Na podstawie rozdziału: Stół jest święty, [W:] O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek, Renata Mazurowska, Tomasz Sobierajski, Helion, 2017, str. 84-93) A ja od siebie bym jeszcze dodała — jeżeli na stole są owoce morza oraz miseczka z wodą i plasterkami cytryny, to nie wypijajmy tej wody, tylko po jedzeniu, np. muli, zanurzmy w niej palce, żeby je opłukać. Wtedy też się przyda wykrochmalona serwetka.
www.dopieszczamy.pl Kinga Frelichowska; 2017-06-05

Zranieni

Oboje pełni temperamentu i wdzięku. Spotykają się przypadkowo, na randce w ciemno, która początkowo układa się jak zabawna komedia pomyłek z happy endem... który niestety następuje. Zamiast namiętnego finału Sidney otrzymuje kolejnego kopniaka w tyłek. Na tym rozczarowaniu sprawa się nie kończy. Już wkrótce okazuje się, że ten piękny mężczyzna, bosko zbudowany i silny, a przy tym inteligentny i wrażliwy, jest wykładowcą akademickim, a ona jego asystentką, a także-co gorsza-studentką. Byłoby łatwiej, gdyby Sidney nie ścigały demony przeszłości i gdyby Peter nie nosił w sobie bolesnych wspomnień o śmierci i rozstaniu. Oboje czują, że nie są sobie obojętni-łączy ich więź silniejsza od bólu i strachu. Miłość, którą przyjmują z niedowierzaniem, będzie jednak wymagać odwagi, woli i mocy. Najpierw trzeba stawić czoła przeszłości, aby móc rozpocząć budowę wspólnego szczęścia. Oto pierwszy tom historii Sidney i Petera, którą zachwyciła setki tysięcy czytelników. To zaledwie początek opowieści o dwojgu młodych ludziach, o narastającym pożądaniu, radości żywiołowego tańca, ciepłe młodzieńczej przyjaźni, ale i strachu przed cieniami, które wciąż powracają. Ta wciągająca powieść sprawi, że każdą kolejną kartkę będziesz odwracać z niepokojem i niecierpliwością. Co to za książka ! Ile emocji ! Bardzo spodobał mi się opis z przed książki „ Zgadza Się Życie To Nie Bajka. W Życiu Nie Ma Opcji „ Cofnij” "Przyznam wam się, że serce wali mi dotąd ! Książka jest pełna emocjonalnej huśtawki i rzeczywiście każdą stronę odwracasz i chcesz jeszcze i jeszcze. Zdecydowanie jest to bestseller tego roku! Nie wiem, kiedy ją tak szybko przeczytałam, ale chce jeszcze i jeszcze, a to dopiero pierwszy tom , a co będzie przy kolejnych ? I pytanie, kiedy będzie drugi tom ? Przy czytaniu Zranionych pojawiły mi się w głowie wiele pytań. Ale czy uzyskałam na nie odpowiedzi ? Tak , lecz na nie wszystkie większość dalej czeka na odpowiedź, ale czy drugi tom da te odpowiedzi ? Taka dawka emocjonalna na jeden raz to za dużo ! Kiedy ja się pozbieram po tej książce ?
zaczytanaksiazholiczka.blogspot.com Claudia Sobańska; 2017-06-04
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL